wujeksiara
30.07.11, 09:41
Witam. Długo się zastanawiałem czy napisać tu, ale nie mam z kim pogadać w realu o moim problemie. Wiem że narażę się na komentarze typu "banał" itd itp ale gdzie mam liczyć na pomoc jak nie na forum kobieta.
Sytuacja wygląda tak:
Ja: facet, 36 lat, 3 letni związek, nieformalny, oparty na zaufaniu, szczęśliwy, bez zdrad, bez kłótni, wiele wspólnych zainteresowań, tematów, akceptacja obu rodzin, w ogóle pełnia szczęścia, jednak bez takiego ognia co wcześniej, sex 2-3 razy w miesiącu (zgodny z potrzebami obu stron)
Ona: kobieta, lat 25, znam ją od 6 tygodni, nowa koleżanka z pracy, w nieformalnym związku 7-letnim.
Dodam też że obecna partnerka to też koleżanka z pracy.
No i krótka historia:
Pomiędzy mną a "nową" od pierwszego momentu zawiązała się nić sympatii. Coś na zasadzie takiego totalnego zrozumienia bez słów, identycznego poczucia humoru, od pierwszego dnia znajomości po kilku rozmowach mieliśmy wrażenie że znamy się od dawna i czuliśmy że instynktownie możemy sobie zaufać. Zaczęło się coś w rodzaju przyjaźni. Czyli: super nam się rozmawiało o niczym, o problemach, lubiliśmy przebywać blisko siebie. Po 2 tyg ona wyjechała na tydzień w rodzinnej sprawie, ja zaoferowałem pomoc w pracy której nie zdążyła przed wyjazdem dokończyć. No i podczas tego tygodnie wymieniliśmy w sumie 250 smsów. One były relacji czysto koleżeńskiej, choć ja coraz częściej o niej myślałem, zastanawiałem się co robi itd. Po jej powrocie poszliśmy na kawę po pracy, dwa dni potem na spacer i choć cały czas rozmawialiśmy neutralnie to czuć było że napięcie rośnie, ja już wcześniej zdałem sobie sprawę z jakiejś fascynacji. No i w końcu zaczęliśmy się całować. No i tak trwa jakieś 2 tygodnie, wymyślamy jakieś powody żeby wyjść z domu aby sie spotkać choć na pół godziny. Nie mamy tematów tabu, wiemy wszystko o sobie. Mieliśmy 2 dłuższe spotkania takie na neutralnym gruncie, i choć mieliśmy na siebie straszną ochotę to poza pieszczotami do niczego nie doszło. I to nie dlatego że mamy partnerów, tylko że sami nie chcieliśmy, zdaliśmy sobie sprawę że i tak to zrobimy, ale nie jestesmy na to gotowi. Czyli nie jest to już żadna chwila zapomnienia, nie chodzi tylko o sex. Ja równie dobrze się czuję jak z nią tylko rozmawiam, jak ją całuję, czy też jak się pieścimy. Przyznam że czuje się co najmniej 15 lat młodszy i nigdy przenigdy nie czułem się tak przy zadnej innej kobiecie. Jak jestem z nią to wszystko wydaje się być takie łatwe i proste, a jak jestem w domu siedzę zdołowany że oszukuję kobietę którą mimo wszystko kocham
Jednak ostatnio to sobie wszystko przemyślałem i się ogarnąłem, przemyślałem do czego to może doprowadzić i wiem że są dwa wyjścia, nie wiem które wybrać, co powinienem zrobić, proszę o radę:
A. Czy zaryzykować wszystko, rozstać się z dotychczasową partnerką i zacząć nowy związek w oparciu o fascynację licząc że coś się z tego rozwinie, ale licząc się z ryzykiem że za np pół roku dojdziemy do wniosku że to jednak nie to i zostaniemy sami, a na chwile obecną swoje zycia mamy naprawdę bardzo poukładane
B. Skończyć ten zaczynający się romans póki sprawy nie zajdą dalej, porozmawiać szczerze i dalej się kolegować w pracy, jak zakładaliśmy sobie na początku.
Proszę o poważne opinie...
Pozdrawiam