Dodaj do ulubionych

Muszem, ale nie chcem byc jedza

03.07.11, 15:25
Daczego musze? Bo jestem zbyt kulturalna, ugodowa, przyjaznie nastawiona do ludzi, co sie gamoniom kojarzy ze slaboscia i strachem. Sami przymilaja sie ze strachu, a nie z naturalnej potrzeby, wiec jak widza mnie, ktora dla dodania odwagi pochwali, pogada i pozartuje, zaraz chca mi na glowe wejsc, a najlepiej mnie sobie podporzadkowac. Co roku, jak przyjdzie jakas nowa ci... do pracy, to chce udawac lepsza, wazniejsza, lepiej sie znajaca na zawodowych zagadnieniach. Dopoki nie gadam z nowymi, omijaja mnie ukiem. Jesli juz nawiazuje kontakt, to jest on bezposredni i chyba ta bezposredniosc sprawia, ze mnie zaczynaja traktowac lekko. Szybko postawie takie panienki do pionu, zeby wiedziay co i jak, ael zastanawia mnie, ze mam tak regularnie, co roku. Postanawiam od nowego roku nie gadac z nowymi, ignorowac ich. Wole zeby sie mnie bali niz probowali zdominowac. Juz sama taka proba mnie rozwsciecza. Chociaz z drugiej strony, dobry test na to kto jest tepy i prostacki w zachowaniu.
Czy zauwazylam regule znana we wszystkich firmach? Dlugo pracowaam tylko na swoim, staram sie, zeby taka wieoletnia praktyka nie rzucia mi sie ma mozg, zebym nie bya wladcza w stosunku do innych (wiekszosc zawodowego zycia byam tylko szefowa). Dlatego staram sie byc przyjacielska mimo, ze taka 20-letnia siksa jest lata swietlne pode mna, w kazdej dziedzinie. Zal mi takiego chuchra, bo widze, ze sie boi, niesprawna jakas taka, niepewna, to zagadam, nie okazuje rozdraznienia na"lamagowatosc" gowniary. A tu takie klocki, ona mnie zaczyna pouczac, kiedy sam szef klania sie w pas i traktuje jak partnera. No co za licho.
Ktos ma podobnie?
Obserwuj wątek
    • jael53 Re: Muszem, ale nie chcem byc jedza 03.07.11, 15:31
      Nawet bardzo podobnie. Chociaż nie całe zawodowe życie byłam szefową. Parę lat temu, po zmianie miejsca zamieszkania i pracy (choć bez zmiany branży) doświadczyłam tego w postaci niemal podręcznikowej. W nowym miejscu wszędzie - nie tylko w pracy - uprzejmość i spokój były natychmiast interpretowane jako sygnał, że można na łeb włazić. No i zaczęłam być jędzą; bez przyjemności zbudowałam sobie taką personę.
      • kochanic.a.francuza Re: Muszem, ale nie chcem byc jedza 03.07.11, 15:39
        "uprzejmość i spokój były natychmiast interpretowane jako sygnał, że można na łeb włazić. "

        No tak. Sa jednak udzie, ktorzy sie tak nie zachowuja w stosunku do uprzejmych osob? Od czego to zalezy? IQ? Wieku? W moim przypadku, to glownie ludzie modzi i jak sie potem okazuje, z jakimis rodzinnymi probemami. Ja na serio nie chce zmieniac siebie. Lubie sie taka spokojna i przyjazna. Czuje sie w tym soba. Jedza to nie ja.
        • jael53 Re: Muszem, ale nie chcem byc jedza 03.07.11, 15:56
          Z własnych obserwacji mogę powiedzieć, że przede wszystkim zależy to od środowiska, z jakiego człek wyszedł. Im bardziej ono "pozycyjne", tym fałszywiej są interpretowane spokój i uprzejmość.
          W gwarze antropologów "środowisko pozycyjne" oznacza takie, w którym jest trwała hierarchia, a do niej przypisane są wzorce zachowań "siłowych", mających miejsce w hierarchii potwierdzać.
          Słowem: kto ma wysoką pozycję, ten ma nie tylko prawo do zachowań przemocowych; on ma "społeczny obowiązek" tak się zachowywać! kto jest wyżej, ten się puszy; a jeśli tego nie robi, to przez otoczenie jest odbierany jako ten, kto "nie jest na swoim miejscu".
          Zachowanie pokojowe jest w takich środowiskach odczytywane jako mylące (nie jest odpowiednie do wyobrażeń środowiska o "właściwym" zachowaniu człowieka na tej pozycji); lub też jako sygnał, że właściwe stanowisko jest zajmowane przez niewłaściwą (bo zachowującą się "ulegle") osobę.

          To prawda, że to pomieszanie kodów najczęstsze jest w przypadku ludzi młodych; mam niejakie podejrzenia, że jest to jeden ze skutków umasowienia studiów - mnóstwo ludzi kończy studia, a ich "baza społeczna" pozostaje nietknięta. No i bywa, że niosą w świat przekonanie, iż "ten ma większą rację, kto głośniej zawrzaśnie". A kto nie zruga i "nie zawrzaśnie" (choć mógłby), ten jest "jakiś dziwny" - i należy to wykorzystać, czyli "głośniej zawrzasnąć".
          • kochanic.a.francuza Re: Muszem, ale nie chcem byc jedza 03.07.11, 16:22
            W gwarze antropologów "środowisko pozycyjne" oznacza takie, w którym jest trwała hierarchia, a do niej przypisane są wzorce zachowań "siłowych", mających miejsce w hierarchii potwierdzać.
            Słowem: kto ma wysoką pozycję, ten ma nie tylko prawo do zachowań przemocowych; on ma "społeczny obowiązek" tak się zachowywać! kto jest wyżej, ten się puszy; a jeśli tego nie robi, to przez otoczenie jest odbierany jako ten, kto "nie jest na swoim miejscu".

            To sie swietnie zgadza w mojej sytuacji. Nie znam osobiscie osob, ktore chciay nade mna dominowac, nie wiem z jakich srodowisk pochodza, ale to caly taki kraj, gdzie hierarhia jest dosc skostniala. Wychodzi wiec, ze powinnam sie zachowywac "stosownie" do swojej pozycji.
            Ale jeszcze jest ciekawa sprawa, ze uslyszalam ostatnio z ust szefa, ze w jego kraju trzeba jednak sporo zmienic i mowil to przy okazji liberalizowania pewnych zasad w miejscu pracy. Moze oni tutaj, beda isc teraz z duchem czasu, a ja gupia zaczne sie dopasowywac do ichnich, ubieglowiecznych rytualow.
            Liczyc, ze oni mna nasiakna, czy nasiakac nimi?
            • jael53 Re: Muszem, ale nie chcem byc jedza 03.07.11, 17:10
              Przyjmować te ich skostniałe rytuały funkcjonalnie - tak trzeba (bo inaczej nie pojmą), w tym miejscu, od godz. X do godz. Y. I boże broń nie utożsamiać się z rolą.
    • kosc_ksiezyca Re: Muszem, ale nie chcem byc jedza 03.07.11, 16:07
      A ja - jako przedstawicielka 'gó...ar', ale z dość dużym jak na mój wiek stażem zawodowym - powiem, że może niekoniecznie chodzi o grzeczność czy uprzejmość.

      Wydaje mi się (oczywiście nieobiektywnie), że jestem dość pogodną, miłą osobą, która jest chętna do pomocy, nawet nie pytana - ot, tak po prostu mam. Nie przypominam sobie, aby ktoś próbował mi wejść na głowę - no, raz, przy pierwszej poważniejszej pracy, tuż po maturze. Ostatecznie jednak skończyło się na tym, że pracę rzuciłam TAK widowiskowo, iż pani przełożona sekundę później prosiła, abym się jednak jeszcze zastanowiła, czy na pewno odchodzę :D

      Być może chodzi jednak o jakieś inne predyspozycje? Bo moje obserwacje z polskiego podwórka pokazują, że ludzie durnieją, kiedy się jest dla nich miłym, uprzejmym i grzecznym. Kiedy dochodzę jakichś moich praw w sposób kulturalny, bez kłótni, to mój rozmówca przez dłuższą chwilę nie wie, co się dzieje, a ja bez problemu uzyskuję to, co chcę. Inna sprawa, że jeżeli chcę, to potrafię być wredna i dość nieprzyjemna.

      A poza tym - może to specyfika branży, kochanico?
      • kochanic.a.francuza Re: Muszem, ale nie chcem byc jedza 03.07.11, 16:15
        A poza tym - może to specyfika branży, kochanico?

        Nie, nie specyfika branzy. Juz wyzej pisaam, ze w tej samej pracy jedni okazuja szacunek wszystkim tak samo, bez wzgedu na stanowisko, a nowi szczegolnie jacys wystraszeni, chyba szukaja kogos do odreagowania.
        "może niekoniecznie chodzi o grzeczność czy uprzejmość. " A o co?
        Juz sie sama zastanawiam, czy ja moze jakos nieswiadomie prowokuje takie zachowania? trzeba rozwazyc wszystkie warianty.
        • jael53 Re: Muszem, ale nie chcem byc jedza 03.07.11, 17:13
          O, to nieszczególny pomysł. Mniejsza, co o psychoanalizie mniemam - ale marne szanse na zrozumienie, co się w jakiejś grupie społecznej dzieje i jak ta grupa funkcjonuje ma ten, kto dostrzegając coś, co odbiera jako anomalie, zaraz zaczyna się w sobie doszukiwać ich źródeł. Aż takiej mocy sprawczej to my w pojedynkę jednak nie mamy.
          • kochanic.a.francuza Re: Muszem, ale nie chcem byc jedza 03.07.11, 17:24
            "Aż takiej mocy sprawczej to my w pojedynkę jednak nie mamy."

            A dziekuje, otrzezwiaam troche:)
            Jak to dobrze jael53 sie poradzic:)
            • jael53 Re: Muszem, ale nie chcem byc jedza - OT 03.07.11, 17:38
              Jeszcze trochę, a weźmie mnie na opowiadanie żartów, jakie etnolodzy złośliwe tworzą na własny temat ;-). Choć prawda, głównie na okoliczność współpracy z psychologami.
              • kochanic.a.francuza Re: Muszem, ale nie chcem byc jedza - OT 03.07.11, 18:01
                No to dawaj, humoru nigdy za wiee, nie sep sie:)
                • jael53 Re: Muszem, ale nie chcem byc jedza - OT 03.07.11, 18:07
                  Antropolog opowiada z przejęciem o planowanej ekspedycji do krainy kanibali. Ze szczegółami - co też przydarzało się poprzednim ekspedycjom. Podziwiają i współczują mu lekarz (radzi porobić szczepienia oraz podpisać zgodę na wykorzystanie narządów); prawnik (pokrzepia, że zawsze się znajdzie jakiś kruczek, ale na wszelki wypadek radzi spisać testament); i duchowny (ubolewa, że w razie czego mogą być problemy z pochówkiem). Tylko psycholog milczy; a zapytany, co o tym sadzi, stwierdza: kanibale są, oczywiście, projekcją wrogiego nastawienia kolegi do tej ekspedycji.
                  • kochanic.a.francuza Re: Muszem, ale nie chcem byc jedza - OT 03.07.11, 18:50
                    :D
                    A chcialam kiedys psychologie studiowac:)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka