Dodaj do ulubionych

Od strony teściowej

27.03.12, 13:16
Zrobiłam sobie piekło z życia, godząc się na wspólne mieszkanie z synem i synową. Nie było to moim marzeniem, ale rodzina tak wsiadła na nas, że ulegliśmy z mężem. Mieszkamy w domu jednorodzinnym i młodzi wprowadzili sie na poddasze. Niestety nie jest ono oddzielnym mieszkaniem z oddzielnym wejściem, to po prostu trzy pokoje, do których się wchodzi po schodach na środku salonu. Kuchnia jest na dole, wspólna. Na gorze jest łazienka. Młodzi zajęli dwa pokoje, a trzeci jest wspólny i jest tam telewizor i biblioteka.
Młodzi mieszkają już 5 lat, mają trzyletnie dziecko. Oboje pracują, a wnukiem zajmuję się ja, babcia na emeryturze. Jestem zmęczona, bo moje zajmowanie się dzieckiem to praca na okrągło, po 14 godzin dziennie, światek, piątek i niedziela. Mały jest do mnie przyzwyczajony i nawet jak mama i tata są w domu, to i tak chce "do baby". Jego rodzice sprowadzają go na dół, a ja nie mam serca go odesłać. Rano, gdy się tylko przebudzi, o szóstej rano, pędzi do mojej sypialni. Nawet w niedzielę. Cóż robić, wstaję, a jego rodzice śpią do dziewiątej.
Obiady dla wszystkich też ja gotuję, no bo "siedzę" w domu. Sprzątanie też ja. Synowa ogranicza sie do odkurzenia dwóch pokoi, które zajmują. Górną łazienkę, holl i trzeci pokój na górze też muszę ogarnąć, bo brudem by zarosło. Z tej łazienki czasem korzysta też mąż, gdy czyta w bibliotece, więc chyba z tego powodu synowa jej nie sprzata. W tym trzecim pokoju młodzi przyjmuja swoich gości, ale decydujące jest to, że mąż tam czasem czyta, więc.... Po holu chodzimy, więc brudzimy....i sprzatamy. Parter to oczywistość, bo tam mieszkamy z mężem, no i kuchnia. Ja sprzatam, bo ja brudzę, oni tylko jedzą. Schody, ganek, podwórko to nasza sprawa, męża i moja, no bo to NASZ dom. Jak zimą napadało śniegu i trzeba było odśniezyć drogę dojazdową, nie wytrzymałam i zwróciłam uwagę synowi, ze nie wypada, żeby się stary ojciec mordował, gdy młody facet jest w domu. Obraza była, że hej.
Zanim sie syn ożenił, mieszkał razem z nami i łożył na swoje utrzymanie. Dokładał się do rachunków i nie trzeba było mu przypominać o odsnieżaniu czy sprzątaniu podwórka. Teraz zachowuje sie jak gość hotelowy, dokładnie tak samo jak jego żona. Nawet sobie taka zawieszkę hotelową wieszają na klamce "nie przeszkadzać".
Mam dość tej wspólnoty, bo to praca ponad moje siły. Mam 63 lata i prawdę mówiąc wychowuję małe dziecko, sprzątam cały dom (z wyjatkiem ich dwóch pokoi), gotuję posilki dla pięciu osób, robię zakupy. Młodzi bardzo rzadko coś kupią do lodówki. Rachunki za prąd i wodę to tez nasz problem, no bo oni się dorabiają. Opał także. Palenie w piecu też my, bo kotłownia jest na dole, więc nam "poręczniej". Jedynie przy rąbaniu drewna syn pomaga. To jest praca na dwa dni w roku. Ale żeby przywiózł taczkami drewno do kotłowni to już nie moge się doprosić, zwykle sama to robię.
Synowa trzyma się na uboczu, tak jakby jej nie było. Nie pomaga wogóle, nie pyta, nie komentuje. Tylko oczy podnosi do góry, gdy czegoś chcę od syna, np. żeby mi przesunął ciężką kanapę w bibliotece, bo chcę kurz wymieść i umyć podłogę. Mam wrażenie, że traktuje każdą moją prośbę jak atak na ich integralność i wtrącanie się.
To wszystko wyglada tak, jakby mieli do nas pretensje, że mieszkają w naszym domu. Prawdą jest, że pare razy napomknęłam, że powinni się trochę włączyć w utrzymanie domu, ale od razu był krzyk, że są na dorobku i odkładają pieniądze na swoje mieszkanie. No dobrze, ale czy "odkładają" też siły potrzebne do sprzatania kuchni czy łazienki?
Pomału wzbiera w nas złość, bo prawde mówiąc żyją sobie bardzo wygodnie. Życie ich prawie nie kosztuje. Wikt i opierunek zapewniają rodzice. Dzieckiem zajmuję się ja, nie musza płacić opiekunce. Mogą pracować i nie martwić się o nic, tylko spokojnie odkładać pieniądze. Mało jeszcze? Wypadałoby chyba troche pomóc, a nie czekać aż ojciec przekopie się przez zaspy, a matka przytarga taczki z drewnem, czy worek z ziemniakami? Że ojciec naprawi światło na korytarzu, a matka opiekując się maluchem wymyje wszystkie okna w domu i toaletę, z której korzystają?
Tym wspólnym mieszkaniem narobiłam sobie mnóstwo pracy i dodatkowych wydatków. A w zamian mamy niezadowolenie. Bardzo żałujemy, że się na to zgodziliśmy. I powiem wszystkim teściom - nie idźcie tą drogą! Dziś wolałabym wspomóc mlodych finansowo, żeby coś sobie wynajęli, bo nawet opiekując się wnuczkiem, miałabym wolne popołudnia, nie mówiąc już o tym, ze sprzątałabym raz w tygodniu, a nie codziennie. Tez pewnie byłabym złą teściową, ale przynajmniej nie zmęczoną. Teraz jestem zła, wykończona i coraz bliższa zrobienia potężnej awantury, po której spakują walizki. Nie wiem czy doczekam aż zbiorą całą kwotę na mieszkanie. Nie chcą brać kredytu w banku, bo odsetki, więc jeszcze ze dwa lata tej mordęgi nas czeka, tak syn mówi.
Obserwuj wątek
    • dzidzia.doc Re: Od strony teściowej 27.03.12, 13:22
      A czy to nie było na początku tak, że młodzi chcieli mieszkać osobno i coś wynająć / kupić, tylko byli przez Was zatrzymywani "bo my mamy duży dom" (albo myśleliście "Co ludzi powiedzą?" ).
      Sorry, ale mocno to podejrzewam, bo znam mnóstwo takich historii.
      • anaisanais96 Re: Od strony teściowej 27.03.12, 15:26
        A nawet gdyby tak było to co? Czy to oznacza że młodzi mają się wysługiwać matką i zachowywać sie tak jak to było opisane. Byłoby OK gdyby oni byli OK.
        • dzidzia.doc Re: Od strony teściowej 28.03.12, 08:08
          Pewnie, że nie powinni się wysługiwać. Ale ja tej akurat kobiecie nie wierzę, i raczej zaliczam ją do tych, które nie pozwalają mężowi i dzieciom niczego dotknąć, a potem łażą do sąsiadek i narzekają, że są wykorzystywane.
      • roza06 Re: Od strony teściowej 28.03.12, 11:23
        Gdybyś przeczytała ze zrozumieniem dwa pierwsze zdania to dowiedziałabyś się, że nie chciała ich przyjmować tylko uległa presji rodziny.
        • dzidzia.doc Re: Od strony teściowej 28.03.12, 17:36
          roza06 napisała:

          > Gdybyś przeczytała ze zrozumieniem dwa pierwsze zdania to dowiedziałabyś się, ż
          > e nie chciała ich przyjmować tylko uległa presji rodziny.

          Gdybyś przeczytała ze zrozumieniem te dwa zdania, które ja napisałam, to dotarłby do ciebie ich sens, czyli to, że ja nie wierzę w tłumaczenia tej kobiety i w jej wzruszające historie o presjach i przymusach.
    • male_pytanie Re: Od strony teściowej 27.03.12, 13:22
      ja bym ich wziela na sposob. zacznij niedomagac, zacznij sie skarzyc na zdrowie i ze juz nie dajesz rady i MUSZA wynajac opiekunkę. niech zobacza ile sie placi za opieke nad dzieckiem to zaraz zmienia zdanie o pomaganiu w domu i dokladaniu sie do rachunków.
      "zachoruj" i zobacz czy synowa bedzie Ci przynosic zakupy, sprzatac i gotowac.
      usiadzcie wszyscy i porozmawiajcie i powiedz im to co tutaj napisalas jak sie czujesz, ze nie chcesz jakis drastycznych zmian ale oczekujesz wsparcia i pomocy.
    • swiete.jeze Re: Od strony teściowej 27.03.12, 13:23
      > Tym wspólnym mieszkaniem narobiłam sobie mnóstwo pracy i dodatkowych wydatków.
      > A w zamian mamy niezadowolenie. Bardzo żałujemy, że się na to zgodziliśmy.

      A jaki byłby scenariusz gdybyście się nie zgodzili i dlaczego nie można go teraz wprowadzić w życie?

      > Nie wiem czy doczekam aż zbiorą całą kwotę na mieszkanie. Nie
      > chcą brać kredytu w banku, bo odsetki, więc jeszcze ze dwa lata tej mordęgi nas
      > czeka, tak syn mówi.

      Gdzie oni pracują, że są w stanie w dwa lata zarobić całą kwotę na mieszkanie? Czy tam w 5, jeśli od założenia rodziny odkładają?
    • aroden Takiego cabaretu juz dawno nie widzialem :) 27.03.12, 13:31
      Jezeli masz sile i ochote, to gotujesz i zajmujesz sie dzieckiem,
      ale 8 GORA 10 godzin dziennie, zwlaszcza w tym wieku.
      Reszta, to ich problem. Niech po pracy sami sie nim zajmuja.

      W weekendy tez podzial pracy: jeden dzien oni, jeden TY
      - i to jest maksimum tego - co powinnas z siebie dawac.

      Po za tym niech dokladaja sie do jedzenia i mediow.

      Chyba, ze zalezy im - bys szybciej zeszla, to nie beda musieli kupowac tego przekletego mieszkania.

      A mowienie o tym, ze nie chce sie brac kredytu - jest zwykla BEZCZELNOSCIA.
      Pewnie, nikt normalny tez nie chce, tylko musi.
      • poezja1983 Re: Takiego cabaretu juz dawno nie widzialem :) 27.03.12, 13:46
        tak obrotnej babci też. aż zazdroszczę.całowałabym Panią po rękach. moja teściwa nawet z odebraniem wnuka raz na dwa tygodnie (albo rzadziej) i przypilnowaniem go wtedy z godzinkę ma problem. a tu proszę posprzątane,ugotowane, dziecko dopilnowane, babcia jeszcze wygospodaruje czas na pisanie na forum. naprawdę pozazdrościć.
    • nostress.ka21 Re: Od strony teściowej 27.03.12, 13:51
      Ktoś już wyżej napisał, że najlepszą opcją byłaby "choroba"... Zgadzam się w 100%.
      Jednak może jakiś wyjazd, chociażby do sanatorium, czy nawet na zwykły urlop na 2-3tygodnie. Niech zostaną sami. Bez zapasów, bez jedzenia w lodówce, no i koniecznie z rachunkami do zapłacenia. Poinformować ich o tym kilka dni wcześniej, niech sobie radzą.
      Niestety, ale wiem, że takie sytuacje się zdarzają. Moi sąsiedzi mieli bardzo podobnie... Tylko, że oni rozwiązali probelem tak, że zapytali czy mają im dołożyć pieniądze do własnego mieszkania, w odpowiedzi uzyskali, że to im nic nie da. Więc zrobili za tę kwotę (25tysięcy z tego co pamiętam) remont. Wydzielili osobne mieszkanie, zrobili kuchnię, założyli osobne liczniki i piec gazowy dwufunkcyjny... Mieszkali tam chyba z rok :)
    • lonely.stoner Re: Od strony teściowej 27.03.12, 13:52
      Tak przygladajac sie z drugiej strony- to powiem ci szczerze ze nie kazdy lubi biegac ze scierka i kazdy ma troche inne poczucie porzadku i czystosci. Mysle tez, ze sama na siebie nakrecilas bat- po co sprzatasz ta lazienke na gorze??? I dlaczego TY to robisz skoro korzysta z niej twoj maz?? sama sie wpedzilas w role sluzki i chyba troche oczekujesz ze synowa (bo maz i syn jako mezczyzni nie) bedzie jak i ty latac ze scierka po domu i odkurzac za kanapa.
      Zostaw ta lazienke, tak na poczatek, niech sobie posprzata tam ten kto z tego korzysta.
      A inne sprawy- rachunki, jedzenie- musicie zaczac rozdzielac.
      Co do dziecka- tez asertywnie powiedz nie i koniec. Nie wiem w jaki inny sposob chcesz to zalatwic??
    • princess_yo_yo Re: Od strony teściowej 27.03.12, 14:02
      Zrobiłam sobie piekło z życia, godząc się na wspólne mieszkanie z synem i synow
      > ą. Nie było to moim marzeniem, ale rodzina tak wsiadła na nas, że ulegliśmy z m
      > ężem.

      Jak zimą napadało śniegu i trzeb
      > a było odśniezyć drogę dojazdową, nie wytrzymałam i zwróciłam uwagę synowi, ze
      > nie wypada, żeby się stary ojciec mordował, gdy młody facet jest w domu. Obraz
      > a była, że hej.

      jak sobie poscielilas to tak teraz masz. ponizej jest cytat ktory jest kompletnie nierealny, nie wiem skad pomysl ze na fk to sami niepelnosprawni umyslowo siedza i we wszystko uwierza:

      Zanim sie syn ożenił, mieszkał razem z nami i łożył na swoje utrzymanie. Dokład
      > ał się do rachunków i nie trzeba było mu przypominać o odsnieżaniu czy sprzątan
      > iu podwórka. Teraz zachowuje sie jak gość hotelowy, dokładnie tak samo jak jego
      > żona. Nawet sobie taka zawieszkę hotelową wieszają na klamce "nie przeszkadzać
      > ".
      • agcerz Re: Od strony teściowej 27.03.12, 14:21
        Opisana sytuacja byłaby do przyjęcia, gdyby syn z żoną płacili Wam czynsz ORAZ Tobie pensję za opiekę nad wnukiem.
        To jest koszmar.
        Zróbcie naradę rodzinną i poważnie porozmawiajcie. Wyznaczcie młodym termin i/lub ustalcie wysokość czynszu (by opłaciło im się szukać choćby stancji).
        Powodzenia.
      • anaisanais96 Re: Od strony teściowej 27.03.12, 15:33
        A co tam nierealnego wyczytałaś?
        • princess_yo_yo Re: Od strony teściowej 27.03.12, 17:38
          wspanialy, odpowiedzialny i dobrze wychowany synalek ozenil sie zaczal matke traktowac jak sluzaca, buahaha. normalnie diabel w niego wstapil i teraz biedni rodzice (dorosli i pelnosprawni umyslowo ludzie) nie wiedza co z tym zrobic. wzruszylam sie :D
    • sweet_pink Re: Od strony teściowej 27.03.12, 14:44
      Wymów im.
      Tak po prostu.
      Sytuacja z podziałem obowiązków jest u was ustalona od lat, nie nie ma takiej siły by udało Ci się zmienić panujące przyzwyczajenia. Można spróbować, ale to miesiące (lub lata) awantur, wojny podjazdowej i pretensji by Cię czekały.
      Jedyne co wydaje się, że można by wynegocjować w miarę bezboleśnie to by ponosili koszty utrzymania...ale jeśli to efekt tego będzie taki, że będą mieszkać dłużej, a nie o to Ci chodzi.
      Ustalcie z mężem wspólny front i wymówicie im mieszkanie, dajcie sensowny termin na wyprowadzkę (np 2-3 miesiące) . Nawet się za bardzo nie tłumaczcie. Sam fakt, ze nie chcecie z nimi mieszkać (wasze święte prawo) wystarczy.
      Kredyty są dla ludzi, nie chcą kredytu to niech wynajmują, mieszkają kątem u znajomych to ich decyzja i zmartwienie jak sobie poradzą.
      Wydaje mi się, że lepsza metoda nie istnieje. Każda inna skończy się wojenką, która Cię wykończy.
      • gocha033 Tak, ale 27.03.12, 14:49
        sweet_pink napisała:

        > Wymów im.
        > Tak po prostu.
        > Sytuacja z podziałem obowiązków jest u was ustalona od lat, nie nie ma takiej s
        > iły by udało Ci się zmienić panujące przyzwyczajenia. Można spróbować, ale to m
        > iesiące (lub lata) awantur, wojny podjazdowej i pretensji by Cię czekały.
        > Jedyne co wydaje się, że można by wynegocjować w miarę bezboleśnie to by ponosi
        > li koszty utrzymania...ale jeśli to efekt tego będzie taki, że będą mieszkać dł
        > użej, a nie o to Ci chodzi.
        > Ustalcie z mężem wspólny front i wymówicie im mieszkanie, dajcie sensowny termi
        > n na wyprowadzkę (np 2-3 miesiące) . Nawet się za bardzo nie tłumaczcie. Sam fa
        > kt, ze nie chcecie z nimi mieszkać (wasze święte prawo) wystarczy.
        > Kredyty są dla ludzi, nie chcą kredytu to niech wynajmują, mieszkają kątem u zn
        > ajomych to ich decyzja i zmartwienie jak sobie poradzą.
        > Wydaje mi się, że lepsza metoda nie istnieje. Każda inna skończy się wojenką, k
        > tóra Cię wykończy.


        To jej dom i ona jest tu Pania. I o wojencie nie moze byc mowy. Bo strony nie sa prawnie rowne.

        Najpierws stawia im sie warunki (to w koncu jej syn i jej wnusio) i dopiero wtedy,
        gdy sie nie zgodza
        - daje sie termin 2-3 miesiace na wyprowadzke
        • sweet_pink Re: Tak, ale 27.03.12, 16:42
          Z tym stawieniem warunków to tylko przedłużanie męczarni i agonii. Nawet jak grzecznie przytakną i się zgodzą robić w domu, to większości nie dotrzymają i będą próbować się od nich migać robiąc z siebie ofiary...a jak autorka się będzie upominać o dotrzymanie umowy to zrobią z niej tą co się czepia o byle co. To są dorośli ludzie i zmiana ich przyzwyczajeń to będzie gehenna i walka z wiatrakami. Opcja tylko taka, że wymówi im po scysjach i że będzie to więcej nerwów kosztować. Lepiej wymówić od razu.
          • best.yjka Re: Tak, ale 27.03.12, 16:48
            Da się ;) Ale metodą małych kroczków. "Babcia źle się czuje. Zaopiekujcie się dziedzicem, bo serducho łopoce jak flaga na silnym wietrze. A wiecie ile opiekunka do dzieci kosztuje? Nigdy na własne M nie odłożycie, jak zejdę z tego świata. A babcia taka słaba dziś jest". Jedynie apel do ich kieszeni i metoda zdartej płyty może poskutkować :)
            • sweet_pink Re: Tak, ale 27.03.12, 16:59
              Mi na na eksowego przy problemie w utrzymaniu domu w jako takim stanie nie pomogła, jak dla mnie szarganie nerwów.
              Do tego w opisanej przez Ciebie metodzie bym się obawiała, że wcześniej czy później padną podejrzenia o symulanctwo i manipulację.
              Zresztą ja się brzydzę kłamstwem, więc do głowy by mi nie przyszło tak to rozwiązywać.
              Niech autorka oceni czy ma chęć czegoś takiego próbować.
              • best.yjka Re: Tak, ale 27.03.12, 19:58
                Choleryczką jestem :) I u mnie też nie przejdzie. Ale są osoby które tak potrafią. Asertywności trzeba się uczyć powoli. Ale skoro już tyle się wytrzymało, to jeszcze trochę zdzierżą ;) Czemu nie spróbować? Awantura z wystawieniem walizek też nie jest rozwiązaniem problemu.
    • best.yjka Re: Od strony teściowej 27.03.12, 15:19
      Metoda małych kroczków.
      1. Zastosować przez pierwszy miesiąc. Babcia źle się czuje i nie będzie opiekować się dzieckiem w weekendy. I przestań sprzątać im łazienkę i korytarz na górze.
      Ale trzeba konsekwencji w działaniu. Zarośnie brudem, trudno. Może wreszcie się ockną, że to nie sprząta się samo. Dziecko przyjdzie w sobotę cię obudzić. Powiedz słodko: "Babcię serduszko boli, idź do mamusi".
      2. W następnym miesiącu kazać im zrobić kilka razy zakupy spożywcze i nie dokładać się. Jak będą się tłumaczyć odkładaniem na własne mieszkanie, to powiedz, że leki musisz wykupić i ci braknie. I wyegzekwować sprzątanie pokoju z telewizorem.
      3. W kolejnym miesiącu, pomoc w pracach ogrodzie i dopłaty do mediów. "Wiecie dzieci jakie te leki teraz drogie. Babcia niedomaga. Jak umrę, to kto wam wnuczka wychowa, jak w wy w pracy ciągle jesteście. Na mieszkanie składacie, a opiekunki teraz drogie."
      I tak z miesiąca na miesiąc. Albo to zaakceptują, albo się wyprowadzą.
      Poproś ich jeszcze w tym miesiącu o pozostanie z dzieckiem w ciągu dnia, bo ty masz ważne badania w szpitalu i nie możesz zrobić ich w weekend. Zniknij z domu na cały dzień. Jak się zaczną wypytywać, to powiedz, że to nic takiego. "Eeee... Takie tam badania. Nie będę was martwić dzieci. Przecież dorabiacie się i nie musicie myśleć o mnie."
      Zacznij wreszcie DBAĆ O SIEBIE!
    • thelma.333 Re: Od strony teściowej 27.03.12, 15:37
      jedz do sanatorium :-)
      Ty odpoczniesz, a syn z zona moze sie troche ogarna
      • zuzi.1 Re: Od strony teściowej 27.03.12, 15:44
        Zdecydowanie powinni się wyprowadzic na wynajem, chora sytuacja, młodzi kompletnie niedojrzali i żerujący wręcz na starszych, makabra...
    • panna.sarabella Re: Od strony teściowej 27.03.12, 15:50
      nie rób awantury tylko najpierw omów cały problem z mężem, ustalcie wspólny front, nawet spiszcie wszystko w punktach na kartce i pewnego wieczoru zaproście młodych w celu omówienia sprawy.
      Powiedz ze życie jest coraz droższe, a was juz nie stać na utrzymywanie 5 a nie 2 ludzi, poza tym ty robisz się coraz starsza i nie wyrabiasz fizycznie opiekując się małym i obrabiając cały dom. Wobec powyższego proponujecie taki układ: ty opiekujesz się młodym w czasie ich nieobecności w domu, poza tym czasem mały jest na ich głowie. Oni sprzątają CAŁĄ górę (czy nie moglibyście tymczasowo odstąpić im tejże biblioteki? wtedy mieliby całą górę dla siebie), dokładają się do rachunków za wodę, gaz prąd w takich i takich proporcjach, rozliczanie jedzenia - tu nie mam pomysłu ale cos wymyślcie.

      Powiem ci że mam identyczne doświadczenie tyle ze jako córka z zięciem i dzieckiem mieszkająca bokiem u moich rodziców. Z tym że taką rozmowę o jakiej piszę wyżej przeprowadziliśmy PRZED wprowadzeniem się do nich. Po wprowadzeniu wszystko było jasne i nikt nie miał pretensji o nic. I co ważne - od początku określiliśmy się jak długo taka sytuacja będzie trwać (u nas półtorej roku, plus dodatkowe pół na remont mieszkania które kupiliśmy).

      Powodzenia.
    • 83kimi Re: Od strony teściowej 27.03.12, 16:43
      Może będę złośliwa, ale wg mnie jesteś głupia. Czy ktoś Cię zmusza do sprzątania, wstawania o 6 rano, gotowania dla wszystkich? Przestań to robić. Zamontuj zamek w sypialni i o 6 rano w weekend nie otwieraj drzwi. Nie zrób obiadu raz, czy drugi. Nie sprzątaj łazienki na górze. Jak będzie tak brudno, że się nie da na kiblu usiąść, to wezmą szczotę i posprzątają.
      Zakupy rób w małej ilości dla siebie i męża.
      Nie musisz robić tego wszystkiego, co robisz. Jestem pewna, że na początku robiłaś to, bo chciałaś, przyzwyczaiłaś ich, to teraz masz za swoje.
      • g.r.a.f.z.e.r.o Re: Od strony teściowej 27.03.12, 21:09
        83kimi napisała:

        > Może będę złośliwa, ale wg mnie jesteś głupia. Czy ktoś Cię zmusza do sprzątani
        > a, wstawania o 6 rano, gotowania dla wszystkich? Przestań to robić. Zamontuj za
        > mek w sypialni i o 6 rano w weekend nie otwieraj drzwi. Nie zrób obiadu raz, cz
        > y drugi. Nie sprzątaj łazienki na górze. Jak będzie tak brudno, że się nie da n
        > a kiblu usiąść, to wezmą szczotę i posprzątają.

        Ale ona tak nie może. To jest przymus wewnętrzny. Zresztą takie usługiwanie daje też kontrolę.
        Bo wówczas druga osoba ma niewiele do powiedzenia i zrobienia w domu.
        • 83kimi Re: Od strony teściowej 28.03.12, 16:02
          g.r.a.f.z.e.r.o napisał:

          > 83kimi napisała:
          >
          > > Może będę złośliwa, ale wg mnie jesteś głupia. Czy ktoś Cię zmusza do spr
          > zątani
          > > a, wstawania o 6 rano, gotowania dla wszystkich? Przestań to robić. Zamon
          > tuj za
          > > mek w sypialni i o 6 rano w weekend nie otwieraj drzwi. Nie zrób obiadu r
          > az, cz
          > > y drugi. Nie sprzątaj łazienki na górze. Jak będzie tak brudno, że się ni
          > e da n
          > > a kiblu usiąść, to wezmą szczotę i posprzątają.
          >
          > Ale ona tak nie może. To jest przymus wewnętrzny. Zresztą takie usługiwanie daj
          > e też kontrolę.
          > Bo wówczas druga osoba ma niewiele do powiedzenia i zrobienia w domu.

          Ale niech w takim wypadku nie narzeka.
          Tak samo wkurzają mnie dziewczyny, które robią w domu wszystko, ich facet palcem nie kiwnie i biedne narzekają. Pytanie po co?
    • damajah Re: Od strony teściowej 27.03.12, 18:05
      moja poprzednia niania miała zwyczaj narzekać na swoich dorosłych synów że nic nie pomagają w mieszkaniu, że nie dokładają się do jedzenia/rachunków, że ona po nich sprząta, pierze i gotuje a w zamian tylko pretensje. Na moje pytanie (zadane z wielkim zdziwieniem) dlaczego u licha ciężkiego sprząta w ich pokoju, pierze ich brudy i gotuje im obiady (chłopaki po 20 parę lat, obaj pracujący) odpowiedziała że no jak to, przecież nie zostawi ich w bałaganie i bez jedzonka. Na moje pytanie czemu chłopaki dorosłe, zarabiające 2,5 oraz 3 tys/mc nie wynajmą sobie mieszkania tylko siedzą na głowie rodzicom w 43m mieszkaniu odpowiadała że dzieci z domu nie wyrzuci. Apogeum nastąpiło jak jeden synek sprowadził do domu dziewczynę która zamieszkała wraz z nim i jego bratem w maleńkim pokoju a ich mama myła po niej wannę i sprzątała kosmetyki po całym domu. Wtedy mnie zabrakło werwy żeby jej tłumaczyć. U mnie płakała - w domu sprzątała, gotowała, prała...
      Jej synek (kucharz z zawodu) potrafił do niej zadzwonić jak była w pracy (u mnie) z pretensjami że on z siłowni wrócił a obiadu nie ma - kobieta mu się tłumaczyła przez telefon że nie zdążyła i prosiła żeby zechciał sobie pierogi kupić to ona mu kasę odda...

      Myślę że ludzie często mają to na co sami pozwalają.
      Jeśli autorka wątku nie jest trollem powinna po prostu przestać robić to co robi. Powiedzieć młodym co myśli i postawić warunki. Póki będzie zapieprzała za wszystkich i jojczała na forum nic się nie zmieni :/
      • mojemieszkanie24 Re: Od strony teściowej 27.03.12, 21:05
        nie rozumiem tej sytuacji. Moi rodzice mają wiekki dom i do głowy mi nie przyszło, zeby tam zamiszkać ze swoim chłopakiem. Wyprowadziłam sie z domu mając 19 lat ( i 1 miesiac :P) i od razu poszlam na swoje. Wynajmowalam mieszkanie, rodzice mi na poczatku pomagali ale sama poszlam do pracy i zdecydowalam,ze bede na studiach utrzymywac sie sama. Oczywiscie nie powiem, byly miesiace że nie moglam pracować ( sesja na dwoch kierunkach studiów) ale bez przesady... zawsze coś dorobiłam.

        Co ci radze

        1. porozmawiaj z nimi i powiedz,ze mają dokładac sie połowe do rachunkow
        2. ustalcie dyzury w sprzataniu wspólnej czesci domu
        3. dzieckiem mają zajmować się oni, powiedz ze nie masz siły i wysyłanie dziecka w niedziele do babci to już przesada.
        4. to twoj dom, jak im sie nie podobają zasady to do widzenia
    • marguy Re: Od strony teściowej 28.03.12, 00:56
      bialamorwo,
      rowiesniczki twojego syna i synowej udzielily tobie doskonalej odpowiedzi, ktora mozna strescic jednym slowem - olej!
      Masz 63 lata i sily zywotne, ktore tobie zostaly zuzywasz na prowadzenie domu i opieke nad wnukiem.
      Na twoim miejscu zadajac zeby placili rachunki nie tlumaczylabym tego tym, ze lekarstwa drogie. Wcale nie tlumaczylabym, bo naleza sie wam te pieniadze jak psu kosc !
      Zalatw sobie jakies wczasy, wycieczke zagraniczna i wyjedzcie oboje z mezem. Niech sobie sami daja rade.
      Ty masz sie tlumaczyc z tego co robisz ze swoimi pieniedzmi? Bez przesady!
      Rob co chcesz, jesli masz ochote to wypelnij wanne chanel n° 5, twoja sprawa.
      A w weekendy po prostu wyjedz z mezem za miasto czy do przyjaciol albo rodziny.
      Niech w koncu zdadza sobie sprawe z tego, ze dziecko samo sie nie wychowuje.
      • ada16 Re: Od strony teściowej 28.03.12, 01:32
        Pewnie było tak, że rodzice wzięli na siebie koszty utrzymania wszsytkich , zeby młodzi mogli szybciej nazbierać na mieszkanie . i tu widze pierwszy bład.Powinni współuczestniczyć w utrzymaniu, a Wy ewentualnie moglibyście dorzucić przy kupnie jakąś kwotę . Teraz wydajecie swoje pieniądze, których nikt nie widzi i nie docenia.
        Jeśli chodzi o podział prac, koniecznie oddać część zajęć młodszym, inaczej nigdy nie zechcą się wyprowadzić.

        Dla mnie to sztandarowy przykład, ze zbyt duża pomoc dzieciom nikomu nie wychodzi na dobre.

        Oby jeszzce za chwilę nie zdecydowali się na 2gie dziecko . wszak wikt, opierunek i opiekę mają darmową ;)
    • polyanna3 Re: Od strony teściowej 28.03.12, 09:20
      taa, ciekawa jestem czy jakby synowa chciala pomyc okna i powiesić powiedzmy swoje firanki to bys sie zgodzila??z ogrodkiem podobnie, odśnieżać mają, sprzątać również, ale ogród jest twoj i żadnych kwiatow i swojej inicjatywy w zaaranżowaniu ogrodu przejąc pewnie by nie mogli. Och znam ten temat bardzo dobrze. Kij ma zawsze dwa końce, byc moze dajesz się wykorzystywać, ale chcialabym poznać ich relacje jak to wygląda. Synowa nie pyta, nie komentuje??????????popieram, u mnie skończylo sie pytanie, komentowanie ,wchodzenie w dyskusje, jak po kilku lat starań, zabiegań o względy i pomocy usłyszalam ze jestem wredną synową!!!
      • male_pytanie prowokacja? 28.03.12, 09:58
        a ja mysle ze to była prowokacja i pokazanie z drugiej strony problemu.
        autorka watku nie zabrala juz wiecej zdania :)
        nie mniej jednak ja sie przejelam jej sytuacją :D
        • polyanna3 Re: prowokacja? 28.03.12, 10:09
          Wiesz ja już na samo slowo teściowa mam nerwowe tiki i wyrzut adrenaliny do krwi, więc mnie w gruncie rzeczy to nie przejeło, a wręcz zirytowało, takie użalanie sie, jaka to ja biedna jestem... tak jakbym swoją slyszała.
        • horpyna4 Re: prowokacja? 28.03.12, 17:52
          Też uważam, że prowokacja. Nie wyobrażam sobie, jak można ulec namowom dalszej rodziny i przyjąć kogoś do mieszkania. A potem jeszcze usługiwać.

          Tak, czy owak - zgoda na wspólne zamieszkanie jest największą głupotą - zarówno ze strony teściowej, jak i synowej. Więc nie ma co licytować się, która z nich ma gorzej.

          Bo każda ma to, na co zasłużyła, zgadzając się na taki układ. Nikt nikogo nie zmuszał, każdy spieprza swoje życie osobiście i na własne życzenie.
          • dzidzia.doc Re: prowokacja? 28.03.12, 17:58
            horpyna4 napisała:
            > Bo każda ma to, na co zasłużyła, zgadzając się na taki układ. Nikt nikogo nie z
            > muszał, każdy spieprza swoje życie osobiście i na własne życzenie.

            No właśnie. A do tego dodam, że - prowokacja czy nie - to znany mi jest dobrze model takich osób, które niczego nie pozwolą dotknąć, ale za to biegają potem do sąsiadek i plotkują, jakie to dzieci niewdzięczne, niedobre i pasożytnicze.
    • baba67 Re: Od strony teściowej 28.03.12, 12:48
      2 lata? Oni sie od Was nie wyprowadza nigdy,zamiast mieszkania bedzie drugie dzidzi.
      Jak najszybiej zrob ta awanture i koniec.Bo sprzatac nie przestaniesz to zboczenie.
      Innym wyjsciem byloby zrobienie dla nich kuchni na gorze choc wymaga nakladow.Kuchnia na gorze oznacza samodzielnosc kulinarna czyli czestujecie obiadem tylko wnuka.
      Jestem pewna ze znajdziesz 100 powodow zeby tego nie przeprowadzic, bo tak naprawde lubisz sie narobi jak dzika, ale oc narzekac i iec kontrole nad wszystkim.
    • 5th_element Re: Od strony teściowej 28.03.12, 14:00
      nie nie nie nie!! Dlaczego Wy macie czekac bo oni nie chca kredytu??? A rzuc te prace nianko-sprzataczko-kopaczki ogrodowej juz dzis natychmiast!!!!! Zagon pannice do roboty a jak sie nie podoba to won w trybie natychmiastowym.
      Od dzis nie zajmujesz sie dzieckiem w weekendy a za 2 miesiace ma ich w domu nie byc. Trzymam kciuki jak cholera. Moja ciocia tak dala sie wrobic z milosci do corki, lenia smierdzacego, sprzedala mieszkanie, dolozyla im do wiekszego a teraz jest traktowana przez corke, ziecia, ich dzieci a nawet psa....jak smiec. Przykro mi strasznie gdy widze taka niesprawiedliwosc. Tylko kategoryczne rozwiazania. Dosc sie naginałas. Powodzenia!
    • akle2 Re: Od strony teściowej 28.03.12, 15:55
      Jest dawca, więc są i biorcy. Zacznij "znikać" z domu np na spotkania i wycieczki Klubu Seniora, poudawaj trochę chorą, zapisz męża i siebie w kolejkę do sanatorium, odnów stare znajomości i przyjźnie. Jeśli nie będziesz konsekwentna, to nic się nie zmieni, jak z resztą wszyscy tu jednogłośnie powiedzieli.
    • light_in_august Re: Od strony teściowej 28.03.12, 17:20
      Współczuję sytuacji. Wasza uprzejmość i gościnność nie wyszły Wam na zdrowie... I teraz trzeba to koniecznie odkręcić i postawić granice: podział obowiązków domowych, dokładanie się do rachunków i jedzenia. A przede wszystkim opieka nad dzieckiem. Bo to jest ICH dziecko.
      Jak patrzę na ludzi przed i po 30-tce, którzy mają dzieci z powodu... no właśnie, jakiego? Bo tak trzeba, bo tak wypada, bo inni mają? No więc mają te dzieci i na tym się ich rola kończy. Wykształcenie ważne, kariera ważna, kredyt na dom ważny, a dziećmi to się babcia zajmie. I widzę (nawet w najbliższym otoczeniu) te biedne kobiety po 60-tce, które np. autobusem zasuwają na drugi koniec miasta zanim syn z synową wyjdą do pracy, zajmują się dzieckiem cały dzień, sprzątają, gotują, po powrocie syna/synowej z pracy muszą jeszcze obiadek pod nos podać, a może i jeszcze dłużej posiedzieć, bo syn/synowa jadą na zakupy albo do kina, albo sobie pracę do domu przynieśli. Rodzicielstwo ogranicza się chyba do wyjścia z dzieckiem na spacer w niedzielę, żeby się polansować i znajomym pochwalić, że szkrab w wieku 3 lat chodzi na tenisa (jak go babcia zawiezie oczywiście).
      Babcie, nie dawajcie się wykorzystywać! Wy już swoje dzieci wychowałyście i nie musicie wychowywać cudzych. Pomoc jak najbardziej, ale nie niewolnictwo.
    • kochanic.a.francuza Re: Od strony teściowej 28.03.12, 17:53
      Jej jaka fajna babcia.
      A mnie Pani by nie przyjela z rodzina na jakis czas? My bedziemy sprzatac i odkladac na drugie mieszkanie (dla syna). Wystarczy, ze Pani da nam gdzie mieszkac i co jesc za darmo na jakie..hmm 6 lat?
      A tak powaznie: zajmowalabym sie tylko wnusiem, do piatku. Dziecko to dziecko, szybko urosnie i taki zwiazany z pania, toz to szczescie. Reszta fifty-fifty. I mezczyzni t o samo, bo cos czuje, ze Pani oczekuje, ze synowa wezmie polowe Pani roboty.
      Ale im sie udalo, no, no.
    • krakoma Re: Od strony teściowej 28.03.12, 18:24
      nic nie udawac, tylko nauczyc sie mowic NIE i stawiac granice.
      ale skoro ulegliscie juz presji rodziny, co do ich wprowadzki, pewnie nie bedzie latwo.
      musicie zostac rzeczowi, a nie emocjonalni i nie wdawac sie z nimi w dyskusje, jak sie beda buntowac, obrazac, kij wie co.
      lista z waszymi oczekiwaniami do zaakceptowania z ich strony z b. malym polem do negocjacji albo niech sie usamodzielnia - do omowienia podczas rodzinnej narady.
      a jak sie boisz konfrontacji to wydrukuj ten swoj wpis forumowy i daj synowi do przeczytania. jak nie jest egoistycznym burakiem (choc wyglada na to, ze jest, skoro was tak wykorzystuje) to powinno do niego dotrzec.
      ale przede wszystkim nie powinnas kumulowac tej zlosci w sobie, bo sie jeszcze naprawde rozchorujesz. tylko ROZMAWIAC, ROZMAWIAC, ROZMAWIAC. jak dlugo nie otworzysz ust, oni nie beda wiedzieli, ze jest problem.
      i badz wreszcie twarda i pokaz jaja! i nie boj sie, ze beda zle o tobie myslec.

      pzdr

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka