Dodaj do ulubionych

Cztery razy pierwszy raz :)

01.03.02, 20:35
Na wszelki wypadek uprzedzam podejrzliwych, że to żadna bajka ani podpucha.
Naprawdę było tak, jak tu opowiem. Cztery razy przeżyłam swój pierwszy raz :-)
Pierwszy pierwszy raz - z mężczyzną cudownym w pieszczotach i miłości
francuskiej, doprowadzającym mnie na legendarne "wyżyny" :) - niestety, nie
mógł się "sprawdzić" jako mężczyzna :(
Drugi pierwszy raz - delegacyjny romansik - z żonatym kolegą, bardzo jednak
odpowiedzialnym, który nie miał zabezpieczenia, więc skończyło się "biało" -
ale to własnie on mnie trochę... przepraszam za określenie... uszkodził.
Trzeci pierwszy raz - przeszkodziła jego ciotka tuż przed kluczowym momentem :)
Byłam wtedy nieprzytomnie wściekła. Z fizycznego punktu widzenia jednak właśnie
wtedy przestałam być dziewicą, bo przy okazji igraszek hymen poszedł w strzępy.
I właśnie to pozwoliło mi totalnie wrzucić na luz, kiedy nadszedł...
Czwarty pierwszy raz - już taki "naprawdę" :), z mężczyzną, z kórym bardzo
chciałam to zrobić i zrobiłam bez wahania, spokojna i zadowolona, bez obaw o
nieprzyjemne doznania, za to świetnie wiedząca, co należy w tym łóżku robić :))
Bo ci trzej poprzedni wiele mnie nauczyli.
Piszę to wszystko nie żeby się ekshibicjonistycznie chwalić, ale - taki sposób
utraty cnoty ma jak widać swoje plusy. No, chyba że ciągnie się przez 10
lat :))))
Obserwuj wątek
    • mary_ann Re: Cztery razy pierwszy raz :) 01.03.02, 23:46
      maaranta napisał(a):

      > Drugi pierwszy raz - delegacyjny romansik - z żonatym kolegą, bardzo jednak
      > odpowiedzialnym,


      Coś właściwie chciałam napisać,ale... szkoda słów.

      • Gość: Jo Re: Cztery razy pierwszy raz :) IP: *.poznan.sdi.tpnet.pl 02.03.02, 09:45
        > Coś właściwie chciałam napisać,ale... szkoda słów.

        Chodziło jej pewnie o to, ze odpowiedzialny w kwestii zabezpieczania się. I
        słusznie! Przeraża mnie beztroska, z jaką niektórzy panowie do tego podchodzą. A
        że żonaty? Przecież takie rzeczy się zdarzają, i to częściej, niż myslimy,
        niestety.
        • mary_ann Re: Cztery razy pierwszy raz :) 02.03.02, 20:08
          Gość portalu: Jo napisał(a):

          > > Coś właściwie chciałam napisać,ale... szkoda słów.
          >
          > Chodziło jej pewnie o to, ze odpowiedzialny w kwestii zabezpieczania się. I
          > słusznie! Przeraża mnie beztroska, z jaką niektórzy panowie do tego podchodzą.
          > A
          > że żonaty? Przecież takie rzeczy się zdarzają, i to częściej, niż myslimy,
          > niestety.

          No, właśnie to jest smieszne, ze odpowiedzialny (bo sie zabezpiecza!).
          Odpowiadamy za coś więcej niż ew. ciąże, nie sądzisz?

          Co do reszty - dzieki za to "niestety".
          Ale nie lubię tego "się". Samo SIE nic nie robi. To wolny wybor każdego - chce
          czy nie chce być świnią. Po prostu.

          • maaranta Droga mary_ann... 02.03.02, 20:13
            W moim poście nie prosiłam nikogo o ocenę mojej moralności. To kwestia
            wyłącznie mojego sumienia. Jeśli będę miała kiedykolwiek jakieś wątpliwości
            natury moralnej, zwrócę się do Ciebie w osobnym wątku.
          • Gość: Jo Re: Cztery razy pierwszy raz :) IP: *.poznan.sdi.tpnet.pl 02.03.02, 20:42
            > No, właśnie to jest smieszne, ze odpowiedzialny (bo sie zabezpiecza!).
            > Odpowiadamy za coś więcej niż ew. ciąże, nie sądzisz?

            Oczywiście, ale nie zaprzeczysz, że jest to istotny element... Dla mnie na
            przykład bardzo.

            > Co do reszty - dzieki za to "niestety".
            > Ale nie lubię tego "się". Samo SIE nic nie robi. To wolny wybor każdego -
            chce
            > czy nie chce być świnią. Po prostu.

            Mam zasadę, że nie oceniam ludzi, jeśli nie znam okoliczności ich postępowania
            (celowo nie mówię tu o motywach, bo tu niezręcznie by to zabrzmiało). I, poza
            przypadkami skrajnymi i ewidentnie złymi, staram się nie potępiać nikogo. A
            dlaczego? Ano dlatego, że życie nauczyło mnie pokory i tego, że nie wolno nigdy
            mówić "zawsze" i "nigdy". Jeśli Ty jesteś pewna, że nigdy nie zrobisz nic
            złego, to Ci szczerze gratuluję i zazdroszczę tej pewności... Pozdrawiam
            ciepło :-)))

            • mary_ann Re: Cztery razy pierwszy raz :) 02.03.02, 22:35
              Nie jestem prymitywem i rozumiem sytuacje trudne, niejednoznaczne. Wytłumacz mi
              tylko, jakie to dramatyczne okoliczności mogą uczynić nieuniknionym pójście do
              łóżka z czyims mężem? Chyba autorki wątku nikt nie szantażował, nie wykupiła
              tym czynem z więzienia własnej matki ani nie zdobyła pieniędzy na operacje dla
              chorego dziecka? :))

              Nie jestem, oczywiscie, pewna, ze zawsze postapię, jak trzeba, ale tego akurat
              jestem pewna - nie będę sypiać z kimś, kto zdradza ze mną kogoś innego. I
              wydaje mi się to bardzo proste do zrealizowania.

              Czy nie sadzisz, ze zapanowala swoista moda na wyrozumiałość zawsze i w
              stosunku do każdego? Uważasz, ze takie zacieranie granic między tym, co dobre,
              a co złe, jest właściwe?

              A co do odmawiania mi prawa do komentowania moralnej strony zagadnienia - takie
              sa prawa forum, ze autor nie ma wyłącznych praw do zakreślania granic swobody
              wypowiedzi. "Wrzucając" temat musi sie liczyć także z tym, ze pojawią się
              dygresje .
              • Gość: Jo Re: Cztery razy pierwszy raz :) IP: *.poznan.sdi.tpnet.pl 02.03.02, 22:54
                > Nie jestem prymitywem i rozumiem sytuacje trudne, niejednoznaczne. Wytłumacz mi
                > tylko, jakie to dramatyczne okoliczności mogą uczynić nieuniknionym pójście do
                > łóżka z czyims mężem? Chyba autorki wątku nikt nie szantażował, nie wykupiła
                > tym czynem z więzienia własnej matki ani nie zdobyła pieniędzy na operacje dla
                > chorego dziecka? :))

                No, nie... :-)) Chodzi mi o to, że nie znamy jej ani jego. I nie mówię, ze to
                miały być dramatyczne okoliczności. No i przede wszystkim, nie wiemy, czy maranta
                nie ma wyrzutów sumienia? A moze ma? Wydaje mi się, ze niepotrzebnie napisała, że
                ten kolo był żonaty, bez tego nie byłoby afery.
                Przyznam, ze jak się czyta ten list, można odnieść wrażenie, ze poszła z nim do
                łóżka, bo chciała, zeby ktoś ją w koncu pozbawił cnoty. Ale to chyba nie tak...
                Wiesz, ja ten list przeczytałam z niejakim rozbawieniem, bo faktycznie - nie
                mówię, ze historia jest niezwykła, ale na pewno jest ciekawa.

                > A co do odmawiania mi prawa do komentowania moralnej strony zagadnienia - takie
                > sa prawa forum, ze autor nie ma wyłącznych praw do zakreślania granic swobody
                > wypowiedzi. "Wrzucając" temat musi sie liczyć także z tym, ze pojawią się
                > dygresje .

                Racja. One się zawsze pojawiają. Ale wiesz, ja na przykład nie zwróciłam uwagi na
                _ten_ aspekt. Natomiast z punktu zrozumiałam, dlaczego ona mówi o
                odpowiedzialności - w kwestii zabezpieczenia. _Zwłaszcza_, ze facet żonaty! Ja
                jestem chyba przeczulona na tym tle - ale nie ma się co dziwić. Zanotowałam w
                swojej karierze przypadek chłopa, który powiedział mi "zaufaj mi, będę uważał,
                przecież wiesz, ze mam tylko jedno dziecko". No - ręce opadają!!!!!!!!! :-(
                • mary_ann Re: Cztery razy pierwszy raz :) 03.03.02, 12:55
                  Gość portalu: Jo napisał(a):

                  > > > Racja. One się zawsze pojawiają. Ale wiesz, ja na przykład nie zwróciłam
                  uwagi
                  > na
                  > _ten_ aspekt. Natomiast z punktu zrozumiałam, dlaczego ona mówi o
                  > odpowiedzialności - w kwestii zabezpieczenia. _Zwłaszcza_, ze facet żonaty! Ja
                  > jestem chyba przeczulona na tym tle - ale nie ma się co dziwić. Zanotowałam w
                  > swojej karierze przypadek chłopa, który powiedział mi "zaufaj mi, będę uważał,
                  > przecież wiesz, ze mam tylko jedno dziecko". No - ręce opadają!!!!!!!!! :-(

                  Masz rację, dla mnie naprawdę odpowiedzialność w tym sensie też jest cholernie
                  ważna. Może po prostu tak ważna, że aż oczywista. Nie chcialam tylko przyłączać
                  się do hołdu dla żonatego faceta, że "taki odpowiedzialny, bo o konsekwencjach w
                  postaci ciąży pomyślał". Zrobił komuś świństwo, ale rzeczywiście, przyznaję -
                  nieporownanie mniejsze niż mógłby.
                  Rozumiem jednak dobrze, co miałas na myśli - zwłaszcza w kontekście nieciekawego
                  rzeczywiście przypadku, ktory cytujesz. Ale typek...:))
                • mary_ann Re: Cztery razy pierwszy raz :) 03.03.02, 13:05
                  Gość portalu: Jo napisał(a):

                  > No i przede wszystkim, nie wiemy, czy maran
                  > ta
                  > nie ma wyrzutów sumienia? A moze ma? Wydaje mi się, ze niepotrzebnie napisała,
                  > że
                  > ten kolo był żonaty, bez tego nie byłoby afery.
                  > Przyznam, ze jak się czyta ten list, można odnieść wrażenie, ze poszła z nim do
                  >
                  > łóżka, bo chciała, zeby ktoś ją w koncu pozbawił cnoty.


                  Przepraszam, zapomnialam jeszcze cos dodać, stąd dwa posty po kolei.

                  Otóż nie wydaje mi sie, zeby maranta miala wyrzuty sumienia - zerknij jeszcze raz
                  na jej post. Przecież to jest wesolutki opis fajnej przygody!. Co więcej (ale to
                  już moje spekulacje) fakt, ze facet był "nieprzygotowany sprzętowo" wskazuje na
                  brak premedytacji z jego strony. Czyli raczej trudno przypuszczać, że padla jego
                  (niewinną)ofiarą...
    • quba Re: Cztery razy pierwszy raz :) 02.03.02, 12:05
      o to miałaś duuuuuuuuuuuuuuuuuuużoooooooooooooooo szczęścia
      • kasiulek Re: Cztery razy pierwszy raz :) 03.03.02, 00:19
        Droga Autorko Watku!

        Ja mam tylko jedno pytanie: po co ten watek?

        Pozdrawiam!
        • maaranta Re: Cztery razy pierwszy raz :) 03.03.02, 08:46
          Wiecie co - dziwni Wy niektórzy jesteście.
          Walicie z grubej rury, skupiacie się na czymś, co wcale nie jest głównym
          tematem wątku, ubliżacie od świń (kto jest bez winy, niech pierwszy rzuci
          kamieniem - chciałoby sie rzec)... Z czterech osób, które odpowedziały, jedna
          potępia mnie w czambuł, jedna próbuje zdobyć się na obiektywizm, TYLKO jedna
          odpowiada na temat, a jedna pyta mnie po co ten wątek.
          A po co są inne wątki na forum? Ile z nich porusza naprawdę poważne problemy, a
          ile służy błazenadzie? A nie irytuje Cię na przykład, ze jakiś poważny problem
          potraktowany jest niepoważnie, kpiarsko i ośmieszająco?
          Jedna z Was prawidłowo wyłapała moje intencje; napisała, że przeczytała to z
          ciekawością (czy z rozbawieniem, nie pamiętam). O to mi chodziło - opowiedzieć
          o czyms nietypowym, co się zdarzyć może. Dziesiątki ludzi na tym forum tak
          robią, więc zejdźcie łaskawie ze mnie i psychologizujcie sobie gdzie indziej.
    • janusz_b ZDOLNE DZIECKO 03.03.02, 13:17
      maaranta napisał(a):

      > I właśnie to pozwoliło mi totalnie wrzucić na luz, kiedy nadszedł...
      > Czwarty pierwszy raz - już taki "naprawdę" :), z mężczyzną, z kórym bardzo
      > chciałam to zrobić i zrobiłam bez wahania, spokojna i zadowolona, bez obaw o
      > nieprzyjemne doznania, za to świetnie wiedząca, co należy w tym łóżku robić :))
      >
      > Bo ci trzej poprzedni wiele mnie nauczyli.

      Udalas sie mamusi moja droga...
      zdolna jestes dziewczynka, nieprawdaz ?
      Po 3 "nieudanych" panach juz "swietnie wiedzaca, co nalezy w lozku robic"
      A ja durny tuman po 30 latach wspolzycia (z ponad 100 kobietami w moim zyciu)
      ciagle jeszcze uwazam ze nie wiem wszystkiego i ciagle sie ucze..
      A moze by tak ksiazke naisac, moze od razu jakies video nakrecic ?
      WOW....
      pozdrawiam i zycze dalej dobrego samopoczucia
      janusz
    • Gość: anulka DOBRE !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! IP: *.dip.t-dialin.net 03.03.02, 17:42
    • Gość: Andrzej Re: Cztery razy pierwszy raz :) IP: *.dip.t-dialin.net 04.03.02, 11:35
      no i jak bedzie dalej szlo ?
    • Gość: Andrzej Re: Cztery razy pierwszy raz :) IP: *.dip.t-dialin.net 04.03.02, 11:37
      no anulka jak tam dalej w lozku ?
    • Gość: andrzej Re: Cztery razy pierwszy raz :) IP: *.dip.t-dialin.net 04.03.02, 11:52
      czekam na dalszy ciag
      pozdrawiam
    • Gość: maria Re: Cztery razy pierwszy raz :) IP: *.dip.t-dialin.net 04.03.02, 13:06
      i co dalej?
      rozwijasz sie ?
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka