ka_sinek
26.08.11, 17:17
...w moim małżeństwie.Nie wiem co robić, jak się zachowywać,żeby było tak jak kiedyś. Jestem z mężem od 10 lat, małżeństwem od 6. Na początku, wiadomo było cudownie. M mnie uwielbiał, zależało mu na mnie bardzo, starał się, był czuły i kochający. Jest facetem który nie jest za wylewny, ale potrafił mi pokazać ze jestem dla niego kimś ważnym.
Po ślubie od razu zaszłam w ciązę, było pięknie.Urodziłam córeczkę,po 3 latach synka. Jestem teraz na wychowawczym i siedzę z Małym w domu.Mąż ma swoją firmę i pracuje na rodzinę. Nie mamy źle,ale często pojawiają się u męża w pracy jakieś problemy z kasą z wypłacalnością klientów...przez to przenosi swoje humory do domu. A ja siedzę i dbam,żeby miał dobry obiad, posprzątane...
W skrócie opiszę jak jest teraz - jestem dla męża NIKIM!:( mam przeczucie ze dla niego moja rola juz się skończyła, dałam mu dzieci które tak chciał i mogę wy...dalać!Przepraszam za słowa, ale na prawdę tak sie czuję. Zero szacunku,zero czułości,zero tak naprawdę kontaktu. Wiem że ma problemy w pracy ale po to jest małżeństwo żeby się wspierać i razem pokonywać problemy.
Doszło nawet do tego, że w ostatnich dniach zdiagnozowano u mnie nieoczekiwanie guza w piersi,muszę latać po onkologach i najprawdopodobniej jechać na drugi koniec Polski na wycięcie go,a mąż przęjął sie tym tak jakbym miala dziurę w zębie! Ja ryczę po kątach a on NIC! Twierdzi że nie mam się denerwować bo jeszcze nie wiadomo co to jest. Może i racja, ale chodzi o to że spadło to na mnie jak grom...i się martwię.
Ostatnio rozmawialiśmy o naszych relacjach,powiedziałam mu jak się czuję,jak mnie traktuje i oczywiście obrócił to tak,że to wszystko moja wina.Najgorsze jest to że on nie widzi w sobie żadnych wad, jest zupełnie bezkrytyczny wobec siebie!!!
A ja robię wszystko źle! Nieskromnie powiem,że na prawdę świetnie gotuję(moje niespełnione marzenie o restauracji) i cały czas wymyślam rózne super potrawy dla niego, dla znajomych, dla gości nas odwiedzających i np właśnie podczas takiej imprezy wszyscy się rozpływają nad moim talentem kulinarnym, a męzuś na to..."ale ostatnio to i to ci nie wyszło..."itd Wiadomo jak się poczułam.
Inna sytuacja, oglądamy za znajomymi zdjęcia, mąż patrzy na jedno moje i komentarz "O k..wa ale ty jesteś brzydka!"
Sytuacja z dzisiejszego dnia: synek zaczął coś fajnie po swojemu mówić i się wygłupiać, zaczęłam się śmiać, a mąż na to "?Jezu jaki ty masz śmiech!" z miną z obrzydzeniem.
Siedzę i ryczę.Patrzę na dzieciaki, są takie wspaniałe i nie wiem co ze sobą począć. Najchętniej wyjechałabym gdzieś, uciekła, może by poszedł po rozum do głowy? ale co z dziećmi...
Gdzie jest mój kochajacy mąż, który wszystkim opowiadał kiedyś jaką to zajebistą dziewczynę spotkał i chwalił się mną wszędzie???
trochę mi ulżyło, ale ogólnie mam dość i nie wiem zupełnie co począć!