aureliana
05.05.04, 15:05
to tak a propo's wyciagnietego watku soczewicy dotyczacego studentow
zaocznych i wieczorowych.
jestem na pierwszym roku studiow.wieczorowych .
mature zdalam na same piatki,mam kilka certyfikatow,czytam duzo,chodze na
wysstawy,do kina,do teatru.
zdawalam na kilka kierunkow,ale tylko jeden byl tym wymarzonym.
na pozostale dostalam sie bedac w pierwszej dziesiatce na liscie.
na te wymarzone:bylam z tak zwanego drugiego rzutu,dopiero w lipcu
dowiedzialam sie,ze jestem na wieczorowych.
zrezygnowalam z dziennych,zeby w pelni poswiecic sie wymarzonemu kierunkowi.
(choc teraz troche zaluje i bede jeszcze raz zdawac na ten kierunek ,z
ktorego rok temu zrezygnowalam.)
a jednak czuje sie gorsza.
wstyd mi mowic znajomym,ze jestem na wieczorowych,wstyd mi,ze kiedy poznaje
nowych ludzi,na pytanie:co studiujesz ,musze od razu zaznaczyc,ze studiuje
swietny kierunek,ale niestety w trybie wieczorowym.
nie mam szans by dostac sie na dzienne.
i czuje sie gorsza.zwlaszcza,ze jakies pseudokolezanki wciaz w rozmowie mowia
cos o 'panienkach' na studiach wieczorowych,o
dresiarzach,tumanach,ludziach,ktorzy nie wiedza po co w ogole tam sa.
jakos mi sie przykro zrobilo po przeczytaniu tamtego watku.
ot,tyle chcialam napisac.