Dodaj do ulubionych

Taka sytuacja....

01.09.22, 18:13

Dzisiejsza autentyczna sytuacja u mojej siostry w pracy. Siostra jest nauczycielką, dostała dzisiaj pierwszą klasę. No i po zebraniu z rodzicami podchodzi jedna pani że ona nie ma kasy na te kredki i papier do szkoły. Pani ma 5 dzieci,5 500+,300 plus na wyprawki też wzięła. To na co te pieniądze idą że zdążają się takie sytuacje?Jest jakaś instytucja która to weryfikuje?Siostra myśli żeby kupić to z własnej kieszeni, ja natomiast uważam że absolutnie nie powinno się sponsorować kolejnych roszczeniowych mamusiek...Wkurzyłam się, serio...
Obserwuj wątek
    • wapaha Re: Taka sytuacja.... 01.09.22, 18:16
      kysz
      1wrzesnia nie ma zebran
      i nauczyciel nie zbiera kasy

      kysz kysz

      albo naucz się trollowac
      • primula.alpicola Re: Taka sytuacja.... 01.09.22, 18:22
        To jest pierwsza klasa, mogło być coś w rodzaju zebrania.
        • wapaha Re: Taka sytuacja.... 01.09.22, 18:24
          primula.alpicola napisała:

          > To jest pierwsza klasa, mogło być coś w rodzaju zebrania.


          z dziećmi obok ? - od kiedy ?
          nauczyciel zbiera kasę ?- od kiedy ?

          nie mówię, że nie może się gdzieś tam zdarzyć - ale w tym przypadku- nie wierzę
          trololo
          • primula.alpicola Re: Taka sytuacja.... 01.09.22, 18:27
            To było daaawno, ale pamiętam, u obu córek było takie właśnie nieoficjalne zebranie rodziców i dzieci 1.09.
          • ginger.ale Re: Taka sytuacja.... 03.09.22, 14:15
            wapaha napisała:

            > primula.alpicola napisała:
            >
            > > To jest pierwsza klasa, mogło być coś w rodzaju zebrania.
            >
            >
            > z dziećmi obok ? - od kiedy ?
            > nauczyciel zbiera kasę ?- od kiedy ?
            >
            > nie mówię, że nie może się gdzieś tam zdarzyć - ale w tym przypadku- nie wierzę
            > trololo


            Byłam wczoraj na rozpoczęciu 1 klasy. Najpierw cały rocznik na sali z dyrektorem, potem każda klasa idzie z wychowawcą na obchód szkoły plus na spotkanie do swojej sali. Każdy dostaje plan, karty zgłoszeń (obiady, świetlica) oraz kartką co należy kupić w ramach "wyprawki pierwszaka". Pani powiedziała jakie kredki, jakie pastele, zeszyty etc
            • little_fish Re: Taka sytuacja.... 03.09.22, 14:40
              No o to wystarczy. Mama przeczytała, przeliczyła i poszła do nauczyciela. Nigdzie też nie zostało napisane, że nauczycielka zbierała, lub miała zamiar zbierać pieniądze.
              A na przykład szkoła moich dzieci listę wyprawkową dla pierwszoklasistów umieszcza już w wakacje na stronie.
        • jednoraz0w0 Re: Taka sytuacja.... 01.09.22, 18:39
          primula.alpicola napisała:

          > To jest pierwsza klasa, mogło być coś w rodzaju zebrania.

          Gdyby nie hasło o „sponsorowaniu kolejnych roszczeniowych mamusiek” to może podobnie jak ty próbowałbym się dopatrzeć cienia prawdy w tym poście, ale kaman smile
      • nelamela Re: Taka sytuacja.... 01.09.22, 18:22
        wapaha napisała:

        > kysz
        > 1wrzesnia nie ma zebran
        > i nauczyciel nie zbiera kasy
        >
        > kysz kysz
        >
        > albo naucz się trollowac


        Muszę Cię zmartwić. Sytuacja jak najbardziej autentyczna. Dzieci przyprowadzone przez rodziców, spotkanie z nauczycielem,pierwsza klasa podstawówki,mała,wiejska szkola. Siostrze też mówię że idiotka i żeby się nie ważyła kogoś sponsorować.
        • ichi51e Re: Taka sytuacja.... 01.09.22, 18:42
          A to pierwsze dziecko idzie do szkoły czy 5? Myśle ze warto zgłosić do mopsu - przez 5ro dzieci żadnych kredek etc nie uzbierali? Naciągane.
          U nas to jest tak rozwiązane ze jest klasowy zestaw i jak ktoś zapomni etc to pani daje (tam jest wszystko dyżurne książka kredki etc) do użytku na czas lekcji. Może to jest rozwiązanie? Kupowanie komuś w prezencie wyprawki która matka sprzeda na wódkę (bo co się z tymi poprzednimi kredkami stało?) nie ma sensu.
          • nelamela Re: Taka sytuacja.... 01.09.22, 18:54
            ichi51e napisała:

            > A to pierwsze dziecko idzie do szkoły czy 5? Myśle ze warto zgłosić do mopsu -
            > przez 5ro dzieci żadnych kredek etc nie uzbierali? Naciągane.
            > U nas to jest tak rozwiązane ze jest klasowy zestaw i jak ktoś zapomni etc to p
            > ani daje (tam jest wszystko dyżurne książka kredki etc) do użytku na czas lekcj
            > i. Może to jest rozwiązanie? Kupowanie komuś w prezencie wyprawki która matka s
            > przeda na wódkę (bo co się z tymi poprzednimi kredkami stało?) nie ma sensu.
            >

            Dokładnie o taki dyżurny zestaw chodzi,jakieś kleje,papiery będące do użytku w szkole.Nikt nie zbiera kasy, tym się zajmuje chyba trójka klasowa?Nie wiem,nie mam dzieci ale kompletnie nie rozumiem że rodzic nie kupi dziecku przyborów szkolnych, mimo że dostał na ten cel pieniądze. To powinno byc chyba priorytetem skoro są na to pieniądze.
            • jednoraz0w0 Re: Taka sytuacja.... 01.09.22, 19:00
              Ale skąd wiesz ze nie kupił? Wiesz na co wydała? Poza tm rozumiem ze tu chodzi o dodatkowy, klasowy zestaw z którym (IMO fikcyjna) nauczycielka wyskoczyła dziś, a nie o przybory dla dziecka, które trzyma w domu lub w plecaku. Podstawowe pytanie jest nie dlaczego ona nie wydała na szkole (bo może wydała), tylko dlaczego obrzydliwie szczujesz.
            • panna.nasturcja Re: Taka sytuacja.... 01.09.22, 19:27
              O jakim zestawie dyżurnym piszesz? Bo Ichi to akurat nie mieszka w Polsce. W Polsce każde dziecko ma swoje kredki, klej itd. Na papier do ksero jest składka, ale wyprawkę ma się swoją. Chyba ci się sypie ten trolling.
              • turbinkamalinka Re: Taka sytuacja.... 02.09.22, 08:27
                W samą sytuację nie chce mi się wierzyć. O ile pamiętam przynajmniej w szkole mojego starszego było tak, że bloki, kredki, farby, flamastry i inne pierdoły kupowało się swojemu dziecku. To nie przedszkole (tam była zbiórka na materiały). "Zestaw ratunkowy" istniał, ale to była zbieranina rzeczy zagubionych, albo rodzice przynosili wybrakowane zestawy.
                Co do 300 zł. Jakbym się nie starała, to i tak nie zmieściłabym się w tej kwocie. Szczególnie dla 6-7 latka. Plecak, kredki, ołówki, materiały papiernicze, farby, flamastry kredki ołówkowe, kredki świecowe, pastelowe, strój na WF, buty na zmianę i cholera wie co jeszcze pani wymyśli.
                • skumbrie Re: Taka sytuacja.... 03.09.22, 11:13
                  >Co do 300 zł. Jakbym się nie starała, to i tak nie zmieściłabym się w tej kwocie. Szczególnie dla 6-7 latka.

                  Tam jest pięc razy 300 zł. Co roku kupujesz dziecku nowy plecak?
                  • jednoraz0w0 Re: Taka sytuacja.... 03.09.22, 13:52
                    Ale na piątkę dzieci. Twoim zdaniem cała piątka w jednych butach na wf będzie chodzić?
                    Pierwszakowi trzeba kupić nowy plecak i jakby wszystko nowe, owszem.
                    • skumbrie Re: Taka sytuacja.... 03.09.22, 15:18
                      Pierwszakowi tak, że reszcie rodzeństwa już niekoniecznie. Tak, wiadomo, reszta podarła plecaki i też koniecznie potrzebuje wink
                      • jednoraz0w0 Re: Taka sytuacja.... 03.09.22, 15:32
                        Nie wiem czy potrzebuje, ale prawdopodobnie jednak akurat jakieś kredki z zeszłych lat im zostały więc mogła nie planować ich kupować w ogóle i może za to kupić lepszy plecak, który wytrzyma więcej niż rok. (Właśnie bombelek wyjechał na studia, opróżniam jego pokój i znalazłam komplet kredek które kupiłam 10 lat temu. Będą jak znalazł dla młodszego bombelka).
                  • little_fish Re: Taka sytuacja.... 03.09.22, 16:41
                    Pomijając kwestię patologicznych rodzin. Wczoraj uzupełnialiśmy "wyprawkę" mojego 8 klasisty. Większość rzeczy z zeszłego roku lub jeszcze starsze (plecak, strój na wf, piórnik itp) kupiliśmy kilka zeszytów (fakt, w tym chyba 4 w formacie A4), bo reszta ma jeszcze miejsce z roku ubiegłego, nożyczki, gumkę i klej w sztyfcie. Zapłaciłam 120 złotych!!! To jest kurde jakaś masakra!
      • ivaz Re: Taka sytuacja.... 01.09.22, 18:49
        Są, moja siostra właśnie siedzi na zabraniu w szkole, jej córka chodzi do 3 klasy sp
      • maleficent6 Re: Taka sytuacja.... 01.09.22, 21:46
        wapaha napisała:

        > kysz
        > 1wrzesnia nie ma zebran
        > i nauczyciel nie zbiera kasy
        >
        > kysz kysz
        >
        > albo naucz się trollowac

        No pacz pani. Byłam dzisiaj na zebraniu organizacyjnym i wychowawczyni zbierała pieniądze m.in na ubezpieczenie.
      • escott Re: Taka sytuacja.... 01.09.22, 22:03
        u nas było zebranie pierwszej klasy: wychowawczyni + dzieci + rodzice, sprawy organizacyjne, ok. godziny
      • 3-mamuska Re: Taka sytuacja.... 01.09.22, 22:09
        wapaha napisała:

        > kysz
        > 1wrzesnia nie ma zebran
        > i nauczyciel nie zbiera kasy
        >
        > kysz kysz
        >
        > albo naucz się trollowac


        Rozpoczęcie roku rozejście do klas zapoznanie z panią i planem lekcji. Jak najbardziej rodzice mogli być w klasie.

        Do autorki może wydała na ubrania do szkoły na żywność. Albo węgiel na zimę zaległe rachunki.
        Kto to wie albo na fajki i chlanie.
        Ta kasa na wyprawkę powinna być w bonach a nie żywa gotówka.
        4 tys przy 5 dzieciach nie tak dużo kasy jest.
        Co nie zmienia fakty ze powinna kasę wydać na dzieci.
        Siostra nich się tak nie rwie, bo jak pokaże ze ,da to odgryza palec razem z ręką.
      • pelissa81 Re: Taka sytuacja.... 01.09.22, 22:28
        dziś mieliśmy zebranie. Jak najbardziej
      • volta2 Re: Taka sytuacja.... 02.09.22, 01:39
        jak nie zbiera klasy? oczywiście, że zbiera, jak inaczej? co tobie dziś przygrzało?

        w mamuśkę raczej trudno uwierzyć
      • sylwianna2018 Re: Taka sytuacja.... 02.09.22, 13:49
        wapaha napisała:

        > kysz
        > 1wrzesnia nie ma zebran
        > i nauczyciel nie zbiera kasy
        >
        > kysz kysz
        >
        > albo naucz się trollowac


        No nie wiem, w jednej ze szkół w moim mieście zebranie jest 31 sierpnia. Co prawda to szkoła społeczna. Tzn. darmowa ale nie publiczna.
    • primula.alpicola Re: Taka sytuacja.... 01.09.22, 18:16
      Siostra chyba oszalała, wybacz.
      Pani niech się uda do miejscowego ośrodka pomocy społecznej.
    • iwoniaw Re: Taka sytuacja.... 01.09.22, 18:21
      Abstrahując od glupiego i niedopracowanego pomysłu na trolling: idź do spożywczaka z listą produktów na śniadanie, obiad i kolację, pomnóż przez 5 i potem przez 30, to moze sie zorientujesz, na co pani mogła potencjalnie wydać takie morze kasy
      • nelamela Re: Taka sytuacja.... 01.09.22, 18:26
        iwoniaw napisała:

        > Abstrahując od glupiego i niedopracowanego pomysłu na trolling: idź do spożywcz
        > aka z listą produktów na śniadanie, obiad i kolację, pomnóż przez 5 i potem prz
        > ez 30, to moze sie zorientujesz, na co pani mogła potencjalnie wydać takie morz
        > e kasy


        Ale to nie jest na wyprawkę szkolną?Jak sama nazwa wskazuje....idąc tym tokiem rozumowania każdą kasę można wydać na coś...
        • jednoraz0w0 Re: Taka sytuacja.... 01.09.22, 18:37
          No to wyobraź sobie, że masz 5 dzieci i pierdolnęła ci pralka, zalewając i niszcząc przy okazji kawałek podłogi. Albo, że któremuś bombelków potrzebne było jakieś specjalistyczne leczenie lub rehabilitacja, dostępna jedynie prywatnie i drogo. Wzięłaś pożyczkę,, bo bez pralki na 7 osób słabo, zdrowie tez ważne. Kombinujesz jak spłacić, bo 500 zasadniczo masz już zagospodarowane, dzieci kosztują. I wpada kasa na wyprawkę. Wiadomo, ze podstawowe rzeczy typu podręczniki kupisz. Ale nagle się okazuje ze masz jeszcze wyskoczyć na jakieś klasowe kredki i papier. Spłacisz pożyczkę za która rosną odsetki czy kupisz kredki?
          • pomozeciepomozemy Re: Taka sytuacja.... 02.09.22, 11:21
            Jak masz 5 dzieci to masz co miesiąc 2500, więc na pralkę styknie niekoniecznie kosztem kredek.
            Lubię Twoje wpisy, ale nie idź drogą pikającego serduszka. Nie, nie mam 5 dzieci, mam 1, bo na tyle mnie stać.
            • jednoraz0w0 Re: Taka sytuacja.... 02.09.22, 13:22
              Jak masz 2500 i piątkę dzieci to na ogół masz je jakoś zabudzetowane z góry, bo nawet jeśli pracujesz zarobkowo to mało prawdopodobne, ze zarabiasz tyle, ze te 2500 to tak na waciki zostaje.
            • 3-mamuska Re: Taka sytuacja.... 02.09.22, 18:49
              pomozeciepomozemy napisał(a):

              > Jak masz 5 dzieci to masz co miesiąc 2500, więc na pralkę styknie niekoniecznie
              > kosztem kredek.
              > Lubię Twoje wpisy, ale nie idź drogą pikającego serduszka. Nie, nie mam 5 dziec
              > i, mam 1, bo na tyle mnie stać.

              To powiedz mi ze to 500 starcza ci na to twoje jedno dziecko miesięcznie?
              Wszyscy liczą tylko kasę, ze tyle dostaje ,nie licząc ze wraz z wzrostem liczby osób wzrastają również koszty utrzymania.

              Tak tak tez uważam ze nie powinno się mieć tylu dzieci. Ale no ma i co ma je potopić jak kocięta? Czy oddać do domu dziecka?
              • jednoraz0w0 Re: Taka sytuacja.... 02.09.22, 19:16
                > Tak tak tez uważam ze nie powinno się mieć tylu dzieci. Ale no ma i co ma je potopić jak kocięta? Czy oddać do domu dziecka?

                Jedna z „moich” znajomych matek wielodzietnych ma szóstkę. Trójka męża z pierwszego malzenstwa, dwójka jej z jej pierwszego małżeństwa, jedno wspólne.
                Drugie ma czwóreczkę - dwójka własnych, dwójka adoptowanych (nie mieli tripu celebrytów na adoptowanie kupy bombelków tylko siostra jednego z nich się stoczyła i odebrano jej prawa rodzicielskie).
                Różnie bywa.
          • paskudek1 Re: Taka sytuacja.... 02.09.22, 14:08
            Podręczniki w szkole podstawowej to dziecko dostaje za darmo. Owszem, do oddania w czerwcu ale nikt nie musi ich kupować
        • iwoniaw Re: Taka sytuacja.... 01.09.22, 18:37
          Ty naprawdę jestes taka nierozumna, czy udajesz? Jesli ktoś nie ma kasy na nic i zasiłek "na wyprawkę" stanowi znaczacą część jego dochodu, to zapewne ma pilniejsze potrzeby niz składka na "klasowe papiery i kredki". Ba, być może nawet kupił dzieciom za te 3 stówki strój na wf, tornister, buty na zmianę i inne rzeczy jak najbardziej zgodne z intencją twórców tego socjalu - i nie zostało na kolejne skladki, albowiem - dasz wiarę? - ceny rosną nie tylko w spożywczym...
          • berdebul Re: Taka sytuacja.... 01.09.22, 18:51
            Jak nie ma kasy na nic, to nie powinien zakładać licznej rodziny. Dzieci kosztują.
            • iwoniaw Re: Taka sytuacja.... 01.09.22, 19:52
              berdebul napisała:

              > Jak nie ma kasy na nic, to nie powinien zakładać licznej rodziny. Dzieci kosztu
              > ją.

              Ale to nie jest dyskusja, czy rozsądnie jest zakładać wielodzietną rodzinę nie mając kasy, tylko odpowiedź na szok i niedowierzanie z cyklu "na cóż ach na cóż można taki majątek jak 500+ i jeszcze 300 wydać, zwłaszcza mając pięcioro dzieci". No więc nie jest to żaden wyczyn i nie trzeba w tym celu przepalać kasy w monopolowym ani u manikiurzystki, że tak sztampową kliszą polecę. Tyle.
              • berdebul Re: Taka sytuacja.... 01.09.22, 20:00
                To jest wyczyn, bo nikt normalny nie buduje budżetu na pińcetplusach. Decydujesz się na dziecko, bierzesz pod uwagę koszty utrzymania. Inaczej jak się Menel+ skończy to dzieci będą głodem przymierać?
                • iwoniaw Re: Taka sytuacja.... 01.09.22, 20:04
                  berdebul napisała:

                  > To jest wyczyn, bo nikt normalny nie buduje budżetu na pińcetplusach. Decydujes
                  > z się na dziecko, bierzesz pod uwagę koszty utrzymania. Inaczej jak się Menel+
                  > skończy to dzieci będą głodem przymierać?

                  A ty znowu zmieniasz temat. Nie, to co ja robię albo nie (dzieci urodziłam na dlugo przed jakimikolwiek "plusami" i szczęsliwie nigdy nie stanowily one o dopięciu lub nie budżetu) nie jest odpowiedzia na pytanie "jakim cudem można wydać wszystko z zasilków tak, żeby nie starczalo na dodatkowe (!) skladki na przybory do klasy". No otóż mozna i wcale nie trzeba byc w tym celu olewajacym dzieci utracjuszem wydajacym ich kasę na głupoty.
            • angazetka Re: Taka sytuacja.... 01.09.22, 19:53
              Troszkę za późno na tę myśl złotą w tym przypadku.
          • shellyanna Re: Taka sytuacja.... 01.09.22, 21:59
            Dokładnie. Wyprawka 1klasisty (nie wliczając plecaka i piórnika) kosztowała mnie w tym roku ponad 600 zł. Fakt, ze razem z butami na przebranie (z CCC i koszulka i spodenkami na wf (z marketu).



            • pomozeciepomozemy Re: Taka sytuacja.... 02.09.22, 11:29
              Tornister dla 1-klasisty używany, dobrej jakości można kupić i za 30 zł (wystawiałam, nie poszedł, w końcu oddałam małej Ukraince). Nie wszystko trzeba kupować top, można też kupić rzeczy w sieci, a na WF można nosić normalne koszulki, które nosiło się latem (tak, szkoła mojego dziecka też wymaga stroju w określonym kolorze - klasyczny zestaw, jak w nazistowskich Niemczech. Bojkotuję to od lat, obrazek nie przeszkadza, a legginsy w ciemnym kolorze są uniwersalne).

              Troll, nie troll, pierwszy dzień szkoły i IMHO mamuśka badała grunt, ile da się wyciągnąć. Rozumiem, że szkoła wymaga dodatkowych rzeczy - ale NIE TRZEBA ich przynosić (ja np. w życiu nie przyniosłam mokrych chusteczek do szkoły, bo uważam, że jeśli przedszkole ma dostęp do wody, to mokre chusteczki to wygoda i luksus, a nie niezbędny zakup), nie trzeba nawet płacić środków na RR lub można dostać zniżkę będąc w trudnej sytuacji.
              • shellyanna Re: Taka sytuacja.... 02.09.22, 12:05
                Ale ja nie kupowałam bóg wie czego. Zakupy w markecie. Wczoraj dokupowaliśmy zeszyty dla starszego i spojrzałam na ceny. Najtańszy zeszyt 60 kartkowy kosztował prawie 5 złotych. Średnia cena za 60 kartek to 9 zł. W Auchan.
                • marion.marion Re: Taka sytuacja.... 03.09.22, 10:13
                  Zeszyt 60 kartkowy w pepco 2,5 zł, duży A4 3zł.
              • turbinkamalinka Re: Taka sytuacja.... 02.09.22, 14:36
                Oczywiście, że można taniej. Ja wprawdzie nie kupuję używanych rzeczy typu plecak czy buty dziecku ale... rzeczy które często się kończą, kupuję przez cały rok po jednej, czy dwie sztuki. Wtedy tak to nie drenuje portfela. Strój z na wf, to jest coś z szafy, fakt nowe ale kupowane wtedy gdy dzieciak wyrasta ze starego lub się zniszczy. Do pierwszej klasy "zestaw rysunkowy" spokojnie skompletowałam z tego co miałam w domu (musiałam dokupić kilka pierdół). W pierwszej klasie chyba najdroższe były wtedy ćwiczenia, podręczniki i plecak.
                Nie widzę powodów aby składać się na jakiś "zestaw ratunkowy". Może pani chodziło o jakieś krepiny, bibuły, papier kolorowy, bristol, papier do ksero zamiast bloku.
                Jestem w stanie zrozumieć, że w normalnej rodzinie (oboje pracują) budżet we wrześniu może się lekko nie spinać, szczególnie jeśli dzieciaki były na jakiś wakacjach.
                Znam dziewczynę która pracuje w MOPS. Przyszła do niej matka dwójki dzieci z podaniami na dosłownie wszystko co się da. Dodatek mieszkaniowy, dofinansowanie rachunków, rodzinne, dopłata do leków dziecka.O ile rozumiem dofinansowanie tych większych kosztów, zwrot za leki babkę z MOPS mocno zdziwił bo trzymiesięczna kuracja to koszt ok 10 zł.
                • iwoniaw Re: Taka sytuacja.... 02.09.22, 16:52
                  nie widzę powodów, aby skladać się na jakiś "zestaw ratunkowy"" - no i może tamta matka tez ma takie podejście, wyposażenie dla swojego pierwszaka podobnie jak Ty skompletowala "z tego co ma w domu" (przy piątce dzieci to nawer wysoce prawdopodobne, że kredki i inne "napoczęte" bloki w domu ma i dziecko ma czym pracować bez konieczności wydawania przez matkę kolejnych 50, 15 czy nawet 5 złotych). Tak, są ludzie, którzy nawet mając pieniądze uważają wszelkie składki klasowe za wydumane, a jesli tych pieniedzy jest na styk, to tym wiekszą maja motywację, żeby się odezwać. Przy czym niektorym też łatwiej powiedzieć "nie mam" niż "nie podoba mi sie to", bo jest mniejsze pole do dyskusji i prób nacisku, żeby jednak rodzic wysupłał DODATKOWE środki.
                  W ogóle nie pojmuję, dlaczego ta dyskusja skręca w stronę "matka utracjuszka nie kupuje dzieciom potrzebnych rzeczy i defrauduje środki od państwa", skoro nic o tym nie wiemy. A nauczycielka niech się zastanowi, czy na pewno są potrzebne materiały plastyczne "do klasy".
            • bigimax4 Re: Taka sytuacja.... 02.09.22, 17:00
              Dokładnie. Wyprawka 1klasisty (nie wliczając plecaka i piórnika) kosztowała mnie w tym roku ponad 600 zł.


              a to bylo dla ciebie jakies wielkie zaskoczenie ze idzie do szkoly ?
              • shellyanna Re: Taka sytuacja.... 03.09.22, 14:51
                To znaczy?
                Nie, zaskoczeniem nie było. Piszę w kontekście oburzenia, ze ktoś na to nie ma. Wcale się nie dziwie, bo przy pensji rzędu 3000 zł te 6 stow to jest znacząca kwota.
    • saszanasza Re: Taka sytuacja.... 01.09.22, 18:21
      Uważam, że matka powinna pójść z tym „problemem” do dyrekcji. Siostra na pewno nie powinna kupować nic za własne pieniądze.
    • angazetka Re: Taka sytuacja.... 01.09.22, 18:25
      Pomijając trolling: słyszałaś o ludziach ubogich?
      • nelamela Re: Taka sytuacja.... 01.09.22, 18:30
        angazetka napisała:

        > Pomijając trolling: słyszałaś o ludziach ubogich?
        >

        Wiesz, jestem wystarczająco długo na forum że nie muszę trollowac.,bo nic z tego nie mam.Nie rozumiem że ktoś dostaje pieniądze na wyprawkę szkolną bo chyba temu mają służyć te pieniądze...I jeszcze moja szlachetna siostra w tym wszystkim....
        • angazetka Re: Taka sytuacja.... 01.09.22, 18:43
          Jeśli nie ma co do gara włożyć, to pieniądze na wyprawkę idą na jedzenie. Proste.
          • mysz1978 Re: Taka sytuacja.... 01.09.22, 18:49
            oczywiście, że może byc przy okazji rozpoczęcia roku jakieś mini zebranie. Być może o wyprawce była mowa już wcześniej (może było zebranie w czerwcu, albo rodzice dostali maila), więc stąd ta rozmowa...
            Siostra niech przedyskutuje sprawę z pedagogiem szkolnym - może będzie coś wiedział o tej rodzinie - czy faktycznie nie mają (bo na przykład wydają na lekarstwa czy rehabilitacje dla którego z członków rodziny - tak też może się zdarzyć...), czy matka z gatunku totalnie bezczelnych i roszczeniowych..
        • jednoraz0w0 Re: Taka sytuacja.... 01.09.22, 19:17
          No to czym jest zakładanie wątku o osobie, o której sytuacji i wydatkach nic nie wiesz, z tezą, że je przepierdoliła, jak nie trollowaniem?
          Głupie buty i stroj na wf to więcej niż stówa. Buty do szkoły, plecak, zeszyty, piórnik, linijka, ołówki, gumki, pióro/długopis, przybory do domu nawet jeśli podręczniki są za friko to ile myślisz jej z tych trzech stow zostanie na klasowe kredki?
        • maleficent6 Re: Taka sytuacja.... 01.09.22, 21:49
          nelamela napisała:

          > angazetka napisała:
          >
          > > Pomijając trolling: słyszałaś o ludziach ubogich?
          > >
          >
          > Wiesz, jestem wystarczająco długo na forum że nie muszę trollowac.,bo nic z teg
          > o nie mam.Nie rozumiem że ktoś dostaje pieniądze na wyprawkę szkolną bo chyba t
          > emu mają służyć te pieniądze...I jeszcze moja szlachetna siostra w tym wszystki
          > m....
          >
          >
          Naprawdę uważasz, że te marne trzy stówki wystarczą na wyprawkę dla dziecka?
          • leosia-wspaniala Re: Taka sytuacja.... 02.09.22, 09:00
            Marne? Chodziłam do szkoły w czasach, kiedy nie było plusów, darmowych podręczników, a bezrobocie wynosiło 20%. Teraz i darmowe podręczniki, 500 zł co miesiąc, a dodatkowe 300 zł "marne". Ja bym chętnie przyjęła te nędzne grosze, niestety na wszelkie plusy tylko tyrać muszę.
            • maleficent6 Re: Taka sytuacja.... 02.09.22, 09:35
              leosia-wspaniala napisał(a):

              > Marne? Chodziłam do szkoły w czasach, kiedy nie było plusów, darmowych podręczn
              > ików, a bezrobocie wynosiło 20%. Teraz i darmowe podręczniki, 500 zł co miesiąc
              > , a dodatkowe 300 zł "marne". Ja bym chętnie przyjęła te nędzne grosze, niestet
              > y na wszelkie plusy tylko tyrać muszę.
              Raczej wszystkie chodziliśmy do szkoły przed plusami. No chyba, że mamy 6-7 letnie forumki?
              Czytaj całość. Odniosłam się do wypowiedzi, że matka dostała 300plus a na kredki nie ma. Otóż, 300zl nie wystarczy na pokrycie kosztów wyprawki.
              I tak, uważam że to marne pieniądze, w sytuacji, kiedy rząd się chwali że finansuje wyprawkę/wspomaga rodziców.
      • marta.graca Re: Taka sytuacja.... 02.09.22, 09:41
        Jak się jest ubogim i kasa z socjalu nie wystarcza na wszystkie potrzeby, to może warto rozważyć taki niezwykły wynalazek, jak pójście do pracy?
    • jednoraz0w0 Re: Taka sytuacja.... 01.09.22, 18:27
      Jak to na co, wydaje ją na kawę w Starbuniu śmiejąc się z przyjaciółkami wesoło z firmowych toreb pełnych nowych ciuszków. Głupie pytanie 🙄
    • ga-ti Re: Taka sytuacja.... 01.09.22, 19:30
      Siostra nauczycielka i nie wie, że w szkole pracuje pedagog, który albo sam zbada sytuację owej rodziny, albo zgłosi do mopsu potrzebę zerknięcia. I wtedy w zależności od wyników oględzin, rodzina dostanie wsparcie finansowe/rzeczowe albo nie.
    • g.r.uuu Re: Taka sytuacja.... 01.09.22, 19:37
      A dlaczego rodzic ma kupować kredki i papier "do szkoły"? Dziecko nie może mieć swoich dla siebie po prostu?
    • kryzys_wieku_sredniego Re: Taka sytuacja.... 01.09.22, 21:26
      Co za durny pomysł zbierać kasę, niech rodzice po prostu sami kupią.
      Np. mój syn nie niszczy kredek, dość pilnuje, ja mu kupilam charakterystyczne, podpisane ma. Jedna paczka to mu na 2 lata starcza. Dlaczego mam się zrzucać na byle jakie kredki.
      • raczek47 Re: Taka sytuacja.... 01.09.22, 21:47
        Alergię mam na takie krowy,które dostają kasę do łapy na dzieci i akurat na potrzeby dzieci tej kasy nie wystarcza. W takiej sytuacji mówi sibez skrępowania że krowa dostaje na to pieniądze na które ja też się składam (to są pieniądze z naszych podatków) I zgłaszam do MOPSU że taka a taka rodzina źle je wydatkuje.
        Zrobiłam tak dwa razy (tak powiedziałam,nie powiadamialam MOPSU ,bo się kasa na dzieci znalazła, ale z ręką na sercu,nie miałabym skrupułów.
        A co fo podważania wiarygodności tego że 1 września było zebranie- w mnóstwie placówek były dzisiaj zebrania dla pierwszaków,były i 30 i 31 sierpnia. Normalna rzecz.
        • jednoraz0w0 Re: Taka sytuacja.... 01.09.22, 21:50
          😳 podsumujmy, autorka pisze wątek o jakiejś pani o której nic nie wie oprócz tego, ze mimo kasy na wyprawkę nie ma na kredki do szkoły (nie dla jej dzieci, tylko na jakieś dyżurne), nie ma ani słowa o tym, na co ta kasa poszła, a ty „alergie masz na takie krowy”? Na jaki odcisk ci ten trollwątek nadepnął?
          • jednoraz0w0 Re: Taka sytuacja.... 01.09.22, 21:51
            Nie mówiąc o tym, że albo krowa albo mąż krowy składają się na wyprawkę dla twoich dzieci też, bo chyba nie jadą tylko na 500+?
            • marion.marion Re: Taka sytuacja.... 01.09.22, 22:25
              Tia... Gromada dzieci i ona na pewno pracuje.
              • jednoraz0w0 Re: Taka sytuacja.... 01.09.22, 22:29
                We wszystkich wielodzietnych znanych mi rodzinach przynajmniej jeden rodzic pracuje zawodowo, w ponad połowie matka również. Tak czy inaczej z samych 500 by się nie utrzymali.
              • 152kk Re: Taka sytuacja.... 02.09.22, 10:47
                Akurat znam dość blisko rodzinę z 5 dzieci i tak - oboje rodzice pracują zawodowo. Co prawda mają zawody artystyczne, więc nie na tzw."etacie". Ich rodzina raczej zamożna nie jest, więc pewnie we wrześniu miewają problemy ze spięciem budżetu, ale dzieciaki na pewno nie są zaniedbane (w tym edukacyjnie - bo wszystkie bystre i dobrze się uczą i chodzą na dodatkowe zajęcia, co prawda głównie bezpłatne np. popołudniowa szkoła muzyczna). Więc brak kasy na jakieś pierdoły, które typu dodatkowe kredki w ogóle nie świadczy o tym, czy rodzice dobrze dbają o dzieci czy nie.
                A twoja siostra niech się zastanowi czy takie dodatkowe materiały rzeczywiście są niezbędne. Jest kryzys i może być tak, że rodziny, które dotychczas dobrze sobie radziły zaczną mieć kłopoty. I nie będzie wtedy dla nich priorytetem doposażanie dzieci w dodatkowe kredki jak będą musieli zdecydować czy zapłacić ratę kredytu za mieszkanie czy kupić jedzenie.
        • raczek47 Re: Taka sytuacja.... 01.09.22, 21:53
          KRiO wyraźnie określą obowiązki rodziców odnośnie zapewnienia im warunków do rozwoju i nauki. Jeśli do szkoły trzeba kredek to ma te kredki kupić i po co jakaś w ogóle dyskusja ?
          A siostra autorki wątku robi zła robotę innym nauczycielom bo fopoty dopóki nauczyciele będą z własnej kasy dokładać do systemu to nigdy nic się w oświacie nie zmieni bo takie mamuśki będą dalej życ w przekonaniu że jest pięknie i PIS na wszystko daje także na szkoły.
        • angazetka Re: Taka sytuacja.... 01.09.22, 21:57
          > Alergię mam na takie krowy

          Oddychaj.... oddychaj...
    • te_de_ka Re: Taka sytuacja.... 01.09.22, 21:56
      5*800 to 4000 = tona węgla

      Prosty sposób, który sprawdził się w klasie mojego dziecka dawno temu: kartonowe pudło z napisem przybory szkolne a na nim lista, co powinno się znaleźć w środku. Są rodzice, którzy chcą i mogą kupić swojemu dziecku wyprawkę i jeszcze do pudełka z przyborami dla wszystkich kupią. Niektórzy zasilali pudlo, bo gdy ich najukochańsze bombelki zapomniały swoich wypasionych kredeczek, pani wydawała im z pudła. Inni celowo kupowali dla dzieci, które z domu nie mialy. Pod koniec trzeciej klasy dostaliśmy pudło pełne przyborów (najpierw pani proponowała dzieciom, żeby zabrały do domu, co chcą) i zgodną decyzją wszystkich rodziców pudło oddaliśmy na świetlicę.

    • iberka Re: Taka sytuacja.... 01.09.22, 22:15
      Gdzie Wy tu widzicie zebranie i kasy zbieranie? Od zawsze w dniu rozpoczęcia 1 klasy dostawaliśmy listę wyprawkową. Na rozpoczęciu 1 klasy zawsze są rodzice.
      Nauczyciel daje listę a mamuśka podchodzi, że nie stać jej. Ok, przykro, ale poza + jest MOPS i tam dostanie jeszcze np. stypendium szkolne, zasiłek więc niech siostra nic nie kupuje, bo raz się ugnie i popłynie.
      Mam w klasie taką "speyciulę" co to nawet 13 PLN na kino nie ma, ale na tipsy zawsze starcza (sama nie robi, poleca swoją manicurzystkę w salonie).
    • zosia_1 Re: Taka sytuacja.... 01.09.22, 22:22
      Chybabym zgłosiła te matkę do mops, że kasę na dzieci bierze, a nie zapewnią im za to nic
      • jednoraz0w0 Re: Taka sytuacja.... 01.09.22, 22:25
        A skąd wiesz ze nie zapewnia za to nic?
        • grey_delphinum Re: Taka sytuacja.... 02.09.22, 02:46
          Jeśli pani nie ma na przybory dla dziecka, siostra powinna zgłosić rodzinę do mopsu, bo najwyraźniej jest tam skrajna bieda.

          Jeśli z kolei Twoja siostra chce temu dziecku zasponsorowac wyprawkę, niech to zrobi. W końcu kto bogatemu zabroni 😉
        • iwles Re: Taka sytuacja.... 02.09.22, 07:56
          jednoraz0w0 napisał(a):

          > A skąd wiesz ze nie zapewnia za to nic?



          Na pewno wygląda na to, że tam brakuje.
          Mops to nie milicja, ale instytucja, która ma pomagać i kontrolować, czy w rodzinie dzieje się tak, jak powinno.
          Mam wrażenie, że ty zapierasz się rękami i nogami, by Mops o niczym się nie dowiedział.
          Z dużym prawdopodobieństwem rodzina dostaje 500+, 300+, rodzinne, dodatek oslonowy, może jeszcze dostępne do czynszu, a dzieci w szkole darmowe obiady.
          Więc chyba dobrze by było, żeby pracownik Mopsu czuwał nad rodziną i wydatkami?
          • jednoraz0w0 Re: Taka sytuacja.... 02.09.22, 13:16
            > Na pewno wygląda na to, że tam brakuje.

            Ale to nie znaczy, że nic nie zapewnia, a na taki wpis odpowiadałam. A od pierwszego postu jest taki smrodek, że pani nie wydała tych rzeczy na potrzeby dzieci, w domyśle - pewnie na wódkę.
            Skoro nie przyszła mówiąc, ze nie ma kredek, plecaków, książek, butów na wf i w ogóle nic, tylko kredek, to znaczy, że tę resztę pewnie jednak kupiła, No to te trzy stówy się rozpełzły. Przecież ten post startowy jest zwyczajnie podły.
            I wcale nie ejst powiedziane, ze oni muszą lecieć na zasiłkach z MOPSu - przy piątce dzieci to wydatki na początku roku szkolnego się kumulują, więc brakuje im teraz, to nie znaczy, ze brakuje im cały czas.
        • zosia_1 Re: Taka sytuacja.... 03.09.22, 11:27
          Rzeczywiście pojęcie "nic" to za dużo powiedziane. Jednak to obowiązkiem rodzica jest dbać o podstawowe potrzeby dziecka, a jeśli dostaje jeszcze od Państwa co miesiąc 500+ i 300 na rozpoczęcie roku, to nietaktem jest mówienie nauczycielce, że ona na kredki nie ma. Niech idzie do mops. To nie wina i sprawa nauczycielki, że dziewczyna ma dużo dzieci, na które jej nie stać
          • iwoniaw Re: Taka sytuacja.... 03.09.22, 11:42
            No ale moment, rozmawiamy o papierze i kredkach "do klasy", nie o wyposażeniu konkretnego ucznia, który przychodzi bez przyborow na zajęcia. Jeśli matka uzna, że nie stać ją na bilet do kina, to też na 100% źle 500+ dysponuje? A jeśli odmawia składki na rr, bo uważa, że prezenty na np. Dzień Nauczyciela sa doskonale zbędne, to ok i ma prawo, ale jeśli mówi, że nie ma na to kasy, to do mopsu ją zgłosić, bo nie stać ją na dzieci?

            Może rozróżnijmy, co jest uzasadnioną potrzebą, a co niekoniecznie wymogiem i standardem w "zaspokajaniu potrzeb"?
            • zosia_1 Re: Taka sytuacja.... 03.09.22, 12:56
              Ja w ogóle nie rozumiem dlaczego ta matka mówi nauczycielce, że ja na kredki nie stać. Co to obchodzi nauczycielkę, ona uczy dzieci a nie świadczy pomoc materialną. Od pomocy materialnej jest mops
              • paskudek1 Re: Taka sytuacja.... 03.09.22, 13:09
                Nauczyciel ma obowiązek zapoznać się z sytuacją swoich wychowanków.
              • jednoraz0w0 Re: Taka sytuacja.... 03.09.22, 13:48
                Bo nie istnieje, służy tylko jako materiał jatkogenny.
                • bi_scotti Re: Taka sytuacja.... 03.09.22, 16:48
                  jednoraz0w0 napisał(a):

                  > materiał jatkogenny

                  big_grin Merci - jak nie kochac ematki? No jak? wink Cheers.
    • bi_scotti Re: Taka sytuacja.... 02.09.22, 03:07
      Sorry, z calym szacunkiem dla prob timely trolling, co Cie, Nelamela obchodzi na co Twoja siostra wydaje pieniadze? Rozumiem, ze owa siostra chce wydac swoje, przez siebie zarobione. Ergo, jesli chce jakiemus dziecku kipic kredki & papier - jej wolna wola! Not your business! I czy chce je kupic dziecku pani, ktora ma 5 dzieci, dostaje 5 x 500,00 zlotych + potencjalnie inne zasilki, czy chce kupic dziecku multi-millionaire, bo owo dziecko ma niebieskie oczy - who cares? - Twoja siostra ma pelne prawo dysponowac swoja gotowka wedlug wlasnego uznania. Ani Tobie, ani nam tu zgromadzonym nic do tego! Milego wrzesnia big_grin Cheers.
      • raczek47 Re: Taka sytuacja.... 02.09.22, 07:00
        Nie,Biscotti,to nie tak.
        Polska oświata jest potwornie niedoinwestowane,brakuje na wszystko ,ale społeczeństwo tego nie widzi,ponieważ panie nauczycielki albo ciągle litują się nad dziećmi patologii i z własnej pensji kupuja im przybory albo wstydzą się przed rodzicami że klasa "niezrobiona" i z własnej pensji kupują różne pomoce i dekoracje. A suweren się z tego śmieje i pluje nauczycielom w twarz,nazywając ich nierobami-także taka matka pięciu bombelkow,na które dostaję świadczenia,ale gospodaruje nimi tak,że na potrzeby tychże nie wystarcza. Dopóki będą tacy naiwni (sorry głupi) nauczyciele NIC się w oświacie nie zmieni,bo ludzie nie będą widzieć tych braków w polskiej szkole.
        Pani nauczycielka powinna była matkę ostro do pionu postawić,przypominając jej ,że to obowiązkiem opiekuna prawnegoa nie obcych osób jest zapewnić dziecku wszystko co mu potrzebne do rozwoju i nauki .

        Ty dokladałaś z własnej pensji do miejsca
        pracy ? Polski nauczyciel robi to nieustannie. A nie powinien.
        • 152kk Re: Taka sytuacja.... 02.09.22, 11:14
          Ja rozumiem, że nauczyciele dokładają, bo szkoła nie zapewnia. Ale może jednak powinni przestać dokładać?
          Dekoracje klasy w ogóle nie są niezbędne - ja jako rodzic mam to w d.... czy coś wisi na ścianie, kompletnie nie rozumiem, czemu nauczyciel miałby się wstydzić braku dekoracji.
          Niech rodzice, którzy chcą i mają pieniądze, kupują dzieciom kredki, flamastry, wypasione plecaki i przybory. A dzieci, które nie tego nie dostaną od rodziców - niech piszą w zwykłym najtańszym zeszycie zwyklym ołówkiem / dlugopisem. Rysować też można ołówkiem, prace plastyczne robić z rzeczy, które są za darmo typu patyki, liście, glina, resztki materiałów itp. Naprawdę da się wykonać podstawę programową bez kupowania kredek i sredek (przynajmniej w szkole podstawowej, o średniej się nie wypowiadam - bo moje dzieci jeszcze za młode, a ja chodziłam do szkoły wieki temu).
          Nie twierdzę, że to jest super, że rodzic nie chce (lub nie może bo nie ma kasy) zapewnić kredek do szkoły. Ale dzieci mają gorsze problemy i nauczyciel na tym powinien się skupić. Np właśnie - jeśli jego zdaniem ten brak kredek świadczy o dysfunkcjach w rodzinie -skontakrować się z MOPS. A doraźnie -zgłosić problem dyrekcji oraz zaproponować rozwiązania np. że kredki nie będą wymagane, a szkoła poszuka innego sposobu na pozyskanie NIEZBĘDNYCH materiałów (są firmy które rozdają darmowe materiały piśmiennicze ze swoim logo - jako promocję - może dałoby się pozyskać takie materiały dla szkoły? A może zorganizować kiermasz prac dzieci wykonanych właśnie z darmowych i ze zdobytych środków kupić kilka zestawów kredek dla wszystkich?)
        • jednoraz0w0 Re: Taka sytuacja.... 02.09.22, 13:42
          raczek47 napisała:

          > Ty dokladałaś z własnej pensji do miejsca
          > pracy ? Polski nauczyciel robi to nieustannie. A nie powinien.

          Nie wiem jak w Kanadzie, ale w USA tak. Jestto oczywiście skandal ale tak jest. Fanty do klasy na początku roku przynoszą rodzice, tak, są komunalne, tak, nie każdego stać i ta składka jest nieobowiązkowa i tak, wszystkie dzieci z nich korzystają i tak, nauczyciel z własnej kasy kupuje pozostałe przybory i pomoce naukowe. I do tego trump obciął nauczycielom możliwość odpisania tego od podatku.

          Ja wiem, ze Polska to nei USA ale wiesz co? O ile USA naprawdę nienawidzi biednych ludzi i nawet pomysły typu płatny urlop macierzyński są zakrzykiwane głosami „a z czego to będzie płacone, ja się nie zamierzam dokładać do czyichś planów prokreacyjnych” (triss mogłaby się uczyć choć wiele jej nie brakuje), o tyle - a mam dzieci w tym systemie od prawie dwóch dekad - przenigdy nie słyszałam głosu, źe jak kogoś nie stać na te składkowe fanty, to powinno się go zgłaszać do służb. Właśnie ten wątek mi to uświadomił.
          Mało tego, nawet ja są wycieczki szkolne na które się płaci po parę dolcow, to jest adnotacja, ze brak składki nie wyklucza z wycieczki. Szkoły robią fundraising z których dokładają na takie rzeczy - na przykład „dress down day” czyli można przyjść do szkoły po cywilnemu ale płaci się za to dolara, albo różne kiermasze książkowe etc.
        • jednoraz0w0 Re: Taka sytuacja.... 02.09.22, 13:45
          Jeżeli potrzeby są większe niż kasa którą się dysponuje to nie wystarczy. Zwłaszcza w momencie kryzysu i ogromnego wzrostu cen. Nie trzeba być do tego pijanym, głupim, bezczelnym leniem.
        • bi_scotti Re: Taka sytuacja.... 02.09.22, 14:10
          Wszystkie znajome nauczycielki (i nauczyciele smile) dokladaja z wlasnej kieszeni do roznych rzeczy w swoich szkolach, klasach, niektorzy dziela sie ze swoimi uczniami with their lunches ... To definitely nie jest jakas polska "specjalnosc". Albo sie jest good teacher, albo nie. A gdy sie jest, to sie robi to, co sie uznaje za niezbedne w danym momencie zeby dany uczen mial kredki, jablko, chusteczke do nosa, czapke czy co tam trzeba ... Czy tak powinno byc? Well, moze i nie ale jest - wszystkie dzieci sa nasze smile Opiekuje sie ten, kto sie poczuwa. Life.
        • bi_scotti Re: Taka sytuacja.... 02.09.22, 14:21
          raczek47 napisała:

          > Ty dokladałaś z własnej pensji do miejsca
          > pracy ? Polski nauczyciel robi to nieustannie. A nie powinien.

          Of course. Pisalam wiele razy, ze przez kilka (wlasciwie kilkanascie) lat latalam with service na polnoc Ontario & Quebec. Myslisz, ze lecialam z pustymi rekami? Wszystkie "extras" typu zabawki, treats, art materials, pilki do grania w to i owo etc. etc. etc. pokrywal Bank Bi_scotti wink How else? Fundusz jaki mialam na tzw. stuff byl po prostu smiechu wart i szkoda mi bylo czasu na walke o wiecej. BTW, populations, ktore obslugiwalam jak najbardziej byla zalezna od welfare, miala problemy z addictions, wielu ludzi definitely nie dawalo sobie rady z ulozeniem nawet basic budget ... Skutki lat kolonializmu, mistreatment, roznych strasznych rzeczy, ktore poszly w pokolenia - intergenerational trauma. Wiec jesli ja przy pomocy moich "ruppies" moglam przy okazji serwisu jeszcze komus umilic dzien, why not? A przeciez nie tylko ja! Nie znam nurses, doctors, mechanic staff ani wlasciwie nikogo kto lata z serwisami na polnoc, kto by nie lecial obladowany dobrami dla communities, dobrami zakupionymi definitely z wlasnej kieszeni a czesto wrecz podstawowymi. Life.
    • no_name33 Re: Taka sytuacja.... 02.09.22, 11:12
      O naiwności...ludzie przepierd.alaja kasę z socjali, aż "milo" uncertain

    • paskudek1 Re: Taka sytuacja.... 02.09.22, 14:05
      Zdradzę Ci sekret, w niektórych szkołach zebrania rodziców klas pierwszych były 31 sierpnia 🤣
    • skumbrie Re: Taka sytuacja.... 03.09.22, 10:23
      >Siostra myśli żeby kupić to z własnej kieszeni
      Koniecznie powinna kupić. Kolejna ochotniczka w tym zawodzie wink
    • woman_in_love Re: Taka sytuacja.... 03.09.22, 11:16
      Siostra myśli żeby kupić to z własnej kieszeni

      Osoby niezrównoważone psychicznie nie powinny uczyć dzieci.
      • ichi51e Re: Taka sytuacja.... 03.09.22, 11:18
        Jak ktoś ma miękkie serce to musi mieć twarda skore
    • zerlinda Re: Taka sytuacja.... 03.09.22, 11:34
      Też uważam, że taką patologię, która bierze kasę na dzieci i głupich kredek nie jest w stanie kupić, trzeba zgłosić do MOPSU, oraz zainteresować dziećmi szkolnego pedagoga. 500+ jest na dziecko. Na resztę potrzeb mamusia i tatuś muszą zarobić. Jak rodzice niewydolni to potrzebują nadzoru. Dla dobra tych dzieci właśnie.
    • jednoraz0w0 Re: Taka sytuacja.... 03.09.22, 13:50
      Ja tu tylko tak zostawię, z dedykacją dla wszystkich którzy uważają, że jak komuś na klasowe kredki nie stykło to jest patologią, nie powinien mieć dzieci a ja już je ma to powinno się je zgłosić do pedagogów, mopsow i innych służb.
      • iwles Re: Taka sytuacja.... 03.09.22, 14:00

        Proszę cię. Zrownujesz depresję z brakiem kredek???
        • jednoraz0w0 Re: Taka sytuacja.... 03.09.22, 14:33
          Nie zrównuję depresji z brakiem kredek bo ten zrzut w kontekście wątku nie jest o dzieciach i ich problemach tylko o tym, jak je widza dorosli. Są kredki i iphone - dobrze, nie ma co patrzeć czy trzeba reagować, nie ma kredek - patologia i niewydolność i należy rodzicom dać dozór MOPSu, kuratora, pedagoga i dyrekcji.
          Na kredki w danym momencie można nie mieć z wielu powodów.
    • mandre_polo Re: Taka sytuacja.... 03.09.22, 16:19
      Te kredki i papier, kleje, chusteczki, pudła plastikowe itp do klasy to pomyłka! Bez dekoracji, kserówek karnej jakości też można pracować.
      Swoją drogą to panie zostawiały non stop klasę pod nadzorem innej pani żeby coś kresowac. Jakby im było mało pomocy i czasu tylko w godzinach pracy grupy, sprawdzian też bez ksera niemożliwy choć płaciło się oddzielne pieniądze na arkusze do sprawdzianu
      • paskudek1 Re: Taka sytuacja.... 03.09.22, 16:26
        Spróbuj przeprowadzić spradzian z KTOEJKOLOWEK KLASIE od początku do końca bez ksero. Spróbuj zrobić tak żeby uczniowie musieli WSZYSTKO zapisać samodzielnie. Powodzenia życzę
        • mandre_polo Re: Taka sytuacja.... 03.09.22, 18:11
          Czy widziałeś kiedykolwiek jakość tych ksero. We wcześniejszych klasach miałam problem rozczytać rozmazane polecenia
          • paskudek1 Re: Taka sytuacja.... 03.09.22, 19:00
            I oczywiście winni są nauczyciele. Cóż, wyobraź sobie że widzę wiele kserówek które używane są w szkole. Ale ponawiam swoją propozycję - wejdź do szkoły i zrób klasówkę np w klasie 4 tak, żeby WSZYSTKO uczniowie zapisali samodzielnie. Co ci szkodzi, przecież dla takiej specjalistki to bułka z masłem prawda? Wiesz LEPIEJ co nauczycielowi pomaga w prowadzeniu lekcji. A już na pewno co pomaga uczniom.
      • bi_scotti Re: Taka sytuacja.... 03.09.22, 16:56
        Bez wredzizny ale gdy czytam tego typu reflections/krytyke, to jedyne, co chcialabym polecic to volunteering for a day or two w klasie z 30tka dzieci w szkole podstawowej, zorganizowanie im truly educational zajec bez uzycia dekoracji, xero, kredek, papieru, kleju, chusteczek etc. etc. etc. Zapewne sa amazing nauczyciele, ktorzy z niczego potrafia stworzyc caly swiat i wylacznie w oparciu o storytelling ofiarowac uczniom effective education. I tak dzien w dzien, 10 miesiecy w roku, 5-6 godzin dziennie - wylacznie puste sciany, czyste zeszyty, ewentualnie podreczniki i prawdy gloszone przez Her/His Majesty Nauczyciela. Tak maja wygladac lekcje? Hmmm ... sprobuj - volunteer - jesli zadziala, daj znac smile Cheers.
        • mandre_polo Re: Taka sytuacja.... 03.09.22, 18:08
          Gdyby nauczyciel nie wychodził w pośpiechu po skończeniu lekcji tylko naszykowal sobie na dzień następny to co potrzebne to nie byłoby wyskakiwania po ksero. Wg mnie nie przygotowuje materiału na czas. Tak jak lekarz czyta inf w karcie pacjenta zanim go spyta o cel wizyty tak nauczyciel powinien mieć materiał do pracy przygotowany bez kosztu czasu klasy
          • paskudek1 Re: Taka sytuacja.... 03.09.22, 18:10
            Gówno wiesz o pracy nauczycieli ale wymądrzać się lubisz.
            • mandre_polo Re: Taka sytuacja.... 03.09.22, 18:17
              Nauczyciel 🙆
          • bi_scotti Re: Taka sytuacja.... 03.09.22, 18:13
            Sure, kazdy nauczyciel powinien miec odpowiednio zoraganizowany & oplacony (!!!) czas na prep. That's obvious. Niemniej czas to jedno a materials to drugie. I jesli szkola nie zapewnia wszystkich potrzebnych, dzieci sa z ubogich rodzin, ktorych np. nie stac na extra zestaw kredek, no to coz ... w mojej okolicy te "dziure" wypelnia nauczyciel z wlasnej kieszeni uncertain Bo to taki zawod, w ktorym gdy sie go chce dobrze wykonywac, nie da sie zadnego dziecka zostawic bez pomocy chocby i ta pomoc byla z uszczerbkiem dla wlasnego portfela. Life.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka