monisia5005
24.02.12, 13:40
Z moim ukochanym znamy się już kilka lat. Kiedy się poznaliśmy On był żonaty, więc byliśmy tylko znajomymi i nic więcej nas nie łączyło, poznałam wtedy jego żonę. Potem, w wyniku różnych zawirowań w moim życiu kontakt nam się urwał. Dwa lata temu spotkaliśmy się przypadkiem na ulicy. Okazało się, że w czasie, którym się nie widzieliśmy on rozstał się z żoną, bo go zdradziła i nie potrafił jej tego wybaczyć. Mieszkał na stancji.Piszę te szczegóły, żeby jasne było, że to nie ja rozbiłam ich małżeństwo.
Zaczęliśmy się spotykać, ale początkowo tylko jako przyjaciele. Ale jako że ja też od pewnego czasu nikogo nie miałam, po pół roku zostaliśmy parą. Dokładnie we wrześniu 2010 roku. W lutym 2011 roku wprowadził się do mnie. I wtedy się zaczęło. Wcześniej jego żona nie utrzymywała z nim właściwie kontaktów, chyba że w sprawie córki ( ma teraz 12 lat ). A od kwietnia ubegłego roku postanowiła do niego wrócić, więc zaczęły się telefony.
W sierpniu 2011 roku okazało się że jestem w ciąży. Oboje z ukochanym bardzo się z tego cieszymy. Ale kiedy dowiedziała się jego żona zaczęły się problemy z nią. Nasiliło się to kiedy dostała pozew rozwodowy w listopadzie. Wtedy też poznałam jego rodziców, którzy zresztą zaakceptowali mnie i polubili bez żadnych zastrzeżeń, tak jak i jego bracia.
Zaczęło się wydzwaniane do mnie, do niego, do jego rodziców, braci. Wyzywała mnie w telefonach do jego mamy, więc ta przestała odbierać jej telefony. Do mnie dzwoniła z wyzwiskami i pisała na komunikatorach internetowych ale postraszylam ja policja i przestala.
Wykorzystuje córkę, zniechęciła ją do mnie i nastawła przeciwko mnie. A jednocześnie też przeciwko ojcu, bo mała nie chce się z nim spotykać. Dopóki mnie nie zostawi. A zona owiedziała mu, że zrobi wszystko żeby mnie zniszczyć.
Potem zaczęła grozić naszemu nienarodzonemu dziecku. Ze zrobi wszystko, żebym poroniła. Już nic nie zrobi bo zaraz urodzę cudownego syna.
Ona chyba myślała, że mimo wszystko jak kiwnie palcem to on do niej wróci. Ale się zawiodła. A ponadto cała jego rodzina jest za mną, lubią mnie, szanują i nie mogą doczekać się naszego syna. Zona Maćka ograniczała córce kontakty z dziadkami. Dlatego nie mogą doczekac się drugiego wnuka.
Oprócz tego jestem od niej młodsza,mam swoje mieszkanie, ona mieszka z rodzicami, jak byli razem też tam mieszkali. Ja jestem niezależna, robię karierę, doktorat, sama chciałam bardzo dziecka, ona miała 18 lat jak urodziła i z trudem skończyła szkołę. Myślę że zazdrości mi tego, że nawet gdybym się rozstała z ojcem mojego dziecka to sobie świetnie poradzę. Ona poradzić sobe nie umie.
Nachodziła nas w domu, ale wezwałam policję. Teraz jest na etapie skłócenia nas. Mi wysyła maile z dobrym radami, że on mnie zostawiże zacznie mnie zdradzac, że będzie mnie bil, ze mnie oszukuje, ze i tak chce do niej wrócić, że z nią sypia.
On zaprzecza i ja mu wierzę, zawsze wiem gdzie jest i nie ma możliwości, żeby miał okazję zdradzic mnie z kimkolwiek. Wiem, ze mnie kocha i mu ufam.
Jemu natomiast powiedzała, że to ja go zdradzam, że mnie z kimś widziała, ale nie potrafiła powiedzieć kiedy, gdzie i z kim. A ostatnio zaczęła wypisywać do mnie wiadomości jako niby mój kochanek. Żeby maciek myślał, że to prawda. Ale poznał jej styl pisania.
To wszystko jest do zniesienia i się tym nie przejmuję. Ale boję się co będzie kiedy urodzi nam się dziecko. Ona robi nam coraz więcej problemów, nas już nie nachodzi, ale nachodzi naszych sąsiadów, opowiada im nieprawdopodobne historie, zachowuje się jak psychopatka.
A do tego pisze do niego smsy „ cudownie mi dzis z tobą było” itp. On się wypera, ze się z nią nie spotyka i generalnie mu wierze, ale często, a im bliżej porodu jeszcze cześciej, nachodzą mnie wątpliwości…