Dodaj do ulubionych

straszenie na 112

18.08.11, 20:35
oglądałam dziś w dzienniku o kobiecie, która dyspozytor pogotowia straszył policją, bo nie wysiadła z tramwaju widząc mężczyznę, który zasłabł na przystanku, tylko zadzwoniła po pogotowie. miałam kiedyś analogiczną sytuację - z tym, ze zgłosiłam na 112 mijany wypadek. było to na ruchliwej drodze, stało już kilka samochodów, ludzie kręcili się wokół uszkodzonego auta, byłam więc pewna, że ofiarom wypadku będzie udzielona pierwsza pomoc. zamiast robić zbiegowisko wyciągnęłam komórkę i zadzwoniłam na numer alarmowy. Byłam pierwsza prawdopodobnie, bo zostałam solidnie odpytana i na zakończenie dyspozytorka także mnie postraszyła, że za nieudzielenie pomocy mogę beknąć karnie.
nie ukrywam , że teraz jak zobaczę wypadek nie zadzwonię za chińskiego boga!!!!!

czy wam zdarzyło się coś takiego? dlaczego dyspozytorzy tak kretyńsko się zachowują ??? przecież do cholery człowiek dzwoni w dobrej wierze, by komus pomóc a w zamian są pogróżki ...
Obserwuj wątek
    • wersja_robocza Re: straszenie na 112 18.08.11, 20:37
      Dyspozytorka chciała być pewna, ze karetka jest tam konieczna, stąd jej takie a nie inne zachowanie. A czemu inni zachowują się jak kretyni? Bo jeszcze inni kretyni potrafią wydzwaniać dla żartu na numery alarmowe.
      Meliski? Świeżo zaparzona.
      • madame_charmante Re: straszenie na 112 18.08.11, 20:57
        podaje się na początku imię, nazwisko, adres zamieszkania. widać numer telefonu. w związku z tym każdy w miarę przytomny człowiek wie, że jest do namierzenia ...

        faktycznie, kretyni potrafią dzwonić na numery alarmowe, ale nie o to tu chodziło, tylko o to, że nie udzieliłam ponoć pomocy. pan Ćwiąkalski, jakby nie było karnista właśnie dziś się wypowiedział, że samo zadzwonienie JEST udzieleniem pomocy ...
        • wersja_robocza Re: straszenie na 112 19.08.11, 19:06
          Słyszałam co mówił Ćwiąkalski. I owszem udzielenie pomocy poszkodowanemu to powiadomienie odpowiednich służb ratunkowych.
          Dyspozytorka widocznie chciała, aby pani dzwoniąca zorientowała się, czy karetka będzie konieczna. Bo może niekoniecznie, a wtedy do kogoś bardziej potrzebującego po prostu mogłaby nie dotrzeć na czas. Tak tłumaczę jej reakcję.
          • madame_charmante Re: straszenie na 112 23.08.11, 15:18
            to niech zapyta o to, a nie straszy mnie konsekwencjami. nie sądzisz, że byłoby to prostsze i bardziej uczciwe ?
      • vandikia Re: straszenie na 112 09.11.11, 20:52
        dyspozytorki na pogotowiach czy w szpitalach, to czasem najgorsze kretynki
        niespełnione, sfochowane
        niestety tułałam się ostatnio po różnych państwowych instytucjach medycznych, od roku właściwie z nich nie wychodze i wiesz co? lekarze w 90 % super, pielęgniarki - no 70% super albo i więcej, salowe git ale dyspozytorki czy pielęgniarki na izbie przyjęć - bez kija nie podchodź, nadąsane, roszczeniowe, z miną "paszoł won" a nie " w czym mogę pomóc"
        no.
    • moonogamistka Re: straszenie na 112 18.08.11, 20:38
      ja widzialam cos takiego, gosc moze pijany lezal na drodze dosc ruchliwej, sciagnelismy go na bok i zadzwonilismy na 112 i z ciekawosci czekalssmy na efekt, ze neiprzytomny, ze niewiadomo co... i co? NIKT sie nie pojawil... :-)
      • madame_charmante Re: straszenie na 112 18.08.11, 21:02
        i tyle na temat udzielania pomocy :P
      • sumire Re: straszenie na 112 18.08.11, 21:08
        znajomy strażak mi mówił, że mimo wielkiego halo o 112 lepiej dzwonić na tradycyjne numery 99cośtam... korzystając z tego pierwszego, nadal można dodzwonić się do dyspozytorni w innym mieście.
        cudownie, nie?
    • soulshunter2 Re: straszenie na 112 18.08.11, 20:40
      nie masz obowiazku umiec udzielic pierwszejp pomocy, wiec takie straszenie to pani dyspozytorka se moze.
      • madame_charmante Re: straszenie na 112 18.08.11, 20:59
        obowiązek mam . mogę za to bez żadnych konsekwencji zrobić to źle...
        osobiście wolałabym zrobić to nie skręcając np. karku poszkodowanemu itp itd... w związku z tym dzwonię po karetkę..
        ale po takiej reakcji to więcej tego błędu nie powtórzę.
        • berta-death Re: straszenie na 112 19.08.11, 19:40
          > obowiązek mam . mogę za to bez żadnych konsekwencji zrobić to źle...

          Jesteś tego pewna? Bo ja bym się obawiała, że jak ktoś zrobi to źle, to będzie odpowiadał za nieumyślne spowodowanie czyjejś śmierci lub kalectwa. O ile prokurator będzie na tyle łaskawy, że uwierzy, że to naprawdę było nieumyślne. Zapewne sprawa skończyłaby się uniewinnieniem albo zawiasami, ale co człowieka pociągają po sądach to jego. Dobrze, żeby tylko aresztu nie zaliczył, bo zawsze istnieje prawdopodobieństwo, że będzie mataczył. Wszystko zależy do tego kim jest poszkodowany i czy przedstawiciele organów ścigania i sądownictwa nie będą w danym momencie potrzebowali zwiększenia statystyk wykrywalności przestępstw i wsadzania kryminalistów za kraty.
          • madame_charmante Re: straszenie na 112 23.08.11, 15:17
            jestem pewna. niedawno odbyłam obowiązkowy kurs bhp i specjalnie zapytałam o to, bo własnie to zwykle powstrzymuje nas od udzielania pomocy - strach, ze zrobię coś źle i beknę za to. prowadząca kurs z cala mocą oświadczyła, ze absolutnie nikt nie ma prawa mi wówczas nic zarzucić.
            • ka-mi-la789 Re: straszenie na 112 23.08.11, 15:18
              A czy cała moc była jedynym argumentem, czy przytoczyła jakiś paragraf na tę intencję?
              • madame_charmante Re: straszenie na 112 23.08.11, 15:20
                paragraf byl, tylko ja nie pamietam ktory :)))
              • berta-death Re: straszenie na 112 23.08.11, 15:39
                Jakby tak było, to mafia miałaby jak w raju. Wystarczyłoby powiedzieć, że delikwent upadł na ulicy a oni mu tylko nieprawidłowo udzielili pierwszej pomocy.
            • vandikia Re: straszenie na 112 09.11.11, 20:56
              mnie bęknięcie za źle udzieloną pomoc nie paraliżuje tak, jak myśl że mogłabym kogoś zabić albo zrobić kaleką przez własne niedouczenie
              • dzioucha_z_lasu Re: straszenie na 112 09.11.11, 21:28
                Za źle udzieloną pomoc się nie beknie. Nieraz bywa, ze osoba robiąca np. masaż serca nieprawidłowo, bo tylko na filmie widziała - połamie poszkodowanemu żebra lub mostek, to się zdarza, ale nikt za coś takiego nie może być pociągnięty do odpowiedzialności. Karalne jest nieudzielenie pomocy. I tak - wezwanie pogotowia to JEST udzielenie pomocy.
        • gladys_g Re: straszenie na 112 09.11.11, 21:20
          Przy czym jesli ofiara nie oddycha. ma zatrzymanie akcji serca i niewykluczone, że uszkodzony kręgosłup - to jej szanse na przeżycie są większe, jeśli udzielisz jej pomocy. Jeśli nie - są praktycznie zerowe.
      • gr.eenka Re: straszenie na 112 18.08.11, 21:27
        jest obowiązek udzielenia pierwszej pomocy. Nie udzielenie jest karalne.

        i ręce opadaja, kiedy ktoś tak mówi.
      • wartosc.energetyczna Re: straszenie na 112 19.08.11, 19:18
        soulshunter2 napisał:

        > nie masz obowiazku umiec udzielic pierwszejp pomocy, wiec takie straszenie to p
        > ani dyspozytorka se moze.

        art 162 kk
        • wersja_robocza Re: straszenie na 112 19.08.11, 19:20
          Wystarczy powiadomić pogotowie,policję czy straż.
          • wartosc.energetyczna Re: straszenie na 112 19.08.11, 19:23
            wersja_robocza napisała:

            > Wystarczy powiadomić pogotowie,policję czy straż.

            jak ma wyglądać ta pomoc konkretnie nie jest doprecyzowane, niemniej jednak to że nie ma obowiązku udzielenia pomocy jest bzdurą
            • wersja_robocza Re: straszenie na 112 19.08.11, 19:38
              Ćwiakalski powiedział, że prawidłowa interpretacja to przynajmniej powiadomienie służb.
              • masher Re: straszenie na 112 19.08.11, 19:44
                a to gdzies jeszcze jest do posluchania, przeczytania?
                • wersja_robocza Re: straszenie na 112 19.08.11, 19:52
                  Nie wiem.Ja to w tv widziałam.
        • masher Re: straszenie na 112 19.08.11, 19:24
          jasno napiasane jest ze nie ma obowiazku WIEDZIEC jak sie udziela pomocy, a ze lepiej komus nie zaszkodzic to chyba oczywiste. wiec jak ktos ma to robic zle i jeszcze czlowieka dobic to lepiej jak tylko zadzwoni. pomoca moze wlasnie byc ZADZWONIENIE. nie koniecznie trzeba sie ubabrac w czyichs bebechach aby to bylo uznane za pomoc. pomagasz jak potrafisz.

          straszenie jest idiotyczne bo tylko sie odechciewa ludziom pomagac.
          • wartosc.energetyczna Re: straszenie na 112 19.08.11, 19:29
            masher napisał:

            > jasno napiasane jest ze nie ma obowiazku WIEDZIEC jak sie udziela pomocy, a ze
            > lepiej komus nie zaszkodzic to chyba oczywiste. wiec jak ktos ma to robic zle i
            > jeszcze czlowieka dobic to lepiej jak tylko zadzwoni. pomoca moze wlasnie byc
            > ZADZWONIENIE. nie koniecznie trzeba sie ubabrac w czyichs bebechach aby to bylo
            > uznane za pomoc. pomagasz jak potrafisz.

            jasno to jest napisane że jest obowiązek pomocy (jakiejkolwiek) i dlatego sprostowałam soulshuntera. gdzie znalazłeś artykuł jasno mówiący o tym że nie ma obowiązku wiedzieć jak pomóc?

            > straszenie jest idiotyczne bo tylko sie odechciewa ludziom pomagac.

            nie słyszałam o przypadku pociągnięcia do odpowiedzialności ludzi z tramwaju przejeżdżającego koło wypadku
            • masher Re: straszenie na 112 19.08.11, 19:43
              to wlasnie soulshunter napisal/a ze nie ma obowiazku >WIEDZIEC< jak udzielic pomoc. bo nic o nie udzieleniu pomocy takiej czy owakiej nie pisal/a. dodatkowo biorac pod uwage to ze za bledne udzielenie pomocy, przyczynienie sie do wiekszej szkody, kalectwa sie odpowiada za to... to tym bardziej trzeba bardzo rozsadnie sie zachowac i w momencie gdy sie nie wie jak pomoc tylko i wymacznie zadzwonic. i dobrze napisal/a ze idiotyzmem jest straszenie
              • wersja_robocza Re: straszenie na 112 19.08.11, 19:54
                Nieprawda. Ratujac kogoś nie zostaniemy oskarżeni o udzielanie nieprawidłowej pomocy.
    • j-k i slusznie. 19.08.11, 19:29
      kuzwa mac, jak sie widzi wypadek, to sie wysiada i pomaga.
      takie sa przepisy i obyczaje.
      i nie zwala sie roboty na innych.

      a jak sie nie ma ochoty pomagac
      to sie nie dzwoni.
      • ka-mi-la789 Re: i slusznie. 20.08.11, 00:58
        > takie sa przepisy i obyczaje.

        Co do przepisów, to nakazują one pomoc wyłącznie w sytuacji, gdy nie wiąże się to z zagrożeniem życia ani zdrowia innych ludzi, w tym własnego. Co oznacza na przykład, że nie masz obowiązku dotykać krwawiącego człowieka. Co do obyczajów, to pierwsze słyszę, żeby numer 112 służył do ich kultywowania.

        > i nie zwala sie roboty na innych.

        Dla jasności: wątek jest o "innych", którzy pomoc mają w zakresie obowiązków służbowych i biorą za nią forsę z naszych podatków.
      • vandikia Re: i slusznie. 09.11.11, 21:01
        j-k napisał:
        > a jak sie nie ma ochoty pomagac
        > to sie nie dzwoni.


        ciekawe ile razy cwaniaczku pomogłeś mocno pokiereszowanym ludziom i jak ich z pomiadżonych pojazdów wyciągałeś
        w teorii każdy w gębie mocny
    • wartosc.energetyczna Re: straszenie na 112 19.08.11, 19:32
      ostatnio jak dzwoniłam pod 112 to było ciemno wszędzie, głucho wszędzie. może na pogotowiu (999) pani dyspozytorka zajęłaby się poinstruowaniem jak pomóc zamiast recytowaniem sankcji? (zdaje się że 112 obsługuje policja i oni przekazują odpowiednim służbom, ale mogę się mylić..)
    • protozoan Kilka uwag 19.08.11, 21:43
      Nieudzielenie pomocy może spotkać się z konsekwencjami.
      Udzielanie pierwszej pomocy wcale nie oznacza, ze ktoś się ma bawić w ratownika medycznego albo chirurga i musi robić jakieś cuda wianki i jeśli nie zatamuje np. krwotoku to będzie miał na karku prokuratora.
      Sprawdzasz czy delikwent oddycha. Jeśli nie to jaką większą krzywdę możesz zrobić człowiekowi, który za moment będzie trupem bo z dużym prawdopodobieństwem nie doczeka na karetkę czy inne służby (np. strażaków)? A skomplikowane to nie jest i wcale wbrew pozorom nie trzeba obcemu człowiekowi robić słynnego usta usta. Tak naprawdę może wystarczyć zwykłe lekkie odchylenie głowy do tyłu i wysunięcie żuchwy, żeby delikwent przestał się dusić.
      Myślę, że dyspozytorka która rozmawiała z madame_charmante chciała przypomnieć o obowiązku pomocy a nie straszyć.
      • alpepe Re: Kilka uwag 19.08.11, 22:20
        Kilka lat temu mieliśmy wypadek, akurat było to obok pewnego zakładu pracy i ktoś zawiadomił tam zakładowe pogotowie. Piszę oględnie, by się za bardzo nie dać zidentyfikować. Karetka zakładowa była po pięciu minutach na miejscu. Ja byłam w głębokim szoku, mój ojciec zakleszczony w pojeździe, a że siła uderzenia drugiego pojazdu była olbrzymia, w foteliku odpadł tył skorupy, a dziecko moje wyfrunęło wybijając twarzą boczną szybę i upadło na pobocze, w trawy. Nie pamiętam tego. Lekarka z karetki zakładowej od razu zajęła się niemowlęciem i zawiozła o najbliższego szpitala miejskiego na własne ryzyko, bo gdyby moja córka jej umarła w karetce, to ponoć ona miałaby prokuratora na karku, że nie czekała 40 minut enkę, jedyną wtedy w województwie karetkę do przewozu niemowląt.
        No więc nie wiem, jak to z tym udzieleniem pomocy jest.
        Córka miała złamanie kości czaszki z widocznymi odpryskami kości na zdj. rtg. Ze szpitala miejskiego, gdzie nikt się nie chciał nią zająć, dopóki ratująca lekarka nie zrobiła awantury, wtedy dopiero podano kroplówkę, córkę przewieziono już enką na OIOM w szpitalu dziecięcym, w karetce n ją intubowano, więc pewnie gdyby nie bohaterska postawa lekarki z pogotowia, to enka przyjechałaby do trupa.
        • protozoan Re: Kilka uwag 19.08.11, 22:35
          O rany, straszna historia. Cóż, chyba można śmiało powiedzieć, że ta lekarka uratowała życie Twojemu dziecku i chwała jej za to. Mam nadzieję, że wszyscy w końcu wyszliście z tego bez szwanku!
          Natomiast przyznam Ci szczerze, że nie wiem czy faktycznie lekarka ryzykowała zarzutami prokuratorskimi. Jeśli tak, to tym bardziej chylę czoła. Trudno mi powiedzieć, jednak lekarz czy ratownik to zawody medyczne, z inną wiedzą i umiejętnościami niż "zwykły Kowalski". Który to Kowalski nie zaintubuje ani nie poda leków, bo mu nie wolno. Nie jest nawet w stanie tak ocenić sytuacji jak zrobi to lekarz. Może najwyżej wykonać kilka czynności, które zwiększają szanse poszkodowanego zanim pojawią się fachowcy. Dlatego ja osobiście uważam, ze udzielanie pierwszej pomocy przedmedycznej powinno być obowiązkowym punktem w edukacji od podstawówki począwszy na krótkich kursach w pracy skończywszy.
        • leziox Re: Kilka uwag 19.08.11, 22:36
          Gdy sie czyta takie opowiesci o tego rodzaju traktowaniu ofiar wypadku przez sluzby zdrowia,to rece sie zaciskaja w piesci,mróz chodzi po plecach a obic pyska za to nie ma komu.
          Chory kraj,chora sluzba zdrowia,chorzy politycy/ci to tylko na glowe/ i mnóstwo niepotrzebnych zgonów,tragedii którychmozna byloby uniknac.O tym ze przez to,iz polskie drogi sa jakie sa,usmiercajac tysiace ludzi rocznie,juz nie wspominam,bo to wie kazdy logicznie myslacy Polak.
          • alpepe Re: Kilka uwag 19.08.11, 22:48
            teraz w tym województwie są "już" dwie enki. Tyle pociechy.
            • leziox Re: Kilka uwag 19.08.11, 23:00
              Dwie...Na cale województwo?!
              • protozoan Re: Kilka uwag 19.08.11, 23:04
                No i jak to skomentować? Że system ratownictwa medycznego w Polsce to jakaś jedna wielka ściema? Ręce opadają...
                • vandikia Re: Kilka uwag 09.11.11, 21:15
                  nie
                  w mazowieckim się sprawdzają
                  a na wsiach, do których karetka jechałaby ze szpitala wojewódzkiego z pół godziny wysyłają helikopter, do zawału, do wypadku, do krwotoku, do wylewu i nie czeka się godzinę, jest to pomoc niemal natychmiastowa
      • madame_charmante Re: Kilka uwag 23.08.11, 15:25
        ewidentnie opier** oliła mnie jak święty michał diabła i wyraźnie straszyła konsekwencjami nieudzielenia pomocy. moja odpowiedź, że stoi juz kilka samochodów i jacyś ludzie już jej udzielają poszkodowanym, a ja nie chcę robić zatoru na drodze nie dotarły do umysłu dyspozytorki.
      • aneta-skarpeta Re: Kilka uwag 23.08.11, 15:33
        z 9 lat temu, bylam w zaawansowanej ciazy- jechalam samochodem i na mało uczeszczanej drodze lezal chlopak- prawdopodobnie ktos go potracił- jechal na rowerze

        lezal pokrecony, nie bylo z nim kontaktu, ale widac bylo ze oddycha
        zadzwonilam i spytalam czy mozna go przeniesc z drogi, na pobocze
        dyspozytorka powiedziala- absolutnie nie, mamy czekac, moze byc uraz kregoslupa i mozemu mu jeszcze zaszkodzic

        w efekcie czekalam 3 h i w miedzy czasie ktos inny sie pojawil i mnie zastapił

        tyle w temacie pomocy
    • francesfarmer Re: straszenie na 112 20.08.11, 11:49
      Jestem zdziwiona, bo z tego co wiem, nie masz obowiązku (no chyba nie jesteś lekarzem, ratownikiem itd) żeby kogoś reanimować? Możesz to zrobić ale nie musisz, i nikt nie ma prawa Ci grozić.
    • bezpocztyonline A uprawnienia? 20.08.11, 12:08
      Żeby udzielić pierwszej pomocy, trzeba wiedzieć, jak.
      Są szkolenia odpłatne, z terminem ważności dwuletnim.
      Udzielając pomocy nieumiejętnie można choremu zaszkodzić.
      • kadfael Re: A uprawnienia? 20.08.11, 13:12
        Jak ktos i tak umiera, to chyba niewiele może już mu zaszkodzić. Natomiast istnieje przepis, który jasno mówi:
        'Art. 162. § 1. Kto człowiekowi znajdującemu się w położeniu grożącym bezpośrednim niebezpieczeństwem utraty życia albo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu nie udziela pomocy, mogąc jej udzielić bez narażenia siebie lub innej osoby na niebezpieczeństwo utraty życia albo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu, podlega karze pozbawienia wolności do lat 3.'

        Inna sprawa, ze przepis ten został ustanowiony bez zastanowienia - gdyby w szkołach były zajęcia z pierwszej pomocy, czy np. na obowiązkowych kursach BHP, na których co jakis czas musi sie pojawic wiekszośc pracowników - to jeszcze rozumiem. A tak... przeciez większośc ludzi sie po prostu boi, że może uszkodzic delikwenta, albo nie wie co robic. Efekt może byc tak, że ktos sie nie zatrzyma, nie zadzwoni, bo bedzie bał się ww. przepisu.
        • francesfarmer Re: A uprawnienia? 20.08.11, 13:13
          W szkole są zajęcia z pierwszej pomocy. I dla nauczycieli i dla uczniów.
          • kadfael Re: A uprawnienia? 20.08.11, 13:38
            No niby. Ja np. miałam na tyle dobrze, prowadzoną że sądzę, iż umiałabym zrobic jakiś masaż serca, ale np. mój brat miał tylko tak naprwde teorię - i jak sie gada z ludźmi to wiekszość nie umie.
            • alpepe Re: A uprawnienia? 20.08.11, 13:54
              a ja nie miałam nic. Mieliśmy PO z jakimś byłym wojskowym, ale ani wyposażenia, ani porządnych zajęć. Więcej wiem o ratowaniu żywności przed skażeniem, niż o pierwszej pomocy.
            • bezpocztyonline Re: A uprawnienia? 20.08.11, 14:06
              kadfael napisała:

              > No niby. Ja np. miałam na tyle dobrze, prowadzoną że sądzę, iż umiałabym zrobic
              > jakiś masaż serca, ale np. mój brat miał tylko tak naprwde teorię - i jak sie
              > gada z ludźmi to wiekszość nie umie.

              Ja miałam szkolenie wiele lat temu. Od tego czasu zmieniły się zasady udzielania pierwszej pomocy np. przy reanimacji (kolejność, ilość i częstotliwość uciśnięć serca i oddechów). Dlaczego się zmieniły - czy tamte były mniej skuteczne? Nie wiem. Nowych na pamięć nie znam i nie umiałabym zastosować.

              Łapiąc i przenosząc nieumiejętnie osobę, która ma np. pęknięty czy zagrożony pęknięciem kręgosłup (w tym kręgi szyjne zwłaszcza) możemy spowodować jej paraliż na całe życie.
              A może należy właśnie nie ruszać, nie dotykać.

              Osoba, która oddycha, bez pękniętego kręgosłupa, która leży np. na boku z łokciem pod brodą i z podkurczonym kolanem, może spokojnie oczekiwać w ten sposób na przyjazd karetki - ale ta karetka przyjechać musi.

              Osoba nieprzytomna może mieć np. wstrząs mózgu (wskutek upadku), albo być epileptykiem świeżo po ataku, albo być cukrzykiem (powinien mieć przy sobie karteczkę informacyjną - ale do tego trzeba przeszukać kieszenie, a tłum będzie krzyczał, że "okradają nieprzytomnego!") albo może mieć np. zawał serca - i w każdym z tych przypadków prawidłowe postępowanie jest inne. Skąd przechodzień na ulicy, czy przejeżdżający kierowca ma wiedzieć, co jest przyczyną i jak pomóc?
          • ka-mi-la789 Re: A uprawnienia? 20.08.11, 14:04
            A od kiedy? Bo za moich czasów nie było. I czy uczą na nich na przykład rozpoznawania zawału serca, przy którym masaż tegoż jest bezwzględnie zabroniony? Uczą przenoszenia nieprzytomnego tak, żeby nie uszkodzić mu rdzenia kręgowego? Uczą, jak pomóc epileptykowi podczas ataku? Klepanie paciorka "trzydzieści ucisków, dwa wdechy" to nie jest nauka pomocy.
            • mlynek_999 Re: A uprawnienia? 06.11.11, 13:03
              ka-mi-la789 napisała:

              > A od kiedy? Bo za moich czasów nie było. I czy uczą na nich na przykład rozpozn
              > awania zawału serca, przy którym masaż tegoż jest bezwzględnie zabroniony? Uczą
              > przenoszenia nieprzytomnego tak, żeby nie uszkodzić mu rdzenia kręgowego? Uczą
              > , jak pomóc epileptykowi podczas ataku? Klepanie paciorka "trzydzieści ucisków,
              > dwa wdechy" to nie jest nauka pomocy.

              A to widzę, że koleżanka faktycznie niewiele wyniosła z tych zajęć, bo o ile zgodzę się, że masaż u osoby z zawałem, jak z resztą u wszystkich innych ŻYWYCH osób ( a niewątpliwie jeśli ktoś ma zawał to jeszcze żyje) jest bezwzględnie zabroniony, o tyle swego czasu prowadząc zajęcia z pierwszej pomocy w szkole specjalnej z uczniami o umiarkowanym stopniu upośledzenia wszyscy byli w stanie rozpoznać, czy ktoś jęczy spocony w zwale, czy leży i nie oddycha.
              • ka-mi-la789 Re: A uprawnienia? 09.11.11, 21:09
                mlynek_999 napisał:


                > A to widzę, że koleżanka faktycznie niewiele wyniosła z tych zajęć,

                Nie mogłam wynieść, bo ich nie miałam, co zaznaczyłam na samym początku.

                bo o ile zg
                > odzę się, że masaż u osoby z zawałem, jak z resztą u wszystkich innych ŻYWYCH o
                > sób ( a niewątpliwie jeśli ktoś ma zawał to jeszcze żyje) jest bezwzględnie zab
                > roniony

                Oczywiście. Masaż serca wykonujemy zwłokom, którym przyda się znacznie bardziej niż żyjącemu.

                , o tyle swego czasu prowadząc zajęcia z pierwszej pomocy w szkole specj
                > alnej z uczniami o umiarkowanym stopniu upośledzenia wszyscy byli w stanie rozp
                > oznać, czy ktoś jęczy spocony w zwale, czy leży i nie oddycha.

                Co to jest zwał? Jeżeli literówka i miało być "zawał", to proszę o łaskawe wskazanie, po jakich objawach upośledzone dzieci rozpoznawały tenże zawał. I w jaki sposób zawał wyklucza nieprzytomność tudzież zatrzymanie pracy serca i oddechu.
          • maitresse.d.un.francais ta, są zajęcia w szkole 09.11.11, 20:59
            i 10 lat po zajęciach masz wszystko dokładnie pamiętać?

            NIGDY nie pamiętam, z jaką częstotliwością się robi słynny masaż serca/sztuczne oddychanie. Wiem, że siła masażu zależy od wagi i wielkości delikwenta - i nie miałabym odwagi zrobić go niemowlęciu albo małemu dziecku (niemowlęciu podobno ten masaż się jednym palcem robi). Nie wiem, jak sprawdzić, czy delikwent ma wolne drogi oddechowe. Itd.
            • maitresse.d.un.francais Ja nic nie miałam o ludziach z zawałem 09.11.11, 21:00
              na zajęciach w szkole.
    • zosnik Re: straszenie na 112 09.11.11, 20:03
      Chwalisz sie czy żalisz?
      Naprawdę nie wiesz czemu to zrobiła czy chcesz jakąś konkretną odpowiedź usłyszeć?
    • vandikia Re: straszenie na 112 09.11.11, 20:47
      kilka dni temu byłam świadkiem zderzenia czołowego
      nie zatrzymałam się, bo nie umiem w takiej sytuacji się zachować (kiedyś myślałam, że umiem), nie umiem udzielać pomocy ludziom zakleszczonym w dwóch samochodach.
      Zadzwoniłam na 112 z hasłem "czołowe na ulicy X, 2 samochody, przed chwilą", dostałam pytanie "ranni?" , "ofiary"? powiedziałam, że się nie zatrzymałam, usłyszałam "dziękuję, rozłączamy się" i tyle. nie minęło 3 minuty jak widziałam straż pożarną, chwilę później karetka i policja.
      myślę, że postąpiłam słusznie, nie wiem czy Twoje zachowanie jest jakoś regulowane prawnie - nie sądzę, myślę że trafiłaś na debila na linii i tyle, są służby które ratują życie i muszą szybko reagować i to one są rozliczane
      gdyby chodziło o masaż serca - nadałabym się, jeśli widzę pasażera w samochodzie do połowy zrobionym w harmonijkę, to po 1. nie mam jak mu pomóc, po 2 mogę mu tylko zrobić krzywdę
      do zasłabniętego na ulicy X lat temu podeszłam i cuciłam, udzielałam też pierwszej pomocy własnemu mężowi i wiem, że reaguję instynktownie i nie myslę w takich sytuacjach logicznie, raczej muszę zrobić 60-80 pompowań ręką na minutę i wiem, że jeśli chodzi o wypadki dzieci, to jestem sparaliżowana - to się chyba nazywa katatonia czy coś w tym stylu, po prostu paraliż całkowity chociaż krótki.. przezyłam to dokładnie 2 razy w życiu, nie jestes w stani esię ruszyć, krzyknąć, oddychać, łapiesz powietrze jak dusząca się ryba
      pogodziłam się z tym, że mimo chcęci nie daję rady zbawić świata, bywa.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka