Dodaj do ulubionych

Dylemat miłosno-moralny

30.07.11, 09:41
Witam. Długo się zastanawiałem czy napisać tu, ale nie mam z kim pogadać w realu o moim problemie. Wiem że narażę się na komentarze typu "banał" itd itp ale gdzie mam liczyć na pomoc jak nie na forum kobieta.
Sytuacja wygląda tak:
Ja: facet, 36 lat, 3 letni związek, nieformalny, oparty na zaufaniu, szczęśliwy, bez zdrad, bez kłótni, wiele wspólnych zainteresowań, tematów, akceptacja obu rodzin, w ogóle pełnia szczęścia, jednak bez takiego ognia co wcześniej, sex 2-3 razy w miesiącu (zgodny z potrzebami obu stron)

Ona: kobieta, lat 25, znam ją od 6 tygodni, nowa koleżanka z pracy, w nieformalnym związku 7-letnim.

Dodam też że obecna partnerka to też koleżanka z pracy.
No i krótka historia:
Pomiędzy mną a "nową" od pierwszego momentu zawiązała się nić sympatii. Coś na zasadzie takiego totalnego zrozumienia bez słów, identycznego poczucia humoru, od pierwszego dnia znajomości po kilku rozmowach mieliśmy wrażenie że znamy się od dawna i czuliśmy że instynktownie możemy sobie zaufać. Zaczęło się coś w rodzaju przyjaźni. Czyli: super nam się rozmawiało o niczym, o problemach, lubiliśmy przebywać blisko siebie. Po 2 tyg ona wyjechała na tydzień w rodzinnej sprawie, ja zaoferowałem pomoc w pracy której nie zdążyła przed wyjazdem dokończyć. No i podczas tego tygodnie wymieniliśmy w sumie 250 smsów. One były relacji czysto koleżeńskiej, choć ja coraz częściej o niej myślałem, zastanawiałem się co robi itd. Po jej powrocie poszliśmy na kawę po pracy, dwa dni potem na spacer i choć cały czas rozmawialiśmy neutralnie to czuć było że napięcie rośnie, ja już wcześniej zdałem sobie sprawę z jakiejś fascynacji. No i w końcu zaczęliśmy się całować. No i tak trwa jakieś 2 tygodnie, wymyślamy jakieś powody żeby wyjść z domu aby sie spotkać choć na pół godziny. Nie mamy tematów tabu, wiemy wszystko o sobie. Mieliśmy 2 dłuższe spotkania takie na neutralnym gruncie, i choć mieliśmy na siebie straszną ochotę to poza pieszczotami do niczego nie doszło. I to nie dlatego że mamy partnerów, tylko że sami nie chcieliśmy, zdaliśmy sobie sprawę że i tak to zrobimy, ale nie jestesmy na to gotowi. Czyli nie jest to już żadna chwila zapomnienia, nie chodzi tylko o sex. Ja równie dobrze się czuję jak z nią tylko rozmawiam, jak ją całuję, czy też jak się pieścimy. Przyznam że czuje się co najmniej 15 lat młodszy i nigdy przenigdy nie czułem się tak przy zadnej innej kobiecie. Jak jestem z nią to wszystko wydaje się być takie łatwe i proste, a jak jestem w domu siedzę zdołowany że oszukuję kobietę którą mimo wszystko kocham

Jednak ostatnio to sobie wszystko przemyślałem i się ogarnąłem, przemyślałem do czego to może doprowadzić i wiem że są dwa wyjścia, nie wiem które wybrać, co powinienem zrobić, proszę o radę:

A. Czy zaryzykować wszystko, rozstać się z dotychczasową partnerką i zacząć nowy związek w oparciu o fascynację licząc że coś się z tego rozwinie, ale licząc się z ryzykiem że za np pół roku dojdziemy do wniosku że to jednak nie to i zostaniemy sami, a na chwile obecną swoje zycia mamy naprawdę bardzo poukładane

B. Skończyć ten zaczynający się romans póki sprawy nie zajdą dalej, porozmawiać szczerze i dalej się kolegować w pracy, jak zakładaliśmy sobie na początku.

Proszę o poważne opinie...
Pozdrawiam
Obserwuj wątek
    • malwa200 Re: Dylemat miłosno-moralny 30.07.11, 09:47
      a gdybyś miał szczerze odpowiedzieć na pytanie: którą kobietę kochasz? obie naraz? to nie bardzo możliwe. spróbuj sobie wyobrazić sytuację:jest pożar-komu najpierw pospieszyłbyś z pomocą?
    • rubarom Moja rada 30.07.11, 09:56
      ... jest taka: owszem, rzuć wszystko dla nowej pani. W konsekwencji będą tylko korzyści, i to w obydwu możliwych wersjach, bo:
      1. Np. Twój nowy związek się uda - zatem po 2-3 latach będziesz na identycznym etapie, co teraz w Twoim obecnym związku = zrozumiesz to i owo = dojrzejesz
      2. Twój nowy związek szybko się posypie = zrozumiesz to i owo = dojrzejesz

    • agnieszka_monika_bernadetta Re: Dylemat miłosno-moralny 30.07.11, 10:13
      A. Czy zaryzykować wszystko, rozstać się z dotychczasową partnerką i zacząć now
      > y związek w oparciu o fascynację licząc że coś się z tego rozwinie, ale licząc
      > się z ryzykiem że za np pół roku dojdziemy do wniosku że to jednak nie to i zos
      > taniemy sami, a na chwile obecną swoje zycia mamy naprawdę bardzo poukładane



      Przecież ta dziewczyna jest w 7 letnim związku, wiec skąd pewność, że ona zostawi swojego partnera dla Ciebie?
      I czemu chcesz być z 25 letnią siksą?
        • rannie.kirsted Re: Dylemat miłosno-moralny 30.07.11, 11:36
          pozwole sie nie zgodzic. widze ogromna roznice jezeli chodzi o podejscie do siebie, innych, miedzy kobietami do 25 roku zycia (mniej wiecej ofkors), a tymi po 30ce po prostu z wiekiem nabiera sie jakiegos dystansu, egzaltacja na szczescie spada. widze to zarowno po sobie jak i po innych. jak mialam lat np22 to sorry ale g..no wiedzialam o swiecie, a wydawalo mi sie ze wiem wszystko.
          • senseiek Przeciez teraz tez g..no wiesz o swiecie.. ;) 04.11.11, 17:39
            > pozwole sie nie zgodzic. widze ogromna roznice jezeli chodzi o podejscie do sie
            > bie, innych, miedzy kobietami do 25 roku zycia (mniej wiecej ofkors), a tymi po
            > 30ce po prostu z wiekiem nabiera sie jakiegos dystansu, egzaltacja na szczesci
            > e spada.

            egzaltacja to jest raczej u nastolatek w gimnazjum.. Nie przypominam sobie takich zachowan u 25 letnich kobiet.

            > widze to zarowno po sobie jak i po innych. jak mialam lat np22 to sorr
            > y ale g..no wiedzialam o swiecie, a wydawalo mi sie ze wiem wszystko.

            Przeciez teraz tez g..no wiesz o swiecie.. ;)
          • agap.4 Re: Dylemat miłosno-moralny 04.11.11, 21:18
            Drogi Autorze wątku!
            Z mojego punktu widzenia: jeśli nie sprawdzisz jak będzie z "nową" to będziesz żałował do końca życia. Taka jest prawda - "coś" Was obydwoje do siebie ciągnie, może to tylko zauroczenie, a może właśnie "coś więcej". Jestem 29-letnią kobietą i uważam że powinniście poznać się lepiej. Zwłaszcza że obydwoje jesteście w związkach nieformalnych, nie ma dzieci ani zobowiązań finansowych. Powodzenia!
    • wez_sie Re: Dylemat miłosno-moralny 30.07.11, 10:14
      Póki się da, ciagnij dwie sroki za ogon. Jak dobrze to rozegrasz, to "stara" nie dowie się o "nowej". Prawdziwy facet musi mieć kochankę dla własnego zdrowia psychicznego. Zresztą z tą nową to potrwa max rok- dwa i ci się znudzi/opatrzy. Tylko nie daj się wrobic w bachora!
      • cest.l.a.vie Świnią być nie mozna 06.11.11, 21:58
        wez_sie napisał:
        > Póki się da, ciagnij dwie sroki za ogon. Jak dobrze to rozegrasz, to "stara" ni
        > e dowie się o "nowej". Prawdziwy facet musi mieć kochankę dla własnego zdrowia
        > psychicznego.

        Nie bez powodu pytał co radzą internauci - nie sugerując oszukiwania. Najwyraźniej i na szczęście facet nie zachowuje się jak świnia, najwyraźniej ma dylemat "która".

        Do autora
        Skoro masz takie dobre relacje z nową, to dowiedz się czego ona oczekuje. Może ma ten sam dylemat i oboje tkwicie w nieformalnych związkach, w których nie czeka Was nic ekscytującego? W młodszych kobietach jest często więcej radości i oczekiwań. W takim związku masz chyba większe szanse na odrobinę szaleństwa. Pytanie, czy go potrzebujesz i co to dla Ciebie szaleństwo, skoro piszesz o satysfakcjonującym seksie 2-3 razy w miesiącu, jako zalety (jak rozumiem) opisałeś akceptację obu rodzin. Zapytaj też obecnej partnerki czego oczekuje - obie mają jakieś wymagania i może gdy dowiesz się więcej to będzie łatwiej samemu podjąć decyzję (bez internautów). Jednak jedynie o sobie myśleć nie możesz, bo co to za związek, jeżeli będzie oparty jedynie na egoizmie?

        Wiem, że ja już mam 40-tke i pewne rzeczy zrobiłbym inaczej - na pewno żałuję, że czegoś nie zrobiłem. Chyba lepiej żałować, że coś się zrobiło i nie wyszło, niż odwrotnie. No ale to ja i moja sytuacja. Jest stabilna do bólu ale też nudna.

        W sumie nie napisałeś ile ma Twoja obecna partnerka.
    • mallwia Re: Dylemat miłosno-moralny 30.07.11, 10:19
      Może o ten seks 2-3 razy w miesiącu chodzi? przyznam,że słabo słabo
      rozumiem seks 3x w tygodniu,ale w miesiącu...brakuje ci bliskości,ciepła,czułości,może o to chodzi? może spróbuj ze stałą partnerką


      www.youtube.com/watch?v=78aWMdEcv7M&feature=related
      • alpepe Re: Dylemat miłosno-moralny 30.07.11, 10:37
        no, na forum to słabo słabo, na forum to każda uwielbia łykać, anala i to pięć razy dziennie. W życiu to i seks raz na kilka miesięcy jest ok. A niektórzy wyjeżdżają daleko do pracy, mają seks raz na pół roku, nie onanizują się, nie oglądają pornolów, nie gwałcą dzieci i zwierząt i żyją.
        • mallwia Re: Dylemat miłosno-moralny 30.07.11, 11:08
          > no, na forum to słabo słabo, na forum to każda uwielbia łykać, anala i to pięć
          razy dziennie.>
          co wy z tym łykaniem i analem ? nikt tu nic takiego nie napisał,skoro facet szuka wrażeń poza związkiem tzn ze cos zaczyna sie psuc i należy znaleźć przyczyne,pisze o zainteresowaniach wspolnych o dogadywaniu to moze cos z tym seksem? sfrustrowana jestes?
          >A niektórzy wjeżdżają daleko do pracy,mają seks raz na pół roku>
          aaaaa to stąd to niezadowolenie

          www.youtube.com/watch?v=WupS2IDUC6o&feature=related

          • alpepe Re: Dylemat miłosno-moralny 30.07.11, 11:13
            mallwia napisała:

            > > no, na forum to słabo słabo, na forum to każda uwielbia łykać, anala i to
            > pięć
            > razy dziennie.>
            > co wy z tym łykaniem i analem ? nikt tu nic takiego nie napisał,skoro facet sz
            > uka wrażeń poza związkiem tzn ze cos zaczyna sie psuc i należy znaleźć przyczyn
            > e,pisze o zainteresowaniach wspolnych o dogadywaniu to moze cos z tym seksem? s
            > frustrowana jestes?
            odniosłam się jedynie do twojego podsumowania częstotliwości związku
            > >A niektórzy wjeżdżają daleko do pracy,mają seks raz na pół roku>
            > aaaaa to stąd to niezadowolenie
            >
            pudło.
            >
                • mallwia Re: Dylemat miłosno-moralny 30.07.11, 11:41
                  Ok źle napisane.Przepraszam za słabo,zależy co kto lubi i ile.Chociaż jestem zdania,że seks i częstotliwość jest ważna w związku dla zachowania bliskości.Może przyjąć różne formy nie tylko samego uprawiania tylko podtrzymywania temperatury.Wspólne fantazjowanie i rozmowy na ten temat,smsy,toż to sama przyjemność.A nie szukanie takich wrażen poza zwiazkiem.
                  Ok rolki rolki rolki,facet idź na rolki i se przemyśl

                  www.youtube.com/watch?v=k2xRlolMx0s&feature=related




        • kora3 E no nie przesadzaj Alpepe 30.07.11, 12:03
          W normalnym zwiazku seks 3 razy w miesiacu to raczej dziwne, niż standard.

          Oczywiscie, wiele zalezy od potrzeb w tym zakresie obu stron, ale takie coś naturalnie budzi zdziwienie biorac pod uwage wiek i sytuacje zyciową bohaterów. Nic załozyciel watku nie wspomina o wuyjeżdzie daleko do pracy, chorobie partnerki, czy jego, wiec nalezy przypuszczac, ze to nie są powody talk niskiej aktywnosci seksualnej w tym zwiazku.

          Nie twierdze, ze to stanowi w nim problem, bo otwearcie nie ma takiego stwierdzenia u watkodawcy - wrecz pisze, ze seeks jest zgodny z oczekiwaniami obu stron. Co nie zmienia faktu, ze jest to bardzo mało. I nie biega tu o "forumowy pospis", jak to kazdy 5 razy dziennie. Ale no powiem wprost: nie spotkałam się w swoich zwiazkach z taką "czestotliwoscia" seksualna. Z wyjatkiem takiego zwiazku, który na poczatlku był dojazdowy o 300 km. No to tak, ale normalnie...? No przyznaj, ze to nie jest standard.
          • cowgirl_ride Re: E no nie przesadzaj Alpepe 30.07.11, 12:09
            @kora
            To zależy co przyjmiemy za podstawę "wymiaru". Jeśli u siary od poczatku jego związku było 2-3 razy w miesiącu, to ja nie widzę problemu. Natomiast, jesli na początku było raz dziennie a teraz jest jak jest, to, na moje oko, coś szwankuje.
            • kora3 Ale ja nie odnosze się do watkodawcy teraz :) 30.07.11, 12:43
              przecież napisałam wyraźnie, ze nie twierdze, że to dlań stanowi problem, tym bardziej, ze napisał iż "seks jest zgodny z oczekiwaniami obu stron".
              Ja sie odniosłam do wypowiedzi Alpepe, która ironicznie stwierdziła, ze 2-3 x w miesiacu to jest słabo, ale na forum, w forumowej rzeczywistosci, bo tu kazdy przedstawia sie jako demon seksu:)

              Pozwoliłam sobie zauwazyc, ze wg , a za demonba seksu wcale isę nie uwazam, to jest mało obiekjtywnoie, statystycznie u pary w tym wieku, mieszkajacej razxem i nie bedacej w jakiejs wyjatkowej sytuacji (wyjazd na dłuzej, choroba itp.). I tylko O TO chodzi.
              • mumia_ramzesa Re: Ale ja nie odnosze się do watkodawcy teraz :) 02.11.11, 11:24
                > Pozwoliłam sobie zauwazyc, ze wg , a za demonba seksu wcale isę nie uwazam, to
                > jest mało obiekjtywnoie, statystycznie u pary w tym wieku, mieszkajacej razxem
                > i nie bedacej w jakiejs wyjatkowej sytuacji (wyjazd na dłuzej, choroba itp.).

                Ale to jest para RZECZYWISTA a nie statystyczna.
                "Są trzy rodzaje kłamstw: kłamstwa, wierutne kłamstwa i statystyka."
                [B. Disraeli.]
            • erillzw Re: E no nie przesadzaj Alpepe 07.11.11, 00:08
              cowgirl_ride napisała:

              > @kora
              > To zależy co przyjmiemy za podstawę "wymiaru". Jeśli u siary od poczatku jego z
              > wiązku było 2-3 razy w miesiącu, to ja nie widzę problemu. Natomiast, jesli na
              > początku było raz dziennie a teraz jest jak jest, to, na moje oko, coś szwankuj
              > e.

              Błagam. Nie ma takiego zwiazku w którym na poczatku był seks 2 razy po trzy razy to po trzech latach bedzie tak samo. Nie wmawiajmy sobie takich bzdur. Z czasem czestotliwosc sie zmniejsza i jest to naturalne. Oczywiscie nie wtedy kiedy na poczatku seks byl a potem pojawia sie z laski raz na kwartal to wtedy inna bajka.
          • basic.woman222 Re: E no nie przesadzaj Alpepe 05.11.11, 21:53
            w normalnym związku seks 3 razy w miesiacu to raczej dziwne, niż standard.
            >

            a co to jest wg ciebie "normalny związek"? I dlaczego jakieś twoje standardy mają dotyczyć innych ludzi???
            Tak na marginesie, to porządny seks raz w miesiącu może być dla jakiejś pary tysi,ąc razy bardziej satysfakcjonujący niż twoje tłuczenie się siedemnaście razy na dobę...
          • erillzw Re: E no nie przesadzaj Alpepe 07.11.11, 00:06
            kora3 napisała:

            > W normalnym zwiazku seks 3 razy w miesiacu to raczej dziwne, niż standard.

            A jaki jest standard ze tak zapytam? Od ilu jest normalnie? Powyzej ilu jest nadaktywnie, a ponizej ilu jest dziwnie?


            > Oczywiscie, wiele zalezy od potrzeb w tym zakresie obu stron, ale takie coś nat
            > uralnie budzi zdziwienie biorac pod uwage wiek i sytuacje zyciową bohaterów.

            Ale my nie wiemy nic o ich sytuacji zyciowo zawodowej tak naprawde. Wiemy ze pracuje i jego artnerka rowniez. Nic ponad to. Moze jest tak, ze pracuja po nascie godzin dziennie i jak maja chwile wolna to chca sie przytulic i wyspac? A moze na urlopie odbijaja sobie brak czasu dla siebie na codzien? Nic nie wiemy o tym jak wyglada ich zycie tak naprawde.

            > Ni
            > c załozyciel watku nie wspomina o wuyjeżdzie daleko do pracy, chorobie partnerk
            > i, czy jego, wiec nalezy przypuszczac, ze to nie są powody talk niskiej aktywno
            > sci seksualnej w tym zwiazku.

            Nie wspomina rowniez ile pracuje, czy to stresujaca praca, jaka jest praca partnerki i czy maja inne zobowiazania np. chora matke ktora nalezy sie opiekowac (to akurat przyklad).


            > Nie twierdze, ze to stanowi w nim problem, bo otwearcie nie ma takiego stwierdz
            > enia u watkodawcy - wrecz pisze, ze seeks jest zgodny z oczekiwaniami obu stron
            > . Co nie zmienia faktu, ze jest to bardzo mało. I nie biega tu o "forumowy pos
            > pis", jak to kazdy 5 razy dziennie.

            No ale niektorym sie zdaje sie wydaje, ze normalnym jest seks 3 razy w tygodniu co umowmy sie sprawdza sie glownie u osob ktore maja poziom zobowiazan na poziomie utrzymania porzadku w pokoju.

            >Ale no powiem wprost: nie spotkałam się w
            > swoich zwiazkach z taką "czestotliwoscia" seksualna. Z wyjatkiem takiego zwiazk
            > u, który na poczatlku był dojazdowy o 300 km. No to tak, ale normalnie...? No p
            > rzyznaj, ze to nie jest standard.

            A jaki jest standard?
      • egnaro Re: Dylemat miłosno-moralny 06.11.11, 23:40
        tak sex 2,3 razy w miesiacu z 25 latka bajka facet ty sie zastanów bo dymac to ty powinienes ja 5 razy w tygodniu chyba ze juz masz problemy to wez tabletke bo taka mloda to raczej sexu potrzebuje chyba ze jest z oazy przepraszam dziewczyny z ozay one potrzebuja 21 razy w miesiacu wiem z zycia:) najlepiej zwal wacka i sie w nim zakochaj zapytaj czy to normalne a odpowiedzi popłyną jak huragan:)
      • erillzw Re: Dylemat miłosno-moralny 06.11.11, 23:57
        mallwia napisała:

        > Może o ten seks 2-3 razy w miesiącu chodzi? przyznam,że słabo słabo
        > rozumiem seks 3x w tygodniu,ale w miesiącu...

        masz 18 lat, nie masz pracy, zobowiazan i duzo woknego czasu?
        Bo nie widze innego wytłumaczenia na powtarzanie tego typu bajek, ze u kazdego norma jest sex 3 razy w tygodniu. Zejdz na ziemie.

        >brakuje ci bliskości,ciepła,czułoś
        > ci,może o to chodzi?

        tak zdecydowanie jestes nastolatka skoro wydaje Ci sie, ze bliskosc, cieplosc i czulosc buduje sie sexem. To typowe dla kogos kto nie wie co to dojrzaly zwiazek oparty na przyjazni, zrozumieniu, akceptacji, poznaniu oraz seksie razem.
    • forum_prawdy Re: Dylemat miłosno-moralny 30.07.11, 11:11
      Często jest tak, że po kilku/kilkunastu latach związku przychodzi zafascynowanie kimś innym...normalne! Ale żeby tak od razu wszystko burzyć? Ona jest ciekawa Ciebie, weszła w związek jak miała 18 lat i cały czas jest z 1 osobą, szuka czegoś nowego, innego. Ale to nie znaczy że będziecie ze sobą do grobowej deski :)
      • cowgirl_ride Re: Dylemat miłosno-moralny 30.07.11, 11:26
        Następny facet bez jaj. Nadciągający kryzys wieku średniego. Pokaż, że masz jaja, powiedz swojej partnerce, że masz taki problem (bo, niebawem zupa się wyleje - wszyscy razem pracujecie) i jak słusznie ktoś Ci poradził, zmień pracę. Jeśli Twoja partnerka Cię pogoni kijem to nie leć do tej drugiej tylko zacznij od nowa. A tak na marginesie...Dzieci się juz dorobiłeś?
          • cowgirl_ride Re: Dylemat miłosno-moralny 30.07.11, 11:54
            Z postu siary wynika, że nie spał z tą nową dziunią więc co ma kobietę boleć. Że przyszedł skruszony i powiedział, że ma problem bo mu tamta w głowie zawraca? Pytanie czego on tak naprawdę chce, bo jak większość facetów, chciłaby zjeść ciastko i mieć ciastko. A skoro razem pracują to prędzej czy później (na mój gust , prędzej niż myśli) jego kobieta dowie się o tym romansie i wtedy siara będzie miał problem. Poważny. Większość facetów, w takiej sytuacji, dostaje małpiego rozumu. Jak dzieci przyłapane na podkradaniu kiełbasy w Wielki Piątek. Panika, obiecywanie gruszek na wierzbie byle tylko nie usłyszeć paru przykrych słów, nie oglądać łez (to sytuacja, w której faceci nie wiedzą co ze sobą zrobić, zazwyczaj rodzi to agresję typu: przestań ryczeć, przecież JESZCZE się z nia nie przespałem i okazują bezbrzeżne zdumienie, kiedy po słowie "jeszcze" dostaja z liścia). Takie sytucje jak opisana należy rozwiązywać w zarodku. Albo kopnąć dziunie albo poważnie porozmawiać z partnerką a nie siedzieć okrakiem na płocie i wołać: "Mamusiuuuuuuuuuuuuu!". Qrwa, 36 letni facet, BEZ JAJ!
    • kapselodtymbarka Re: Dylemat miłosno-moralny 30.07.11, 18:40
      Oczywiście, że rozstać się i brać nową. Stary związek - wygląda na to, że się wypalił. Nic nie jest na sto procent, nie znam ciebie ani tych kobiet, ale pierwsza moja myśl jest taka. To jasne, że ten nowy związek potem też się wypali, ale co ma piernik do wiatraka? Wszystko się wypala w końcu ;)
    • kol.3 Re: Dylemat miłosno-moralny 30.07.11, 19:32
      Dla mnie utrzymywanie wieloletnich związków nieformalnych oznacza:
      "Nie wiem czego chcę, ale na pewno nie chcę odpowiedzialności i chcę mieć otwartą furtkę by skoczyć na kolejny kwiatek".W sumie - gó...arstwo i niedojrzałość.
      Jeśli sądzisz, że całe życie to jedno wielkie szaleństwo seksualne, to naczytałeś się harlekinów. Związek to także szacunek dla tej drugiej osoby(nie bawienie się nią), przyjaźń, umiejętność pokonywania trudności, kompromisy.
    • kosc_ksiezyca Re: Dylemat miłosno-moralny 30.07.11, 20:12
      Jesteś zwykłym sku...synem, do tego bez jaj. Gdybyś miał minimum odwagi cywilnej, to byś powiedział swojej partnerce o tym, co się dzieje - ale nie, Ty wolisz robić jej boki twierdząc jeszcze, że to nie zdrada, bo nie wsadziłeś. Urocze.

      Tak, zaryzykuj z nową partnerką, a 'starą' zostaw w spokoju i daj jej szansę na normalny związek.

      I jak ktoś napisał - jeżeli pracujecie wszyscy razem, spodziewaj się wystawienia walizek za drzwi, bo jeżeli jeszcze nie wie, to zaraz się dowie. Niekoniecznie od Ciebie.
    • wujeksiara Re: Dylemat miłosno-moralny 30.07.11, 21:15
      Ale Wam łatwo jest oceniać...Przecież ja nigdzie nie napisałem że jestem dumny z tego co się stało, wiem że jestem sk....nem. I nie napisałem że uważam że skoro nie zamoczyłęm ogóra to nie zdradziłem, miałem na myśli, że wcześniej nie było zdrad. A sex był na pocżatku 2-3 x w tygodniu, teraz jest 2-3 x w mies bo mnie moja partnerka przestała aż tak bardzo kręcić. Jest cudowną kobietą, ale wizualnie nie jest jakąś sexbombą. W fazie początkowej związku, kiedy była jeszcze fascynacja mi to zupełnie nie przeszkadzało, a teraz jednak tak. Wiem że hieny znowu się na mnie rzucą, ale facet to jednak wzrokowiec...
      Nic nie poradzę że jest jak jest, tak, nie wiem czego chcę, gdybym wiedział to tego wątku by nie było.
      • kosc_ksiezyca Re: Dylemat miłosno-moralny 30.07.11, 21:18
        Ech, żałosne. Straszliwie. Zostaw ją, serio. Dla Ciebie i dla niej będzie lepiej. Tylko nie mów jej, że już Cię nie kręci, bo może się dziewczyna długo nie pozbierać.

        A teraz mnie panowie ratujcie, bo zwątpiłam globalnie.
      • raohszana Re: Dylemat miłosno-moralny 30.07.11, 21:36
        wujeksiara napisał:

        > Ale Wam łatwo jest oceniać...
        *
        Ti, ti, bidny misiu ti! A my tu tak rzucilim na Ciebie, a Ti taki bidny!

        >Przecież ja nigdzie nie napisałem że jestem dumny
        > z tego co się stało, wiem że jestem sk....nem. I nie napisałem że uważam że sko
        > ro nie zamoczyłęm ogóra to nie zdradziłem, miałem na myśli, że wcześniej nie by
        > ło zdrad. A sex był na pocżatku 2-3 x w tygodniu, teraz jest 2-3 x w mies bo mn
        > ie moja partnerka przestała aż tak bardzo kręcić. Jest cudowną kobietą, ale wiz
        > ualnie nie jest jakąś sexbombą.
        *
        A Ty jesteś seksualnie niebezpieczny czy też już tylko niewypał dla sapera?

        >W fazie początkowej związku, kiedy była jeszcze
        > fascynacja mi to zupełnie nie przeszkadzało, a teraz jednak tak. Wiem że hieny
        > znowu się na mnie rzucą, ale facet to jednak wzrokowiec...
        *
        Hieny są wredne, a Ti bidny misio-wzrokowiec! Słuchaj no, bezjajeczna pipo, boś pipa, a nie facet i nie próbuj mi stawać w jednym rzędzie ze mną! Piękny Adonisie - jak coś Ci nie pasi w związku to może najpierw spróbuj załatwić tę kwestię z obecną, a nie lecieć z jęzorem do drugiej, a? Co, strach obleciał i 36-letni facet nie umie inaczej jak ru... na boku? Wstyd chłopczyku, naprawdę wstyd.

        > Nic nie poradzę że jest jak jest, tak, nie wiem czego chcę, gdybym wiedział to
        > tego wątku by nie było.
        *
        To się, chmurwa, dowiedz? I daj spokój paniom.
      • virtual_woman Re: Dylemat miłosno-moralny 30.07.11, 22:42
        Nie ma namiętności, nie ma pociągu fizycznego... będziecie cierpieć wcześniej czy później. Seks i pożądanie jednak są w związku ważne.

        Niezależnie od tego czy będziesz z tą drugą, powinieneś dać tej pierwszej możliwość poznania kogoś kto będzie Jej pragnął mimo wszystko.
    • bestiatko Re: Dylemat miłosno-moralny 30.07.11, 21:20
      Zrezygnuj z potajemnych spotkań z nową koleżanką z pracy, tylko grunt zawodowy . Twoja partnerka i tak może wiedzieć o niej. A z kolezanka nie rozmawiaj o tym, gdyż może być wtedy przekonan że to miłość. I jak się okaże że nie odwzajemniłeś jej uczucia to będziesz miał jazdy typu gluche telefony, tajemnicze maile, obgadany przez ta kolezankę wsród pozostałych pracowników. To jest tylko zauroczenie i jak to minie to wtedy bedzie tobie trudniej. Aby się przekonać, jaka jest twoja nowa koleżanka to powiedz jej tylko że jesteś gejem. Jeżeli to rozpowie dalej to znaczy że była w tobie zakochana. A jeżeli chodzi o przyjażń to nie będzie to jej przeszkadzało i sie nie wygada a to przecież jest najważniejsze. Sama to ostatnio przetestowalam na kolesiu, powiedzialam ze jestem lesbijka a to nieprawda. A on się zmył po angielsku. Nawet tego nie rozpowiedział dalej.
    • wujeksiara Re: Dylemat miłosno-moralny 01.11.11, 21:20
      Na dzień dzisiejszy sprawa wygląda tak. Skończyłem swój dotychczasowy związek, moja "nowa koleżanka" skończyła swój. Mieszkamy razem i mamy już ustaloną datę ślubu. Pierwszy raz poczułem że chcę to zrobić, a nie że powinienem czy że tak wypada. Dodam, że ona nie jest w ciąży. Nie zawsze jest tak jak się etatowym malkontentom wydaje. Dziękuję tym którzy mnie rozumieli, i tym którzy wylali pomyje. Uznałem że napiszę jak to się skończyło o jednym, i drugim. Dziękuję za uwagę.
      • malamelania Re: Dylemat miłosno-moralny 01.11.11, 21:42
        Kondolencje dla Twojej nowej pani.
        W poprzednim związku "sex był na pocżatku 2-3 x w tygodniu, teraz jest 2-3 x w mies bo mnie moja partnerka przestała aż tak bardzo kręcić."
        Tak to sobie tłumaczą panowie w średnim wieku, kiedy przychodzą kłopoty z potencją.
        Nowa partnerka, najlepiej dużo młodsza, jest skutecznym lekarstwem, na jakis czas.
        Potem lekarstwo przestaje działać. Koniec bajki.
      • kosc_ksiezyca Re: Dylemat miłosno-moralny 01.11.11, 22:26
        Bardzo się cieszymy, że Wam się układa. Niestety, w żaden sposób nie wyklucza to tego, co napisano wyżej - że jesteś sk.ur.wy.synem i że będziesz chciał obecną partnerkę za parę lat na młodszą/lepszą/inną wymienić.
      • akle2 Re: Dylemat miłosno-moralny 02.11.11, 00:34
        Prawdziwa miłość nadaje sens życiu, więc pozazdrościć, że ją spotkałeś. Niektórzy nie mają tyle szczęścia i tkwią w różnych dziwnych układach całe życie, aby tylko coś się działo, unieszczęśliwiając tym samym siebie i innych.
        Przesadzasz z tymi pomyjami- być może forumowicze brali w obronę Twoją poprzednią partnerkę, która nie przypuszczała, jaki będziee obrót sytuacji.
      • rubarom Re: Dylemat miłosno-moralny 02.11.11, 09:08
        wujeksiara napisał:

        > Na dzień dzisiejszy sprawa wygląda tak. Skończyłem swój dotychczasowy związek,
        > moja "nowa koleżanka" skończyła swój. Mieszkamy razem i mamy już ustaloną datę
        > ślubu. Pierwszy raz poczułem że chcę to zrobić, a nie że powinienem czy że tak
        > wypada. Dodam, że ona nie jest w ciąży. Nie zawsze jest tak jak się etatowym ma
        > lkontentom wydaje. Dziękuję tym którzy mnie rozumieli, i tym którzy wylali pomy
        > je. Uznałem że napiszę jak to się skończyło o jednym, i drugim. Dziękuję za uwa
        > gę.

        Nie ma to jak bujna wyobraźnia. A gdy natchnienie przychodzi 1 listopada, to jeszcze lepiej sie zapowiada.
    • samuela_vimes Re: Dylemat miłosno-moralny 01.11.11, 21:35
      > Ja: facet, 36 lat, 3 letni związek, nieformalny, oparty na zaufaniu, szczęśliwy
      > , bez zdrad, bez kłótni, wiele wspólnych zainteresowań, tematów, akceptacja obu
      > rodzin, w ogóle pełnia szczęścia, jednak bez takiego ognia co wcześniej, sex 2
      > -3 razy w miesiącu (zgodny z potrzebami obu stron)

      Kłamiesz, nie uwierzę, że Twój związek jest szczęśliwy skoro szukasz szczęścia poza nim. A w to, że kochasz swoją obecną partnerkę w ogóle nie uwierzę no i zachowujesz się jak tchórzliwy chłopiec, ktory nie wie czy zjęść ciastko czy ugryźć ciastko.
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka