fiolkaa
31.12.10, 20:51
Tak... kochanka... trwało prawie 2,5 roku....... miłość jego życia..... zostawiłam dla niego kogoś...w sumie i tak juz od dłuższego czasu to nie miało sensu.... potem stan zakochania, obietnice, odejdzie od zony, słabsze okresy, moje słowa że dłuzej nie mogę, on ze zmieni ten swiat.... dałam mu czas do dziś..... dziś własnie wyłączył telefon... mielismy spędzić wieczor razem.... teraz jestem sama.... wiem, ze tak bedzie lepiej.... chcę tej zmiany, chcę normalnie żyć... ale tak cholernie boli.... złamał mi serce... nie wiem czy komuś zaufam... był moim przyjacielem.... byłam/jestem głupia... twarda baba.... moralistka... ja pierdziu.... jakie totalne zakłamanie we mnie.... a teraz siedzę z kieliszkiem wina i ryczę.... od jutra będzie inaczej... chcę zapomnieć.... tylko czemu tak cholernie boli....
Taki sam wątek założyłam na forum psychologia....