Dodaj do ulubionych

jestem okrutna, zała

07.06.11, 14:47
i mam wyrzuty sumienia ale chce zawalczyc o swoje szczescie. Wlasnie wzielam sie za odbijanie zareczonego chłopaka. Jeszcze nie jest zonaty wiec nie szkodzi sprobowac. Czy ktorejs sie tak niecny plan udał?:) Tak wiem, ze tak nie mozna i nie chciałabym zeby mi ktos narzeczonego odbijal ale po ślubie klamka zapadnie i nigdy nie bede miała juz szansy wiec chce sprobowac
Obserwuj wątek
    • lusseiana Re: jestem okrutna, zała 07.06.11, 14:55
      A oczywiście, próbuj, próbuj, tylko jak już ci się uda to szczęście wywalczyć, to możesz być pewna, że znajdzie się lepsza od ciebie bojowniczka o własne szczęście i będziesz mogła facetowi na pożegnanie chusteczką pomachać. Jeśli jego słowo gó... warte jest, to takież pozostanie. Pamiętaj o tym.
      • piotr_57 Re: jestem okrutna, zała 07.06.11, 15:02
        lusseiana napisała:

        > A oczywiście, próbuj, próbuj, tylko jak już ci się uda to szczęście wywalczyć,
        > to możesz być pewna, że znajdzie się lepsza od ciebie bojowniczka o własne szcz
        > ęście i będziesz mogła facetowi na pożegnanie chusteczką pomachać. Jeśli jego s
        > łowo gó... warte jest, to takież pozostanie. Pamiętaj o tym.

        Coś się jednak zmienia to forum.
        Coraz więcej rozsądnych wypowiedzi, a dzisiaj to już prawdziwy wysyp:)
    • princessjobaggy Re: jestem okrutna, zała 07.06.11, 15:07
      Uwazaj z kim pogrywasz.
    • sweet_pink Re: jestem okrutna, zała 07.06.11, 15:09
      Jeśli facet "do odczepienia" to tamtej lasce w sumie na nic on się nie przyda...nie Ty to inna go odczepi. Jedyna osoba którą tu krzywdzisz jesteś Ty sama, bo możesz zyskać niefajną opinię, utratę koleżanek/znajomych, wyrzuty sumienia, a w razie sukcesu faceta, który daje się "odczepić". Takie historie rzadko mają happy end...jak dla mnie się bardziej opłaca rozejrzeć za wolnym, który by za Tobą ganiał, zamiast odczepiać z mozołem jakiś cudzy wagonik.
    • cafem Re: jestem okrutna, zała 07.06.11, 15:12
      > i mam wyrzuty sumienia ale chce zawalczyc o swoje szczescie. Wlasnie wzielam s
      > ie za odbijanie zareczonego chłopaka. Jeszcze nie jest zonaty wiec nie szkodzi
      > sprobowac.

      Twoja sprawa i Twój wyrzut sumienia.
      Licz się jednak z tym, że jeśli Ci się uda, będziesz miała bardzo trudną przeprawę z jego rodziną i jego przyjaciółmi, bo to Ty będziesz ta zła, porównywana do eks.
      No i z tym, że skoro pan się odbić dał raz, to pewnie da się odbić jeszcze raz;)
      • kosc_ksiezyca Re: jestem okrutna, zała 09.06.11, 13:40
        O toto. Nie miałabym specjalnie zaufania do takiego odczepionego niewielkim wysiłkiem pana. No i ryzyko, że 'zawalczone' szczęście za długo trwać nie będzie.
    • bonnie79 Re: jestem okrutna, zała 07.06.11, 15:13
      Jeśli twój plan się powiedzie to wniosek z tego będzie jeden - ten Pan g... wart....może przy okazji zrobisz przysługę jego narzeczonej. Z tobą będzie miał bardziej po drodze....jeśli ci pan nie wydjzie tzn. że Pan jest "Mężczyzną"!
    • izabellaz1 Re: jestem okrutna, zała 07.06.11, 15:14
      Po co sobie tak komplikować życie? :)
      • sweet_pink Re: jestem okrutna, zała 07.06.11, 15:16
        Nie którzy lubią. Jak nie ma jak w serialu i galimatiasu emocji to nie czuję że żyją...współczuć trzeba.
    • chersona Re: jestem okrutna, zała 07.06.11, 15:21
      znam rodziny powstałe w ten właśnie sposób i funkcjonujące całkiem, całkiem. ja nie potrafiłabym zbudować swojego szczęścia na ruinach cudzego. prawo do osobistego szczęścia nie jest tu dla mnie argumentem.
    • erillzw Re: jestem okrutna, zała 07.06.11, 15:33
      Nigdy celowo nie odbilam faceta, a juz tym bardziej nie cudzego narzeczonego. Z pozycji narzeczonej i zony ktora ma okazje widziec jak jedna namolna pani co jakis czas lubi sie przypomniec mojemu mezowi wiem, ze faceci narzucajacych sie kobiet i ktore daja sie na tacy nie lubia. A tym bardziej tego jak zadne slowa do nich nie docieraja, ze nie sa nimi zainteresowani.
      Ale zaczynam pojmowac logike tej laski ktora tak
      • erillzw Re: jestem okrutna, zała 07.06.11, 15:35
        podobija do mojego meza. Widocznie dla niej jej szczescie jest tak wazne, ze nawet przestala zauwazac ze nie wzbudza zainteresowania a jedynie politowanie z doza frustracji ze mimo jasnych komunikatow nadal sie komus narzuca.

        Moze to dziwna moralnosc ale jak sie dwoje ludzi decyduje na rozstanie z partnerami bo poznalo kgoos innego to ppstrzegam to uczciwiej niz jakas laska "walczy o swoje sczescie" i bierze sie za zajetego.
        • yoko0202 Re: jestem okrutna, zała 09.06.11, 12:39
          erillzw napisała:

          > Moze to dziwna moralnosc ale jak sie dwoje ludzi decyduje na rozstanie z partne
          > rami bo poznalo kgoos innego to ppstrzegam to uczciwiej niz jakas laska "walczy
          > o swoje sczescie" i bierze sie za zajetego.

          trochę rzadko się zdarza, żeby nagle oboje ludzi w związku poznało jednocześnie kogoś innego...
          co, gdy tylko jedno z tych dwóch ludzi pozna kogoś innego? tzn. np. laska walcząca wreszcie wywalczy i pan stwierdzi, że to jednak ona jest kobietą życia?
    • gr.eenka Re: jestem okrutna, zała nie tak jak ja 07.06.11, 16:23
      chłopaków nie odbijam, mężów też
      ale jestem okrutna i zła - jak stado czarownic
    • krwawa_orlica Re: jestem okrutna, zała 07.06.11, 18:58
      Dokładnie, jeśli da się odbić, to Ty licz się w przyszłości z tym samym.
    • nglka Re: jestem okrutna, zała 07.06.11, 19:13
      bywaitak1 napisała:

      >Jeszcze nie jest zonaty wiec nie szkodzi sprobowac.
      [...]
      > nie chciałabym zeby mi ktos narzeczonego odbijal

      jeśli da się odbić tamtej, to i Tobie da się odbić
      proste, prawda? i mało przyszłościowe
    • zamysleniee Re: jestem okrutna, zała 07.06.11, 19:56
      jak chlop zmieni zdanie w tej kwestii, da się namówić itp., tzn. że to miękkie jajo.
      To że tylko krowa nie zmienia poglądów, to wiadomo, ale skoro zrobi to (zerwie zaręczyny) po tym jak zatruł d. innej i określił się czego chce, a potem zmieni zdanie pod wpływem jakieś panny to? tzn. że pasujecie do siebie i będziecie żyć długo i szczęśliwie i to najlepiej za górami za lasami.
    • vandikia Re: jestem okrutna, zała 07.06.11, 19:59
      świnia jesteś
      a po ślubie klamka nie zapada, zawsze można się rozwieść
      a kysz.
    • paco_lopez Re: jestem okrutna, zała 07.06.11, 20:03
      co to ruja robi z kobiety. niepojęte. ale ja rozumiem .deprecjacja gatunku męskiego wiele wybaczy. na jednego niekulawego, nie brzuchatego, nie wyłysiałego przed piećdziesiątką panny sznurem. mam podgląd na ulice non stop. z kim te dziewczyny maja miec teraz fajnie ? same wyglądają jak modelki, a faceci ciągna się , dźwigają swe jestestwa, kiwaja się na boki, wciskaja koszulki w szorty. wszyscy podobni zupełnie do nikogo. kamienie rzeczne zamiast głów. także wszystko z toba w porządku.
    • rach.ell Re: jestem okrutna, zała 07.06.11, 20:06
      Nie osmieszaj sie, tylko ci potem wstyd bedzie...
    • wartosc.energetyczna Re: jestem okrutna, zała 07.06.11, 20:08
      zastanawia mnie pokrętna moralność, która pozwala ci brać się za zaręczonych, ale zakazuje tykać tych po ślubie. nie sądzisz, że "klamka zapada" po oświadczynach? albo odwrotnie: z małżeństwa też można się wymiksować.
      a może ta moralność powstała na użytek tego przypadku i jak kiedyś spotkasz fajnego żonatego to sobie zweryfikujesz i ciut przesuniesz granicę tego co jest dopuszczalne?

      a swoją drogą to czy facet którego można sobie "wziąć i odczepić" to naprawdę taki atrakcyjny kąsek?
    • ursyda Re: jestem okrutna, zała 07.06.11, 20:21
      No. Ty jesteś zła ale kim będzie on jak Ci się uda?
    • fieldsofgold Re: jestem okrutna, zała 09.06.11, 09:09
      mysle, ze nie ma co wieszac psow na autorce watku, poniewaz jesli facet zostawi narzeczona to bedzie to tylko i wylacznie jego wina, jesli ta milosc jest silna to wytrzyma ataki. Natomiast przydaloby sie co "bywaitak1" uswiadomic. Zareczyny to nie jest dla faceta takie hop siup. Wybor partnerki na zone jest zwykle bardzo staranny i on musi byc pewny, ze to jest wlasnie TA kobieta, z ktora on chce spedzic zycie. Masz wiec w osobie jego narzeczonej bardzo powazna rywalke, bo on wybral wlasnie ja i marne szanse, zeby tak nagle z tego wybory zrezygnowal. Jakie masz przeslanki, ze moglby to zrobic? Czy jest miedzy nimi zle? czy to malzenstwo z rozsadku? czy on nie jest pewny? Jesli tak to pewnie z malzenstwa i tak nici, jesli nie, to naprawde zastanow sie czy potrzebne ci zludne nadzieje i odtracenie, bo mozesz tylko najesc sie wstydu i upokorzyc.
      • simply_z Re: jestem okrutna, zała 09.06.11, 10:03
        jest to dwuznacznie moralne to na pewno. Natomiast sama znam dwa przypadki ,zerwania zareczyn tuz przed slubem. W pierwszym przypadku moja daleka krewna odbila ? chbya ,bo tak naprawde nigdy sie o tym glosno nie mowilo narzeczonego innej kobiety na jakies...2 tyg przed slubem.
    • tosterowa Re: jestem okrutna, zała 09.06.11, 10:11
      ale chodzi o to, żeby odbić, czy żeby być z tym facetem?
    • aroden kolejny problem z d... wziety 09.06.11, 10:51
      o wzgledy zareczonego spokojnie mozna walczyc
      zadne obyczaje tego nie zabraniaja.
      • uleczka_k Re: kolejny problem z d... wziety 09.06.11, 12:29
        Żadne obyczaje, poza tymi dobrymi
    • uleczka_k Re: jestem okrutna, zała 09.06.11, 12:34
      No i po co to ogłaszać? Będziesz się kierować zdaniem forumowiczów? Jeśli da się odczepić, to jest, w sumie, niewiele wart, bo wyjdzie, że miętka faja bez jaj. Jeśli się nie da, to mocno się potłuczesz.
      Choć, pamiętam taką jedną z tego forum, z podobną, zdaje się, historią: piękna_i_wyrafinowana - jej się udało. Z tym, że ona odbijała innej swego byłego. Nawet jakoś szybko jej poszło z zakontraktowaniem go.
      Szczęścia nie życzę, bo wg mnie to podłe. No, ale w miłości i na wojnie...
    • agata_abbott Re: jestem okrutna, zała 09.06.11, 13:34
      Myślę, że jest różnica pomiędzy knuciem, uwodzeniem, oczernianiem obecnej narzeczonej itd., a pójściem po prostu do gościa i oświadczeniem mu np., że się go kocha i gdyby tylko nie był w związku, to mogłoby coś z tego być. Myślę, że taka deklaracja nikogo nie rani, zwiększa tylko przejrzystość sytuacji. Facet dokonuje wtedy wyboru posiadając lepsze informacje;)
      Oczywiście wszystko pod warunkiem, że skończy się na deklaracji.

      Jak w piosence:)

      "If he loved you
      Like I love you
      I would walk away in shame
      I'd move town
      I'd change my name"
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka