11.06.11, 14:20
Czy osoba, której jeden z rodziców nadużywał alkoholu, kiedy była dzieckiem może mieć cechy typowego DDA? Alkoholizm nigdy nie był diagnozowany, jednak różne zachowania były charakterystyczne. Później sytuacja się w miarę uspokoiła, relacje są jako takie.
Obserwuj wątek
    • larusse Re: DDA 11.06.11, 14:44
      nie ma czegoś takiego jak DDA. to bujda na kółkach.
      • uleczka_k Re: DDA 11.06.11, 15:07
        bujdą jest gadanie że to jest bujda. Zajrzyj tu
        • berta-death Re: DDA 11.06.11, 15:20
          Nawet są ośrodki psychoterapii leczącą tą przypadłość. Co jeszcze nie znaczy, że nie jest to bujdą. Jak znajdują się osoby gotowe płacić za leczenie czegoś takiego to i znajdują się tacy, którzy zajmą się leczeniem. Zwykłe prawo podaży i popytu. A, że psychologia nie jest nauką ścisłą, to i nie ma obowiązku ani nawet możliwości naukowego wykazania istnienia pewnych przypadłości ani skuteczności leczenia.

          Tutaj jest lista cech DDA i DDD. Na tyle obszerna, że tak naprawdę każdy może się pod tym podpisać, bo każdemu przynajmniej część tych punktów będzie się zgadzać.
          www.dda.ite.pl/index.php?autodiagnozadda
          • mumia_ramzesa Re: DDA 11.06.11, 20:11
            > popytu. A, że psychologia nie jest nauką ścisłą, to i nie ma obowiązku ani nawet
            > możliwości naukowego wykazania istnienia pewnych przypadłości

            Owszem, ma obowiazek i mozliwosc. Zbiera sie obserwacje i opracowuje statystycznie.
            • berta-death Re: DDA 11.06.11, 20:57
              Problem polega na tym, że obserwacja to za mało. Zbyt dużo czynnika ludzkiego ma na nią wpływ.
        • larusse Re: DDA 11.06.11, 15:21
          A Ty zajrzyj tu:
          www.google.pl/search?hl=pl&xhr=t&q=jednoro%C5%BCec&cp=8&pq=jednorozec&bav=on.2,or.r_gc.r_pw.&biw=1400&bih=907&um=1&ie=UTF-8&tbm=isch&source=og&sa=N&tab=wi

          uleczka_k napisała:

          > bujdą jest gadanie że to jest bujda. Zajrzyj tu
          • uleczka_k Re: DDA 11.06.11, 15:35
            Pomyśl sobie, że jako dziecko żyjesz w wielkim strachu, upokorzeniu, wstydzisz się za rodzica i za siebie. Mam wymieniać dalej? To JEST piekło, które zostawia piętno na całe życie. Na jednych większe na innych mniejsze. To są także objawy somatyczne, niestety. Dobrze, że ktoś to nazwał, źle że niektórzy wykorzystują to jako wymówkę, inni zaś zarabiają na tym.
            Są to jednak ludzie, którzy czasem potrzebują pomocy, bo rodzice ich naprawdę pokiereszowali. Nie zdaje sobie sprawy ten, kto tego nie doświadczył lub nie obserwuje takiej osoby.
            A co do jednorożców, to wybacz, w necie można znaleźć także głupie gry, gołe baby lub na tym forum problemy z d.upy wzięte. I co z tego wynika? Pod linkiem, który podałam można naprawdę znaleźć pomoc czy odpowiedź na pytanie autorki startera.
            Z rodzaju jednorożców bywają zaś wydumane problemy stawiane na "psychologii" przez niektórych.
            Pozdrawiam
            • larusse Re: DDA 11.06.11, 15:47
              Wiesz co ula, moim zdaniem DDA istnieje dokładnie na takiej zasadzie na jakiej istnieją jednorożce (czyli w myślach albo w google.pl). Jeśli komuś pomaga to, że powie o sobie: "jestem DDA" to świetnie. Jeśli o mnie chodzi to ta swoista "mania nazywania" prowadzi donikąd. Nie twierdzę, że na psychice nie odbija się fakt nadużywania alkoholu przez rodziców. Bo się odbija tak jak i wiele innych rzeczy, ale żeby od razu określać się przez ten pryzmat, to wybacz, ale ja jestem zdecydowanie na NIE. I jak dla mnie to trochę robienie wody z mózgu ludziom.


              uleczka_k napisała:

              > Pomyśl sobie, że jako dziecko żyjesz w wielkim strachu, upokorzeniu, wstydzisz
              > się za rodzica i za siebie. Mam wymieniać dalej? To JEST piekło, które zostawia
              > piętno na całe życie. Na jednych większe na innych mniejsze. To są także objaw
              > y somatyczne, niestety. Dobrze, że ktoś to nazwał, źle że niektórzy wykorzystuj
              > ą to jako wymówkę, inni zaś zarabiają na tym.
              > Są to jednak ludzie, którzy czasem potrzebują pomocy, bo rodzice ich naprawdę p
              > okiereszowali. Nie zdaje sobie sprawy ten, kto tego nie doświadczył lub nie obs
              > erwuje takiej osoby.
              > A co do jednorożców, to wybacz, w necie można znaleźć także głupie gry, gołe ba
              > by lub na tym forum problemy z d.upy wzięte. I co z tego wynika? Pod linkiem, k
              > tóry podałam można naprawdę znaleźć pomoc czy odpowiedź na pytanie autorki star
              > tera.
              > Z rodzaju jednorożców bywają zaś wydumane problemy stawiane na "psychologii" pr
              > zez niektórych.
              > Pozdrawiam
              • real_mayer Re: DDA 11.06.11, 16:20
                Człowiek żyje własnym życiem i jeśli sobie z nim poradzi to gratulacje, ale jeśli powinie mu się noga - ma tendencję do szukania usprawiedliwienia. To usprawiedliwianie swoich porażek trochę mnie śmieszy, trochę przeraża. Jakby nie można było się przyznać w dzisiejszym świecie, że nie wyszło, bo zawaliłam sprawę.
                • wersja_robocza Re: DDA 11.06.11, 16:35
                  Zawsze jednorożcem pewnie nazywano każdą chorobę czy zaburzenie, póki nazwa nie weszła na stałe do obiegu a objawy opisane w 10 książkach. Swego czasu i depresja była nazywana usprawiedliwieniem dla leniwców. A może szanowne doktorstwo też i tej chorobie zaprzeczy?
                  • larusse Re: DDA 11.06.11, 16:57
                    Ale tu nie chodzi o zaprzeczenie. Bardziej o przeniesienie środka ciężkości i pewną świadomość. Zresztą granica między "zdrowy-chory" jest, przynajmniej dla mnie, baaardzo niejasna.

                    Jeśli chodzi o depresję to spotkałam się z opinią (niestety dawno temu, nie pamiętam już ani tytułu artykułu ani nazwiska autora), że jest to w pewnym sensie stan naturalny dla człowieka, więc kto wie czy kiedyś nie zostanie zaliczona do "nie-chorób"...

                    wersja_robocza napisała:

                    > Zawsze jednorożcem pewnie nazywano każdą chorobę czy zaburzenie, póki nazwa nie
                    > weszła na stałe do obiegu a objawy opisane w 10 książkach. Swego czasu i depre
                    > sja była nazywana usprawiedliwieniem dla leniwców. A może szanowne doktorstwo t
                    > eż i tej chorobie zaprzeczy?
                • milad.a Re: DDA 11.06.11, 17:05
                  > Człowiek żyje własnym życiem i jeśli sobie z nim poradzi to gratulacje, ale jeś
                  > li powinie mu się noga - ma tendencję do szukania usprawiedliwienia. To usprawi
                  > edliwianie swoich porażek trochę mnie śmieszy, trochę przeraża. Jakby nie można
                  > było się przyznać w dzisiejszym świecie, że nie wyszło, bo zawaliłam sprawę.

                  Myślę, że mocno spłycasz temat.
                  Moim zdaniem nie wszyscy mają równe szanse, co jest uzależnione od zastawu genów, jakim nas natura obdarzy i środowisku/wychowaniu jakie otrzymaliśmy. Nie powiesz mi chyba, że dziecko wychowane w domu dziecka ma takie same szanse na dobre życie jak dziecko wychowane w pełnej rodzinie.
                  • real_mayer Re: DDA 11.06.11, 21:56
                    milad.a napisała:
                    nie powiesz mi chyba, że dziecko wychowane w domu dziecka ma takie same szanse na dobre życie jak dziecko wychowane w pełnej rodzinie.

                    "Dobre życie" jest na tyle subiektywnym pojęciem, że uznaję możliwość wystąpienia w obu przypadkach które podajesz.


                    Myślę, że mocno spłycasz temat.
                    Moim zdaniem nie wszyscy mają równe szanse, co jest uzależnione od zastawu genów, jakim nas natura obdarzy i środowisku/wychowaniu jakie otrzymaliśmy.


                    No teraz to bez przesady: może zacznę leczyć się na geny, jakimi mnie natura obdarzyła.
                    - Pani doktor, nie mogę poradzić sobie w życiu <lub nie mam talenty artystycznego/ ew wstaw tu jakiś inny problem, którego ostatnio nie możesz rozwiązać > bo mam złe geny, proszę przepisać odpowiednie leki.
                    • milad.a Re: DDA 11.06.11, 22:39
                      > Myślę, że mocno spłycasz temat.
                      > Moim zdaniem nie wszyscy mają równe szanse, co jest uzależnione od zastawu genó
                      > w, jakim nas natura obdarzy i środowisku/wychowaniu jakie otrzymaliśmy.

                      >
                      > No teraz to bez przesady: może zacznę leczyć się na geny, jakimi mnie natura ob
                      > darzyła.
                      > - Pani doktor, nie mogę poradzić sobie w życiu <lub nie mam talenty artysty
                      > cznego/ ew wstaw tu jakiś inny problem, którego ostatnio nie możesz rozwiązać &
                      > #62; bo mam złe geny, proszę przepisać odpowiednie leki.

                      Szczerze mówiąc - ręce mi opadły jak to przeczytałam. Nie wiem czy udajesz czy naprawdę nie zrozumiałaś. Po pierwsze nie wiem skąd wzięłaś to, że ja tu piszę o tym, że coś może być usprawiedliwieniem porażek. Chodzi mi raczej o wpływ na osobowość takiej osoby, w ogólności. W zasadzie znam odpowiedź na postawione przez samą siebie pytanie i myślę, że to jest tak jak napisał Graf - że wszystko ma wpływ na to jacy jesteśmy, więc jak ktoś miał nieprzyjemne dzieciństwo, to oczywiście również to się odbija.

                      Trochę mi jest przykro jak czytam to co piszesz, bo mam silnie rozwiniętą empatię i potrafię sobie wyobrazić, że jeśli dziecko słyszy codziennie na dzień dobry od swojej matki, że jest śmieciem to wielce prawdopodobne jest, że już jako dorosły będzie się jak śmieć czuło przez całe życie. I wiem, że gdyby zdarzyło to się mnie, to dokładnie tak by moje życie wyglądało, bo taki mam charakter (to te geny, o których pisałam). Być może dla Ciebie takie upokarzanie byłoby motorem do tego, żeby udowodnić, że jesteś kimś wartościowym.

                      No ale Ty się z tym nie zgadzasz z tym, że jak ktoś jako dziecko doświadczył ostrego nadużywania alkoholu w domu, co np wiązało się z tym, że nigdy nie wiedział kiedy w domu będzie awantura, że wstydził się zaprosić kolegów do domu, bo kto wie kiedy wróci ojciec i co będzie wyprawiał, że przez parę lat budził się parę razy każdej nocy ze stresu, że czuł się gorszy niż rówieśnicy, nie czuł się w domu bezpiecznie, itd itd... to to nie ma żadnego wpływu na jego dalsze życie. :)

                      A jak uważasz - dlaczego Ty jesteś jaka jesteś? Jak to się stało? Tak sama z siebie czy może jednak to co Ci przekazali rodzice w genach + socjalizacja?

              • milad.a Re: DDA 11.06.11, 16:58
                Nie twierdzę, że na psychice nie odbija się
                > fakt nadużywania alkoholu przez rodziców

                To nadużywanie to czubek góry lodowej i wiąże się z tym wieeeeele różnorakich atrakcji, które mogą zostawić piętno na całe życie.
      • mietowa_kawa Re: DDA 11.06.11, 16:54
        Może. Ale chyba sama o tym wiesz.
    • berta-death Re: DDA 11.06.11, 15:05
      Teraz mówi się na do Dorosłe Dzieci z Rodzin Dysfunkcyjnych czy jakoś tak. Nie trzeba od razu być alkoholikiem, żeby stworzyć patologiczną rodzinę. I wszystkie osoby z takich rodzin mają podobne cechy. W zasadzie to każdy może u siebie zdiagnozować coś takiego.
    • toska26 Re: DDA 11.06.11, 15:26
      Ja jestem po terapii dla DDA, wygrałam swoje życie!! Szczerze polecam!!!!
      • triismegistos Re: DDA 11.06.11, 15:44
        Czy możesz napisać coś więcej? Moja koleżanka jest dda i bardzo chcę jakoś jej pomóc, jestem w trakcie namawiania jej na terapię...
        • toska26 Re: DDA 11.06.11, 16:03
          A co konkretnie chciałabyś wiedzieć? :)
          Terapia DDA jest terapią grupową, ja uczestniczyłam w niej przez rok, spotkania odbywaly się w systemie cotygodniowym plus kilka maratonów weekendowych. Sporo pracy w domu, ale warto ją przejść. Pierwsze 3 - 4 miesiące są ogromnie ciężkie, kiedy wracają koszmary z przeszłości, potem już jest łatwiej. I ja i wszyscy, którzy ze mną terapię skończyli stali się innymi ludźmi :)
          • triismegistos Re: DDA 11.06.11, 16:12
            A możesz coś napisać na temat kosztów tejże?
            • toska26 Re: DDA 11.06.11, 16:20
              Ja uczestniczyłam w terapii nie ponosząc żadnych kosztów, płacił za nią NFZ :)
    • mirtillo25 Re: DDA 11.06.11, 19:33
      Jestem córką alkoholika - agresywnego alkoholika, który nigdy nie przyznał, że jest uzależniony i już nigdy nie przyzna. Odnajduję w sobie sporo cech DDA, ale nie poddałam się nigdy terapii. Trochę o tym poczytałam i tyle.

      Nie pamiętam ojca niepijącego i wydaje mi się, że to się na mnie odbija teraz. W dodatku mój ojciec jest dosyć toksyczny i nie jest nigdy zadowolony z naszego wykształcenia albo dokonań.
      Nie byłam jednak zamknięta w sobie. Wręcz przeciwnie - uśmiechnięta, towarzyska, miła, wesoła, zawsze najlepsza w szkole i w pracy. W klasie wszyscy myśleli, że mam cudowne dzieciństwo, jestem wypieszczoną córeczką i pewnie nie mam żadnych problemów. A ja wracałam do domu, okraczałam leżącego ojca i siadałam do nauki. Chore, ale prawdziwe.

      Mimo wszystko potrzebowałam ciągłej czułości i dowodów na miłość, dlatego wystarczyło jedno potknięcie faceta i już był dla mnie skreślony :/ Z czasem jednak zdałam sobie sprawę, że coś jest nie tak, wyjechałam na studia, z ojcem widywałam się raz do roku... i jakoś "znormalniałam" ;) Teraz jestem szczęśliwą mężatką, choć dalej mam wrażenie, że muszę codziennie dostawać dowody od męża na to, że mnie kocha.
    • g.r.a.f.z.e.r.o Re: DDA 11.06.11, 19:48
      A co to jest "typowy DDA"?
      Bo po prawdzie każdy układ między rodzicami jakiś wpływ na dziecko ma. I nie sądzę aby były to jakieś łatwe do oddzielenia i sklasyfikowania wpływy. Natomiast co do pytania - to na pewno może przejawiać symptomy spotykane u DDA, w końcu nadużywający alkoholu rodzic miał negatywny wpływ na emocje i przeżycia dziecka.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka