Dodaj do ulubionych

podejście do pieniędzy

05.08.11, 20:01
Czy o pieniądzach się rozmawia? tak bo to normalne ale też nie w każdej sytuacji jest to dobrze widziane i nie każdy ma ochotę na takie rozmowy.
Ja tego nienawidzę np.w pracy czy w gronie mniej znanych ludzi. Cierpnie mi skóra jeśli ktoś wprost pyta - ile zarabiasz? -masz kredyt?-duży? -ile zapłaciłeś za wakacje? :/:/
Np.okres urlopowy - w pracy-gadki o wakacjach i tu od razu zamiast zadowolenia, opisywania, wspomnień pojawia się kwota, jezzuuu, dla mnie to żenada, nie chce słuchać ile ktoś zapłacił bo mnie to nie interesuje, nie myśle o tym, nie jestem ciekawa...
O czym może świadczyć takie finansowe 'wywnętrzanie się' ludzi? oczywiście są to jakieś jednostki ale nawyk ten jest tak uwidoczniony ze aż drażniący i śmieszny.
Obserwuj wątek
    • ursyda Re: podejście do pieniędzy 05.08.11, 20:06
      Dżentelmeni o pieniądzach nie rozmawiają
      • kkk Re: podejście do pieniędzy 05.08.11, 20:11
        ;) a więc właśnie
        wg mnie tacy ludzie mówiąc, wymieniając kwotę chcą pokazyać chyba że mają, mają więc są...
        A już takie pytania o pensje itd... delikatnie mówiąc chamówa :/ jak odpowiadam ze śmiechem nawet, że 'nie powiem' to wychodzę a jakąś tajemiczą wariatkę w ich oczach bo przecież pieniędzmi należy się chwalić! :/
        drrrażni mnie to i nie wiem jak reagować
        • ka-mi-la789 Re: podejście do pieniędzy 05.08.11, 20:14
          Pytaj: "W Urzędzie Skarbowym się zatrudniłeś czy na pożyczkę liczysz?".
          • kkk Re: podejście do pieniędzy 05.08.11, 20:20
            hehe, to oczywiste ze na tak durne pytania nie odpowiadam ale zauważyłam, że zaczynam uchodzić za taką 'tajemniczą' co to ie chce mówić za ile kupiła mieszkanie, buty, ile kosztował fryzjer, nowy sweter czy wczasy, kurdee!
            o CZYM mogą świadczyć takie pytania i mówienie z detalami o sobie - co za ile, po ile, jak drogo itd??? głupio czasem powiedzieć ze ie interesuje mnie ile kto za co zapłacił :/ a nie pytani gadają gadają...
            • grzeczna_dziewczynka15 Re: podejście do pieniędzy 05.08.11, 20:31
              MOże w celach informacyjnych? Same by babki chciały do tego fryzjera, bo fajnie strzyże, ale nie wiadomo, czy je stać na wizytę. Albo sweter fajny i też by taki chciały.
              • kkk Re: podejście do pieniędzy 05.08.11, 20:38
                ojj, to wiadomo jesli ktoś pyta w normalnych informacyjnych celach ;) jak kolezanka z kolezanką. Mnie denerwuje jak ktoś wypytuje mnie wprost i widzi ze sie migam (nie musze sie spowiadac jakie mam mieszkanie, czy kredyt czy nie, jaki samochód, ile dostałam podwyzki a moze mam debet) i dalej ciągnie temat! :/ ja bym sie wstydziła...
                • kkk Re: podejście do pieniędzy 05.08.11, 20:44
                  i jeszcze ---jesli zapytana powiem ile zapłąciłam np. za fryzjera usłysze komentarz ---ooo , jak malutkooo (czyli nie stac mnie na wiecej) albo wprost przeciwnie ---o kurde, dużo!
                  Czasem mam ochote powiedziec - wiesz, normalne rynkowe ceny ;)
                  :D:D
                  • kkk Re: podejście do pieniędzy 05.08.11, 20:46
                    nibytak ---ale ja nie potrzebuje inf. - ze pojechał ktos za 3900 za tydzien do Grecji... czy za 1100 do Egiptu ;) ---sama sobie patrze i szukam... bo czasem te 'informacje' są mocno nagięte w rózne strony ;)
                  • grzeczna_dziewczynka15 Re: podejście do pieniędzy 05.08.11, 21:22
                    Mam taką jedną znajomą co zawsze jak widzi nowy ciuch, po komplemencie: fajne, a potem pyta Ile dałaś? Sama jak sobie coś kupi, to też zawsze doda za ile, i że tanio, że w necie, bla bla. Bardzo męcząca, nie spotkam się z nią od dawna.
                    • kkk Re: podejście do pieniędzy 05.08.11, 21:29
                      o to to! :D to ja mam pare takich osób w pracy, w różnym wieku
                      Ciekawi mnie po co to robią - zadają pytani ai gadają o sobie
                      • lia.13 Re: podejście do pieniędzy 07.08.11, 00:49
                        mnie nie irytuje aż tyle jeśli ktoś mówi o sobie, natomiast jeśli ktoś wypytuje się mnie to już jest inny problem. Szczególnie nie lubię pytań o zarobki.
                        • shal2010 Re: podejście do pieniędzy 07.08.11, 21:17
                          jesteście jakieś nienormalne. Jak ktoś się mnie pyta czy głosowałem w ostatnich wyborach na PO to odpowiadam że nie bo głosowałem na UPR. Jak ktoś się mnie pyta czy wczasy które kupiłem to odpowiadam tak są drogie 7k za osobę. Jak ktoś mnie pyta o zarobki to również odpowiadam. Gdy ja pytam ile kolega czy koleżanka zarabia to również mi odpowiadają. Normalne kur.. pytanie normalna odpowiedź. Jeżeli twoi koledzy z pracy pytają się ciebie o to a sami nic o sobie nie mówią to są po prostu ciekawi. Jak ty chcesz poznać ich zarobki to spytaj to Ci odpowiedzą.... jak nie chcesz no to nie pytasz. Jak Ci nie odpowiadają pytania tych ludzi to się zwolnij i poszukaj innej pracy, nikt Ci nie karze z nimi przebywać. Jedni opowiadają inni pytają. Natomiast w krajach skandynawskich o dziwo wszystko jest przejrzyste.... cud umysłowy ..... Kobiety i ich tok myślenia..... Podejrzenie. Uważaj ukradną Ci pensje hahaha ;xDDDDDDDDDD Naprawdę szkoda że świat w 90% składa się z idiotów. Pieniądze i sex temat tabu.... żałość.
                          • misself Re: podejście do pieniędzy 09.08.11, 09:32
                            shal2010 napisał:

                            > jesteście jakieś nienormalne. Jak ktoś się mnie pyta czy głosowałem w ostatnich
                            > wyborach na PO to odpowiadam że nie bo głosowałem na UPR. Jak ktoś się mnie py
                            > ta czy wczasy które kupiłem to odpowiadam tak są drogie 7k za osobę. Jak ktoś m
                            > nie pyta o zarobki to również odpowiadam. Gdy ja pytam ile kolega czy koleżanka
                            > zarabia to również mi odpowiadają. Normalne kur.. pytanie normalna odpowiedź.

                            A jak Cię ktoś pyta, jak często się wypróżniasz, też normalnie odpowiadasz?
                            Zwierzasz się znajomym w pracy z problemów zdrowotnych?

                            Są tematy, których dobrze wychowani ludzie nie poruszają między sobą. Należą do nich polityka, choroby i pieniądze. Polacy bardzo lubią przy okazji spotkań towarzyskich opowiadać ze szczegółami o swoich perypetiach zdrowotnych albo "politykować" - tak jest od dawna. Ale to wcale nie zmienia faktu, że poruszanie takich tematów JEST NIEGRZECZNE.
                • pochmurnaxxl Re: podejście do pieniędzy 05.08.11, 21:35
                  No ale teraz za bardzo ludzie nie maja hamulców i walą bez względu na wszystko...
                  Wczesniej bylam zazenowana, teraz jak ktos przkeroczy granice to i ja sie staram ją przkrazac borniąc sie i nie mam z tym problemow..
                  • grzeczna_dziewczynka15 Re: podejście do pieniędzy 06.08.11, 12:55
                    A ja staram się być empatyczna;>
                • wuja78 Re: podejście do pieniędzy 06.08.11, 17:26
                  Pytanie wprost o wysokość zarobków to zwyczajne chamstwo - nikt nie ma nikomu obowiązku się z tego zwierzać i też nikogo nie powinno to obchodzić, a przynajmniej nie w tak nachalny sposób - niech obchodzi dyskretnie :) Nachalne i powszechne rozmowy o kwotach, najczęściej zawyżonych, są zwyczajnie dowodem na to, że ten ubogi kraj biednych ludzi nie wyrósł jeszcze z buractwa.
          • sta-fraszka Re: podejście do pieniędzy 07.08.11, 15:08
            ka-mi-la789 napisała:

            > Pytaj: "W Urzędzie Skarbowym się zatrudniłeś czy na pożyczkę liczysz?".

            Dokladnie. Tak zawsze odpowiadam na pytanie o dochody.
        • ursyda Re: podejście do pieniędzy 05.08.11, 20:16
          Mów, że nie musisz zarabiać dużo bo masz bogatego kochanka. Zawsze dziala.
        • grzeczna_dziewczynka15 Re: podejście do pieniędzy 05.08.11, 20:18
          Z większością znajomych i przyjaciół nie rozmawiam o pieniądzach. Moja jedna przyjaciółka strasznie utyskiwała ile musi zarobić, na co wydać, i że ciągle problemy, ale ją ofukałam parę razy i przestała. (W sensie, zarabia przeciętnie, wszyscy tak mają, z mieszkania nikt jej nie wyrzuca, do gara jest co włożyć, a biadolenie ile co kosztuje to strata czasu).

          Jak zaczyna się gadka o kredytach, to wychodzę, nie uczestniczę albo zmieniam temat, ale myślę, że bardzo rzadko takie tematy się pojawiają.
        • alienangel Re: podejście do pieniędzy 06.08.11, 20:14
          > jak odpowiadam ze śmiechem nawet, że 'nie powiem' to wychodzę a jakąś tajemiczą wariatkę > w ich oczach bo przecież pieniędzmi należy się chwalić! :/

          Też spotykam się z takimi reakcjami, ale nie chodzi nawet o chwalenie się - reakcja jest typu "no przecież ja TYLKO pytam". A jeśli ktoś w ogóle nie lubi mówić o prywatnych sprawach - co robił w weekend, gdzie wyjeżdża itp., to już w ogóle ma przerąbane.
        • misself Re: podejście do pieniędzy 09.08.11, 09:27
          kkk napisała:

          > A już takie pytania o pensje itd... delikatnie mówiąc chamówa :/ jak odpowiadam
          > ze śmiechem nawet, że 'nie powiem' to wychodzę a jakąś tajemiczą wariatkę w ic
          > h oczach bo przecież pieniędzmi należy się chwalić! :/
          > drrrażni mnie to i nie wiem jak reagować

          Powiedz, że masz w umowie o pracę klauzulę poufności. (Niektóre firmy mają, np. Empik.)
      • comrade Re: podejście do pieniędzy 07.08.11, 11:31
        Słyszałem takie powiedzonko że tylko biedacy nie gadają o pieniądzach. Dla ludzi bogatych pieniądze nie są tabu - m. in. dlatego właśnie są bogaci bo nie boją się/nie wstydzą rozmawiać o kasie i sposobach robienia kasy :)
        • split-fire No jasne tylko o mentalności ... 07.08.11, 23:05
          No jasne tylko o mentalności niewolnikow nie gadaja o kasie
        • misself Re: podejście do pieniędzy 09.08.11, 09:35
          comrade napisał(a):

          > Słyszałem takie powiedzonko że tylko biedacy nie gadają o pieniądzach. Dla ludz
          > i bogatych pieniądze nie są tabu - m. in. dlatego właśnie są bogaci bo nie boją
          > się/nie wstydzą rozmawiać o kasie i sposobach robienia kasy :)

          Wręcz przeciwnie - biedni ciągle narzekają, że są biedni, a bogaci nie rozmawiają o pieniądzach, tylko je po prostu mają.

          Tylko to miało zastosowanie paręset lat temu, kiedy podział na biednych (i prostych) oraz bogatych (i wykształconych, wychowanych) był bardzo widoczny. W naszych czasach sporo jest bogatych prostaków, którzy zachowali mentalność biedaków i nie wynieśli z domu kindersztuby.
    • amused.to.death Re: podejście do pieniędzy 05.08.11, 20:44
      mnie tam kwoty wakacyjne interesuja - mozna je brac pod uwage planujac kolejne wakacje.
      • marguy Re: podejście do pieniędzy 05.08.11, 21:33
        Mam toszczescie, ze mieszkam w kraju w ktorym nie rozmawia sie o pieniadzach oraz o tym kto na kogo glosuje. Dlatego spotkania towarzyskie sa zawsze bardzo przyjemne.
        • lonely.stoner Re: podejście do pieniędzy 05.08.11, 21:39
          a dla mnie to dziwne zeby sie tak obawiac takich pytan, jesli mnie ktos pyta ile zaplacilam za wakacje to szczerze mowie ile, zawsze to fajnie sie dowiedziec z pierwszej reki ze za jakis hotel mozna tyle i tyle zaplacic, jak moi znajomi lecieli do Paryza to im sama polecilam hotel w ktorym nocowalam i podalam cene - bo to byl w sumie jeden z wazniejszych aspektow. Chociaz rozumiem ze ktos moze nie chciec o tym gadac i juz, mozna normalnie powiedziec ze nie chcesz o tym rozmawiac.
          • kkk Re: podejście do pieniędzy 05.08.11, 21:46
            Czy ja wiem czy sie obawiam? nie lubie sie tak odkrywac (przeczytaj co pisałam - o co pytają - pensje, kredyt, mieszkanie itp-to wkraczanie w moją prywatność dosc nietaktownie)
            Obawiam sie o intencje tych pytan - z doświadczenia wiem, ze zadna cena nie bedzie dobra - albo za mała (nie stec mnie) albo za wysoka (oho, za dobrze mi) - dlatego zastanawia mnie cel pytających. I jeszcze to chwalenie sie....dziecinada! Po prostu mnie to mierzi i juz :/
            • marguy Re: podejście do pieniędzy 05.08.11, 21:57
              lonely pisze,ze chetnie dowie sie ile np. kosztuje wyjazd w bardzo fajne miejsce.
              I to jest normalne, bo nie ma nic wspolnego z wscibstwem.

              Natomiast nachalne wypytywanie tylko po to aby na podstawie podawanych sum moc sobie wyrobic opinie o kims jest zwyklym prostactwem wlasciwym nuworyszom i innej masci dorobkiewiczom.
            • ha-ya Re: podejście do pieniędzy 06.08.11, 14:43
              Pytam i jestem pytana o cen wakacji, fryzjera, wejsciowek, cen w niektorych restauracjach i o zgrozo cen domow/mieszkan. i nie widze w tym nic zlego 9 moi znajomi tez). to sa wazne informacje - gdzie rezerwoawac nastepne wakacje, gdzie chodzic do fryzjera ( tu chodzi o to, zeby wybrac jak najtaniej :P ), czy oplaca sie zaplacic 30 euro za wystawe czy 100 euro za obiad w restauracji.
              nieruchomosci to jeszcze inny temat- gdzie, za ile i czy mozna taniej :P I tak tu - sie ludki chwala, ze udalo im sie kupic cos taniej/ zlapali okazje. I oficjalnie marudza, ze zaplacili kupe w knajpie/ u fryzjera a nie bylo to warte tychze pieniedzy.
              Nie rozmawiam o zarobkach :D, ale i nie robimy z tego jakiejs tajemnicy :P
              |Nie mieszkam w Pl
          • shigella Re: podejście do pieniędzy 09.08.11, 09:34
            lonely.stoner napisała:
            > a dla mnie to dziwne zeby sie tak obawiac takich pytan,
            IMO zalozycielka nie boi sie, a denerwuje ;)
            Wszystko zalezy od poziomu zazylosci, osoby i tonu, ktorym zadano pytanie. Zdarzaja sie osoby przeliczajace wszystko na gotowke i tacy, ktorzy mimo iz nie prosisz ich o rade czy pozyczke, pouczaja Cie, ze marnujesz swoje pieniadze.
            Wsrod moich znajomych raczej sie przeslizgujemy po temacie, bo rozpietosc zarobkow jest znaczna i komus moglo by byc przykro.

            W dodatku tak naprawde nie wiesz, co sie stanie z informacja, ktora podasz, np. czy ktos nie doniesie do szefa (wiele firm ma zapis w umowie o niezdradzaniu wysokosci przychodow).

            > jesli mnie ktos pyta il
            > e zaplacilam za wakacje to szczerze mowie ile, zawsze to fajnie sie dowiedziec
            > z pierwszej reki ze za jakis hotel mozna tyle i tyle zaplacic, jak moi znajomi
            > lecieli do Paryza to im sama polecilam hotel w ktorym nocowalam i
            > podalam cene - bo to byl w sumie jeden z wazniejszych aspektow.
            IMO jest roznica miedzy informacyjnym wypytywaniem, bo jade w to samo miejsce czy kupuje te sama usluge i chce zaplacic mniej i nie wpakowac sie w klopoty, a pytaniem ile dalas za hotel, za jedzenie, przelot i wydziwianiem nad decyzja.
            Wole porozmawiac o tym co widzialam w miescie X niz opowiadac o cenach.

            > Chociaz rozumiem ze ktos moze nie chciec o tym gadac i juz, mozna
            > normalnie powiedziec ze nie chcesz o tym rozmawiac.
            Tyle ze do niektorych nie dociera spokojna asertywnosc i namolnoscia psuja kazde spotkanie.
          • misself Re: podejście do pieniędzy 09.08.11, 09:36
            lonely.stoner napisała:

            > a dla mnie to dziwne zeby sie tak obawiac takich pytan, jesli mnie ktos pyta il
            > e zaplacilam za wakacje to szczerze mowie ile, zawsze to fajnie sie dowiedziec
            > z pierwszej reki ze za jakis hotel mozna tyle i tyle zaplacic, jak moi znajomi
            > lecieli do Paryza to im sama polecilam hotel w ktorym nocowalam i podalam cene
            > - bo to byl w sumie jeden z wazniejszych aspektow.

            Ja podaję nazwę hotelu. Wszystko sobie można sprawdzić na stronie - to raz.
            Dwa - pytanie o pensję nie jest raczej podyktowane tym samym co pytanie "szukam jakiegoś fajnego, niedrogiego noclegu w Paryżu, może mi coś polecisz, bo już tam byłaś?".
        • mart5000 Re: podejście do pieniędzy 06.08.11, 16:51
          Taaa najlepiej pogadać o pogodzie i "dupie Maryni"
          • marguy Re: podejście do pieniędzy 08.08.11, 00:38
            mart5000 napisał:

            > Taaa najlepiej pogadać o pogodzie i "dupie Maryni"

            Jesli to jedyne tematy na ktore masz cos do powiedzenia, to rzeczywiscie, tylko one tobie pozostaly.
            Inni rozmawiaja o tym co widzieli, czytali, itp.
    • kora3 Wg mnie tacy ludzie chcą się 06.08.11, 11:43
      prawdopodobnie pochwalic i tyle.

      Pytanie kogoś o sprawy finansowe jest poza nawiasem wszelkiej kultury i to zdawałoby sie nie powinno w nikim budzić zdziwienia:) Zdawałoby sie, bo skoro to jasne jak słońce, to skad się biorą osoby pytające?

      Zaraz się moge dowiedziec, ze "sie nie znam" i wyssałąm kolejna zasade z palkca :) Wiec od razu powiem: są sytuacje i ludzie, w których i od których takie pytania są na miejscu:)
      Sytuacje to oczywiste np. w banku przy poyczce, czy kredyucie pytają. A ludzie.... To, o co wypada zapytać kogoś zależy od stopnia zazyłosci miedzy ludźmi.
      Moja siostra zapytała mnie ile zapłąciliśmy za mój samochód i wcale mnie to pytanie nie uraziło, ani nie uznałam go za n.kulturalne. Jestem z siostrą blisko, wiem, ze sama się przyumeirza do kupienia sobie auta, to i sondowało ceny :)
      Ale już na pytanie w tym samym kontekscie kolezanki z pracy odpowiedziałam "A nie za drogi był" i tyle.
      Czasem ktoś pyta o vcene, czy koszt czegoś, bo sam chciałby coś takiego miec. Ale nalezy z tym być bardzo ostrożnym . Jedsli to osoba z którą nie jest się w zazyłych kiontaktach lepiej wysondowac, czy pytanie nie urazi, albo wprost powiedzieć na poczatku po co pytajacemu ta informacja. Np. "Podoba mi się wasz wystrój domu. Słyszałam, ze projektował go profesjonalista. Mogłabyś mi dac jakiś namiar na niego? A przy okazji, jesli mozesz, zdradź jakiego rzędu wiellkosci wydatku moge sie spodziewac wynajmując go" Mozna zapytac, choć o koszta mozna też "dopytać" projektatna w rozmowie telefonicznej:)

      Co do "schwalaczy się" ile to tam coś kosztowało ...No to też niekulturalne. Jesli ktoś nie pyta np. ile kosztowała wycieczka (a zapytać mozna w pewenych sytuacjach), to nie ma powodu informowania o tym. No, ale są ludziska, co to się udusza, jak się nie pochwalą. Miałam taką kolezanke w pracy. :) Bywała przezabawna bo zdarzało się,ze mówiła sama do siebie. Jako, ze nikt nie podejmował rozmowy. Razu pewnego uczepiła się,zeby jej podpowiedziec jakie porecze są ładniejsze. Powiedziałam ze nie za bardzo się znam, ale na mój gust te wskazujac na obrazek. Pracujacy z nami kolega zapytał kolezankę "A co? Lokum zmieniacie? - Ja nawet nie miałam pojecia, jakie lokum ma ta kolezanka. NA co zapytana :"Tak, dom kupilismy i już mysłałam, ze nikt nie zapyta" hehe. A przecież mogła zwyczajnie powiedziec, że kupili dom... dziwna to była osoba. Chyba nadal jest, ale chwałą Bogu już z nią nie pracuję
    • fieldsofgold Re: podejście do pieniędzy 06.08.11, 12:47
      mysle kkk, ze troche przesadzasz. dlaczego wymiana informacji n/t kosztu wycieczki, czy mieszkania ma byc od razu chwaleniem sie, ale pokazaniem ci, ze ciebie nie stac/ew. jest ci za dobrze. moze masz jakies niepotrzebne kompleksy na swoim punckie, albo moze masz jakichs dziwnych znajomych. czasem pytam osoby, ktore znam o koszt np. wakacji, a nawet samochodu czy wys. raty kredytowej. kompletnie nie rozumiem w jaki sposob takie pytanie mialoby komus uwlaczac lub naruszac prywatnosc. pytam informacyjnie, bo jest mi to potrzebne np. dlatego ze sama wybieram sie na wakacje, kupuje podobny samochod lub zalatwiam kredyt. jesli ktos mi tej informacji udzieli, to co? zbiedniej od tego? zjem mu te pieniadze? dam ogloszenie w gazecie? o zarobki ludzi nie pytam, ale takie traktowanie pieniedzy jak jakiegos "tabu" smieszy mnie strasznie.
      • grzeczna_dziewczynka15 Re: podejście do pieniędzy 06.08.11, 12:59
        Myślę, że autorki wątku nie rażą pytania informacyjne, ale że zniesmacza ją rozmowa o kasie, jako głównym przedmiocie zainteresowań. Też tak mam.
    • brak.slow Re: podejście do pieniędzy 06.08.11, 13:12
      o widzisz, to moze na inny temat, ale podobne sytuacje zaobserwowałam, że ludzie czasami nie mają za grosz wyczucia. chcą się pochwalić, bo w ich zaściankowej mentalności wszyscy powinni się dowiedzieć, że gdy juz oderwali się od pługa to teraz stać ich na wakacje i to za niemałe pieniądze, bo aż uwaga za 3900 w Grecji i muszą to powiedzieć, bo na pewno ktoś będzie im zazdrościć. śmieszne, żałosne, najlepiej przemilczeć.
      co mnie ubodło to zadziwiająco częste, durne i do tego głośno zadawane pytanie "to z czego ty żyjesz, albo: skąd masz pieniądze" gdy długo nie mogłam znaleźć pracy..
      podkreślę, że pytanie nie było zadane z troską, tylko po prostu po chamsku.
      ja mam natomiast duży talent do zaoszczędzenia sporych sum
    • guldolf Re: podejście do pieniędzy 06.08.11, 14:31
      Wydaje mi sie ze troche przesadzasz.
      Oczywiscie ze wscibskie pytania jakis prawie obcych osob ile sie zarabia, ile sie wydaje itd itp to przegiecie. ale wsrod znajomych(tez nie wszystkich oczywiscie) to nie widze nic zlego.

      generalnie pytanie o cene wakacji, szczegolnie przed czy w trakcie sezosnu wakacyjnego to zaden problem. jak ktos zapyta to odpowiadam i niewazne czy wydalem 3 tys czy 13 tys zl.

      pytanie o kredyt to juz roznie, czasami z dobrymi znajomymi o tym dyskutujemy na zasadzie porownan kto jakie mial warunki, kiedy i gdzie bo czasami jak jest dobra oferta to mozna rozwazyc np zmiane kredytu. ale generalnie z ludzmu z ktorymi ma sie juz slabszy kontakt to sie takich pytan nie zadaje i nei rozmawia na te tematy.

      pytania o to ile sie dalo za samochod, zupelnie OK. wiekszosc cos kupilo lub chce kupic i dobrze sie rozeznac w rynku. ja wiem ile wiekszosc moich znajomych dala za samochod i za ile sprzedali np stary bo poprostu nas ten temat interesuje i niema w tym nic dziwnego ani tajemniczego.
      kwestia wydawania kasy na mechanika czy przykladowy fryzjer to normlna usluga i nie widze powodu dla czego by nie mowic ile sie dalo za zrobienie czegos.
      zawsze mozna cos polecic taniej albo sprawdzic innego fachowca u ktorego znajomy cos robil.

      no i zarobki :) to juz temat delikatny i to waskie grono dobrych znajomych o tym rozmawia i wie wiecej :) w pracy kilka osob(pomijajac kolezanki ktore sie wyplatami zajmuja ktore wiedza co do zlotowki :P) wie ile zarabiaja nawzajem, ile dostaly podwyzki itd itp.
      kilka osob spoza mojej pracy tez wie ile ja zarabiam i ja wiem ile oni, ale to nie na zasadzie chwalenia sie tylko zwyklej dyskusj np przy piwie i wymiany pogladow.

      kiedys dobry kolega mnie zapytal czy sie orientuje ile mies wydaje na utrzymanie (raty, rachunki, jedzeni itd itp bo rozmawiali kiedys ze znajomymi i rozrzut kwot byl duzy i go to zaciekawilo :) poniewaz dosc kiepsko sie orientuje w moich wydatkach to musialem sprawdzic rachunek banowy i +/- podliczyc. zrobilem to bez zadnego problemu wymieniajac info ktory ile z nas na co wydaje. nie widzialem w tym nic nietypowego.

      no i teraz najwazniejsze, to wszystko powyzej dotyczy grona osob ktore sie znaja od dawna, jak by mnie ktos w kuchni zapytal o cos takiego a znam go na zasadzie czesc czesc na korytarzu to oczywiscie bym nei rozmawial o tym bo i po co.

      no i kolejna sprawa, jak ktos sonduje nas o kase na zasadzie zeby sie pochwalic... to tez temat automatycznie staje sie tematem tabu. mam znajomych cos lubia sie chwalic czego to oni nie maja i ile nie maja kasy, wiec wtedy niema z nimi tematu bo to nie temat na przechwalki.

      tak ze wg mnie sporo zalezy od sytuacji, od osob z ktorymi sie rozmawia itd itp.
      ale napewno nie jest to dla mnie temat ktory dziala dla mnie jak plachta na byka, traktuje ten temat neutralnie ani sie nei chwale ani nie ukrywam za wiele


      • grzeczna_dziewczynka15 Re: podejście do pieniędzy 06.08.11, 14:37
        Hm, a ja nie mam pojęcia za ile znajomi pokupowali samochody, jak, jakie mają kredyty, jakie warunki kredytów, albo ile wydają na wakacje, itd.

        Wiem za to, kto jakie książki lubi, jakiej muzyki słucha, co go interesuje i jakie mają refleksje dotyczące świata.
        • an.i.ka Re: podejście do pieniędzy 07.08.11, 09:08
          :)

          Cel wysondowania ile zarabiamy jest prosty: sprawdzenie czy nas stać na to cz na tamto. Gdyby ktoś wiedział ile zarabiamy po każdym naszym zakupie (wycieczka, samochód, buty), mógłby stwierdzić: "Tak mało zarabiają, a stać ich, jak oni to robią?" lub 'Ale są skąpi, stać ich na dużo lepszy samochód!", "Ja przy takich zarobkach nie chodziłabym do takiego fryzjera" itd. :):):)
        • guldolf Re: podejście do pieniędzy 07.08.11, 11:01
          niechce Cie oceniac ale skad Ci przyszlo do glowy ze rozmowa na jeden temat automatycznie oznacza ze inne juz nie sa poruszane ?
          • grzeczna_dziewczynka15 Re: podejście do pieniędzy 07.08.11, 23:45
            No strasznie dużo detali, co za ile kupić/sprzedać. Mnie by męczyło gromadzenie takich wiadomości. Zakładam, że wymiana takich wiadomości trochę trwa kosztem rozmów na inne tematy. No ale może po prostu wy macie łatwość zapamiętywania liczb, której ja nie posiadam.
            • guldolf Re: podejście do pieniędzy 08.08.11, 11:19
              no jesli to jest dla Ciebie strasznie duzo detali to widocznie masz dosc slaba zdolnosc do przyswajania informacji, ale nie mnie to oceniac.
              dzisiaj np byla dyskusja w pracy o cenach garnitorow, bo 3 osoby sa na kupnie i wymienialismy informacje kto co i za ile widzial, podobnie jak wczoraj np dyskusja o cenach butow byla z innymi znajomymi(akurat porownanie polska/UK bo obydwoje ze znajomym dosc czesto podrozujemy wiec warto wymienic info gdzie kto cos taniej kupil zeby przy okazji nie wydawac bez sensu kasy)
              i jakos nie mialem problemuz ogarnieciem tematu cen a i na inne rozmowy czasu starczylo a nie tylko o cenach i pieniadzach.

              jak widac da sie....
              • grzeczna_dziewczynka15 Re: podejście do pieniędzy 09.08.11, 00:06
                Kwestia priorytetów. Mnie tak rozmowy o cenach nie rajcują, żeby codziennie taką odbyć.
    • facettt rozmawia sie 06.08.11, 14:40
      kkk napisała:

      > Czy o pieniądzach się rozmawia?

      - tak, ale niechetnie.
      z zona
      z nia w koncu niestety trzeba
    • mama_myszkina chamówa 06.08.11, 14:41
      To typowe dla nowobogackich albo prostaków.

      Nieważne gdzie się jedzie i czym, ważne, że człowiek miło spędza czas.

      Osobiście nigdy nie spotkałam się z tego typu wywnętrzaniem się, ale nie mieszkam w Polsce, może dlatego.
      • grzeczna_dziewczynka15 Re: chamówa 06.08.11, 19:31
        Ja mieszkam w Polsce, a bardzo rzadko się z tym spotykam. Kwestia ludzi. Nie tylko w Pl są nudziarze sfokusowani tylko na kasie.
        • lia.13 Re: chamówa 07.08.11, 00:52
          ja czasami chwalę się znajomym, że udało mi się znaleźć coś megaokazyjnego, typu: kupiłam sukienkę albo buty o 70% taniej id ceny wyjściowej. Ale nigdy w życiu by mi nie przyszło do głowy chwalić się, że kupiłam drogo. Ew. na zasadzie "żalenia się", że kupowałam na ostatnią chwilę i przedrożyłam. Gdy celowo kupuje coś drogiego to o tym nie mówię. Szczególnie, jeśli wiem, że rozmówcy nie byłoby na to stać. Takie chwalenie się uważam za prostactwo.
    • moonogamistka Re: podejście do pieniędzy 06.08.11, 15:22
      Jakos sie nie spotkalam?
    • wiarusik Re: podejście do pieniędzy 06.08.11, 16:12
      pokłosie przemian ustrojowych i nigdy nie wyplenionego materializmu. po prostu nie ma innych tematów, a dla przytłaczającej większości suma na koncie świadczy o wartości człowieka.
      • moonogamistka Re: podejście do pieniędzy 06.08.11, 16:17
        No tak, a brak pieniedzy swiadczy o duchowosci i wartosciach wewnetrznych;_)))
        • wiarusik Re: podejście do pieniędzy 06.08.11, 16:26
          studiuję coś, z czego kokosów nie ma. myślę że zaoczny student prywatnej prowincjonalnej uczelni, ale na kierunku ekonomicznym czy podobnym będzie więcej zarabiał niż ja. nie znaczy to że będzie wybitnym naukowcem, ale żeby przejąć firmę po tatusiu, robiącą logo na koszulkach lub czyszczącą hotele zagranicznych właścicieli-jak znalazł.
          • moonogamistka Re: podejście do pieniędzy 06.08.11, 16:47
            Ale nie rozumiem czym sie szczycisz i dlaczego ponizasz osoby umiace robic i obracac pieniedzmi. To zaden wstyd bycie zaradnym.
            Sa osoby, ktore zaczynaja od zera, sa pracowite, ksztalca sie i osiagaja status finansowy.
            Negujesz je tylko dlatego, ze byly zaradne i pracowite? To chore. Sorki.
            • wiarusik Re: podejście do pieniędzy 06.08.11, 17:04
              widziałem w smyku tatusia z synkiem przy stoisku z lego. tatuś-obraz polskiego małego kapitalizmu-łysa pała, brak karku, ekskluzywne sportowe ciuchy. synek (ok 10 lat) łapie jeden zestaw i mówi że kolega ma taki za 1000 zł, łapie drugi i mówi że koledze rodzice kupili za 700 zł i że też chce to mieć. ja w jego wieku nie znałem się na pieniądzach, a jedynym kryterium było czy coś mi się podoba czy nie. obrzydliwy materializm i konsumpcja jest dzisiaj podstawą. współzawodnictwo we wszystkim. młode pokolenie jest przesiąknięte cyframi PLN i zazdrością o przedmioty materialne. rośnie samolubstwo. gdyby wszystkim materialistom w tym kraju dać łopatę, rozstawić funkcjonariuszy MO i żołnierzy UB do pilnowania, to wały przeciwpowodziowe powstałyby w tym kraju w kilka dni, tamy też.
              • guldolf Re: podejście do pieniędzy 07.08.11, 15:27
                bo widzisz, dla niektorych nie liczy sie co kupil ale za ile :)
                ja np czesto slysze od znajomych niby mimochodem rzucone ze kupili sobie samochod za prawie cwierc miliona zl(specjalnie mowia cwierc miliona bo slowo milion brzmi lepiej niz 250 tys :)
                jak kupuja ciuchy to tez slysze najpierw za ile a pozniej co :)
                za to jak ja wspominam co kupilem to mowie co kupilem a nie za ile, jak zapytaja to odpowiadam jak nie to nic nie mowie.

                albo pytania kiedy wreszcie zmienie samochod, przeciez juz nie taki nowy jest :)
                to sie pytam po co skoro jezdzi, jest wygodny i mi wystarcza do jazdy z domu do pracy.
                no to tez argument slysze ze nooo ale nie jest nowy.....

                naprawde niektorzy maja taki swiatopoglad, wg mnie sa troche skrzywdzeni przez los ale co mi do tego. na szczescie wiekszosc znajomych mam bardziej normalnych :)
                • wiarusik Re: podejście do pieniędzy 08.08.11, 16:31
                  po prostu są chorzy. a to ciężka choroba, właściwie taką jednostkę należy dobić.
            • wiarusik Re: podejście do pieniędzy 06.08.11, 17:11
              materialista to nie człowiek tylko zwierzę i też tak będzie traktowany w PRS, jak osioł juczny. gdy padnie-na nawóz do pól.
              • moonogamistka Re: podejście do pieniędzy 06.08.11, 17:30
                Przepraszam:-) ale sa normalni ludzie zarabiajacy ciezko pieniadze- ciezko, bo poswiecajac swoj czas:-)
                Wyksztalcenie+zawod+poswieconyczas= dochody.
                Ludzie pracuja od 8h do 21-22h - wiesz?
                Zarabiaja mase kasy - ale kosztuje to ich czas i wysilek.
                Masz jakis problem chyba:-)
                • wiarusik Re: podejście do pieniędzy 06.08.11, 17:35
                  my się nie rozumiemy, no bo jak materialistka może zrozumieć Socjalistę? no jak? przecież zwierzę nie rozumie ludzkiej mowy, rozumie tylko bat i elektrycznego pastucha. dlatego nie mam żadnych złudzeń co do metod wprowadzania Socjalizmu w tym kraju.
                  • moonogamistka Re: podejście do pieniędzy 06.08.11, 17:47
                    Mam poglady liberalne:-) Wiec moze faktycznei nie jestesmy w stanie sie zrozumiec:-) Dla mnie praca- to zarobek, ktorego sie nei wstydze- i dochodow wynikajacych z tego dziela- tym bardziej:-) Poswiecam czas wlasny i wysilek. Jesli zarabiam i osiagam status- czego mam sie wstydzic???? Czuc sie winna ze zapie...m???
                    • wiarusik Re: podejście do pieniędzy 06.08.11, 17:50
                      w PRS pracy ci nie zabraknie, spokojna głowa. a status nie jest do niczego potrzebny, tylko sieje ferment.
                      • moonogamistka Re: podejście do pieniędzy 06.08.11, 17:53
                        hehe:-))) jasne.
                        Mam taka prace, ze zawsze bede miala;_)) Ale lubie miec z tego dochod;_))
                        Powodzenia;-) Jestem liberalno- anarchiczna- wiec ciezko mnie przekabacic;_))
                        • wiarusik Re: podejście do pieniędzy 06.08.11, 17:57
                          nie wszystkich da się przekabacić, dlatego mniej pojętne jednostki są ślepą uliczką w ewolucji-wiesz co mam na myśli.
                          • moonogamistka Re: podejście do pieniędzy 06.08.11, 18:06
                            Nie wiĘ;-) Ale jetem tolerancyjna i zycze sobie, zeby wszyscy byli szczeliwi;_))
                            • wiarusik Re: podejście do pieniędzy 06.08.11, 19:18
                              jasne...>:)
                    • grzeczna_dziewczynka15 Re: podejście do pieniędzy 06.08.11, 19:38
                      Hmm, a dla mnie praca od 8 do 21.00 to jest niewolnictwo. Też bywało, że tyle pracowałam, ale mam nadzieję, że już więcej nie będę musiała. Choć nigdy tak naprawdę nie wiadomo:(
                      • poleposition Re: podejście do pieniędzy 09.08.11, 11:09
                        Dla mnie także, taka praca byłaby niewolnictwem :(
                        Poza tym, jeśli się pracuje dłużej niż kilka godzin (5-6) i nie jest to pasja, to wydajność spada i jest to zwykłe oszukiwanie siebie i pracodawcy :(
                  • marter7 Re: podejście do pieniędzy 07.08.11, 01:18
                    A pomyślałeś może w ten sposób, że Twoja pogarda dla Innych (czyli tzw. materialistów) jest tak naprawdę podświadomą zawiścią, że Oni robią coś na tyle pożytecznego dla społeczeństwa, że społeczeństwo gotowe jest im za to płacić, a Twoja przyszła praca tak pożyteczna nie będzie?

                    (Swoją drogą zabawne, że tylu studenckim socjalistom socjalizm przechodzi wraz z pierwszą lepiej płatną pracą... ;)
                    • grzeczna_dziewczynka15 Re: podejście do pieniędzy 07.08.11, 23:48
                      Akurat ci, co robią coś pożytecznego dla społeczeństwa są najgorzej opłacani. (Rolnicy, piekarze, nauczyciele, pielęgniarki, lekarze etc.) Najlepiej opłacana zawody są społeczeństwu nieprzydatne, raczej jednostkom, które chcą się bogacić kosztem społeczeństwa.
                      • wiarusik Re: podejście do pieniędzy 08.08.11, 16:20
                        menadżerki, bankierzy, giełdowcy i inni cinkciarze. wyobraźmy sobie że następuje kataklizm i wszystko wraca do ery neolitu. kto będzie kogo błagał o kromkę chleba-rolnik menadżera czy na odwrót?
                        • grzeczna_dziewczynka15 Re: podejście do pieniędzy 09.08.11, 00:10
                          Ale to do mnie? Przecież się zgadzam. Pisałam bez sarkazmu.
                        • marter7 Re: podejście do pieniędzy 13.08.11, 15:38
                          Ja podejrzewam, że jakby nas jakiś kataklizm sprowadził do neolitu, to kłopot miałby historyk czy socjolog, a lichwiarz by sobie radę dał.
                      • marter7 Re: podejście do pieniędzy 13.08.11, 15:33
                        A nie sądzisz, że gdyby te "inne zawody" były niepotrzebne, to w ogóle by nie istniały. Zresztą - podajesz przykład lekarzy - są tacy w państwowej służbie zdrowia co zarabiają grosze, ale w prywatnych gabinetach społeczeństwo lekarzy docenia.

                        Wiarusik wśród niepotrzebnych wymienia bankierów - to postaw teraz przed 18latkiem nauczyciela proponującego mu dodatkowe lekcje i bankiera proponującego tani kredyt - jak sądzisz co wybierze większość?
                    • wiarusik Re: podejście do pieniędzy 08.08.11, 16:26
                      stary chwyt typu że mizoginowi kuśka nie staje, a z metalu się wyrasta. w wielu przypadkach MOŻE TAK JEST, ale niektórzy po prostu urodzili się z rtęcią w żyłach. Socjalista w PRS głodny chodzić nie będzie, natomiast wielu materialistów w dzisiejszych czasach pogardy-już tak.
                      • marter7 Re: podejście do pieniędzy 13.08.11, 15:35
                        Tu nie chodzi o "wyrastanie" - tylko o podział zasobów. Jakoś mam wrażenie, że celem wszelkich "rewolucjonistów" jest zabranie zasobów (np. "środków produkcji") Im i rozdzielenie ich wśród Nas. Stąd i poglądy muszą się zmienić, gdy Oni to już nie Oni, ale My.

    • kochanic.a.francuza Re: podejście do pieniędzy 06.08.11, 16:39
      W swiecie tak wiekiego rozwarstwienia finansowego pytania o zarobki sa niewlasciwe.
      Bo bo coz mozna odpowiedziec? Im wieksze zarobki tym wiekszy gul skacze pytajacemu.
      Natomiast nie mam nic przeciwko wymianie iformacji: " u tego agenta dostaniesz 25% znizki na grecje, u tamtego lekarza kazda kolejna plomba ze znizka" itp. Natomist wkurzylabym sie gdyby ktos wypytywal o cale moje gospodarstwo domowe, poczawszy od ubran na nierochumosciach konczac.
      Rozumiem jednak ludzka ciekawosc, mozemy sie porownac, zobaczyc jak inni zyja i albo wpasc w samozachwyt albo w depresje.
    • anaisanais96 Re: podejście do pieniędzy 06.08.11, 16:58
      ja nie widzę ic niestosownego w rozmowach o pieniądzaach wśród dobrych znajomych. A ostatnio zauważyłam ze ludzie coraz bardziej ukrywają swoje zarobki. Nkt nie chce powiedzieć ile mniej więcej zarabia. Kilka lat temu gdy wszyscy zaczynaliśmy pracę każdy mówił ile zarabia, ze mu obcięli, podwyższyli itd. Teraz każdy omija ten temat. Albo się wstydzą że teak mało zarabiają albo nie chcą się przyznać że tak dużo. Ja osobiście muszę przyznać że zawsze dodaję parę stówek bo wstyd mi że zarabiam takie marne grosze:)
      • cin2424 Re: podejście do pieniędzy 06.08.11, 19:37
        u nas generalnie zarobki to ciezki temat, co ma negatywne skutki chocby jezeli chodzi o rynek pracy.

        w ogloszeniach nie pisza praktycznie nigdy ile na danym stanowisku sie oferuje ew jaki przedzial, w rekrutacjach tez czesto na ostatnim etapie po zmarnowaniu czyjegos czasu i wysilku okazuje sie ze wynagrodzenie jest nieadekwatne do naszych oczekiwan.

        wiem ze to nei tylko u nas ale jakos wolalbym bardziej otwarty system

        ja jakos nie krepuje sie rozmawiac o zarobkach i pieniadzach, oczywiscie nie robie tego z przypadkowymi osobami, ani w beztrosko bezposredni sposob. mozna rozmawiac ttak, zeby nikogo nie urazic - jedna osoba powie np ile zarabia druga zbyje temat i nalezy to szanowac

        a po co w ogole takie informacje? no coz dobrze miec porownanie np jak placa w innych firmach na podobnych stanowiskach albo nawet w innych branzach - jak ktos sie namysla np nad zmiana pracy to takie nawet ogolne informacje moga mu pomoc, przydaja sie podczas negocjacji placowych itp.

        a juz kwestia cen wakacji aut itp to na prawde zachowywanie tego dla siebie za kazda cene to na prawde bzdura. przeciez swiadomosc ile co kosztuje realnie pomaga nam w podejmowaniu decyzji. jak wiemy od kolegi ze kupil tv za 1000 to automatycznie zastanowimy sie zanim wydamy na podobny 2tys
      • grzeczna_dziewczynka15 Re: podejście do pieniędzy 06.08.11, 19:40
        Lubisz rozmawiać o czymś, czego się wstydzisz? To dziwny masochizm jakiś:(
      • guldolf Re: podejście do pieniędzy 07.08.11, 11:11
        > A ostatnio zauważyłam ze ludzie coraz bardziej ukrywają swoje zarobki. Nkt
        > nie chce powiedzieć ile mniej więcej zarabia. Kilka lat temu gdy wszyscy zaczyn
        > aliśmy pracę każdy mówił ile zarabia, ze mu obcięli, podwyższyli itd. Teraz każ
        > dy omija ten temat.

        wiesz takie ich prawo ze nie musza sie chwalic zarobkami, ja takich rozumiem bo ja tez niemam ochoty mowic kazdemu ile zarabiam.

        a dlaczego ukrywaja.... roznie to bywa.
        jedni dlatego ze im wstyd ze zarabiaja malo(niewiem czemu, przeciez to nie ich wina najczesciej ze maja taka a nie inna pensje). chociaz np kolega ktory niema wcale jakiegos szalu mowi wprost, kurde tyle dostalem w tym mies a tyle w tym, nie jest lekko, jak bys slyszal cos o lepiej platnej robocie to daj znac. normalna rozmowa.

        a i sa tacy co zyja ponad stan, chca sie pokazac na zew jacy to oni nie sa przebojowi a naprawde wcale kokosow niema tylko jada albo na kredycie albo przy sporym wsparciu rodziny. i wtedy jak tu powiedziec ile sie zarabia skoro wyjdzie ze na jeden nowy samochod by nie starczylo a co dopiero na dwa ktore stoja przed domem :) wtedy lepiej unikac tematu i ciagnac pieniadze od rodzicow a na zew pokazywac jaki to sie sukces w pracy odnosi :)

        znam takich co sprowadzili sie do wiekszego miasta z wioski, praca jaka jest taka jest, bez rewelacji ale jak to sie pokazac na wsi bez nowego samochodu skoro sie w wielkim miescie pracuje. no to kredyt, zaciskanie pasa, ale na weekend nowym samochodem mozna jechac. tacy ludzie tez niebeda mowic ile zarabiaja....

        ja tam kazdego zdanie szanuje, chce to mowi, niechce to niemowi jego swiete prawo.
        kazdy zyje jak uwaza, dla mnie finanse to sprawa neutralna z pewnym gronem osob moge rozmawiac na te tematy z innymi nie.
        ale napewno nie oburza mnie pytanie o cene wakacji :)
        • anaisanais96 Re: podejście do pieniędzy 07.08.11, 15:26
          JAsne, ze takie ich prawo.Tylko mnie zastanawia dlaczego gdy ludzie są bardzo młodzi i zaczynają dopiero pracować to każdy mówi ile zarabia, a im straszy tym bardziej ukrywa swoje zarobki. Rekord w mówieniu nieprawdy pobiła kuzynka, która będąc kierowniczką w US uparcie twierdzi, że zarabia 850zł.
          Ostatni starałam się o pracę, a ponieważ kuzyn, z którym się przyjaźnie od dzieciństwa, pracuje na takim samym stanowisku, zapytałam się go czy pensja jaką mi zaproponowali jest odpowiednio wysoka. Nie chciał nic powiedzieć tylko sie głupio uśmiechnął i za wszelką cenę chciał zmienić temat. Nie prosiłam go by poweidział ile on zarabia tylko czy jego zdaniem to co mi zaproponowali jest ok. wkurzyłam sie na niego jak nigdy. rozumiem że nie chce mówić o pieniądzach,ale bez przesady.
          • guldolf Re: podejście do pieniędzy 07.08.11, 15:32
            anaisanais96 napisała:

            > JAsne, ze takie ich prawo.Tylko mnie zastanawia dlaczego gdy ludzie są bardzo m
            > łodzi i zaczynają dopiero pracować to każdy mówi ile zarabia, a im straszy tym
            > bardziej ukrywa swoje zarobki.

            no wlasnie chodzi o to ze na starcie zarobki sa porownywalne, w pierwszej pracy czesto sie zarabia slabo i wszyscy maja podobne kiepskie pensje.
            z czasem te roznice sie poglebiaja, niektorzy maja niewiele lepsze pensje a inny maja kilkukrotnie wieksze.
            czesto osoby ktore nie mialy szansy na jakies wybicie sie i dalej maja nie najlepsze pensje niechca o tym rozmawiac bo sie czuja niekomfortowo.
            albo sa tacy co zgrywaja bogatszych niz naprawde sa wiec tez nie moga sie przyznac ile zarabiaja.

            najczesciej osoby ktore maja spory dystans do pieniedzy i nie maja wiekszych klopotow z przezyciem od 1 do 1 nie robia problemow z rozmowa o pieniadzach co nie znaczy ze sie chwala na lewo i prawo.
            a tacy co sie chwala ile to nie zarabiaja tez sa...
            • poleposition Re: podejście do pieniędzy 09.08.11, 10:59
              albo są tacy, którzy zarabiają dużo i nie chcą, aby inni o tym wiedzieli - po prostu dla własnego ogólnie rozumianego bezpieczeństwa
    • akle2 Re: podejście do pieniędzy 06.08.11, 19:34
      kkk napisała:


      > Np.okres urlopowy - w pracy-gadki o wakacjach
      >

      Należysz do szczęśliwców mających stałą pracę, etat i jeszcze narzekasz :/
      Na pytanie "ile zapłaciłaś za to, czy tamto", odpowiedz pytaniem na pytanie: "a dlaczego pytasz?"

    • alienangel Re: podejście do pieniędzy 06.08.11, 19:59
      Nie lubię takich rozmów, nawet nie ze względu na sam temat, tylko na to, że przeważnie są one "z podtekstem".
    • there.there Re: podejście do pieniędzy 06.08.11, 22:29
      Mnie osobiście śmieszy robienie wielkiej tajemnicy z zarobków. Taka postawa świadczy wg mnie o dwóch tkwiących w nas "kompleksach":
      - jeśli zarabiam mało to boje sie powiedzieć ile zarabiam, bo może sie okazac ze zarabiam mniej niż inni, więc wole nie rozmawiać o tym wcale
      - jeśli zarabiam dużo to boje sie o tym rozmawiać, bo w ogólnie ubogiej jeszcze Polsce obnoszenie się z bogactwem uwazane jest za faux pas. Wynika to też z naszej kombinatorskiej mentalności - wiele osob miało/ma nielegalne dochody więc utarło sie ze lepiej o dochodach nie mówić wcale

      Dla mnie rozmawianie o zarobkach w gronie bliskich znajomych jest jaknajbardziej w porządku. Świadczy o otwartości, szczerości. Poza tym wyobraźmy sobie sytuacje, w której wszyscy milczą ile zarabiają. Skąd wobec tego młody człowiek ma się dowiedzieć w jakiej branży, firmie najlepiej opłaca się pracowac?
      • wuja78 Re: podejście do pieniędzy 06.08.11, 22:48
        W ubogiej jeszcze Polsce obnoszenie się z bogactwem uważane jest za faux pas ? Nie - właśnie problem polega na tym, że w ubogiej jeszcze Polsce obnoszenie się z "bogactwem" jest ambicją każdego - to jest wkurzające w tych "rozmowach o zarobkach".
        • there.there Re: podejście do pieniędzy 07.08.11, 00:32
          No nie wiem, moi ponadprzeciętnie zamożni znajomi wydają się być zakłopotani gdy przychodzi mówić o kasie, wydatkach itd Można wyczuć pewnego rodzaju poczucie winy "Kurde, mam tyle kasy a oni mają tak mało, nie wypada sie chwalić" No, ale to przypadek z jakim ja sie spotkałem.
          • wuja78 Re: podejście do pieniędzy 07.08.11, 09:55
            A to akurat cenne, taka postawa mi się podoba.
      • an.i.ka Re: podejście do pieniędzy 07.08.11, 09:20
        A mi się wydaje, że to się nie nazywa kompleksy tylko... savoir-vivre.

        O szczerości i otwartości świadczy także opowiadanie o swoich chorobach, przebytych zabiegach, o kupach dzieci itp. A są to tematy, o których się nie rozmawia. A przynajmniej nie każdy lubi tego wysłuchiwać (bo opowiadać niektórzy lubią).

        Po co dawać komuś podstawy do osądzania czy mnie stać na coś czy też nie?
      • guldolf Re: podejście do pieniędzy 07.08.11, 11:17
        > Mnie osobiście śmieszy robienie wielkiej tajemnicy z zarobków. Taka postawa świ
        > adczy wg mnie o dwóch tkwiących w nas "kompleksach":

        niestety kompleksow w naszym narodzie pelno :)
        widac to zreszta po niektorych wypowiedziach w tym watku.

        > Dla mnie rozmawianie o zarobkach w gronie bliskich znajomych jest jaknajbardzie
        > j w porządku.

        w pewnym gronie zaufanych osob jak najbardziej.

        > Poza tym wyobraźmy sobie sytua cje, w której wszyscy milczą ile zarabiają. Skąd wobec tego młody człowiek ma s
        > ię dowiedzieć w jakiej branży, firmie najlepiej opłaca się pracowac?

        dokladnie.
        najgorsze jest to ze w firmach panuje przeswiadczenie o tajnosci zarobkow z waznego powodu. spore roznice w wyplatach na tych samych stanowiskach.
        wg mnie bardzo powaznym minusem jest to ze nie podaje sie w polsce widelek w ogloszeniach o prace, cos co jest normalne na zachodzie u nas jest uznawane za cos dziwnego.
        dlatego ze pracodawcy ciagle licza ze moze si euda zlapac kogos na etat za male grosze, a ten obok co siedzi za 2x tyle to moze nie powie ze mozna wiecej zarobic robiac to samo i juz bedzie zysk.
        to jest patologia u nas na rynku pracy
    • sturm_man Re: podejście do pieniędzy 06.08.11, 23:48
      Wez kij i walnij sie w ryj! jezeli nie podoba Ci sie pytanie innych ludzi o kase to im powiedz, a nie leczysz nieudolnosc wlasna z innymi klakierami na gorach.
    • cartahena Re: podejście do pieniędzy 07.08.11, 00:53
      Mysle, ze przesadzasz. Wlasnie za dwa tygodnie jade do Grecji na wakacje i kolezanka spytala mi sie ile place za pobyt. Wiem, ze sama zastanawia sie gdzie pojechac. Podalam jej dokladne kwote bez zadnego "dasania sie". Nie bylyusmy same w pokoju (bylam w biurze) i nie za bardzo przejmuje sie tym, co pomysla moi koledzy - czy to tanio czy drogo. I tak ogolnie sie wie jak kto jest sytuowany, bo pracujac pare lat z ludzmi cos niecos sie o nich wie. A sprawa wydatkow, kosztow zycia jest tematem czesto niemozliwym do unkiniecia.
      Jak ktoras z kolezanek cos sobie fajnego kupi, to tez czasem sie wymieniamy informacjami gdzie kupila i za ile. Oczywiscie, kazda ma troche inny gust i poglad na to, ile mozna na dana rzecz wydac. Nie slyszalam natomiast zadnych krytycznych uwag, typu: ty to jestes rozrzutna, itp.
    • anika1983 Re: podejście do pieniędzy 07.08.11, 20:28
      to zależy chyba od pochodzenia czy miasta, np. z mojego rodzinnego miasta, Białegostoku, ludzie często gadają o pieniądzach, a ja się z tym dziwnie czuję mieszkając i pracując od lat w Warszawie, gdzie się nie rozmawia na ten temat. Szczególnie jak się prace zmieni to cała rodzina chce wiedzieć ile teraz zarabiam, to jest męczące, w szczególności jakoś źle się z tym czuję, jak wiem, że ludzie tam zarabiają dużo mniej i w pewnym sensie mi z tym głupio. Bo potem słyszę tekst, że ja to bogata jestem, a nie daj boże coś kupię droższego, to już hoho.
      Ostatnio jednak miałam śmieszną sytuację związaną z kasą, byłam w Białymstoku właśnie w klubie ze znajomymi i rozmawiałam z nowo poznany facetem. I on mi tu nagle wyskakuje właśnie z gadką o kasie (nowo poznany!) i się strasznie zdziwił jak nie chciałam powiedzieć ile zarabiam. Najlepsze było jak wyskoczył mi z tekstem, że on zarabia 2 tys. na rękę, ja odruchowo odpowiedziałam, że tyle płace za wynajem mieszkania w Warszawie. Chyba go to trochę przytkało.
      Godzinę później podszedł do mnie i mi powiedział, ze by mi postawił drinka, ale ja od niego więcej zarabiam...(jakbym w ogóle o drinka prosiła...)
      • zigzac1 Re: podejście do pieniędzy 07.08.11, 21:07
        Jest taki typ ludzi, którzy kryją się ze wszystkim i mają bardzo duży promień "przestrzeni prywatnej". Uważają za afront pytanie o spędzanie wolnego czasu, o typ samochodu, którym jeżdżą. Ich przyjaciele nie znają ich orientacji politycznej ani wyznania.... Bardzo nie chciałabym być kimś takim i męczą mnie takie osoby. Znam ich co prawda kilka tylko i rzadko utrzymuję kontakt, bo ciężko z nimi rozmawiać. przypomina to poruszanie się po polu minowym.
        Opowieść krytyczna o kobiecie, która kupiła dom, a nikt nie zapytał.....SMutne. To znaczy, że ludzie pracują w jednym pomieszczeniu i nie wiedzą o tak fundamentalnych wydarzeniach w życiu innych. A urodzenie dziecka w rodzinie też byłoby wstydliwe i niepotrzebne. To chyba raczej wstyd o tym nie wiedzieć, nie potrafić ucieszyć się z czyjegoś małego lub większego sukcesu.
        • 10iwonka10 Re: podejście do pieniędzy 08.08.11, 19:44
          Alez jest roznica pomiedzy pytaniem o zakup domu, rodzine,samochod a pytaniem w stylu' Ile zarabiasz' albo' Dlaczego nie masz dzieci' czy Dlaczaego nie masz meza'- ta sa wscibskie prostackie pytania ludzi bez zera klasy.
    • oldbay Re: podejście do pieniędzy 07.08.11, 23:36
      Miałam takie koleżanki kiedyś daaawno temu w Poilsce, co to jak tylko zobaczyły, że ktoś ma coś nowego to zaraz pytały: ile dałaś? Do szału mnie to doprowadzało!
      • monoekann Re: podejście do pieniędzy 08.08.11, 09:46
        Zawsze mozesz powiedziec 'dwa razy' :)
    • filipinska.zaraza.prezydenta Asertywność 08.08.11, 14:26
      Naprawdę nie stać Was na odpowiedź:
      "A co cię to obchodzi?"
      albo w wersji bardzo dyplomatycznej (z uśmiechem na ustach, koniecznie): "Nie wydaje mi się, że chcę z tobą na ten temat rozmawiać".
      • h2so43 Re: Asertywność 08.08.11, 20:26
        Moja dewiza to: dżentelmeni nie rozmawiają o pieniądzach. Oni je mają.
        • poleposition Re: Asertywność 09.08.11, 11:02
          najprawdopodobniej najlepsza odpowiedź w tym wątku :D
    • misself Re: podejście do pieniędzy 09.08.11, 09:26
      kkk napisała:

      > Czy o pieniądzach się rozmawia?

      Mnie uczono, że dobrze wychowani ludzie nie rozmawiają o pieniądzach.
      Chyba że wspólnych - w związku, w małżeństwie, w firmie.
      Pytanie o czyjeś finanse wydaje mi się wyjątkowo niegrzeczne.
      Na szczęście nie mam wśród znajomych osób, które wściubiają nos w nieswoje sprawy, nie zniosłabym.

      BTW to pytanie chyba na forum SV.
    • anna_sla Re: podejście do pieniędzy 13.08.11, 22:28
      może to głupio zabrzmi, ale ja pytam po to by przeliczyć czy mnie byłoby stać, ile musiałabym odkładać, czy jest to możliwe, porównując np. z innymi opcjami na które mnie stać, jak różnica jest wielka i czy do przeskoczenia. Generalnie badam grunt z myślą, że może też się odważę..

      Inna kwestia, pytam bezpłciowo, z ciekawości, nie wiem dlaczego, bynajmniej nie po to by kogoś komuś coś wypominać/podkreślać/szokować. No taki chyba ustrój mamy pieniężny, wokół tego i polskiej biedy się obracamy. Każdy chce lepiej i czasem nie wie jak/nie może..
    • nowa_nudziara Re: podejście do pieniędzy 14.08.11, 15:59
      Normalnie mnie też szarpie,jak coś takiego słyszę.Od kogoś chcą wszystko wyciągnąć,a sami zasznuruja usta jak się ich o to samo pyta.Najlepiej nie odpowiadać,spytać,czy Pan/Pani nie mają innych kłopotów?.A Wy macie jakieś kredyty?W jakiej wysokości je spłacacie?A żeby uciąć dyskusję,to otwarcie powiedzieć,że nie mam, żadnych kredytów,bo starcza mi to co mam i cześć.Odczepią się.A niech myślą,że masz forsy jak lodu i kredyty Ci nie potrzebne.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka