Dodaj do ulubionych

Nie zakochać się!? (relacja nie-pozioma, niełatwa)

26.07.11, 15:22
Historia pachnie trochę banałem, ale myślę, że jeszcze jestem oryginalna, bo martwię się i zastanawiam, zanim mleko się rozlało. Otóż...:

Ja - 22 lata, w związku raz - kilkuletnim, szczenięcym, z rówieśnikiem, zakochana raz - nieszczęśliwie, przez kilka lat, w rówieśniku, ale nie tamtym, dopiero co odkochana (chyba).

On - 45 lat, żona, córka (młodsza ode mnie o 2 tygodnie) - obie w innym mieście (taką ma pracę, że pół tygodnia spędza tu, a pół tam).

Nie mamy romansu i, mam nadzieję, nie będziemy go mieć. Ale przestaję trochę panować nad naszymi relacjami i tym, co do niego czuję. Nie jestem zakochana (jeszcze), ale zafascynowana - tak. Ze względów zawodowych widujemy się regularnie, a ostatnio zaczęliśmy się spotykać także prywatnie. Ale nie na zasadzie randek - zwykle są to spotkania w większym gronie, czasem jakiś spacer czy kawa wypita gdzieś przy okazji. I wydaje mi się, a przynajmniej do niedawna byłam pewna, że to rodząca się, fajna przyjaźń i że uda się ją utrzymać na tym poziomie. On jest fantastycznym, mądrym, dobrym człowiekiem. Traktuję go jak mistrza, przewodnika, trochę mimo to kumpla, a dopiero jakiś czas temu zobaczyłam w nim mężczyznę. Z jego strony nie doszło do żadnych prób poderwania mnie, rozkochania w sobie, ale też wydaje mi się, że od pewnego czasu inaczej na mnie patrzy, inaczej się zachowuje i, co najważniejsze, coraz bardziej dąży do kontaktu.

Żeby było jasne - myślę, że on nigdy nie zdradził żony i nie zrobiłby tego na pewno w cyniczny, zimny sposób. Ja sama też nie chcę się pakować w żadne romanse. Ale zastanawiam się, czy będę w stanie się powstrzymać "jakby co" (zwłaszcza że zaczynają mi się rodzić w głowie myśli pt. "A może on nie jest z żoną... Albo im się nie układa...? - bo nigdy o żonie nie mówi, a o córce często). Co najważniejsze - mam teraz do podjęcia pewną decyzję i jeśli wybiorę opcję A, to przez najbliższe 2 lata będę się z nim widywała w pracy często i intensywnie, a jeśli wybiorę B - nie będę się z nim widywała w ogóle, chyba że prywatnie. I nie wiem, czy lepszym wyjściem w tej sytuacji jest uciekać i zapomnieć o nim doszczętnie, czy zostać i po prostu być grzeczną, dobrą, czystą panienką i czy to się tak da...

Może doradzi mi tu ktoś, kto ma większe doświadczenie i sprawniej odczyta mój stan, a może i jego... ?
Obserwuj wątek
    • salma75 Re: Nie zakochać się!? (relacja nie-pozioma, nieł 26.07.11, 16:16
      evoushka napisała:

      > ...czy zostać i po prostu być grzeczną, dobrą, czystą panienką i czy to si
      > ę tak da...


      Bla, bla, bla... Odpowiednie podejście pana, odpowiedni czas i miejsce i.. po ptakach będzie ;). Podobno nie ma ludzi nie do złamania ;).

      Sam fakt, że już masz wątpliwości oznacza, że jesteś w "grupie ryzyka" - kandydatką na kochankę.
      • aneta-skarpeta Re: Nie zakochać się!? (relacja nie-pozioma, nieł 26.07.11, 16:23
        oczywiscie do tego jest wyjatkowy, NIGDY by nie zranił zony, rodzina jest najwazniejsza etc

        wg mnie on juz ja urabia pod plaszczykiem niby kawki, niby przyjazni

        a ona wpatrzona w niego jak sroka w gnat
        i lyknie wszystkie bajki o zonie

        niestety
        moja rada taka- separacja z panem, inaczej wczesniej albo jeszcze wczesniej skonczycie w lozku, Ty coraz bardziej zakochana, on oczywiscie robiacy to wbrew swojemu honorowi i milosci do zony, ale jednak

        oszczedz sobie tego dziewczyno
        • marzeka1 Re: Klasyka banału. 26.07.11, 16:28
          "Żeby było jasne - myślę, że on nigdy nie zdradził żony i nie zrobiłby tego na pewno w cyniczny, zimny sposób. Ja sama też nie chcę się pakować w żadne romanse. Ale zastanawiam się, czy będę w stanie się powstrzymać "jakby co" (zwłaszcza że zaczynają mi się rodzić w głowie myśli pt. "A może on nie jest z żoną... Albo im się nie układa...? -"

          - tak, na pewni nigdy nie zdradził, na pewno ma złote serce i to, co z tobą, to dla niego pierwszy raz. O, matko, banał, banał, banał, a tak naprawdę jesteś od krok od bzyknięcia się z nim, a potem regularna zdrada, teksty: "nie mogę teraz odejść, bo...."; "Łączą nasz tylko dzieci", "nigdy nie spotkałem takiej kobiety jak ty".
          No klasyka banału.
          Tylko krok i pan zdobędzie twoje majty.
          • poznaniak1968 Jak łatwo potępiać... 28.07.11, 20:46
            zwłaszcza młodym ludziom bez doświadczenia życiowego. Sam jestem żonatym 40-latkiem i nigdy nie zdradziłem, ale od pewnego czasu znam pewną młodszą ode mnie o 12 lat mężatkę, z którą chętnie wypiłbym kawę. Czuję potrzebę kontaktu z nią i mimo, że jest atrakcyjna ani przez moment nie pomyślałem o niej jako o potencjalnej kadydatce do jednorazowej przygody.
            • policjawkrainieczarow Re: Jak łatwo potępiać... 29.07.11, 05:12
              poznaniak1968 napisał:

              > zwłaszcza młodym ludziom bez doświadczenia życiowego. Sam jestem żonatym 40-lat
              > kiem i nigdy nie zdradziłem, ale od pewnego czasu znam pewną młodszą ode mnie o
              > 12 lat mężatkę, z którą chętnie wypiłbym kawę. Czuję potrzebę kontaktu z nią i
              > mimo, że jest atrakcyjna ani przez moment nie pomyślałem o niej jako o potencj
              > alnej kadydatce do jednorazowej przygody.

              srutututu :)
              gdyys ani na chwile nie pomyslal, to by ci do glowy nie przyszlo pisac o niej w tym woncie w tym kontekscie.
          • dorota73_2006 Re: Klasyka banału. 29.07.11, 19:52
            A ja juz wspolczuje temu panu. Ma odchowana corke.... A jak zostaniecie razem - to za rok - dwa zacznie od nowa przygode z pieluchami. I bedzie zalowal utraconej wolnosci, na bank! Dziewczyno - szukaj rowiesnika bez zobowiazan.
      • grzeszna_marta Re: Nie zakochać się!? (relacja nie-pozioma, nieł 26.07.11, 16:48
        > Podobno nie ma ludzi nie do złamania ;).

        podobno ;-)
        mogę Ci powiedzieć ,że ja jestem tego czystym i żywym przykładem
        nie zostałam złamana choć w takich warunach mało która potrafiłaby się oprzeć ;-)
        tylko z perspektywy czasu sama nie wiem czy cieszyć się z tego czy nie (?)
        • lacido Re: Nie zakochać się!? (relacja nie-pozioma, nieł 26.07.11, 20:49
          zakładając, że jeszcze przed Tobą trochę życia jest to i na złamanie okazja będzie zapewne :)
    • evoushka Re: Nie zakochać się!? (relacja nie-pozioma, nieł 26.07.11, 16:43
      Ale zaraz - mam rozumieć, że myślicie, że jemu zależy tylko na tym, żeby mnie zaciągnąć do łóżka, a nie na przykład, że może mu to do głowy nie przyszło?? Nigdy do niczego nie doszło, a poznaliśmy się rok temu. Rok to chyba trochę za dużo dla don żuana, którego (?) z niego robicie...
      • mocno.zdziwiona Re: Nie zakochać się!? (relacja nie-pozioma, nieł 26.07.11, 17:02
        Abstrahując od tego co siedzi w głowie delikwenta (bo tego nie wiemy) uważam, że powinnaś się od niego odsunąć. Jesteś młoda i nie dla Ciebie stare pryki dwa razy przewyższające Cię wiekiem. To że Cię fascynuje jest raczej normalne, takie zauroczenie gąski dojrzałym samcem. Tylko po co Ci rola kochanki, wyrzuty sumienia, wieczne okłamywanie i ukrywanie, i w końcu wpędzenie w lata. Koło 30 przejrzysz na oczy albo gościu się znudzi i zostaniesz z ręką w nocniku. Nie warto.
      • ursyda Re: Nie zakochać się!? (relacja nie-pozioma, nieł 26.07.11, 17:03
        Nie my robimy z niego don żuana tylko ty z siebie głupią gąskę.
        • evoushka Re: Nie zakochać się!? (relacja nie-pozioma, nieł 26.07.11, 17:14
          Ok, ale nie jest możliwa relacja przyjacielska?? Ja się jakoś strasznie na niego nie nakręcam erotycznie, on na mnie (chyba) też nie, a jeśli się nakręcam trochę, to jest chyba nadzieja, że ostygnę.
          Nie chcę stracić kontaktu z nim nie dlatego, że marzy mi się w łóżku, ale dlatego, że jest dla mnie kimś ważnym. Lubię z nim rozmawiać, czuję się dzięki niemu lepsza, mądrzejsza... Nawet wydaje mi się, że leciutkie "miłosne" zabarwienie tej relacji bierze się u mnie stąd, że jestem sama, przeżywam jeszcze mój zawód uczuciowy i może sobie kompensuję...
          • ursyda Re: Nie zakochać się!? (relacja nie-pozioma, nieł 26.07.11, 17:20
            Dziewczyno, prosisz o radę i opinię a gdy ją dostajesz to z nią walczysz. Jesteś nim zafascynowana i pójście w tym kierunku na 99% skończy się tak jak Ci tu wszyscy piszą. Naprawdę chcesz usłyszeć, że on nic od Ciebie nie chce skoro Ty aż piszczysz za nim? Może i nie chce ale w przyjaznych ku temu warunkach zechce - szczególnie, że Ty jesteś chętna.
            A najlepiej puść ten wątek jego żonie i spytaj co o tym myśli.
            • salma75 Re: Nie zakochać się!? (relacja nie-pozioma, nieł 26.07.11, 17:34
              ursyda napisała:


              > A najlepiej puść ten wątek jego żonie i spytaj co o tym myśli.

              O to to to!

              I jeszcze przemyśl powiedzenie "Nie czyń drugiemu co Tobie niemiłe".
              Kiedyś też będziesz taką żoną :).
              • skrot.myslowy >>> Nie rozumiem waszego biadolenia 28.07.11, 15:51
                Jesli evoushka chce się z nim bzyknąć, to się bzyknie i żadne wujki i ciocie "Dobra Rada" nic na to nie poradzą.

                Evoushko rada na to jest tylko jedna. Wyobraź sobie że masz 80 lat i leżysz na łożu śmierci. Czego będziesz bardziej żałować że zaliczyłaś tego Pana, czy że go nie zaliczyłaś?

                Cała reszta to dorabianie ideologii
                • letalin Re: >>> Nie rozumiem waszego biadolen 28.07.11, 17:29
                  skrot.myslowy napisał:

                  > Jesli evoushka chce się z nim bzyknąć, to się bzyknie i żadne wujki i ciocie "D
                  > obra Rada" nic na to nie poradzą.
                  >
                  > Evoushko rada na to jest tylko jedna. Wyobraź sobie że masz 80 lat i leżysz na
                  > łożu śmierci. Czego będziesz bardziej żałować że zaliczyłaś tego Pana, czy że g
                  > o nie zaliczyłaś?
                  >
                  > Cała reszta to dorabianie ideologii

                  Radą na to, według szanowego kolegi skróta.myślowego jest bzykać się tak wiele, żeby żadnego żalu nie czuć, a najwyżej obrzydzenie .
                  Albo wyobraź sobie, że leżysz na łożu śmierci i mimo tego, że bzyknęłaś się z ponad 500 setkami mężczyzn i kobiet nie ma nikogo bliskiego obok Ciebie.
                  • skrot.myslowy Re: >>> Nie rozumiem waszego biadolen 28.07.11, 21:00
                    letalin napisał:

                    > Radą na to, według szanowego kolegi skróta.myślowego jest bzykać się tak wiele,
                    > żeby żadnego żalu nie czuć, a najwyżej obrzydzenie .
                    > Albo wyobraź sobie, że leżysz na łożu śmierci i mimo tego, że bzyknęłaś się z ponad 500
                    > setkami mężczyzn i kobiet nie ma nikogo bliskiego obok Ciebie.

                    Tak interpretować me słowa może tylko ktoś komu jeno dvpy albo bolce w głowie (albo raczej gdzie indziej). Jeszcze raz przeczytaj to co napisałem i wskaż mi gdzie napisałem by bzykac ile sie da? Napisałem że należy w życiu kierować tym by nie żałować u kresu ziemskiego zywota, bo żyje się tylko raz. A to co komu miłe to juz jego sprawa. Jak ktoś ma za sens życia dupczenie to niech mu/jej na zdrowie.
                    Jedyną zasadą jaką należy sie kierować to życie w zgodzie ze samym sobą bo "patrz wyżej", a dorabianie do tego argumentacji o moralności, religii, róznicy wieku, co na to sasiedzi, itp.itd. to wszystko marność. Wszystkie te umoralniające teksty i dobre rady mnie śmieszą bo jeśli sam nie wie co dla niego/dla niej dobre to juz zawsze bedzie polegał na innych i de facto żył cudzym życiem

                    p.s. Nie umiem sobie wyobrazic że bzyknąłem 50tys. kobiet (ale tylko kobiet) po protu nie umiem zważywszy że stulatek przeżyje ok. 36525dni to dla mnie to niepojęte ;)))
                    • letalin Re: >>> Nie rozumiem waszego biadolen 28.07.11, 22:26
                      skrot.myslowy napisał:

                      > letalin napisał:
                      >
                      > > Radą na to, według szanowego kolegi skróta.myślowego jest bzykać się tak
                      > wiele,
                      > > żeby żadnego żalu nie czuć, a najwyżej obrzydzenie .
                      > > Albo wyobraź sobie, że leżysz na łożu śmierci i mimo tego, że bzyknęłaś s
                      > ię z ponad 500
                      > > setkami mężczyzn i kobiet nie ma nikogo bliskiego obok Ciebie.
                      >
                      > Tak interpretować me słowa może tylko ktoś komu jeno dvpy albo bolce w głowie (
                      > albo raczej gdzie indziej). Jeszcze raz przeczytaj to co napisałem i wskaż mi g
                      > dzie napisałem by bzykac ile sie da?
                      ---------------------------------------------------------------------

                      Dałeś radę, że trzeba pomyśleć o sobie na łożu śmierci i wyobrazić sobie czy będzie dziewczyna żałowała, że nie skonsumowała tego zauroczenia czy nie.( Pomijając już to, że ja w ogóle nie mówię jej czy ma się z facetem przespać, czy nie, raczej kierują ją ku wykorzystania sytuacji do własnego rozwoju, przeżycia tego z otwartymi oczami, bez ucieczki przed nieznanym).
                      Prosta, fakt, że żartobliwa, eksktrapolacja Twojej motody podejmowania decyzji prowadzi do wniosku, że trzeba mieć maksymalnie dużo partnerów, bo przecież nie wiemy tak naprawdę, co będziemy myśleli i czego żałowali umierając, nie wiemy nawet tego, czy decydując się na związek nie będziemy go żałowali już za miesiąc. Takim sposobem nie ruszamy problemu, ale rozgrywamy go w sferze fantazji.
                      Metoda ma wartość rzutu monetą. Reszka albo orzeł. Tak czy inaczej nie jest to świadoma decyzja dorosłego człowieka.

                      skrot.myslowy napisał:

                      > Jedyną zasadą jaką należy sie kierować to życie w zgodzie ze samym sobą bo "pat
                      > rz wyżej",a dorabianie do tego argumentacji o moralności, religii, róznicy wie
                      > ku, co na to sasiedzi, itp.itd. to wszystko marność.
                      ----------------------------------------------------------------------

                      Wiesz, że człowiek zawsze podejmuje decyzję, która jest dla niego najlepsza i jest w zgodzie z nim samym?
                      Problemem jest, że podejmuje ją w warunkach gdy nigdy nie posiada pełnego obrazu sytuacji, ani nigdy nie bierze pod uwagę wszystkich możliwych rozwiązań.
                      Naszym zadaniem, jeśli chcemy zrobić dla niej coś dobrego, jest ten obraz poszerzyć i pokazać inne rozwiązania.

                      • skrot.myslowy Re: >>> Nie rozumiem waszego biadolen 29.07.11, 15:57
                        letalin napisał:
                        > Prosta, fakt, że żartobliwa, eksktrapolacja Twojej motody podejmowania decyzji prowadzi
                        > do wniosku, że trzeba mieć maksymalnie dużo partnerów, bo przecież nie wiemy tak
                        > naprawdę, co będziemy myśleli i czego żałowali umierając, nie wiemy nawet tego, czy
                        > decydując się na związek nie będziemy go żałowali już za miesiąc.
                        > Takim sposobem nie ruszamy problemu, ale rozgrywamy go w sferze fantazji.
                        > Metoda ma wartość rzutu monetą. Reszka albo orzeł. Tak czy inaczej nie jest to świadoma
                        > decyzja dorosłego człowieka.

                        Każda nasza decyzja niesie ze sobą rzut monetą. Bo albo nasza decyzja zakończy się sukcesem (doprowadzi do finału nas zadowalającego) albo nie. To zawsze jest obarczone ryzykiem porażki. Takie właśnie jest życie, nieprzewidywalne. Każda decyzja o związaniu się z kimś wiąże się z ryzykiem że za miesiąc bedziemy skakać sobie do gardeł, że seks będzie nudny i monotonny, że "co ja w Tobie wiadziała(e)m?!" itd. Nie do końca rozumiem gdzie tu swiadomość. Świadomość raczej bym określił jako bilans prawdopodobieństwa sukcesu i ryzyka porażki, ale i tu łatwo o pomyłkę przy szacowaniach ;))) Wszak czymś innym jest intencyjność działania, czyli de facto fantazjowanie na temat przyszłego rezultatu naszego działania, a czymś innym jest faktyczny efekt końcowy.

                        > Wiesz, że człowiek zawsze podejmuje decyzję, która jest dla niego najlepsza
                        > i jest w zgodzie z nim samym?

                        Nie zawsze bo są jednostki upośledzone lub autodestrukcyjne, ale rozumiem że je wyłączamy z rozważań. ;)

                        > Problemem jest, że podejmuje ją w warunkach gdy nigdy nie posiada pełnego obrazu
                        > sytuacji, ani nigdy nie bierze pod uwagę wszystkich możliwych rozwiązań.
                        > Naszym zadaniem, jeśli chcemy zrobić dla niej coś dobrego, jest ten obraz poszerzyć
                        > i pokazać inne rozwiązania.

                        A w jaki sposób możesz poszerzyć ten obraz, dopełnić go? Znasz ją osobiście? Znasz tamtego faceta? Wiesz coś wiecej poza tym wpisem? Nie jesteś w stanie poszerzyć. Nikt z nas nie jest w stanie, bo nie zna tej sytuacji osobiście. Nie możemy dostrzec niuansików (każdy związek jest jednak inny w szczegółach), nie znamy aktualnej sytuacji rodzinnej faceta, nie znamy jego uczuć, myśli. Jak dla mnie to częśc osób tu wypowiadających to rodzice, którzy dokonują na autorce projekcji "Żeby tylko nie spotkało to mojej pociechy".

                        Jedyna rada jaką można udzielić zabrzmi banalnie: "Idź za głosem serca" Niech autorka przemyśli czy jest tak na niego napalona że nie wytrzyma że "nie pójść z nim w tango", jakie ma oczekiwania co do niego (czy tylko seks czy coś więcej), czy próbowała wybadać kwestie głebszych intencji u niego, czy w razie zakończenia romansu bedzie umiała nadal przebywac z nim w jednym pomieszczeniu (pozostanie stosunek pracy), itd. itd.
                    • intrygantka1 Re: >>> Nie rozumiem waszego biadolen 30.07.11, 00:55
                      p.s. Nie umiem sobie wyobrazic że bzyknąłem 50tys. kobiet (ale tylko kobiet) po
                      > protu nie umiem zważywszy że stulatek przeżyje ok. 36525dni to dla mnie to nie
                      > pojęte ;)))


                      :). Musiałbyś bzykać po prostu 3 baby dziennie, żebyś nie musiał zaczynać w niemowlęctwie ;p. A 3 baby, to znowu nie tak dużo ;p
          • ka-mi-la789 Re: Nie zakochać się!? (relacja nie-pozioma, nieł 26.07.11, 18:19
            > Lubię z nim rozmawiać, czuję się dzięki niemu lepsza, mądrzejsza...

            To normalne u przyszłej kochanki. Wmówienie naiwnej sirocie, że jest "taka inna", to podstawowy chwyt każdego uwodziciela.
          • fringe222 opamiętaj się póki czas... 29.07.11, 07:24
            > Ok, ale nie jest możliwa relacja przyjacielska??
            Nie kochana, zaczyna się od miłych przyjacielskich słów, i tego jak dobrze się przy nim czujesz. I że daje ci to czego nigdy nie miałaś. Ja też się przy "nim" czułam lepsza, nakręcał mnie pozytywnie, nikt inny tego nie robił, przy "nim" to mogłam góry przenosić - tak mi się zdawało.
            > Nie chcę stracić kontaktu z nim nie dlatego, że marzy mi się w łóżku, ale dlate
            > go, że jest dla mnie kimś ważnym. Lubię z nim rozmawiać, czuję się dzięki niemu
            > lepsza, mądrzejsza... - no, no, no właśnie o tym mówię :)

            > Nawet wydaje mi się, że leciutkie "miłosne" zabarwienie
            > tej relacji bierze się u mnie stąd, że jestem sama, przeżywam jeszcze mój zawód
            > uczuciowy i może sobie kompensuję... - jesteś modelowym przykładem, kochanie, ja też nim byłam. Ziarno pada na włąściwy grunt, złamane serce, nieszczęśliwy związek, małżeńską nudę i przytłoczenie codziennymi obowiązkami, i nagle pojawia się ON...
            i ani się zorientujesz i jesteś na równi pochyłej, zastanawiasz się o czym on tak naprawdę myśli, kiedy mówi "półsłówkami", robi niewinne aluzje, stamtąd już tylko krok do wspaniałych wyznań które cię uskrzydlą...
            a potem euforia na przemian z dnem rozpaczy - bo masz w życiu coś cudownego, wreszczie czujesz się doceniania, kochana, wynoszona na piedestał, ale nie możesz z nim być z przyczyn obiektywnych - w twoim przypadku On ma żonę, której nie zostawi (zapomnij), w moim przypadku - to ja mam męża, i świadomość, że nie jestem w tym związku szczęśliwa, ale mam też kilkuletni Powód, by zostać tu gdzie jestem, i niczego nie zmieniać. Jak mówi mój ślubny(niestety z wrodzonym sobie cynizmem): " życie to nie je bajka a kto mówił, że dostaniesz to o czym marzysz?" No więc ja marzyłam, że będę szczęśliwa. Kogo to obchodzi.
            Ty bierz dup.sko w troki i jak najdalej od tego gościa. Bo jak będziesz kontynuować tą znajomość na tym poziomie na którym jesteście, to będzie coraz gorzej dla ciebie. w końcu wylądujecie w łóżku, on nie zostawi żony, ty przegapisz co najmniej kilku fajnych kandydatów na męża i ojca ( z twojej kategorii wiekowej :) ), a potem obudzi cię tykanie zegara biologicznego i wyrzuty sumienia. Po co ci to. uwolnij się od tego, póki łatwo to zobić. Nie myśl, że jak będziesz to kontynuować, to będziesz szczęśliwa. Nie będziesz. Ja nie jestem, co bym nie zrobiła kogoś zranię, sytuacja jest patowa. wybieram mniejsze zło.
            ten drugi ktoś dał mi/wzudził we mnie najgorętsze uczucia, o jakie bym siebie nigdy nie posądziła, ale też to co się stało przyniosło mi największy ból z jakim się spotkałam w życiu. Jednocześnie jest ci cudownie, a w chwilę potem potępiasz siebie, i czasem pragniesz by to się nigdy nie wydarzyło.
            daj sobie spokój.
            • aslen Re: opamiętaj się póki czas... 29.07.11, 12:43
              skąd ja to znam ...... hmmm ... życzę Ci jak najwięcej szczęśliwych dni...pozdrawiam
        • ambersss Jestes zwykla zdzirom , bo zadna inna nie zastanaw 29.07.11, 07:51
          Jestes zwykla zdzirom , bo zadna inna nie zastanawialaby sie .
          • lia.13 Re: Jestes zwykla zdzirom , bo zadna inna nie zas 29.07.11, 23:38
            alwe nad czym "nie zastanawiałaby się"? Bo chyba nie doczytałeś. Dziewczyna nie zastanawia się nad tym, czy zaczynac romans. Ona nie chce romansu. Zastanawia się tylko, czy wobec swojego zauroczenia brać nogi za pas i zmienić pracę na inną, czy też zostać w obecnej pracy, nadal spotykać się z gościem i liczyć na to, że zauroczenie samo przejdzie. I pytanie jest takie, czy przejdzie czy też nie.
      • best.yjka Młoda kózka 26.07.11, 18:18
        i stary cap. Jak jest wytrenowany w podbojach, to ciebie będzie urabiał i rok. Ale w między czasie inne bzykał na boku. I nie mam na myśli żony.
    • ursyda Re: Nie zakochać się!? (relacja nie-pozioma, nieł 26.07.11, 17:00
      evoushka napisała:
      > Żeby było jasne - myślę, że on nigdy nie zdradził żony i nie zrobiłby tego na p
      > ewno w cyniczny, zimny sposób.

      A jak się zdradza żonę w niecyniczny i niezimny sposób?
      • salma75 Re: Nie zakochać się!? (relacja nie-pozioma, nieł 26.07.11, 17:04
        ursyda napisała:

        > evoushka napisała:
        > > Żeby było jasne - myślę, że on nigdy nie zdradził żony i nie zrobiłby teg
        > o na p
        > > ewno w cyniczny, zimny sposób.
        >
        > A jak się zdradza żonę w niecyniczny i niezimny sposób?

        Jak to jak?
        W sposób przemyślany, stopniowo urabiając panienkę do roli bzykadełka ;).
        Na to koleżanko najmniej rok trzeba ;). Nie tak hop-siup cynicznie i na zimno na pierwszej imprezie ;).




        • evoushka Re: Nie zakochać się!? (relacja nie-pozioma, nieł 26.07.11, 17:10
          Uściślam więc:
          zimno, cynicznie - tylko dla seksu, zabawy, na prawo i lewo, z kimkolwiek;
          niezimno, niecynicznie - jeśli nie z miłości, to z zakochania, w wyjątkowych okolicznościach, jeśli małżeństwo jest rzeczywiście w rozkładzie.

          Świat nie jest czarno-biały, z tego co zaobserwowałam...
          • ursyda Re: Nie zakochać się!? (relacja nie-pozioma, nieł 26.07.11, 17:11
            evoushka napisała:

            > Świat nie jest czarno-biały, z tego co zaobserwowałam...

            głębokie!
          • female.pl Re: Nie zakochać się!? (relacja nie-pozioma, nieł 26.07.11, 17:16
            Liczysz na romans czy na dluzszy zwiazek z tym facetem?

            Jesli jedno i drugie cie nie interesuje a boisz sie, ze jednak mu ulegniesz (z Twoich postow tak wynika) to zerwij z nim kontakt. Postaw sobie pytanie, czy napewno chcialabys zyc z kims, kto jest od Ciebie o 23 lata starszy i ma corke w twoim wieku?
            • evoushka Re: Nie zakochać się!? (relacja nie-pozioma, nieł 26.07.11, 17:24
              Gdyby był wolny (ale nie jest), to liczyłabym na związek.

              Aktualnie - liczę na znajomość, przyjaźń, inspirującą współpracę.
              Nie chcę romansu! Boję się tylko, że się zakocham, pogrążę i strace nad sobą kontrolę. Teraz mi się wydaje, że w razie czego nad sobą zapanuję, będę pamiętac o tym, że on jest żonaty, a ja jestem uczciwym, dobrym człowiekiem i nic z tego nie wyniknie. ALE naczytałam się, choćby tutaj na forum, i wiem z życia, że zakochane kobiety czasem nad sobą nie panują. Dlatego się zastanawiam, czy stracić znajomość z nim zupełnie, bo istnieje ryzyko, że będzie z tego dym, czy może nie - może nadinterpretuję aktualny stan albo to wcale nie jest takie proste i oczywiste, że romans jest taki łatwy...
              • salma75 Re: Nie zakochać się!? (relacja nie-pozioma, nieł 26.07.11, 17:30
                evoushka napisała:

                > Gdyby był wolny (ale nie jest), to liczyłabym na związek.
                >
                > Aktualnie - liczę na znajomość, przyjaźń, inspirującą współpracę.
                > Nie chcę romansu! Boję się tylko, że się zakocham, pogrążę i strace nad sobą ko
                > ntrolę.


                To się ewakuuj, proste.
              • aneta-skarpeta Re: Nie zakochać się!? (relacja nie-pozioma, nieł 26.07.11, 17:34
                dlatego skoncz tą znajomosc, poboli i przestanie, a po jakims czasie sama bedziesz sie z tego wszystkiego smiala

                obecnie jestes juz jedną noga w jego lozku- choc wydaje Ci sie ze nad tym panujesz- a w glowie masz taki zamet ze hej
              • female.pl Re: Nie zakochać się!? (relacja nie-pozioma, nieł 26.07.11, 17:39
                Jestem pewna, ze ten facet doskonale zdaje sobie z sprawe, z Twoich dylematow i....dalej gra. Niestety. 45- letni gosc przechodzi pewnikiem kryzys wieku sredniego i taka mloda kobieta, w pelni nim zainteresowana to swietna partia dla niego. NIestety nie dla Ciebie!
                Jestes nim zbyt zafascynowana zeby moc dalej kontynuowac te znajomosc na bazie "dobrej znajomosci". Ja radzilabym Ci o nim zapomniec. Bolesne ale napewno bardziej "zdrowe" dka Ciebie i jego rodziny.
                Nie jestes naiwna, wiec stad ten dylemat.
              • wartosc.energetyczna Re: Nie zakochać się!? (relacja nie-pozioma, nieł 26.07.11, 18:04
                evoushka napisała:

                > Gdyby był wolny (ale nie jest), to liczyłabym na związek.
                >
                > Aktualnie - liczę na znajomość, przyjaźń, inspirującą współpracę.
                > Nie chcę romansu! Boję się tylko, że się zakocham, pogrążę i strace nad sobą ko
                > ntrolę. Teraz mi się wydaje, że w razie czego nad sobą zapanuję, będę pamiętac
                > o tym, że on jest żonaty, a ja jestem uczciwym, dobrym człowiekiem i nic z tego
                > nie wyniknie. ALE naczytałam się, choćby tutaj na forum, i wiem z życia, że za
                > kochane kobiety czasem nad sobą nie panują. Dlatego się zastanawiam, czy straci
                > ć znajomość z nim zupełnie, bo istnieje ryzyko, że będzie z tego dym, czy może
                > nie - może nadinterpretuję aktualny stan albo to wcale nie jest takie proste i
                > oczywiste, że romans jest taki łatwy...

                nie chodzi o to że romans na 100% się kroi - nikt tu przecież nie wie jak jest naprawdę, wiemy tylko tyle ile sama napisałaś. a z tego co piszesz romans jest możliwy. czy jesteś w stanie zaryzykować taką możliwość tylko dlatego że już teraz ciężko ci zrezygnować ze swojego "mistrza"? za chwilę się włączą zwierzenia i kolejny level bliskości - do tego dążysz, ale wiedz że na tym się ta zabawa nie kończy
                • fringe222 święte słowa 29.07.11, 07:39
                  wartosc.energetyczna napisała:
                  > nie chodzi o to że romans na 100% się kroi - nikt tu przecież nie wie jak jest
                  > naprawdę, wiemy tylko tyle ile sama napisałaś. a z tego co piszesz romans jest
                  > możliwy. czy jesteś w stanie zaryzykować taką możliwość tylko dlatego że
                  > już teraz ciężko ci zrezygnować ze swojego "mistrza"? za chwilę się włączą zwi
                  > erzenia i kolejny level bliskości - do tego dążysz, ale wiedz że na tym się ta
                  > zabawa nie kończy

                  ja się opamiętałam w dobrym momencie, co nie znaczy, że o nim nie myślę... za często. Nie sądź evoushka, że on myśli o mnie. Szczerze wątpię, jest duża szansa, że od tamtego czasu miał co najmniej kilka takich równie naiwnych jak ja kiedyś :) Kobiety same się nakręcają, zdaje nam się Bóg wie co.
              • stedo Re: Nie zakochać się!? (relacja nie-pozioma, nieł 26.07.11, 18:12
                O to, to, współpraca zapewne byłaby inspirująca, z obydwu stron;))) Dziewczyno, zaraz wszyscy tu zaczniemy się Tobą bawić jak nie otrzeżwiejesz. Twoja sytuacja jest tak klasyczna i banalna że patrząć obiektywnie , śmieszna. Więc wsadż głowę pod zimną wodę i przyjmij do wiadomości, że brnęcie w ten układ dalej to kręcenie sobie sznura na szyję.
              • po-trafie Re: Nie zakochać się!? (relacja nie-pozioma, nieł 26.07.11, 19:48
                Wez zachowaj sie rozsadnie. Jesli liczysz na znajomosc i przyjazn to ona bedzie z obustronnej checi nawet bez kontaktow zawodowych.

                Jesli nie chcesz romansu to nie dokonac wyboru ktory dobrego czlowieka, ktory MOZE ma slabosc na twoim tle zmusza do spotykania zapatrzonej w niego mlodki przez dwa lata. Jesli nie ma slabosci seksualnej na twoim punkcie, to bedziecie sie spotykac BEZ tych zawodowych kontaktow, one sa do niczego nie potrzebne, chyba ze szukasz zewnetrznego srodka przymusu.
              • fringe222 nie chce romansu... hehehe 29.07.11, 07:32
                > Nie chcę romansu! Boję się tylko, że się zakocham, pogrążę i strace nad sobą kontrolę. Teraz mi się wydaje, że w razie czego nad sobą zapanuję, będę pamiętac o tym, że on jest żonaty, a ja jestem uczciwym, dobrym człowiekiem i nic z tego nie wyniknie.
                ależ właśnie tak będzie, dokładnie TAK. Jesteś na równi pochyłej, stąd już droga tylko w dół, coraz lepiej w tym siedzisz. Coraz bardziej się tym jarasz, niesmak będzie tym większy:)
          • salma75 Re: Nie zakochać się!? (relacja nie-pozioma, nieł 26.07.11, 17:28
            evoushka napisała:

            > Uściślam więc:
            > zimno, cynicznie - tylko dla seksu, zabawy, na prawo i lewo, z kimkolwiek;
            > niezimno, niecynicznie - jeśli nie z miłości, to z zakochania, w wyjątkowych ok
            > olicznościach, jeśli małżeństwo jest rzeczywiście w rozkładzie.


            Weź nie piernicz :)
            Zdrada to zdrada. Czy z zakochania czy dla zabawy. Takie samo świństwo wyrządzone oszukiwanej żonie czy mężowi. Nie ma wyjątkowych okoliczności :).
            Jak się małżeństwo "rozkłada" za przeproszeniem, to się składa wniosek o separację, względnie z domu wyprowadza, a nie krętaczy ile wlezie. No, ale do tego to trzeba mieć odrobinę honoru :).
          • aneta-skarpeta Re: Nie zakochać się!? (relacja nie-pozioma, nieł 26.07.11, 17:33
            evoushka napisała:

            > Uściślam więc:
            > zimno, cynicznie - tylko dla seksu, zabawy, na prawo i lewo, z kimkolwiek;
            > niezimno, niecynicznie - jeśli nie z miłości, to z zakochania, w wyjątkowych ok
            > olicznościach, jeśli małżeństwo jest rzeczywiście w rozkładzie.
            >
            > Świat nie jest czarno-biały, z tego co zaobserwowałam...

            i tak jestes zzwąchana jak to mowi moj mąż na kobiety, ktore są na etapie wyparcia wiszącego romansu;)

            swiat nie jest czarno bialy, ale bzykanie zonatego jest zawsze czarne
          • wartosc.energetyczna Re: Nie zakochać się!? (relacja nie-pozioma, nieł 26.07.11, 17:37
            evoushka napisała:

            > Uściślam więc:
            > zimno, cynicznie - tylko dla seksu, zabawy, na prawo i lewo, z kimkolwiek;
            > niezimno, niecynicznie - jeśli nie z miłości, to z zakochania, w wyjątkowych ok
            > olicznościach, jeśli małżeństwo jest rzeczywiście w rozkładzie.
            >
            > Świat nie jest czarno-biały, z tego co zaobserwowałam...

            obserwuj ten świat uważniej..
          • ka-mi-la789 Re: Nie zakochać się!? (relacja nie-pozioma, nieł 26.07.11, 18:24
            > zimno, cynicznie - tylko dla seksu, zabawy, na prawo i lewo, z kimkolwiek;
            > niezimno, niecynicznie - jeśli nie z miłości, to z zakochania,

            Brakuje mi zestawień: "zimno, niecynicznie" oraz "cynicznie, niezimno". Można jeszcze rozwinąć tę typologię: "trochę cynicznie, ale nie całkiem zimno", "chłodnawo, ale ni cholery nie cynicznie", i tak w nieskończoność.

            > w wyjątkowych okolicznościach, jeśli małżeństwo jest rzeczywiście w rozkładzie.

            Ależ oczywiście, dziwnym trafem każde małżeństwo jest akurat w rozkładzie, jeżeli samiec z tego małżeństwa ma ochotę na ru...ie na lewo. Jak już cię zerżnie, stanie się cud i małżeństwo zmartwychwstanie.

            > Świat nie jest czarno-biały, z tego co zaobserwowałam...

            Motto drobnych szuj próbujących usprawiedliwiać swoje drobne świństewka.
          • policjawkrainieczarow Re: Nie zakochać się!? (relacja nie-pozioma, nieł 28.07.11, 17:37
            evoushka napisała:

            > Uściślam więc:
            > zimno, cynicznie - tylko dla seksu, zabawy, na prawo i lewo, z kimkolwiek;
            > niezimno, niecynicznie - jeśli nie z miłości, to z zakochania, w wyjątkowych ok
            > olicznościach, jeśli małżeństwo jest rzeczywiście w rozkładzie.

            muahahahahaha

            jak myslisz, za ktora zbrodnie dostanie sie wyzszy wyrok, zabojstwo w afekcie czy takie planowane z premedeytacja, przemyslane w te i wewte?
            a jak juz sobie odpowiesz, to przemysl, jako zona mezowi ktora zdrade bys predzej wybaczyla, przypadkowe bzykanie na imprezie, czy urabianie dziewczecia przez miesiace, wlacznie z pozwalaniem mu sie domyslac, ze "z tobo wcale nie spi i zupelnie go nie rozumiesz"?
            • scrag Re: Nie zakochać się!? (relacja nie-pozioma, nieł 29.07.11, 14:28
              policjawkrainieczarow napisała:

              > jak myslisz, za ktora zbrodnie dostanie sie wyzszy wyrok, zabojstwo w afekcie c
              > zy takie planowane z premedeytacja, przemyslane w te i wewte?

              Jaki wyrok?Tu nie ma przestepstwa,wrecz przeciwnie.
          • ambersss Re: Nie zakochać się!? (relacja nie-pozioma, nieł 29.07.11, 07:59
            Jak malznstwo jst w rozkladzie to wpierw bierze sie rozwod a pozniej sie bzyka.!!!!!!!!!!!!!!!
      • aneta-skarpeta Re: Nie zakochać się!? (relacja nie-pozioma, nieł 26.07.11, 17:31
        ursyda napisała:

        > evoushka napisała:
        > > Żeby było jasne - myślę, że on nigdy nie zdradził żony i nie zrobiłby teg
        > o na p
        > > ewno w cyniczny, zimny sposób.
        >
        > A jak się zdradza żonę w niecyniczny i niezimny sposób?

        ze łzami w oczach?:>
    • stedo Re: Nie zakochać się!? (relacja nie-pozioma, nieł 26.07.11, 17:23
      Uciekaj dziecinko jak najdalej dopóki jeszcze stoisz na nogach. Za moment już nie dasz rady, bo polegniesz. Masz już wszystkie symptomy tego. A on o żonie nie mówi, bo ma "plany" w stosunku, nomen omen, do Ciebie;) Po co tracić Ci najlepsze lata życia na coś co nie ma sensu.? Po takim romansie zostaje skaza na całe życie i stracone kilka lat młodości. Wszystko co przeżywasz teraz to klasyka, banał takigo układu. Może poczytasz to?:
      forum.gazeta.pl/forum/f,30835,Kochanki_.html
      • fringe222 Re: Nie zakochać się!? (relacja nie-pozioma, nieł 29.07.11, 07:45
        dobre forum, i pierwszy wątek obrazuje co evoushke czeka:
        forum.gazeta.pl/forum/w,30835,121500474,121500474,Nie_daje_juz_rady_.html
        ja tez sobie poczytam, jak człowiek widzi, że nie je pierwsza taka głupia to sie nabiera dystansu :)
        baj
    • miau_weglowy Re: Nie zakochać się!? (relacja nie-pozioma, nieł 26.07.11, 17:23
      zaloz, ze Ci sie tylko WYDAJE
      daj spokoj z analizami kazdego spojrzenia etc.
      i nie badz 'swinia' ;)
      p.s. nic oryginalnego tu nie widze, wrecz przeciwnie
    • fajnajozia Re: Nie zakochać się!? (relacja nie-pozioma, nieł 26.07.11, 17:29
      "Żeby było jasne - myślę, że on nigdy nie zdradził żony i nie zrobiłby tego na pewno w cyniczny, zimny sposób. Ja sama też nie chcę się pakować w żadne romanse. Ale zastanawiam się, czy będę w stanie się powstrzymać "jakby co" (zwłaszcza że zaczynają mi się rodzić w głowie myśli pt. "A może on nie jest z żoną... Albo im się nie układa...? - bo nigdy o żonie nie mówi, a o córce często). Co najważniejsze - mam teraz do podjęcia pewną decyzję i jeśli wybiorę opcję A, to przez najbliższe 2 lata będę się z nim widywała w pracy często i intensywnie, a jeśli wybiorę B - nie będę się z nim widywała w ogóle, chyba że prywatnie. I nie wiem, czy lepszym wyjściem w tej sytuacji jest uciekać i zapomnieć o nim doszczętnie, czy zostać i po prostu być grzeczną, dobrą, czystą panienką i czy to się tak da... "


      Sralismazgalis :D Po co zadajesz takie durne pytanie ? To oczywiste, że wylądujesz z nim w łóżku przy najbliższej okazji. I nawet jeśli 100 doświadczonych kobiet Ci powie : zostaw go, Ty i tak nie posłuchasz.
      A potem znowu te posty: "Kocham a on żony nie co robić, on nie chce odejsc od zony a ja jezdem w cionży, cham okłamywał mnie 10 lat i żonę tyż "

      • aneta-skarpeta Re: Nie zakochać się!? (relacja nie-pozioma, nieł 26.07.11, 17:38
        eee
        bedzie
        "kochamy sie, ale zona nie pozwala mu odejsc"
        • salma75 Re: Nie zakochać się!? (relacja nie-pozioma, nieł 26.07.11, 17:41
          aneta-skarpeta napisała:

          > eee
          > bedzie
          > "kochamy sie, ale zona nie pozwala mu odejsc"


          Albo:
          "Mam zamiar złożyć pozew" - i taka śpiewka przez długie lata ;).
          • aneta-skarpeta Re: Nie zakochać się!? (relacja nie-pozioma, nieł 26.07.11, 17:44
            teraz nie moge, corka mnie potrzebuje

            poczekajmy jeszcze rok , dwa - zonie zdjagnozowano powazną chorobe, nie moge jej teraz tego powiedziec bo sie zalamie
            • stedo Re: Nie zakochać się!? (relacja nie-pozioma, nieł 26.07.11, 18:04
              No i jescze: dom, kredyty, córka studiuje;))
              • policjawkrainieczarow Re: Nie zakochać się!? (relacja nie-pozioma, nieł 28.07.11, 17:44
                a zona mie szantazuje samobujstfem wczoraj lyknela cale opakowanie polopiryny i popila zlotym bazantem
    • wartosc.energetyczna Re: Nie zakochać się!? (relacja nie-pozioma, nieł 26.07.11, 17:36
      klasyka gatunku. możesz nas tu przekonywać że to nie tak, że to taka przyjaźń, że on nigdy.. a wyjdzie tak jak zawsze wychodzi. pytanie tylko czy umiesz być mądra przed szkodą?
    • chersona Re: Nie zakochać się!? (relacja nie-pozioma, nieł 26.07.11, 17:37
      traktuj go nadal jak mistrza i przewodnika, a Twój guru zawiedzie Cię prostą drogą do łóżka.
      • grassant Re: Nie zakochać się!? (relacja nie-pozioma, nieł 26.07.11, 17:51
        chersona napisała:

        > traktuj go nadal jak mistrza i przewodnika, a Twój guru zawiedzie Cię prostą dr
        > ogą do łóżka.

        a od kogo ma sie uczyć ars amandi? od rówieśnika?
        • aneta-skarpeta Re: Nie zakochać się!? (relacja nie-pozioma, nieł 26.07.11, 17:54
          od razu od pana z kryzysem?
          nie lepszy taki 35 latek? bez zobowiazn?

          czegos on jej nauczy jak 22 lata- minimum- z jedno babom?
          • grassant Re: Nie zakochać się!? (relacja nie-pozioma, nieł 26.07.11, 18:03
            jesli z jedno, to nie wart zachodu. lepszy 35 latek, tylko ze świecą takiego szukać :)
          • ka-mi-la789 Re: Nie zakochać się!? (relacja nie-pozioma, nieł 26.07.11, 18:30
            Z jedno to on może żonaty był. Na takiego, co w życiu tylko jedno posuwał, to on mi nie wygląda.
    • organza26 Re: Nie zakochać się!? (relacja nie-pozioma, nieł 26.07.11, 17:38
      Jeśli posiadasz jakiekolwiek normy moralne i zasady to utnij to jak najszybciej.

      A jak nie to... no comment...
      • stedo Re: Nie zakochać się!? (relacja nie-pozioma, nieł 26.07.11, 18:03
        Tu nie chodzi o jakieś normy bo te są b. zawodne w tych okolicznościach. Tu już powinien odezwać się instynkt samozachowawczy.
    • uleczka_k Re: Nie zakochać się!? (relacja nie-pozioma, nieł 26.07.11, 17:39
      w464.wrzuta.pl/sr/f/8YPeEHYQNTY
    • chersona Re: Nie zakochać się!? (relacja nie-pozioma, nieł 26.07.11, 17:40
      a może zgłosiłby się tu jeden z drugim, taki mistrz, przewodnik, fantastyczny, mądry człowiek i pouczył dziewczynę jak to wygląda z męskiej perspektywy.
      • wartosc.energetyczna Re: Nie zakochać się!? (relacja nie-pozioma, nieł 26.07.11, 17:44
        chersona napisała:

        > a może zgłosiłby się tu jeden z drugim, taki mistrz, przewodnik, fantastyczny,
        > mądry człowiek i pouczył dziewczynę jak to wygląda z męskiej perspektywy.

        jan hus czy kombi?
      • female.pl Re: Nie zakochać się!? (relacja nie-pozioma, nieł 26.07.11, 17:45
        Taka meska relacja bylaby napewno wartosciowa dla niektorych zyciem niedoswiadczonych kobiet.
        • aneta-skarpeta Re: Nie zakochać się!? (relacja nie-pozioma, nieł 26.07.11, 17:46
          etam
          ten jest z pewnoscia inny;)

          jest tyle wątkow o tym, chlopy idą jak kalka z tymi tekstami, a i tak na metry jest mlodych i atrakcyjnych, ktore sie lapią
    • evoushka Re: Nie zakochać się!? (relacja nie-pozioma, nieł 26.07.11, 17:46
      Ok, zdaje się, że idealizuję jego, siebie i to, co między nami jest. Ale głupio trochę, że traktujecie mnie jak sukę albo idiotkę (a nawet dwa w jednym), choć do niczego nie doszło i, da Bóg, nie dojdzie, a ja jedynie zastanawiam się nad hipotetyczną przyszłością po zaobserwowaniu pierwszych niepokojących objawów. Rozumiem, że jedna ciepła myśl o zajętym facecie to już najgorsze kur*stwo, tak?
      • wartosc.energetyczna Re: Nie zakochać się!? (relacja nie-pozioma, nieł 26.07.11, 17:48
        evoushka napisała:

        > Ok, zdaje się, że idealizuję jego, siebie i to, co między nami jest. Ale głupio
        > trochę, że traktujecie mnie jak sukę albo idiotkę (a nawet dwa w jednym), choć
        > do niczego nie doszło i, da Bóg, nie dojdzie, a ja jedynie zastanawiam się nad
        > hipotetyczną przyszłością po zaobserwowaniu pierwszych niepokojących objawów.
        > Rozumiem, że jedna ciepła myśl o zajętym facecie to już najgorsze kur*stwo, tak
        > ?

        przesadzasz. najgorzej, że poziom egzaltacji który ci się teraz ulał przesuwa cię wysoko w hierarchii zagrożonych "fatalnym zauroczeniem"
      • aneta-skarpeta Re: Nie zakochać się!? (relacja nie-pozioma, nieł 26.07.11, 17:52
        jedna ciepla mysl, jego inne spojrzenia, on jest moim mistrzem etc

        to idzie tylko w jednym kierunku

        podobał mi sie tez pewien facet bedac mezatką, ale z doswiadczen wiem ( swoich , przyjaciołek etc), jak taka kawka, ciasteczko sie konczy- skrecilo mnie raz i drugi przy mojej odmowie, ale po jakims czasie ochlonelam

        Ty kusisz los- ok- ale my piszemy co z tego bedzie- a jestes "zwąchana" bo juz jestes na pozycji " on jest inny, on jest boski, moze mu sie z zona nie uklada, bo nic o niej nie mowi"

        Ty masz 22 lata, ja mam 31 i mialam meza ktory mnie zdradzał i opowiadał takie banialuki na moj temat, ze sama siebie w tych opowiesciach nie poznawalam i pewnie bym sama siebie zdradzala taka byla ze mnie wredna suka w tych opowiesciach:>
      • fajnajozia Re: Nie zakochać się!? (relacja nie-pozioma, nieł 26.07.11, 17:54
        ," da Bóg, nie dojdzie"

        Taa. ... Bóg da. Nie pindol, tylko czyń swoją powinność. Lepiej żebyś już to miała za sobą :D
        • stedo Re: Nie zakochać się!? (relacja nie-pozioma, nieł 26.07.11, 18:00
          Też się uśmiałam z tego boga;)) Jak to mówią "kisiel w majtkach".. a ona o bogu;)))
      • marzeka1 Re: Nie zakochać się!? (relacja nie-pozioma, nieł 26.07.11, 17:54
        Jak sukę nikt cię tutaj nie potraktował, bo nie masz psychicznych predyspozycji na sucz (widać, po zaślepieniu, gdy piszesz o jakże banalnej sytuacji). Tyle że głupi dzieciak z ciebie strasznie, mimo 22 lat;
        I nie "da Bóg, do niczego nie dojdzie"- tylko MY SAMI decydujemy o naszych czynach, a ty pod przykrywką pielęgnowania "przyjaźni ze starszym mistrzem" zmierzasz do bzykanka. Z tego, co opisujesz, pan tobą równo manipuluje, widzi to większość, ty nie, bo jesteś zapatrzoną w żonatego "przyjaciela" panienką.

        I, tak świat nie jest czarno- biały, ale relacja zacznę się bzykać z żonatym jest wyjątkowo czarno- biała sytuacją życiową.
      • female.pl Re: Nie zakochać się!? (relacja nie-pozioma, nieł 26.07.11, 17:55
        evoushka napisała:

        > Ok, zdaje się, że idealizuję jego, siebie i to, co między nami jest. Ale głupio
        > trochę, że traktujecie mnie jak sukę albo idiotkę (a nawet dwa w jednym), choć
        > do niczego nie doszło i, da Bóg, nie dojdzie, a ja jedynie zastanawiam się nad
        > hipotetyczną przyszłością po zaobserwowaniu pierwszych niepokojących objawów.
        > Rozumiem, że jedna ciepła myśl o zajętym facecie to już najgorsze kur*stwo, tak
        > ?


        Nie traktuje cie jak idiotke tylko kogos, kto ma powazny zyciowy dylemat. Na tyle powazny, ktory moze zawazyc na losach 4 osob.
        Napewno idealizujesz jego obraz. Jestes facetem porzadnie zafascynowana. W zyciu niestety placi sie ciezko za bledy mlodosci wiec lepiej ich unikac. Taka moja rada.
      • sumire Re: Nie zakochać się!? (relacja nie-pozioma, nieł 26.07.11, 19:36
        trochę przesadzasz.
        a przyszłość zależy wyłącznie od ciebie, no chyba że należysz do dziewcząt, które twierdzą, że w ramiona żonatych mężczyzn pchnęło je przeznaczenie. żadnej filozofii. jeśli nie chcesz, żeby coś złego się stało, zadbaj o to sama.
      • the_vicious_one Re: Nie zakochać się!? (relacja nie-pozioma, nieł 30.07.11, 10:16
        Evoushka, ja bym na Twoim miejscu się zwinęła (o ile nie chcesz się uwikłać w trudny romans). Jest kilka "niebezpiecznych" czynników, które się klarują z Twoich wypowiedzi. Przede wszystkim fakt, że relacja jest niesymetryczna. Może facet nie robi tego celowo, ale dla Ciebie jest jakimś ideałem, mistrzem, wspaniałym mega-mądrym człowiekiem. I być może nawet jest mądry (bo doświadczony), ale z tego typu relacji prosta droga tylko do łóżka... bo cóż: Ty czerpiesz z tych spotkań z krynicy mądrości, a on co?

        Z moich doświadczeń wynika (a jestem młodą osobą, więc pewnie mi się jeszcze to i owo "doświadczy"), że przyjaźń damsko-męska jest możliwa, nawet z dużą różnicą wieku, ale relacja musi być symetryczna i układ jasny: obydwoje na równi korzystamy, żadnego seksu... . Nie unikamy rozmów o swoich partnerach, dzieciach... boć to część życia, dziwne to milczenie na temat żony. No i żonę też wypadałoby przedstawić swojej przyjaciółce, nawet jeśli mieszka w innym mieście.

        Ergo: uważaj :-)
    • grassant Re: Nie zakochać się!? (relacja nie-pozioma, nieł 26.07.11, 17:59
      nie dziel włosa. zrób to, na co masz ochotę. jakoś to będzie :)
      • salma75 Re: Nie zakochać się!? (relacja nie-pozioma, nieł 26.07.11, 18:02
        A tak Cię grass lubiłam, tak lubiłam...
        • grassant Re: Nie zakochać się!? (relacja nie-pozioma, nieł 26.07.11, 18:05
          jeszcze mnie b.b. polubisz ;)
      • evoushka Re: Nie zakochać się!? (relacja nie-pozioma, nieł 26.07.11, 18:05
        Skłaniam się ku ograniczeniu relacji, przynajmniej z tej pracy z nim zrezygnuję, tak chyba będzie rozsądniej. A spotkania - ewentualnie od czasu do czasu, w większym gronie, żeby sprawdzać jego i swoją reakcję.

        I nie, nie jestem aż tak głupią gęsią, żeby podejmować decyzje po przeczytaniu złotych rad z internetu. Ale te rady mi uchyliły oczy na fakt, że faktycznie jestem głupią gęsią ;/.
        • grassant Re: Nie zakochać się!? (relacja nie-pozioma, nieł 26.07.11, 18:11
          znasz powiedzenie "żałować tego, czego się nie zrobiło..." ucieczka to ani rozwiązanie, ani doświadczenie. :)
          • wartosc.energetyczna Re: Nie zakochać się!? (relacja nie-pozioma, nieł 26.07.11, 18:15
            grassant napisał:

            > znasz powiedzenie "żałować tego, czego się nie zrobiło..." ucieczka to ani ro
            > związanie, ani doświadczenie. :)

            grassant, ty satyrze! zostaw tę duszyczkę w spokoju
        • raduch Re: Nie zakochać się!? (relacja nie-pozioma, nieł 26.07.11, 20:15
          evoushka napisała:

          > Skłaniam się ku ograniczeniu relacji, przynajmniej z tej pracy z nim zrezygnuję
          > , tak chyba będzie rozsądniej. A spotkania - ewentualnie od czasu do czasu, w w
          > iększym gronie, żeby sprawdzać jego i swoją reakcję.
          >
          > I nie, nie jestem aż tak głupią gęsią, żeby podejmować decyzje po przeczytaniu
          > złotych rad z internetu. Ale te rady mi uchyliły oczy na fakt, że faktycznie je
          > stem głupią gęsią ;/.

          Nie, nie jesteś. Typowa jesteś. Bo widzisz, tak to sobie jakoś niesymetrycznie natura wymyśliła, że chłopcy dojrzewają wolniej. Twoi rówieśnicy wydają się nieciekawi. Ale już 45-latek wreszcie doskonale rozumie różnicę między mężczyzną przeciętnym a nieprzeciętnym i umie to wykorzystać. Otóż ta różnica to: od przeciętnego głowa boli, od nieprzeciętnego w głowie się kręci. ;) Na moje oko to on się bawi tą sytuacją. Nie wiem, nie wnikam, czy komuś coś chce udowodnić, sobie ego podbudować czy co tam jeszcze. Nie o jego motywacje zresztą tu chodzi. Dobrze Ci wszyscy radzą, daj sobie z panem spokój.
      • fajnajozia Re: Nie zakochać się!? (relacja nie-pozioma, nieł 26.07.11, 18:05
        "nie dziel włosa. zrób to, na co masz ochotę. jakoś to będzie :)"

        Pewnie, że będzie :) Żona mam nadzieję się dowie, walizki wystawi za drzwi, a córeczka przypierniczy w furii rówieśnicy :) I żeby był happy end - Facet zwieje na Alaskę :D
        • grassant Re: Nie zakochać się!? (relacja nie-pozioma, nieł 26.07.11, 18:13
          żyj kolorowo :)
          • uleczka_k Re: Nie zakochać się!? (relacja nie-pozioma, nieł 26.07.11, 18:40
            Z siniakami na paszczy po spotkaniu z matko i córko
            • ahhna Re: Nie zakochać się!? (relacja nie-pozioma, nieł 28.07.11, 15:42
              ... we wszystkich kolorach tęczy
    • varna771 Re: Nie zakochać się!? (relacja nie-pozioma, nieł 26.07.11, 18:09
      Ale obojętny Ci nie jest ? bo gdyby był nie byłoby tego wątku ... wydaje mi się, że Ty już moja droga się w Nim zakochałaś ....
      • evoushka Re: Nie zakochać się!? (relacja nie-pozioma, nieł 26.07.11, 18:13
        Może i zakochałam. Może nawet liczyłam nie do końca świadomie na to, że będę go sobie kochać platonicznie, a on będzie mnie traktować jak córkę i jakoś to, czysto i bez szkody dla nikogo, będzie. Pierwszy sygnał z jego strony i po pierwsze - od razu zaczęłam się bardziej jarać i, po drugie, to chyba faktycznie zaprowadziłoby nas do łóżka.

        Ale ok, będę twarda, nie pójdę.
        • marzeka1 Re: Nie zakochać się!? (relacja nie-pozioma, nieł 26.07.11, 18:16
          ". Może nawet liczyłam nie do końca świadomie na to, że będę go sobie kochać platonicznie, a on będzie mnie traktować jak córkę "- o, matko, napisz jeszcze, że o świcie będziecie biec po plaży, a wiatr będzie rozwiewał wasze włosy...
        • female.pl Re: Nie zakochać się!? (relacja nie-pozioma, nieł 26.07.11, 18:19
          Ja na twoim miejscu ograniczylabym ten kontakty do "0". Jesli bedziesz spotykac sie z nim od czasu do czasu, a facet jest sprytny i domysla sie, co do niego czujesz, to bedzie "walczyl" o te znajomosc dalej.
        • fajnajozia Re: Nie zakochać się!? (relacja nie-pozioma, nieł 26.07.11, 18:20
          "Może i zakochałam. Może nawet liczyłam nie do końca świadomie na to, że będę go sobie kochać platonicznie, a on będzie mnie traktować jak córkę i jakoś to, czysto i bez szkody dla nikogo, będzie. "

          Wiesz co ? Ty lepiej, zamiast pisać i zastanawiać się nad czystością uczucia do starego capa, zapal sobie skręta.
        • varna771 Re: Nie zakochać się!? (relacja nie-pozioma, nieł 26.07.11, 18:29
          evoushka napisała:

          > Może i zakochałam. Może nawet liczyłam nie do końca świadomie na to, że będę go
          > sobie kochać platonicznie, a on będzie mnie traktować jak córkę i jakoś to, cz
          > ysto i bez szkody dla nikogo, będzie. Pierwszy sygnał z jego strony i po pierws
          > ze - od razu zaczęłam się bardziej jarać i, po drugie, to chyba faktycznie zapr
          > owadziłoby nas do łóżka.
          >
          > Ale ok, będę twarda, nie pójdę.

          Jestes bardzo młoda ... tacy stateczni Panowie sa bardzo cwani więc uważaj. Będziesz sie tłumaczyć sama przed soba , że gdyby nie praca zerwałabym z Nim kontakt, ale to niemożliwe i tu będzie pojawiać się usprawiedliwienie dla samej siebie...
          Wspólczuje Ci bo nieciekawie to wygląda ! coś czuje, że będziesz płakać...
          • aneta-skarpeta Re: Nie zakochać się!? (relacja nie-pozioma, nieł 26.07.11, 18:33
            do tego "czasem spotkamy sie tylko w obecnosci znajomych, zeby sprawdzic" - co sprawdzic?

            chlop wyczuje, ze gaska ucieka, to go podkreci jeszcze bardziej, bedzie urabiał a z wióry będa leciały, choc gaska bedzie myslala ze pan chce po prostu przyjazni bo nie naciska, przystopował

            moim zdaniem jedynym lekarstwem jest 0- słownie zero, dosłownie zero, kontaktów
            • evoushka Re: Nie zakochać się!? (relacja nie-pozioma, nieł 26.07.11, 18:47
              Jeszcze jedno pytanie - skąd w Was ta pewność, że on jest starym, rubasznym satyrem, który nic tylko kombinuje, jak mnie zaciągnąć do łóżka? Może tylko ja jestem głupia i sobie wydumałam coś o spojrzeniach, a on się ze mną spotyka, bo musi (w pracy) albo przy okazji...? Może tylko na ego mu dobrze działa to, że może mi poopowiadać o różnych mądrych rzeczach...? Wcale nie jestem szczególnie atrakcyjna, a on i owszem. Gdyby szukał sobie kochanki, to łatwo znalazłby ładniejszą, zwłaszcza, że relacje zawodowe i towarzyskie, które nas łączą, mogłoby mu tylko nabruździć (potencjalna afera w firmie, błyskawiczny donos jakiegoś życzliwego - same problemy)... Może i ja jestem głupia i lafirynda, w końcu wystawiam sobie tu świadectwo, ale on...?
              • female.pl Re: Nie zakochać się!? (relacja nie-pozioma, nieł 26.07.11, 18:52
                Doswiadczenie.

                Napisalam ci juz wyzej. Facet pewnie przechodzi kryzys wieku sredniego.
              • stedo Re: Nie zakochać się!? (relacja nie-pozioma, nieł 26.07.11, 19:14
                Facet 40letni, który nie jest "zainteresowany", nie chodzi na spacery tudzież kawki, nawet przypadkowe,z 20letnią siksą. I nie opowiada jej "rożnych mądrych rzeczy". Zwłaszcza te "mądre rzeczy" są symptomatyczne. Och, jak oni potrafią opowiadać!!;)) Czyż nie, starsze koleżanki??;))
              • fajnajozia Re: Nie zakochać się!? (relacja nie-pozioma, nieł 26.07.11, 19:20
                "Gdyby szukał sobie kochanki, to łatwo znalazłby ładniejszą, zwłaszcza, że relacje zawodowe i towarzyskie, które nas łączą, mogłoby mu tylko nabruździć (potencjalna afera w firmie, błyskawiczny donos jakiegoś życzliwego - same problemy)... Może i ja jestem głupia i lafirynda, w końcu wystawiam sobie tu świadectwo, ale on...?"

                A Ty ? Jedynym Twoim atutem jest młodość ? Tak mało się cenisz ? Jesteś brzydka, głupia ? Nie jesteś w stanie zainteresować sobą atrakcyjnego mężczyzny, tylko wystarcza Ci przechodzony, żonaty ? Kiepsko. I faktycznie, jak tylko w ten sposób możesz się pobzykać, to ten Twój Bog z Tobą :D Lepiej tak niż wcale :D
                • evoushka Re: Nie zakochać się!? (relacja nie-pozioma, nieł 26.07.11, 19:28
                  Yeaah, bo ja tu o tym tylko piszę, że chcę się z nim pobzykać...;/
                  • fajnajozia Re: Nie zakochać się!? (relacja nie-pozioma, nieł 26.07.11, 19:39
                    "Yeaah, bo ja tu o tym tylko piszę, że chcę się z nim pobzykać...;/"

                    Piszesz, piszesz :D Przeczytaj wszystko co do tej pory napisałaś, a szczególną uwagę zwróć na pierwsze posty.
    • wez_sie suchy konar ssiesz 26.07.11, 19:01
      Bleeeeeeeeeeeeeeeeee.
      Ten gość jest w wieku twojego starego. Ogarnij się.
      • evoushka Re: suchy konar ssiesz 26.07.11, 19:04
        Mój ojciec ma 73 lata :).
        • stedo Re: suchy konar ssiesz 26.07.11, 19:18
          A to pewnie mama dużo młodsza też?? Stąd te nadzieje na ew. związek ze starszym i brak niechęci do tego?
          • evoushka Re: suchy konar ssiesz 26.07.11, 19:32
            Mama była od taty młodsza o 8 lat, to chyba nie jest dramatyczna różnica. Nigdy się nie spotykałam z dużo starszymi facetami. Jak już tworzyć naciągane teorie psychologiczne, to może to rozczarowanie równolatkiem należałoby wyciągnąć??
            • wez_sie matka cie urodzila jak miala 43 lata? 26.07.11, 21:03
              i jeszcze napisz ze bylas ich pierwszym dzieckiem
              • evoushka Re: matka cie urodzila jak miala 43 lata? 26.07.11, 21:08
                No, zdarza się. Byłam drugim dzieckiem i ostatnim, zresztą - nieplanowanym i niechcianym. Ale to osobna historia.
                • wartosc.energetyczna Re: matka cie urodzila jak miala 43 lata? 26.07.11, 21:13
                  evoushka napisała:

                  > No, zdarza się. Byłam drugim dzieckiem i ostatnim, zresztą - nieplanowanym i ni
                  > echcianym. Ale to osobna historia.

                  nie dawaj tylu zbędnych informacji tutejszym psychoanalitykom :)
                  • fajnajozia Re: matka cie urodzila jak miala 43 lata? 26.07.11, 21:18
                    "nie dawaj tylu zbędnych informacji tutejszym psychoanalitykom :) "

                    Czemu ? Przecież wszystkim wiadomo, że drugie, nieplanowane i niechciane dzieci zwykle są głupsze od pierwszych, planowanych i kochanych. To tłumaczy sytuację :D
                  • wez_sie Re: matka cie urodzila jak miala 43 lata? 26.07.11, 21:20
                    widze, ze na sile probujesz byc adwokatem evuszki.
                    szkoda, ze na poziomie przekupy z rozyca...
                    • wartosc.energetyczna Re: matka cie urodzila jak miala 43 lata? 26.07.11, 21:27
                      wez_sie napisał:

                      > widze, ze na sile probujesz byc adwokatem evuszki.
                      > szkoda, ze na poziomie przekupy z rozyca...

                      spie...j :)
                      • wez_sie Re: matka cie urodzila jak miala 43 lata? 26.07.11, 21:33
                        nie dziwi nic
            • meggs Re: suchy konar ssiesz 29.07.11, 08:01
              Chciałabym Ci powiedzieć, że będąc w Twoim wieku, byłam przez wiele lat związana z żonatym mężczyzną starszym ode mnie o 21 lat i to był najcudowniejszy związek w moim życiu i najbardziej szczęśliwe lata, mimo całej dramatycznej sytuacji, jego żony, dzieci, potępienia społecznego i wiecznej konspiracji. Różnica wieku nie jest taka ważna, do dziś mam wrażenie że nikt inny tak mnie nie rozumiał, nie kochał i nie troszczył się jak on. Pozdrawiam i życzę powodzenia w szukaniu szczęścia.
      • chersona Re: suchy konar ssiesz 26.07.11, 19:09
        a co to wez_se? nie znamy powiedzenia: im mężczyzna starszy, tym ma korzeń twardszy?
        • wez_sie Re: suchy konar ssiesz 26.07.11, 19:31
          Ej no bez jaj. To nie jest normalne żeby 22 latka marzyła o rypaniu z facetem razy starszym.
          • chersona Re: suchy konar ssiesz 26.07.11, 19:47
            dokładnie to marzy o wielkiej przyjaźni
          • stedo Re: suchy konar ssiesz 26.07.11, 19:48
            Widzisz, chłopcze, dziewczynki to tak nie myślą od razu o rypaniu. Najpierw czują się lepsze, gdy taki starszy się nimi zainteresuje, mądrzejsze, jak chce z nimi gadać. A tacy potrafią, nie to co wy żółtodzioby, zabajerować, nawet się trudno spostrzec, "opowiadając różne mądre rzeczy". Bo kobiety zakochują się uszami, a faceci oczami.
            • soulshunter2 Re: suchy konar ssiesz 26.07.11, 19:55
              swieta prawda dobrodziejko z tymi uszami, swieta prawda. Dobry bajer to 90% sukcesu jak mawial u nas na kompanii pewien sierzant sztabowy .
              • chersona Re: suchy konar ssiesz 26.07.11, 20:10
                a najlepszy bajer wciskany nam przez mężczyźni, to że są prości w obsłudze, bo mówią to, co myślą i odwrotnie, a my niepotrzebnie dopatrujemy się w tym podtekstów, drugiego dna, analizujemy itd.
                • lacido Re: suchy konar ssiesz 26.07.11, 20:54
                  chersona napisała:
                  a my niepotrzebnie dopatrujemy się w tym podtek
                  > stów, drugiego dna, analizujemy itd.

                  mam dziwne wrażenie, że jak usłyszałam ostatnio: jesteście za inteligentne - to wcale nie to facet miał na myśli ;)
            • wez_sie Re: suchy konar ssiesz 26.07.11, 21:05
              juz lepiej niech sie zakocha w swietym mikolaju.
              wiek podobny, a prezentow wiecej dostanie.
              • stedo Re: suchy konar ssiesz 26.07.11, 21:11
                Kolego, widać że szczawik z was.;)) Facet 40letni jak się młodo nosi, dba o siebie, jest przystojny, inteligentny, kulturalny, to kazdego dwudziestolatka przegoni.Tak prawdę powiedziawszy, dopiero facet po 40tce staje się mężczyzną.Zwłaszcza w dzisiejszych czasach.
                • wez_sie Re: suchy konar ssiesz 26.07.11, 21:52
                  ciekawe podsumowanie. ja mowie, ze 22 latka z 45 letnim gonzo to slaba para, a ty mnie od szczawikow...
            • gandhi79 -== suchy konar ssiesz ==- 29.07.11, 09:19
              > Bo kobiety zakochują się uszami, a faceci oczami.

              I chyba dlatego kobiety się malują, a faceci kłamią.
        • alienka20 Re: suchy konar ssiesz 27.07.11, 13:33
          Opierając się na swoich doświadczeniach, śmiem zaprotestować :)
    • tyshia01 Re: Nie zakochać się!? (relacja nie-pozioma, nieł 26.07.11, 19:02
      W razie czegoś musiałabyś zmienić pracę, plotki poszłyby w moment
    • milad.a Re: Nie zakochać się!? (relacja nie-pozioma, nieł 26.07.11, 19:19
      Naprawdę taka jesteś kiepska, że nie potrafisz WOLNEGO faceta poderwać?
      • evoushka Re: Nie zakochać się!? (relacja nie-pozioma, nieł 26.07.11, 19:29
        Powiem więcej - nawet zajętego nie podrywam.
        • po-trafie Re: Nie zakochać się!? (relacja nie-pozioma, nieł 26.07.11, 19:45
          Kombinacje zeby sie z nim widywac kolejne 2 lata to JEST poczatek podrywu.
      • soulshunter2 Re: Nie zakochać się!? (relacja nie-pozioma, nieł 26.07.11, 19:55
        nie rozumiesz? Przeciez sie zakochala.
    • po-trafie Re: Nie zakochać się!? (relacja nie-pozioma, nieł 26.07.11, 19:44
      Pomysl trzezwo o opcjach:

      1. Nie odsuniesz sie, rozkochacie sie w sobie, albo i nie rozkochacie w kazdym razie dojdzie do konsumpcji, po czym:
      a) bedziecie chcieli byc razem, rzucac zony, szamotac sie z rozwodami, z wyrzutami sumienia itp. W efekcie prawdopodobnie i tak nie rozstanie sie z zona, a jesli rozstanie: to czy z takim facteem chcialabys byc? Czy taka kobieta chcialabys byc? Umialabys byc szczesliwa?
      b) nie bedziecie chcieli byc razem ale bedziecie zmuszeni widywac sie kolejne 2 lata

      2. Nie odsuniesz sie, ty sie bedziesz na niego nakrecac, on to pozna i nie bedzie chcial isc dalej:
      a) w bardzo ciezkiej atmosferze bedziecie sie spotykac kolejne 2 lata, spotykanie faceta na ktorego sie nakrecilo a ktory cie nie chce NIE JEST przyjemne.

      3. Nie odsuniesz sie i magicznie przestaniesz sie na niego nakrecac.

      Ktora z tych opcji jest najbardziej prawdopodobna?
      A teraz pomysl o tym, ze zrezygnujesz z widywania go zawodowego. Jesli faktycznie chcesz przyjazni i on tez jej chce, to bedziecie sie spotykac na gruncie prywatnym i jak sie wam poszczesci to moze nie narobicie glupot.
      Jesli lubicie sie na tyle, ze nie bedziecie sie sptykac prywatnie, to i tak zadnej przyjazni by z tego nie bylo.

      Pytanie podsumowujace: po co chcesz ryzykowac te wszystkie powiklania, ktore ida za wspolna praca?
      Tylko dlatego, ze boisz sie ze inaczej nie bedziecie sie widywac? Jaki bylby sens kontynuowania takiej relacji na sile?
      Jesli jest madrym facetem i czuje do ciebie cos dwuznacznego, to w sytuacji brakui kontaktow zawodowych nie bedzie chcial utrzymac znajomosci, moze to tego sie obawiasz? To by bylo DOBRE. Daj mu prawo do takiej decyzji.
      • evoushka Re: Nie zakochać się!? (relacja nie-pozioma, nieł 26.07.11, 20:00
        To rozsądne, wiem...
        W sumie najlepszą opcją byłoby spotykać się TYLKO na gruncie zawodowym. To absolutnie nie jest tak, że ja kombinuję w pracy, żeby się z nim spotykać. Odwrotnie. Mam do wyboru dwa zespoły i wszyscy oczekują, że wybiorę ten jego (bo jest zbliżony do moich zainteresowań i kwalifikacji, bo już pracowaliśmy razem i było świetnie itd.), ale mogę wybrać też drugi i tak chyba ostatecznie zrobię. Po prostu zrezygnuję z wszelkich kontaktów poza tymi nieuniknionymi, bo żeby go w ogóle, nigdy nie widywać, to musiałabym zerwać kontakty ze wszystkimi znajomymi z pracy, a najlepiej ją zmienić. Aż tak zakochana nie jestem.
        • grassant Re: Nie zakochać się!? (relacja nie-pozioma, nieł 26.07.11, 23:30
          Mam do wyboru dwa zespoły i wszyscy oczekują, że wybiorę ten jego (bo jest z
          > bliżony do moich zainteresowań i kwalifikacji, bo już pracowaliśmy razem i było
          > świetnie itd.), ale mogę wybrać też drugi i tak chyba ostatecznie zrobię.

          i wtedy dasz pole do plotek, domysłów i spekulacji. MUSISZ wejść do jego zespołu. nie masz innego wyjścia.
    • majaa Re: Nie zakochać się!? (relacja nie-pozioma, nieł 26.07.11, 19:56
      Powiem tak, dostałaś tu mnóstwo mądrych rad, żeby nie brnąć dalej w ten układ, odizolować się od pana, bo skończy się tak, jak zwykle, czyli w łóżku i z problemami. Mogę tylko dołożyć swoją: posłuchaj tych rad, niech Ci się nie wydaje, że w Twoim przypadku to będzie coś wyjątkowego, bo już niejedna tak właśnie myślała i się niestety przejechała.
      • evoushka Re: Nie zakochać się!? (relacja nie-pozioma, nieł 26.07.11, 20:07
        Głównie to dostałam tu sporo kpin i sarkazmu. Ale to zawsze zdrowo skonfrontować się z czymś takim.

        Już postanowiłam. Żadnej przyjaźni, żadnego romansu. Finito.
        • majaa Re: Nie zakochać się!? (relacja nie-pozioma, nieł 26.07.11, 20:38
          Mądra dziewczynka:)) Zaoszczędziłaś sobie kłopotów i rozczarowań. Z pewnością znajdziesz jeszcze swoją drugą połówkę, powodzenia:)
    • fajnajozia Re: Nie zakochać się!? (relacja nie-pozioma, nieł 26.07.11, 20:06
      Ciekawi mnie, czy są tu matki dorastających córek. Ja jestem. I teraz wyobraziłam sobie, że to moja córka ma takie dylematy. Zastanawiam się, czy siedziałabym cicho, modląc się żeby wszystko się rozeszło po kościach, czy w jakiś wyjątkowo diabelski sposób rozprawiłabym się z panem tak, że do końca życia zapamiętałby spotkanie ze mną .... Kurde, chyba to drugie :D
      Idę szkolić córkę w temacie :) Na początek musi opanować zwrot ; " Dziadku, kupiłeś już sobie różaniec ? "
      • raduch Re: Nie zakochać się!? (relacja nie-pozioma, nieł 26.07.11, 20:36
        Eeeee-eeee. Tak składnie zaczęła Józia, by na koniec tak haniebnie sprawę sknocić. Nosz... z tym dziadkiem i różańcem to jak kulą w płot. :D Tak, uprzedzam pytania, na ambicję wjechało, ale nie z tej strony, co należało... :->
        • fajnajozia Re: Nie zakochać się!? (relacja nie-pozioma, nieł 26.07.11, 20:45
          "Eeeee-eeee. Tak składnie zaczęła Józia, by na koniec tak haniebnie sprawę sknocić. Nosz... z tym dziadkiem i różańcem to jak kulą w płot. :D Tak, uprzedzam pytania, na ambicję wjechało, ale nie z tej strony, co należało... "


          E tam i tak nic z tego. Zacofana jestem. Popatrzyła jak na niespełna rozumu i warknęła : " A poza tym wszystko ok ? " Szkoda, bo już się cieszyłam na myśl jak to sobie na satyrze poużywam ... :(
          • raduch Re: Nie zakochać się!? (relacja nie-pozioma, nieł 26.07.11, 20:56
            Znaczy - przytomna. Pogratulować. :)
            • fajnajozia Re: Nie zakochać się!? (relacja nie-pozioma, nieł 26.07.11, 21:14
              "Znaczy - przytomna. Pogratulować. :)"

              Merci :)
              • raduch Re: Nie zakochać się!? (relacja nie-pozioma, nieł 26.07.11, 23:22
                SVP :)
                • owysokamegi Re: Nie zakochać się!? (relacja nie-pozioma, nieł 28.07.11, 20:03
                  A nie możesz poprzestać na flirtowaniu z gościem ? Toż to sama przyjemność. Kolejne kroki przyniosą konsekwencje - plotki innych, gryzące sumienie i nieprzychylna opinia otoczenia (wyglądasz na taką co się z tym liczy). W najlepszym układzie rozwiedzie się z zoną, ale czy ty jestes gotowa na rozbicie czyjegoś małżeństwa, szarpaninę i niepewność tej sytuacji? Czy naprawdę chcesz przechodzonego faceta z takim bagażem? Na pewno ekscytujące byłoby chodzenie z nim do łóżka, ale z Twoich postów wynika, że jesteś za cienka na taki układ i zaraz byś wpadła po uszy. Biorąc pod uwagę Twoje posty i co z nich wynika to jestem na NIE.
    • wez_sie zobacz jaki jest w lozku oraz jaki to zespol? 26.07.11, 20:11
      I dopiero decyduj. Chcesz kupić kota w worku?
      A co to za zespoły się będą tworzyć?
      Siatka akwizytorów moze? Ten twój dostał wschód czy zachód? Bo wiesz, na wschodzie to lipa. Bierz zachodnie rejony. Bliżej unii. Lepsza kasa. Brutto i netto
      • wez_sie jakbys nie skumala, to 26.07.11, 20:14
        Tam wyżej są jakby 2 czesci:
        Łóżko i praca
    • stephanie.plum Re: Nie zakochać się!? (relacja nie-pozioma, nieł 26.07.11, 20:27
      ekhem,
      moim zdaniem możliwa jest relacja przyjacielska.
      od lat utrzymuję takąż z pewnym sympatycznym panem, różnica wieku jest między nami podobna, i też uważam go za mistrza, mentora i tak dalej.
      o tyle jest inaczej, że on nie ma żony, za to męża mam ja.
      był etap podrywania mnie przez niego (mam na myśli tego pana, mąż to inna historia), propozycje zbywałam uroczym uśmiechem i absolutnym brakiem odzewu, a że to człek kulturalny i bystry, zrozumiał że nie mam chęci do łoża i nie naciskał.

      bardzo się przyjaźnimy, i choć światopoglądowo dzieli nas chyba wszystko, ja go szczerze uwielbiam, a on chyba to zupełnie nieerotyczne uczucie odwzajemnia.

      zdarzało mi się nocować u niego, bez żadnych dwuznaczności.

      z mężem bardzo się polubili.

      więc wszystko jest możliwe,
      lecz ja na Twoim miejscu tylko pod jednym warunkiem utrzymywałabym dalsze relacje z panem - jeśli nie kryłby nic przed żoną.
      jeśli moja osoba miałaby byc jakimś sekretem, który on zachowuje dla siebie, zaczęłabym mieć podejrzenia...
      • chersona Re: Nie zakochać się!? (relacja nie-pozioma, nieł 26.07.11, 20:46
        też myślę, że wszystko jest możliwe. jednak tu poprzeczka jest dużo wyżej - przez żonę. ja miałam lżejszego kalibru historię niż Ty.
        w poprzedniej pracy upatrzyłam sobie na 'zwierzyciela' i rozmówcę pewnego żonatego pana. niesamowicie inteligentny, oczytany, kulturalny. i to ja zaczęłam go kokietować, ale było to bardzo subtelne. umowy o pracę mi nie przedłużono. spotkaliśmy się kiedyś przypadkiem w dwie pary - on z żoną, ja z facetem na koncercie i od tego czasu, czyli od lat 10 mam dwójkę znajomych, którzy stanowią nieodłączną, ważną i najbardziej lubianą przeze mnie część mojego życia.
      • female.pl Re: Nie zakochać się!? (relacja nie-pozioma, nieł 26.07.11, 21:18
        tylko ze w twoim przypadku, twoj znajomy nie byl dla ciebie obiektem lozkowym. W tej historii, niestety autorka bierze to pod uwage.
        • stephanie.plum Re: Nie zakochać się!? (relacja nie-pozioma, nieł 26.07.11, 21:26
          no fakt...
          • aneta-skarpeta Re: Nie zakochać się!? (relacja nie-pozioma, nieł 26.07.11, 22:13
            a to zmienia zupelnie obraz sytuacji, no ale miejmy nadzieje, ze autorka wytrwa w postanowieniach
      • blue.basmati Re: Nie zakochać się!? (relacja nie-pozioma, nieł 27.07.11, 15:18
        TEORETYCZNIE jest możliwa relacja przyjacielska.
        W praktyce to ja bym raczej taką znajomość zerwała albo przynajmniej mocno poluzowała.
        Za dużo możliwych komplikacji. Raczej gra niewarta świeczki.
    • kochanic.a.francuza Re: Nie zakochać się!? (relacja nie-pozioma, nieł 27.07.11, 15:44
      Ja Ciebie rozumiem. Ciekawie jest przebywac w towarzystwie kogos, kto jest dla ciebie jakims tam guru, od ktorego mozna sie czegos nauczyc. Dlatego kazdy moj nowy chlopak byl starszy od poprzedniego. No od rownolatkow taka glupota wialo na odleglosc...i do dzisiaj wieje. Zreszta to chyba nie chodzi o wiek a o charakter, a charkterow "dojrzalych" jest malo.
      Wybierz ta prace, w ktorej sie z nim bedziesz malo widywala. Tez kiedys tak wybralam i jestem zadowolona. facet mnie mami, krecil, opowiada o swiecie o jakim marzylam, zasypywal kwiatami No poprostu ksiaze z bajki, seksowny, bogaty, z ikra, taki jakich lubie, i...z zona i dzieckiem.
      Miaam tyle lat co Ty, ale ucieklam i chwale Boga. Jak sobie pomysle, ze bujajac sie z nim nie poznalabym obecnego meza...nie byloby mojego syna i kota i tego co mam...
      Bierz nogi za pas bo zmarnujesz inne szanse i kupe czasu. A fajnego dojrzalego mezczyzne jeszcze znajdziesz, czego Ci zycze:)
      • kochanic.a.francuza Re: Nie zakochać się!? (relacja nie-pozioma, nieł 27.07.11, 15:48
        A o tym facecie, ktory bedac doswiadczony i otrzaskany w swiecie tak mnie egoistycznie mamil i chcial unieszczesiwic, mysle dzisiaj jak najgorzej. Dzisiaj jestem starsza niz on wtedy, to mam inny kat widzenia. Podla swinia, nie mezczyzna.
      • zbychus1 Re: Nie zakochać się!? (relacja nie-pozioma, nieł 28.07.11, 16:28
        to chyba najmadrzejsza wypowiedz w tym watku. Nie ma lepszej rady niz wlasne swiadectwo. Czasem trzeba umiec w zyciu opanowac emocje, choc to takie trudne....

    • jowita771 Re: Nie zakochać się!? (relacja nie-pozioma, nieł 27.07.11, 17:27
      Jak się wpakujesz w romans, to masz wielkie szanse, że za jakiś czas będziesz żałować. Nie warto, naprawdę.
      • letalin Re: Nie zakochać się!? (relacja nie-pozioma, nieł 28.07.11, 15:23
        Mam 44 lata. Jestem w związku z kobietą od 16lat, mamy dziecko.
        Wiem, że taka fascynacja młodszą dużo kobietą, gdy sytuacja staje się jasna i obie strony wiedzą, że igrają z ogniem, że wystarczy iskra i wybuchnie ma swoje pozytywne strony. Nigdy do niczego nie doszło. Nigdy jej nawet nie dotknąłem, nie byłem fizycznie blisko poza tańcem na jakiejś dużej imprezie. Ona miała swoje nieudane życia, ja swoje, o którym raczej też, tak jak Twój obiekt nie mówiłem. Wiesz co było najfajniejsze? To, że czułem się dla niej ważny, że mnie lubiła, że chciała ze mną pracować. I ta pewność że mogę ją mieć, że jestem dla niej kimś więcej niż szefem.
        Nie traktowałem jej jak córki, była dla mnie atrakcyjną , piękną kobietą. Kwiaty dostała tylko z okazji Dnia Kobiet i wtedy nie tylko ona. Tak, na pewno fascynacja i może zakochanie, chociaż ok. czterdziestki to przychodzi trochę inaczej niż gdy chłopak jest sterowany testosteronem.
        Wiesz co było najlepsze? Chciałem do pracy, inspirowała mnie. I w jej obecności lepiej mi szło:) Kuroń kiedyś powiedział, że wszystko co w życiu robił, robił dla dziewczyn. Jakoś to do tego pasowało, nie dla tego, żeby ją egoistycznie "bzyknąć", ale dla niej. Faceci w takich chwilach stają się lepsi jak sądzę. Dla dziewczyn. Powstaje energia, którą można użyć do różnych celów. Niekoniecznie do konsumpcji seksualnej.
        Nie mamy teraz zbyt dużego kontaktu ze sobą, mieszkam teraz poza Polską. Myślę o niej z czułością i wdzięcznością za te parę lat współpracy.
        Jestem niemal pewien, że facet, o którym piszesz dostawał od Ciebie właśnie tę energię. Niekoniecznie musi też uważać, że przespanie się z Toba jest warte ryzyka utraty dobrego pracownika. Takich trudniej znaleźć niż kochankę.


        • lonely.stoner Re: Nie zakochać się!? (relacja nie-pozioma, nieł 28.07.11, 15:46
          o matko, co za banal, 45 letni facet poleci chyba na kazda mloda d.pe za przeproszeniem, a Ty masz 22 lata, spedzasz z nim milo czas na kawkach i w twoim mniemaniu na przyjazni... rozumiem ze mozna byc naiwniakiem ale facet 45 letni kiedy chodzi z 22letnia laska na kawke na pewno nie mysli o przyjazni, i nie jest zainteresowany tym co ona gada, tylko tym jakby sie dobrac do jej majtek. A poza tym z tego co piszesz to wybral sobie cel bardzo latwy, i juz pewnie cie nie bedzie chcial wypuscic z reki, bo widzi ze sie nagrzewasz, lykasz wszystkie kity ktore on sprzedaje kiedy stroszy piiorka (sama piszesz jaki to on cudowny, zony pewnie nigdy nie zdradzil i to z toba to zrobi ewentualnie, bo jestes ta cudowna, jedyna i niepowtarzalna i polaczy was to mistyczne cos, haha, jedyne co masz fajne dla niego to mlode cycki i mloda jedrna d.pe i pewnie koles sobie co dziennie robi dobrze myslac o tym co z toba robi). Ale do sedna- wez sie puknij w leb dziewczyno, i lepiej przestan tego chodzenia na kawki ze starym dziadem, i poszukaj kogos kto rzeczywiscie bedzie zainteresowany toba.
          • letalin Re: Nie zakochać się!? (relacja nie-pozioma, nieł 28.07.11, 16:14
            lonely.stoner napisała:

            Ale do sedna- wez sie puknij
            > w leb dziewczyno, i lepiej przestan tego chodzenia na kawki ze starym dziadem,
            > i poszukaj kogos kto rzeczywiscie bedzie zainteresowany toba.
            -------------------------------------------------------------------
            Kim jesteś by mówić co dziewczyna ma robić? I skąd wiesz na pewno, że to ten mężczyzna jest nią bardziej zainteresowany niż ona nim? Skąd też nadzieja, że rówieśnicy będą "rzeczywiście" w jakiś lepszy sposób zainteresowani? Co to znaczy? Że po roku znajomości byliby już pewnie dalekim wspomnieniem w większości przypadków? Czy nie tak wygląda rzeczywistość dla dwudziestoparolatków płci męskiej?
            Dziewczyna ma podjąć, a wyglada , że już podjęła decyzję. To jedna z takich sytuacji, gdy cokolwiek się wybierze będzie się żałowało. Daj sobie spokój z radami jak od ciotki Klotki.
            • lonely.stoner Re: Nie zakochać się!? (relacja nie-pozioma, nieł 28.07.11, 20:21
              letalin napisał:
              > lonely.stoner napisała:
              >
              > Ale do sedna- wez sie puknij
              > > w leb dziewczyno, i lepiej przestan tego chodzenia na kawki ze starym dzi
              > adem,
              > > i poszukaj kogos kto rzeczywiscie bedzie zainteresowany toba.
              > -------------------------------------------------------------------
              > Kim jesteś by mówić co dziewczyna ma robić? I skąd wiesz na pewno, że to ten m
              > ężczyzna jest nią bardziej zainteresowany niż ona nim? Skąd też nadzieja, że ró
              > wieśnicy będą "rzeczywiście" w jakiś lepszy sposób zainteresowani? Co to znaczy
              > ? Że po roku znajomości byliby już pewnie dalekim wspomnieniem w większości prz
              > ypadków? Czy nie tak wygląda rzeczywistość dla dwudziestoparolatków płci męskie
              > j?

              widze ze nie tylko autorka watku nalezy do naiwnych, zeby nie powiedziec glupich. Napisze jeszcze raz, jesli jakims cudem ci umknelo uwadze, kwintesencja calej tej sytuacji tkwi w tym ze stary dziad jest zonaty i dzieciaty, wiem ze moze dla kogos to zadna tam przeszkoda w milosci hehe, ja jednak uwazam ze mozna znalezc kogos wiecej wartego, nie obciazonego dziecmi, zona, i jak sie zapowiada chetnego na podjecie podwojnego zycia, rypania sie z mloda dziewczyna, rozwalenia swojej zonie/corce zycia etc. (chociaz moze i nie, moze glupia jestem ja podejrzewajac starego zonatego pryka o niecne zamiary wobec 22letniej dziewczyny ??pewnie te rozmowy na kawie sa dla niego bardzo inspirujace intelektualnie i wcale nie mysli o czyms innym :P)
          • zbychus1 Re: Nie zakochać się!? (relacja nie-pozioma, nieł 28.07.11, 16:20
            ciekawy watek ;)

            "Ale ok, będę twarda, nie pójdę. "

            Ja w to nie wierze, a jak Wy ? Moim zdaniem jestes juz niezle zlapana na haczyk, ba to Ty podswiadomie chcesz by on pociagnal za wedke i czekasz (podswiadomie) na okazje a na forum sprawdzasz jak to bedzie pozniej. A pozniej niestety wcale nie bedzie rozowo jak to wiele kobiet pisze. Chcialbym sie mylic, ale tak wlasnie jest. Szkoda Twojego mlodego zycia.

            Schemat jest tak banalny, ze az strach. W jednym masz racje, kontrole sie traci i tylko akcja prewencyjna moze zadzialac, tyle ze od razu widac ze ty jej wcale nie chcesz. Piszesz, ze nie podejmiesz tego projektu, ale moze sie bedziesz czasem prywatnie spotkac, czyli ucinasz pepowine, ale tylko do polowy. Jestem dojrzalym facetem, na stanowiski kierowniczym, wiem jak to dziala, na moj gust ten projekt/praca co niby macie tworzyc to jego pomysl !!!!!!!!!!!!!! Uwazaj !!!
            • letalin Re: Nie zakochać się!? (relacja nie-pozioma, nieł 28.07.11, 16:35
              zbychus1 napisał:
              . Chcialbym sie mylic, ale tak wlasnie jest. Szkoda Twojego mlodego zycia.
              --------------------------------------------------------------------------
              Zbychu, ona nie ryzykuje życia. Ma 22 lata. Najlepszy czas, żeby zbierać doświadczenie. Jeśli jej się uda wyjść z tego bez szkodzenia sobie i innym, nauczy się czegoś o życiu i ludziach. Będzie mądrzejsza. Uciekanie od problemów uczy tylko uciekania.
              • zbychus1 Re: Nie zakochać się!? (relacja nie-pozioma, nieł 28.07.11, 16:47
                po pierwsze, nie kazdy jest zimnym draniem i zbiera doswiadczenia czyims kosztem (np. jego zony). Kto wie, moze on jeszcze nie zdradzil...

                Sorry, ale nie rozumiem jak unikniecie bycia "kochanka" moze byc gorsze od "bycia" kochanka wynikajacym ze swiadomej decyzji. Czy zeby byc dobra zona trzeba byc najpierw dobra kochanka ? Czasem mlody i wrazliwy czlowiek sobie z takim bagazem nie radzi. Dlatego mi szkoda jej zycia, bo takie decyzje czasem ciagna sie latami ...Gdyby jej podejscie bylo, zabujalam sie, zobaczymy co z tego wyniknie bo mam 22 lata musze sie wyszalec i wszystkiego wyprobowac nie odezwalbym sie slowem, ale tu pisze wbrew pozorom wrazliwa dziewczyna z duzym dylematem i brakiem doswiadczenia. Naprawde szkoda jej. Dlatego swiadectwo kochanicy.francuza w tym watku pokazuje ze uciakanie jak piszesz moze miec pozytywny wplyw. Uciekanie to decyzja, decyzje sa wazniejsze od "jakosci" - najgorsze to jest brak decyzji i zaniechanie pt. jakos to bedzie.

                • letalin Re: Nie zakochać się!? (relacja nie-pozioma, nieł 28.07.11, 17:25
                  zbychus1 napisał:

                  > po pierwsze, nie kazdy jest zimnym draniem i zbiera doswiadczenia czyims koszte
                  > m (np. jego zony). Kto wie, moze on jeszcze nie zdradzil...
                  --------------------------------------------------------------
                  Widzisz ja w ogóle nie myślałem o seksie. Doświadczenia seksualne są jedynie częścią całego bagażu. W moim przekonaniu takim doświadczeniem pozytywnym byłoby, gdyby nie bała się tego co się z nią dzieje, przeżywała to na swój sposób i próbowała tę energię lokować w jakimś pozytywnym kierunku.


                  zbychus1 napisał:

                  Naprawde szkoda jej.
                  ----------------------------------
                  Szkoda? Dlaczego? Przeżywa kryzys, wyjdzie z niego dojrzalsza. Cudze doświadczenia nie muszą być istotne w jej decyzjach. Mnie osobiście mocno irytują osoby, które zwalają odpowiedzialność za swoje decyzje na radę otrzymaną od koleżanki, czy forumowych mądrali jak my:)
          • dorry Re: Nie zakochać się!? (relacja nie-pozioma, nieł 28.07.11, 16:47
            >"45 letni facet poleci chyba na kazda mloda d.pe "
            Nieprawda. Jeśli jest przystojni i inteligentny to w pannach może przebierać do woli.

            >"... starym dziadem"
            45-latek to dojrzały mężczyzna, a nie stary dziad.

            Zadbany i inteligentny 45-latek rzeczywiście może podobać się młodym dziewczynom. Szczególnie takim, które nigdy nie miały pełnego oparcia w ojcu.
            W wymierze seksualnym to przeważnie relacja na krótko (no, są wyjątki, np: Żeromski, Polański). I moim zdaniem, równie niszcząca dla obu stron. Szczególnie gdy pan żonaty i dzieciaty.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka