Dodaj do ulubionych

Ja naiwna a on...

21.02.12, 09:52
Ten wątek raczej nadaje się na Forum Humorum ze względu na moją naiwność i głupotę chyba albo nadmierną chęć ratowania rodziny. Nie zabijcie mnie śmiechem bo porady potrzebuję ewentualnie potwierdzenia czy mam rację, postaram się opisać sytuacje obiektywnie.
Otóż mój mąż niepijący już przepił taką kasę, że można było postawić ogromną willę pod Warszawą albo mieszkać 2 lata w Meksyku w hotelu pięciogwiazdkowym. Nie miałam absolutnie dostępu do jego kont, dokumentów, firmy, szlajał się po świecie. Przeszłości mu nie wypominam. Mieszkam w mieszkaniu jego rodziców, którzy już nie żyją. Czyli przepił wszystko i wrócił a ja głupia piiii przyjęłam go w imię ratowania rodziny bo jest dziecko. We wrześniu otworzyłam swoją działalność, zarabiam średnio 5 tysięcy miesięcznie, on nie pracuje od dwóch lat wogóle bo urodził się prezesem(czyli rabotajcie barany za 2 koła ja po takie nawet się nie schylam). Ogólnie czas spędza na grach w internecie, herbatkach z kumplami i przeglądaniu wycieczek zagranicznych w necie. Pod koniec lutego ma rozprawę w sądzie w sprawie odwieszenia kary pierdla za jazdę pod wpływem i dwukrotne złamanie zakazu sądowego.
Mój dochód to dla niego grosze, wiele razy to odczułam ale po kasę na fajki, zakupy rękę wyciąga.Albo grosze albo mi zazdrości, nie wiem sama. Mamy kilkumiesięczne zadłużenie w opłatach czynszu, w styczniu wpłaciłam 2 czynsze, teraz tez chciałam wpłacić dwa. W sobotę rano sortowałam ubrania do prania, w jego spodniach znalazłam kwit; dostał zwrot z sądu 900zł, nic mi nie powiedział, po prostu pominął to milczeniem. Poczułam się jakby mi ktoś w mordę strzelił, znów oszukana, poniżona. Kasę z sądu dostał 9 lutego, po tej dacie brał ode mnie pieniądze na zakupy, miałam zapłaciĆ za dres, który kupił sobie na allegro, okazji do powiedzenia mi, że dostał zwrot było wiele. Zarządałam wyjaśnień dlaczego mi nie powiedział, że dostał tę cholerną kasę, pomruczał coŚ pod nosem, zbagatelizował wpierając mi, że mi wspominał. Stwierdziłam krótko, że oczekuję szczerości, uczciwości, że czynsz za dwa miesiące uważam za zapłacony i ja nie czuję się teraz zobligowania do opłacania zaległości. To się wkur...ił, z pokoju pokrzyczał, że pokaże mi jeszcze uczciwość i szczerość i od soboty niemcy w domu, nie odzywamy się do siebie. Ja nie mam ochoty zaczynać z nim rozmowy bo wiem, że to nic nie da, zawsze ja dążyłam do zgody, on nie odzywa się bo czeka pewnie na mój ruch, nie ma zamiaru się tłumaczyć dlaczego tak postąpił. Przecież nie zabrałabym mu tej kasy ale sugerowałabym żeby zapłacił czynsz. On myślał, że te pieniądze zagarnie, ja się nie dowiem a ja ze swoich znów opłacę, ostatni przypominał mi o czynszu właśnie po 9 lutego, wczoraj wróciłam z pracy a na stole powiadomienie o podwyżce czynszu;-/
Muszę coś z tym zrobić ale nie wiem co, wiele razy mnie okłamywał, zdradzał. Przez dwa lata był grzeczny bo nie miał kasy, nie miał okazji i kasy do melanżu. Jeżeli teraz podaruję mu to kłamstwo to znów zacznie się kręcenie, oszukiwanie a po pewnym czasie pewnie i gorsze przygody. Intercyza jest. Jemu jest wygodnie ze mną mieszkać, jest uczynny, miły(jak nic od niego nie wyciskam), ale ja już go nie kocham, to kwestia przyzwyczajenia i też wygodnictwa bo jest ktoś kto z psem wychodzi i rano bułki kupuje.
On dostępu do mojego konta nie ma i mu nie udostępnię bo przez jego zarządzanie budżetem plajtowaliśmy kilka razy dosłownie.
Wyprowadzić się nie chcę bo to ja urządziłam ten dom od podstaw, tu jest dom mojej córki, on pewnie też nie odejdzie do teraz nie ma możliwości finansowych chociaż pięty pewnie go swędzą. Mam wrażenie, że jak się odkuje to po prostu wyfrunie znów w domu w poszukiwaniu przygody i pięknych panien.
Jak pokazać mu, że tego nie podaruję bo tu naprawdę nie chodzi o kasę ale o fakt ewidentnego kłamstwa, mataczenia. Chcę mu po prostu dokopać żeby popamiętał, że drugi raz nie dam się zrobić w balona i jego ciemnych sprawek nie będę tolerowała.
Podpowiedzcie coś, może macie mądre pomysły.
I jeszcze przed minutą listonosz przyniósł dres, który mężuś zamówił na allegro a ja miałam zapłacić 170 zł. Szczyt wszystkiego, odesłałam listonosza do domu, niech mężulo zapłaci.
Macie jakies pomysły jak mu dosr...? Tak dosłownie bo wyprowadzki nie wchodzą w grę?
Obserwuj wątek
    • ritsuko Re: Ja naiwna a on... 21.02.12, 10:12
      Mam jeden pomysł. Separacja i rozwód. Mieszkanie dostał jak już byliście małżeństwem? Dziewczyno, wychodzenie z psem i bułki nie są tego wszystkiego warte, sorry bardzo
      • last_unearthly Re: Ja naiwna a on... 21.02.12, 10:21
        Mieszkanie jest po jego rodzicach, nic jej do niego nawet jakby je odziedziczył w trakcie trwania małżeństwa -chyba że zawarłby z nią umowę majątkową rozszerzającą ale skoro mają intercyzę to nie sądzę

        Z bułkami i psem zgadzam się w 100%. Mieszkanie w które sporo zainwestowałaś a nie jest Twoje nie jest warte wiecznego stresu i obawy o to co szanowny mąż wymyśli następnym razem. Dla dziecka domu nie stanowią konkretne 4 ściany. Pomyśl o córce, wyprowadź się i "podaruj" jej spokój i poczucie bezpieczeństwa zamiast awantur.
        • ritsuko Re: Ja naiwna a on... 21.02.12, 10:42
          Fakt, mój błąd, to majątek odrębny. Poza tym: amen.
    • marzeka1 Re: Ja naiwna a on... 21.02.12, 10:39
      Po cholerę fundujesz córce życie z kimś takim na co dzień? ściany i mury nie są tego warte.
      I nie bądź głupia: OD KOGO ty oczekujesz szczerości i otwartości? Od krętacza?
      Chcesz na własne życzenie zmarnować życie sobie i dziecku, bo "rodzina musi być pełna", chociaż jest dysfunkcyjna?
    • stephanie.plum Re: Ja naiwna a on... 21.02.12, 10:55
      "urodził się prezesem" - piękne!

      może najlepiej by było doprowadzić do tego, żeby facet poszedł siedzieć?

      w domu nie będzie Ci przeszkadzał, pieniędzy podbierał, nie będzie Cię nic kosztował, no i nie będziesz musiała go pilnować, żeby żadnego numeru nie wykręcił, bo zrobi to za Ciebie służba penitencjarna...
      • senseiek Zawsze mi mowili, ze "urodzilem sie hrabia".. :) 21.02.12, 11:11
        > "urodził się prezesem" - piękne!

        To tak jak ja! :))

        Zawsze mi mowili, ze "urodzilem sie hrabia".. :)

        > może najlepiej by było doprowadzić do tego, żeby facet poszedł siedzieć?

        To niech moze go od razu zabije i zakopie w ogrodku, skoro sugerujesz jej taka podlosc??

        > w domu nie będzie Ci przeszkadzał, pieniędzy podbierał, nie będzie Cię nic kosz
        > tował, no i nie będziesz musiała go pilnować, żeby żadnego numeru nie wykręcił,
        > bo zrobi to za Ciebie służba penitencjarna...

        .. no i na grob coreczka by miala nie daleko..
        • stephanie.plum Re: Zawsze mi mowili, ze "urodzilem sie hrabia". 21.02.12, 11:17
          nie no, zaraz. jakie zabić, jakie zakopać? jaka w ogóle podłość?

          on ma już jeden wyrok w zawiasach, tylko patrzeć, jak znów coś przeskrobie.

          a ona wyraźnie ma do człowieka słabość, pewnie bestja ma sporo wdzięku.

          więc niech on siedzi, ona niech go odwiedza, a w domu niech ma spokój!
          dziecko może listy pisać, laurki robić...
          • senseiek Re: Zawsze mi mowili, ze "urodzilem sie hrabia". 21.02.12, 11:26
            > nie no, zaraz. jakie zabić, jakie zakopać? jaka w ogóle podłość?

            Przeciez sama powiedzialas "zrob cos zeby poszedl do pierdla" czyli ma stworzyc fikcyjne dowody na popelnienie przez niego jakiegos przestepstwa, ktore podrzuci na policje..

            > on ma już jeden wyrok w zawiasach, tylko patrzeć, jak znów coś przeskrobie.

            Za jazde po pijanemu, a nie za kryminalne przestepstwa!

            > a ona wyraźnie ma do człowieka słabość, pewnie bestja ma sporo wdzięku.

            Czysty rachunek ekonomiczny mowi, ze jakby musiala wynajmowac mieszkanie to by zabulila wiecej anizeli za czynsz teraz..

            > więc niech on siedzi, ona niech go odwiedza, a w domu niech ma spokój!
            > dziecko może listy pisać, laurki robić...

            Jakby mial prawdziwe problemy to by sprzedal dom, zeby miec na adwokata.
            • stephanie.plum Re: Zawsze mi mowili, ze "urodzilem sie hrabia". 21.02.12, 11:30
              zdaje się, że on właśnie idzie siedzieć.
              ha!
              wyszło na moje.
    • nova34 Re: Ja naiwna a on... 21.02.12, 11:02
      Myślę, że jesteś sympatyczną, zaradną i uczciwą kobietą... a do tego cholernie naiwną idiotką. Hodujesz na własnym łonie wrednego trutnia, który gdyby nie jego lenistwo i związany z tym brak kasy już dawno kopnąłby cię w d... Marnujesz życie swoje i dziecka.
      Uciekaj z tego związku. Na bieżącą chwilę - nie sponsoruj go, nie opieraj, nie przyrządzaj posiłków (w lodówce absolutna podstawa - staraj się żywić z dzieckiem tak by on nie mógł z tego korzystać). Może to skłoni go do zmiany trybu życia choć nie liczyłbym na to za bardzo. I rozglądaj się za możliwością wyprowadzki.
      Powodzenia, dasz radę.
    • twardoglowa Re: Ja naiwna a on... 21.02.12, 11:07
      Dziękuję.
      Macie wszystkie rację.
      Nie napisałam o istotnym szczególe.
      Przeciwko niemu toczy się postępowanie, grozi mu 10-12 lat urlopu na koszt państwa polskiego.
      To kwestia roku, może dwóch, cynicznie rzecz biorąc nie sądzę aby tyle przeżył i stamtąd wrócił, jest po zawale, schorowany z nadwagą, wogóle nie dba o siebie, nie wspomnę o uzębieniu, higienie.
      To mnie trzyma. On odejdzie na przymusowy urlop, ja będę miała swój dom. Jestem pamiętliwa, awantur u nas nie ma i nie było, po prostu jest cisza, mijanie siebie bez słowa. Wiem, że działa to destrukcyjnie na córkę, sama pochodzę z domu alkoholika i niezrównoważonej awanturującej się wiecznie matki.
      Przed tym faktem z kasą było spokojnie, jak w innych domach(wyłączam tu jego przeszłość, oddzielałam to grubą krechą).
      Te głupie kłamstwo załamało we mnie wszystko.
      Zastanawiałam się skąd w nim teraz ta buta? Ślady pokazały, że znów próbuje robić interesy i grubą mamonę to nie musi być już uległy i spowiadać się ze wszystkiego bo zaraz mi pokaże kto tu jest panem sytuacji.
      Tak to wygląda po mojemu.
      Wyprowadzka postawiłaby całe moje życie na głowie, zarabiam nie regularnie, branża finansowa, są strzały gotówki, są też dni posuchy, nie wydaję kasy na pierdoły, córkę ubieram, sobie ostatnio kupiłam we wrześniu buty, spodnie i dwa swetry, jemu na gwiazdkę kurtkę za 7 stówek, muszę mieć zapas gotówki na te gorsze dni.
      Nie chcę ani ja ani córka zmieniać chałupy, absolutnie nie.
      Po prostu chcę cynicznie, wulgarnie mu pokazać, że jest cholernym dupkiem i więcej kopać się nie dam.
      • marzeka1 Re: Ja naiwna a on... 21.02.12, 11:12
        "Zastanawiałam się skąd w nim teraz ta buta?"

        - BO WIE, ŻE MOŻE cię tak traktować, serio, znając działanie naszego systemu prawnego, jednak nie liczyłabym na szybkie posłanie męża za kratki.

        " jemu na gwiazdkę kurtkę za 7 stówek, "- cóż, głupio zrobiłaś, tym bardziej nie dziwię się, dlaczego tak się zachowuje, bo wie że MOŻE.
        Dlatego dla udowodnienia mu, że jest dupkiem, niszczysz sobie i dziecko. Przykre.
      • raohszana Re: Ja naiwna a on... 21.02.12, 11:42
        twardoglowa napisała:

        > Po prostu chcę cynicznie, wulgarnie mu pokazać, że jest cholernym dupkiem i wię
        > cej kopać się nie dam.
        *
        Bo ktoś tu ómarnie ze śmiechu zaraz. Przecież dajesz się kopać, to o co chodzi?
      • spawacz.drewna Re: Ja naiwna a on... 21.02.12, 11:52
        sama pochodzę z domu alkoholika i niezrównoważonej awanturującej się wiecznie matki.

        jakos bylem tego pewien...
        kobieto ty mu bedziesz paczki do wiezienia nosic, nie oszukuj sie
    • koham.mihnika.copyright niczego nie zmieniaj! daj mu szanse. 21.02.12, 11:14
      no, i miejsce w ksiedze Guinessa na bank.
      nb - wytrzymalem do dziesiatej linijki :-{)
      • twardoglowa Re: niczego nie zmieniaj! daj mu szanse. 21.02.12, 11:33
        Gdybym to nie ja pisała-tez pewnie bym się śmiała z głupoty i naiwności tej kobiety.
        Nic nie jest tak proste jakby się wydawało.
        • marzeka1 Re: niczego nie zmieniaj! daj mu szanse. 21.02.12, 11:39
          Nie, to JEST proste, tylko ty w imię 4 ścian, murów wolisz sobie i dziecku spieprzyć życie; dajesz sobą manipulować aż miło; kupujesz komuś takiemu prezenty za 700 zł. itp. W sumie to tylko dzieciaka szkoda, bo sobie z kimś takim możesz schrzanić całe życie.
        • raohszana Re: niczego nie zmieniaj! daj mu szanse. 21.02.12, 11:43
          twardoglowa napisała:

          > Nic nie jest tak proste jakby się wydawało.
          *
          Uwielbiam ten tekst. Co jedna przyjdzie, za pajaca wyszła/związała się i nie, ona nic nie zrobi, bo "nic nie jest takie proste". Jest, mówię Ci to ja, co się księciem urodził.
        • koham.mihnika.copyright to jest bardzo proste. Toksyczny uklad 21.02.12, 11:47
          ktorego nie mozesz tolerowac. Dla ciebie i dziecka bedzie lepiej, gdy sie rozstaniecie. jeszcze ci troche zycia zostalo, dbaj o siebie. Nie wiem, czy to glupota czy naiwnosc, pewnie nie, bo zdajesz sobie z tego sprawe. Co jest w stanie przekonac cie, abys to zmienila? Jaka jest prawda? Kochasz palanta? Latwo, czy nie, musisz podjac decyzje. Facet ktory sobie ucial reke scyzorykiem tez musial decydowac. Alternatywa byla smierc. [zakleszczyl sie w skalach].
          • marzeka1 Re: Wytłumaczenie 21.02.12, 11:55
            O w tym , co piszesz, już wiadomo, DLACZEGO "to nie jest takie proste":

            "sama pochodzę z domu alkoholika i niezrównoważonej awanturującej się wiecznie matki.
            = nie jesteś po terapii DDA, prawda? Bo w życiu byś sobie na takie zachowania faceta nie pozwoliła, a ty prezenty kupujesz, za fajki płacisz, neta opłacasz, pan od 2 lat NIC nie musi, sam fakt, że masz męskie gacie do prania ci wystarcza i w ten sposób w patologię wciągasz córkę, bo nie poszłaś na terapię , i jej fundujesz życia w dysfunkcyjnej rodzinie z tak beznadziejnym wzorem ojca.
            • twardoglowa Re: Wytłumaczenie 21.02.12, 12:07
              Masz rację, nie nie odbyłam terapii DDA, chodziłam na al annon, kilka razy byłam na terapii grupowej dla współuzależnionych. Zarzuciłam to bo bardzo odstawałam od całej reszty, tak mi się wydawało.

              Ja po prostu nie mam już siły, siły w sobie na przeprowadzki, na zmianę mieszkania. Kiedyś wyprowadziłam się na 4 miesiące z córką do innego miasta, co noc lądowałam na ostrym na izbie przyjęć z dzieckiem, silny stres, bóle brzucha, wymioty, wróciłam, wszystko ustało.
              Mam takie marzenie żebym zasnęła a ktoś jednym ruchem wyrwał mnie z tego bagna, osadził w bezpiecznym miejscu, ja obudziłabym się bezpieczne bez problemów, bez niego, bez tych traumatycznych wspomnień, bez pamięci o nim. Nie mam już sił na burze, mam 35 lat, zaczynać wszystko od nowa?

              Nie żalę się, bo w gruncie rzeczy jestem silna babka, tylko teraz przy tym gadzie wymiękłam.
              Chcę cynicznie przeczekać czas do momentu jego zapuszkowania.
              Zaczęłam grać w totka, jak wygram to w poniedziałek leżę w Kenii na plaży i pier....lę wszystko.
              • marzeka1 Re: Wytłumaczenie 21.02.12, 12:12
                Nie piszę, by ci dokopać, bo to dostajesz od swego faceta, ale " Zarzuciłam to bo bardzo odstawałam od całej reszty, tak mi się wydawało. "- nie jest to prawda, masz typowe reakcje DDA, dlatego godzisz się na to, tkwisz w tym.
                I o ile mogę zrozumieć, że nie chcesz się wyprowadzić, to za Chiny nie mogę pojąć, dlaczego dajesz mu na fajki, żarcie, kupujesz kurtkę za 700 zł. (SPA sobie za to zafunduj, jakiś zabieg, a nie wydawaj na trutnia, który czuje się prezesem).
                Nie przejmuj się, czy na co jeść, ubrać się, skup się w takim razie tylko na dziecku i sobie, a organom ścigania dopomóż, mówić, gdzie jest potencjalny morderca na drodze.
                • twardoglowa Re: Wytłumaczenie 21.02.12, 12:17
                  Dziś przypomniałam sobie, że złożyłam w zeszłym roku do sądu o alimenty, przyznali mi 500zł miesięcznie na córkę, sprawa u komornika, oczywiście nie płaci.
                  W tej sytuacji chyba wezmę i złożę papiery do funduszu, nie powiem mu, jak kiedyś wyłapie to powiem mu że przecież mu wspominałam o tym.
                  Przynajmniej na czynsz będę miała,
                  głupia zastanawiam się czy powinnam tak zrobić...
                  • raohszana Re: Wytłumaczenie 21.02.12, 12:20
                    Nie rób tak! Dalej mu w rzyć pchaj, no co Ty! Od chłopa czegoś WYMAGAĆ?!
                  • marzeka1 Re: Wytłumaczenie 21.02.12, 12:22
                    "Przynajmniej na czynsz będę miała,
                    głupia zastanawiam się czy powinnam tak zrobić..."

                    - widzisz, kobieta nie DDA, w ogóle nie miałaby takich dylematów. Dlatego i tak potrzebujesz terapii, by twoja córka nie miała w dorosłym życiu podobnych, albo i większych problemów.
                    Matko, kupiłaś za 700 zł. kurtkę facetowi, który nie płaci na własne dziecko???? Porąbało cię?
                  • mocno.zdziwiona Re: Wytłumaczenie 21.02.12, 14:09
                    Skoro mieszkanie jest na niego to nie płać czynszu. Nie sponsoruj mu absolutnie niczego, nie pierz, nie gotuj, nie sprzątaj, nie odzywaj się. Traktuj go jak powietrze i to nie tylko teraz, ale do momentu wysłania za kratki. Potem spłacisz długi. Tylko nie licz na to, że gadzina nie wróci bo gadziny właśnie twarde są, zostaną zwolnione ze względu na stan zdrowia alboco i wracają.
              • spawacz.drewna Re: Wytłumaczenie 21.02.12, 12:14
                bla bla bla
          • senseiek Re: to jest bardzo proste. Toksyczny uklad 21.02.12, 12:48
            > Facet ktory sobie ucial reke scyzorykiem tez musial
            > decydowac. Alternatywa byla smierc. [zakleszczyl sie w skalach].

            Jakby poczekal pare dni- to by cialo zostalo "zjedzone" przez organizm z powodu braku jedzenia- schudlby, i mogl wyjac reke ;)
            • koham.mihnika.copyright Re: to jest bardzo proste. Toksyczny uklad 21.02.12, 12:54
              to dosc stara historia i nie pamietam miejsca, ale znajac klimat Australii, ja bym kilku dni nie czekal.
              • koham.mihnika.copyright znalazlem 21.02.12, 13:00
                pamiec mam dobra ale krotka

                en.wikipedia.org/wiki/Aron_Ralston
      • good_morning Re: niczego nie zmieniaj! daj mu szanse. 21.02.12, 14:27
        ja wytrzymalam do 900 zl
        kolejna matka teresa
    • amaroola na poczatek obejrzyj sobie "She Devil" 21.02.12, 13:44
      moze cos zalapiesz
    • yoko0202 kobito 21.02.12, 14:15
      twardoglowa napisała:

      > Macie jakies pomysły jak mu dosr...? Tak dosłownie bo wyprowadzki nie wchodzą w
      > grę?

      jeżeli wyprowadzka nie wchodzi w grę, to nie

      i tak szczerze, jeżeli liczysz, że Twoje życie magicznie się odmieni bo mąż pójdzie siedzieć, to Twoja naiwność osiąga w tym momencie pułap nieznany we wszechświecie.
      Może czas podjąć pewne decyzje i konsekwentnie się ich trzymać, zamiast liczyć na cud z nieba, gromy i błyskawice?
    • nowa_nudziara Re: Ja naiwna a on... 21.02.12, 14:43
      Opadły mio ręce jak gorylowi do samej ziemi.Wiesz co ,faktycznie jesteś naiwna.Ale sądzę,że rozmowa z nim nic tutaj nie da.On pewnie uważa,że masz prawo mu dawać to co zarobisz,na jego potrzeby,bo i tak to robisz.Ja jedynie wydzielałabym mu żywność,bo przecież nie pracuje,a na jego zachcianki nie dałabym nawet 1 zł.,pozbyłabym się komputera z domu,bo przecież za prąd to Ty płacisz.Wiesz tak najnormalniej w świecie nie wiem co dalej pisać,dostaję drgawek z nerwów.Ja na Twoim miejscu,pochowałabym co wartościowsze w domu rzeczy,bo pewnie zacznie Ci wynosić chcąc spieniężyć.I niech on się wreszcie weźmie za pracę,chociaż jak widać nie poczuwa sie do tego,jemu pasuje takie życie jak w tej chwili prowadzi.Nic tylko ukatrupić.Ale nie radzę,zabijesz dziada,pójdziesz siedzieć za człowieka. Sorki,ale tak mi sie napisało,z tym,że napisałam,akurat to co mi przyszło na myśl.Sprawa wydaje się trudna i raczej beznadziejna.Może jak mi przyjdzie coś mądrego do głowy-napiszę.
    • zamysleniee Re: Ja naiwna a on... 21.02.12, 15:02
      Rozwód, odejście z całego tego bałaganu jak najprędzej.
      Nie mów, że to dla dobra dziecka, bo dziecko dorośnie i kiedyś dojdzie do niego, że rodzice męczyli się ze sobą dla NIEGO.
      Tyle co masz starczy na wynajęcie nawet małego lokalu i życie we własnym poczuciu bezpieczeństwa. Pamiętaj, że z czasem możesz zacząć spłacać długi współmałżonka, lub kiedyś wasze dziecko o ile przyjmie np. jakiś spadek. A spadek może okazać się mniejszy niż zobowiązania do spłaty.
      Zmień miejsce zamieszkania albo w ogóle miasto i zacznij wszystko od początku, lepiej małymi krokami iść do przodu niż stać albo tak jak teraz cofać.
      Kop ci jest potrzebny w tyłek albo kubeł zimnej wody. Wiedz jedno - życie jest jedno (podobno).
    • twardoglowa Re: Ja naiwna a on... 04.03.12, 17:22
      codziennie kopię siebie w doopę.
      Minęły wczoraj dwa tygodnie jak niemcy w domu i nic. Pan Prezes był w szpitalu kilka dni, nie dzwoniłam, on też nie, taksòwka go przywiozła, 35 kilometròw, widzę- prezes rzàdzi.
      A ja nadal nie odzywam sie, nie daję kasy, nie opłaciłam czynszu, robię zakupy bo przecież dziecko jeść musi. Widzę u niego chęć rozmowy, pogodzenia ale nie padło PRZEPRASZAM, nie padła propozycja rozmowy. Zresztà w dupie mam jego przeprosiny. On uważa, że to mòj kolejny foch, że mnie przetrzyma. A 9 stòwek szybko sie kończy, podejrzewam że im szybciej tym bardziej będzie miły. Zaczęłam sama organizować sobie czas, wypady do lasu, rower itp,
      zamierzam sprzedać auto, nie pytać go o zdanie, kupię małe, oszczędne bo ta landara tylko stoi pod blokiem i żre paliwo. Kupię wykrywacz metalu i będę z còrà jeździła na poszukiwania skarbòw. A prezes od rana do wieczora na komputerku tylko gra. Kiedyś głupia miałam poczucie winy, że nie potrafię zorganizować mu czasu tak aby się nie nudził, teraz mam to w dooopie, uważam, że inteligentny człowiek nigdy się nie nudzi. Przez 2 lata wszystko było na mojej głowie a tylko wyrzuty słyszałam. I jakby tego wszytstkiego było mało znajomi powiedzieli mi, że pan prezes obrabia mi dupę na mieście. To zupełnie przeważyło szalę. On taki biedny a ja zła wredna małpa, przez mojà osobę dotknęły go wszystkie nieszczęścia.

      Wiosna idzie, chcę zrzucić z siebie tę skorupę, czuję się jakbym miała na sobie pancerz zrobiony z jego kłamstw, zdrad, oszustw.
      Czas to zrzucić z siebie i zaczàć żyć.
      Dzis mi się radośnie gęba uśmiechała do świata jak pogoniłam na rower, będzie dobrze:-)
      • doral2 Re: Ja naiwna a on... 04.03.12, 20:18
        twardoglowa napisała:

        "...Kupię wykrywacz metalu i będę z córà jeździła na poszukiwania skarbòw..."

        masz wyjątkowy talent do wydawania pieniędzy na bzdety i pierdoły.
        czynsz lepiej zapłać.
    • moonogamistka Re: Ja naiwna a on... 04.03.12, 20:23
      Uwolnij sie. Mentalnie. Wywal, odziel gada od siebie.
      Jestes fajna kobieta, czemu tak sie pozwalasz ponizac?
      Masz tylko jedno zycie, chcesz go tak zmarnowac?
      W imie czego??
      • kiszczynska Re: Ja naiwna a on... 05.03.12, 00:36

Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka