wszedlem
11.08.11, 12:40
w moim zyciu zawodowym pojawila sie przepelniona entuzjazmem amerykanka. pracy jest mnostwo wiec cecha jak najbardziej przydatna. problem w tym, ze siedze z nia w jednym pokoju i ona nie mowi ani nawet nie prowadzi ozywionych rozmow przez telefon, po prostu wrzeszczy. grzecznie zwrocilem jej dwukrotnie uwage, przynioslem sobie sluchawki ( nie pomoglo, musze tak glosno sluchac radia, ze mníe to rozprasza), ale nic do niej dociera. wydumala sobie, ze w poprzednich miejscach pracy (glownie w usa) wszyscy za nia przepadali i podziwiali jej energie, wiec wina moze lezec tylko po mojej stronie i sie czepiam, w dodatku wprowadzam negatywna atmosfere. i co mam z zakochanym w sobie babskiem zrobic?