proszę o radę

22.02.12, 23:57
co myślicie o mieszkaniu niedaleko swoich przyszłych teściów? właściwie to za płotem... to pierwsze... a drugie... ziemia jego, dom buduje on, to czy w ogóle mogę czuć, że cokolwiek byłoby moje?
    • kseniainc Re: proszę o radę 23.02.12, 00:01
      teścia w sensie?
      • datelek Re: proszę o radę 23.02.12, 00:04
        nie. mojego faceta. a nie moje.
        • kseniainc Re: proszę o radę 23.02.12, 00:08
          Nie, nie jest to Twoje, chyba że współfinasujesz budowę;-)
          • amanda-lear Re: proszę o radę 23.02.12, 00:10
            na cudzej dzialce? nie zartuj;)
      • datelek Re: proszę o radę 23.02.12, 00:09
        nie. faceta mojego. a nie moje.
        • szarrak Re: proszę o radę 04.03.12, 23:20
          Jak to mąż i nie macie rozdzielności, to Twoje też i niech Cię cmoknie. Aczkolwiek ja bym nie przeżyła mieszkania z teściami po sąsiedzku - dla mnie 350km to zaczyna być bezpieczna odległość, ale czasem przydałby się inny kontynent
    • i.am.girl Re: proszę o radę 23.02.12, 00:07
      Żartujesz prawda? Teściów mieć na głowie non stop, dom jego, jak się już będziecie rozwodzić, bo synek zawsze za mamusią będzie nie za Tobą (jak jeszcze nie jest to z biegiem czasu tak będzie) to zostaniesz goła i wesoła, bo dom jego działka jego. Super perspektywa. Boże nie bądź głupia
      • datelek Re: proszę o radę 23.02.12, 00:12
        nie wiem co mam zrobic. niby teraz ok, ale... musze myslec wlasnie. a z drugiej str ja nie pracuje, nie mam jak sie dolozyc...
        • kitek_maly Re: proszę o radę 23.02.12, 00:14

          I jeszcze masz jakieś ale, że jak on będzie w pełni finansował dom, to nie będzie to Twoją własnością? Obrzydliwe podejście.
          • fuks0 Re: proszę o radę 23.02.12, 00:19
            Dokładnie.
        • kseniainc Re: proszę o radę 23.02.12, 00:17
          co poza sobą, cielesnością możesz oferować?
          • stephanie.plum Re: proszę o radę 23.02.12, 10:56
            wciórności,
            przecież ona jest jego żoną.

            dlaczego na tym cholernym świecie wszystko musi się opierać na transakcjach handlowych?

            co ona ma mu teraz "oferowywać"?
            kasę, bo jak nie, to jest obrzydliwa?

            jeżeli świat tak wygląda, to ja zaraz z okna skaczę!!!
      • kitek_maly Re: proszę o radę 23.02.12, 00:12
        to zostaniesz goła i wesoła, bo dom jego dzi
        > ałka jego. Super perspektywa. Boże nie bądź głupia

        A co za problem. Niech ona kupi działkę i wybuduje dom. Wszystko wtedy będzie jej.
        • datelek Re: proszę o radę 23.02.12, 00:16
          gdybym mogla to bym to zrobila, ale niestety nie moge. a nie chcedzi o to, ze cos ma byc moje, tylko walsnie ze bede czula sie nie u siebie. ze jak przyjdzie do ewentualnego rozwodu, to bede w kiepskiej sytuacji...
          • zuzi.1 Re: proszę o radę 23.02.12, 08:33
            Dokładnie detelek, nie daj sobie wciskac kitów, kitek mały nie ma racji, mysl o swojej przyszłości i ew. zabezpieczeniu w razie czego, skoro małżeństwo, to wszystko wspólne, na razie nie pracujesz, ale będziesz zapewne pracowała i wówczas co koszty np. remontów domu itp. będziesz musiała współfinansowac prędzej czy później, nie jest to normalna i dobra dla Ciebie sytuacja, i nie ma tu znaczenia to, że na raziie nie pracujesz. Oboje ludzi w małżeństwie powinno by formalnie na swoim i móc pracowac na swój majątek, a nie na majątek odrębny męża czy żony.
          • grassant Re: proszę o radę 23.02.12, 11:00
            datelek napisała:

            os ma byc moje, tylko walsnie ze bede czula sie nie u siebie. ze jak przyjdzie
            > do ewentualnego rozwodu, to bede w kiepskiej sytuacji...

            tak to jest niestety. podobnie cułby się twój mąż, gdyby wprowadził się do Ciebie.
      • zuzi.1 Re: proszę o radę 23.02.12, 08:30
        Dokładnie, podpiszę się pod opinią i.am.girl w 100 % nie bądź głupia autorko wątku, powiedz mu, że albo oboje na swoim, tj. działka staje się notarialnie współwłasnością Was obojga, albo rezygnujesz z takiego układu. Druga sprawa to mieszkanie obok teściów, generalnie przechlapane.
        • akle2 Re: proszę o radę 26.02.12, 15:19
          Chyba żartujesz. Przyjść z niczym i domagać się notarialnej współwłasności? Dopóki będą małżeństwem, dopóty będzie mogła tam mieszkać i w jej sytuacji powinno to jej wystarczyć. Z resztą i tak majątek sprzed ślubu pozostaje majątkiem danej osoby. Wspólne jest to, czego się potem dorobią i być może po iluś latach pożycia, w przypadku rozwodu sąd zadecyduje inaczej.
          • datelek Re: proszę o radę 29.02.12, 20:32
            no więc właśnie... jeśli to bedzie jego ziemia(a będzie, bo dostał ją od rodziców), a dom stojący na jego ziemi, będzie jego domem. to i tak nie mam nic do gadania.
    • tabeletka Re: proszę o radę 23.02.12, 00:16
      kup dywanik do kibla
      • datelek Re: proszę o radę 23.02.12, 00:17
        dzieki za rade, od razu mi lepiej
      • samuela_vimes Re: proszę o radę 23.02.12, 00:18
        tabeletka jak zawsze pochwaliła się swą elokwencją i wątpliwym poczuciem humoru.
        • tabeletka Re: proszę o radę 23.02.12, 00:25
          oh.
        • datelek Re: proszę o radę 23.02.12, 00:25
          chodzi o to, ze ja nie mam nic. nie jestem w stanie odlozyc 200 zlotych miesiecznie. jeszcze mieszkam z mama i córką, nie mam pracy. ja nie mam wyjscia... wiec siedze cicho i sie nie odzywam. kocham go i wszytsko teraz uklada sie pieknie, ale to nie jest gwarancja, ze tak bedzie zawsze... boje sie, ze bedzie latal do mamusi... choc niby nie jest takim typem... raczej jego rodzice nie mieszaja sie do niczego, generalnie sa wporzadku. co jednak tez nie daje gwarancji, ze tak bedzie zawsze... wiem, ze on mnie tez kocha i ze bardzo chce, zebysmy wraszcie razem zamieszkali. mowilam mu o swoich obawach, wiec powiedzial mi ze nie po to chce od rodzicow sie w koncu wyniesc, zeby do nich wciaz latac, a zwlaszcza ja =k bedzie mial mnie w domu. a co to finansow, to ze budzet bedzie wspolny, oboje bedziemy razem splacac kredyt i ze mam nie wymyslac problemow...
          • tabeletka Re: proszę o radę 23.02.12, 00:31
            powiedz, ile masz lat? na pewno jeszcze troche przed toba, musisz sie usamodzielnic. szukaj pracy, doszkalaj sie, zdobywaj doswiadczenie.
            na krotka mete takie rozwiazanie jest super: facet ma dom, mieszkacie w nim wspolnie, on pracuje, ty nie, ale przez najblizsze 50 lat? takie historie sie zdarzaja, ale nie mozesz liczyc, ze tak bedzie w waszym przypadku. to, ze teraz nic nie masz, nie znaczy, ze to sie za rok, dwa, czy dziesiec nie zmieni, bo chyba nie zakladasz takiej opcji?
            no i bliskosc tesciow nie wplywa raczej pozytywnie na powodzenie takiego ukladu
          • kitek_maly Re: proszę o radę 23.02.12, 00:32
            A z czego chcesz kredyt spłacać, skoro nie zarabiasz?
            Włożysz nic to i zostaniesz z niczym, nie wiem na czym polega więc ryzyko w razie ew. rozwodu.
            • datelek Re: proszę o radę 23.02.12, 00:36
              pracy szukam od miesiaca, ale niestety pod latarnie nie pojde... a rok czy dwa nic nie zmieni. nawet jesli ja znajde, to niewiele odloze. tak, jestem mloda, mam 22 lata, moja corka 6.
              • tabeletka Re: proszę o radę 23.02.12, 00:40
                dziewczyno, masz dopiero 22 lata. i corke. musisz myslec o przyszlosci. nie znalazlas pracy przez miesiac, ale przed toba cale zycie. to ci chyba jakos umyka.
                narzeczony dzisiaj jest, jutro go moze nie byc, nie mozesz calego zycia budowac "na jego plecach"
          • kseniainc Re: proszę o radę 23.02.12, 00:34
            no ale nie pracujesz tak?więc jak wspólnie spłacać chcesz?Hmmmmm-z czego jak?co?
            • grassant Re: proszę o radę 23.02.12, 11:06
              moze znajdzie się sponsor?
          • zuzi.1 Re: proszę o radę 23.02.12, 08:36
            W takim razie skoro budżet będzie wspólny i razem latami będziecie kredyt spłacac, to nie Pan mąż przepisze notarialnie działkę na współwłasnośc z Tobą i nie ma wówczas problemu, a jeśli nie, to ja na Twoim miejscu złotówki bym nie dołożyła do tego "interesu".
            • grassant Re: proszę o radę 23.02.12, 11:07
              i nadal mieszkała nie na swoim z mamusią i tatusiem.

              a z czego ona ma niby dokładać tę złotówkę? z zasiłku rodzinnego?
              • zuzi.1 Re: proszę o radę 23.02.12, 13:51
                Jeżeli działka zostanie przepisana na współwłasnosc z autorką, wówczas autorka będzie u siebie i na swoim. Na razie nie ma z czego dokłądac, ale za jakiś czas pójdzie do pracy i będzie miała z czego.
    • samuela_vimes Re: proszę o radę 23.02.12, 00:17
      zależy do teściów to argument nr 1, argument nr 2 mówi, że to zły pomysł.
      Co do działki, tak wszystko jest jego. Teraz zależy jaki macie związek i jak postrzega twoje niemanie i manie twój facet. Prawnie jednak nie masz nic
      • datelek Re: proszę o radę 23.02.12, 00:19
        on stwierdzil, ze jak znajde prace, to bedziemy razem splacac kredyt, bo w koncu wszysko bedzie wspolne... ale czy ja moge tak w sumie... na slowo? ufam mu i dobrze nam razem, ale zycie to zycie... nie wiem.
        • samuela_vimes Re: proszę o radę 23.02.12, 00:24
          o nie nie, w to się nie baw, spłacanie kredytu- jeśli to jego odpada, dorzucaj mu się do opłat i do życia, ale w życiu nie spłacaj kredytu, jeśli nie masz praw do mieszkania. No chyba, ze cie zamelduje.
          Kochajmy się jak bracia, liczmy się jak żydzi.
          • zuzi.1 Re: proszę o radę 23.02.12, 08:41
            Nie, nie, nie, nawet jak Ci zamelduje nie spłacaj kredytu, trzymaj się argumentu, że skoro to nie Twoja własnosc, to kredyt równiez nie Twoj, dorzucja się do kosztów utrzymania, jak już znajdziesz pracę. Jest to świetny moment to przetestowania tego, jak bardzo kocha Cię Twój maż i czy jego słowa mają pokrycie w rzeczywistosci. Kocha, to niech przepisuje działkę na Ciebie i wówczas spłacacie kredyt wspólnie, jaki to problem....
        • kseniainc Re: proszę o radę 23.02.12, 00:25
          Ja też nie wiem, nie mój narzoczony, narzeczony?Czy nie?
        • i.am.girl Re: proszę o radę 23.02.12, 00:28
          datelek napisała:

          > on stwierdzil, ze jak znajde prace, to bedziemy razem splacac kredyt, bo w konc
          > u wszysko bedzie wspolne... ale czy ja moge tak w sumie... na slowo? ufam mu i
          > dobrze nam razem, ale zycie to zycie... nie wiem.

          To chyba logiczne, ja spłacam z Tobą kredyt na pół, to dom robimy naszą wspólną własnością. Inaczej grosza nie dajesz na raty
          • marguy Re: proszę o radę 23.02.12, 01:44
            Re: proszę o radę
            datelek 23.02.12, 00:16 Odpowiedz
            gdybym mogla to bym to zrobila, ale niestety nie moge. a nie chcedzi o to, ze cos ma byc moje, tylko walsnie ze bede czula sie nie u siebie. ze jak przyjdzie do ewentualnego rozwodu, to bede w kiepskiej sytuacji...


            Ja tu czegos nie rozumiem. Jeszcze nie sa malzenstwem, dom istnieje tylko w wyobrazni, ona go kocha (niby), on jest dobry, tesciowie sie nie wtracaja, ale ona juz na zapas mysli o rozwodzie.

            Wiecie co, wspolczesne mlode kobiety? Zal mi was.
            Zyjecie w czasach i spoleczenstwie w ktorym nikt do nikogo nie ma zaufania,
            nawet kochac calym sercem nie mozecie, bo zawsze jest jakies ale.
            Watki o osobnej kasie, wydatkach na dom itp sa na porzadku dziennym.
            I wciaz te obawy, zeby ten dzis najukochanszy nie oszukal za trzy dni.
            Do doopy z takim zyciem, taka pseudomiloscia i pseudozwiazkami.
            • tabeletka Re: proszę o radę 23.02.12, 01:51
              kurcze marguy, nie wiem do konca, do kogo w tym momencie pijesz. ja jestem przeciwna intercyzie, oddzielnej kasy i innym tym podobnym, ale wychodze z zalozenia, ze raczki mam, wiec pracowac tez moge. autorce watku dopiero stuknela dwudziestka, ma male dziecko, a planuje oprzec cala swoja przyszla egzystencje na domu i zarobkach narzeczonego. ja tego nie pojmuje.
            • kseniainc Re: proszę o radę 23.02.12, 02:09
              marguy- po co żale?
              Czasy, społeczeństwo nasze jest inne?Nie! Czasy się zmieniły.Ludzie byliby tacy sami, ale życie codziennie zmusza do różnych zachowań.
              • marguy Re: proszę o radę 23.02.12, 02:48
                To nie sa zale z politowaniem, to taki serdeczny zal, ze ufnosc stala sie 'towarem deficytowym'.
                Ja wchodzilam w zycie z usmiechnieta gebusia, glowa pelna planow i marzen i ufnoscia.
                I udalo sie.
                Ktos mnie niedawno spytal jak sie czuje na nowym etapie zycia. Bez zastanowienia odpowiedzialam, ze mam udana przeszlosc i teraz musze zadbac o udana przyszlosc.
                Jak do tej pory udaje mi sie czego wszystkim wam zycze. Nawet moim dyzurnym oslom forumowym ;)
                • astrofan Re: proszę o radę 29.02.12, 20:54
                  wreszcie jakaś normalne kobiece wypowiedzi na tym forum, co za rodzynek :)
        • georgia241 Re: proszę o radę 23.02.12, 09:01
          Teraz tylko zyskujesz. Jaką masz alternatywę? Póki facet Cię kocha, idź na studia zaoczne. Później zostaniesz z niczym.
        • grassant Re: proszę o radę 23.02.12, 11:11
          ufam mu i dobrze nam razem, ale zycie to zycie...

          no dobra, a jakie masz alternatywne rozwiązanie? on także Ci ufa skoro bierze taką niemajętną z dzieckiem (jego?). Czy ludzie rozwodzą się w Waszych okolicach? Jak traktowane są wdowy?
    • amancjuszka Re: proszę o radę 23.02.12, 06:35
      I co z tego ze bedziecie razem splacac kredyt skoro dom bedzie zapisany na niego? Jak bedzie wylacznie kredyt na niego, a moze tak byc bo Ty nie masz pracy to nawet jak pozniej dostaniesz i sie bedziesz dokladac to wedle prawa jest jego. Dziewczyno Ty zamiast myslec o wyjsciu za maz wez sie za szukanie pracy i doksztalc sie najpierw, a pozniej mysl o malzenstwie. To nie te czasy ze trzeba szybko szukac meza bo zyjesz z cierniem w postaci nazewnictwa starej panny, wklad w edukacje i wyksztalcenie procentuje cale zycie, jak nie w Pl to zawsze w innym kraju mozesz juz tym zaplusowac, to ze bedziesz miala meza to tylko zaplusujesz na zabitej dziurami wiosce.
    • soulshunter Re: proszę o radę 23.02.12, 09:13
      Wiesz, przewaznie jest tak, ze jak sie juz wybuduje dom to trzeba go urzadzic. To moze byc twoj wklad. Kropką nad przyslowiowym "i" moze byc postawienie budy dla psa. A jesli obecnie relacje miedzy toba a tesciami sa poprawne to moze pracuj nad tym zeby takie pozostaly.
      • akle2 Re: proszę o radę 26.02.12, 18:01
        Obawiam się, że powieszenie paru obrazków, wstawienie mebelków i tego dywaniku do kibla może nie być wystarczającym wkładem do KW. To już niech lepiej podciągnie media, zrobi instalacje i armaturę, począwszy od stanu surowego, wtedy będzie się o co wykłócać w sądzie. Zresztą, nie wiadomo, co wg autorki oznacza "poczuć się u siebie". Czy będzie się czuła u siebie jak sobie kupi, czy też jak położy obrusik i postawi doniczki?
    • izabellaz1 Re: proszę o radę 23.02.12, 09:32
      No ale ty możesz mieć jakiś wkład w to, czy nie?
    • mumia_ramzesa Re: proszę o radę 23.02.12, 10:25
      A ty masz jakies wyksztalcenie? Moze postaw na to, skoro masz warunki.
    • six_a Re: proszę o radę 23.02.12, 10:29
      ta, jak se zapracujesz na swoje, to oddziel czymś i poczujesz, że jest twoje.
      • datelek Re: proszę o radę 23.02.12, 10:54
        tak, w czerwcu koncze filologie germanska. Dalej planuje uczyc sie zaocznie. mieszkam w malym miasteczku, o robote trudno. a jak moge teraz oczekiwac od niego ze cos przepisze na mnie, skoro nic w to nie wkladam? pozatym jak mu to powiem, to znajac jego, bedze zly ze mu nie ufam. jak opowiadalam mu o obawach co do tesciow i tego ze np po klotni poleci do mamusi, tez wszstkiemu zaprzecal. i zanam go przeciez, wiem, ze nie jest taki. nigdy nie pozwalal rodzicom w nic sie wtracac. zawsze mnie pytal o zdanie. i fakt, takie czasy, ze sie czlowiek boi tak po prostu ufac. teraz wszystko wyglada pieknie, ale co bedzie potem...? a jesli ja z nim nie zamieszkam, to on i tak wybuduje ten dom i zamieszka tam sam, bo on nie chce juz mieszkac z rodzicami. a co za tym idzie i tak predzej czy pozniej bede z nim mieszkala tam.
        • georgia241 Re: proszę o radę 23.02.12, 12:42
          Ja uważam, że tobie nie nalezy się ta ziemia ani dom. Dopiero jesli będą wspólne dzieci, zarobisz na cokolwiek dla was... Za duzo byś chciała po prostu za nic. Mąż zawsze może cię dopisać u notariusza do własności. Teraz pokazujesz tylko, jaką jesteś materialistką.
          • mozambique Re: proszę o radę 23.02.12, 14:38
            autorak urodziła dziecię w wieku 16 lat

            ciekawe czyje ?
    • stephanie.plum Re: proszę o radę 23.02.12, 10:51
      a Twoi teściowie jacy z charakteru?

      a z mężem jak Ci się układa?
      jakbyś mu powiedziała, że czułabyś się lepiej - godniej mając współwłasność, to by zrozumiał?
      • datelek Re: proszę o radę 23.02.12, 10:57
        zrozumiec by zrozumial i mysle ze mu o tym powiem jednak... ale napewno bedzie mu przykro. on raczej nie rozdzielal nigdy co jest czyje. taki szczery jest. i moze go to zabolec. tesciowie sa wporzadku, nie wtracaja sie raczej. tacy... wyluzowani. z reszta mlodzi sa. mlodsi od moich rodzicow.
        • stephanie.plum Re: proszę o radę 23.02.12, 11:17
          hej, to wcale nie musi być tak tragicznie, jak tu piszą niektórzy.
          ale ja idealistką jestem, może nie trzeba zwracać na mnie uwagi.

          jeżeli teściowie są zrównoważonymi i życzliwymi ludźmi,
          to taka bliskość, ale nie - siedzenie w jednym mieszkaniu - może mieć swoje zalety.
          naprawdę dobrze jest, jeżeli rodziny trzymają się razem.
          w wielu sytuacjach - choroba, wyjazd, dzieci, starość - łatwiej jest się nawzajem wspierać.

          mężowi łatwo jest nie dzielić na "moje - twoje", skoro wszystko jest jego
          :~)
          czy kiedykolwiek, w kłótni na przykład, wypomniał Ci to? dał odczuć, że jesteś od niego zależna, i w razie czego może cię za płot wyrzucić?

          pytam, bo wiem, że ten, kto ma więcej, może ulec czasami takiej pokusie, żeby drugiego ustawiać niżej w hierarchii, i że to jest i bolesne, i niesprawiedliwe, dla małżeństwa niszczące.

          myślę, że na Twoim miejscu, gdybym zamierzała spędzić życie z tym człowiekiem, może dużą jego część na tej ziemi i w tym domu - to bym chciała chronić się przed takimi sytuacjami, które, wiem z doświadczenia, w "najlepszej rodzinie" mogą się zdarzyć.

          i niech Ci nikt nie wmówi, że Ty chcesz na nim żerować - no chyba, że naprawdę chcesz.
          ;~)
          ożenił się z Tobą, i chyba wiedział, co robi. (jakby chciał Rockefelerównę, toby sobie jej poszukał)
          a Ty wyszłaś za niego za mąż, i zrezygnowałaś tym samym z wszystkich innych potencjalnych dróg życiowych. i ten twój wybór jest chyba więcej wart, niż cała kasa świata?
        • grassant Re: proszę o radę 23.02.12, 11:18
          pamiętaj, że dom wybudowany za kogokolwiek pieniądze jest własnośćią własciciela działki.
          • datelek Re: proszę o radę 23.02.12, 11:31
            ano wlasnie... a dzialka jest wlasnoscia jego i jego siostry, ktora musi splacic... przepisali im to ich rodzice, wiec dziwne, zeby przepisali na mnie. szczerze mowiac, to ja akurat jestem antyßmaterialistka. nigdy dla mnie pieniadze nie mialz wiekszego znaczenia i nadal nie maja. jednak w jakis sposob nawet w moja godnosc to uderza... ja nie mam co liczyc na swoich rodzicow. z mama mam na pieknu od paru dobrych lat(a mieszkam z nia) a z ojcem mam b.rzadko kontakt jakikolwiek. moja corka tez nie ma ojca, w ogole. pewnie z zewnatz to tak wyglada, ze ja na nim w jakis sposob zeruje... i czuje sie tym w jakis sposob ponizona. naprawde bardzo go kocham i wiem ze on mnie tez. wiem tez jakim jest czlowiekiem. wiem, nie powinnam mowic ze dam sobie za niego glowie uciac, ale nigdy by mi tak nie powiedzial, ze cos jest jego, czy ustawial mnie pod soba. tak mysle... boje sie tylko, ze to jednak ZYCIE a nie bajka. choc na chwile obecna jest to bajka... wiem, ze on to robi dla nas, ze chce nawet ze wzgledu na moja corke jak najszybciej wspolnie zamieszkac. ale jak to bywa, wady tez ma :) np jest strasnzie nerwowy. powiedzialam mu, ze nie do konca odpowiada mi sasiedztwo jego rodzicow, to sie zdenerwowal i podnoszac glos powiedzial, ze jak taka madra jestem, to zebym kupila dzialke, to on na niej dom wybuduje. no i zrobilo sie niefajnie... szybko jednak mu zlosc przeszla i powiedzial, ze jeszcze o tym porozmawiamy. tak myslac o tych jego rodzicach, moze nie byloby najgorzej... zawsze ktos bliski, czy to dzieci przypolnowac czy cos... moze ja sie troche na zapas martwie, bo wsyztsko jest ok, a ja stwarzam problemy. ale po prostu wiem, ze to decyzja juz na cale zycie...
            • grassant Re: proszę o radę 23.02.12, 13:11
              ano wlasnie... a dzialka jest wlasnoscia jego i jego siostry, ktora musi splacic... przepisali im to ich rodzice, wiec dziwne, zeby przepisali na mnie.

              dziwne, czy nie dziwne, raczej się nie praktykuje takiego przepisania. w którymś momencie przepisuje się na dzieci. siostra też ma partnera, więc logicznie i jemu należałoby przepisać.
              w sytuacji "wzenienia się" w majątek są miliony kobiet i mężczyzn. i zyją sobie w miarę spokojnie do śmierci, co prawda mogą czasem usłyszeć, że nic nie wniosły do małżeństwa. z drugiej strony łatwiej o stabilną sytuację u ludzie prostych, niewykształconych, aniżeli u wykształconych, którzy mają pęd do zmian. jakie wykształcenie ma Twój partner? czy różnica wykształcenia nie będzie rzutować na Wasze relacje?
              ponieważ ani Twoja matka, ani ojciec nie będą żyć wiecznie, więc w którymś momencie w przyszłości otrzymasz coś po nich.
              trochę źle, że jest nerwowy, ale to już Twoje zadanie, aby stał się spokojniejszy. jeżeli masz silny charakter to dasz sobie z tym radę.
              w sumie, nic nie tracisz, jedynie zyskujesz. nie możesz zaczynać od zbyt wielu żądań.

              ale po prostu wiem, ze to decyzja juz na cale zycie...

              jezeli on też tak to widzi, to będzie dobrze :)
            • zuzi.1 Re: proszę o radę 23.02.12, 14:03
              Zapytaj się Twojego męża na jakij podstawie uważa, że masz spłacac z nim WSPÓLNIE ten kredyt (gdy już bedziesz pracowac), skoro dom nalezy WYŁĄCZNIE DO NIEGO? CZY TO JEST SPRAWIEDLIWE I UCZCIEW???? Zapytaj się go jak on by się czuł, gdybys to Ty taki deal mu zaproponowała? Czy czułby się OK i spłacałby z Tobą kredyt na Twój dom???? Facet jest niepoważny, pomieszkaj z nim jakiś czas, zobaczysz jak sytuacja się układa, jeżeli wszystko będzie ok, znajdziesz pracę, zaczniesz zarabiac, a do tego czasu mąż sam z siebie nie będzie chciał zmienic tej sytuacji na współwłasnosc, wówczas zapowiedz mu, ze ok w kosztach życia uczestniczysz, ale kredyt na dom SPŁACA ON SAM, skoro tak zadecydował odnośnie własnosci, plus nie uczestniczysz w żadnych większych remontach tego domu....Trzeba byc konsekwentnym w takich sytuacjach, pokazac mężowi, że jego określone decyzje i zachowania wywołują określone konsekwencje. Nikt nie jest niczyim niewolnikiem i nie ma obowiązku pracowac na czyjąś własnośc. Od utrzymywania swoich właości/nieruchomości są właściciele A NIE GOŚCIE, nawet nazywani żonami....
    • mirtillo25 Re: proszę o radę 23.02.12, 12:35
      Wcale taka goła i wesoła nie zostaniesz. Jeśli nie spisaliście intercyzy, to wszystko czego się dorobiliście w trakcie małżeństwa jest wspólne. Gdybyś była tylko jego konkubiną, to zostajesz z walizkami i nawet śladu żadnego nie ma, że coś Was łączyło. A on dalej "pan szanowny kawaler" bez zobowiązań. I potem taki spryciarz nawet się nie przyzna, że z kimś mieszkał 7 lat na kocią łapę.

      I dlatego, Drogie Panie, należy wychodzić za mąż. Żeby potem taki dziad miał już w papierach namieszane i żeby następna kobitka wiedziała "Aha, rozwodnik, czyli coś musi mieć na sumieniu" hehe
      :D

      Po rozwodzie wszyściutko idzie do podziału. Niepodzielne są tylko nagrody oraz coś tam jeszcze... :) Oczywiście lepiej byłoby, gdyby Twój mąż wpisał Cię jako współwłaścicielkę. Tak powinien zachować się facet, który liczy, że ten związek potrwa. Facet, który Cię wszystkiego próbuje pozbawić już na początku - to jakiś krętacz.
      • mozambique Re: proszę o radę 23.02.12, 14:42
        szczezrze - jesli autorka dorobila sie dziecka przez poznaniem pana to nie moze fikać,
        nie pracuje, nie zarabia nawet złotówki - niech sie cieszy ze znalazł sie jeleń co ją z cudzym dzieckiem pod dach przyjmie

        a jej sie własnosci zachciewa
    • georgia241 Chyba coś chcesz upolować - dom a nie męża 23.02.12, 12:48
      A na dodatek mówisz teściowie a na partnera facet. Myślę, że nie jest twoim mężem, że nie macie ślubu. Nie mieszkacie też razem, bo dziecko masz panieńskie lub z poprzedniego związku. Chcesz faceta oskubać. I martwisz się, że wszystko jest na niego przed ślubem, czyli będzie jego wyłączną własnością już po ślubie.
      • headvig Re: Chyba coś chcesz upolować - dom a nie męża 26.02.12, 18:30
        Dżordżia, ale ty okrutna jesteś :)
    • moonogamistka Re: proszę o radę 23.02.12, 17:12
      Ciezko. Trzeba byc asertywnym i miec wysokie poczucie wartosci i madrego faceta.
      • kseniainc Re: proszę o radę 23.02.12, 17:14
        I wieź teraz ze świecą takiego szukaj;-p
        • moonogamistka Re: proszę o radę 23.02.12, 17:16
          //poddala sie ;-))))
          Jestes okrutna! LOWJU!:-D
          • datelek Re: proszę o radę 23.02.12, 19:44
            nie jestem marerialistka. własnie ja nie chce tak na gotowe. chcialabym razem. a to, ze mysle co byloby potem, to chyba logiczne? nie zyjemy w 16 wieku. mam dziecko, a on nie jest jej ojcem. nie chce kiedys, w razie czegos zostac na lodzie z dzieckiem pod pacha. ale nie oznacza to, ze jestem materialistka. jestem z nim, bo go kocham. a nie dlatego, ze on ma takie a nie inne plany wobec mnie. z reszta glupi nie jest, sam by to zauwazyl. a co do materializmu, to napewno nie. od samego poczatku gdy sie znamy, nawet gdy chodzilismy na randki, nei zawsze on płacił. i tak sie przyjelo, ze nie liczymy sie co jest czyje. u niego w rodzunie to normalne, bo jego matka tez wprowadzila sie do jego ojca (i tesciow wtedy jeszcze). i jakos problemu z tym nie miala i nie ma do dzisiaj. sa zgodnym załżeństwem i nigdy nikt nikomu nic nie wypomniał. mozliwe ze wyolbrzymiam, szczerze mowiac to nie ja pomyslalam w ten sposob, tylko moja mama i troche namieszała mi w głowie i zaczełam sie zastanawiać. prosiłam tylko o rade, co zrobiłybyście na moim miejscu?
            • datelek Re: proszę o radę 23.02.12, 20:02
              nie powiedzialam mu jeszcze o tym wsyztskim, bo on uwaza ze tak jest ok, a ja sie boje, ze mowiac mu o tym, uraze go w jakiś sposób. tzn jestem nawet pewna, ze go uraze, bo on nie bierze pod uwage tego, ze ja moge tak myśleć. już mówiąc o tym, że boje się, że jego rodzice będą się wtrącać, lub że on będzie do nich często latał, troszkę się obraził. powiedział, że nie po to chce zamieszkać ze mna i moją córką, żeby latać do rodziców i że jego rodzice nigdy się do niego nie wtrącali i nigdy im na to nie pozwoli. a ta kwestia finansów... może to normalne, że tak jest...? przeciez napewno niejedna kobieta była w takiej sytuacji i mieszka na "nie swojej ziemii". kurcze, mnie to przeraza, ze zycie jest takie, że trzeba wszytsko na pięniądze przeliczać i nie można tak po prostu być z kimś w pełnym zaufaniu i wierze. i ze to takie "aż do śmierci" nie ma już takiego znaczenia, jakie miało kiedyś. ale takie są czasy, rozwodów jest bardzo dużo... trzeba się liczyć ze wszytkim. i nic na to nie poradzę, choć bym bardzo chciała. mam ślepo wierzyć w to, że zawsze będzie tak jak teraz? czy to nie naiwne? ja już byłam naiwna, majac lat naście i już jednemu uwierzyłam w puste słowa. a na końcu zostałam z obitą twarzą i brzuchem sama. może takie rzeczy zmieniają punkt widzenia. nie twierdzę ze obecny partner zachowałby się tak samo, bo napewno nie. on jest...prawie idealny. nawet nie sadziłam, że kiedyś będę miała przy sobie tak wspaniałego człowieka. i nie chce go zranić swoimi być może wyimaginowanymi problemami. i nie chce zeby pomyślał, że tylko od niego wymagam. gdybym mogła, chętnie wzięłabym kredyt, ale nie mogę, bo nie pracuję...
              • zuzi.1 Re: proszę o radę 23.02.12, 21:58
                Detelek opowiedz mu o swoich przemyśleniach, tak jak nam to opisujesz, powiedz, że masz właśnie takie wątpliwości i że żle się z tym wszystkim czujesz i będziesz czuła. Jeżeli mu na Tonie i Twoim zadowoleniu i samopoczuciu zalezy, powinien Cię zrozumiec i za jakiś czas tak uregulowac sytuację, abys i Ty czułą się w tym domu u siebie. To, że jego rodzice tak żyją i niec się nie dzieje w ich małżeństwie, to świetnie i chwała im za to, ale nie oznacza to, że i wam się tak cudownie ułoży, różnie może byc, a poza tym Wy nie musicie postępowac tak jak rodzice, możecie zrobic po swojemu. Może nie naciskaj go tak od razu, na razie podziel się z nim szczerze swoimi wątpliwościami, jeśli Cię naprawdę kocha powinien zrozumiec i za jakiś czas tą sprawę uregulowac. Jeśli nie ureguluje, a Ty zaczniesz pracowac i poprosi Cię o dokładanie się do kredytu i kosztownych remontów, wówczas powiedz mu, że Twoim zdaniem ponieważ już mu o swoich obawach mówiłaś, a on nic z tym nie zrobił, więc Ty nie zamierzach partycypowac w kosztach kredytu i kosztownych remontach. Najwyżej wówczas wywali Cię z domu, ale wtedy w przyspieszonym tempie przekonasz się z kim masz do czynienia i czy jego słowa o miłości do Ciebie znajdują pokrycie w rzeczywistosci...
            • mumia_ramzesa Re: proszę o radę 24.02.12, 11:29
              > mam dziecko, a on nie jest jej ojcem. nie chce kiedys, w razie czegos zostac na lodz
              > ie z dzieckiem pod pacha.

              Ty JUZ zostalas z dzieckiem pod pacha. Czy ja dobrze zrozumialam, ze chcesz zabezpieczyc dziecko (ktore masz z innym) kosztem swojego meza? Na to dziecko powinien lozyc ojciec dziecka, a nie obcy czlowiek.
    • nanana_2 Re: proszę o radę 26.02.12, 01:28
      datelek napisała:

      > co myślicie o mieszkaniu niedaleko swoich przyszłych teściów? właściwie to za p
      > łotem... to pierwsze... a drugie... ziemia jego, dom buduje on, to czy w ogóle
      > mogę czuć, że cokolwiek byłoby moje?

      5km to minimalny dystans do tesciow/rodzicow
    • whyisthat Re: proszę o radę 26.02.12, 02:07
      Cześć

      Ja osobiście odradzam. Jestem w związku z kobietą, która jest bardzo wręcz związana pępowiną ze swoją mamą. Pracuje obok mamy, mieszkamy bardzo blisko. Generalnie nie wygląda to dobrze. Ja wiem, że znajdą się osoby, które powiedzą a nam się dobrze, żyje. Tak na pewno będzie, ja odradzam, ale nie mam na to już teraz wpływu....
    • fuks0 Re: proszę o radę 26.02.12, 02:26
      Ależ to forum pełne jest od hipokrytek...
      Co by radziły drogie Panie gdyby była odwrotna sytuacja, czy radziłyby odpisanie niepracującemu (potencjalnemu) mężowi wychowującemu samotnie dziecko połowę działki i domu?

      Czytając od czasu do czasu to forum jestem jakoś dziwnie pewny, że zdecydowanie by to odradzały.
      • datelek Re: proszę o radę 29.02.12, 20:28
        może jestem naiwna, ale ja bym to zrobiła. sama bym mu zaproponowała, żeby przepisać polowę jemu. ale sytuacja jest odwrotna i ja chyba nic z tym nie zrobie. nie moge od niego tego wymagac. nie moge i nie umiem. zobacze jak się to dalej potoczy.
        • fuks0 Re: proszę o radę 01.03.12, 21:11
          Tak piszesz, ponieważ nic (materialnego) na chwilę obecną nie masz. Jakby sytuacja była odwrotna, to byś się zapewne martwiła, że Cię potencjalny mąż może wycyckać i zabrać po - szybkim - rozwodzie połowę majątku, na który on nie zapracował a Ty i/lub Twoi rodzice przykładowo harowałaś/li kilka/naście lat. Najłatwiej dzielić się nic nie posiadając i/lub czymś na co się samemu nie zapracowało.
        • my_favourite_axe Re: proszę o radę 04.03.12, 23:40
          datelek napisała:

          > może jestem naiwna, ale ja bym to zrobiła. sama bym mu zaproponowała, żeby prze
          > pisać polowę jemu. ale sytuacja jest odwrotna i ja chyba nic z tym nie zrobie.
          > nie moge od niego tego wymagac. nie moge i nie umiem. zobacze jak się to dalej
          > potoczy.

          boisz się mu zaufać i zamieszkać w jego domu (właściwie to czym ryzykujesz?), a nie bałabyś się mu przepisać połowy swojej krwawicy? nie wierzę.
    • charles_chaplin Re: proszę o radę 26.02.12, 09:48
      Ciekawa jestem, czy w odwrotnej sytuacji, gdyby to była Twoja działka i Twój dom, przepisałabyś połowę na potencjalnego małżonka.
      Bardzo, bardzo ciekawe.
      Uważam, że w Twojej sytuacji masz farta, że mając dziecko, będąc bez pracy, znalazłaś mężczyznę, który się Tobą zaopiekował i wygląda na to, że zapewni w miarę bezpieczną przyszłość.
      Uważam, że nieuczciwe jest z Twojej strony kombinowanie jak stać się współwłaścicielką czegoś, na co pracowali jego rodzicie, oraz on.
      • mumia_ramzesa Re: proszę o radę 26.02.12, 13:06
        Specyficzne, ze chetni do uwspolniania sa ci, ktorzy nic nie maja.
      • zuzi.1 Re: proszę o radę 26.02.12, 13:49
        A uważasz, że uczciwe będzie WSPÓLNE spłacanie kredytu na dom oraz wspólne ponoszenie kosztów remontów tego domu, który należy tylko do jednego z małżonków?
        • charles_chaplin Re: proszę o radę 26.02.12, 14:07
          Jak na razie nie ma mowy o współfinansowaniu, za to już jest mowa o tym, jak położyć łapę na tym, do czego się jeszcze nie dołożono. To jest nieuczciwie.
          Jak zacznie dokładać się do własności (na co się jakoś nie zanosi) będzie miała prawo rozmawiać o tym, by dokonać zabezpieczających ją zapisów notarialnych. Teraz nie na podstaw by o tym w ogóle wspominać.
        • my_favourite_axe Re: proszę o radę 04.03.12, 23:42
          zuzi.1 napisała:

          > A uważasz, że uczciwe będzie WSPÓLNE spłacanie kredytu na dom oraz wspólne pono
          > szenie kosztów remontów tego domu, który należy tylko do jednego z małżonków?

          wliczasz do rachunku wyimaginowanie spłacanie kredytu i ponoszenie kosztów remontu domu który jeszcze nie istnieje, a pomijasz coś tak namacalnego jak utrzymywanie jej i jej dziecka tu i teraz?
    • akle2 Re: proszę o radę 26.02.12, 15:02
      Sypnij kasą i kaz siebie wpisać, jako współwłaściciela, również co do gruntu.
    • kol.3 Re: proszę o radę 26.02.12, 19:27
      Najmądrzej byłoby nie wprowadzać się do faceta jako partnerka życiowa, tylko jako żona.
      Jak zaczniesz zarabiać i dokładać, to będziesz mogła tak postępować aby pozostały dokumenty dotyczące Twojego wkładu finansowego w wydatki dotyczące domu (faktury, pokwitowania itp.).
      W razie wątpliwości doradzałabym zasięgnąć porady prawnej. W chwili obecnej jesteś bezrobotna, bez dochodu, z dzieckiem innego faceta - w sumie Twoja pozycja jest dość słaba aby występować z roszczeniami i stawiać warunki.
    • astrofan [...] 29.02.12, 21:06
      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
      • astrofan haa cenzura, zobaczmy versja lajt 29.02.12, 21:22
        m więcej czytam was, większość kobiet z tego forum, tym bardziej nabieram do was niechęci, wydaje mi się że nie jest przypadkiem macie takie nieciekawe i problemowe życie , jesteście po prostu nieprzyjemne i (...)

        a autorka wątku jest po prostu (...), nic nie ma, z dzieckiem od innego faceta, przed małżeństwem, a martwi się że po rozwodzie nic nie dostanie, jeszcze się kreuje na jakąś potencjalną ofiarę układu maż-teściowie

        (...) w głowie się nie mieści :)
        • wersja_robocza Re: haa cenzura, zobaczmy versja lajt 29.02.12, 21:24
          Uczymy się. Brawo.
          • astrofan Re: haa cenzura, zobaczmy versja lajt 29.02.12, 21:42
            i słusznie, potrzebujecie tego, ale jakoś efektów brak :)
            • wersja_robocza Re: haa cenzura, zobaczmy versja lajt 29.02.12, 22:05
              Przyłożyłeś do tego rękę, to co się dziwisz.;)
        • kseniainc Re: haa cenzura, zobaczmy versja lajt 01.03.12, 21:18
          astrofan napisał:

          > m więcej czytam was, większość kobiet z tego forum, tym bardziej nabieram do wa
          > s niechęci, wydaje mi się że nie jest przypadkiem macie takie nieciekawe i prob
          > lemowe życie , jesteście po prostu nieprzyjemne i (...)

          Może po prostu co niektórym brak poczucia humoru;-p
          • datelek Re: haa cenzura, zobaczmy versja lajt 04.03.12, 19:59
            szczerze mówiąc to pomogły mi wasze odpowiedzi :) jesli uwazacie, że nie powinnam tak myśleć, czy też jestem pop... to moze dziwnie to zabrzmi, ale bardzo się ciesze. te watpliwosci wyszly nie odemnie ale od mojej mamy, dlatego napisalam tutaj, zeby potwierdzic, lub odrzucic jej przypuszczenia.
            • my_favourite_axe Re: haa cenzura, zobaczmy versja lajt 04.03.12, 23:44
              datelek napisała:

              > szczerze mówiąc to pomogły mi wasze odpowiedzi :) jesli uwazacie, że nie powinn
              > am tak myśleć, czy też jestem pop... to moze dziwnie to zabrzmi, ale bardzo się
              > ciesze. te watpliwosci wyszly nie odemnie ale od mojej mamy, dlatego napisalam
              > tutaj, zeby potwierdzic, lub odrzucic jej przypuszczenia.

              to może jeszcze twojej mamie się należy współwłasność?
Inne wątki na temat:
Pełna wersja