dumna_i_blada
21.02.11, 13:45
Ni krzty kobiecości. Z wyglądu 100% kobieta( obiektywnie niebrzydka) a w we wszystkich innych dziedzinach wręcz przeciwnie.
Przede wszystkim w seksie nie cierpię miziania się przed. Najlepiej od razu, trach, trach, szybko, mocno i do widzenia. Wspólne leżenie już "po", gadanie i takie tam, przyprawiają mnie o mdłości. Najchętniej żeby facet sobie poszedł a jak to jest niemożliwe to niech się odwróci i śpi tak jak ja to robię.
Słodkopierdzące esemesy typu: kwiatuszku, słoneczko, tęsknię, buziaczki, papatki i inne zdrobnienia otrzymane od mężczyzny natychmiast go dyskwalifikują z dalszych rozgrywek. To znaczy traci w moich oczach szacunek i nie może liczyć na sympatię.
Doskonale się czuję jako przywódca. Od kiedy pamiętam byłam przewodniczącą klasy, szkoły, zastępową i drużynową a teraz jestem szefową. Nieźle mi idzie.
Nigdy nie zgubiłam się w wielkim nieznanym mieście ani w lesie a bywałam i bywam często i tu i tu.
Kocham sport! Chcecie ze mną porozmawiać o rozgrywkach ligowych w Premiership? Proszę bardzo. Budesliga? Ekstraklasa? Tenis? Formuła 1? Boks? Nie ma sprawy? Możemy pogadać:)
A także na temat polityki i ekonomii.
Czytam "Politykę" i "Przegląd sportowy".
Te wszystkie cechy sprawiają, że nie mam koleżanek i lepiej dogaduję się z kolegami. Niestety lepią się do mnie mamlowaci, niezaradni faceci bez charakteru. Ci z charakterem, którzy mnie interesują są przeważnie żonaci (romans z takim nie wchodzi w grę). Jednocześnie nie pragnę stałego związku. Najlepiej czuję się sama. Spotkać się z kimś interesującym- owszem. Potem spędzić miły wieczór- czemu nie? Ale na tym koniec!
Ciekawe czy jestem jakimś ewenementem, dziwadłem( jako kobieta) czy też taki egzemplarz jak ja trafia się częściej?