Dodaj do ulubionych

kobiety pouczają, mężczyźni nie...?

12.01.12, 15:12
www.wysokieobcasy.pl/wysokie-obcasy/1,96856,2013242.html
czy tylko baby takie są, czy mężczyźni też? że czepiają się konwenansów, ubrań, zachowań, co wypada a co nie, wszystkiego, co zewnętrzne ?

Pamięci zmarłej prof. Hannie Świdzie-Ziembie
Obserwuj wątek
    • ursyda Re: kobiety pouczają, mężczyźni nie...? 12.01.12, 15:22
      tak
      żaden facet nie miał problemu z tym, ze nie gotuję za to większość kobiet tak
      za pyzy lub ciasto z wora potrafiły pluć oburzeniem


      • chersona Re: kobiety pouczają, mężczyźni nie...? 12.01.12, 15:37
        wyznam, że ja czuję się gorsza, bo potrafię zasnąć z brudną podłogą, niewyrzuconymi śmieciuchami, itp. itd. i jak mam wybór posprzątać zaległe a zrobić coś, co sprawia mi przyjemność, to wybieram drugie. a moja bratowa i koleżanki z pracy nie. to jest dla nich imperatyw.
    • wez_sie Re: kobiety pouczają, mężczyźni nie...? 12.01.12, 15:35
      kiedy zmarla?
      kurde, mialem z nia zajecia.
      jako jedyna se jarala szlugi w budynku i miala taka swoja mini popielniczke.
      • chersona Re: kobiety pouczają, mężczyźni nie...? 12.01.12, 15:39
        tylko to zapamiętałeś?
        • wez_sie Re: kobiety pouczają, mężczyźni nie...? 12.01.12, 15:41
          nie
          jeszcze pamietam, ze masz zylaki :/
    • wersja_robocza Re: kobiety pouczają, mężczyźni nie...? 12.01.12, 15:38
      Znaczy baby to sfinie?:cool:
      • wez_sie Re: kobiety pouczają, mężczyźni nie...? 12.01.12, 15:40
        wiadomo nie od dzis.
        nawet macie wiecej bakteriow niz panowie, na tych swoich nakremowanych lapskach.
    • six_a Re: kobiety pouczają, mężczyźni nie...? 12.01.12, 15:56
      eeeetam, faceci też się czepiają, idealny materiał na kaznodziejów, ideologów i innych specjalistów od jedynie słusznej drogi życia.

      czepialstwo kobiet jest łatwiejsze w obsłudze.
      • princess_yo_yo Re: kobiety pouczają, mężczyźni nie...? 12.01.12, 16:06
        ale bardziej meczace, podobno zycie z gderaczem (niezaleznie od plci tegoz) jest duzo bardziej stresujace niz posiadanie nawet najbardziej problemowych dzieci.

        ciagly, dlugotrwaly stres zabija - w guantanamo powinni stosowac gderanie jako torture, chwile by zajelo zanim amnesty international by sie zorientowalo :D a ile wiecej terrorystow udaloby sie zlapac
        • six_a Re: kobiety pouczają, mężczyźni nie...? 12.01.12, 16:17
          są wybitnie gderający ojcowie, wiecznie niezadowoleni treserzy i inne kuriozalne gatunki.
          kobiety nie mają na to patentu, a zdecydowanie łatwiej je zgasić.
          • princess_yo_yo Re: kobiety pouczają, mężczyźni nie...? 12.01.12, 16:31
            czy ja wiem? jak akurat jestem za rownouprawnieniem jesli chodzi o traktowanie gderaczy i bezlitosnie wprowadzam to w zycie ale nie ukrywam ze znam duzo wiecej gderajacych kobiet niz mezczyzn.

            zawsze mi sie wydawalo ze to taki rodzaj niebezposredniej agresji ktora cechuje osobniki o slabszej pozycji spolecznej - po prostu inaczej nie moga sie uzewnetrzniac ze wzgledu na kody kulturowe w ktorych funkcjonuja, i troche mnie dziwi ze nie zostalo to wspomniane w wywiadzie. plus, jak sie ma przekonanie o wlasnej slabej pozycji w stadzie dobrze jest zadbac o to zeby innym o podobnej pozycji tez nie bylo za dobrze - w ilosci sila.
          • samentu Re: kobiety pouczają, mężczyźni nie...? 12.01.12, 16:52
            wiecznie niezadowoleni treserzy

            facet Cie tresuje?
            • salma75 Re: kobiety pouczają, mężczyźni nie...? 12.01.12, 17:02
              http://s17.rimg.info/100adfa678279c0f149334d240deaf43.gif

              ;)
    • salma75 Re: kobiety pouczają, mężczyźni nie...? 12.01.12, 16:40
      Bez przesady. Znam wielu czepialskich facetów. Moim zdanem to uogólnienie, nie wszystkie baby są takie paskudne.
    • masher Re: kobiety pouczają, mężczyźni nie...? 12.01.12, 17:07
      bo to jest tak ze czesc babek to chlopy z jajami i te sa ok. sa i takie "fe"ministki za ktore trzeba cale zycie odpieprzac i jeszcze fochy maja czy batem smagaja bo za wolno bo nie tak nie siak owak :P
      zwyczajnie, same sobie jestescie najwiekszym wilkiem. chlopy nie musza wam kompletnie nic robic, same sie pozabijacie :P wystarczy zostawic dwie baby i dac im jeden cel... mur beton ze reanimacja przyjmie dwie pacjentki :D
    • chersona err. gramatyczne 12.01.12, 17:14
      chersona napisała:
      > Pamięci zmarłej prof. Hannie Świdzie-Ziembie

      pamięci H. Świdy-Ziemby / zmarłej Hannie Świdzie-Ziembie
    • berta-death Re: kobiety pouczają, mężczyźni nie...? 12.01.12, 17:38
      Magdalena Samozwaniec miała te same przemyślenia odnośnie pań z przedwojennych wyższych sfer. W domu matriarchat a na salonach gnębienie i poniżanie innych kobiet, zwłaszcza młodszych i pochodzących z mniej znamienitych rodów. Być może faktycznie, tak jak to wcześniej ktoś zauważył, ma to związek z niższą pozycją społeczną kobiet, co powoduje wzrost niebezpośredniej agresji i chęć dowartościowania się wszędzie gdzie to tylko możliwe.

      Na dobrą sprawę ktoś kto może sobie pozwolić na skuteczne walnięcie kogoś w mordę albo ma pieniądze i pozycję społeczną, które powodują, że wszyscy mu się w pas kłaniają i w mig wykonują najgłupsze jego polecenia, to nie musi bawić się w wojny podjazdowe ani niszczenie innych poprzez powolne zadziobywanie. A jak nie musi, to tego nie robi, bo to mimo wszystko dość energo i czasochłonne zajęcie a człowiek z natury rzeczy leniwy jest.
    • rejestracja_konta_gazeta.pl Re: kobiety pouczają, mężczyźni nie...? 12.01.12, 17:57
      Kobiety chyba rzeczywiście mogą mieć trochę silniejsze niż mężczyźni pragnienie ustawienia wszystkich wokół do pionu, silną potrzebę działania w grupie konformistycznych jednostek - być może wynika to z nastawienia na budowanie więzi, działania w grupie, która musi przecież być czymś scalona. Grupa zawsze dąży do skonformizowania niepokornych, ludzie zawsze naznaczają tych, którzy nie mieszczą się w normie, nie przestrzegają niepisanych norm. A więc - paradoksalnie - takie działania mogłyby wynikać z większej empatii (która jest skutkiem większej aktywności neuronów lustrzanych chociażby) i potrzeby utrzymania więzi, potrzeby bezpieczństwa.

      Ale z drugiej strony - kobiety stosują takie karanie i nagradzanie przez krytykę czy obmowę głównie w zakresie obszarów tradycyjnie uznawanych za kobiecą domenę; w tych "kobiecych" obszarach silnie zaznaczona jest też rywalizacja między kobietami. A niestety wciąż tymi obszarami, w których kobieta "powinna" się spełniać, żeby udowodnić wszystkim wkoło, że jest normalną kobietą, są właśnie: dom i rodzina (i poszczególne role, które kobieta w nich pełni), uroda i wygląd itp.


      Myślę, że pani profesor silniej odczuwała krytykę kobiet, bo jako jedna z nich głównie z kobietami rywalizowała. Rywalką mężczyzn była tylko na płaszczyźnie naukowej. Rywalką kobiet zaś - na każdej tradycyjnie kobiecej (a także naukowej). Dlatego też postrzegała je jako bardziej nastawione na krytykę.

      Ale czy mężczyźni rzeczywiście są tacy święci jeśli mowa o zmuszaniu innych do konformizmu? Chyba różnica będzie tutaj głównie w sposobach i przejawach takiego działania, w obszarach zainteresowania i rywalizacji, a nie w samej potrzebie ukręcenia łba malowanemu ptakowi, bo lęk przed innością jest właściwy nam wszystkim, niestety. I dążenie do naznaczenia inności także.

      Dlatego też wszelkim grupom mówię stanowcze: ch\/j wam w dupę.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka