Dodaj do ulubionych

BYŁA ŻONA

24.02.12, 13:40
Z moim ukochanym znamy się już kilka lat. Kiedy się poznaliśmy On był żonaty, więc byliśmy tylko znajomymi i nic więcej nas nie łączyło, poznałam wtedy jego żonę. Potem, w wyniku różnych zawirowań w moim życiu kontakt nam się urwał. Dwa lata temu spotkaliśmy się przypadkiem na ulicy. Okazało się, że w czasie, którym się nie widzieliśmy on rozstał się z żoną, bo go zdradziła i nie potrafił jej tego wybaczyć. Mieszkał na stancji.Piszę te szczegóły, żeby jasne było, że to nie ja rozbiłam ich małżeństwo.
Zaczęliśmy się spotykać, ale początkowo tylko jako przyjaciele. Ale jako że ja też od pewnego czasu nikogo nie miałam, po pół roku zostaliśmy parą. Dokładnie we wrześniu 2010 roku. W lutym 2011 roku wprowadził się do mnie. I wtedy się zaczęło. Wcześniej jego żona nie utrzymywała z nim właściwie kontaktów, chyba że w sprawie córki ( ma teraz 12 lat ). A od kwietnia ubegłego roku postanowiła do niego wrócić, więc zaczęły się telefony.
W sierpniu 2011 roku okazało się że jestem w ciąży. Oboje z ukochanym bardzo się z tego cieszymy. Ale kiedy dowiedziała się jego żona zaczęły się problemy z nią. Nasiliło się to kiedy dostała pozew rozwodowy w listopadzie. Wtedy też poznałam jego rodziców, którzy zresztą zaakceptowali mnie i polubili bez żadnych zastrzeżeń, tak jak i jego bracia.
Zaczęło się wydzwaniane do mnie, do niego, do jego rodziców, braci. Wyzywała mnie w telefonach do jego mamy, więc ta przestała odbierać jej telefony. Do mnie dzwoniła z wyzwiskami i pisała na komunikatorach internetowych ale postraszylam ja policja i przestala.
Wykorzystuje córkę, zniechęciła ją do mnie i nastawła przeciwko mnie. A jednocześnie też przeciwko ojcu, bo mała nie chce się z nim spotykać. Dopóki mnie nie zostawi. A zona owiedziała mu, że zrobi wszystko żeby mnie zniszczyć.
Potem zaczęła grozić naszemu nienarodzonemu dziecku. Ze zrobi wszystko, żebym poroniła. Już nic nie zrobi bo zaraz urodzę cudownego syna.
Ona chyba myślała, że mimo wszystko jak kiwnie palcem to on do niej wróci. Ale się zawiodła. A ponadto cała jego rodzina jest za mną, lubią mnie, szanują i nie mogą doczekać się naszego syna. Zona Maćka ograniczała córce kontakty z dziadkami. Dlatego nie mogą doczekac się drugiego wnuka.
Oprócz tego jestem od niej młodsza,mam swoje mieszkanie, ona mieszka z rodzicami, jak byli razem też tam mieszkali. Ja jestem niezależna, robię karierę, doktorat, sama chciałam bardzo dziecka, ona miała 18 lat jak urodziła i z trudem skończyła szkołę. Myślę że zazdrości mi tego, że nawet gdybym się rozstała z ojcem mojego dziecka to sobie świetnie poradzę. Ona poradzić sobe nie umie.
Nachodziła nas w domu, ale wezwałam policję. Teraz jest na etapie skłócenia nas. Mi wysyła maile z dobrym radami, że on mnie zostawiże zacznie mnie zdradzac, że będzie mnie bil, ze mnie oszukuje, ze i tak chce do niej wrócić, że z nią sypia.
On zaprzecza i ja mu wierzę, zawsze wiem gdzie jest i nie ma możliwości, żeby miał okazję zdradzic mnie z kimkolwiek. Wiem, ze mnie kocha i mu ufam.
Jemu natomiast powiedzała, że to ja go zdradzam, że mnie z kimś widziała, ale nie potrafiła powiedzieć kiedy, gdzie i z kim. A ostatnio zaczęła wypisywać do mnie wiadomości jako niby mój kochanek. Żeby maciek myślał, że to prawda. Ale poznał jej styl pisania.
To wszystko jest do zniesienia i się tym nie przejmuję. Ale boję się co będzie kiedy urodzi nam się dziecko. Ona robi nam coraz więcej problemów, nas już nie nachodzi, ale nachodzi naszych sąsiadów, opowiada im nieprawdopodobne historie, zachowuje się jak psychopatka.
A do tego pisze do niego smsy „ cudownie mi dzis z tobą było” itp. On się wypera, ze się z nią nie spotyka i generalnie mu wierze, ale często, a im bliżej porodu jeszcze cześciej, nachodzą mnie wątpliwości…
Obserwuj wątek
    • moonogamistka Re: BYŁA ŻONA 24.02.12, 13:43
      Zbierz jakies dowody i idz z tym na policje. Inaczej bedzie sie nakrecala jeszcze bardziej.
    • kseniainc Re: BYŁA ŻONA 24.02.12, 13:45
      Całe życie z wariatami. Z psychopatami trzeba ostro i konsekwentnie.
    • a_nonima Re: BYŁA ŻONA 24.02.12, 13:46
      Niezły kanał..
      • marguy Re: BYŁA ŻONA 24.02.12, 13:56
        Na to sa paragrafy. Idz na policje, zloz skarge.
        Mozesz takze pojsc do lekarza i poprosic o zaswiadczenie mowiace, ze jej postepowanie wplywa negatywnie na twoj stan zdrowia i przebieg ciazy.

        I nie daj sie poniesc wyobrazni ani nie ulegaj syndromowi sztokholmskiemu!!!
        Z tego co piszesz zaczynasz jej wierzyc, podswiadomie powoli 'przechodzisz' na jej strone.
        I to jest wlasnie jej cel: wzbudzic watpliwosci, zburzyc baze twojego zwiazku.
        • alpepe Re: BYŁA ŻONA 24.02.12, 14:01
          a ja sądzę, że monisia trolluje.
          • blackrose25 Re: BYŁA ŻONA 24.02.12, 14:21
            Nie wierzę, że to przejaw trollizmu, takie sytuacje się zdarzają, są takie kobiety psychopatki.
            Podziwiam Cię w ogóle za jakąś taką cierpliwość i dystans, bo ja mam bardzo wybuchowy charakter i obawiam się, że dopadłabym gdzieś tę babę w ciemnej uliczce.
    • maly.jasio z niecierpliwoscia czekamy... 24.02.12, 14:38
      ale często, a im bliżej porodu jeszcze cześciej, nachodzą mnie wątpliwości…


      z niecierpliwoscia czekamy... na ciag dalszy

      _________________________________________________
      gdy dysponuje sie tylko favela, to trzeba zyc z telenowela...
    • nowa_nudziara Re: BYŁA ŻONA 24.02.12, 15:03
      Ha... jego żona albo go jeszcze kocha,albo normalnie robi mu na złość. Niestety takie bywają problemy jeśli wiążemy się z żonatym facetem.Nie widzę tego kolorowo.Podejrzewam,że będzie się wiele działo w Waszym związku.Ale na pewno nie będzie to po Waszej myśli.Ona Wam skutecznie zatruje życie.Obym się myliła. Ale głowa do góry,trudności po to są,aby je pokonywać.
    • sweet_pink Re: BYŁA ŻONA 24.02.12, 15:08
      To jest jego była żona i jego problem...akurat ten krzyż powinien nieść sam, a jak potrzebuje wsparcie to niech wyżali się przyjacielowi, a nie Tobie. Ty odetnij się od jakiegokolwiek z nią kontaktu. Zmień adres email, lub skonfiguruj tak by maila od niej wpadały do spamu. Jeśli możesz mień numer telefonu, albo narzuć sobie zasadę, że smsy od niej kasujesz bez czytania. Z ukochanym przeprowadź rozmowę w której zaznaczysz, że nie chcesz o niej słyszeć, oglądać smsów od niej. Owszem on się będzie musiał z jej histeriami męczyć, ale jej wpływ na wasz związek zniknie. Czy nie lepiej obejrzeć film, spokojnie rozmawiać o czymś o czym lubicie niż wspólnie denerwować się setnym smsem.
      A o zdradę się nie martw...Twoje trzymanie ręki na pulsie niczego nie zmienia (oprócz wyniszczania Cię i Twoich emocji do niego i wzajemnego zaufania), a sytuacja jest taka, że jeśli coś się złego wydarzy to dowiesz się o tym na pewno.
    • mumia_ramzesa Re: BYŁA ŻONA 24.02.12, 15:17
      Sa juz po rozwodzie?
    • maggpie Ty Monisia 24.02.12, 15:21
      lepiej uważaj, bo życie bywa mściwe (moje ulubione zdanie ostatnio ;)).
      Jak twój misio tak lubi zmiany, to może za pare lat jak zupełnie zbrzydniesz, poczujesz oddech na karku jakiegoś świeżego mięska. Bardziej bezwzględnego niż ty, z większym mieszkaniem kupionym przez tatusia, z trzema doktoratami i lepiej wyćwiczonego w robieniu laski żonatym panom :p
      • my_favourite_axe Re: Ty Monisia 24.02.12, 17:34
        maggpie napisała:

        > lepiej uważaj, bo życie bywa mściwe (moje ulubione zdanie ostatnio ;)).
        > Jak twój misio tak lubi zmiany, to może za pare lat jak zupełnie zbrzydniesz, p
        > oczujesz oddech na karku jakiegoś świeżego mięska. Bardziej bezwzględnego niż t
        > y, z większym mieszkaniem kupionym przez tatusia, z trzema doktoratami i lepiej
        > wyćwiczonego w robieniu laski żonatym panom :p

        no rzeczywiście, rzucił się na świeże mięsko 2 lata po tym jak go żona zdradziła, dewiant jeden.
        • maggpie Re: Ty Monisia 24.02.12, 22:55
          a to chiba że tak
          nie czytam takich tasiemców dokładnie ;p
        • ka-mi-la789 Re: Ty Monisia 24.02.12, 22:58
          A jesteś pewna, że zdradziła? Bo wiadomo to tylko z jego relacji, i to przeczytanej z drugiej ręki.
          • my_favourite_axe Re: Ty Monisia 24.02.12, 23:04
            ka-mi-la789 napisała:

            > A jesteś pewna, że zdradziła? Bo wiadomo to tylko z jego relacji, i to przeczyt
            > anej z drugiej ręki.

            Oczywiście że nie jestem, a ty dasz głowę za cokolwiek co wyczytałaś na forum? A jednak logiczniejsze wydaje mi się wierzyć w to co jest napisane niż w coś dokładnie odwrotnego.
            • ka-mi-la789 Re: Ty Monisia 24.02.12, 23:09
              my_favourite_axe napisała:

              > A jednak logiczniejsze wydaje mi się wierzyć w to co jest napisane niż w coś do
              > kładnie odwrotnego.

              Jeżeli napiszę, że właśnie rozmawiałam z Marsjaninem, też uwierzysz? Pamiętaj, że rozwodnik (płci dowolnej), a zwłaszcza rozwodnik urządzający polowanie na kolejną ofiarę, za cholerę nie przyzna się do udziału w rozpadzie małżeństwa, bo w ten sposób strzeliłby sobie w kolano. Wszyscy są rozwiedzeni nie z własnej winy. Nie mogę się oprzeć wrażeniu, że mamy do czynienia z jedną z dziesiątek tysięcy takich nieszczęsnych ofiar podłego małżonka.
              • my_favourite_axe Re: Ty Monisia 24.02.12, 23:45
                ka-mi-la789 napisała:

                > my_favourite_axe napisała:
                >
                > > A jednak logiczniejsze wydaje mi się wierzyć w to co jest napisane niż w
                > coś do
                > > kładnie odwrotnego.
                >
                > Jeżeli napiszę, że właśnie rozmawiałam z Marsjaninem, też uwierzysz? Pamiętaj,
                > że rozwodnik (płci dowolnej), a zwłaszcza rozwodnik urządzający polowanie na ko
                > lejną ofiarę, za cholerę nie przyzna się do udziału w rozpadzie małżeństwa, bo
                > w ten sposób strzeliłby sobie w kolano. Wszyscy są rozwiedzeni nie z własnej w
                > iny. Nie mogę się oprzeć wrażeniu, że mamy do czynienia z jedną z dziesiątek ty
                > sięcy takich nieszczęsnych ofiar podłego małżonka.


                A gdybym napisała że nie rozmawiałam z Marsjaninem to też być przekonywała wszystkich że rozmawiałam?
                • ka-mi-la789 Re: Ty Monisia 25.02.12, 00:00
                  > A gdybym napisała że nie rozmawiałam z Marsjaninem to też być przekonywała wszy
                  > stkich że rozmawiałam?

                  ??? Chyba nie rozumiem. Zakładasz, że możliwe są tylko dwie sytuacje: albo automatycznie wierzymy w napisane, albo automatycznie wierzymy w przeciwieństwo napisanego? Sformułowania: "wątpliwości", "analiza tekstu" czy "myślenie krytyczne" kiedyś słyszałaś?
                  • my_favourite_axe Re: Ty Monisia 25.02.12, 00:04
                    ka-mi-la789 napisała:

                    > > A gdybym napisała że nie rozmawiałam z Marsjaninem to też być przekonywał
                    > a wszy
                    > > stkich że rozmawiałam?
                    >
                    > ??? Chyba nie rozumiem. Zakładasz, że możliwe są tylko dwie sytuacje: albo auto
                    > matycznie wierzymy w napisane, albo automatycznie wierzymy w przeciwieństwo nap
                    > isanego? Sformułowania: "wątpliwości", "analiza tekstu" czy "myślenie krytyczne
                    > " kiedyś słyszałaś?

                    Nie wiem jak ci to wyjaśnić.. Ty po prostu bardziej wierzysz że ona (lub on) kłamie, a ja bardziej skłaniam się żeby wierzyć. Bo niby dlaczego mam zakładać że ktoś kłamie, twoje "powszechnie wiadomo że rozwodnicy kłamią" mnie nie przekonuje niestety.
                    • ka-mi-la789 Re: Ty Monisia 25.02.12, 00:18
                      my_favourite_axe napisała:

                      > Nie wiem jak ci to wyjaśnić.. Ty po prostu bardziej wierzysz że ona (lub on) kł
                      > amie, a ja bardziej skłaniam się żeby wierzyć. Bo niby dlaczego mam zakładać że
                      > ktoś kłamie, twoje "powszechnie wiadomo że rozwodnicy kłamią" mnie nie przekon
                      > uje niestety.

                      Ja nie "bardziej wierzę" (a już na pewno nie twierdzę, że "powszechnie wiadomo coś tam; w ogóle, osobników używających takich sformułowań dyskwalifikuję w przedbiegach), tylko dopuszczam możliwość (dostrzegasz tę subtelną różnicę?), że gościu łże jak pies. Robię tak dlatego, że z moich życiowych doświadczeń wynika, że jest to bardzo częste zachowanie wśród ludzi w jego sytuacji. Choć pewnie proste wnioskowanie i elementarna logika też cię nie przekonują. Nawiasem mówiąc, postawa "dlaczego mam zakładać, że ktoś kłamie" robi z ciebie idealną ofiarę wszelkiej maści oszustów. Ale to, na szczęście, nie mój problem.
                      • my_favourite_axe Re: Ty Monisia 25.02.12, 00:35
                        ka-mi-la789 napisała:

                        > my_favourite_axe napisała:
                        >
                        > > Nie wiem jak ci to wyjaśnić.. Ty po prostu bardziej wierzysz że ona (lub
                        > on) kł
                        > > amie, a ja bardziej skłaniam się żeby wierzyć. Bo niby dlaczego mam zakła
                        > dać że
                        > > ktoś kłamie, twoje "powszechnie wiadomo że rozwodnicy kłamią" mnie nie p
                        > rzekon
                        > > uje niestety.
                        >
                        > Ja nie "bardziej wierzę" (a już na pewno nie twierdzę, że "powszechnie wiadomo
                        > coś tam; w ogóle, osobników używających takich sformułowań dyskwalifikuję w prz
                        > edbiegach), tylko dopuszczam możliwość (dostrzegasz tę subtelną różnicę?
                        > ), że gościu łże jak pies.

                        dostrzegam, zresztą ja pierwsza napisałam że nie jestem pewna że to wszystko prawda (rzuć okiem powyżej)

                        Robię tak dlatego, że z moich życiowych doświadczeń
                        > wynika, że jest to bardzo częste zachowanie wśród ludzi w jego sytuacji. Choć p
                        > ewnie proste wnioskowanie i elementarna logika też cię nie przekonują. Nawiasem
                        > mówiąc, postawa "dlaczego mam zakładać, że ktoś kłamie" robi z ciebie idealną
                        > ofiarę wszelkiej maści oszustów. Ale to, na szczęście, nie mój problem.

                        dziękuję za troskę, ale ja bardzo nie lubię takich osobistych wycieczek, więc EOT :)
    • erillzw Re: BYŁA ŻONA 24.02.12, 15:33
      Mnie fascynuje jedno. Spotykaliście sie od 2010 roku a on pod koniec 2011 zlozyl pozew o rozwod?!?!?! Co tak szybko?! Moze mogl jeszcze poczekac 10 kolejnych lat?
      Dziwie sie, ze radosnie oznajmiasz o swoim szczesciu ktore budowalas z zonatym facetem i jestes zdziwiona, ze zona ma jazdy. Ma bo ja oszukal. Zamiast zlozyc pozew od razu jak zaczeliscie sie spotykac to on czekal, ze mu przejdzie? odziwi sie? wroci do niej?
      Dziwna akcja.
    • mozambique Re: BYŁA ŻONA 24.02.12, 15:38
      proste pytanie = czy ów pan ma rozwód ????
    • salma75 Re: BYŁA ŻONA 24.02.12, 15:53
      A dostanę jakieś darmowe próbki kosmetyków?? Pliiiss!
      • monisia5005 Re: BYŁA ŻONA 24.02.12, 16:05
        Tak, tylko ona nie ma powodu czuć się oszukana, bo od 2008 tak naprawde nie są razem, bo wtedy ona go zdradziła i do owej zdrady się przyznała. wyprowadzil sie wtedy z domu. Rozwodu faktycznie nie wzięli dopóki ja nie przyparłam go do muru, 12 marca jest sprawa rozwodowa. czemu wczesniej tego nie zrobił? tlumaczy, ze przez czyste lenistwo.
        i od tego 2008 roku mial z nia kontakkt sporadyczny, zachowywala sie jakby sie pogodzila z tym ze nie sa razem. dopiero kiedy w 2011 powiedzial jej o rozwodzie to wszystko sie zaczelo.
        • kseniainc Re: BYŁA ŻONA 24.02.12, 16:18
          Ja się nie rozwodziłam z mężem przez 9 lat, każde miało już swoje życie. Obecnie jestem po rozwodzie, ale mój eks nie jest psyche.
          • moonogamistka Re: BYŁA ŻONA 24.02.12, 18:34
            Ja tez podobnie:D Nikomu nei chcialo sie tego zalatwiac :-))) Wreszcie nowa panna eksia go przycisnela:-)))
            • monisia5005 Re: BYŁA ŻONA 24.02.12, 23:02
              Po pierwsze nie wzelam sie wlasciwie za zonatego, bo skoro od ponad 2 i pol roku razem nie mieszkali to co to jest za malzenstwo? tak, facet z ktorym zdradzala meza tez mial,a wlasciwie nadal ma zone, bo ta mu wybaczyla i go pilnuje jak oka w glowie, wec byla zona zostala sama. zmienic meszanie? za rok wyjezdzamy do kijowa, podpisalam umowe, moj facet tez bardzo chce stad wyjechac, nie oplaca nam sie teraz sprzedawac i kupowac mieszkania. zreszta odkad postraszylam ja policja do domu nie przychodzi
              • erillzw Re: BYŁA ŻONA 25.02.12, 00:07
                monisia5005 napisała:

                > Po pierwsze nie wzelam sie wlasciwie za zonatego, bo skoro od ponad 2 i pol rok
                > u razem nie mieszkali to co to jest za malzenstwo?

                Nawet jak sa w separacji to dalej prawnie sa malzenstwem i w jej oczach jestes ta druga, kochanka ktora kradnie jej meza. Nie mysli logicznie. Ty w zasadzie terz nie skoro tyle czasu go nie przycisnelas.

                > tak, facet z ktorym zdradzal
                > a meza tez mial,a wlasciwie nadal ma zone, bo ta mu wybaczyla i go pilnuje jak
                > oka w glowie, wec byla zona zostala sama.

                pewnie milala nadzieje, ze maz jej tez wybaczy. W konuc tyle czasu mial kochanke i ani razu nie baknal o rozwodzie.
        • georgia241 Re: BYŁA ŻONA 24.02.12, 17:20
          Ale chyba nie myślisz, że zasługujesz na wielki szacunek, skoro połasiłaś się na cudzego męża? I to ty go przyparłaś o rozwód - twój błąd, który zostanie ci wypomniany. Poczekaj, aż znudzisz się trochę temu panu.
        • mozambique Re: BYŁA ŻONA 24.02.12, 22:01
          tak to jest jak sie mieszka z żonatym facetem

          jak widac panu w ogoel nie zalezalo aby z zona sie rozwieżć
          nie zalezalo mu nawet kiedy cie poznal i planowal z toba cos wiecej
          i nei zalezalby mu dalej gdybys go nei przyparła

          ciekawe coby bylo gdyby żona sie nie wściekła ? zrobilby ci parkę dzieciątek wciaż mając legalną żonę?
          moze pan , tak jak i zona - lubi miec cieple cialko na boku a oficjaną małżonkę w papierach ?
        • erillzw Re: BYŁA ŻONA 25.02.12, 00:05
          monisia5005 napisała:

          > Tak, tylko ona nie ma powodu czuć się oszukana, bo od 2008 tak naprawde nie są
          > razem, bo wtedy ona go zdradziła i do owej zdrady się przyznała. wyprowadzil si
          > e wtedy z domu.

          To nie zmienia faktu, że dalej są małżeństwem. On może wyjechac nawet na marsa. W świetle prawa są małżeństwem.

          > Rozwodu faktycznie nie wzięli dopóki ja nie przyparłam go do mu
          > ru, 12 marca jest sprawa rozwodowa.

          Czyli de facto są dalej małżeństwem. Co oznacza, że jesteś kochanką czyli masz romans z żonatym facetem. Czyli żona ma do niego prawnie więcej "prawa" niż Ty. Nie dziw się, że rzuca się do Ciebie. Jesteś kochanką jego meżą. A to czy ona go zradziła, czy był leniwy czy nie nie zmiania faktu, że to Ty jestes tą drugą. Sorry.

          > czemu wczesniej tego nie zrobił? tlumaczy,
          > ze przez czyste lenistwo.

          Twoje widać też skoro tyle czekałaś, żeby wprost powiedzieć, że ma się rozwieść.

          > i od tego 2008 roku mial z nia kontakkt sporadyczny, zachowywala sie jakby sie
          > pogodzila z tym ze nie sa razem.

          Czyżby? Na moje oko pogodziła się z tym, że się na niej odgrywa za zdradę i że pewnie za jakiś czas wróci.

          >dopiero kiedy w 2011 powiedzial jej o rozwodzi
          > e to wszystko sie zaczelo.

          Wcale się nie dziwie. Przez ponad rok waszego związku w trakcie którego zdążył Cie zapłodnić dalej nie dostała komunikatu, że do niej ostatecznie nie wróci. Postaw sie w jej sytuacji. facet dowiaduje sie o twojej zdradzie i sie wyprowadza. Kontaktuje sie z Toba, nie wnosi sprawy rozwodowej, wdaje sie w romans, dalej nie wnosi sprawy rozwowodej, zapaldnia kochanke, dalej nie wnosi sprawy rozwodowej. Dopiero nagle przypomina mu się, ze jednak jest z nia zonaty i byc moze juz nie chce i sklada wniosek.. super..
          Dziwie Ci sie, ze nie postawilas sprawy jasno od razu, i dlatego tym bardziej sie dziwie, ze jestes zaskocozna, ze baba zaczela Cie atakowac. Rozbijasz jej rodzine wlasnie. Ona pewnie dalej ma nadzieje, ze moze on sie wycofa i do niej wroci. Caly czas mogla ja miec. Nawet jesli wydaje Ci sie to absurdem.
      • my_favourite_axe Re: BYŁA ŻONA 24.02.12, 17:43
        salma75 napisała:

        > A dostanę jakieś darmowe próbki kosmetyków?? Pliiiss!
        >

        dawno mnie tu nie było, ale widzę że inkwizycja nadal działa :)
    • paco_lopez Re: BYŁA ŻONA 24.02.12, 16:15
      nudno nie jest tam u was.
    • last_unearthly Re: BYŁA ŻONA 24.02.12, 16:25
      Skoro robi takie jazdy to pewnie kochanek kopnął ją w zad i dotarło do niej, że przez własną głupotę zje... sobie życie, a mąż (prawie były) układa sobie życie na nowo i jest szczęśliwy.

      Ja bym poszła na policję, to już chyba stalking.
    • georgia241 Re: BYŁA ŻONA 24.02.12, 17:17
      Zbierz dowody działalności tej pani. Wystąpcie też o opiekę nad jego córką, bo baba zmarnuje tą dziewczynkę.
    • akle2 Re: BYŁA ŻONA 24.02.12, 18:24
      Ten pozew o rozwód był w listopadzie 2010 czy 2011 r. ? Bo to by wiele wyjaśniało.
    • charles_chaplin Re: BYŁA ŻONA 24.02.12, 19:14
      Oczywiście bardzo Ci współczuję sytuacji, której się znajdujesz.
      Natomiast przestrzegam Cię przed myśleniem, które w tej chwili prezentujesz:

      "zawsze wiem gdzie jest i nie ma możliwości, żeby miał okazję zdradzic mnie z kimkolwiek"

      Otóż ZAWSZE jest możliwość, bądź się znajdzie, jeśli się chce zdradzić.

    • kora3 Radzę znaleźć dobrego prawnika 25.02.12, 13:51
      do dwóch spraw:
      1. żeby poropzmawiał sobie z panią i wyjaśnił jej, że jesli nie przestanie Cię nekać moze ją to sporo kosztowac i gotówki i wstydu, bo za to mozna zaliczyć wyrok skazujący

      2. Do sprawy rozwodowej

      Czytałam co do Ciebie napisali inni. No cóż, nie mam powodów twierdzić, ze Twój facet kłamie nt. zdrady zony, ani twierdzić, ze to co mówi jest prawdą. Nie ma zresztą specjlanie już teraz znaczenia, dlaczego para sie rozstała. Ważne ze się rozstałą, zanim się z nim zwiazałaś.
      Wierze, ze gosc nie wniósł o rozwód, mimo, ze nie miał zamiaru już z oną być. Znam kilka osób, które rozstały się ze współmałzonkami i nie rozwodzą/nie rozwodziły latami.

      Idiotycznie to zabrzmi, ale są ludzie zwyczajnie bojący się rozwodu, w sensie uczestnictwa w rozprawach, prania brudów publicznie itp. Czesto też pada w takich sytuacjach argument, ze rozwód im nie ejst do niczego potrzebny. I tak czsem bywa. Tylko, że należy mieć swiadomośc, że nieuregulowanie sytuacji cywilno-prawnej moze mieć przykre konsekwencje w przyszłosci.

      Należa do nich sytuacje np. takie, gdy czyjaś foremalnie zona zachodzi w ciąze z niemezem i trzeba wnosic o zaprzeczenie ojcostwa. A mysli sie ten, kto uwaza, ze taka sprawa to czysta formalnosc i wystarczą zgodne ośwaidczenia małzonków, ze mąż nie jest ojcem.

      I nalezy taka sytuacja, jak wasza. Już pomijając zachowanie małzonki (jeszcze) Twego faceta, to, ze do rozwodu wziął się dopiero teraz moze mieć dlań smutne nastepstwa. Wszystko bedzie ok , jesli wniesie pozew o rozwód bez orzekania o winie, a małzonka się zgodzi. Gozrej bedzie, jesli ona zechce orzeczenia jego winy, albo są te winę uzna, a ona nie bedzie chciałą zgodzic się na rozwód. Dla sądu wcale nie jest bowiem taką oczywistoscią,ze sie rozstali kilka lat temu z winy pani. Na moment rozwodu powód spodziewa się dziecka z inną kobietą, z którą mieszka. Czyli powód zdradził żone, a fakt ten jest niepodwazalny (Twoja ciąża, potem - dziecko). Tego pozwana nie musi dowodzić przed sadem, bo to fakt, do którego jak sadze powód sie przyzna w sadzie. NAtomiast on bedzie musiał dowodzić, że rozstał się nieformalnie z zoną kilka lat temu i ze powodem była zdrada z jej strony, a to moze nie być łatwe. Bedzie też musiał wyjaśnic sądowi dlaczego o noieformalnego faktycznego rozstania z żoną nie podejmował kroków rozwodowych. JEsli baba jest nań cieta, to moze mu robić problemy z rozwodem i np. nie godzić się nań, a jesli sąd uzna winę Twego faceta - przynajmniej raz, albo dwa moze się przychylić do jej stanowiska, bowiem jesli strona niewinna się nie godzi, a wyłącznie winna żada rozwodu, to zgodnie z literą prawa sąd nie moze go udzielić, w kazdym razie nie od razu.

      Nie strasze Cię, tylkop stawiam sprawqe jasno, jak jest. Sądzę, ze dostanie ten rozwód, bo separacja małzonków trwa już dłuzszy czas, ale jesli kobieta bedzie chciałą dać Wam w kośc, moze to zrobić.

      Co do jej waroackich zachowań i głupich sztuczek. JEsteś kobieto w ciąży, potrzebujesz spokoju, a i hormony trochę ci szaleją. Wiedz, ze ludzie tego rodzaju, jak ta pani karmią się tym, że ktoś się pzrez nich denerwuje, płącze, kłoci z innymi, nachodzą go wątpliwosci itd. Wiadomosci od niej kasuj bez czytania, telefonów nie odbieraj, a jesli wyśle coś z innego numeru, tez nie reaguj. Jest spora szansa, ze jesli zobaczy iż nie ma pozadanej reakcji - przestanie. JEsli nie - powinien z nią pomówić prawnik, on też doradzi Ci co i kiedy doniesc na policję w razie niezaprzestania przez panią działań.
      3maj się, bedzie dobrze, tylko nie dajcie się skonfliktować tej kobiecie.
      • erillzw Re: Radzę znaleźć dobrego prawnika 25.02.12, 14:03
        amen.
    • lonely.stoner Re: BYŁA ŻONA 25.02.12, 16:18
      a dlaczego ten twoj facet z tym nie zrobi porzadku?? trwa to juz jakis czas, ty jestes w ciazy, niedlugo porod, a on jakas biedna sierota nie potrafi isc na policje i zglosic nekania?? czy moze nie chce?
    • ursyda Re: BYŁA ŻONA 26.02.12, 11:52
      monisia5005 napisała:
      > Oprócz tego jestem od niej młodsza,mam swoje mieszkanie, ona mieszka z rodzicam
      > i, jak byli razem też tam mieszkali. Ja jestem niezależna, robię karierę, dokto
      > rat, sama chciałam bardzo dziecka, ona miała 18 lat jak urodziła i z trudem sko
      > ńczyła szkołę. Myślę że zazdrości mi tego, że nawet gdybym się rozstała z ojce
      > m mojego dziecka to sobie świetnie poradzę.

      No widzisz jak ci się życiu świetnie udaje. Sama wszystko osiągnęłaś, tylko faceta musiałaś cudzego.
    • amancjuszka Re: BYŁA ŻONA 26.02.12, 14:14
      Dziewczyno TY robisz doktorat, a piszesz jakbys skonczyla podstawowke, skad ma Twoj numer komunikatora? Twoj telefon? Jak dla mnie to dziwne....w kazdym razie, skasuj, poblokuj zaloz nowe....czy to takie trudne? Piszesz tez ze wierzysz facetowi, ale sie zastanawiasz itd, pomysl ze jego zona to juz przeszlosc i sie daj na spokoj, zajmij sie Waszym dzieckiem, a on niech powie zonce raz a dosadnie, ze jak mu corki na spotkania nie bedzie dawac to niech idzie do sadu i przyznaja kuratora, bedzie sie mogl widziec z corka przy jego obecnosci. Naprawde konczysz doktorat a ...koleznko rozkminki masz jak 6 latek.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka