Dodaj do ulubionych

Do mamusiek.

02.02.11, 12:16
Po jakim czasie wróciłyście do pracy, po urodzeniu dziecka ?

Planuję wrócić po sześciu miesiącach, jeśli moje i Obcego zdrówko dopiszę.
Pytam, bo wszyscy mi robią mętlik w głowie i mówią, że to zdecydowanie za wcześnie. Dodam, że dzieckiem ma się kim zająć, bo są ku temu dwie chętne teściowe.

Szanowny/a administratorze, nie przenoś mnie na emamę, bo nie lubię tamtego forum.
Obserwuj wątek
    • reniatoja Re: Do mamusiek. 02.02.11, 12:20
      A czym uzasadniają? Podobno ideał to jest trzy lata w domu z dzieckiem, ale co na tym świecie jest idealne.

      Jakbym miała dobra pracę i dwie chętne babcie to na pewno bym wróciła po sześciu miesiącach, ludzie wracają po miesiącu i dwóch do pracy i jakoś żyją. A najlepiej to poczekaj i sama zobaczysz. Na pewno nie chciałabym z kolei oddawać malutkiego dziecka do złobka, jedno dałam w wieku 15 mies. drugie 18 i i tak uważałam, zę za małe na żłobek żal mi ich bylo zostawiać, ale babcia i dom to bajka jest, nie ma porównania.
      • generation_p Re: Do mamusiek. 02.02.11, 12:31
        reniatoja napisała:

        > A czym uzasadniają? Podobno ideał to jest trzy lata w domu z dzieckiem, ale co
        > na tym świecie jest idealne.

        Ano tym, że ponoć to niedobrze tak wcześnie dziecko zostawiać, że przynajmniej rok powinnam, a ja znam siebie, całą ciąże muszę siedzieć w domu + te sześć miesięcy, to dla mnie stanowczo za długo i wierzcie mi, ale po prostu nie wytrzymam w domu, ani chwili dłużej, chyba, że po urodzeniu dziecka mi się coś odmieni.

        Jako przykład ciągle słyszę o siostrze męża, która siedziała z dzieckiem w domu właśnie do trzeciego roku życia, a zaraz potem zaszła w ciąże z drugim i siedzi do tej pory.
        Co chwilę słyszę, że jej dzieci są takie zdrowe i sympatyczne, bo matka jest z nimi cały czas.

        Oczywiście tłumaczę im, że siostra męża ma lepszą sytuację finansową, poza tym po prostu lubi siedzenie w domu.

        Ze swoją decyzją zastanawiać się nie będę, bo dziecko trafi w dobre ręce, a chwilowe narzekania babć zbagatelizuję.
    • ursyda Re: Do mamusiek. 02.02.11, 12:22
      3 miesiące
    • izabellaz1 Re: Do mamusiek. 02.02.11, 12:23
      14 miesięcy i styka. Dłużej nie dałam rady :)
    • zetka50 Re: Do mamusiek. 02.02.11, 12:25
      po 2 latach :)
    • argentea Re: Do mamusiek. 02.02.11, 12:27
      Po 4 miesiącach i wszyscy sa zadowoleni.
    • martishia7 Re: Do mamusiek. 02.02.11, 12:29
      Ja nie matka, ale z otoczenia widzę, że powszechną praktyką jest zachomikowanie sobie zaległego urlopu wypoczynkowego za rok miniony oraz wzięcie części urlopu za rok bieżący. To pozwala trochę wydłużyć macierzyński bez strat w finansach.
    • kluska0 Re: Do mamusiek. 02.02.11, 12:31
      Mój teraz skończył 1 rok i jeszcze planuje tak z 3-4 miesiące, jak masz takie możliwości opieki i chcesz to nie powinnaś mieć wyrzutów.
    • soulshunter Re: Do mamusiek. 02.02.11, 12:34
      powiedzcie mi, jak to jest ze w USA babki po tygodniu max. 2 od porodu (jesli nie bylo zadnych komplikacji) wracaja do pracy?
      • generation_p Re: Do mamusiek. 02.02.11, 12:37
        Dwa tygodnie ?
        Ciekawe, bo organizm przez ten czas nawet nie zdąży się wygoić. Już o laktacji nawet nie wspomnę.
        • tygrysio_misio Re: Do mamusiek. 02.02.11, 12:43
          wszystkie ssaki sa gotowe niemal od razu po porodzie do normalnego zycia.. czlowiek tez moze, byle sobie powodow nie szukal do siedzenia w domu

          na pewno niektore kobiety przechodza ciaze i porod gorzej... ale w "normalnej" sytuacji nie ma powodow,zeby dostawac urlop dluzszy niz po wyrywaniu zyl z nogi, albo wycinaniu wyrostka
          • generation_p Re: Do mamusiek. 02.02.11, 12:52
            Ja będę mieć cesarkę, więc też trudno powiedzieć ile czasu takie coś się goi.
            Może i tak, może i są gotowe, ale nie wyobrażam sobie zostawić tygodniowego brzdąca samego.
            Przecież takie dziecko potrzebuje bliskości i ciepła matczynego działa, zwłaszcza w początkowym okresie życia.
            • generation_p Re: Do mamusiek. 02.02.11, 12:55
              >matczynego ciała, nie działa.
              • aneta-skarpeta Re: Do mamusiek. 02.02.11, 13:10
                dokładnie- nie bardzo rozumiem po co komus dziecko, skoro nie widzi dla niego miejsca w swoim zyciu i nie moze poswiecic dla niego kawalka swojego zycia

                po 0,5-2 lata to tylko kawalek zycia
          • reniatoja Re: Do mamusiek. 02.02.11, 13:04
            W ogóle jest teoria, żeby płaczącego dziecka nie brać przypadkiem na ręce, bo się przyzwyczai, zeby w ogóle jak najmniej je dotykać, bo potem się będzie tego domagać. zeby też nie karmic piersia, w ostateczności ściągać pokarm, ale najlepiej sztucznym od razu, bo istanieje groźba, że sie za bardzo przyzwyczai i się potem będzie domagać. Ale najgorsze ze wszystkiego to jest kołysanie do snu. tego nie wolno robić za zadne skarby, bo się ssaka przyzwyczai i potem będzie się tego domagać i to bedzie wyłacznie wina dorosłych, ze tak się ssaka rozpuściło i się nic tylko domaga. Ryczący bachor wczesniej czy później zaśnie, interweniować można tylko w razie bezdechu, wszelka interwencja wcześniej jest uleganiem kaprysom młodego i głupotą starego ssaka. Nie może młody ssak rzadzić starym, to stary ma być madrzejszy i nauczyć młodego rygoru i dyscypliny.
            • generation_p Re: Do mamusiek. 02.02.11, 13:08
              Boże to chyba jakaś teoria z przed 500 lat ?

              Mam nadzieje, że nie na tym świecie ( pisząc kolokwialnie ) popaprańców, którzy się do tego stosują ? :-/
              • aneta-skarpeta Re: Do mamusiek. 02.02.11, 13:13
                teraz to raczej propaguje sie kangurowanie itd

                zreszta sama duzo nosilam dziecko, duzo przytulalam i duzo czasu z nim spedzalam- nie pomoglo to na jego wieczny płacz;), ale na nasze relacje i owszem

                pozatym tak technicznie- moje dziecie 1.5 roku strasznie duzo plakalo i strasznie malo spało- nie wyobrazam sobie chodzenia do pracy przy ciaglym wstawaniu w nocy itd
                • generation_p Re: Do mamusiek. 02.02.11, 13:19
                  No widzisz, ja planuję pół roku, ale może dziecko będzie mieć takie usposobienie, że będzie wymagało dłuższego zaangażowania.

                  A my zakupiliśmy już chusty i nosidełka i zamiast z Obcym z wózkiem na zakupy/spacer/wycieczkę, będziemy go przy sobie nosić prawie cały czas.
              • berta-live Re: Do mamusiek. 02.02.11, 13:54
                Podejrzewam, że to teoria wymyślona przez dawne guwernantki, którym się nie chciało wywiązywać z obowiązków i przyłapane na obijaniu się jakoś musiały wyjaśnić czemu głośniej chrapią niż dziecko wrzeszczy. A potem przejęta przez matki, które bardziej z powodu presji społecznej niż chęci posiadania dzieci, decydowały się na zostanie matkami. A nie stać ich było na opiekunki i dodatkowo starsze dzieci raczej do szkół były posyłane, więc też nie można się było nimi wyręczyć, jak to w jeszcze dawniejszych czasach bywało.
          • menk.a Re: Do mamusiek. 02.02.11, 13:05
            Ojp. Urodzenie dziecka to takie same koszty jak wycięcie robaczywego wyrostka?
            • generation_p Re: Do mamusiek. 02.02.11, 13:10
              Bo najlepiej znają się na tym wszystkim osoby, które same nie mają dzieci. ;-)
              • menk.a Re: Do mamusiek. 02.02.11, 13:20
                generation_p napisała:

                > Bo najlepiej znają się na tym wszystkim osoby, które same nie mają dzieci. ;-)

                Ja jeszcze nie mam. Wścieku macicy brak. Ale na litość... 9 miesięcy noszenia aliena, który na mój koszt się rozwija (po odarciu z uczuć, nadziei, oczekiwania,... z czysto biologicznego punktu widzenia ciąża to utrzymywanie takiego pasożyta, który niekoniecznie zabija żywiciela - co wrażliwsi proszę nie czytać), potem poród, połóg, a przez cały okres czasu gospodarka hormonalna wywrócona do góry nogami bardziej niż kiedykolwiek i słyszysz, że po dwóch tygodniach jestem gotowa niczym nówka sztuka z taśmy produkcyjnej do powrotu do dawnego funkcjonowania? Dziwne to dla mnie.:-/
                • generation_p Re: Do mamusiek. 02.02.11, 13:45
                  To do Tygysia było z nieposiadaniem dzieci.

                  No jest dokładnie tak jak piszesz, już pomijając fakt, że i psychicznie i fizycznie nie będę w stanie wydajnie funkcjonować, to po prostu będę chciała pobyć z dzieckiem, nacieszyć się nim, nauczyć się je obsługiwać itd.
                  Przecież karmienia, przewijania, kąpania trzeba się nauczyć i co mam to przez tydzień opanować ?
                  Śmiech na sali.
                • berta-live Re: Do mamusiek. 02.02.11, 13:49
                  > - co wrażliwsi proszę nie czytać)

                  Menia, takie ostrzeżenie to się w tytule postu pisze a nie w połowie barwnego opisu. ;P
                  I właśnie opisałaś pracę surogatki. Tylko, że one kasę za to dostają, zdaje się nawet 10tys/mies taka impreza kosztuje.
                  • menk.a Re: Do mamusiek. 02.02.11, 13:55
                    Taki opis w tytule i poczytność na poziomie 100%.:P:P

                    To sprawa surogatki, za ile się wynajmie i czy jej się to opłaca.
                    • berta-live Re: Do mamusiek. 02.02.11, 14:16
                      Nie do końca surogatki, bo zdaje się, że to te wszystkie firmy pośredniczące ustalają stawki. I ta cena zawiera koszty formalności prawnych z tym związanych.

                      Gdzieś czytałam, że Nicole Kidman sobie zafundowała surogatkę. Za nią pewnie pójdą inne a jak usługa potanieje, to normalne kobiety też zaczną robić to samo. ;D
      • ursyda Re: Do mamusiek. 02.02.11, 12:38
        moze tam lepiej szyją:P
        • izabellaz1 Re: Do mamusiek. 02.02.11, 12:40
          ursyda napisała:

          > moze tam lepiej szyją:P

          A może :D

          https://www.poxipol.com.pl/files/poxipol3.jpg
          • generation_p Re: Do mamusiek. 02.02.11, 12:47
            Albo

            https://tiny.pl/hckqv
      • reniatoja Re: Do mamusiek. 02.02.11, 12:39
        A z kim zostawiaja te nowonarodzone dzieci?
      • izabellaz1 Re: Do mamusiek. 02.02.11, 12:39
        A czy my zawsze musimy brać przykład z USA? To jakaś tradycja narodowa?
        • aneta-skarpeta Re: Do mamusiek. 02.02.11, 13:15
          w tym samym USA gwiazdy filmowe- i pewnie nie tylko- rodzą przedwczesnie- w 8 miesiacu- bo ostatni miesiac dla kobiecego ciala jest najgorszy
          • menk.a Re: Do mamusiek. 02.02.11, 13:22
            aneta-skarpeta napisała:

            > w tym samym USA gwiazdy filmowe- i pewnie nie tylko- rodzą przedwczesnie- w 8 m
            > iesiacu- bo ostatni miesiac dla kobiecego ciala jest najgorszy

            Co na to wcześniaki?
            A gwiazdy filmowe to mają tabuny służby...
      • reniatoja Re: Do mamusiek. 02.02.11, 12:42
        I jeszcze - po co sie tak spieszą? czemu tak uciekają od dziecka w robotę? Moze trzeba najpierw się zastanowić, czy chcę mieć dziecko w ogóle? Nie wiem jak mozna zostawiać tygodniowe dziecko i wracac do pracy, głupota i bezdusznosć i kojarzy mi sie z jakimś brakiem miłości. Dla takiego dziecka odłacznienie od matki, w której sobie spokojnie żylo to jest jakiś stres, nei sądzisz? chyba nalezy mu sie jakis czas na spokojne i stopniowe nauczenie się życ w pojedynkę, po co taka metoda szokowa, czemu to służy niby?
        • generation_p Re: Do mamusiek. 02.02.11, 12:53
          O, mniej więcej to samo odpowiedziałam wyżej Tygrysiowi.
      • berta-live Re: Do mamusiek. 02.02.11, 13:41
        Nie wracają. Najczęściej rezygnują z pracy. W USA jest największy odsetek niepracujących kobiet spośród wysokorozwiniętych krajów. Bo to nie wystarczy wrócić do pracy, nie można jeszcze na zwolnieniach lekarskich siedzieć ani spać w godzinach pracy, więc niania to musi być całodobowa, żeby i w nocy wstawała do dziecka i chorym się zajęła. Do tego dochodzi jeszcze fatalny system edukacji, więc sprawa nie kończy się z chwilą posłania dziecka do przedszkola czy szkoły. Jak samemu się dziecka nie dopilnuje i nie będzie interesować tym co w tej szkole się dzieje (a programy szkolne i metodologia nauczania są w zasadzie ustalane przez rodziców a nie odgórnie, tam nawet nie ma odpowiednika naszego MEN), to raczej na studia nie pójdzie. Chyba, że kogoś stać na jakąś dobrą i drogą szkołę prywatną. Nie mówiąc o wszelkich pokusach jakie na niepilnowane dzieci i młodzież tam czyhają.

        Poza tym to jest okolicznościowy urlop (i to przysługujący głównie wyższej kadrze menedżerskiej, wedle widzimisie szefa), więc jeszcze jest ten normalny, który sobie można wziąć w tym momencie a nie wcześniej. W sumie wychodzi to jakieś 6tyg jak doliczyć soboty niedziele. A 6tyg to wystarczająco długo żeby dojść do siebie, nawet po ciężkim porodzie. Chociaż w USA cesarka na życzenie jest na topie, więc o żadnej masakrze mowy nie ma. Idzie się do szpitala na 9mies wcześniej zaklepany termin i rodzi.
    • aneta-skarpeta Re: Do mamusiek. 02.02.11, 12:36
      1,5 roku

      uwazam- osobiscie- ze to minimum

      decydujac sie na drugie dziecko biore pod uwage fakt, ze trzeba z nim troche posiedziec- byl to fajny czas dla mnie i dla dziecka- choc nie było to eldorado;)
      3 lata bym chyba nie dala rady:)
    • generation_p Re: Do mamusiek. 02.02.11, 12:40
      >Dodam, że dzieckiem ma się kim zająć, bo są ku temu dwie chętne teściowe.

      Ależ to pięknie, gramatycznie napisałam, eh. ;-)
      • reniatoja Re: Do mamusiek. 02.02.11, 12:43
        Nie przejmuj się, najwazniejsze, ze wszyscy zrozumieli :)
        • generation_p Re: Do mamusiek. 02.02.11, 12:48
          :-)
          • reniatoja Re: Do mamusiek. 02.02.11, 12:57
            Matczyne działo było lepsze :)
            • generation_p Re: Do mamusiek. 02.02.11, 13:01
              Kiedyś wydrukowałam pismo do petenta, pan miał dziwne nazwisko Fiur, oczywiście wydrukowałam z literką T na końcu. ;-)
    • mrs.g Re: Do mamusiek. 02.02.11, 13:05
      planuje wrocic jak moja mala skonczy 1,5 roku i pojdzie do zlobka, chyba ze uda mi sie znalezc prace to wroce jak bedzie miala rok i miesiac ( bedzie juz cieplo wiec ja bede wozic do tesciowej). U mnie tez dwie wolne i chetne babcie, mialo byc tak jak u ciebie, ale jak sie urodzilo to doszlam do wniosku, ze jako matka mam prawo poziedziec z dzieckiem i uwazam, ze to byla dobra decyzja. Dziecko gdzies tak od 7 miesiaca codziennie sie zmiania, bardzo szybko rozwija nie chcilabym tego przegapic.
    • inge.borga Re: Do mamusiek. 02.02.11, 13:06
      Pierwsze dziecko (wcześniak) po 7 miesiącach, 2 dziecko po 5,5 miesiąca.
    • kiki74 Re: Do mamusiek. 02.02.11, 13:28
      Po pierwszym wróciłam po ok 6 miesiącach. I żałuję tego bardzo, ale wtedy też miałam inną sytuację. Teraz znów spodziewam się dziecka i planuję zostać przynajmniej 2 lata.
    • berta-live Re: Do mamusiek. 02.02.11, 13:28
      Skoro i tak masz zamiar wrócić do pracy i dziecko komuś porzucić, to im wcześniej tym lepiej. Takiemu 5-6mies to w zasadzie jeszcze wszystko jedno jest kto się nim zajmuje a dla starszego, które się już przyzwyczai do konkretnej osoby, nabędzie lęku separacyjnego, itp, to traumą będzie oddanie go w obce ręce. Chyba, że te babcie będą z wami na co dzień i nie będą postrzegane jako obce.
      • menk.a Re: Do mamusiek. 02.02.11, 13:29
        Bercik, nie zawodzisz.;) Dziecku nie jest wszystko jedno.
        • berta-live Re: Do mamusiek. 02.02.11, 13:46
          Takiemu małemu maluchowi jest. Dopiero właśnie gdzieś od 5-6mies zaczyna coś tam kumać, kto jest kto. Wcześniej to nawet nie wie, że ręka, która mu zmienia pieluchę i cyc, który go karmi należą do tej samej osoby.
          • aneta-skarpeta Re: Do mamusiek. 02.02.11, 13:57
            no to dziwne dziecko mam:P, bo moje dziecko nie bylo zadowolone jak braly go na rece obce osoby- a uspokojala sie najbardziej u mnie
          • menk.a Re: Do mamusiek. 02.02.11, 13:58
            Zatem nieprawda. Już tygodniowe noworodki odróżniają zapach skóry matki od innej osoby. Z czasem odróżniają głosy. Nie jest nawet maluchowi wszystko jedno, kto je bierze na ręce.
            • berta-live Re: Do mamusiek. 02.02.11, 14:59
              Podobno i tak może być. Są różne teorie. Wszystkie oparte na subiektywnych wnioskach wyciągniętych na podstawie obserwacji, więc siebie warte. Można jeszcze dokonać oceny na podstawie rozwoju mózgu i tego co tam już jest, czego nie ma i do czego to co jest a czego nie ma, jest potrzebne. I tak się też robi. Ale z uwagi na to, że nikt nie wie jak ten mózg naprawdę działa, to nadal mamy filozoficzne bajania zamiast rzetelnych badań naukowych.

              Ja jako prosty, niekształcony śmiertelnik, który wie tylko tyle, że matka natura to straszne skąpiradło i nie daje nikomu niczego co nie jest w 100% niezbędne, biorę to wszystko na chłopski rozum. Czyli zastanawiam się do czego dana zdolność byłaby takiemu niemowlakowi potrzebna na danym etapie jego rozwoju. I to do życia w dżungli, bo jednak w tym celu człowiek został stworzony. Starsze dziecko, które potrafi raczkować i tym samym stanowi już zagrożenie samo dla siebie a jeszcze rozumu nie ma, musiało zostać wyposażone w mechanizmy, które go powstrzymają przed np zbytnim oddaleniem się od matki, przed wpełznięciem do wody, spadnięciem z wysokości, bawieniem się z obcymi istotami, dla których może być potencjalnym pokarmem, itp. I z drugiej strony, dziecko potrzebuje jakiejś stymulacji do rozwoju, więc obecność matki, która czuwa, widzi, że różne rzeczy się dzieją w zasięgu jej wzroku i doskoku i nie reaguje na to zaniepokojeniem i robi swoje, daje temu dziecku sygnał, że jest bezpiecznie i nawet z czymś co ma kły i pazury można się bawić. I stąd jest dla niego ważne, żeby ktoś kogo postrzega za stałego opiekuna, któremu na nim zależy, był blisko. I ta sytuacja, trwa mniej więcej do 3-4rż a być może nawet 5, czyli do momentu, kiedy dziecko zaczyna być zdolne do świadomego uczenia się.

              Wcześniej posiadanie tego mechanizm jest bezsensowne. I tak go nie można ani na sekundę z oka ani rąk spuścić. Ewentualnie dziecko siedzące, czy potrafiące się już samodzielnie obrócić, może już jakoś reagować na to co się dzieje. Jest na tyle dojrzałe, że nie wymaga stałego nadzoru, więc np można go posadzić pod drzewem a samemu na to drzewo wyskoczyć, żeby nazbierać owoców. I w razie czego dziecko zaalarmuje, że coś jest nie tak, np obcy się na niego wgapia, wąż podpełzł za blisko itp, chociaż nie do końca mnie to przekonuje.
    • chersona Re: Do mamusiek. 02.02.11, 13:56
      po 4,5 miesiąca. zebrałam urlop + macierzyński (wtedy krótszy niż teraz). Potem z dzieckiem został mąż. Opiekował się synem aż do przedszkola.
      Po cesarce szybko do siebie doszłam. Teoretycznie mogłam iść do pracy od razu. Praca była dla mnie wytchnieniem.
      Gdybym miałam ustalać jakieś prawidła, to z wywiadów ze znajomymi wychodzi mi, że zdecydowanie marudniejsze są dzieci karmione piersią. Moje korzystało z tego dobrodziejstwa przez 1,5 roku. I tyle czasu mogłam zapomnieć o normalnym śnie. Każdej nocy kilka 45 minutowych pobudek w nocy i spanie dziecka wyłącznie przy piersi, jak tylko próbowałam odłożyć, zaraz się budziło i płakało. Z zegarkiem w ręku o 4 rano dziecko się budziło i do wyjścia miałam sen już z głowy. Pamiętam moje chwile relaksu przy oglądaniu filmu z laptopa. Mąż stawiał mi laptop w nogach łóżka. Dziecko cicho leżało przy piersi, a ja oglądałam film.
      • aneta-skarpeta Re: Do mamusiek. 02.02.11, 14:00
        moj byl karmiony sztucznie do 1 m-ca, a maruda byla z niego nieziemska
        • rosa_de_vratislavia Re: Do mamusiek. 02.02.11, 14:07
          aneta-skarpeta napisała:

          > moj byl karmiony sztucznie do 1 m-ca, a maruda byla z niego nieziemska

          Syn był karmiony sztucznie po 2,5 miesiąca i do roku nie dawał pospać,a córka (karmiona naturalnie) spała w nocy 8-9 godzin.
      • rosa_de_vratislavia Re: Do mamusiek. 02.02.11, 14:05
        chersona napisała:

        > Gdybym miałam ustalać jakieś prawidła, to z wywiadów ze znajomymi wychodzi mi,
        > że zdecydowanie marudniejsze są dzieci karmione piersią. Moje korzystało z tego
        > dobrodziejstwa przez 1,5 roku. I tyle czasu mogłam zapomnieć o normalnym śnie.
        > Każdej nocy kilka 45 minutowych pobudek w nocy i spanie dziecka wyłącznie przy
        > piersi, jak tylko próbowałam odłożyć, zaraz się budziło i płakało.

        Różnie bywa. Moja wredna córka korzystała z piersi jak z baru bistro - najesc się i odwrócić głowę. Jako noworodek jadła w nocy 2 razy, po dwóch mięsiącach raz, a potem szybko zaczęła przesypiać noce.
        Spała od początku w swoim łóżeczku w innym pokoju (bez sadystycznego przyzwyczajania do spania tam, żeby nie było;-)
    • rosa_de_vratislavia Re: Do mamusiek. 02.02.11, 13:58
      generation_p napisała:

      > Po jakim czasie wróciłyście do pracy, po urodzeniu dziecka ?

      Po dwóch latach.
      Ale babć nie było...
      Gdyby były, to pewnie wróciłabym po 9 miesiącach lub roku. Kiedy córka miła rok, zapisałam się na weekendowe studia podyplomowe, bo obie doskonale znosiłyśmy rozstanie na 2 dni.

      > Pytam, bo wszyscy mi robią mętlik w głowie i mówią, że to zdecydowanie za wcześ
      > nie.

      Jesli masz absorbującą pracę, wracasz późno...to może nie warto widzieć dziecka tylko godzinkę przed spaniem.
      Sama wyczujesz, jak znosicie rozłąkę i podejmiesz decyzję :)
      • generation_p Re: Do mamusiek. 02.02.11, 14:23
        rosa_de_vratislavia napisała:

        > Jesli masz absorbującą pracę, wracasz późno...to może nie warto widzieć dziecka
        > tylko godzinkę przed spaniem.
        > Sama wyczujesz, jak znosicie rozłąkę i podejmiesz decyzję :)

        Pracuję w urzędzie, więc praca raczej absorbująca nie jest, ani męcząca. Czasem tylko wiąże się z wyjściem w teren, albo jakimś wyjazdem, ale nie będę pisać, że mam ciężką, stresującą, pełną wyzwań pracę.

        Tak jak piszesz, zakładam pół roku, ale to będzie zależne od tego jak sobie z Obcym będziemy radzić, a przede wszystkim Obcy beze mnie i ja bez niego.
        • kiki74 Re: Do mamusiek. 02.02.11, 14:28
          Możesz jeszcze spróbować pracować na kawałek etatu.
          • generation_p Re: Do mamusiek. 02.02.11, 14:30
            Teraz nie mogę, ciąża zagrożona. :-(
            Nakaz siedzenia w domu i leżenia.
            • kiki74 Re: Do mamusiek. 02.02.11, 14:35
              No ale po powrocie do pracy możesz zmniejszyć wymiar etatu,żeby więcej czasu być z dzieckiem. Jeśli się uda, bo nie wszyscy pracodawcy to akceptują.
              • generation_p Re: Do mamusiek. 02.02.11, 15:07
                Myślałam, że o teraz piszesz.

                A potem się zobaczy, w pracy pewnie i zaakceptują, ale zobaczy się jak już powiję Obcego.
        • rosa_de_vratislavia Re: Do mamusiek. 02.02.11, 14:28
          generation_p napisała:

          > Tak jak piszesz, zakładam pół roku, ale to będzie zależne od tego jak sobie z O
          > bcym będziemy radzić, a przede wszystkim Obcy beze mnie i ja bez niego.

          O to to.
          Mam kolezanki, które w pracy myślą tylko o tym, co robi dziecko, czy śpi, czy zjadło, czy opiekunka nie za cienko je ubrała...dzwonią co godzinę. Widać,ze powinny być dłużej z dzieckiem, bo to one źle znoszą rozłąkę.
          • kiki74 Re: Do mamusiek. 02.02.11, 14:48
            W pełni się zgadzam. To wszystko nie jest takie proste, gdyż im dłużej się ma dziecko tym instynkt bardziej się nasila. Po pół roku zwłaszcza przy pierwszym dziecku można iść do pracy niejako 'z rozpędu'. A prawda jest taka,że jeszcze same niewiele o sobie wiemy. Ja na przykład nie wiedziałam,że te 2-3 lata tak szybko miną:(
    • six_a Re: Do mamusiek. 02.02.11, 14:16
      masz dwie teściowe?:)
      • generation_p Re: Do mamusiek. 02.02.11, 14:20
        Ha ! Widzisz jaka sprytna jestem. ;-)

        Ja ma jedną, monsz ma jedną, a jeden + jeden = dwa.

        Prosta matematyka.
        • six_a Re: Do mamusiek. 02.02.11, 14:21
          :) ech, myślałam że bigamia co najmniej:)
          • aneta-skarpeta Re: Do mamusiek. 02.02.11, 14:23
            ja myslalam, ze ma była tesciową, ktorą jest taka fajna, ze "wnukiem" z obecnym mezem bylej synowej tez sie zajmie:D
          • generation_p Re: Do mamusiek. 02.02.11, 14:25
            Za co ja bym dwóch mężów utrzymała. ;-)
            • six_a Re: Do mamusiek. 02.02.11, 14:29
              fakt, powinni dotacje z unii na to przyznawać, w końcu daje się im jakieś zajęcie, nie:)
              tylko najpierw musieliby szkolenia z agd zaliczyć oraz zaawansowany kurs obsługi piekarnika i kuchenki ze szczególnym uwzględnieniem genezy i rozwoju patelni na przestrzeni wieków.
              • generation_p Re: Do mamusiek. 02.02.11, 14:31
                A za traktowanie teflonu metalowym śrupokiem, powinna grozić kara ucięcia ręki.
                • six_a Re: Do mamusiek. 02.02.11, 14:35
                  i to samo za mycie klatki chomika gąbką do naczyń, mycie chomikiem kibla i insze męskie przypadłości umysłowe:)
                  • generation_p Re: Do mamusiek. 02.02.11, 15:02
                    Lol.
      • menk.a Re: Do mamusiek. 02.02.11, 14:36
        six_a napisała:

        > masz dwie teściowe?:)
        >

        Jedna teściowa jej, jedna męża. Dwie jak w mordę strzelił. O co Ci się rozchodzi, Siksa?:P
        • six_a Re: Do mamusiek. 02.02.11, 14:48
          nomyślże, kobieto, przecież teściowa jej męża nie jest jej teściową:D
          • izabellaz1 Re: Do mamusiek. 02.02.11, 14:52
            six_a napisała:

            > nomyślże, kobieto, przecież teściowa jej męża nie jest jej teściową:D

            Nie napisała "MAM dwie teściowe do pomocy" tylko "dzieckiem ma się kim zająć, bo są ku temu dwie chętne teściowe" więc wszystko się zgadza ;)
            • six_a Re: Do mamusiek. 02.02.11, 14:55
              alesz nie zgadza się, bo określenie teściowa ma sens tylko w odniesieniu do konkretnej osoby, której to osoby teściową teściowa owa jest.
              więc jeżeli podmiotem jest mówiąca żona, to zdanie obie teściowe coś tam, jest bez sensu, chyba że faktycznie ma teściowych sztuk dwie na stanie.
              • menk.a Re: Do mamusiek. 02.02.11, 15:01
                Siksa, żarcik, żarcik to był.
                Poza tym jak już tak literalnie... w tej rodzinie są 2 teściowe na stanie. :P
              • generation_p Re: Do mamusiek. 02.02.11, 15:02
                Oj się czepiasz babo. ;-)

                To dwie babcie, choć nie, też nie tak, bo można mieć na myśli moje babcie, jak napiszę dwie mamuśki, to też będzie źle, bo nie można mieć dwóch mamusiek i w koniec z końców nijak dobrze nie będzie. :-)
                • six_a Re: Do mamusiek. 02.02.11, 20:51
                  :) ja się w ogóle nie czepiam, tylko wyszukuję ciekawostki.
    • zolla78 Re: Do mamusiek. 02.02.11, 16:59
      Jak mi i Alienie zdrowie dopisze to wracam od zaraz. Najpierw pewnie w zakresie samych telefonów i e-maili. Potem już też dłubanina na kompie. Termin porodu mam na 30 marca, a 20 kwietnia muszę już być na pół dnia w sądzie. Liczę na zrozumienie ze strony Alieny i urodzenie się z kilka dni wcześniej i bez żadnych historii wymagających zostania w szpitalu. Od maja mogę wprawdzie sporo zrobić z domu, ale będę musiała już też na całe dnie czy przynajmniej przedpołudnia czy popołudnia znikać do pracy.
      Nie mam dwóch chętnych teściowych niestety. Jedna pracuje, a drugiej wolałabym nie angażować w stałą opiekę nad Alieną. Na polu bitwy będę ja i tata Alieny. Na szczęście nikt mi nie truje głowy, że to za wcześnie itd. Co najwyżej trochę osób współczuje, że nie mogę sobie zostać w domu z dzieckiem bez pracy dłużej.
    • jej_torebka Re: Do mamusiek. 02.02.11, 20:25
      ja zaczęłam wychodzić z domu na dłużej kiedy mój kot dobił do 10 tygodni. przyda się?
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka