xs-maja
28.11.11, 11:46
Mój chłopak mieszka z babcią, ona go wychowała i teraz on czuję się zobowiązany opiekować się nią dożywotnio, babcia jest w pełni sprawna, chodząca, prowadzi jeszcze nawet własny ogródek, cały dzień w ruchu, więc nie jest to staruszka, która lezy chora w łóżku i trzeba się nią opiekować. Mam się do niego wprowadzić, alę przez nią nie mam na to ochoty, nie odpowiada mi jej zachowanie, bywa dla mnie niemiła, przeinacza fakty, gdy mówię o tym chłopakowi, zawsze wychodzi na niewinną i poszkodowana w całej sytuacji, zaczyna kłamać, a jak brakuje jej argumentów to mówi że jest juz stara i nie pamieta, szkoda tylko że co do innych rzeczy ma doskonałą pamięć. Prawda jest taka , że mamy tam mieszkać wyłącznie dla niej, ja mieszkam w dużym mieście gdzie mam własnościowe mieszkanie, oni mieszkają na wsi, nie mają samochodu, wszedzie jest daleko i na dodatek mają mieszkanie , które wynajmują, więc tak naprawdę nie maja nic. Chłopak nie chce się przeprowadzić do mnie, bo nie chce zostawić babci, twierdzi że ona tego nie przeżyje, może tak być, bo za to że go wychowała rości sobie do niego dozgonne prawa, normalnie rodzice wychowuja dzieci i czymś naturalnym jest że sie wyprowadzają i są samodzielne, ona natomiast oczekuje wdzięczności za wychowanie...A ja jestem przerazona, nie chce tak żyć, nie chcę się z nią kłócić, a wiem że tak będzie, bo ja też nie pozwolę się jej tak traktować. Nie wiem jak to rozwiązać.