Dodaj do ulubionych

Kampania społeczna dot. dyskryminacji

31.07.11, 17:47
Własnie pojawiły się spoty. M.in. w TV. No i przyznam, ze mam wątpliwosci.
Nie co do tego, że dyskryminacja, jako taka wystepuje, ani jaki jest do niej włąsciwy stosunek, tylko gdzie się zaczyna tak na serio.

No bo tak: w tym spocie jest m.in. scenka, w której dzieci (prawdopodobnie na lekcji WF) wybierają sobie inne dzieci do drużyny (tak mi sie wydaje, prawdopodobnie do jakiejs gry zespołowej). Wszystkie dzieci zostają wybrane, zostaje dziecko z zespołem Downa i któres z wybierających mówi: Ciebie nie chcę. Jest to przedstawione, jako dyskryminacja. I prawde mówiac - nieco mnie to dziwi i podpada pod robienie dzieciom wody z mózgu.
Mysle tak dlatego, że z jednej strony nuczy się dziecko zdrowej rywalizacji sportowej. KAze się mu wybierac sobie drużynę, mozliwie najlepsza, żeby wygrać, sprawdza w ten sposób jego zdolnosci organbizatorskie i przywódcze, a z drugiej strony, za chwile, pokazuje mu sie,ze niewybranie prawdopodobnie najsłabszego zawodnika do swego teamu, jest naganne, złe i nazywa się dyskryminacja.

Takie podejscie wydaje mi sie nielogiczne i wrecz obłudne. Obłudne dlatego, że za dyskruyminacje uwaza się brak wyboru najsłabszegoz zawodnika (wszystko jedno - pełnosprawnego czy nie) do zespołowej gry "o pietruszkę" np. w kosza, ale do szkolnej druzyny też by takiego dziecka nie wybrał ani trener, ani kapitan tejze druzyny i to wcale nie jest uznawane za dyskryminację.

Zrozumcie mnie dobrze: nie chopdzi personalnie o dziecko z zespołem Downa, tylko o przesłanie całej sytuacji.

Kiedy słysze o dyskryminacji zawsze zastanawiam się nad tymi granicami. W końcu kazdy z nas ma prawo mieć swoje gusta, upodobania np. dotryczace grona znajomych. Czy dyskryminacją jest, gdy ktoś odmówi np. tańca facetowi, bo jest np. Romem, czarnoskóry, widocznie niepełnosprawny? Czy tak samo odbiera jest odmowa np. wowczas, gdy gosc jest po prostu nieatrakcyjny, ubrany wg gustu odmniennego niż proszonej do tańca, czy też nie umie tańczyć?
Obserwuj wątek
    • kochanic.a.francuza Re: Kampania społeczna dot. dyskryminacji 31.07.11, 18:02
      O i to jest fajny watek, tylko nie wiem czy ludziom bedzie sie chcialo myslec po niedzielnych piwkach:)
      Sama sie zadreczam podobnymi pytaniami.
      U mnie w pracy sa dwie takie, ktore bez watpienia nie radza sobie, klienci odchodza, zla slawa sie szerzy, obroty spadly a szfostwo tlumaczy, ze jest kryzys i dlatego obroty spadly. Ja tak kiwam glowa i udaje ze nie widze. Mi tez ich zal: chude to to jakies chorowite, slabe, ale pracowite, prostolinijne, przy dobrej opiece i wsparciu wspolpracownikow jakos by to szlo, ale nikt nie chce dodatkowej pracy. Ja tam goscinnie jestem to sie nie mieszam, ale podziwiam szefa za "ludzka twarz". pomaga i sciemnia, ze to kryzys.
      • kora3 Re: Kampania społeczna dot. dyskryminacji 31.07.11, 18:17
        Miło, ze watek ci się podoba, tak zaryzykowałam:)
        Wiesz, są ludzie po prostu nienadajacy się do jakiejs pracy. Albo do jakiegoś systemu pracy. Mam takiego kolegę po fachu. Gośc ma około 50 lat, w tej branzy to zaden feler, jako, ze poza entuzjazmem i zapałem, liczy się też doswiadczenie, siatka kontaktów. On to wszystko ma. Ostatnio aplikował do pewnego wydawnictwa i nic z tego nie wyszło. No i gosc, ogólnie, jako koolega, miły, ma na to wyjasnienie: DYSKRYMINACJA ze wzgledu na wiek. Qrde, a ja wiem, ze tak nie jest. On ma w CV naprawde prestizowe miejsca pracy, ttyle, ze jak sie wczytasz w daty, to zobaczysz, ze popracował tam raptem 2-3 miechy i finał. Od chyba 15 lat nie przetrwał okresu probnego nigdzie, a gosc niegłupi. Po prostu jest zmanierowany i nieterminowy. "Tego nie robię, to mnie nie interesuje, to nie dla mnie, tam nie pójde, tam nie pojade". Pracowałąm z nim w jednej firmie (2 miechy przetrwał) to wiem. Potrafił mieć tygodniowe opóźnienia w tekscie w dzienniku. On uwaza, że pisanie o rzeczah które go nie interesuja mija się z celem, a nieterminowy jest, bo bada sprawe dogłębnie. Tylko, ze jak już wszyscy o tym napisza, to mało który Czytelnik zwróci uwage na te dodatkowe szczegóły w jego "odgrzewanym" temacie, tym bardziej, ze temat zawsze mozna "zajawic" a dodatkowe szczegóły opisać w kolejnym matetrioale. Podejscie "nie bo ja tegoi nie robię" jest ok, ale u wolnego strzelca. Człowiek na etacie nie mzoe stwierdzic, ze on z załozenia nie psize o tym, czy tamtym. Mozesz odmówic gdy masz w konkretnym przypadku wazne powody etyczne (np. nie chcesz pisac o kimś dobrze znanym ci prywatnie, bliskim wszystko jedno w jakim kontekscie, nawet nie powinnaś i wydawca to rozumie) , albo praktyczne, ale nie z załozenia.
        Wady ma kazdy i ten gosc tez, zrecz w tym, ze wcale ich nie dostrzega i wili zwalac na dysktryminację "wiekowa".
    • berta-death Re: Kampania społeczna dot. dyskryminacji 31.07.11, 18:11
      A gdzies ty widziała z sensem zrobioną kampanię społeczną? Przecież firmy, które robią te spoty sa wybierane na drodze przetargu. A jak się przetargi robi i kto je wygrywa, to chyba nie trzeba mówić. I na dodatek nie ma żadnego narzędzia, które by monitorowało skuteczność tych kampanii, bo najczęściej sami zleceniodawcy nie wiedzą czego konkretnie po takich spotach oczekują.

      A wracając do tematu, to masz rację. Wszelkiej maści współzawodnictwo akurat wyzwala w ludziach bardzo pierwotne i uczciwe cechy. Nie ma miejsca na żadne sentymenty, litości, tolerancje, sympatie i antypatie. Nawet przyjaźnie przestają się liczyć. Do drużyny wchodzą ci, z których drużyna ma biznes. I nie ma znaczenia czy są to zawody sportowe, drużynowy konkurs rysunkowy, przegląd szkolnych grup teatralnych czy drużynowa olimpiada matematyczna. Jak ktoś jest słaby w danej dziedzinie, to nie ma bata, żeby go nawet najlepszy kolega przyjął do zespołu. A jak jest mocny, to żeby nie wiadomo jak wyglądał i kim był, to się będą bić o niego.
      • kora3 Re: Kampania społeczna dot. dyskryminacji 31.07.11, 18:24
        berta-death napisała:

        bo najczęściej sami zlecenio
        > dawcy nie wiedzą czego konkretnie po takich spotach oczekują.


        no, ale tu temat jest dosc oczywisty - stop dyskryminacji :)

        >
        > A wracając do tematu, to masz rację. Wszelkiej maści współzawodnictwo akurat wy
        > zwala w ludziach bardzo pierwotne i uczciwe cechy. Nie ma miejsca na żadne sent
        > ymenty, litości, tolerancje, sympatie i antypatie. Nawet przyjaźnie przestają s
        > ię liczyć.

        No, ale generalnie to DOBRZe przecież, a nie źle. Uczy dziecko unikania nepotyzmu np. Nawqet w popularnej ksiazce dla młodziezy gloryfikującej przyjaźń mowa o HP, kilkakrotnie dobitnie jest podreślane, że druzyna ma być złozona z dobrych zawodników, a nie z przyjaciół kapitana np. :)

        Zatem ukazywanie unikania wyboru najsłabszego zawodnika to zadna dyskryminacja, to normalny zdrowy rozsadek, którego włąsnie owo wybieranie zawodników (mocnych, anie fajnych np.) ma nauczyć, jest szczytem głupoty i wariactwem. Moze chodzio o werbalne wyrazenie "Ciebie nie chce", ale czy ono ma wieksze znaczenie? Przecież wiadomo, ze skoro nie wybiera, to nie chce.
        • kochanic.a.francuza Re: Kampania społeczna dot. dyskryminacji 31.07.11, 18:30
          Spot glupi, trzeba przyznac, bo nie oddaje, co to jest dyskryminacja. W tej scence, ktora opisalas, to nie jest dyskryminacja, pomieszanie pojec jakies.
        • berta-death Re: Kampania społeczna dot. dyskryminacji 31.07.11, 18:42
          > no, ale tu temat jest dosc oczywisty - stop dyskryminacji :)

          Nie do końca oczywisty. Najpierw trzeba by zdefiniować pojęcie dyskryminacji. Potem opracować jakieś narzędzie miernicze, które by określiło jaki jest obecny poziom tej dyskryminacji a potem określić poziom docelowy jaki chcemy osiągnąć dzięki tej kampanii.

          > Zatem ukazywanie unikania wyboru najsłabszego zawodnika to zadna dyskryminacja,
          > to normalny zdrowy rozsadek,

          Dyskryminacja byłaby wtedy jakby tego dzieciaka z Downem nikt nie wybrał do siedzenia z nim wokół wspólnego stolika podczas lekcji, czy do wspólnej zabawy, która nie jest związana z żadną rywalizacją ani chęcią zdobycia czegoś. I to jeszcze nie wybraliby go z powodu uprzedzeń związanych z jego chorobą.

          Zajęcia w szkole powinny być prowadzone właśnie pod tym kątem, żeby każdy uczeń był w stanie się czymś wykazać. Nawet osoba niepełnosprawna jest w czymś dobra i nic nie stoi na przeszkodzie, żeby zrobić jakieś zawody grupowe właśnie w tej dziedzinie, żeby delikwent poczuł się doceniony i żeby koledzy wreszcie zaczęli na niego zwracać uwagę i mieć do niego pozytywny stosunek.
          • kochanic.a.francuza Re: Kampania społeczna dot. dyskryminacji 31.07.11, 18:49
            "Zajęcia w szkole powinny być prowadzone właśnie pod tym kątem, żeby każdy uczeń był w stanie się czymś wykazać. "

            Tylko, ze polska szkola nie jest nastawiona na ksztaltowanie osobowosci, umiejetnosci wspoprcy i zwiacanej z nia akceptacji czonkow grupy, tyko na wtlaczanie wiedzy. Wiec ludzie potrafia zadania rozniczkowe rozwiazac, ale pojecia nie maja z czym to jesc, komu i jak sprzedac.
            • professional_scoffer Re: Kampania społeczna dot. dyskryminacji 31.07.11, 20:55
              Obecnie w liceum nie ma w programie nawet pochodnych, więc z tym różniczkowaniem to przesadziłaś.
          • kora3 Re: Kampania społeczna dot. dyskryminacji 31.07.11, 18:50
            berta-death napisała:
            >
            > Nie do końca oczywisty. Najpierw trzeba by zdefiniować pojęcie dyskryminacji

            No właśnie. I mnie nponiekad zastanawia GDZIE jest jeszcze moje, Twoje, kogoś tam prywatne prawo do otaczania się ludźmi, jakimi chce się otaczac prywatnie, a gdzie się zaczyna już dyskryminacja. Czy pracodawca ni3e ma prawa przyjac do pracy np. osoby milszej zamiast mniuej sympatycznbej o tych samych kwalifikacjjach? Czy wolno nam bez wstydu powiuedzieć: nie spotykam sie prywatnie z Romem (muzułmaninen, czarnoskórym, gejem). Nie nodbierz mojego wywodu jakoś osobiscie:) Nie mam nic orzeciwko ludzioom wyznajacym islam, czy ogólnie innej rasy, czy innej kultury. Pytam og,ólnie.
            . P

            >
            > Dyskryminacja byłaby wtedy jakby tego dzieciaka z Downem nikt nie wybrał do sie
            > dzenia z nim wokół wspólnego stolika podczas lekcji, czy do wspólnej zabawy, kt
            > óra nie jest związana z żadną rywalizacją ani chęcią zdobycia czegoś.


            O to to! dokładnie o tym pomyslałam :)
          • ka-mi-la789 Re: Kampania społeczna dot. dyskryminacji 31.07.11, 18:55
            > Dyskryminacja byłaby wtedy jakby tego dzieciaka z Downem nikt nie wybrał do sie
            > dzenia z nim wokół wspólnego stolika podczas lekcji, czy do wspólnej zabawy, kt
            > óra nie jest związana z żadną rywalizacją ani chęcią zdobycia czegoś. I to jesz
            > cze nie wybraliby go z powodu uprzedzeń związanych z jego chorobą.

            A i z tym bym dyskutowała. W końcu wybór towarzyszy zabawy to absolutnie prywatna sprawa, w związku z czym każdy ma prawo go dokonywać według własnych kryteriów, które nie muszą być politycznie poprawne. Jeżeli przyjmiemy przeciwne założenie, to nieunikniony będzie wniosek, że dyskryminacją jest odrzucenie oświadczyn muzułmanina czy Cygana. W ogóle, o dyskryminacji można mówić tylko w stosunkach państwo-obywatel i - czasami - pracodawca-pracownik, bo tylko w tych przypadkach można oczekiwać absolutnie jednakowego traktowania wszystkich (też bez przesady, bo się okaże, że dyskryminacją jest odmowa wydania prawa jazdy niewidomemu). Nazywanie dyskryminacją takiego czy innego sposobu doboru znajomych, mężów, żon czy lokatorów we własnej kamienicy to czysty absurd i prosta droga do likwidacji prawa do wolności osobistej, którego komponentą jest prawo do dowolnego wyboru swojego otoczenia.
            • berta-death Re: Kampania społeczna dot. dyskryminacji 31.07.11, 19:06
              Przecież na końcu dodałam, że musiałaby być to niechęć spowodowana uprzedzeniami związanymi z chorobą tego dziecka. Czyli z jakiś nieracjonalnych powodów albo głowy napakowanej stereotypami ktoś sobie wymyśla, że osoba z jakimiś cechami to jest be, więc nie będziemy się z nią zadawać, ani nawet nie damy jej szansy, żeby mogła się wykazać i dać polubić. Niechęć do zabawy z jakąś osobą bo się jej nie lubi z jakiegoś konkretnego powodu, albo nieprzyjęcie kogoś do drużyny sportowej bo słabo biega nie jest żadną dyskryminacją. Dyskryminacja jest wtedy, jak bez względu na to kim dana osoba jest, co potrafi i jakie ma cechy, jest z automatu odrzucona w grupie z powodu tego, że np ma inny kolor skóry, inne wyznanie, czy jest na coś chora.

              Ten spot powinien wyglądać tak, że kapitan drużyny odrzuca kandydaturę czarnoskórego kolegi, mimo, że ten kolega świetnie kopie piłkę i drużynie bardzo by się przydał.
              • ka-mi-la789 Re: Kampania społeczna dot. dyskryminacji 31.07.11, 20:37
                Tyle, że w życiu prywatnym każdy ma święte prawo mieć "głowę napakowaną stereotypami" i nie lubić absolutnie każdego, również z powodu choroby, wyznania czy zabarwienia naskórka. I absolutnie nikomu nie wolno oskarżać go z tego powodu o dyskryminację, właśnie dlatego, że chodzi o życie prywatne. Ja na przykład ex definitione nie zadaję się z chustkowymi muzułmankami właśnie dlatego, że noszą chustki, oraz z moherkatolikami właśnie dlatego, że nimi są. I co? W przypadku upośledzonych umysłowo dochodzi jeszcze konieczność szczególnej opieki nad nimi, na którą nie każdy musi mieć ochotę.
                • berta-death Re: Kampania społeczna dot. dyskryminacji 31.07.11, 21:09
                  W życiu prywatnym nikt nikomu nie każe być ultratolerancyjnym i przyjaźnić się z każdym. To głównie chodzi o dyskryminację w przestrzeni publicznej. Jakiś facet prywatnie może być szowinistą swięcie wierzącym we wszystkie antykobiece stereotypy. I dopóki zostawia te poglądy w domu to wszystko ok. Ale w momencie jak zaczyna się tymi uprzedzeniami kierować w życiu zawodowym i np nie przyjmie cię do pracy z tego powodu, że jesteś kobietą, to nie wiem czy też będziesz zwolenniczką tego, że każdy ma prawo dyskryminować kogo chce.
                  • ka-mi-la789 Re: Kampania społeczna dot. dyskryminacji 31.07.11, 21:14
                    Ależ napisałam w jednym z wcześniejszych postów, że o dyskryminacji można mówić wyłącznie w stosunkach państwo-obywatel i właśnie pracodawca-pracownik. Innymi słowy, jeżeli mnie nie przyjmie do pracy wyłącznie z powodu mojej płci, to owszem, jest to dyskryminacja. Jeżeli po pracy nie będzie się chciał ze mną spotykać z tego samego powodu, to nazywanie tego dyskryminacją jest śmieszne.
    • to.niemozliwe Re: Kampania społeczna dot. dyskryminacji 31.07.11, 18:35
      Z tego, co opisujesz (nie widzialem spotu), ale sadze, ze jest zle skonstruowany.
      Dzieci, czy scisle kapitan druzyny nie moze wybierac sam,bo zawsze wybierze taki sklad, zeby wygrac.
      Zeby konstrukcja byla bez tego rodzaju dylematu, scenariusz inny bylby lepszy.
      Druzyny formuje nauczyciel, w pewnej chwili, po dolaczeniu dziecka z Downem do jednej z druzyn, na twarzy lidera (najlepszego gracza tej druzyny) pojawia sie grymas niezadowolenia, ze ma slabego zawodnika w druzynie. Pyta nauczyciela "Po co on?" Nauczyciel odpowiada "Bo w druzynie wszyscy sa rowni".
      I potem scena, jak Down podaje do lidera i ten zdobywa punkt na szale zwyciestwa i wszyscy sie ciesza.
      Tak wyglada scenariusz z grubsza. Dylemat,autorytet, wartosc, sukces. I to wszystko dynamicznie, w pieciu ujeciach i 30 sekundach. Tak sadze.
      • kora3 Re: Kampania społeczna dot. dyskryminacji 31.07.11, 18:40
        ano tak:) tylko, ze ja widze tu jeszcze drugi aspekt. Po co się wybiera te dzieci do druzyny? Po to, zeby kapitan (tymczasowy jak rozumiem)( nauczył się, jak kompletowac najlepsza druzyne, zeby uczciwqie wygrać. Zeby nauczył się unikac nepotyzmu, kierowania sie sympatiami i antypatiami, a jedynie DOBREM druzyny, czyli w tym momencie mozliwoscia wygranej. Jesli dziecku z jednej strony wpaja się: jesteś teraz kapitanem, masz uczynic wszystko by druzyna była najlepsza i wygrała, nie wolno ci kierowac sie swoimi sympatiami, ani antypatiami, przyjaźniami itd, a jedymnie doibrem druzyny, a zdrugiej pokazuje sie,ze dokłądnie takie zachowanie wobec konkretnego słabego gracza jest dyskryminacja, to robienie wody z mózgu i chaosu w głowie.
        • to.niemozliwe Re: Kampania społeczna dot. dyskryminacji 31.07.11, 19:00
          Oczywiscie, ze racjonalne jest wybieranie do swoich druzyn jak najlepszych graczy, jesli ten z Downem nie nalezy do tej grupy, to majac na celu sukces nie powinno sie go brac, tylko, ze nie zawsze wygrana jest kluczowym celem i w sytuacji zwyklego meczu w klasie wybor moze byc wg. innego kryterium.
          Akurat sklanianie kapitana, zeby bral slabszych do druzyny w imie braku dyskryminacji jest bez sensu. Tak, ze podzielam Twoje odczucie co do niejednoznacznosci spotu.
    • soulshunter2 Re: Kampania społeczna dot. dyskryminacji 31.07.11, 18:41
      a bo widzisz, temat dyskryminacji jest tyle wart, ile kasy uda sie z niej wyciagnac sprytnemu adwokatowi, glownie dla siebie. Tylko w amerykanskich filmach eskimosow moga grac murzyni.
    • eekonomista Poprawność polityczna 31.07.11, 19:08
      Dochodzimy do sytuacji, kiedy to dyskryminacja jest mylona z wewnętrznymi ograniczeniami jednostek.
      Na siłę próbuje się wmówić ludziom, że wszyscy mamy jednakowe zdolności, możliwości i predyspozycje. Nie jest tak i wcale nie trzeba mieć zespołu Downa, żeby nie pasować do profilu stanowiska pracy czy do konkretnej dyscypliny sportowej. Szanując tych, którym natura od urodzenia "podarowała" chorobę, musimy jednocześnie pamiętać, że są to osoby, które nie będę mogły pełnić niektórych funkcji. Czy było dyskryminacją odmowa zatrudnienia osoby z zespołem Downa na stanowisku operatora elektrowni jądrowej? Moim zdaniem nie, ale co do zdania poprawnie myślących to mam wątpliwości.
      Problem dyskryminacji traktowany jest jednostronnie. Społeczeństwo uczy się traktować osoby chore jak zdrowe. A to nie tędy droga. Podejrzewam, że wielu twórców kampanii antydysryminacyjnych podchodzi do tego od złej strony. Zastanawiają się, co społeczeństwo może zrobić dla tych osób, a może warto byłoby raczej zapytać, co chore osoby mogą nam zaoferować? Na tym polegałaby by siła społeczeństwa. Znam twoje ograniczenia, ale znam też twoje możliwości i chętnie je wykorzystam.
      A chyba głównym hasłem walczących z dyskryminacją powinno być coś takiego:
      "Akceptuję twoje niedoskonałości, bo nigdy nie będę tobą."

      Dyskryminacja przejawia się wtedy, kiedy ktoś, kto spełnia określone warunki, jest odrzucany z powodów, które nie mają znaczenia w życiu codziennym, grze czy pracy.

      Przepraszam za chaos, ale ostatnio strasznie dużo myśli kłębi się w mojej głowie.
      • maitresse.d.un.francais Re: Poprawność polityczna 31.07.11, 19:12
        Nie jest tak i wcale nie trzeba mieć zespołu Downa, żeby nie pasować do profilu stanowiska pracy czy do konkretnej dyscypliny sportowej.

        To dlaczego u Boga Ojca wmawia nam się, że każdy może założyć firmę?

        Przecież to też wymaga swoistych talentów.
        • kora3 hmmm 31.07.11, 19:24
          Alez jasne, ze wymaga. Moze chodzi o to, ze kazdy kto ma zdolnosc prawną do samodecydowania teoretycznie ma takze zdolnosc prawną do ZALOZENIA działalnosci gospodarczej. Czyli nie ma przeszkód (hmm), zeby ją sobie załozył. NAtomiast co do PROWADZENIA z powodzeniem, to już mam spore watpliwosci, bo wiem np. ze ja sama takich zdolnosci nie posiadam. Oczywiscie,z e mogłabym załozyć firmę i pracować jak doytychczas robiąc to, co teraz zlecając komuś prowadzenie rachunków (raz w misiacu czy dwa de facto), ale jak sądze masz na mysli działalnosc calkiem na serio samodzielną.
          • maitresse.d.un.francais Re: hmmm 31.07.11, 19:26
            kora3 napisała:

            > Alez jasne, ze wymaga. Moze chodzi o to, ze kazdy kto ma zdolnosc prawną do sam
            > odecydowania teoretycznie ma takze zdolnosc prawną do ZALOZENIA działalnosci go
            > spodarczej. Czyli nie ma przeszkód (hmm), zeby ją sobie załozył. NAtomiast co d
            > o PROWADZENIA z powodzeniem, to już mam spore watpliwosci, bo wiem np. ze ja sa
            > ma takich zdolnosci nie posiadam.

            No właśnie.

            Toteż dlaczego na każdego media ( i co poniektórzy internauci) wrzeszczą, żeby się samozatrudnił/założył firmę?
            • kora3 Re: hmmm 31.07.11, 19:39
              Bo ktosik wykupił takie spoty?

              Tak naprawde to z tym "samozatrudnieniem" róznie jest:) Kiedyś w jednej z firm w której pracowałam była moda na umowy agencyjne. Wiesz - zakąłdalaś firmę, jedoosobową i "sprzedawałas" swe usługi , w tym przypadku teksty (i zdkjecia) wydawcy. Wydawca zwracał za ZUS, dodawał podstawe jeszcze i płącił za teksty. Podobno bardziej się to opłacało, niż płącić za zus na etacie. Nie wiem, nie znam się - ja tak zatrudniona nie byłam, ale paru znajomych było i z tego co gadalismy, "na rekę" róznic w zarobkach nie było:)
              Tego rodzaju "samozatrudnienie" jest tak samo trudne, jak i zatrudnienie sie na etat:) Z grubsza VAT odprowadzic raz na miesiac i ZUS zapłacić kazdy umie i jeszcze korzysci ma, bo moze sobie odliczyć pewne rzeczy "na firmę", ale co najwazniejsze: nie musi się starac o zbyt dla swoich usług.

              Takie coś moze być korzystne i dla pracownika i dla pracodawcy, tyle tylko, ze takich branż nie jest pewnie duzo.
        • berta-death Re: Poprawność polityczna 31.07.11, 19:25
          > To dlaczego u Boga Ojca wmawia nam się, że każdy może założyć firmę?

          Bo może. A, że nie każdy zostanie dzięki temu milionerem, to inna sprawa.
          • maitresse.d.un.francais Re: Poprawność polityczna 31.07.11, 19:27
            berta-death napisała:

            > > To dlaczego u Boga Ojca wmawia nam się, że każdy może założyć firmę?
            >
            > Bo może. A, że nie każdy zostanie dzięki temu milionerem, to inna sprawa.

            Aha, to każdy może zgłosić się np. na dżokeja. A że nim nie zostanie, to inna sprawa.

            Na 10 założonych firm 9 upada.
            • professional_scoffer Re: Poprawność polityczna 31.07.11, 20:58
              "To dlaczego u Boga Ojca wmawia nam się, że każdy może założyć firmę?"

              Bo jak politycy nie wiedzą jak rozwiązać problem bezrobocia to lansują hasło: niech każdy sam sobie założy firmę.
        • eekonomista Re: Poprawność polityczna 31.07.11, 20:09
          Odnosiłem się do treści reklamy, stąd ten zespół Downa.
      • kora3 No niby tak, ale 31.07.11, 19:46
        eekonomista napisał:
        >
        > Dyskryminacja przejawia się wtedy, kiedy ktoś, kto spełnia określone warunki, j
        > est odrzucany z powodów, które nie mają znaczenia w życiu codziennym, grze czy
        > pracy.


        idac tym tokiem myslenia. Nie jest zatem dyskryminacją, gdy ktoś nie przyjmuje do pracy samotnej matki z dwójką małych dzieci. Przecież nalezy przypuszcac, ze skoro ma małe dzieci, to nierzadko moze jej sie zdarzyc sytuacja, kiedy bedzie musiała z któryms zostac w domu z powodu choroby tegoż, prawda? To JEST z ounktu widzenia pracy, niekorzystne.
        • eekonomista Re: No niby tak, ale 31.07.11, 20:08
          To tylko uproszczona definicja, bo nie da się w jednym zdaniu wymienić wszystkiego :)
          • kora3 Re: No niby tak, ale 31.07.11, 20:15
            No ale JEST to dyskryminacja, czy też nie jest? Załozmy ze pracodawca wybiera osobę, która nie ma takich obciazeń z tymi samymi kwalifikacjami, co owa samotna matka. Dyskryminuje, czy nie? Czy wszystko zalezy od tego, czy POWIE: niestety, obawiam się,ze w pani sytruacji życiowej mogłaby pani nie sprostac zadaniom jakie stawiamy osobie na tym stanowisku? Jesli powie : dziekujemy za aplikacje i rozmowe, ale zdecydowalismy się wybrac koigoś innego, kto bardziej odpowiada profilowi firmy to dyskryminacji niet?
            • eekonomista Re: No niby tak, ale 31.07.11, 20:25
              Wracamy do podstaw stosunków międzyludzkich. Szczerość wobec siebie i innych. Przede wszystkim z tym mamy problem, a pozostałe problemy to pochodne braku szczerości.
              • kora3 Re: No niby tak, ale 31.07.11, 20:40
                eekonomista napisał:

                > Wracamy do podstaw stosunków międzyludzkich. Szczerość wobec siebie i innych. P
                > rzede wszystkim z tym mamy problem, a pozostałe problemy to pochodne braku szcz
                > erości.


                No tak, ale szczerosc pracodawcy moze go w tym momencie kosztowac proces o dyskryminacje. załozmy powie szczerze jak jest: że z racji jej sytuacji zyciowej zamiast samitnej matki, wybiera osobę bez takich obciązeń i ryzyka absenscji w pracy. Wystarczy, ze kobieta to nagra i gosc, albo babka ma gotowy problem:) Wiec lepiej powiedzieć obłudnie, ze sa inne powody.
                >
                • eekonomista Re: No niby tak, ale 31.07.11, 20:49
                  kora3 napisała:

                  > eekonomista napisał:
                  >
                  > > Wracamy do podstaw stosunków międzyludzkich. Szczerość wobec siebie i
                  > innych. P
                  > > rzede wszystkim z tym mamy problem, a pozostałe problemy to pochodne brak
                  > u szcz
                  > > erości.

                  >
                  > No tak, ale szczerosc pracodawcy moze go w tym momencie kosztowac proces o dysk
                  > ryminacje. załozmy powie szczerze jak jest: że z racji jej sytuacji zyciowej za
                  > miast samitnej matki, wybiera osobę bez takich obciązeń i ryzyka absenscji w pr
                  > acy. Wystarczy, ze kobieta to nagra i gosc, albo babka ma gotowy problem:) Wiec
                  > lepiej powiedzieć obłudnie, ze sa inne powody.
                  > >

                  Gdyby był szczery, to by po prostu nie mógł dyskryminować.
                  • kora3 Re: No niby tak, ale 31.07.11, 21:07
                    eekonomista napisał:
                    >
                    > Gdyby był szczery, to by po prostu nie mógł dyskryminować.


                    Nie zrozumiałam ... dlaczego nie nmogłby? Wszak nie chcxiałby pracownika zagrozonego czestą absencją.
                    • six_a Re: No niby tak, ale 31.07.11, 21:52
                      > Wszak nie chcxiałby pracownika zagroz
                      > onego czestą absencją.
                      nie można pytać o rodzinę, liczbę dzieci, plany prokreacyjne i inne temu podobne, będące ingerencją w sferę prywatną.
                      więc jeśli pracodawca o to pyta i tym się kieruje przy wyborze pracownika, to bierze pod uwagę kryteria niemerytoryczne i jest to dyskryminacja.
                      • kora3 Re: No niby tak, ale 31.07.11, 21:59
                        OK, pomujam już, ze nie są to kryteria wg mnie niemerytoryczne, ale nie ja jestem ustawodawcą wiec ...
                        Zalozmy, ze o takiej sytuacji pracodawca siłą rzeczy dowiaduje sie na okresie próbnym. Powiedzmy, ze wynosi on miwsiac, z czego pracownica jest 3 tyg. na L-4 z tytułu opieki nad chorymi dziećmi. Ma prawo. A pracoidawca ma prawo jej nie przedłuzyc umowy, z tytułu tego, ze nie bylo jej de facto w parcy przez 3/4 okresu próbnehgo, z usparwiedliwieniem - oczywiscie. Popełnia dyskryminację, czy nie?
                        • six_a Re: No niby tak, ale 31.07.11, 22:10
                          myślę, że w sytuacji, gdy pracownik nie wywiązuje się z obowiązków, nie ma co tego roztrząsać pod kątem dyskryminacji. może tak być zarówno w przypadku matki z dwójką dzieci, jak i pana chorego na coś tam, który na siebie bierze zwolnienia.

                          dyskryminacją będzie jeśli w oparciu o te doświadczenia z premedytacją nie będzie zatrudniał kobiet z dziećmi pomimo kwalifikacji (pomijam jak się tego dowie, załóżmy że jakoś się dowie).

                          taką dyskryminację da się udowodnić. np. w sytuacji gdy zostaje zatrudniony ktoś kto nie miał najwyższych kwalifikacji, najlepszych wyników z testów rekrutacyjnych, ale np. był jedynym mężczyzną w grupie starających się o pracę.
                          • ka-mi-la789 Re: No niby tak, ale 31.07.11, 22:13
                            A jeżeli jedyny mężczyzna oprócz bycia jedynym mężczyzną wykazał się najlepszymi umiejętnościami komunikacyjnymi albo zdolnością do pracy w zespole?
                            • kora3 Albo zwyczajnie ma kwalifikacje i umiejetnosci rów 31.07.11, 22:28
                              ne rekrutującym kobietom? Pracodawca ma do dyspozycji załozmy 10 osob z równymi kwalifikacjami. Nie mzoe sobie wybrac takiej, która mu z najrózniejszych powodów, od płci, po kolor włosów np. pasuje?:)
                            • six_a Re: No niby tak, ale 31.07.11, 22:34
                              wtedy nie będzie miał problemu z udowodnieniem, że był najlepszym kandydatem;)
                          • kora3 Re: No niby tak, ale 31.07.11, 22:26
                            six_a napisała:

                            > myślę, że w sytuacji, gdy pracownik nie wywiązuje się z obowiązków, nie ma co t
                            > ego roztrząsać pod kątem dyskryminacji. może tak być zarówno w przypadku matki
                            > z dwójką dzieci, jak i pana chorego na coś tam, który na siebie bierze zwolnien
                            > ia.


                            No, ok, ale przecież nie wywiazuje się nie dlatego, ze zlewa prace, tylko jest chory, kazdemu sie mzoe zdarzyc, nie?

                            >
                            > dyskryminacją będzie jeśli w oparciu o te doświadczenia z premedytacją nie będz
                            > ie zatrudniał kobiet z dziećmi pomimo kwalifikacji (pomijam jak się tego dowie,
                            > załóżmy że jakoś się dowie).


                            Albo w ogóle kobiet w wieku okołorozrodczym. Teraz pytanie: czy dysktruyminował bedzie dopiero gdy w ogłoszeniu napisze, ze szuka panów, albo podczas rozmowy powie, że zainteresowany kobieta na to stanowisko nie jest, czy takze jesli się wykreci ze znalazł ;lepszego kandydata:)
                            >
                            > taką dyskryminację da się udowodnić. np. w sytuacji gdy zostaje zatrudniony kto
                            > ś kto nie miał najwyższych kwalifikacji, najlepszych wyników z testów rekrutacy
                            > jnych, ale np. był jedynym mężczyzną w grupie starających się o pracę.

                            >
                            No wiewsz w przypadku prywatnej firmy trudno chyba dotrezec do takich dokumentów, ale załozmy, ze się da. A co bedzie jesli mezczyzna nie bedzie jedyny, bedzie spełnbiał warunki, ale zostanie wybrany daltego, ze jest mezczyzną?
                            • six_a Re: No niby tak, ale 31.07.11, 22:41
                              > No, ok, ale przecież nie wywiazuje się nie dlatego, ze zlewa prace, tylko jest
                              > chory, kazdemu sie mzoe zdarzyc, nie?
                              a ta matka, co zwolnienia na dzieci, to nie ma obiektywnej przyczyny, tylko zlewa? prawo umożliwia branie zwolnień na dzieci rodzicom niezależnie od płci, więc żadna gwarancja, że ojciec dzieciom brać zwolnień nie będzie.


                              czy dyskryminował
                              > bedzie dopiero gdy w ogłoszeniu napisze, ze szuka panów, albo podczas rozmowy
                              > powie, że zainteresowany kobieta na to stanowisko nie jest, czy takze jesli się
                              > wykreci ze znalazł ;lepszego kandydata:)
                              nie można zdaje się już pisać w ogłoszeniach, że szuka się tylko panów, ani pieprzyć (sorry) takich farmazonów w trakcie rozmów kwalifikacyjnych. trzeba się pilnować. anyway: jeśli przyjmuje w oparciu o kryteria inne niż kwalifikacje, wykształcenie czy wiedzę potrzebną do pracy na danym stanowisku, to dyskryminuje, nawet jeśli nikt go za rękę nie złapie.
                              • kora3 Re: No niby tak, ale 31.07.11, 22:49
                                six_a napisała:

                                > a ta matka, co zwolnienia na dzieci, to nie ma obiektywnej przyczyny, tylko zle
                                > wa? prawo umożliwia branie zwolnień na dzieci rodzicom niezależnie od płci, wię
                                > c żadna gwarancja, że ojciec dzieciom brać zwolnień nie będzie


                                Ale ja miałam OBIE osoby na mysli, nie tylko matkę. Obie nie zlkewały, tylko legalniue były na zwolnieniu.

                                Ale jest spora szansa, że zadnej z tych osób pracodawca nie ptrzedłuzy umowy. No chyba, ze chodzi o jakiś szczególny nprzypadek - ktoś, albo czyjes dziecko miało np. operacje nagłą typu wyrostek. Jesli jest stan choroby przewlkekłej, albo perspektywa czestszych absenscji z racji chorowitych dzieci, to truudno mu sie dziwic.



                                > nie można zdaje się już pisać w ogłoszeniach, że szuka się tylko panów, ani pie
                                > przyć (sorry) takich farmazonów w trakcie rozmów kwalifikacyjnych. trzeba się p
                                > ilnować. anyway: jeśli przyjmuje w oparciu o kryteria inne niż kwalifikacje, wy
                                > kształcenie czy wiedzę potrzebną do pracy na danym stanowisku, to dyskryminuje,
                                > nawet jeśli nikt go za rękę nie złapie.

                                >
                                >Jak widac mozna, skoro takie ogłoszenia sie pojawiają :) Są zajhecia, w których kobietry sie niemal nie zdarzaja, czy panowie i mozna znależć takie np. przyjmiemy panów do firmy transportowej wymagane prawo jazdy akt. C itd. albo przyjmiemy panie do opieki nad dziećmi. Ciekawe czy ktoś sciga takich ogłoszeniodawców:)
                                • six_a Re: No niby tak, ale 31.07.11, 22:57
                                  Są zajhecia, w kt
                                  > órych kobietry sie niemal nie zdarzaja, czy panowie i mozna znależć takie np. p
                                  > rzyjmiemy panów do firmy transportowej wymagane prawo jazdy akt. C itd. albo p
                                  > rzyjmiemy panie do opieki nad dziećmi. Ciekawe czy ktoś sciga takich ogłoszenio
                                  > dawców:)

                                  pisze się stanowisko, a jeśli kobiety/mężczyźni nie występują w zawodzie, to w ogóle nie ma problemu. są też zajęcia, gdzie płeć będzie wymogiem, bo trudno by o rolę powiedzmy matki boskiej, starał się facet i jeszcze robił cyrk, że go dyskryminują;)

                                  na zachodzie się tego przestrzega, by w ogłoszeniach przy stanowiskach neutralnych płciowo nie pojawiała się płeć. a u nas to nie wiem - dziki wschód, pewnie można.
                                  • kora3 Re: No niby tak, ale 31.07.11, 23:02
                                    Nie przeglądam ogłoszeń na bieząco, ale widZe, ze bywa wymieniuona płec. Owszem, przynzje ci racje, nie rzuciło mi się w oczy przy stanowiskach neutralnych płciowo, ale czy sam fakt, ze są nieneutralne płciowo nie ejst dysktryminacja?:) Przecież jeszcze z 30 lat temu nie do pomyslenia była kobieta - strazak, czy kobieta - zołnierka, a teraz są, znaczy, że wczesniej byłą dyskryminacja. Dlaczego facet nie moze być opiekunem do dziecka, akobieta kierowcą TIR-a?
                                    • six_a Re: No niby tak, ale 31.07.11, 23:09
                                      >ze są nieneutralne płciowo nie jest dyskryminacja?:)
                                      nie jest, błagam nie zjeżdżajmy w tę stronę. jest wiele czynności, które wkraczają w sferę intymną, wtedy często płeć ma znaczenie. na sprzątacza sauny damskiej nikt nie zatrudni faceta, jest to normalne i uzasadnione specyfiką wykonywanej pracy.

                                      >Dlaczego facet nie może być opiekunem do dziecka, a kobieta kierowcą TIR-a?
                                      może być. nie ma takich ograniczeń.
                                      • kora3 Re: No niby tak, ale 31.07.11, 23:18
                                        dobra , masz rację za bradzo uszczegołowiam i dochodzimy do absurdów. Tak czy owak: co jest wówczas, gdy pracodawca chce zatrudnić faceta? Jesli chodzi o prywatną firmę to raczej słaba szansa, ze dotrezesz do dokumentó z rekrytacji. Ale załozmy ze masz je. No i wychodzi, że z 10 kandytaów o podobnych kwalifikacjach ktoś ztrudnia faceta. Jak mu udowodnic dyskryminację płciowa? Moze facet po prostu zrobił na nim naj;lepsze wrazenie? Przy podobnych lkwalifikacjach wybierajac jedną z 10 osób czymś pozamerytorycznym się jednak kierujesz (skoro metrytorycznie reprezentują z grubsza to samo). Nie moze to być ogólne wrazenie, miła aparycja, pasujacy ci strój, błysl w oku ?:)
                                        • six_a Re: No niby tak, ale 31.07.11, 23:33
                                          przypuszczam, że na pojedynczym przypadku małej, prywatnej firmy jest to nie do udowodnienia, pracodawca zawsze może się zasłonić wyższymi kwalifikacjami przyjętego pracownika. ale gdy będzie duża firma, to jest szansa, że ludzie są zatrudniani wg tego samego wzoru, i załóżmy, że pracodawca przyjmuje samych, no nie wiem, niech będzie, że świadków jehowy. jest internet, są opinie na temat pracodawcy, krążą tzw. słuchy. jeśli jakiś odrzucony katolik się uweźmie i znajdzie więcej niezatrudnionych z powodu li i jedynie niesłusznego wyznania, to przypuszczam, że byłaby szansa udowodnienia dyskryminacji.
                                          • kora3 no ok 31.07.11, 23:41
                                            Ale czy nie jest tak, ze pracodawca moze uzyć argumentu pozytywnego, zamiast negatywnego. Np. nie powie"nie zatrudnilem Kowalskiego , bo jest katolikiem, a ci nie wzbudzaja we mnie zaufania", a "Zatrudniłem Nowaka, bo wzbudził moje zaufanie. Z doswiadczenia mam dobre zdanie o SJ, jako o pracoiwnikach, a kwalifikacje mieli takie same" .

                                            Czy przy takich samych kwalifikacjach pracowników pracodawca nie ma prawa kierowac się własną intuicją, swoim doswiadczeniem, swoim wrazeniem, swoimi upodobaniami?

                                            Albo np. sytuacja. w której w ogłoszeniu podane jest "doswiadczenie nie jest wymagane", ale pracodawca po spotkaniach z kandydatami uznaje, ze np. Kowalski jest najlepszy, bo ma okreslone doswiadczenie. To go do Kowalskiego przekonuje, choć nie było to kryterium poczatkowe.
                                            • six_a Re: no ok 31.07.11, 23:45
                                              > Ale czy nie jest tak, ze pracodawca moze uzyć argumentu pozytywnego,
                                              nie ma znaczenia, czy on powie, że kocha SJ, czy że nienawidzi katoli.
                                              kierował się względami, które nie mają znaczenia dla wykonywanej pracy. to wystarczy.


                                              > Albo np. sytuacja. w której w ogłoszeniu podane jest "doswiadczenie nie jest wy
                                              > magane", ale pracodawca po spotkaniach z kandydatami uznaje, ze np. Kowalski je
                                              > st najlepszy, bo ma okreslone doswiadczenie. To go do Kowalskiego przekonuje, c
                                              > hoć nie było to kryterium poczatkowe.
                                              a co to ma wspólnego z dyskryminacją?
                                              • kora3 Re: no ok 31.07.11, 23:49
                                                six_a napisała:

                                                > > Ale czy nie jest tak, ze pracodawca moze uzyć argumentu pozytywnego,
                                                > nie ma znaczenia, czy on powie, że kocha SJ, czy że nienawidzi katoli.
                                                > kierował się względami, które nie mają znaczenia dla wykonywanej pracy. to wyst
                                                > arczy.


                                                Pracodawca nie mzoe powiedzieć, ze z 10 osób o tych samych kwalifikacjach jakas z jakiś wazgledów zrobiła na nim nalkepsze wrazenie, albo wzbudziła najwieksze zaufanie?
                                                Sorry, to absurdalne:)

                                                > a co to ma wspólnego z dyskryminacją?

                                                no załozmy czlolwiek bez doswiadczenia mogły poczuc się dytskryminowany z racji njego braku. Wszak wyraźnie napisano, że nie ejst to ktryterium, a okazuje się,z e jest. A jesli nie dyskryminowany, to powiedzmy - oszukany\.
                                                • six_a Re: no ok 01.08.11, 01:10
                                                  > Pracodawca nie mzoe powiedzieć, ze z 10 osób o tych samych kwalifikacjach jakas
                                                  > z jakiś wazgledów zrobiła na nim nalkepsze wrazenie, albo wzbudziła najwieksz
                                                  > e zaufanie?
                                                  a dlaczego miałby nie móc powiedzieć? pozytywne wrażenie to raczej istotne kryterium przy przyjmowaniu do pracy.

                                                  > Sorry, to absurdalne:)
                                                  nie, patrz wyżej.

                                                  > no załozmy czlolwiek bez doswiadczenia mogły poczuc się dytskryminowany z racji
                                                  > njego braku.
                                                  jeśli nie rozumie, czym jest dyskryminacja, to wszystko może sobie poczuć

                                                  >to powiedzmy - oszukany.
                                                  a kto go oszukał i w jaki sposób? kryterium "nie wymagamy doświadczenia" jest kryterium rozszerzającym o tych, którzy nie mają doświadczenia, a nie wykluczającym tych z doświadczeniem. wiadomo, że osoby z doświadczeniem będą miały szansę większą, pod warunkiem, że się zgłoszą.
                                                  • kora3 Re: no ok 01.08.11, 18:48
                                                    no, ok racja co do odczuć ...

                                                    Ale jak to? Załozmy ze jest (zawezmy) dwoje kandydatów o tych samych kwalififikacjacjach. Pracowdawca MUSI kogoś wybrac kiereujac się kryteriami niemerytorycznymi, bo merytoryczne mają spełniaja te same.
                                                  • six_a Re: no ok 01.08.11, 18:52
                                                    naprawdę? czyli weźmie tego kandydata, który ma np. strój w kolorze jaki lubi jego matka? serio?
                                                  • kora3 Re: no ok 01.08.11, 19:03
                                                    Nie wiem czy to akurat bedzie kryterium:) ale na logike - majac dwoje kandydatów o tych samych umiejetnisciach, predyspozycjach, kwalifikacjach a muszac wybrac jednehgo siłą rzeczy MUSI pokierowac sie czymś niemerytorycznym: wrazeniem zroibionym na sobie przez jedną i drugą osobe, intuicją, cechami, które nie mają wie3kszego znaczenia dla stanowiska (np. wygląd, glos, gestykulacja, płec, cookolwiek)
                                                  • six_a Re: no ok 01.08.11, 19:09
                                                    >a musząc wybrać jednego siłą rzeczy MUSI pokierować się czymś niemerytorycznym: wrażeniem zrobionym na sobie przez jedną i drugą osobę,

                                                    nie nie musi. to że kryterium nie zostało wyartykułowane w ogłoszeniu, nie oznacza że będzie niemerytoryczne. niemerytoryczne będzie wtedy, gdy kompletnie nie będzie miało wpływu na wykonywanie danej pracy.

                                                    naprawdę, nie rozumiem w ogóle Twoich dylematów.
    • margie Re: Kampania społeczna dot. dyskryminacji 31.07.11, 19:20
      mnie sie wydaje, ze w tym spocie nie chodzi o pokazanie schematu rywalizacji i zebrania mozliwie najlepszej grupy prowadzacej do zwyciestwa, a o pokazanie ze widoczzna ulomnosc jest powodem do eliminacji.
      Jak wiekszosc spotow w tego rodzaju kampaniach musi sie chyba odwolac do schematu- wydaje mi sie, ze wiekszosc pomysli o dyskryminacji, bo go nie wybrali bo jest ulomny, a prawie nikt nie pomysli o faktycznym bezsensie tej sytuacji. ja sama pamietam ze szkoly, ze osoby najslabsze sportowo zawsze byly problemem w tego typu zabawach i mimo ze im nic fizycznie nie brakowalo, nie byly wybierane, lub wybierane w ostatecznosci. Tutaj zastosowano celowe pzrejaskrawienie, zeby wzmocnic efekt.

      A dyskryminacja to jest chyba wtedy , kiedy powod odmowy jest wprost wyartykułowany: bo jestes brzydki, kulawy, bo jestes gejem, Romem czy Zydem....
      • kora3 Re: Kampania społeczna dot. dyskryminacji 31.07.11, 19:32
        margie napisała:

        > mnie sie wydaje, ze w tym spocie nie chodzi o pokazanie schematu rywalizacji i
        > zebrania mozliwie najlepszej grupy prowadzacej do zwyciestwa, a o pokazanie ze
        > widoczzna ulomnosc jest powodem do eliminacji.


        No pewnie! Tylko, ze taka eliminacja jest całkowicie naturalna, uzasadniona i zgodna ze zdrowym rozstądkiem, gdy idzie o sportową rywalizację! Zatem przedstawianie jej jako dyskryminacji jest błędem z załozenia.

        ja s
        > ama pamietam ze szkoly, ze osoby najslabsze sportowo zawsze byly problemem w te
        > go typu zabawach i mimo ze im nic fizycznie nie brakowalo, nie byly wybierane,
        > lub wybierane w ostatecznosci.


        No dokładnie i NIKT tego jako dyskryminacji nie odbierał, bo nią nie było!


        Tutaj zastosowano celowe pzrejaskrawienie, zeby
        > wzmocnic efekt.


        Ale przejaskrawia sie bezsensowną sytuację, w tym rzecz..

        >
        > A dyskryminacja to jest chyba wtedy , kiedy powod odmowy jest wprost wyartykuło
        > wany: bo jestes brzydki, kulawy, bo jestes gejem, Romem czy Zydem....


        MAsz trację i jej nie masz - bo wybacz, ale takie rozumowanie tchnie mi obłudą. Robimy tak, czy siak, ale NIE MÓWIMY dlaczego naprawde. JAsne, ze w normalnych sytuacjach zyciowych NIKT, albo prawie nikt nie mowi. Ale istotne jest też dlaczego odmawiamy i czego. Jesli np. prywatnej znajomosci damsko-meskiej to czy niechec do takiej z np. Romem to dyskryminacja?>
        • margie Re: Kampania społeczna dot. dyskryminacji 31.07.11, 19:59
          Korcia, ale o jakiej dyskryminacji my tu rozmawiamy? przeciez nie naturalnej selekcji w zyciu prywatnym a o dyskryminacji w pracy i zyciu spolecznym ze wzgledu , tu cytat: na rasę lub pochodzenie etniczne, wiek, niepełnosprawność, orientację seksualną, wyznanie lub przekonania, a ze względu na rasę lub pochodzenie etniczne — we wszystkich aspektach życia.

          I takiej to wlasnie dyskryminacji, w takim rozumieniu dotyczy ten spot.
          • kora3 Re: Kampania społeczna dot. dyskryminacji 31.07.11, 20:12
            margie napisała:

            a o dyskryminacji w pracy i zyciu spolecznym ze wzgle
            > du , tu cytat: na rasę lub pochodzenie etniczne, wiek, niepełnosprawność, orien
            > tację seksualną, wyznanie lub przekonania, a ze względu na rasę lub pochodzenie
            > etniczne — we wszystkich aspektach życia.


            No i ok - wszystko jasne. Tylko, ze np. pokazuje się rzekomą "dyskryminację" osoby z zespołem Downa w wyborze do gry zespołowej ( wdomysle ze wzsgledu na niepełnosprawnosc) podczas gdy do jasjenj Anielki w tej grze spreawnosc ruchowa jest KLUCZOWA. Niewybranie takiego dziecka do szkolej druzyny koszykówki (która miałaby reprezentowac szkołę na zewnątrz) już by dyskryminacją nie była.

            Pochodzenie etniczne i rasa we wszystkich aspektach zycia? A zatem jestem zmnuszona spotyakc się np. z Romem, albo Chińczykiem nawet jako kolezanka i nawet jesli go nie lubie po prostu bez wzgledu na pochgodzenie etniczne, bo podpadam pod dyskryminację?
            >
            > I takiej to wlasnie dyskryminacji, w takim rozumieniu dotyczy ten spot.
            • margie Re: Kampania społeczna dot. dyskryminacji 31.07.11, 20:16
              Pochodzenie etniczne i rasa we wszystkich aspektach zycia? A zatem jestem zmnuszona spotyakc się np. z Romem, albo Chińczykiem nawet jako kolezanka i nawet jesli go nie lubie po prostu bez wzgledu na pochgodzenie etniczne, bo podpadam pod dyskryminację?

              nie, bo go nie lubisz bo jest zlym/nudnym/wrednym czlowiekiem, a nie bo go nie lubisz bo jest Romem albo Chinczykiem. Tu wazny jest motyw. inna sprawa, ze takie zrownanie pochodzenia etnicznego i rasowego jest mega trudne do osiagniecia, czego przykladem jest USA, ktoremu sie to przez 200 lat nie udalo....
              • kora3 Re: Kampania społeczna dot. dyskryminacji 31.07.11, 20:38
                Ale załozmy, ze ktoś jest rasistą, ze tak powiem wewnętrznie. Znaczy: nie głosi rasistowskich haseł, nie odmawia pracy, czy przebywania w jednym towarzystwie z osobą innej rasy, czy pochodzenia, nie jest ostentacyjnie nuemiły dla takich ludzi, ale nie chce z nimi wchodzić w blizsze kontakty towarzyskie, ani damsko-meskie włąsnie z powodu rasy, czy pochodzenia. Nie ma do tego prawa? To już dyskryminacja?
                • margie Re: Kampania społeczna dot. dyskryminacji 31.07.11, 21:14
                  niechec do wchodzenia w blizsze kontakty nie oznancza przeciez dyskryminacji. Co innego gdyby ja glosno wyartykułował, to i owszem, ale wewnetrza dyskryminacja .. rozsmieszylas mnie:) Nie wierze w cos takiego, taka niechec musi byc widoczna, predzej czy pozniej:)
                  • kora3 Re: Kampania społeczna dot. dyskryminacji 31.07.11, 21:20
                    margie napisała:

                    > niechec do wchodzenia w blizsze kontakty nie oznancza przeciez dyskryminacji.
                    > Co innego gdyby ja glosno wyartykułował, to i owszem, ale wewnetrza dyskrymina
                    > cja .. rozsmieszylas mnie:) Nie wierze w cos takiego, taka niechec musi byc wid
                    > oczna, predzej czy pozniej:)


                    Nie wewnętrzna dyskryminacja, ale wewnętrzny np. rasizm. I nie ma z czego sie smiać. Ja np. nie wchodziłabym w bliskie kontakty ani towarzyskie, ani ttym bardziej damsko-meskie z osobami zorientowanymi silnie religijnie. Ale normalnie z nim przebywajac, nie daję im ntego odczuć. Jesli taka osoba nawet próbuje mnie indoktrynoiwać, zwyczajnie zmieniam temat, albo mówię "A wiesz, nie interesuje mnie to. Nie jestem w temacie i jakoś mnie nie kreci" albo coś podobnego. Czyli nawet nie reaguje jakoś panicznie czy bardzo zdecydowanie. Ale bliższych konatktów z kimś takim miec nie chcę i tyle. Moze być najfajniejsza poza swą ideologią osobą, ale nie chcę i już.
                • six_a Re: Kampania społeczna dot. dyskryminacji 31.07.11, 22:17
                  >Ale załozmy, ze ktoś jest rasistą, ze tak powiem wewnętrznie. Znaczy: nie głosi rasistowskich haseł, nie odmawia pracy, czy przebywania w jednym towarzystwie z osobą innej rasy, czy pochodzenia, nie jest ostentacyjnie nuemiły dla takich ludzi, ale nie chce z nimi wchodzić w blizsze kontakty towarzyskie, ani damsko-meskie włąsnie z powodu rasy, czy pochodzenia. Nie ma do tego prawa? To już dyskryminacja?

                  korcia, masz prawo być rasistką i dyskryminować, nie bój się tych słów, są tacy co się nawet tym szczycą;)
                  wewnętrzny rasizm, ja nie mogę;)
                  • kora3 Oj sixo :) nie kqzdy zawsze os sobie pisze 31.07.11, 22:22
                    naprawde:) ja akurat nie mam problemów tego rodzaju z ludźmi innej rasy. Z jakimi mam problem w sensie niecheci zawierania blizszych konatktów towarzyskich, napisałam:) Pytałam ogólnie, od jakiego moemntu zaczyna się np. dysktyminacja na tle rasuizmu waszym zdaniem :)
                    • six_a Re: Oj sixo :) nie kazdy zawsze o sobie pisze 31.07.11, 22:31
                      od jakiego momentu zaczyna się np. dyskryminacja na tle rasizmu waszym zdaniem :)
                      imo od tego, gdy głównym kryterium twojej niechęci do kogoś jest kolor skóry inny niż twój, to chyba nie jest trudne?

                      jest różnica między: nie tańczę z kimś, bo jestem zmęczona, facio mi się nie podoba albo chce mi się spać a między: bo to czarnuch, żółtek itepe.
                      • kora3 Re: Oj sixo :) nie kazdy zawsze o sobie pisze 31.07.11, 22:40
                        six_a napisała:

                        > od jakiego momentu zaczyna się np. dyskryminacja na tle rasizmu waszym zdaniem
                        > :)
                        > imo od tego, gdy głównym kryterium twojej niechęci do kogoś jest kolor skóry in
                        > ny niż twój, to chyba nie jest trudne?


                        OK, ale mnie chodzi o to, czy sama niechec do kontaktów bliższych (zaciesnienie zwyczajnej znajomosci, kontakty damsko-meskie) to już dyskryminacja, czy po prostu czlowiek ma do tego moralne prawo? Może zszedłszy z rasizmu - czy np. niechec do zawierania blizszej znajomosci z kimś o innym swiatopogladzie, innej kulturze, innym poziomie przejawiajaca się np. w odmawianiu czestszych, czy też indywidualnych spotkań (zakładam, ze taktownym) to też dyskryminacja, czy nasze prawo?

                        >
                        > jest różnica między: nie tańczę z kimś, bo jestem zmęczona, facio mi się nie po
                        > doba albo chce mi się spać a między: bo to czarnuch, żółtek itepe.

                        >
                        Ok, ok. Ale sama dobrze wiesz, że wiekszosc ludzi, nawet nie majac ochoty z kimś zatańczyć przykładowo, bo jest innej rasy, nie powie tego wprost. Powie własnie, ze przeprasza, ale jest zmeczona, nie ma teraz ochoty, czy cokolwiek innego. Moze to być nieprawda, ale moze być i prawda. A zostac odczytane, jako przejaw rasizmu.
                        No i znów w tym kontekscie pojawia sie pytranie: czy z powodu podejrzewnia o dyskryminacje MUSIMY tańczyć (spotykać sie, zacisniac kintakty) z kazdym kto ma na to ochote?
                        • six_a Re: Oj sixo :) nie kazdy zawsze o sobie pisze 31.07.11, 22:44
                          no przecież Ci piszę wyraźnie, że zależy od motywacji. masz prawo do niechęci na dowolnym tle, jedna niechęć dyskryminacją będzie, inna nie.

                          >bo jest innej rasy, nie powie tego wprost.
                          no, to są ci wewnętrzni rasiści zapewne;)
                          • kora3 Re: Oj sixo :) nie kazdy zawsze o sobie pisze 31.07.11, 22:53
                            six_a napisała:

                            > no przecież Ci piszę wyraźnie, że zależy od motywacji. masz prawo do niechęci n
                            > a dowolnym tle, jedna niechęć dyskryminacją będzie, inna nie.


                            no wiec pytam Cię, czy Twoim zdaniem człowiek ma prawo sobie dobierac np. znajomycjh, parnera wedle swoich kryteriów? Mam an mysli moralne prawo:)
                            >
                            > >bo jest innej rasy, nie powie tego wprost.
                            > no, to są ci wewnętrzni rasiści zapewne;)

                            >
                            No, może. Nie zawsze trzeba wszem i wobec glosic, ze sie ma jakąs awersje do koreslonej grupy ludzi. Uwazasz to za kulturalne? Z kazdym kogo poznajesz i ma na to ochote zawierasz zaraz blizsza znakjomosc? Kierujesz sie ttylko dogłębnym poznaniem tego człowieka (przy przelotnej znajomosci niemozliwe), czy też jakimiś innymi kryteriami? Nie mowie już o znajomosci damsko-meskiej bo moze ci sie ktoś zwyczajnie nie podobać i tyle, albo mozesz nie być zainterewsowana takowa, bo jesteś w zwiazku, ale o zwyczajnej bliższej towarzyskiej znajomosci.
                            • six_a Re: Oj sixo :) nie kazdy zawsze o sobie pisze 31.07.11, 23:03
                              czy ja się niejasno wyrażam? ma wszelkie prawo dobierać jak chce i kogo chce.

                              Uwazasz to za kulturalne? Z kazdym kogo poznajesz i ma na
                              > to ochote zawierasz zaraz blizsza znakjomosc?
                              chiba się nie rozumiemy, kieruję się, czym mam ochotę i nikomu nie będę się spowiadać z motywów, ale gdybym jednakowoż wiedziała, że powodem jest kolor skóry, zbyt chudy portfel, nie takie ciuchy, nie tacy znajomi, to bym wiedziała, że nazywa się to dyskryminacja.
                              a nie, sorry, nie wiedziałabym, bo byłabym pustakiem ceramicznym, za mało inteligentnymi i za kiepsko wykształconym, żeby to wiedzieć;)
                              • kora3 czyli akceoptruyjemy u siebie dyskryminowanie inny 31.07.11, 23:07
                                ch na polu np. towarzyskim, byle o motywach nie mówic?:)
                                • six_a Re: czyli akceoptruyjemy u siebie dyskryminowanie 31.07.11, 23:12
                                  nie wiem, czy akceptujeMY, ale nazywa się to tak, a nie inaczej.
                                  • ka-mi-la789 Re: czyli akceoptruyjemy u siebie dyskryminowanie 31.07.11, 23:17
                                    Six_a, ja nie sypiam z kobietami. Właśnie dlatego, że są kobietami. Znaczy, podła dyskryminatorka jestem, tak?
                                    • six_a Re: czyli akceoptruyjemy u siebie dyskryminowanie 31.07.11, 23:23
                                      nie, dyskryminacja a preferencje seksualne to insza bajka.
                                      no ludzie, błagam, nie każcie oczywistości pisać.
                                      • kora3 Re: czyli akceoptruyjemy u siebie dyskryminowanie 31.07.11, 23:28
                                        six_a napisała:

                                        > nie, dyskryminacja a preferencje seksualne to insza bajka.
                                        > no ludzie, błagam, nie każcie oczywistości pisać.

                                        >
                                        Sixo, ale sama to prowokujesz. Wszak pytałam Cię, gdzie kończy się nasze prtywatne upodobanie, albo jego brak do czegoś, a zaczyna dyskryminacja.
                                        Czy założenie: nie interesuja mnie mezczyźni inny ras jako parnerzy (bioe mnie nie krecą, bo staram sie unikać kłopotów zwiazanych z byciem z kimś innej kultury, bo mi nie odpowiuada icxh zachowanie, bo mi się nie podobają) to już rasizm i dyskryminacja, czy też nasze upodobania?
                                        • six_a Re: czyli akceoptruyjemy u siebie dyskryminowanie 31.07.11, 23:40
                                          korcia, czy ty rozumiesz, co to jest pojęcie i definicja? rozumiesz różnicę między ziemniakiem a marchewką czy trzeba wytłumaczyć?
                                          bo zdaje się u ciebie występuje jakieś pływanie w sosie, i po prawej stronie gara jest dyskryminacja (ziemniak) a po lewej brak dyskryminacji (marchewka), stąd wrażenie, że w połowie gara można ziemniaka nazwać marchewką. no nie można.

                                          istotny jest motyw selekcji, już o tym pisałam. motyw decyduje czy odrzucasz człowieka indywidualnie, bo ci nie przypasował, czy też z powodu jego przynależności etnicznej, religijnej i tak dalej.
                                          • kora3 Re: czyli akceoptruyjemy u siebie dyskryminowanie 31.07.11, 23:46
                                            six_a napisała:
                                            >
                                            > istotny jest motyw selekcji, już o tym pisałam. motyw decyduje czy odrzucasz cz
                                            > łowieka indywidualnie, bo ci nie przypasował, czy też z powodu jego przynależno
                                            > ści etnicznej, religijnej i tak dalej.

                                            >
                                            O matko, my sie nierozumiemny kompletnie. Nie idzie o definicję. rozuymiem Cię doskonale, gdy mówisz o tych motywach. Ale mnie konkretnie chodzi o to, czy SOBIE np. Ty dajesz prawo do odrzucenia kogoś w charakterze bliższego znajiomego własnie z posodu z definicji oznaczajacego dyskryminację?
                                            Czy teraz mnie już rozumiesz?
                                            Chodzi o to, że przeciw dyskryminacji w przestrzeni publicznej na ogół są wszyscy (no przesadziłam:)), ale jednoczesnie sobie samym dajemy na ogół prawo do tego, żeby sie mówiac kolokwialnie z kimś nie zadawac z przyczyny, któtra z definicji jest przyczyną podpadającą pod dyskryminacje.
                                            • six_a Re: czyli akceoptruyjemy u siebie dyskryminowanie 01.08.11, 00:25
                                              przecież już o tym pisałam, jakieś trzysta razy.
                                              że każdy ma prawo do wszystkiego, z tym że za niektóre wybory są obciążone nieprzyjemnymi konsekwencjami od ostracyzmu społecznego do siedzenia w pierdlu włącznie.
                                              co kto lubi.
                                              • kora3 Re: czyli akceoptruyjemy u siebie dyskryminowanie 01.08.11, 18:49
                                                sadzisz, ze jesli nie ma ochoty z kimś się przyjaźnić to musze podawac przyczyny i narazam sie na ostracyzm otoczenia? Jakoś nie dostrrezewgam
                                      • ka-mi-la789 Re: czyli akceoptruyjemy u siebie dyskryminowanie 31.07.11, 23:34
                                        A dlaczego preferencje kulturowe, estetyczne, społeczne czy jakiekolwiek inne mają być gorsze i mniej ważne od seksualnych? Dlaczego jak nie chcę się dupczyć z babą, to jest w porządku, a jak nie chcę dupczenia z Murzynem, Arabem czy łysym to dyskryminacja? Zaczynam się bać, że za odmowę dania dupy kolorowemu, spaślakowi czy menelowi spod nocnego będą grzywny albo i więzienie.
                                        • six_a Re: czyli akceoptruyjemy u siebie dyskryminowanie 31.07.11, 23:42
                                          > a jak nie chcę dupczenia z Murzynem, Arabem czy łys
                                          > ym to dyskryminacja? Zaczynam się bać, że za odmowę dania dupy kolorowemu, spaś
                                          > lakowi czy menelowi spod nocnego będą grzywny albo i więzienie.

                                          to jest jakieś kompletne pomieszanie z poplątaniem.
                                          dajesz dupy, bo ktoś jest biały? takie masz motywy? serio? czy dlatego, że ci się podoba/nie podoba/podnieca/nie podnieca? no raczej to drugie, czyli skąd w ogóle pomysł mieszania do tego dyskryminacji?
                                          • ka-mi-la789 Re: czyli akceoptruyjemy u siebie dyskryminowanie 31.07.11, 23:50
                                            Nie daję dupy, bo ktoś jest biały, musi spełnić jeszcze parę innych warunków, natomiast nie daję, bo jest beżowy. Bo beżowi mnie odrzucają. Bo nie lubię koloru beżowego, ot, co.

                                            > czyli skąd w ogóle pomysł mieszania do tego dyskryminacji?

                                            Sama piszesz, że wybór prywatnych (o takich cały czas piszę) kontaktów według kryterium koloru skóry, religii czy narodowości to dyskryminacja.
                                            • six_a Re: czyli akceoptruyjemy u siebie dyskryminowanie 01.08.11, 00:01
                                              >wybór prywatnych (o takich cały czas piszę)

                                              ta, tyle że Ty piszesz o specyficznych prywatnych, czyli intymnych, gdzie o selekcji decyduje głównie atrakcyjność seksualna. jeśli nie dajesz dupy wyłącznie dlatego, że biały, to i zielony nie będzie głównym powodem odrzucenia.

                                              tak że nie martw się, nikt Cię nie wsadzi do pierdla za odmowę dupy ciapatemu;), a jakby się kto czepił, to wiesz pod co podciągnąć niechęć.
                                              • ka-mi-la789 Re: czyli akceoptruyjemy u siebie dyskryminowanie 01.08.11, 00:06
                                                > dlatego, że biały, to i zielony nie będzie głównym powodem odrzucenia.

                                                Ależ będzie! Bo biały ma szansę, jeżeli spełni warunki dodatkowe. Zielony jest na wejściu dyskwalifikowany.

                                                > tak że nie martw się, nikt Cię nie wsadzi do pierdla za odmowę dupy ciapatemu;)

                                                Ludzkie państwo. Ale za to, że nie mam ochoty na tak zwaną kawę z ciapatym czy zapraszanie go do domu już można mnie wsadzić, tak? Bo o tym, z kim spędzam czas i kogo wpuszczam do chałupy, już nie ja decyduję, tylko jakieś politpoprawne Ministerstwo Miłości, zgadza się?
                                                • six_a Re: czyli akceoptruyjemy u siebie dyskryminowanie 01.08.11, 00:21
                                                  > Ale za to, że nie mam ochoty na tak zwaną kawę z ciapatym czy
                                                  > zapraszanie go do domu już można mnie wsadzić, tak? Bo o tym, z kim spędzam cza
                                                  > s i kogo wpuszczam do chałupy, już nie ja decyduję, tylko jakieś politpoprawne
                                                  > Ministerstwo Miłości, zgadza się?

                                                  eeeeeee, że hę? za dupę nie, a za kawę tak?
                                                  co do ministerstwa, to słyszałam, że ministrantem u was zimny lech. a u nas nie, inny zabór, nie moja sprawa znaczy.
                                                  gód najt:)
                                          • kora3 Re: czyli akceoptruyjemy u siebie dyskryminowanie 31.07.11, 23:52
                                            six_a napisała:
                                            >
                                            > dajesz dupy, bo ktoś jest biały? takie masz motywy? serio? czy dlatego, że ci s
                                            > ię podoba/nie podoba/podnieca/nie podnieca? no raczej to drugie, czyli skąd w o
                                            > góle pomysł mieszania do tego dyskryminacji?

                                            >
                                            Sixo pomysł stad, że mozna wszak mieć załozenie, ze sie z babami nie kocha, a mozna mieć załozenie, ze się z kolorowymi (otyłymi, łysymi, owłosionymi, SJ, czy muzułmanami, zajetymi, dzieciatymi itd) nie kocha, nie zadaje, nie spotyka, nie bawi, nie zawiera blizszych znajomosci.
                                            • six_a Re: czyli akceoptruyjemy u siebie dyskryminowanie 01.08.11, 00:08
                                              ze się z kolorowymi (otyłymi, łysymi, owłosionymi, SJ, czy
                                              > muzułmanami, zajetymi, dzieciatymi itd) nie kocha, nie zadaje, nie spotyka, ni
                                              > e bawi, nie zawiera blizszych znajomosci.

                                              ale czy ktoś Ci tego zabrania, bo nie rozumiem? albo nakazuje brać wszystkich jak leci?

                                              po drugie, to nie są te same założenia, zupełnie inną selekcję robisz wybierając partnerów seksualnych, inną, wybierając sobie znajomych, jeszcze inną, gdy poszukujesz ludzi, którzy mają takie samo hobby, a jeszcze inną, gdy będąc pracodawcą, musisz zatrudnić pracowników do biura.

                                              w obszarze prywatnym wolno Ci robić, co Ci się żywnie podoba. w pozaprywatnym niekoniecznie.
                                              nie chce mi się tego więcej tłumaczyć.
                                              • kora3 Re: czyli akceoptruyjemy u siebie dyskryminowanie 01.08.11, 18:56
                                                six_a napisała:
                                                >
                                                > ale czy ktoś Ci tego zabrania, bo nie rozumiem? albo nakazuje brać wszystkich j
                                                > ak leci?


                                                NIE, ale obie z przedmówczynią pytamy CIEBIE, czy SOBIE dajesz prawo moralne niekoniecznie zwiazane z konsekwencjami do selekcji np. znajomych z przyczyn z definicji uznawanych za dyskryminację? Co jest trudnego w tym pytaniu?

                                                >
                                                > po drugie, to nie są te same założenia, zupełnie inną selekcję robisz wybierają
                                                > c partnerów seksualnych, inną, wybierając sobie znajomych, jeszcze inną, gdy po
                                                > szukujesz ludzi, którzy mają takie samo hobby, a jeszcze inną, gdy będąc pracod
                                                > awcą, musisz zatrudnić pracowników do biura.



                                                Jasne, ale teraz pytam wprost i o konkrewt: czy uwazasz, ze masz MORALNE prawo w kontaktach osobistych kierowac się krytreriami, które z definicji są kryteriami "dyskryminacji". Np. czy uwaasz, ze Ty, kto9koilwiek inny, ma moralne prawo ( w swietle ustawy o dyskryminacji) do np. dobierania sobie bliskich znajomych na zasadzie: chce, zeby tpo buyła osoba mojej rasy i mojego swiatopoglądu.
                                                >
                                                > w obszarze prywatnym wolno Ci robić, co Ci się żywnie podoba. w pozaprywatnym n
                                                > iekoniecznie.
                                                > nie chce mi się tego więcej tłumaczyć.



                                                Ale nie musisz tewgo tłumaczyc, bo to jest proste jak DTRUT. Dyskryminacja z powodu rasy i pochodzenia dotyczy KAZDEJ sfery zycia? A wiec i prywatnej, czyż nie? NJa co w praktyce sie to przekąłda?
                                                >
                                                • six_a Re: czyli akceoptruyjemy u siebie dyskryminowanie 01.08.11, 21:43
                                                  >Co jest trudnego w tym pytaniu?

                                                  w tym pytaniu najtrudniejsze jest dla ciebie przeczytanie mojej odpowiedzi, która pojawiła się co najmniej parę razy.
                                                  daję sobie prawo, ale nie bez konsekwencji, równie dobrze mogłabym dać sobie prawo przejechania pieszego i udawania, że go nie zabiłam. dlatego uważam, że w całej dyskusji chodzi ci o to, aby świętego twojego prawa nie nazywać dyskryminacją, bo nieładnie wygląda.

                                                  dziękuję za uwagę.
                                                  przy okazji: prawo moralne nie może być niemoralne. nie można sobie dawać moralnego prawa do lżenia, zabijania i tym podobnych uczynków. jasne?
                                    • kora3 Re: czyli akceoptruyjemy u siebie dyskryminowanie 31.07.11, 23:25
                                      nigdyt nie spałaś z kobietą? Ło Ty:) a ja tak, w zeszłym tyugodniu nawet:) przyjaciółka u mnie nocowała i tak w jeddnym łozku, bo mojego faceta nie bylo:) czyli ja mniej dyskryminuje. Ale kochac się z nią, mimo szczerej sympatii nie chciałam (a i npropozycji nie było)- znaczy dyskryminatorkam po całosci. :)

                                      Powiem wiecej, ja jestem chamską dysktryminatorką. Dlatego, ze jak jeszcze bylam na studiach przystawiała się do mnie kolezanka z tychze, lesbijka. Powiedzialam jej, ze jestem zdecydiowanie hetero i nic z tego nie bedzie. Alem cham, powinnam była rzec, ze nie mam teraz czasu :)
                                  • kora3 Re: czyli akceoptruyjemy u siebie dyskryminowanie 31.07.11, 23:20
                                    six_a napisała:

                                    > nie wiem, czy akceptujeMY, ale nazywa się to tak, a nie inaczej.
                                    >
                                    no sadze, ze akceptuyjemy, skoro kazda z nas ma jakiejs kryteria. I skoro załozmy jnioe chcesz spotykać się z kims. kto np. nalogowo pije, mieszka w melinie itd. to dyskryminujesz taką osobę:) ja też, ale wazne, zebyśmy mówiły, ze nie, tylko akuratnie czasu nie mamy :)
                                    • six_a Re: czyli akceoptruyjemy u siebie dyskryminowanie 01.08.11, 00:17
                                      tak wygląda ta dyskusja, dlategóż;)
                                      inafisinaf

                                      https://t0.gstatic.com/images?q=tbn:ANd9GcTky_5CsRmzcK4hT69xJiV_FUaVA77W8OtO5y5-fM4amXi6iKwd
        • six_a Re: Kampania społeczna dot. dyskryminacji 31.07.11, 22:05
          > No dokładnie i NIKT tego jako dyskryminacji nie odbierał, bo nią nie było!

          ale skąd bierze się w ogóle Twoje założenie, że to dziecko z downem jest najsłabszym ogniwem w pokazanej scence i w tej grupce dzieci?

          żeby reklama była skuteczna, powinna jasno dawać do zrozumienia, że dziecko nie zostało wybrane, bo ma downa, jeśli tak nie jest, to jest do kitu.

          sorry, nie widziałam reklamy. przydałby się link czy nazwa kampanii, bo nic nie mogę znaleźć.
          • kora3 Re: Kampania społeczna dot. dyskryminacji 31.07.11, 22:33
            six_a napisała:

            > ale skąd bierze się w ogóle Twoje założenie, że to dziecko z downem jest najsła
            > bszym ogniwem w pokazanej scence i w tej grupce dzieci?


            bo z racji swego schorzenia jest mniej sparwne fizycznie, niż inne dzieci i to jest fakt.
            >
            > żeby reklama była skuteczna, powinna jasno dawać do zrozumienia, że dziecko nie
            > zostało wybrane, bo ma downa, jeśli tak nie jest, to jest do kitu.


            no, ale własnie nie zostało wybrane, bo jako zawodnik nie jest dobre w te klocki. Tak samo oferma nie byłaby, całkiem pełnopsprawna.
            >
            > sorry, nie widziałam reklamy. przydałby się link czy nazwa kampanii, bo nic nie
            > mogę znaleźć.

            >
            Nie mam linku, widzialam w TV przelotem
            • six_a Re: Kampania społeczna dot. dyskryminacji 31.07.11, 22:51
              >bo z racji swego schorzenia jest mniej sparwne fizycznie, niż inne dzieci i to jest fakt.
              to też nie do końca jest prawda, dzieci z zespołem downa mogą brać udział w różnych zajęciach sportowych, bez przesady, są nawet olimpiady specjalne, myślę, że pływak z takiej olimpiady spokojnie pokona większość "zdrowych" dzieci.


              > no, ale własnie nie zostało wybrane, bo jako zawodnik nie jest dobre w te klock
              > i. Tak samo oferma nie byłaby, całkiem pełnopsprawna.

              dzieci nie wybierają w oparciu o obiektywne kryteria i znajomość chorób, tylko kierują się bardzo często cechami zewnętrznymi, wystarczy niski wzrost, by zostać kurduplem, rude włosy by zostać klasową wredotą, a down, byś nigdy nie trafił do drużyny w zbijaka.

              dlatego ciekawi mnie jak wyglądał ten wybór. może właśnie ofermy trafiły do zespołu, a "down" nie.
              • kora3 Re: Kampania społeczna dot. dyskryminacji 31.07.11, 22:56
                six_a napisała:

                > to też nie do końca jest prawda, dzieci z zespołem downa mogą brać udział w róż
                > nych zajęciach sportowych, bez przesady, są nawet olimpiady specjalne, myślę, ż
                > e pływak z takiej olimpiady spokojnie pokona większość "zdrowych" dzieci.


                jasne, ale mowa o pzreciuetniakach przecież. Przecietne dziecko z zespołem Downa jest na ogół gorszym graczem, niż zdrowe, ale też nie kazde. Co nie znaczy, ze moze być szczególnie uzdolnione i bedzie lepsze, tylko ze wówczas pewnie zostanie wybrane, jako jednio z pierwszych:)


                > dzieci nie wybierają w oparciu o obiektywne kryteria i znajomość chorób, tylko
                > kierują się bardzo często cechami zewnętrznymi, wystarczy niski wzrost, by zost
                > ać kurduplem, rude włosy by zostać klasową wredotą, a down, byś nigdy nie trafi
                > ł do drużyny w zbijaka.


                moozliwe, ze na poczatku szkoły, ale potem... jakoś mnie nie przekonujesz:)

                >
                > dlatego ciekawi mnie jak wyglądał ten wybór. może właśnie ofermy trafiły do zes
                > połu, a "down" nie.

                >
                no pewnie daltego, ze ma Downa, ale ofermy te,ż trafiły na szarym końcu.
                >
                • six_a Re: Kampania społeczna dot. dyskryminacji 31.07.11, 23:22
                  > Przecietne dziecko z zespołem Down
                  > a jest na ogół gorszym graczem, niż zdrowe, ale też nie kazde.

                  a ile znasz przeciętnych dzieci z zespołem downa, żeby wnioskować o ich "przeciętnych umiejętnościach"
                  no zakładam, że reklama jednak jest zrobiona z sensem, jak ją przyuważę, to jeszcze tu wrócę.

                  > moozliwe, ze na poczatku szkoły, ale potem... jakoś mnie nie przekonujesz:)
                  nie chodziłaś do szkoły? kujon do końca był kujonem, żul żulem, a jąkała jąkałą. mimo przebłysków normalności. takie są dzieci, niestety.

                  > no pewnie daltego, ze ma Downa,
                  czyli reklama jednak spełnia funkcję, jeśli wyraźnie widać, że nie został wybrany ze względu na widoczne upośledzenie?
                  w ogóle myślę, że za bardzo się uczepiłaś tej rywalizacji. całość wygląda mi na metaforę po prostu.
                  • kora3 Re: Kampania społeczna dot. dyskryminacji 31.07.11, 23:31
                    six_a napisała:

                    Kilkoro dosc dobrze, ale wiem, ze mają na ogół słabsze kregi szyjne np. niż PRZECIETNY człowiek bez zespołu.

                    > no zakładam, że reklama jednak jest zrobiona z sensem, jak ją przyuważę, to jes
                    > zcze tu wrócę.


                    fajnie, ok


                    > nie chodziłaś do szkoły? kujon do końca był kujonem, żul żulem, a jąkała jąkałą
                    > . mimo przebłysków normalności. takie są dzieci, niestety.


                    chodziłam, ale mam nieco inne spostrzezenia z tego czasu.


                    > czyli reklama jednak spełnia funkcję, jeśli wyraźnie widać, że nie został wybra
                    > ny ze względu na widoczne upośledzenie?


                    nie spełnia, poniewaz unikanie słabego gracza na ile się da jest calkiem logiczanie,m a nie emocjonalnie uzasadnione.

                    > w ogóle myślę, że za bardzo się uczepiłaś tej rywalizacji. całość wygląda mi na
                    > metaforę po prostu.

                    >
                    ale taką z gatunku czesci biblijnych, czyli zrozumiałą tylko po długim tłumaczeniu. :) zwłaszcza dziecku.
    • piotr_57 Re: Kampania społeczna dot. dyskryminacji 31.07.11, 19:30
      kora3 napisała:

      - nieco mnie to dziwi i podpad
      > a pod robienie dzieciom wody z mózgu.
      >
      Ale Ty dzieckiem nie jesteś. Tym bardziej nie pozwalaj sobie robić wody z mózgu.
      To co opisałaś, ten terror "poprawnych politycznie", zatacza coraz szersze kręgi, ale to jeszcze nie powód by mu się poddawać.
      • kora3 Re: Kampania społeczna dot. dyskryminacji 31.07.11, 19:47
        Alez ja sę nie poddaję :)
    • soulshunter2 a tak na powaznie 31.07.11, 19:41
      jak mozna mowic o dyskryminacji, skoro autentyczni idioci zamiast fachowcow kieruja panstwem czy kluczowymi galeziami gospodarki kraju?
      • maitresse.d.un.francais Re: a tak na powaznie 31.07.11, 19:44
        soulshunter2 napisał:

        > jak mozna mowic o dyskryminacji, skoro autentyczni idioci zamiast fachowcow kie
        > ruja panstwem czy kluczowymi galeziami gospodarki kraju?

        To znaczy - osoby niekompententne nie są dyskryminowane? Delikatnie mówiąc.
        • soulshunter2 Re: a tak na powaznie 31.07.11, 19:46
          o to to. Nastepny krok w likwidowaniu dyskryminacji to wystawianie slepych koni w Wielkiej Pardubickiej.
          • maitresse.d.un.francais Re: a tak na powaznie 31.07.11, 19:57
            soulshunter2 napisał:

            > o to to. Nastepny krok w likwidowaniu dyskryminacji to wystawianie slepych koni
            > w Wielkiej Pardubickiej.

            Wolałabym już te konie w tej Pardubickiej. Mniej szkodliwe dla ogółu niż niekompetentni politycy.
      • moonogamistka Re: a tak na powaznie 31.07.11, 19:52
        Soul? Fachowcy??? W naszym kraju sa liderzy a nie fachowcy...
        Fachowcy musza byc bezstronni skad takich wziac?
        • soulshunter2 Re: a tak na powaznie 31.07.11, 20:05
          jest ich pelno, tyle ze nie pchaja sie do koryta a i nikt ich nie chce. Jeszcze by sie okazalo ze ktos ze swiecznika jest niepotrzebny i dopiero bylaby wtopa.
          • moonogamistka Re: a tak na powaznie 31.07.11, 20:10
            I to jest smutne...ze Ci co by mogli odpuszczaja...
            • soulshunter2 Re: a tak na powaznie 31.07.11, 20:18
              odpuszczaja, bo kolesie robia wszystko aby tylko fachowcy nie zaistnieli. Tak juz jest od 1989 i bedzie trwalo do ostatniego zyjacego komucha.
              • moonogamistka Re: a tak na powaznie 31.07.11, 20:21
                Nie dozyje wiec...
                • soulshunter2 Re: a tak na powaznie 31.07.11, 20:25
                  pociesze cie, ja tez nie.
                  • moonogamistka Re: a tak na powaznie 31.07.11, 20:27
                    Nie wierze Ty jestes piekny i mlody;_))
                    • soulshunter2 Re: a tak na powaznie 31.07.11, 20:32
                      alez owszę tylko serce juz nie te co kiedys.
                      • moonogamistka Re: a tak na powaznie 31.07.11, 21:11
                        damy srodki, da rade;_))
      • piotr_57 Re: a tak na powaznie 31.07.11, 20:09
        soulshunter2 napisał:

        > jak mozna mowic o dyskryminacji, skoro autentyczni idioci zamiast fachowcow kie
        > ruja panstwem czy kluczowymi galeziami gospodarki kraju?

        To (proste) następstwo demokracji opisał już Platon.
      • eekonomista Re: a tak na powaznie 31.07.11, 20:32
        soulshunter2 napisał:

        > jak mozna mowic o dyskryminacji, skoro autentyczni idioci zamiast fachowcow kie
        > ruja panstwem czy kluczowymi galeziami gospodarki kraju?

        Ale co ludziom przeszkadza dyskryminować innych? No bo chyba nawet najgłupszy rząd nie powinien mieć na to wpływu. Każdy z nas pluje na władzę, jaka by ona nie była, ale jednocześnie oczekuje od niej sensownych rozwiązań w zakresie etyki.
        • eekonomista miało być >>> (NIE)dyskryminować 31.07.11, 20:32

        • soulshunter2 Re: a tak na powaznie 31.07.11, 20:49
          poluje, bo przez 31 lat otarlismy sie zaledwie o normalna wladze ktora szybko zostala odsunieta. "Panie prezydencie, niech pan nas ratuje" Wiesz kto, do kogo i kiedy to powiedzial?
          • eekonomista Re: a tak na powaznie 31.07.11, 20:51
            soulshunter2 napisał:

            > poluje, bo przez 31 lat otarlismy sie zaledwie o normalna wladze ktora szybko z
            > ostala odsunieta. "Panie prezydencie, niech pan nas ratuje" Wiesz kto, do kogo
            > i kiedy to powiedzial?

            Nie, nie wiem. Kto?
            • soulshunter2 Re: a tak na powaznie 31.07.11, 20:57
              Lis do Walęsy kiedy rozwalali rzad Olszewskiego.
              • eekonomista Re: a tak na powaznie 31.07.11, 21:16
                soulshunter2 napisał:

                > Lis do Walęsy kiedy rozwalali rzad Olszewskiego.

                O Wałęsie nie dyskutuję. Nie potrafię dostrzec w nim tego, czym inni się tak zachwycają.
                • soulshunter2 Re: a tak na powaznie 31.07.11, 21:20
                  ja tez nie, powiedzialbym nawet ze wprost przeciwnie.
    • rufus1szy Re: Kampania społeczna dot. dyskryminacji 31.07.11, 20:02
      Kora, jestem ojcem chorego dziecka. Niesamowity chłopak tak na marginesie. Obiektywnie rewelacyjny. Powiem Ci tak, problem w tym, że ludzie nie wiedzą jak traktować osoby odbiegające od powszechnej normy. Popadają ze skrajności w skrajność od nadmiernego folgowania- chory to trza go karmić. To nic ze ma zdrowe ręce ale trzeba pomoc bo to trendy, a z drugiej strony totalne odtrącenie, chory niemota nie nadaje się do niczego, najlepiej do zakładu.
      Niepełnosprawnym trzeba zrobić warunki do życia, nie spychać ich ani na margines ani na siłę pchać w światła reflektorów bo jak się przegnie z tym lansem to efekt jest przeciwny. Co za dużo to i świnia nie zeżre oraz akceptować i dac spokoj. Tyle. . Poprostu trzeba dać im żyć na ich miarę i możliwości. Niech każdy realizuje się tak jak umie, wykorzystuje swoje szanse i będzie ok. Społeczeństwo trzeba edukować to fakt, ale najgorzej jak nie będzie realnej akceptacji tylko pozorna taka dulszczyzna bo tak wypada a prawda zacisza domowego będzie skrajnie inna
      • rufus1szy Re: Kampania społeczna dot. dyskryminacji 31.07.11, 20:14
        Dodam jeszcze jedno
        Jestem zajebiaszczo dumny z mojego chłopaka bo jest dobrym człowiekiem (w odniesieniu od egoistycznych rozpieszczonych bachorów robiących sceny w markecie bo matka mu pokemona kopić nie chce jest moim IDOLEM), idziemy razem ulicą, obj łapy w kieszeniach i punktujemy laski (on te w swoim wieku ja w swoim) i na max wkurw... mnie podziw w oczach ludzi bo nie myślą o jaki fajny ojciec z synem tylko o jaki fajny ojciec CHOREGO dziecka. Mam ochotę wtedy powiedzieć walcie się na ryj.
        • piotr_57 Re: Kampania społeczna dot. dyskryminacji 31.07.11, 20:27
          rufus1szy napisał:

          ... Mam ochotę wtedy powiedzieć walcie się
          > na ryj....

          ... tiaaaa.
          • rufus1szy Re: Kampania społeczna dot. dyskryminacji 31.07.11, 20:29
            piotr_57 napisał:

            > rufus1szy napisał:
            >
            > ... Mam ochotę wtedy powiedzieć walcie się
            > > na ryj....
            >
            > ... tiaaaa.

            To wyraz zrozumienia czy wręcz przeciwnie?
      • kora3 Ależ ja nie chciała nikogo urazic Rufusie 31.07.11, 20:31
        akurat bezsens tej sytuacji rzucił mi się w oczy, ale naprawde nic nie mam do ludzi z Dwonem. Sama byłam kilka razy opiekunem takich ludzi na obozach rehabilitacyjnych w ramach wolontariatu i mam nader podobne do Twoich, acz na pewno skromniejsze znacznie doswiadczenia.
        Ogólnie, nie ze z zespołem Downa, ale w ogóle niepełnosprawne osoby bywają jak i pełnosprawne - rózne. Jedne są takie, ze wrecz oburzaja sie na chec pomocy, nawet gdy jej potrzebują, inne są roszczeniowe i chca, zeby za nie robić takze to, co same potrafią robić. Nie ma na to reguły.

        Generalnie zgadzam sie z toba, ze wszelkie pzreginanie jest złe i prowadzi do napiec i w efekcie krzywdzenia tak czy owak niepełnosprawnej osoby. Mam kolege ze studiów, wózkowicz od lat. Jak mielismy półmetrek studiów qrde , opedzic się nie mogł od dziewczyn, które były chetne z nuim na ten bal isc. I bynajmniuej nie dlatego, ze z listosci, czy politpoprawnosci. Po prostu był i jest bardzo fajny. Ale nie chciał kontynuować znajomosci z dziewczyną (zpoza naszego roku) z którą poszedł a raczej pojechał na ten półmetek.
        To fajna osoba, gadalismy na ten temat i K stwierdził, że impreza imprezą, ale on nie chodzi i nigdy nie bedzie, a ona być moze traktuje to, jak jakąs przygode - "chodzenie " z wózkowiczem. Powiedział mi wprost "Mnie na taki wydatek emocjonalny nie stac. Ona mi się podoba, jestem o krok od zakochania. Potem tego nie zniose". Rozumiałam go. Ale mylił się:) A. sie w nim na serio zakochała. Gosc jej normalnie unikał, ale zdobyłą gdzieś adres osrodka rehabilitacyjnego do którego pojechał na wakacjach i prezejechała prawie całą Polskę, żeby sie z nium spotkać. Rodzice i przyjaciele nie tyle njej odradzali co mowili "Dobrze się zastanów. To nie zabawa, to jest człowiek, ma uczucia, być moze łatwiejsze do zranienia niż pełnosprawny" . Zastanowiła się, pół roku dałą sobie spokój, a przed jego obroną przyszła pod drzwi z kwiatami. Jak wyjechał "z tarczą" znaczy zdany podeszła i powuedziała przy wszystkich "K, kocham Cię i chce zebyś sie ze mną ozenił. Oswiadcz am ci się, błaźnie się przy ludziach, bo wiem, ze Ty tego chcesz, ale sam nie zrozbisz" . Goscia zatkało, ale odzyskał mowę" Też cie kocham, ale mam drobny problem: nie mogę ukleknąc i ...qrde nie mam pierscionka. Ale nadrobię" . I nadrobił. :) Ostatnio byli w mojej okolicy z dziećmi (wesoła trójka z piekła rodem). To jest normalne traktowanie niepełnosptrawnej osoby, nie z litosci, nie z politpopranosci, ale z miłosci. Wszystko inne to rrzac i obłuda.
        • rufus1szy Re: Ależ ja nie chciała nikogo urazic Rufusie 31.07.11, 20:40
          Ta debata tutaj mi nie przeszkadza i nie o to mi szło. Bardziej chodziło mi o to, że zaczynam się obawiać ze te kampanie społeczne zaczynają iść złym torem. Zaczynam mieć wrażenie ze z chorego dziecka robi cię taką lady Gage vs przełamywanie tabu jakim jest brzydota
          to teraz tak będą ludziom walić ułomnością z Tv aż się oswoją? Myślę, ze efekt będzie odwrotny bo powstanie akceptacja POZORNA
          wystarczy aby rodzice wychowywali swoje dzieci bez obawy do innego i starczy. Bez flashy i innych cyrków efekt ten sam a nawet lepszy.
          • kora3 Re: Ależ ja nie chciała nikogo urazic Rufusie 31.07.11, 20:47
            Uff ulzyło mi :)

            jasne, masz rację - nie ma co ludziom wpierac na siłe, ze osoba niepełnosprawna moze robić to samo co pełnosprawna. Czasem rzecz jasna moze, ale nie zawsze. i lepiej nie udawać, trylko podkrelac, ze kazdy człolwiek jest wartosciowy, nbez wzgledu na to, czy jest młody, czy stary, pełnosprawny, zcy nie, ładny, czy brzydki. Kiedyś byłą inna kamapania dot. stroicto n.sprawnosci "niepełnosprawny pełnosprawny w pracy" i była sensowna i fajna. Pokazywała, ze osoba z oigraniczeniami ruchowymi, czy intelektualnymi moze być cenionym pracownikiem, moze pewne rzeczy robić RÓWNIE dobrze, a nawet lepiej niż pełnosprawna i o to cxhodzi.
            • rufus1szy Re: Ależ ja nie chciała nikogo urazic Rufusie 31.07.11, 20:53
              Dlatego tak jak mowie, jedyna szansa jaką widzę to wychowanie nowego pokolenia tak jak ja wychowuje swojego chłopaka (jest odważny, twardy i wie czego chce a jak czegoś chce to się musi postarać jak każdy bo nikt mi nie da już na pewno nie dla tego że chory)

              Zatrucie życia skomasowanym atakiem wszelakich kampanii i to jak dla mnie dziwnych...spowoduje jedyne fałszywe poklepywanie chorych po ramieniu ale czy coś zmieni...

            • rufus1szy Re: Ależ ja nie chciała nikogo urazic Rufusie 31.07.11, 21:01
              No i sorry Koruś za wcześniejszą dość ostrą wypowiedź
              • kora3 Re: Ależ ja nie chciała nikogo urazic Rufusie 31.07.11, 21:10
                No co Ty ... wcale taka ostra nie była, ja po prostu z kolei zdalam sobie sprawe z tego, ze mogłeś moją jakoś osobisciew ze wzgledu na syna odebrać.

                MAsz 100 proc. racji. Osobiscie uwazam, ze osoby niepełnosprawne nalezy traktować zwyczajnie, ale LICZAC sie z ich ograniczeniami. I to wystarczy. Bez fałszywego poklepuywania o jakim wspominasz, bez kierowania sie litoscią, a jedynie delikatnoiascią, taką samą, jak dla ludzi wszystlkich, w ogóle.
          • eekonomista Re: Ależ ja nie chciała nikogo urazic Rufusie 31.07.11, 20:47
            Ludzie nie szanują się wzajemnie i stąd tyle nienawiści i niechęci. Żeby być "innym" nie trzeba być chorym czy mieć inny kolor skóry. Wystarczy mieszkać po drugiej stronie ulicy lub w innym mieście, lub w innym kraju.
            Jeżeli ludzie potrafią się nienawidzieć z tak prozaicznych powodów, to co dopiero mówić o znacznie bardziej widocznych różnicach.
            • rufus1szy Re: Ależ ja nie chciała nikogo urazic Rufusie 31.07.11, 20:56
              Wiesz jak jest
              rudy to fałszywy
              ciemnoskóry- brudas
              a gruby to leń
              itd
              można wymieniać w nieskończoność
              • kora3 a jak to działa "w drugą stronę"? 31.07.11, 21:55
                racja, ale nie wiem czy zauwazyłeś, zetego rodzaju stereotypy i uwagi mówi się u nas po "wielkiemu cichu". Na zasadzie"ja tak mysle, ale to mega obciach, wiec jesli mówię to pod nosem, albo scislemu gronu".
                A co "wuyypada" mówić głosno?
                - ales ty chuda, masz anoreksję?
                - za duzo palisz, mówisz, malujesz się ( powiedzenie komuś "za duzo jesz" moze być wypowiedziane TYLKO zartem, nawet jesli to szczera prawda)
                itp. Zastanawia mnie taki podział "kulturalnych" uwag. Mam na mysli oczywoscie uwagi wypowiadane przez osoby nie bliskie, publicznie.
                Wiadomo, ze są tak samno niekulturalne jak uwaga typu za duzo jesz, czy jesteś za gruby/ba.

                Ale wyglaszanie takich uwag oraz stereotypów typu "ładna kobieta jest zawsze głupia i prózna" jakoś uchodzi tym ludziom i im samym chamskie się nie wydaje.
                Skąd to się bierze? Tylko gruba osoba ma uczucia i moze mieć kompleksy z powoduu tuszy, a chudzielewc już nie? Przecież chorobliwie chudy czlowiek TEZ na ogół wie, ze kiepsko wygląda.
                • rufus1szy Re: a jak to działa "w drugą stronę"? 31.07.11, 22:02
                  z kampaniami jest jak z moda, fala pt anoreksja tez chyba byla
                  teraz to raczej zena walczyć z anoreksja jak dzieci w afryce z głodu gina
                  u nas nie mozna poki co walczyc z homofobia na taka skale jak za granica ale i na to czas przyjdzie
                  to chyba moda
                  • kora3 Re: a jak to działa "w drugą stronę"? 31.07.11, 22:18
                    Wiesz, ale mnie chodzi teraz nie o kampanie a o zwyczajne kontakty miedzyludzkie. Miaółam kiedyś kolege w firmie, bardzoi fajny gosac wtedy dobrze po 30, zonaty z 3 chyba dzieci. Gośc byłby nawet przystojny, gdyby nie był autentytcznie chudy, nie szczupły, tylko wrecz chudy. Nie z biuedym nie z choroby, jadł sporo (bvywalismy razem w firemowym bufecie), po prostu taka uroda. Jedna "miła" poaniuenka, lekko liczac z 10 lat odeń młodsza, w hierarchii zawodowejh stojąca kilka szczebli nizej od niego non stop pozwalałaq sobie na uwagi na jego temat "Aleś try wychudzony. Zona Cię nie karmi. Dzieci tak obzerają" itp. Wszyscy uwazali uwagi panny za ponizej krytyki, ale nikt włacznie z zainteresowqanym nie zwrócił jej uwagiu. W końcu kiedyś nie wytrzymał i odpalił jej z uśmiechem " No, ale ty za mnie nadrabiasz. Pupa ci rosnie moja panno. Zbastuj, bo sie w drzwi knajpy na wesele nie zmiescisz" . Trafił w sedno, bo choć panna og,ólnie gruba jakaś nie byla, to tyłek miała jak stół:) . Ona na to w ...bek. Zrobiła cyrk, ze on sie z niej wysmiewa, ze ma duzą pupę (miała, słowo), ze tro chamskie, bo jest jej niebezposrednim, ale przełozonym, że ona ma kompleksy na tym punkcie. No tak pannica mówiła, jakby zapomniała, ze ona sama WIELOKROTNIE mu wytykała chudosc. Jak zaczeła chlipać do mnie to jej to uswiadomiłam, ze gosc jej celnie dociął, ale na JEJ uwagi o nim. Usłyszałam" No co TY? to były zarty! zresztą być chudym to nic złego". jak nic złego, to czemu mu ciągle dogryzała?:)
                    • rufus1szy Re: a jak to działa "w drugą stronę"? 31.07.11, 22:37
                      no wiesz, jest coś takiego jak kultura, wyczucie smaku i takt
                      niektóre osoby to poprostu chamy
                      • kora3 Re: a jak to działa "w drugą stronę"? 31.07.11, 22:42
                        zgadza się, ale zauwazam, ze pewne chamskie odzywki są tolerowane, a inne nie. I mechanizm tego mnie interesuje.
                        Korcia
                        "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco ponizej .. na mapie- oczywiście :)"
                        • rufus1szy Re: a jak to działa "w drugą stronę"? 31.07.11, 22:50
                          hmmmmmmmmmm, wiesz co...no myślę ze jednak społeczeństwo jakoś się zmienia
                          teraz nie wypada powiedzieć ty debilu nawet do debila z punktu widzenia definicji medycznej
                          ja wiem jak to jest jak z moich chłopakiem do lekarza no idziemy, nawet lekarz stara się wyrażać poprawnie
                          są jednak obszary jak męski wygląd gdzie barier nie ma
                          jakoś w tych kampaniach pt walka z wytykaniem otyłości czy anoreksji nie ma nas facetów tylko babki
                          bo to wy głośno mówicie ze to problem
                          i jakoś tak w sumie jest
                          wszystko zależy też od zwykłego przypadku w jakim otoczeniu ludzi żyjesz
                          w wiekszosci dla nas swiat jest prostszy i mniej wrazliwi jestesmy na krytyke
                          • kora3 Re: a jak to działa "w drugą stronę"? 31.07.11, 22:58
                            Mozliwe, a mozliwe tez ze czesc facetów nie mowi o tym, uwazajac to za niemeskie:) Wszak historia opisna przeze mnie dotryczyła faceta. Nic nie mówil, w końcu sie trafnie odciął.
                            • rufus1szy Re: a jak to działa "w drugą stronę"? 31.07.11, 23:01
                              no coś jest w tym co mówisz ;)
                              • kora3 Re: a jak to działa "w drugą stronę"? 31.07.11, 23:05
                                rufus1szy napisał:

                                > no coś jest w tym co mówisz ;)

                                Wiesz, ja sobie zdałam z tego sprawe calkiem nie tak dawno. Faceci też mają kompleksy tego rodzaju i innego, tylko rzadziej o nich mówią. Odpadlam kiedyś jak uslyszałam od kolegi nauczycoela (uczy angielskiego, jest w tym zawodzie z pasji), ze on się czuje zdołowany w towarzystwie facetów o "meskicxh" zawodach. Zapytany dlaczego tak konktretnie, bo NIKT (słowo daje) zadnych aluzji o niemseskosci jego zawodu, ba wcale o zawodach nie było, nie robił. Powiedział " A jakoś tak"
                                • rufus1szy Re: a jak to działa "w drugą stronę"? 31.07.11, 23:11
                                  facet też człowiek, jakieś emocje ma
                                  kobiety często tego nie widza ?)
                                  a moze nie chcą bo tak wygodnie...
                                  to juz ty mi powiedz ;)
                                  • cowgirl_ride Re: a jak to działa "w drugą stronę"? 31.07.11, 23:17
                                    @rufus
                                    To, że ma emocje to mało. Jakoś je powinin pokazać, żeby kobieta mogła zobaczyć, że ma. W dodatku, pokazać właściwie a nie udawać albo je maskować.
                                    • rufus1szy Re: a jak to działa "w drugą stronę"? 31.07.11, 23:19
                                      to wy wymagacie od nas siły i te wszystkie rzeczy o których zapewne wiesz
                                      czy kreci cie koleś który płacze w kinie na randce z tobą? nie, ty masz prawo plakac a on objąć cię ramieniem

                                      • cowgirl_ride Re: a jak to działa "w drugą stronę"? 31.07.11, 23:26
                                        Objąć to jedno ale drugą ręka może obetrzec łezkę a nie UDAWAĆ, że jest twardy jak skała. Bo jak przychodzi do sytuacji kiedy trzeba mieć jaja to, niestety zbyt często, my musimy je mieć.;)
                                  • kora3 Re: a jak to działa "w drugą stronę"? 31.07.11, 23:32
                                    Mysle, ze bywa róznie. Czasem nie widza, czasem nie chcą, czasem nie rozumieja. Dokladnie tak samo, jak w drugą stronę:)
                                • rufus1szy Kori 31.07.11, 23:21
                                  zajefajnie się gadało. Hejka i do poczytania kiedyś ;)
                                  • kora3 Rufi 31.07.11, 23:33
                                    Mnie też i do sklikania:) Pozdro dla rodzinki :)
        • efi-efi Re: Ależ ja nie chciała nikogo urazic Rufusie 31.07.11, 20:58
          eekonomista napisał:

          >>Na siłę próbuje się wmówić ludziom, że wszyscy mamy jednakowe zdolności, możliwości i >>predyspozycje. Nie jest tak i wcale nie trzeba mieć zespołu Downa

          - Masz 300% racji!
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka