tygrysio_misio
02.05.11, 10:16
kolejny artykul o antysemityzmie na glownej.. znow z udzialem "slabo wyksztaconych" (bo tacy przeciez glownie zostaja zadymiarzami na stadionach)
tak wiec wikipedia podaje, ze w moim miescie kiedy moglo byc nawet 70% Żydów, choć to jest kit i mit.... jakieś tam spisy podają raczej liczbę koło 50%... ludnosc nieżydowska była skoncentrowana w licznych wsiach poprzyklejanych do miasta, ale z dziwnych wzgledów z okresu zaborów nie przyłaczanych do niego
pozniej liczba Żydów w miesice stopniowo malała... czesc zginela na wojnie, czesc uciekla po wojnie... pozostali pouciekali po wypadkach z konca lat 60tych... aby w polowie lat 90 osiagnac liczbe 5 (słownie: pięciu Żydów)... to liczba oficjalna mowiaca o ludziach przyznajacych sie do pochodzenia i religii... liczba tych zasymilowanych jest za pewne wieksza, ale czy mozna nazywac ich "Żydami" w pelnym potocznym znaczeniu tego slowa??
tak więc ja pierwszego Żyda zobaczyłam na oczy będąc w USA ;] Podejrzewam, ze wielu z antysemitow rowniez nie mialo okazji widziec Żydów w Polsce.
O ile rozumiem mechanizmy powstawania nienawiści miedzygrupowej (etnicznej, religijnej, politycznej itp)... to nie potrafie zrozumiec, dlaczego w niektorych kregach, nie majacych juz stycznosci z tym co wywołuje nienawisc, nadal jest ona tak mocno podtrzymywana ??
Co innego odczuwac odraze do tego co obecnie istnieje.. do Panstwa Izarael i jego polityki, do organizacji Żydowskich i ich polityki w stosunku do calego świata.... a co innego podtrzymywac jakieś przedpotopowe animozje, z przyczynami i skutkami których nie ma się juz do czynienia.
Nie rozumiem tego...