Dodaj do ulubionych

Jest coraz gorzej...:(

26.08.11, 17:17
...w moim małżeństwie.Nie wiem co robić, jak się zachowywać,żeby było tak jak kiedyś. Jestem z mężem od 10 lat, małżeństwem od 6. Na początku, wiadomo było cudownie. M mnie uwielbiał, zależało mu na mnie bardzo, starał się, był czuły i kochający. Jest facetem który nie jest za wylewny, ale potrafił mi pokazać ze jestem dla niego kimś ważnym.
Po ślubie od razu zaszłam w ciązę, było pięknie.Urodziłam córeczkę,po 3 latach synka. Jestem teraz na wychowawczym i siedzę z Małym w domu.Mąż ma swoją firmę i pracuje na rodzinę. Nie mamy źle,ale często pojawiają się u męża w pracy jakieś problemy z kasą z wypłacalnością klientów...przez to przenosi swoje humory do domu. A ja siedzę i dbam,żeby miał dobry obiad, posprzątane...
W skrócie opiszę jak jest teraz - jestem dla męża NIKIM!:( mam przeczucie ze dla niego moja rola juz się skończyła, dałam mu dzieci które tak chciał i mogę wy...dalać!Przepraszam za słowa, ale na prawdę tak sie czuję. Zero szacunku,zero czułości,zero tak naprawdę kontaktu. Wiem że ma problemy w pracy ale po to jest małżeństwo żeby się wspierać i razem pokonywać problemy.
Doszło nawet do tego, że w ostatnich dniach zdiagnozowano u mnie nieoczekiwanie guza w piersi,muszę latać po onkologach i najprawdopodobniej jechać na drugi koniec Polski na wycięcie go,a mąż przęjął sie tym tak jakbym miala dziurę w zębie! Ja ryczę po kątach a on NIC! Twierdzi że nie mam się denerwować bo jeszcze nie wiadomo co to jest. Może i racja, ale chodzi o to że spadło to na mnie jak grom...i się martwię.
Ostatnio rozmawialiśmy o naszych relacjach,powiedziałam mu jak się czuję,jak mnie traktuje i oczywiście obrócił to tak,że to wszystko moja wina.Najgorsze jest to że on nie widzi w sobie żadnych wad, jest zupełnie bezkrytyczny wobec siebie!!!
A ja robię wszystko źle! Nieskromnie powiem,że na prawdę świetnie gotuję(moje niespełnione marzenie o restauracji) i cały czas wymyślam rózne super potrawy dla niego, dla znajomych, dla gości nas odwiedzających i np właśnie podczas takiej imprezy wszyscy się rozpływają nad moim talentem kulinarnym, a męzuś na to..."ale ostatnio to i to ci nie wyszło..."itd Wiadomo jak się poczułam.
Inna sytuacja, oglądamy za znajomymi zdjęcia, mąż patrzy na jedno moje i komentarz "O k..wa ale ty jesteś brzydka!"
Sytuacja z dzisiejszego dnia: synek zaczął coś fajnie po swojemu mówić i się wygłupiać, zaczęłam się śmiać, a mąż na to "?Jezu jaki ty masz śmiech!" z miną z obrzydzeniem.

Siedzę i ryczę.Patrzę na dzieciaki, są takie wspaniałe i nie wiem co ze sobą począć. Najchętniej wyjechałabym gdzieś, uciekła, może by poszedł po rozum do głowy? ale co z dziećmi...
Gdzie jest mój kochajacy mąż, który wszystkim opowiadał kiedyś jaką to zajebistą dziewczynę spotkał i chwalił się mną wszędzie???


trochę mi ulżyło, ale ogólnie mam dość i nie wiem zupełnie co począć!
Obserwuj wątek
    • salma75 Re: Jest coraz gorzej...:( 26.08.11, 17:45
      Będę miała w poniedziałek po 17:00 trochę więcej czasu to przeczytam i się odezwę, dobrze?
      • ka_sinek Re: Jest coraz gorzej...:( 26.08.11, 17:54
        ok :) dziękuję.
    • kochanic.a.francuza Re: Jest coraz gorzej...:( 26.08.11, 17:56
      Dziewczyno, ale co Ty sie przejmujesz. 90% facetow tak ma. Zlapany kroliczek nie jest atrakcyjny. Im wiecej sie pswiecasz tym mniej atrakcyjna jestes. Im smaczniejsze danie i czystsze mieszkanie, tym bardziej faceta mdli.
      A slyszalas powiedzonko "mezczyzni kochaja zolzy?". No wiec to prawda jest.
      Jak sie jest egoistka, ktora dba glownie o siebie, ma swoje towarzystwo i wielbicieli, o ktorych maz wie, to sie ma szacunek meza. Nie placz tylko sie ubierz i umaluj tak, jakby sie czas o te 10 lat cofnal. Usmiechnij sie filuternie, ale nie do niego. I pomysl: na miejsce takiego capa moge miec dziesieciu:))
      Nie musisz porzucac dzieci. Od meza mozesz sie nieco odciac bedac w domu, pachnaca, intrygujaca, ale juz nie tak swojsak i tyko jego. Facet zawsze ma sie troche bac.
      Troche go to tez odstresuje od codziennych problemow w pracy.
      • krzysio.meczywor Re: Jest coraz gorzej...:( 26.08.11, 19:32
        " 90% facetow"

        od dzis mozecie mnie wolac 10procent
        -
        -
        chetnie porozmawiam
    • zielona.zgaga Re: Jest coraz gorzej...:( 26.08.11, 18:00
      Mysle, ze nie jest dobrze jak zycie kobiety koncentruje sie tylko na tym aby byl obiad zrobiony i czysto w mieszkaniu bo maz ciezko pracuje.
      Prace domowe nigdy nie byly i nie beda doceniane a co najgorsze nie sa odplatne. Maz majac trudnosci w pracy na pewno widzi cala sytuacje jak w skrzywionym zwierciadle. Jemu sie wydaje, ze walczy o wasz byt a ty masz wieczne wakacje i nie tryskasz szczesciem z tego powodu.
      Jesli macie dobra sytuacje finansowa to moze warto pomyslec o zrealizowaniu twoich planow co do restauracji albo cos w mniejszym zakresie. Czuc, ze sie realizujesz. Nabierzesz przez to sily, wiary w siebie a tym samym maz zacznie inaczej cie traktowac. Zaleznosci sa niezdrowe.
      Pozdrawiam


      • kochanic.a.francuza Re: Jest coraz gorzej...:( 26.08.11, 18:12
        Ale tez taki maz to doopa wolowa a nie maz. Zeby zaraz musiala na siebie do roboty isc, bo inaczej szacunku dla niej miec nie bedzie:/
        Niech idzie sobie szuka lepszej, piekniejszej i piekniej sie smiejacej.
        • zielona.zgaga Re: Jest coraz gorzej...:( 26.08.11, 18:22
          Ale nie chodzi o to, ze ma na siebie zaczac pracowac zeby jego szacunek wzbudzic tylko o realizowanie siebie. Nie mozna sie ograniczac tylko do roli zmywarki i kuchni polowej jesl nie czuje sie z tym do konca szczesliwa.
          • kochanic.a.francuza Re: Jest coraz gorzej...:( 27.08.11, 05:29
            Czulaby sie szczesliwa gdyby jaj prace w domu maz uwazal za wazna, a nawet bardzo wazna dla niegi, dla dzieci, dla rodziny.
            A gastronomia, o ktorej marzy autorka to pieklo na ziemi, mowi to kochanica dziecko restauratorow. Wszystko, tylko nie gastronomia, powtarzano mi od dziecinstwa. Gotowac dania wloskie w domu dla przyjaciol, a prowadzic biznes to niebo i ziemia.
    • cowgirl_ride Re: Jest coraz gorzej...:( 26.08.11, 18:29
      Mam pytanie: od kiedy jest gorzej w łóżku?
    • chersona Re: Jest coraz gorzej...:( 26.08.11, 18:30
      niesamodzielność finansowa bardzo osłabia pozycję kobiety. gdybyś tylko mogła zarobić na siebie, to może mąż tak by nie fikał.
    • ka_sinek Re: Jest coraz gorzej...:( 26.08.11, 18:34
      Macie rację dziewczyny! Powinnam bardziej zacząć dbać o siebie i myśleć o sobie! tylko to nie akie proste jak musisz cały swój czas spędzać z dziećmi.Nie mam jak wyjść
      :(
      Co do restauracji- niestety nie jest az tak dobrze żebym mogła sobie na to pozwolić, wiadomo że na początek jest potrzebne dużo kasy :(

      Jestem załamana tą sytuacją w domu. Nie rozumiem jak można tak traktować najbliższą osobę?:(
      Dobry jest tylko jak chce seksu,na drugi dzień znów jest jak zwykle.
      Czasami myślę ze przydałby mi się kochanek, facet do którego mogłabym uciec i mieć w dupie męża...
      • ka_sinek Re: Jest coraz gorzej...:( 26.08.11, 18:36
        Nie mogę na razie iść do zadnej pracy,bo jeszcze rok muszę siedzieć w domu z synkiem. A potem też nie wiem jak to będzie z tą pracą...wiadomo jak jest:(
      • raohszana Re: Jest coraz gorzej...:( 26.08.11, 18:46
        ka_sinek napisała:

        > Czasami myślę ze przydałby mi się kochanek, facet do którego mogłabym uciec i m
        > ieć w dupie męża...
        *
        No taaak, jedyne rozwiązanie - inny facet niech mię uratuje.

        I temu Twojemu mężu to się tak nagle odwidziało?
        A właściwie - po co się jego burackimi tekstami przejmujesz?
      • real_mayer Re: Jest coraz gorzej...:( 26.08.11, 19:35
        To sobie usiądź i dla własnej przyjemności zacznij pisać biznes plan. Zbadaj rynek, poszukaj lokalu. Przecież nie musisz otwierać własnej działalności dziś, ale warto się zorientować w terenie. Jak dzieciaki śpią, lub są zajęte zabawą. Skąd wiesz, że sobie nie możesz na nią pozwolić? Zajmij czymś umysł.
        Aaaa twój mąż to za przeproszeniem lekki debil.
        • kochanic.a.francuza Re: Jest coraz gorzej...:( 27.08.11, 05:35
          > To sobie usiądź i dla własnej przyjemności zacznij pisać biznes plan. Zbadaj r
          > ynek, poszukaj lokalu.

          Mayer, ale co Ty jej radzisz? Zeby sama otwierala restauracje??? Przeciez ona juz jest zdrizgotana tekstami meza, a w biznesie bedzie miala rozne teksty najpierw od klientow, potem urzedow. Nie da rady sama. Nie dlatego, ze slaba, tylko ze to ogromne obciazenie psychiczne i fizyczne, takie rzeczy robi sie co najmniej w parze, ktora ma dobre relacje.
          Ja bym sie starala wytlumaczyc mezowi, ze to co robi ti buractwo. Moze go zawstydi jesli sie nazwie sparwy po imieniu. Moze mu powiedziec, ze nie musi sie bac o finanse, bo przeciez ona tez chce pracowac. Niech nie czyje sie przygnieciony odpowiedzialnoscia. Jesli mu pokaze, ze tez mysli o finansach i czuje sie wspolodpowiedzialna, troche mu ulzy i oboje zaczna szukac sposobu na dalsze zycie.
          Jedno jest pewne: sama restauracji nie poprowadzisz.
      • stara-a-naiwna Ręce mi opadły 26.08.11, 21:02
        sama z siebie robisz ofiarę (sory)
        Jesteś uzależniona od męża - i z podejściem nie da sie na pewno nic nie zmienisz.
        Znajdź robotę (oddaj dzieci do przedszkola albo wynajmij opiekunkę) i wyjdź z domu.

        Wiem, ze twój mąż nie jest wobec Ciebie w porzadku, ale w jakimś stopniu go rozumiem. Nic nie robisz cały dzien (wybacz, ale prac domowych i zajmowaniem sie dziecmi nikt w tym kraju nie traktuje jako pracy) i sie nie rozwijasz w zadnej dziedzinie. Nie masz na codzien kontaktu z ludźmi i degradujesz sie społecznie.

        Jeśli ty nic w swojej sytuacji nie zmienisz to on na pewno nie zmieni stosunku do Ciebie. Może idź pogadać z psychologiem, to czasami ponaga.... Bo na terapię małżeńską to pewnie on sie nie zgodzi (a uważam ze by wam nie zaszkodziła)

        • anaisanais96 Re: Ręce mi opadły 27.08.11, 19:35
          Szkoda komentować twój żenujący wpis. no, ale... Ona wychowuje dzieci-rozumiesz? JAk ma pracować? Nie jest uzależniona od męża. Jeśłi jest się w małżeństwie to wszystko jest wspólne. Przynajmniej w zdrowym związku to tak tak wygląda. Nie rozumiem dlaczego wszyscy uważają ze pójście do pracy rozwiąże ich problemy. Jej mąż jest po prostu chamem i najwyraźniej już nie kocha swojej żony.
          A tekst o tym że autorka nic nie robi i się degraduje społecznie to już był szczyt buractwa.
          • stara-a-naiwna Re: Ręce mi opadły 28.08.11, 09:07
            W oczach meza ona nic nie robi - jej pracy nie widać i nie daje wymiernych (finansowych) korzyści.

            Normalnie ma pracować jak tysiace kobiet które mają dzieci - są bżłobki, przedszkole i opiekunki.
            z jej i twoim podejściem "jak mam pracowac" nic nie zmieni ani w swojej sytuacji ani w swoim zwiazku.

            Kobieta siedząca w domu i nie mająca kontaktów z innymi ludźmi (tak jak by miała w pracy zawodowej) i która nie ma innych zajęć poza obowiązkami domowymi cofa sie intelektalnie i społecznie (posłuchaj kiedyś rozmow pań z placu zabaw - kupki i zaupki = oprócz dziecka i co dzisiaj na obiad tam nic sie nie dzieje)

            I oczywiście jej mąż jest chamem ale nie wiesz czy ją kocha czy nie. Może tak reaguje bo nie potrafi sobie poradzić z sytuacją gdzie brał za żone zaradną babkę która była aktywna i miała plany a teraz ma ciepłą kluchę co to sama sobie nie poradzi i nie wie co ma z sobą zrobic.
      • stara-a-naiwna Re: Jest coraz gorzej...:( 26.08.11, 21:09
        Kochanka odradzam, bo po zdradzie nie ma odwrotu: zyjesz z poczuciem winy, jak się wyda to małżeństwo może sie skończyc- zostaniesz bez kasy na bruku... A ty sobie na to teraz nie możesz pozwolić bo nie jestes samodzielna.

        Uzależnienie się twoje od niego dało mu władze - jego pozwalanie sobie wynika z tego, że wie że i tak nic nie zrobisz (bo jesteś taką sierotką co to musi w domu siedzieć i sama sobie nie poradzi)
    • francesfarmer Re: Jest coraz gorzej...:( 26.08.11, 18:40
      Powiem Ci tak: zrobiłaś kilka błędów.
      Po pierwsze kobieta, niestety, powinna pozostać w miarę samodzielna, mieć pracę lub też w każdej chwili powinna być w stanie coś sobie znaleźć. Musisz być pewna, że bez faceta świetnie dasz sobie rade, nie możesz być od niego uzależniona i zdana na jego humory. Bo tak to się właśnie kończy. On wie, że może sobie pozwolić na teki traktowanie wiec sobie pozwala...Myśli żę bez niego jesteś nikim, i nie dasz rady.
      Po drugie Twoja taktyka polegająca na dogadzaniu mu: praniu jego gaci, sprzątaniu, gotowaniu obiadkóW - bez sensu...on uważa, że to naturalne, że to mu się należy bez gadania...i w ogóle tego nie szanuje. Nie widzi starań, ...po prostu jest podane i tyle. rozpuściłaś go niestety. I zagłaskałaś.
      proponuję zachowywać się chłodniej, znajdź sobie hobby, znajomych, nie bądz matką teresą, zrób coś dla siebie - i nie chodzi o to, że masz od razu szukać kochanków...tylko niech on odczuje, że Ty siebie cenisz...i może wtedy się opamięta i też zacznie dostrzegać to co ma. Czasem niestety trzeba coś stracić by zrozumieć ile jest warte.
    • katikatja Re: Jest coraz gorzej...:( 26.08.11, 18:54
      Ryczeć mi się chce, jak to czytam, ryczeć, a potem rąbnąć Twojego ślubnego cegłówką w łeb.

      Wiem że ma problemy w pracy ale po to jes
      > t małżeństwo żeby się wspierać i razem pokonywać problemy.

      On tego nie chce wiedzieć, pokazując Ci że ma problemy - będzie się czuł upokorzony. Taka to męska duma - "prawdziwy facet" nie ma problemów, ani uczuć = słabości wg takiego osobnika u prawdziwego mężczyzny nie ma miejsca na takie "fanaberie".
      Wyżywa się na Tobie, bo jesteś pod ręką. Bo uznał, że jesteś słabsza - słabszego można poniewierać z tej prostej przyczyny, że daje się poniewierać. Pytanie, co on sobie ugrywa dla siebie wyżywaniem się na Tobie? Lepiej się od tego czuje? Że taki pan i władca jest? W pracy nie może sobie na to pozwolić, to w domu odreagowuje. On ma jakiś większy problem w psychice. Jasne, że to ostatnia rzecz, do której mógłby się przyznać, jemu po prostu wygodnie było przyjąć, że to Ty jesteś problemem. W ten sposób on jest cud, miód i orzeszki. Taki domowy sposób na przyklepanie kompleksów, podbudowanie ego. Im niższa samoocena - tym większe akcje pt. jaki to ja nie jestem wielki. Szlag by, przeraźliwie to smutne,niczym nie zasłużyłaś na takie traktowanie, tak po prostu nie wolno.

      w ostatnich dniach zdiagnozowano u mnie nieoczekiwanie
      > guza w piersi,
      Twierdzi że nie mam się denerwować bo jeszcze
      > nie wiadomo co to jest. Może i racja, ale chodzi o to że spadło to na mnie jak
      > grom...i się martwię.

      Strasznie Ci współczuję, przytulić bym chciała - przytulam. Trudno się nie martwić, w takich sytuacjach wyobraźnia daje popisy swoich czarnych scenariuszy, jednak rzeczywiście - szkoda Twoich nerwów, tym bardziej, że sił już nie masz. Wiem, że to tak łatwo mówić, chciałabym Cię jakoś umieć w tym wesprzeć, ale jak. Z mojego doświadczenia wiem tylko, że takie sprawy przerażają, spadając nagle. W tym jednym miejscu zgodziłabym się z Twoim mężem: nic jeszcze nie wiadomo, nie martw się na zapas, od siebie mam nadzieję, że to jeden z tych - częstych przecież! - przypadków, kiedy groźne okazuje się prostą do wyleczenia sprawą. Trzymam kciuki, dzielna dziewczyna jesteś, będzie dobrze.
      Reszta zachowania Twojego męża: nie do przyjęcia. Ale pan chyba uznał, że mu wyjeżdżasz jeszcze z tym, jakby mało miał kłopotów. Na złość, oczywiście biednemu misiowi. Jakie to dojrzałe, ręce opadają. Ale możliwe, że boi się o Ciebie, a żeby tego nie pokazywać(słabość)
      tym bardziej jest dla Ciebie lodowaty. Tylko potworne jest to, że nie chce okazać Ci troski, uczucia, zadbać o Ciebie i wesprzeć, kiedy najbardziej tego potrzebujesz.
      Skoro, jak mówisz, był takim kochającym mężczyzną, to wątpię, żeby to się ulotniło. To nie, ale przepoczwarzyło się w jakąś przerażającą formę: zachowuję się dokładnie odwrotnie do tego, co czuję. Nie wiem, tak próbuję zgadywać, jakieś światełko w tym wszystkim znaleźć.
      Dwa światełka masz na pewno, dzieciaczki, które kochasz, od których jesteś szczęśliwa, dla których jesteś całym światem.

      Wyjazd to może być dobry pomysł, zabierasz maluchy i robicie sobie wakacje we trójkę.
      Ale jedna rzecz, jaka może być reakcja męża. Zmięknie, czy obróci to przeciw Tobie? Bez Ciebie będzie mu źle, to pewne, jesteś od tego, żeby być w domu, na miejscu, chuchać i dmuchać na majestat, ale co po powrocie.
      Czy masz kogoś bliskiego, w rodzinie, jakąś bliską koleżankę, bardzo potrzebujesz, żeby ktoś był przy Tobie, komu możesz wygadać się i wypłakać, nie wolno Ci być z tym w pojedynkę, za dużo złego Cię spotkało, żeby to samej dźwigać.
      I czy jest ktoś w rodzinie ze strony męża, z kim mogłabyś porozmawiać? Ktoś, kogo Twój mąż szanuje, z którego zdaniem się liczy? Żeby tak okrężną drogą dotrzeć. Ty się do niego nie przebijesz, im bardziej widzi, że Ci zależy, tym bardziej udaje że ma Cię gdzieś, błędne kółko.
      Trzymaj się, przytulam:)
      • cowgirl_ride Re: Jest coraz gorzej...:( 26.08.11, 19:05
        @katikatja
        Może być tak jak piszesz a może być inaczej...Znamy obraz sytuacji tylko z jednej strony. Najchętniej przeczytałabym co ON ma na ten temat do powiedzenia ale to niemożliwe. Niestety.
        "Facet to świnia", wszystkie to wiemy ale skoro wcześniej było cudownie a teraz się zesrało to MUSI być przyczyna. Nie wierzę, że to kłopoty w pracy, przenoszone lub nie do domu. To jest coś miedzy nimi a nie coś z zewnątrz.
        • katikatja Re: Jest coraz gorzej...:( 26.08.11, 20:02
          cowgirl_ride,

          Nie, ja nie mam jak "wszystkie" - nie widzę panów jako "świń", tego też nie. Ma chłop we łbie problem to nie jest ocenienie go jako osoby, tylko kretyńskich zachowań

          >skoro wcześniej było cudownie a teraz
          > się zesrało to MUSI być przyczyna.

          O tym właśnie napisałam.

          >Nie wierzę, że to kłopoty w pracy, przenosz
          > one lub nie do domu. To jest coś miedzy nimi a nie coś z zewnątrz.

          A taka rzecz: w pracy źle się dzieje, a DO TEGO żona go denerwuje. Bo siedzi w domu z dziećmi? Też może być. Za to traktuje ją jak rzecz gorszej kategorii? Też może być. Jakby zaczęła realizować się w swoich pasjach - coś mi mówi, że jeszcze bardziej by ją gnoił, podważał wszystko co robi, on lubi ją w wersji "jesteś śmieciem", potrzebuję cię, bo mogę tobą pogardzać.
          Ka_sik wyżej napisała, że tylko seks mają dobry, tylko że tu on ją traktuje instrumentalnie. Ale rozumiem, że nie przestała go pociągać jaka kobieta. To też eż ma do niej złość, że potrzebuje seksu z nią?
          Masz jakiś pomysł na to "coś między nimi"?
          Cholera, żal mi bardzo tej dziewczyny:(

          • cowgirl_ride Re: Jest coraz gorzej...:( 26.08.11, 20:19
            Nigdzie nie napisała, że sex jest dobry. Wręcz przeciwnie, napisała, że zero czułości. Wyobrażasz sobie sex bez czułości?
            Nie wierzę, że żona go denerwuje bo siedzi w domu z dziećmi, zwłaszcza, że on nie artykułuje tego (przynajmniej nic o tym autorka wątku nie napisała).
            "Facet to świnia" to komentarz do wydźwięku, nie czepiam się, żeby była jasność. Coś spowodowało zmianę, tego się z forumowego wyżalania nie dowiemy.
            Komentarze do wyglądu czy sposobu śmiania się są chamskie, bez wątpienia. Tylko nie wiemy czy miedzy ślubem a postem, autorka nie przytyła 30 kilo. Albo schudła.
            Wiesz, mogłabym opisać moje, zakończone rozwodem, małżeństwo na kilka sposobów od wzięcia winy na siebie, poprzez równomierne rozłożenie akcentów, aż do "zwalenia" wszystkiego na ex-męża. Tylko pozostaje pytanie, jakim sposobem, ktoś postronny mógłby sobie próbowac wyrobic opinię na podstawie relacji tylko jednej strony?
            • katikatja Re: Jest coraz gorzej...:( 26.08.11, 20:31
              > Nigdzie nie napisała, że sex jest dobry. Wręcz przeciwnie, napisała, że zero cz
              > ułości.

              A racja, nie doczytałam tego.

              Wyobrażasz sobie sex bez czułości?

              No nie, nie, choler, choć nie do końca, jak mnie facio rzucił, a chcicę miałam, to mogłam i bez, ale niefajne to

              Tylko pozostaje pytanie, jakim sposobem, ktoś pos
              > tronny mógłby sobie próbowac wyrobic opinię na podstawie relacji tylko jednej s
              > trony?

              Właśnie, pozostaje, czasem bywa, że są różne, pomysły, różne tropy, czasem jakieś światełko od tego, mnie raz jedna osoba bardzo pomogła w myśleniu, z boku więcej widać czasem



              • cowgirl_ride Re: Jest coraz gorzej...:( 26.08.11, 20:41
                Nie, z boku nie widać więcej tylko pod innym kątem.
                Żeby móc tak "z boku" dokonywac obserwacji to trzeba być blisko i znać relacje obu stron. I znać obie strony od czasów np. przedślubnych.
                • katikatja Re: Jest coraz gorzej...:( 27.08.11, 01:20
                  cowgirl_ride napisała:

                  > Nie, z boku nie widać więcej tylko pod innym kątem.

                  No masz, amatorka akademickich dysputowań nad słówkami.
                  Jezusie, służę tłumaczeniem: z boku widać więcej, bo patrzy się z innego punktu widzenia:)

                  > Żeby móc tak "z boku" dokonywac obserwacji to trzeba być blisko i znać relacje
                  > obu stron. I znać obie strony od czasów np. przedślubnych.

                  Po co więc tu jesteś, jeśli nie dla odczytywania sprawy po swojemu? Jak w tym sensu nie widzisz? Żeby dowiedzieć się, jak komu w łóżku? Po czym wypisujesz diagnozę:

                  >To jest coś między nimi a nie z zewnątrz.

                  Kurcz, lubię Twój tok rozumowania:)
                  Zaś autorka wątku powiada, że tu się wypowiadający dużo jej rozjaśnili.
                  Najistotniejsze dla Ciebie pytanie - jak myślisz - zrobili to dostrzegając więcej czy widząc spod innego kąta?
                  Twoja sprawa, napisz rozprawę w temacie, świat będzie uratowany:)
      • krzysio.meczywor Re: Jest coraz gorzej...:( 26.08.11, 19:36
        "Taka to męska duma - "prawdziwy facet" nie ma problemów, ani uczuć = słabości wg takiego osobnika u prawdziwego mężczyzny nie ma miejsca na takie "fanaberie"."


        co za kretynski mit, zawsze mnie to wyjatkowo wku*&^%$!!
        faceta sie nie poznaje po tym jak on sie czuje tylko jak sie czuje kobieta i on, do cholera
        • katikatja Re: Jest coraz gorzej...:( 26.08.11, 20:24
          krzysio.meczywor napisał:

          > "Taka to męska duma - "prawdziwy facet" nie ma problemów, ani uczuć = słabości
          > wg takiego osobnika u prawdziwego mężczyzny nie ma miejsca na takie "fanaberie"
          > ."
          >
          >
          > co za kretynski mit, zawsze mnie to wyjatkowo wku*&^%$!!


          easyeasy, może źle to ujęłam, nie mam na myśli wszystkich mężczyzn, ani nie mam w zwyczaju źle o mężczyznach myśleć, jakoś ich lubię:) - jednak są tacy osobnicy, którzy mają defekt z repertuaru efektów specjalnych, ja tu hasła użyłam - wiem - wnerwiającego (my panie lubimy wzajemny od was wytrych: "strzela focha":) na takie tylko przypadki, kiedy nie trafisz do pana, bo woli się opancerzyć i w tejże zbroi występować. Wolałabym, żeby zjawisko to nie występowało, jednak ma miejsce, i nie zależy od zachowania kobiety, czy kogolwiek z kim osoba obdarzona taką przypadłością ma do czynienia. Są kobiety, które też tak mają (czyt. foch:), taka konstrukcja psychiczna, uf, uf:)

          > faceta sie nie poznaje po tym jak on sie czuje tylko jak sie czuje kobieta i on
          > , do cholera

          do cholera, oczywiście że tak, też lubię, jak obie strony to wiedzą,

          w małżeństwie ka-sika niestety jakaś czarna przepaść,
          szlag mnie trafił na temat tego jej małżonka,
          rence opadają



          • krzysio.meczywor Re: Jest coraz gorzej...:( 26.08.11, 20:49
            mam wielu kumpli, wiekszosc z nich pasuje do twojej teorii, pytanie jest WHY
            dla mnie forma samoobrony, wiekszosc z nich nie potrafialby odpowiedziec prawidlowo reakcja i wtedy ich kobiety przyzwyczajone do rekacji jeba&^% to czekalyby na rozwiazanie problemu to nigdy nie nastapi

            po prostu wniosek moj smutny taki, ze wiekszosc to kretyni :(
            • katikatja Re: Jest coraz gorzej...:( 26.08.11, 22:48
              krzysio.meczywor napisał:

              >prawid
              > lowo reakcja

              krzysio, pisz z ogonkami, ę, ą, plizz:)

              >
              > dla mnie forma samoobrony,

              zgadza się, spokój za barykadą:)

              >> po prostu wniosek moj smutny taki, ze wiekszosc to kretyni :(

              ja i moja przekonana na sobie samej derma podzielają doświadczenie:(
              • krzysio.meczywor Re: Jest coraz gorzej...:( 27.08.11, 08:21
                bardzo źle mi się pisze z ogonkami ale postaram się Tobie odpisywać z ogonkami
                • katikatja Re: Jest coraz gorzej...:( 27.08.11, 15:46
                  dobra, może być co drugi ogonek:)
    • krzysio.meczywor Re: Jest coraz gorzej...:( 26.08.11, 19:31
      przeczytalem calego posta, przykro mi ze taka swinie trzymasz w domu, niestety ludzie sie zmieniaja, czesto na gorsze, czas na zmiany z twojej strony
      • zielona.zgaga Re: Jest coraz gorzej...:( 26.08.11, 20:42
        Ach, to zabrzmialo: "Usmiechnij sie bo jutro moze byc gorzej....no i usmiechnalem sie...i rzeczywiscie bylo gorzej"
        • krzysio.meczywor Re: Jest coraz gorzej...:( 26.08.11, 20:51
          zawsze mozesz pomyslec o biednych dzieciach z afryki z duzym brzuszkiem albo spalonych zywcem tutsi

          raczej chodzilo mi o to, ze takie rzeczy sie zdarzaj i trzeba na to zareagowac
    • cala_w_kwiatkach Re: Jest coraz gorzej...:( 26.08.11, 19:48
      Ogromnie Ci wspołczuje! Przykłady jego zachowan/tekstów ktore podałas wcisnely mnie w fotel!:/
      Cham - to okreslenie ktore mi przychodzi jako pierwsze na mysl, dla okreslenia Twojego meza.
      Moze sie nieukladac w małzenstwie, ale szacunek powinien byc z dwoch stron. Dla mnie stytuacja nie do przyjecia. Próbowalam wyobrazic siebie w podobnej sytuacji i az mnie scisnelo w srodku!
      Widze, ze rozmowy z nim nie pomagaja, wiec moze przestan byc dla niego taka mila i uczynna jak do tej pory, bo widze ze sie przyzwyczail i rozpastwil w swoich poczynaniach.
      Nie daj soba pomiatac i obrazac sie, bo z czasem sama stracisz szacunek dla siebie i (nie daj Boze), zaczniesz przyznawac mu racje:/
      Moze on poznał jakas kobiete? Moze jest zauroczony i wynajduje w Tobie same wady? Daj mu do zrozumienia, ze sam idealem i Bogiem nie jest. Moze on czuje sie panem i władca, bo Ty teraz nie zarabiasz, zasiedzialas sie w domu z dziecmi?
      Cham!
      • cala_w_kwiatkach Re: Jest coraz gorzej...:( 26.08.11, 19:55
        przepraszam za mase bledow:/ - obiecuje czytac 'podglad' moich postów, zeby oczy nie bolaly;)
      • izabellaz1 Re: Jest coraz gorzej...:( 26.08.11, 20:27
        Miło Cię widzieć :)
    • izabellaz1 Re: Jest coraz gorzej...:( 26.08.11, 20:14
      Eeee, to jak takie wystawne przyjęcia ciągle robicie dla rodziny, znajomych i "odwiedzających gości" to nie może być tak źle z tą kasą.
    • moonogamistka Re: Jest coraz gorzej...:( 26.08.11, 20:29
      Na moje oko to on znalazl taka , co juz wszystko robi lepiej od Ciebie lacznie z 'lodem'
    • alienka20 Re: Jest coraz gorzej...:( 26.08.11, 20:54
      Za takie teksty, to u mnie miałby już rogi do sufitu, a następnie rozwód :).
      • 83kimi Re: Jest coraz gorzej...:( 26.08.11, 21:23
        Ile lat mają dzieci? Może jednak mogłabyś je oddać do żłobka/przedszkola/opiekunki i pójść do pracy? Może mama albo ktoś inny mógłby Ci ktoś pomóc? Jak zaczniesz pracować i nie będziesz od męża zależna, to sama się lepiej poczujesz, on zobaczy, że nie ma nad Tobą przewagi, a poza tym w razie czego, będziesz miała możliwość, aby się wyprowadzić od niego.
        A teraz, czy nie masz możliwości pojechać chociaż na kilka dni w odwiedziny do kogoś? Do jakiejś rodziny na wieś/koleżanki? Zabrać dzieci i zostawić męża samego chociaż na tydzień? Jakby posiedział trochę sam, nikt by mu obiadu pod nos nie podstawił, to może by Cię bardziej docenił?
        • ka_sinek Re: Jest coraz gorzej...:( 26.08.11, 21:26
          Dziękuję wam wszystkim... macie wszyscy 100% racji!
          Mój mąż zrobił ze mnie śmiecia,którym może pomiatać do woli, ponieważ nie pracuję i nie mam swojego życia. Siedzę z dziećmi w domu i mój świat kręci się tylko wokół nich. Ale to są przecież moje dzieci, nie mogłabym ich zaniedbać,zeby tylko mężuś był zadowolony.
          Ktoś z Was napisał,że mój M jest pewien że ja nie odejdę bo nie mam gdzie i za co zyć. I to jest prawda, smutna prawda - nawet ostatnio właśnie mnie wyśmiał jak coś takiego zasugerowałam, on w to po prostu NIE WIERZY! i śmieje mi się w twarz! a ja jestem załamana!
          To prawda, ze to po części moja wina,,ze sama wychowałam sobie takiego drania...taka zakochana chciałam mu dać od siebie wszystko co najlepsze...gdybym ja wiedziala jaki może to dać skutek!
          Miesiac temu rodzice zaproponowali mi zebyśmy ja+ dzieci pojechali z nimi na tydzień nad morze, oczywiście skorzystałam.I poskutkowało- jak przyjechał po nas, wieczorem zostawilismy dzieci z rodzicami i poszliśmy na plazę i na kolację...było jak kiedyś i jeszcze ze 2 tygodnie po przyjeździe było bajkowo.Lecz niestety wróciło stare traktowanie mnie:(

          Nie wiem co robić?
          A z pracą-ciężko mi będzie coś swojego otworzyć, musiałabym przecież wziać od niego pieniądze, których zresztą nie ma.
          Ogólnie jedna wielka porażka!
          • raohszana Re: Jest coraz gorzej...:( 26.08.11, 21:36
            ka_sinek napisała:

            > Ogólnie jedna wielka porażka!
            *
            No, siądź i płacz, może się coś samo zrobi.
          • alanis11 Re: Jest coraz gorzej...:( 26.08.11, 21:40
            Nie doczytałam do końca wybacz ale wiem jedno i nie omieszkam się z toba ową mądrościa podzielić... Otóż kobiety w typie księzniczka (z zastrzeżeniem że musza być tez wyjątkowo atrakcyjne fizycznie) choćby nie pracowały , siedziały z dziecmi w domu ,nie miały swojej kasy bedą noszone przez swoich męzów na rękach. Trzeba być egoistyczną , bardzo zadbaną zołzą a nie rozmemłaną kucharką dla faceta żeby za tobą latał ,to jest podstawa. Nie tyj , nie skupiaj się nie koncentruj tak bardzo na prowadzeniu domu i bądź pewniejsza siebie na początek...
          • alienka20 Re: Jest coraz gorzej...:( 26.08.11, 22:01
            Proponuję zarejestrować się w PUP i rozejrzeć się za dotacjami, może w końcu mają pieniądze. bNie wiem jak żyjesz z rodzicami, może będą w stanie Ci pomóc przy dzieciach, o ile nie mieszkają w innym mieście.
            Albo po prostu zacząć szukać pracy jakiejkollwiek, żeby mieć cokolwiek. Ja też miałam hardcore'ową sytuację w domu i tez musiałam szybko znaleźć cokolwiek, żeby uratować swoje poczucie godności. Słyszałam to samo od ojca, co ty od męża + parę siniaków i guz na głowie po pobiciu. Dzięki wsparciu chłopaka, koleżanek i kilku innych dobrych duszyczek (także z forum) udało mi się jakoś wstać na nogi i teraz staram się iść do przodu, dalej, wyżej. Za ewentualne niepowodzenia mogę mieć już pretensje tylko do siebie. Płakanie w kącie i wodzenie za mężem smutnymi oczami nie pomoże. Just do it :).
    • anna_sla Re: Jest coraz gorzej...:( 26.08.11, 22:05
      tak naprawdę to chyba znasz odpowiedź na to pytanie.. odejdź od niego. Masz dokąd? Na pewno nie chcesz żyć z kimś kto Cię nie szanuje a może i nie kocha. Ja podejrzewam, że kocha tylko ogrom problemów tak go przygniótł, że sobie z tym nie radzi i tak to "przedstawia". Na pewno przekalkuluje to wszystko i wróci po Ciebie.

      Wiesz, mój kiedy byłam w drugiej ciąży wpadł w jakąś depresję, do dzisiaj nie wiem co to było, ale wydaje mi się, że to był strach. To była druga ciąża i w dodatku bliźniaki a my na kasie nie śpimy niestety. Zachowywał się trochę podobnie, nawet powiedział, że mnie nie kocha. Spakowałam go (w skrócie mówiąc).. oprzytomniał :) kocha :)
    • berta-death Re: Jest coraz gorzej...:( 26.08.11, 22:09
      Albo ma taki wredny charakter albo jakies psychiczne problemy. W pierwszym przypadku jedyne wyjście to rozwód, chyba, że chcesz się bawić w cierpiętnicę do końca życia. Jeżeli to opcja nr 2, to jakaś szansa jest, tylko zapewne trzeba będzie skorzystać z pomocy jakiegoś specjalisty. Może to stres spowodowany problemami w pracy a może jakaś choroba psychiczna. Nie sądzę, żebyś sama była w sanie wyciągnąć od niego co się dzieje, więc najsensowniej by było jakbyście się udali do jakiegoś terapeuty rodzinnego.

      No i druga sprawa to taka, że nie zapominaj o tym, że jesteś na urlopie wychowawczym a nie małżeńskim ani domowym. W związku z tym, te 8h, które poświęcałabyś na pracę zawodową, teraz poświęcasz na opiekę nad dzieckiem. Jakbyś chodziła do pracy, to w tym czasie też nie sprzątałabyś, nie gotowała, nie robiła zakupów, nie prała, nie prasowała, ani nie robiła niczego innego związanego z prowadzeniem domu. Po powrocie do domu albo ładowałabyś się na drugi etat jako kura domowa, albo postarała się o równouprawnienie i pogoniła chłopa przynajmniej do samoobsługi.
      W związku z tym nie widzę powodu, żebyś pana męża obsługiwała. Zwłaszcza w czasie, który statutowo masz poświęcić dziecku. W ciągu tych 8h w zupełności wystarczy, że obsłużysz siebie i dziecko. A to przy wspomaganiu się sprzętem AGD i dzieciowymi akcesoriami i zabawkami nie zajmie ci więcej niż 2-3h. Resztę to dziecko albo śpi, albo samo się bawi. Wymaga jedynie żeby mieć go na oku. Spokojnie ten czas możesz wykorzystać na samorozwój, leczenie i zadbanie o siebie. A nawet na rozkręcenie biznesu gastronomicznego. Przecież nie musi to być od razu jakaś restauracja na kilkaset osób. Znalezienie dofinansowania też nie powinno być problemem.
    • kaja5 Re: Jest coraz gorzej...:( 26.08.11, 22:50
      U mnie było podobnie jak byłam na wychowawczym, odkąd wróciłam do pray mąż zaczął patrzeć na mnie inaczej, tak jak kiedyś ;)
      a teraz gdy ja pracuje a np.dzieciaki zachorują i on z nimi na L4 jest to nawet mi powie że dopiero teraz widzi, że ja na tym wychowczym wcale tak slodko nie miałam ;)
      wracaj do pracy, a jak macie srodki finansowe to otwieraj restauracje!
      • bladamery Re: Jest coraz gorzej...:( 27.08.11, 17:08
        Typowe.... pierdyliard wątków na ten temet był!

        ONA siedzi w domu, pucuje kąty i miesza w garach, a ON wypruwa sobie flaki żeby wszyscy mieli za co żyć. On obciążony odpowiedzialnością za rodzinę robi się co raz bardziej zgorzkniały i czepialski. Co w tym dziwnego?

        Czy baby nigdy się nie nauczą, że trzeba mieć SWOJĄ osobowość, SWOJE zainteresowania i powinny być chociaz troche niezależne finansowo. Na szacunek trzeba sobie zapracować i to nie tylko podawaniem obiadu - te czasy już mineły!

        • moonogamistka Re: Jest coraz gorzej...:( 27.08.11, 17:13
          Dobrze gada:)
          Ja nie wyobrazam sobie sytuacji takiej zaleznosci od faceta.
          Czasy sa jakie sa, trwalosc zwiazkow tez i co, wyladowac za przeproszeniem na ryju, po kilku latach siedzenia w domu? Bo chlopa zauroczyl mlodszy model lepiej ykhmm gotujacy curry?
          I zeby nie bylo- sa baby lenie, ktoze marza o tym stanie i nie maja ochoty nic zmieniac.
          Chlop ledwie zipie, dzieciaki w podstawowce, a ta q... siedzi w domu- bo ONA DBA O DOM.. No ja pie.......
        • tezee Re: Jest coraz gorzej...:( 27.08.11, 22:10
          Weź no ty się najpierw może rozmnóż...
          jak będziesz mieć pod opieką niemowlaka i przedszkolaka to pogadamy.
          Wtłaczają wam do łbów mass media model kobiety cyborga która z niemowlakiem u cyca robi karierę zawodową ,przyjdzie jednak czas że się przekonacie jaka to utopia.
          • moonogamistka Re: Jest coraz gorzej...:( 28.08.11, 17:19
            ale 7 lat z dzieckiem w domu nie musisz siedziec?
    • brak.slow przemoc psychiczna 28.08.11, 02:53
      cóż ten człowiek niszczy Cię psychicznie, jego działanie jest dobrze przemyślane.
      -śmiech go drażni, moj ex robil to samo, gdy się śmiałam gestem i wyrazem twarzy kazał mi się uciszyć, bo niby jestem za głośno, gdy opowiadałam kawał, to z calych sił powstrzymywał się od śmiechu (reszta towarzystwa rżała jak konie),
      -zarzucić mi nie mogl ze jestem brzydka, bo jest wręcz przeciwnie,więc wbił szpilę mówiąc, ze stracilam swoj dziewczęcy urok (mialam wtedy 21 lat!!!!!!) hahaha żałosne
      -gdy znajomi zachwycali się czymś co zrobiłam, osiągnęłam to robił dokladnie to co twój czyli przypominał, że coś innego mi nie wyszło.



      -powiedział ci, ze jesteś brzydka, bo nie mial innych argumentow na dany moment, zeby ci dokopac, ktoś kto kocha nie mowi takich rzeczy. swoją drogą naprawde jestes brzydka? zaniedbalas się?
      -kpi sobie, że nie odejdziesz, bo wie, ze nie masz dokąd. dlatego zawsze będę za tym, żeby kobieta miala choc wlasną garsonierę, a nie wszystko wspolne z mężem. najpierw się czegos dorobić, a potem robic dzieci i nie uzalezniać się od nikogo. u ciebie mleko juz rozlane. przemyśl czy nie lepiej byłoby wrocic na jakis czas do rodziców i tam odpocząć.
      siedząc calymi dniami z dziecmi, nie mając kontaktu z normalnymi, zyczliwymi ludźmi zatracamy prawidłowe postrzeganie samych siebie. Zaczynamy patrzeć na siebie oczami ludzi którzy nas krzywdzą.

      Po co wymyslasz różne potrawy, po co się starasz? je..nij z 3x pod rząd odgrzewane pierogi i niech żre, a jak sie nie podoba to won na stolowke.
      nie zostawaj z nim tylko ze względu na dzieci, myśl też o samej sobie. wyzej dostalas dobre rady, zacznij go olewac, zadbaj o siebie, ignoruj go tak jak tylko potrafisz.
      zniszcz gnoja jego bronią
      • paulina7171 Sądzę, że... 28.08.11, 15:59
        ...tacy ludzie, jak Twój mąż są tchórzami, silnymi tylko wobec słabszych od siebie. Jestem przekonana, że swojemu szefowi nie powiedziałby "k...wa, ależ ty jesteś brzydki", bo juz by nie miał pracy. Wydaje mi się, że ma tam jakieś kłopoty, a że tam nie ma kogo ochrzanić, wyładowuje się na Tobie. Zwróć uwagę, jak zachowywał się wobec Ciebie w obecności Twoich rodziców. Milutki był, nie? To poza.

        Myślę, że pójście do pracy nie jest takim głupim pomysłem. Musisz być wśród ludzi. Jasne, że to trudne, gdy się ma małe dzieci, ale nie możesz być zdana wyłącznie na oglądanie męża, bo zwariujesz. Dzieci oddaj do żłobka/przedszkola. Własne pieniądze też Ci się przydadzą, bo nie ma nic gorszego jak prosić pana o pieniądze na waciki.

        Zastanów się, co lubisz robić. Świetnie gotujesz? Nie musisz od razu być właścicielką restauracji. Moja znajoma emerytka dorabia sobie robieniem pierogów/uszek/pasztecików/pieczeniem mięs na wesela i nie narzeka.

        Jak pan poczuje, że Cię traci, od razu nabierze do Ciebie szacunku. Masz poza tym wsparcie rodziców, pomogą Ci.
    • ilse2 Re: Jest coraz gorzej...:( 28.08.11, 16:25
      przykro mi sie zrobilo czytajac o tym, ze maz zwraca Ci uwage nawet z powodu śmiechu czy tego jak wyszlas na zdjeciu- jest tycim czlowieczkiem, wyzywa sie na osobach, ktore w jakis sposob zaleza od niego.

      odetnij sie od niego poki co psychicznie, nie zwracaj uwagi na jego szydere, to jego problem, ze nie podoba sie jemu Twoj śmiech czy wygląd, niech po Tobie spływa to jak po kaczce.

      W miedzyczasie odbuduj swoją własną wartosc - zacznij sie spotykac z innymi niz maz ludzmi, zmien otoczenie, szukaj zyczliwych Tobie ludzi. Czas tez porzucic pewne marzenia i ideał rodziny - zona dbajaca o dom i doceniajacy ja za to maz, nie ma takiego czegos. Przy pierwszej lepszej okazji lub napadzie zlego humoru wypomni Ci Twoje niepracowanie.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka