wicehrabia.julian
27.01.11, 18:32
Z dzieciństwa i wczesnej młodości pamiętam jak niektóre kobiety siedziały w kościele czy przychodni w wielkich, okrągłych czapach (najczęściej z lisa). Już wtedy bardzo dziwne wydawało mi się, że można siedzieć w czapce w pomieszczeniu i to jeszcze futrzanej. Na szczęście ten dziwny zwyczaj i te czapy odeszły w niepamięć (przynajmniej tak mi się wydawało).
Tymczasem ostatnio przejęty zgrozą obserwuję powrót tychże czap (może już nie z lisa, ale z jakichś innych stworów), a dziś na zakupach spotkałem przynajmniej 3 (!) kobiełki bez okryć wierzchnich ale za to w monstrualnych futrzanych garnkach na głowie.
Czy zwariowałem czy to tylko jakieś deja vu?