Dodaj do ulubionych

czy warto?

02.04.12, 15:18
już kilka razy nosiłam się z zamiarem napisania i poradzenia się obcych w sumie osób- ale osób które na wszystko popatrzą może inaczej niż ja..
nie wiem czy ja jestem nienormalna, czy świat, czy może zostałam źle wychowana..

sprawa dotyczy mojego męża- jesteśmy razem 9 lat a małżeństwem jesteśmy 2 lata
mamy cudownego dzidziusia
mój mąż nigdy nie był "brylantem" zawsze zdarzały nam się kłótnie, nieporozumienia, gorsze chwile- ale na pewno i ja święta nie byłam..
tak jak na to patrzę z perspektywy to szczerze powiem że nie wiem,czemu na dobre się nie rozstaliśmy
zawsze dawałam mu następną szansę- zawsze najpierw cierpiałam a potem wybaczałam.. udawałam że nie widzę że jest taki zmienny w stosunku do mnie, że jest praktycznie jak chorągiewka, że wszystko zależy od jego humoru..
teraz mamy wspaniałe dziecko, dziecko które tak zmieniło mój świat, przewartościowało pewne sprawy, dziecko które kocham najbardziej na świecie
i zaczynam się nad tym wszystkim zastanawiać

okresu ciąży praktycznie już za dobrze nie pamiętam ale nie było między nami źle
poród pamiętam doskonale - ze wszystkimi szczegółami: tym, że mój mąż zamiast trzymać mnie za rękę i dodawać otuchy- siedział na sofie naprzeciw łóżka i pytał czy on tu musi być bo nie chce, to, że jak prosiłam żeby mi podał wodę to krzyczał na mnie że tylko bym piła i piła, to jak krzyczałam z bólu a on mi mówił żebym nie p....... bo przecież dali mi znieczulenie i że wszystkie kobiety rodzą tylko ja bidulka sobie nie daje zawsze rady..

ciężko mi to pisać.. wybaczcie

jak dzidzia się urodziła -miałam w końcu cesarkę (komplikacje porodu sn) - to zawsze mówił że ja jej nie urodziłam tylko ją ze mnie wyjeli, przy dziecku nie pomagał nic, bywało nawet że krzyczał żebym wyszła z dzieckiem z pokoju bo mu przeszkadzamy, że mamy swój (dziecka) pokój do siedzenia a nie jego
na każdym kroku wmawia mi to, że jestem gorsza/ głupsza- ciągłe są teksty że dzidziuś rozumie i kuma wszystko jak mama, że nie umiem czegoś zrobić bo jestem tępa

w domu nie robi nic, ciągle ma za to pretensje że jest burdel ,że nie posprzatane, nie rozumie na czym polega opieka nad niemowlakiem- wg niego to leżenie na kanapie a dziecko sobie raczkuje dookoła mamy

nie ma do mnie szacunku, potrafi wyzwać od głupich k.... - tylko dlatego że mu się wydaje że dziecku jeszcze nie trzeba obcinać paznokci, potrafi powiedzieć żebym sp.... bo mnie zaj.... śrubokrętem - bo rozkręciłam leżaczek dla dziecka bo chciałam go schować a on musi go teraz skręcić
jak czasami się zdarzy że pozmywa po obiedzie to krzyczy na mnie że za dużo garnków używam, żebym sobie dała spokój z gotowaniem, że nie radzę sobie jako gospodyni

mam już dosyć.. przykłady można mnożyć i mnożyć
jest mi smutno
żałuję- ale nie tego że połączył nas dzidziuś, a tego że wyszłam za mąż
wolałabym być czasami samotną matką

wszytko zależy od jego humorów, jest strasznie drażliwy, nerwowy, czasami się zachowuje jakby był chory psychicznie- jest dobrze, normalnie gadamy, śmiejemy się i nagle coś go zdenerwuje i zaczyna mnie wyzywać, ubliżać mi

nie chcę żeby moje dziecko na to patrzyło
ale nie chce też zabierać dziecku ojca ponieważ kocha tatę i lgnie do niego...
Obserwuj wątek
    • last_unearthly Re: czy warto? 02.04.12, 15:43
      smutnomiboze napisała:
      > ale nie chce też zabierać dziecku ojca ponieważ kocha tatę i lgnie do niego...

      jak zabierać ojca dziecku jak napisałaś że mąż się nim nie zajmuje (jedyne co robi w domu to czasem pozmywa) w dodatku przegania Cię z konta w kont razem z dzieckiem.
      Zostaw palanta, zafunduj dziecku spokojne dzieciństwo. Rozwód i oddzielne mieszkanie nie jest równoznaczne z tym, że dziecko straci ojca (oczywiście pod warunkiem, że będzie chciał tym ojcem być).
    • last_unearthly Re: czy warto? 02.04.12, 15:49
      Twoja historia może być przestrogą jak się kończy dawanie facetowi kolejnych szans, czyli całkowitym brakiem szacunku do partnerki.
    • wicehrabia.julian Re: czy warto? 02.04.12, 15:52
      smutnomiboze napisała:

      > zawsze dawałam mu następną szansę- zawsze najpierw cierpiałam a potem wybaczała
      > m...

      ponoś w takim razie konsekwencje swej głupoty, niestety jak się ma miękkie serce, to trzeba mieć twardą d.pę, a pretensji nie miej do nikogo, bo lekceważyłaś oczywistości
      • martishia7 Re: czy warto? 02.04.12, 15:55
        Kopiesz leżącą, ale nie sposób się nie zgodzić. nawet nie wiem od czego zacząć. Akcja ewakuacja to jest jedyna szansa na jakąkolwiek namiastkę normalności. Nie ma że boli. Na dzień dzisiejszy to jest chowanie dziecka w patologii.
      • sootball Re: czy warto? 02.04.12, 17:06
        obwinianie ofiary to mechanizm, którym zwiększamy nasze poczucie bezpieczeństwa wierząc, że jeśli będziemy przestrzegać konkretnych reguł, to nie spotka nas to samo co ofiarę.
        Mechanizm więcej niż powszechny na tym forum.
        • ka-mi-la789 Re: czy warto? 02.04.12, 20:39
          Nie zaprzeczysz chyba, że gdyby dala śmieciowi kopa za pierwszym chamską odzywką, to nie usłyszałaby, że zostanie, cytuję, zajebana śrubokrętem.
          --
          Gadał dziad do obrazu, a obraz do niego: "Spieprzaj, dziadu".
          • sootball Re: czy warto? 02.04.12, 22:04
            Nie zaprzeczysz chyba że wierzysz, że gdybyś sama potencjalnie dała kopa śmieciowi za pierwszą chamską odzywką, nie usłyszałabyś potem że zostaniesz "zajebana śrubokrętem" i że wiara w to napełnia Cię spokojem.
            • ka-mi-la789 Re: czy warto? 02.04.12, 23:22
              ??? Możesz to samo po polsku zapodać?
              • senseiek Po polsku dla tlenionej blondynki.. 03.04.12, 02:00
                > ??? Możesz to samo po polsku zapodać?

                Po polsku dla tlenionej blondynki bedzie:
                - jesli dasz kopa psycholowi, to i tak czy siak moze ci grozic smiercia.
                • amanda-lear Re: Po polsku dla tlenionej blondynki.. 03.04.12, 08:07
                  widac ze nie jestes fryzjerem;)
                • ka-mi-la789 Re: Po polsku dla tlenionej blondynki.. 03.04.12, 21:39
                  > Po polsku dla tlenionej blondynki bedzie:

                  Skoro odpowiadasz "tlenionej blondynce" (cokolwiek to jest), to dlaczego pod moim postem? Ja szatynka od urodzenia.

                  > - jesli dasz kopa psycholowi, to i tak czy siak moze ci grozic smiercia.

                  To niech nic nie robi i czeka, aż ją zajebie. Śrubokrętem. Albo kluczem francuskim.
                  • sootball Re: Po polsku dla tlenionej blondynki.. 04.04.12, 01:04
                    Obarczanie ją winą za taką sytuację nie pomoże jej. Tym bardziej wpędzi ją w stan, który już ma: "jestem słaba i beznadziejna, zasłużyłam na to co mnie spotyka". To jak kazać komuś walczyć zabierając mu jednocześnie siłę do walki.
                    • ka-mi-la789 Re: Po polsku dla tlenionej blondynki.. 04.04.12, 08:37
                      Dokładnie w ten sam sposób spółki ubezpieczeniowe "obarczają winą" kierowcę, który nie zamknął samochodu, odmawiając mu wypłaty ubezpieczenia z tytułu kradzieży. Nikt nie twierdzi, że jest winna ewidentnemu pie...owi i agresywnemu chamstwu chłopa, ale reakcje w rodzaju "nie rozwiodę się, bo dzidzi" zależą tylko od niej. To, co nazywasz "obwinianiem ofiary" to nie żaden "mechanizm obronny", tylko racjonalne rozumowanie nakazujące minimalizację zagrożenia. Laska jest najwyraźniej zewnątrzsterowna, w związku z czym pierwsza pomoc powinna polegać na uświadomieniu jej, że a) ma wpływ na własny los, b) odpowiada za wyżej wymieniony własny los. I - co ważniejsze - za dziecko, z którego (co bardzo częste w takich przypadkach) robi wymówkę dla własnej bierności.
                      • sootball Re: Po polsku dla tlenionej blondynki.. 04.04.12, 10:58

                        Pisanie "sama jesteś winna swojej sytuacji" albo "masz to na co pozwoliłaś" jest obwinianiem. Pisząc to, wierzysz że sama zareagowałabyś inaczej i nie pozwoliłabyś na to, a to powoduje że czujesz się silniejsza i bezpieczniejsza.
                        Tylko że pisząc to utwierdzasz się w swojej sile, a jej możesz ją zabrać. Z tym że trzeba jej przypomnieć że ma wpływ na własny los i ponosi odpowiedzialność zgadzam się w pełni, ale można to zrobić pomijając obwinianie. Potępianie za słabość. Bo te dwie rzeczy -wpływ i odpowiedzialność - mogą nie wystarczyć. Nie wystarczy wiedzieć że trzeba odejść, trzeba jeszcze znaleźć na to siłę.
                        • ka-mi-la789 Re: Po polsku dla tlenionej blondynki.. 04.04.12, 17:54
                          > Pisanie "sama jesteś winna swojej sytuacji" albo "masz to na co pozwoliłaś" jes
                          > t obwinianiem.

                          Tyle, że ja nic takiego nie napisałam.

                          > Pisząc to, wierzysz że sama zareagowałabyś inaczej i nie pozwoliłabyś na to,

                          Nie muszę "reagować inaczej", bo byłam na tyle inteligentna, żeby pokierować swoim życiem tak, aby nikt mną nie pomiatał.

                          > a to powoduje że czujesz się silniejsza i bezpieczniejsza.

                          Nie jest jeszcze ze mną tak źle, żebym musiała poprawiać sobie samopoczucie porównaniami z jakąś rozmazgajoną sierotą zastanawiającą się, czy odejść od chłopa, który nią pomiata. A w ogóle, gratuluję umiejętności jasnowidzenia - lepiej ode mnie wiesz nie tylko, co myślę i czuję, ale także co ja bym. Lajkit.
                          • sootball Re: Po polsku dla tlenionej blondynki.. 04.04.12, 19:08
                            > Tyle, że ja nic takiego nie napisałam.
                            Ok, tu się mogłyśmy nie zrozumieć, bo miałam na myśli ogólne znaczenie, w sensie "jeśli tak piszesz, to jest to obwinianie".

                            > Nie muszę "reagować inaczej", bo byłam na tyle inteligentna, żeby pokierować sw
                            > oim życiem tak, aby nikt mną nie pomiatał.
                            W życiu nic nie jest stałe. Wcześniej czy później ktoś spróbuje. Jak zareagujesz? Pozwolisz na to, czy zareagujesz "inaczej"?

                            Nie tyle chodzi o porównanie z nią, ale o pokreślenie że Ciebie to nigdy nie spotka. Bo jesteś inna, nie jesteś typem ofiary, nie pozwolisz na to. Ona jest i pozwoliła=jej wina.
                            Czy jest inaczej? Jeśli tak, to jak?

                            I skąd w Tobie tyle pogardy ("z jakąś rozmazgajoną sierotą")?

                            • ka-mi-la789 Re: Po polsku dla tlenionej blondynki.. 05.04.12, 01:04
                              > W życiu nic nie jest stałe. Wcześniej czy później ktoś spróbuje.

                              Cały czas ktoś próbuje.

                              > sz? Pozwolisz na to, czy zareagujesz "inaczej"?

                              Reaguję właściwie, czyli z buta.

                              > Czy jest inaczej? Jeśli tak, to jak?

                              Nie mam ochoty się tłumaczyć. Tym bardziej, że i tak do ciebie żadne eksplikacje nie trafią. Ty jesteś z tych, co WIEDZĄ LEPIEJ (wielkie litery mają tu znaczenie).

                              > I skąd w Tobie tyle pogardy ("z jakąś rozmazgajoną sierotą")?

                              Próbujesz mi wmówić poczucie winy? Pudło, nie uda się.
                              • sootball Re: Po polsku dla tlenionej blondynki.. 05.04.12, 07:34
                                "Ty jesteś z tych, co WIEDZĄ LEPIEJ"
                                Właśnie nie wiem. Dlatego pytam. A Ty unikasz tematu. Czy stał się niewygodny?

                                "Próbujesz mi wmówić poczucie winy?"
                                Nie, znów po prostu pytam.
                          • smutnomiboze Re: Po polsku dla tlenionej blondynki.. 05.04.12, 11:13
                            Nie jest jeszcze ze mną tak źle, żebym musiała poprawiać sobie samopoczucie por
                            > ównaniami z jakąś rozmazgajoną sierotą zastanawiającą się, czy odejść od chłopa
                            > , który nią pomiata.

                            wiesz chyba trochę przesadziłaś
                            nie po to zamieściłam ten wątek żeby ktoś mną poniewierał i na każdym kroku wmawiał że to ja jestem bierna, szukam wymówki, jestem zła, mało inteligentna
                            dziękuję Ci bardzo za takie porady

                            i wcale nie jestem rozmazgajona, to co opisywałam dzieje się w mojej głowie, nikt bliski o tym nie wie i wcale nie daję po sobie poznać że jest coś nie tak
                            jestem NORMALNĄ, wesołą, pewną siebie, przebojową dziewczyną z mnóstwem znajomych
                            wcale nie zahukaną, zapłakaną, przygłupią OFIARĄ LOSU
                            • amanda-lear Re: Po polsku dla tlenionej blondynki.. 05.04.12, 11:49
                              smutnomiboze napisała:

                              > Nie jest jeszcze ze mną tak źle, żebym musiała poprawiać sobie samopoczucie por
                              > > ównaniami z jakąś rozmazgajoną sierotą zastanawiającą się, czy odejść od
                              > chłopa
                              > > , który nią pomiata.
                              >
                              > wiesz chyba trochę przesadziłaś
                              > nie po to zamieściłam ten wątek żeby ktoś mną poniewierał i na każdym kroku wma
                              > wiał że to ja jestem bierna, szukam wymówki, jestem zła, mało inteligentna
                              > dziękuję Ci bardzo za takie porady
                              >
                              > i wcale nie jestem rozmazgajona, to co opisywałam dzieje się w mojej głowie, ni
                              > kt bliski o tym nie wie i wcale nie daję po sobie poznać że jest coś nie tak
                              > jestem NORMALNĄ, wesołą, pewną siebie, przebojową dziewczyną z mnóstwem znajomy
                              > ch
                              > wcale nie zahukaną, zapłakaną, przygłupią OFIARĄ LOSU

                              Poniekad masz racje mowiac ze kamila przesadzila, bo przesadzila. Nie wiem jak dlugo zyje na tym swiecie i ile zwiazkow ma za soba ale podbudowywanie sobie wlasnego ego poprzez podkreslanie czyichs bledow i zlych wyborow zbyt dobrze nie swiadczy o tym kto tak pisze. Niemniej wracajac do ciebie, bycie tzw dzielna na zewnatrz bardziej ci szkodzi niz pomaga. I wbrew pozorom bardziej szkodzi rowniez twojemu mezowi. Nie chce sie tu rozpisywac, natomiast bardzo chetnie z toba porozmawiam na priv. Mysle ze taka indywidualna rozmowa ci nieco pomoze. Mam gazetowy mail, wiec jesli chcesz to sie do mnie odezwij. Pozdrawiam.
                              • ka-mi-la789 Re: Po polsku dla tlenionej blondynki.. 05.04.12, 13:30
                                > Poniekad masz racje mowiac ze kamila przesadzila, bo przesadzila. Nie wiem jak
                                > dlugo zyje na tym swiecie i ile zwiazkow ma za soba ale podbudowywanie sobie wl
                                > asnego ego poprzez podkreslanie czyichs bledow i zlych wyborow zbyt dobrze nie
                                > swiadczy o tym kto tak pisze.

                                Encore une fois: nie muszę sobie niczego podbudowywać, samoocenę mam odrobinę wyższą niż Mont Blanc. A ktoś, kto upublicznia swoje duszne rozterki, musi się liczyć z tym, że reakcje będą inne od tych, na które ma ochotę. Jeśli liczy na głaskanie po główce i litowanie się nad nią, niech się zapisze do grupy wsparcia.
                                • sootball Re: Po polsku dla tlenionej blondynki.. 05.04.12, 13:58
                                  To działa w obie strony, zadartonosa córko kserokopiarki i sterowca, w kozacki tyłek butą chędożona. ;)
                                  • ka-mi-la789 Re: Po polsku dla tlenionej blondynki.. 05.04.12, 15:13
                                    > To działa w obie strony,

                                    Na mnie nie działa, bo swoje problemy zachowuję dla siebie. Kwestia dojrzałości.

                                    > zadartonosa córko kserokopiarki i sterowca,

                                    Jak żyję nie miałam zadartego nosa. Przynajmniej tej wady urody Mzimu mi oszczędziło.

                                    w kozacki
                                    > tyłek butą chędożona. ;)

                                    Jaki kozacki? Jam potomkini dumnych Tatarów!
                                • amanda-lear Re: Po polsku dla tlenionej blondynki.. 05.04.12, 16:51
                                  ka-mi-la789 napisała:

                                  Encore une fois: nie muszę sobie niczego podbudowywać, samoocenę mam odrobinę wyższą niż Mont Blanc.

                                  Moje zdanie na ten temat jest inne.

                                  A ktoś, kto upublicznia swoje duszne rozterki, musi się liczyć z tym, że reakcje będą inne od tych, na które ma ochotę

                                  Tu sie z toba zgadzam.

                                  Jeśli liczy na głaskanie po główce i litowanie się nad nią, niech się zapisze do grupy wsparcia.

                                  A z tym moglabym podyskutowac.
                                  • ka-mi-la789 Re: Po polsku dla tlenionej blondynki.. 05.04.12, 22:35
                                    > Moje zdanie na ten temat jest inne.

                                    Zapomniałaś dodać, że mam fobie, kompleksy i "deżawi". Zresztą, mało mnie interesują twoje opinie w jakiejkolwiek kwestii, kuchenna psycholożko.

                                    > A z tym moglabym podyskutowac.

                                    Proszę bardzo, bylebyś nie kierowała swoich światłych przemyśleń do mnie.
                                    • amanda-lear Re: Po polsku dla tlenionej blondynki.. 06.04.12, 11:36
                                      nic nie zapomnialam dodac. reszta bez komentarza.pyskowki mnie nie interesuja, a argumentow ci brak.
                            • ka-mi-la789 Re: Po polsku dla tlenionej blondynki.. 05.04.12, 22:44
                              smutnomiboze napisała:

                              > wiesz chyba trochę przesadziłaś
                              > nie po to zamieściłam ten wątek żeby ktoś mną poniewierał i na każdym kroku wma
                              > wiał że to ja jestem bierna, szukam wymówki, jestem zła, mało inteligentna
                              > dziękuję Ci bardzo za takie porady

                              No, proszę, jaka bezkompromisowa obrona urażonej godności własnej. Szkoda tylko, że nie jesteś konsekwentna w tej wrażliwości na własnym punkcie i nie odpyskowujesz równie odważnie w odpowiedzi na odzywki typu "zajebię cię". Chyba że tego rodzaju sformułowania nie są dla ciebie obelżywe (w odróżnieniu od paru słów bolesnej, ale jednak prawdy).

                              > i wcale nie jestem rozmazgajona, to co opisywałam dzieje się w mojej głowie, ni
                              > kt bliski o tym nie wie i wcale nie daję po sobie poznać że jest coś nie tak
                              > jestem NORMALNĄ, wesołą, pewną siebie, przebojową dziewczyną z mnóstwem znajomy
                              > ch
                              > wcale nie zahukaną, zapłakaną, przygłupią OFIARĄ LOSU

                              To, co bliscy czy trochę dalsi widzą, jest najmniej ważne. Istotne jest twoje postępowanie wobec siebie.
        • to.niemozliwe Re: czy warto? 03.04.12, 05:15
          Brawo, swietnie wychwycony mechanizm obronny.
        • zeberdee28 Re: czy warto? 03.04.12, 21:59
          sootball napisała:

          > obwinianie ofiary to mechanizm, którym zwiększamy nasze poczucie bezpieczeństwa
          > wierząc, że jeśli będziemy przestrzegać konkretnych reguł, to nie spotka nas t
          > o samo co ofiarę.
          > Mechanizm więcej niż powszechny na tym forum.

          Zapomnieli was na kursie psychologii douczyć że 'mechanizmy' są narzędziami służącymi ludziom do zmniejszania ryzyk a nie tylko do budowania fałszywego poczucia bezpieczeństwa. Dziewczyna reagująca zerwaniem kontaktów z każdym facetem który jest chamem ma znacznie mniejsze szanse na bycie ścierką niż dziewczyna która jest w stanie przymykać oko na oczywiste zagrożenia. Podobnie jest z kierowcami, Polak przymknie oko na zagrożenia i będzie pędził, Szwed nie przymknie oka i zwolni - rezultatem będzie dużo martwych Polaków i sporo żywych Szwedów. Natura wiedziała co robi wyposażając nas w owe 'mechanizmy'.
          • sootball Re: czy warto? 04.04.12, 00:58
            aha, zwłaszcza na forum obwinianie ofiary (po fakcie) zmniejsza to realne ryzyko.

            Co nie pasuje Ci w słowie mechanizm że musisz brać go w cudzysłów?
            Jest zbyt mechaniczne? :) Nie podlegasz mechanizmom?
            • martishia7 Re: czy warto? 04.04.12, 11:03
              > aha, zwłaszcza na forum obwinianie ofiary (po fakcie) zmniejsza to realne ryzyk
              > o.

              Nie, jej to już nie pomoże. Ale może pomoże i da do myślenia innym czytelniczkom. Warto uczyć się na cudzych błędach.
              • madame_charmante Re: czy warto? 04.04.12, 21:57
                jedyne, czego może nauczyć ten post, to to, że nawet jak podniesiesz głowę i spróbujesz porozmawiać z kimś o swoich sprawach, to dostaniesz od razu kopa w gębę. W dodatku na wstępie i bez "dania racji" Tak sobie, bo jedna z forumek ma takie świetne samopoczucie.

                Szczerze? Pogarda wylewająca się z odpowiedzi w/w forumowiczki słabszą psychicznie osobę może zabić ... Patrzcie czasem dziewczyny dalej niż koniec swego nosa...
                • sootball Re: czy warto? 05.04.12, 07:39
                  Nie rozumiesz że to ożywczy kop! Kopiącemu poprawi samopoczucie, a kopanemu naprostuje życie. Tak, tak. Jak już kopać, to przecież tylko w słusznej sprawie!
                  ;)
        • stodwadziesciapiec Re: czy warto? 05.04.12, 16:32
          Bo oczekiwanie od dorosłego człowieka, żeby podejmował dorosłe decyzje i umiał o siebie zadbać, to "obwinianie ofiary" według współczesnych trendów. Nad każdym trzeba się pochylić i pogłaskać po główce, broń boże nie wymagać i nie krytykować.
        • urana Re: czy warto? 06.04.12, 12:45
          Obwinianie a stwierdzanie faktów to dwie różne rzeczy. Nie zauważyłam aby twoje poprzedniczki obwiniały autorkę. Oczywiście niewłaściwe jest zachowanie męża autorki, ale jej postępowanie też pozostawia wiele do życzenia. Powinna zwiewać gdzie pieprz rośnie, a tłumaczenie, że odbierze tym samym ojca dziecku nie może być bardziej mylne.
    • varia1 Re: czy warto? 02.04.12, 16:03
      kolejne szanse to droga donikąd i już o tym się przekonałaś, tak więc kobieto, walcz o siebie dla dziecka

      rozwód nie oznacza zabrania ojca dziecku czy na odwrót

      i jeszcze jedno
      jak złożysz pozew o rozwód, to nie daj się zwieść ewentualnej nagłej chwilowej przemianie
      jeśli cud ma się zdarzyć, to niech się zdarzy po rozwodzie, nic na tym nie stracisz
      i wiem co piszę, bo mi wiara w to "że on się zmieni" zabrała parę lat

      i przestań, do nędzy, używać słowa dzidzia i dzidziuś, brzmi, jakbyście kupili sobie lalkę


    • smutnomiboze Re: czy warto? 02.04.12, 16:16
      sytuacja że wyrzucał nas z pokoju zdarzała się na początku po porodzie
      teraz nie miała miejsca do dłuższego czasu
      nasze dziecko kocha tatę, teraz jest coraz bardziej kumate i spędza z ojcem więcej czasu niż na początku
      i pisałam dzidzia czy dzidziuś pieszczotliwie, absolutnie nie traktuję dziecka jako zabawki
      naprawdę zdarzają się często dni, kiedy wszystko jest ok, normalnie rozmawiamy, śmiejemy się, kochamy, przytulamy
      nie rozumiem w tym wszystkim tylko jednego- czy można kochać (i o tym zapewniać) kogoś i jednocześnie czasami traktować go w taki sposób jakby się go wręcz nienawidziło?
      • last_unearthly Re: czy warto? 02.04.12, 16:25
        Teraz go usprawiedliwiasz. W poprzednim poście opisałaś go jako potwora, teraz piszesz, że właściwie to nie jest taki zły. Chyba sama nie wiesz co myśleć i sadzić o swoim mężu a oczekujesz jakiejś porady, opinii czy Bóg wie czego od kompletnie obcych ludzi, którzy w ogóle nie mają pojęcia o Twoich relacjach z mężem.
        Ustal sama ze sobą czy jest złym mężem czy nie, a wtedy będziesz wiedziała co robić. Ojcostwo to zupełnie inna kwestia, niezależna od stanu cywilnego.
        • last_unearthly Re: czy warto? 02.04.12, 16:30
          Drażnią mnie kobiety, które wypisują żale na partnera, a jak dostaje rady, żeby go kopnąć w zad to zaczynają go bronić/ usprawiedliwiać i nagle okazuje się, że facet nie jest taki zły.
          To po cho.lerę te żale???
          Się pytam????
          • madame_charmante Re: czy warto? 04.04.12, 22:01
            po prostu - chce być w porządku.

            zapewne tobie nie jest znany taki stan, ale spora część kobiet ma tak.
            Post zapewne powstał w chwili rozżalenia, emocji. Dziewczyna się wygadała, wyżaliła.. I troche jej ulżyło. Popatrzyła na sprawę z innej strony i doszła do wniosku, że przesadziła, więc prostuje.

            Ja tak miewam regularnie. I jesli ktos nie przegiął w czymś w stanie rozżalenia, to chyba jest androidem, a nie czlowiekiem.. I tyle.
            • sootball Re: czy warto? 05.04.12, 07:45
              Mimo wszystko dziewczyna przedstawiła fakty, które świadczą o tym, że ich związek nie jest zdrowy. A poprawiać się nie będzie.
            • last_unearthly Re: czy warto? 11.04.12, 16:08
              madame_charmante napisała:
              > zapewne tobie nie jest znany taki stan, ale spora część kobiet ma tak.

              Masz rację, nie jest mi znany taki stan - od razu mówię partnerowi jak czymś zalezie mi za skórę lub coś mi nie odpowiada, nie siedzę cicho i nie liczę na cudowną poprawę. Jeżeli coś nie odpowiada mojemu partnerowi, również od razu mi to sygnalizuje.
          • stodwadziesciapiec Re: czy warto? 05.04.12, 16:36
            Uważaj, bo zaraz na ciebie nakrzyczą, że znęcasz się nad biedną i poszkodowaną i że to mechanizm obronny.:)
            • last_unearthly Re: czy warto? 05.04.12, 16:50
              Nie znęcam się. Po prostu smutnomiboze opisuje w pierwszym poście męża w taki a nie inny sposób, jak dostaje rady, aby sobie dała z nim spokój to go bierze w obronę. Niech przemyśli wszystko i się zastanowi czy faktycznie jest on tak okropny jak opisała go na samym początku, czy może jest to zlepek jakiś pojedynczych sytuacji mających miejsce na przestrzeni kilku lat i na co dzień nie jest wcale taki zły.
      • varia1 Re: czy warto? 02.04.12, 16:35
        to jest źle czy dobrze?
        bo chyba sama nie wiesz...
        ale nie przejmuj się, to jest taka normalna sytuacja, że kiedy juz wydaje ci się że chcesz odejść to nagle włącza się jakaś blokada i zastanawiasz się: czy sobie poradzę, jak ja będę bez niego żyć, a poza tym : on nie jest taki najgorszy, on się zmieni ...

        weź kartkę
        napisz plusy i minusy
        wszystkie
        a potem wróć i podyskutujemy
        albo odezwij się na priv do mnie

        dzidzia brzmi infantylnie a nie pieszczotliwie, piszesz o poważnych sprawach

        w jaki sposób mąż cię zapewnia że kocha i kiedy to zrobił ostatnio?


      • mumia_ramzesa Re: czy warto? 02.04.12, 16:35
        > naprawdę zdarzają się często dni, kiedy wszystko jest ok, normalnie rozmawiamy,
        > śmiejemy się, kochamy, przytulamy

        Zdarzaja sie czesto. Dobre.

        > nie rozumiem w tym wszystkim tylko jednego- czy można kochać (i o tym zapewniać)
        > kogoś i jednocześnie czasami traktować go w taki sposób jakby się go wręcz nienawidziło?

        Skoro tak jest to widocznie mozna. Musisz to rozumiec?
    • raohszana Re: czy warto? 02.04.12, 16:56
      Ty chyba bardzo siebie nie lubisz. Dodatkowo usilnie obrażasz swoją inteligencję.

      A przy drugim "dzidziusiu" odechciało mi się czytać.
    • smutnomiboze Re: czy warto? 02.04.12, 17:07
      napisałam dzidziuś albo dzidzia 4 razy to nie wiem czy na taką długość posta to jest przesyt
      a ponadto nie chciałam pisać dziecko dziecko co trochę
      nie chcę podawać ani płci ani imienia mojego dziecka
      wybaczcie jeśli post razi powtarzającymi się słowami
      • gocha033 nie. 02.04.12, 17:24
        a co to jakas tajemnica jakiej plci jest dziecko ?
        chyba nie obojnakiem ?

        a co do tematu:
        Tys kolejna, kto wierzyla, ze po slubie , a juz zwlaszcza po przybyciu przychowku,
        zmieni sie na lepsze ?
        Przeciez takie symptomy widac wczesniej.
        Nie dorosl do roli ojca i tyle.
        Nie on jeden.
      • horpyna4 Re: czy warto? 02.04.12, 18:21
        Odpowiedz sobie na kilka pytań:

        Jakie były relacje między Twoimi rodzicami?

        Czy nie wyniosłaś z domu podświadomego przekonania, że chamskie zachowania faceta są czymś normalnym, a kobieta powinna się temu podporządkować?

        Dlaczego właściwie pozwalasz się tak traktować, a nie posłałaś gościa do diabła po pierwszej chamskiej odzywce?

        Jakie były relacje między rodzicami męża? Czy on powiela wzór ojca wyniesiony z rodzinnego domu i w związku z tym nie zauważa w swoim zachowaniu nic nagannego?

        Czy chcesz, żeby Twoje dziecko miało taki przykład? Jeżeli jest chłopcem, to uczy się chamskiego traktowania przyszłej partnerki. Jeżeli jest dziewczynką, to uczy się być ofiarą.

        Przemyśl sobie to dobrze, a co zrobisz, to Twoja sprawa. Wybór należy do Ciebie.
    • sootball Re: czy warto? 02.04.12, 17:23
      Ty masz prawo być szczęśliwa, a dziecko ma prawo mieć szczęśliwą matkę.
      Twój mąż jest zaburzony, Ty też niestety, skoro pozwalasz mu tak się traktować.
      Terapia albo rozstanie, bo nie będzie lepiej. Co najwyżej gorzej.
      Poczytaj sobie wątki kobiet z podobnymi problemami i co odpowiada im pani psycholog z tamtego forum:
      forum.gazeta.pl/forum/w,898,133815434,133815434,maz_zneca_psychicznie_czy_ma_racje_jak_odejsc_.html
      forum.gazeta.pl/forum/w,898,130777075,130777075,agresja_slowna_prosze_o_opinie_eksperta.html
      forum.gazeta.pl/forum/w,898,133466889,133466889,Pani_Agnieszko_i_forumki_prosze_o_wsparcie_i_rade.html
      W tym wątek kobiety, która przez 27 lat była żoną przemocowca:
      forum.gazeta.pl/forum/w,898,133436072,133436072,Czy_jest_szansa_Czy_jest_sens_.html
    • moonogamistka Re: czy warto? 02.04.12, 17:52
      Straszny nick.
      Po pierwsze-jesli rozstaniesz sie z ojcem dziecka- on dalej bedzie ojcem- czesto nawet lepszym, niz w czasie malzenstwa- bo poswieca wiecej czasu i skupia sie na dziecku.
      W domu to- wrocilem z pracy, jestem zajety, nie teraz, jestem zmeczony, 5 min i tyle. Wiec to zaden argument.
      Po drugie- uwazasz, ze to dobre dla dziecka wyrastanie w takich wzorcach i takiej atmosferze?
      Masz tylko jedno zycie, a lata plyna szybciej niz myslisz. Mozesz sie obudzic za 10,15 lat z reka w nocniku.
      Nie namawiam Cie od razu do rozstania, najpierw zawalcz o siebie i wymagaj szacunku. Jesli nic to nie da- zrob z tym porzadek.
      Szkoda zycia dziewczyno.
      • 30ml Re: czy warto? 02.04.12, 18:05
        poszanuj siebie,zacznij wymagać
        • moonogamistka Re: czy warto? 02.04.12, 18:11
          Autorka watku, jak rozumiem?;-) Jesli tak, to sie zgadzam.
    • samuela_vimes Re: czy warto? 02.04.12, 18:24
      Polecam mój wątek...

      forum.gazeta.pl/forum/w,16,134719505,134719702,Re_Dlaczego_kobiety_milcza_.html
      I teraz pytanie zadam tobie? Dlaczego jeszcze nic z tym nie zrobiłaś? Rozwód z orzeczeniem o winie plus jakaś kara o groźby karalne i maltretowanie psychiczne.
    • fimellon Re: czy warto? 02.04.12, 22:20
      Droga SMB,
      Twoje pytanie jest retoryczne. Jedyna możliwa odpowiedź to NIE, NIE WARTO. Krzyczę, żebyś usłyszała, z a n i m małżonek zacznie ręcznie wyrażać swoje niezadowolenie, a Ty spytasz nas, czy warto robić obdukcję...
      Poza tym - a może przede wszystkim - myśl o dziecku. Widzi, jak tatuś odnosi się do mamusi, i to wdrukowuje mu się w głowę. Jeśli to chłopiec, prawdopodobnie tak właśnie będzie kiedyś traktował swoje partnerki; jeśli dziewczynka - będzie pozwalała tak się traktować. Tego właśnie pragniesz dla swojej latorośli?
    • mijo81 Re: czy warto? 02.04.12, 22:33
      Daj mu szansę
    • kseniainc Re: czy warto? 02.04.12, 23:57
      Nie przebrnęłam niestety przez ten długasny post . Następnym razem proszę krócej;-)
    • berta-death Re: czy warto? 03.04.12, 00:11
      > czasami się zachowuje jakby był chory psychicznie

      Bo on jest chory psychicznie. I nie licz na cudowne ozdrowienie. Raczej licz się z tym, że będzie jeszcze gorzej. Do leczenia raczej go nie zmusisz, więc jedyne co możesz zrobić, to wiać ile sił w nogach.
      I weź pod uwagę, że tego typu przypadłości są dziedziczne, więc wasze dziecko ma sporą szanse, że będzie takie jak tatuś. W związku z tym nawet jak to jakimś cudem okaże się zdrowe, to nie ryzykuj robienia sobie kolejnych dzieci z tym facetem.
      • to.niemozliwe Re: czy warto? 03.04.12, 05:25
        Albo zaburzony, albo w kryzysie ego niedopasowanego do roli, albo nienauczony do roli ojca-meza, np. jest z rodziny dysfunkcyjnej. Dominujacy osobnik, dlatego go wybrala na meza, dawal zludzenie poczucia bezpieczenstwa. Widac po niej niski stopien samodzielnosci i tlumienie wlasnego zdania. On tez gra z nia w Kozi Rog (wg. analizy transakcyjnej). Przydalby jej sie trening asertywnosci, zwiekszenia pewnosci siebie i osadzenie sie w grupie wsparcia (wspolne zajecia z innymi kobietami).
    • amanda-lear Re: czy warto? 03.04.12, 01:20
      nie warto. nie trac czasu, stracilas 9 lat. wystarczy. aha, gdybys chciala, poczytaj sobie o syndromie sztokholmskim, o stosunku kat-ofiara, o wspoluzaleznieniu. masz wszystkie objawy ofiary. nawet ten nick o tym mowi. jakbys nie mogla nadac sobie nicka: jestemwscieklaboze. bo wyobraz sobie ze masz prawo byc wsciekla, na niego na siebie i na los. no ale to zrozumiesz za pare lat jesli z tego wspoluzaleznienia wyjdziesz. o ile wyjdziesz.
      • spawacz.drewna Re: czy warto? 03.04.12, 01:24
        cos ci sie pomieszalo
        • amanda-lear Re: czy warto? 03.04.12, 06:55
          ?? niby w ktorym miejscu sie pomylilo/ przyklad poprosze.
          • spawacz.drewna Re: czy warto? 03.04.12, 12:15
            nie wiem, pozno bylo a teraz juz mi sie nie chce tego czytac jeszcze raz
    • lalkaika Re: czy warto? 03.04.12, 01:36
      nie warto :((
    • senseiek Za mniejsze pierdoly ludzie sie tutaj rozstaja.. 03.04.12, 01:37
      Za mniejsze pierdoly (trzasniecie drzwiami ;) ludzie sie tutaj rozstaja..
    • smutnomiboze Re: czy warto? 03.04.12, 07:32
      jeśli chodzi o nasze rodziny to moja rodzina jest zupełnie normalna- rodzice są ze sobą prawie 30 lat, bardzo się kochają, szanują, wszystko robią razem
      -chciałabym aby mój związek też tak wyglądał
      natomiast mąż jest z patologicznej rodziny- alkohol, awantury, krzyki, klótnie
      • amanda-lear Re: czy warto? 03.04.12, 08:01
        no to tez daje do myslenia. twoj maz jest w takim razie DDA. Zapytam cie, co mowili twoi rodzice gdy go poznalas? na co zwracali uwage?
        tzw. grzeczne dziewczynki o idealistycznej wizji swiata, w dziecinstwie opiekujace sie bezdomnymi kotkami, psami etc maja tendencje do naprawiania swiata. Problem w tym ze do tej roli nie sa przygotowane. W sytuacji zaburzen i kryzysu nieodzowna jest silna reka
        i tzw. zamordyzm. Ty tego nie potrafisz. Zylas pod kloszem. rodzice pokazali ci idealny swiat, ktory nijak sie ma do szarej brudnej i brutalnej rzeczywistosci. Byc moze, nawet nieswiadomie twoj maz zazdrosci ci dziecinstwa jakie mialas okazje przezyc i funduje ci projekcje wlasnej rzeczywistosci. Gdyby chodzilo tylko o ciebie, to pol biedy, bo w koncu jestes doroslym czlowiekiem i skoro chcesz naprawiac swiat, to go naprawiaj, ale tu chodzi o twoje dziecko. Czy naprawde chcesz aby jego dziecinstwo bylo koszmarem? Popatrz masz porownanie. Widzisz jak wyglada twoje obecne zycie, wiesz jak wygladalo twoje dziecinstwo. Czego pragniesz dla twojego dziecka? nie sadze ze twoja rodzina zostawi cie na pastwe losu, gdy opowiesz jej o sytuacji w ktorej tkwisz. Zdaje sobie sprawe, ze sie boisz i wstydzisz nawet. Wstydzisz sie przyznac ze zle wybralas. Ten strach i wstyd cie paralizuje. Jest takie powiedzenie: bladzic jest rzecza ludzka, glupcow rzecza trwac w bledzie. inna maksyma zaczerpnieta z chrzescijanstwa mowi: wielkosc czlowieka nie mierzy sie tym czy upada ale czy potrafi sie z tego upadku podniesc. Zycze ci bys potrafila wstac z kolan.
        Jezeli nie samodzielnie to opierajac sie na rodzinie, ktora masz i ktora warto o pomoc w trudnej dla ciebie sytuacji poprosic.Pozdrawiam
      • horpyna4 Re: czy warto? 03.04.12, 08:28
        I wszystko jasne, on się nie zmieni. Przesiąkł taką atmosferą "domowego ogniska" i nawet nie zauważa, że jest to patologia. A jeszcze prawdopodobnie agresję ma po swoim ojcu w genach. Będzie coraz gorzej.
      • to.niemozliwe Re: czy warto? 03.04.12, 20:36
        Poszukaj jakiejs ksiazki autorstwa Virginii Satir o komunikacji w rodzinie. Czy twoj ojciec ma dobry wplyw na twojego meza? Czy dobrze sie razem czuja?
    • paco_lopez Re: czy warto? 03.04.12, 12:25
      jestes nienormalna. ja mam juz dwóch duzych dzidziusiów z jedna kobietą i gdybym taki show no mercy odstawiał jak ten twój miś , to dawno bym został spuszczony na drzewo. ten gośc to cham i prostak. twoje małpy twój cyrk, ale dziecko będzie cierpieć. mój ojciec miewał podobnie . pamietam co czułem. dziecko jest jak pies. łasi się do rodziców, ale nie mysl, ze jest szczęsliwe kiedy ci warcza na siebie , a ojciec wyzywa matkę.
    • georgia241 Re: czy warto? 03.04.12, 21:47
      Nie warto!
    • ela.batory Re: czy warto? 03.04.12, 23:17
      Wy, mamuśki fundujące swoim dzieciom piekło dorastania z agresywnym ojcem i potulną, zeszmaconą matką, nie przestajecie mnie zadziwiać. Zawsze okazuje się, że robicie to dla dobra dziecka! Bo dzidzia kocha tatusia, gagu-gaga-go, cmok, cmok.

      Powiem ci, nieszczęsna istoto, że fakt, że dzidzia lgnie do tatusia, nie oznacza jeszcze, że ów tatuś nie zrobi z dzidzi emocjonalnego wraka - i to szybciej niż uda mu się to zrobić z tobą. Więc jesli nie masz szacunku do siebie, działaj choć z szacunkiem wobec dziecka, które się pod twój dach i do ciebie i twojego męża nie prosiło. Jest bezbronne i twoim zasmarkanym obowiązkiem jest chronić je do wieku, w którym będzie mogło chronić się samo.
      • qw994 Re: czy warto? 04.04.12, 07:06
        W zasadzie miałam właśnie mniej więcej to samo napisać. Matki, które skazują swoje dzieci na życie w dysfunkcyjnej rodzinie, zasługują na potępienie.
      • stodwadziesciapiec Re: czy warto? 05.04.12, 16:39
        Ela.Batory - brawo, nic dodać, nic ująć.
    • uleczka_k Re: czy warto? 04.04.12, 07:23
      Weszłaś nie na to forum, na które powinnaś. Tutaj - oprócz genialnych w swej prostocie porad oraz diagnoz Twojego stanu umysłu nie dostaniesz wsparcia. To jest miejsce, w którym są ludzie, którzy problemy rozwiązują z lekkością, zresztą są na tyle genialni, że w ogóle do tych problemów nie dopuszczają.
      Jest takie forum: Rozwód i co dalej i tam znajdziesz sensowne porady
    • tiuia Re: czy warto? 04.04.12, 10:59
      Dziecko lgnie do niego? To uważaj, bo jak zacznie bardziej kumać, to zacznie brać z niego przykład i podobnie Cię traktować.
      Nie ma na co czekać: powinnaś zakończyć związek z tym panem, a dziecku wyjaśnić, dlaczego. W prostych słowach: 'Bo tata nie jest dla mamy miły'. Musisz pokazać dziecku, że znasz swoją wartość, że potrafisz o siebie zawalczyć, i siebie szanujesz. Pewnie najpierw będzie ciężko, ale założę się, że w przyszłości wyjdzie Ci to na dobre.
      A Twój mąż, jak zobaczy, że walczysz o siebie, to może zmieni do Ciebie stosunek. A jak nie, to tylko będzie świadczyć o tym, że słusznie postąpiłaś odchodząc od niego.
      • qw994 Re: czy warto? 04.04.12, 11:39
        > a dziecku wyjaśnić
        > , dlaczego. W prostych słowach: 'Bo tata nie jest dla mamy miły'.

        Tak, zwalić winę na ojca, niech dzieciak dźwignie taką informację.
        • ka-mi-la789 Re: czy warto? 04.04.12, 17:58
          > Tak, zwalić winę na ojca, niech dzieciak dźwignie taką informację.

          A kto niby jest winny?
          • qw994 Re: czy warto? 04.04.12, 18:08
            Nie w tym rzecz. Czy taka informacja powinna być przeznaczona dla dziecka? Moim zdaniem nie.
            • lacido Re: czy warto? 04.04.12, 22:25
              a jak to powinno brzmieć?
              • qw994 Re: czy warto? 05.04.12, 06:58
                Coś w rodzaju "nie wyszło nam", wyrażone oczywiście w dowolny sposób.
                • best.yjka Re: czy warto? 05.04.12, 14:45
                  Bzdura. Tatuś nie ma zahamowań, żeby maltretować psychicznie matkę swojego dziecka. Nie wierzę, że gdy dojdzie do rozwodu zmieni swoje stanowisko. Raczej będzie gorzej. I to on zacznie nastawiać dziecko przeciwko matce. "Bo to wszystko przez mamusię. Mama jest zła. Przez nią nie masz tatusia." JA jestem cacy, mamusia jest Be!
              • izabellaz1 Re: czy warto? 05.04.12, 18:50
                Nie powinno być w ogóle przerzucania winy, tylko jak dorośli ludzie powinni się rozstać i powiedzieć w prostych słowach, że się nie udało, że dorosłym czasem tak się zdarza i jak będzie starsze to można więcej wytłumaczyć. Starsze tzn. nie w wieku 10 lat.
            • ka-mi-la789 Re: czy warto? 05.04.12, 01:06
              Jak w takim razie chcesz wytłumaczyć dziecku przyczyny, dla których nie mieszka z tatą?
              • qw994 Re: czy warto? 05.04.12, 07:02
                Napisałam powyżej. Dziecku nie powinno się ujawniać informacji, które dodatkowo je obciążą, zwłaszcza w sytuacji, kiedy samo rozstanie rodziców jest już dla niego ogromną traumą. Obwinianie którejś ze stron to już element gry dzieckiem, załatwianie porachunków ze współmałżonkiem przy pomocy dziecka. Płaci za o oczywiście dziecko.
                Poza tym komunikat "rozstaję się z tatusiem, bo nie był dla mnie miły" może uruchomić myślenie "czy mama zostawi też mnie, jak nie będę miły?".
                Rodzice czasami kompletnie nie zastanawiają się nad konsekwencjami komunikatów wysyłanych dziecku, które z racji wieku nie jest w stanie ani ogarnąć sytuacji.
                • tiuia Re: czy warto? 05.04.12, 12:33
                  No proszę Cię... czy uważasz dziecko za zupełnie głupie? Myślisz, że ono nie widzi, jak tata traktuje mamę na co dzień? Co je obciąża? Informacja, że mama postanowiła zabronić tacie poniżać siebie?
                  • qw994 Re: czy warto? 05.04.12, 12:37
                    Nie za głupie, tylko za małe, żeby mu przekazywać pewne informacje, bo nie jest w stanie do nich podejść jak osoba dorosła. Zresztą - nie przemawia do ciebie moje zdanie, to zapytaj o to jakiegoś psychologa.
                    • best.yjka Re: czy warto? 05.04.12, 14:51
                      Skoro ojciec dziecka nie ma zahamowań teraz. Uważasz, że w trakcie rozwodu zachowa się przyzwoicie? Bo ja uważam, że będzie próbował wykorzystać wszelkie środki i posłuży się dzieckiem.
                      • qw994 Re: czy warto? 05.04.12, 19:03
                        To znaczy, że matka ma prawo do tego samego?
                      • izabellaz1 Re: czy warto? 05.04.12, 19:07
                        Zawsze można zwrócić się do psychologa dziecięcego o pomoc.
                        Walka tą samą bronią zniszczy dziecko. To będą rykoszety z obu stron. Zabójcze dla psychiki dziecka.
                • tiuia Re: czy warto? 05.04.12, 12:39
                  No to niech mama inaczej to ujmie.
                  Jesli powie po prostu 'Nie wyszło nam', to dziecko uzna, że mama i tata są tak samo winno rozpadu związku. A to nie jest w tym wypadku prawda.
                  Dziecku należy się choć część prawdy, nie powinno się trzymać je w przeświadczeniu, że między mamą i tatą jest w porządku.
                  Dziecko na co dzień widzi, że tata źle traktuje mamę. Jak uzna to za normę, to będzie z tych wzorców czerpać w przyszłości.
                  • qw994 Re: czy warto? 05.04.12, 12:42
                    "Nie wyszło nam" to też prawda. Bo istotnie nie wyszło. Dochodzenie winy zaś powinno się odbywać przed sądem, a nie przy dziecku.
                    • tiuia Re: czy warto? 05.04.12, 13:04
                      Ale to mama podejmie decyzję o odejściu. A biedny tatko zostanie 'pokrzywdzony', bo odsunięty od dziecka. Mama będzie winna - dziecko tak to wtedy odczyta.
                      Myślisz, że to lepsza droga, niż ta, żeby powiedzieć dziecku to, co i tak ono dobrze wie, bo obserwuje to na co dzień?

                      Ja moim dzieciom mówię prawdę. Jak zrobiłam coś źle, to się przyznaję do tego przed dziećmi, jak tata jest winny, to się przyznaje, jak dziecko nabroi, to mówię mu, że nabroiło. Wprowadzamy też kary - bywało, że ja dostałam karę od dziecka, jak zapomniałam o czymś ważnym. Dziecko też dostaje kary - oczywiście niewielkie, na swoją miarę, jeśli zasłuży. Tak samo nagrody. To nauka życia. Dziecko uczy się, co jest dobre, a co złe.

                      Czemu więc tacie tamtego dziecka ma ujść na sucho to, że obraża mamę?
                      • qw994 Re: czy warto? 05.04.12, 19:07
                        > Czemu więc tacie tamtego dziecka ma ujść na sucho to, że obraża mamę?

                        Przede wszystkim nie wolno wciągać dziecka do spraw dorosłych, zwłaszcza tych paskudnych. To nie jest ani dziecka wina, ani problem. Jeśli dorośli mają do siebie jakieś żale i chcą sobie udowadniać winę, mścić, czy inne cuda na kiju wyprawiać - niech robią, co chcą, ale nie za pośrednictwem dziecka. Ani w jego obecności.
                        • tiuia Re: czy warto? 05.04.12, 22:19
                          Po pierwsze: dziecko już jest wciągnięte.
                          Po drugie: Nadinterpretowujesz. Nigdzie nie napisałam o mszczeniu się i innych chorych zagrywkach. Napisałam o powiedzeniu prawdy słowami zrozumiałymi dla dziecka.
                          • qw994 Re: czy warto? 05.04.12, 22:22
                            Ale jakiej prawdy? Prawda widziana oczami matki to prawda obiektywna?
                            "Nie wyszło nam" to też zresztą stwierdzenie faktu, ale bez jakiegokolwiek negatywnego nacechowania.
                            • ka-mi-la789 Re: czy warto? 05.04.12, 22:39
                              qw994 napisała:

                              > "Nie wyszło nam" to też zresztą stwierdzenie faktu, ale bez jakiegokolwiek nega
                              > tywnego nacechowania.

                              To nie jest żadne stwierdzenie faktu, tylko bełkot nie znaczący absolutnie nic. Ja sama na takie dictum odpowiedziałabym pytaniem: "co to znaczy"? Tym bardziej nie pojmie go kilkulatek.
                              • qw994 Re: czy warto? 05.04.12, 22:40
                                Ty byś odpowiedziała? Jako kilkuletnie dziecko? A skąd wiesz, jak byś się zachowała?
                                • ka-mi-la789 Re: czy warto? 05.04.12, 22:45
                                  Nie jako kilkuletnie dziecko, tylko jako stara baba.
                                  • qw994 Re: czy warto? 05.04.12, 22:46
                                    No i jako stara baba masz chyba jednak nieco inne spojrzenie na świat niż kilkulatek, więc nie mierz swojej potencjalnej reakcji z reakcją dziecka jedną miarką.
                            • tiuia Re: czy warto? 05.04.12, 22:55
                              Prawdy o tym, że tato zachowuje się wobec mamy źle. I że za takie zachowanie należy się kara.

                              Chyba, że tolerujesz takie zachowania jak opisane tutaj przez autorkę, to możesz ciemniać dziecku, że 'się jakoś nie ułożyło'... A zachowanie tatki to takie zwykłe i normalne jest.
                              • qw994 Re: czy warto? 05.04.12, 22:59
                                > Prawdy o tym, że tato zachowuje się wobec mamy źle. I że za takie zachowanie na
                                > leży się kara.

                                A co ty właściwie byś zasugerowała dziecku? Że ojcu należy się kara? Że kto miałby niby ją wymierzyć? Nie uważasz, że to trochę za dużo szczęścia naraz - nie dość, że dziecko przeżywa strasznie rozstanie rodziców, to jeszcze na deser dostaje winę i karę?

                                Poza tym nie zapominaj, że prawda "tato zachowuje się wobec mamy źle" to tylko pół prawdy. Przeczytaj post Twojej Bogini, to będziesz wiedziała, o co chodzi, bo nie chcę powtarzać tego, co ona napisała.


                                > Chyba, że tolerujesz takie zachowania jak opisane tutaj przez autorkę, to możes
                                > z ciemniać dziecku, że 'się jakoś nie ułożyło'... A zachowanie tatki to takie z
                                > wykłe i normalne jest.

                                Nie, nie toleruję. Nikt normalny by tego nie tolerował i sugerowanie mi tego jest nie na miejscu.
                                • tiuia Re: czy warto? 06.04.12, 10:04
                                  Kobieto, czy wiesz, że chyba każde dziecko jest codziennie nagradzanie i karane? I w przedszkolach, i w domach. To jest mu potrzebne, bo uczy się, co jest dobre, a co złe.
                                  Przeszkadzanie jak pani czyta bajki jest złe, pomaganie w podlewaniu kwiatków jest dobre.

                                  Więc tak, za złe zachowanie jak prezentuje tata w stosunku do mamy, również należy mu się kara. A karą dla taty jest w tym przypadku to, że mama nie chce już z nim mieszkać. Dopóki tata się nie zmieni.

                                  Nie proponowałam ani wylewania pomyj na tatę, ani wywlekania brudów przy dziecku, ani nastawiania dziecka przeciwko tacie. Ani zabraniania dziecku kontaktu z tatą.

                                  Piszę o tym od początku, ale jesteś tak zacietrzewiona, że chyba tego nie zauważyłaś.
                                  • qw994 Re: czy warto? 06.04.12, 10:11
                                    Chyba nie rozumiesz, że nagroda i kara, owszem, należy się, ale za zachowanie dziecka. A nie rodziców - i dlatego w sytuacji i tak ogromnego stresu chyba można by sobie darować pogadanki wychowawcze, za co został ukarany tatuś.
                                    To wciąganie niewinnego dziecka w brudne sprawki rodziców - i jestem temu kategorycznie przeciwna.
                                    Poza tym o jakiej karze my mówimy? Rozstanie to jest kara za złe zachowanie? Przedziwne. Nigdy w życiu bym nie pomyślała o rozstaniu w kategoriach kary.
                                    I jeszcze jedno - nie zapominaj, że rozumując w ten sposób trzeba by powiedzieć dziecku, że kara należy się i matce.
                                    • tiuia Re: czy warto? 06.04.12, 10:22
                                      Nie zgadzam się absolutnie. Dorośli również ponoszą kary za swoje błędy. Jeśli dziecko ma układać sobie jakoś swój światopogląd, to ma on być spójny. I sprawiedliwy.

                                      Tak, matka też ponosi część winy, i za to odpokutuje akurat codziennie.
                                      • qw994 Re: czy warto? 06.04.12, 10:25
                                        Moja znajoma jest zwolenniczką głoszonych przez ciebie teorii. Rozstała się niedawno z mężem. Jej kilkuletnia córka jest w kawałkach i kwalifikuje się do psychologa z powodu "uświadamiania winy" rodziców.
                                        Tkwij przy swoim zdaniu, twój wybór. Oby tylko życie tego nie zweryfikowało.
                                        • tiuia Re: czy warto? 06.04.12, 11:37
                                          Też mam znajomych, którzy się rozstali. Mają córkę. Pomimo, że jej nie okłamują (a może właśnie dlatego) trzyma się całkiem dobrze.
                                          • qw994 Re: czy warto? 07.04.12, 09:15
                                            Uhm, z pewnością uświadamiają dziecko w temacie "kto był winien".
                                            • tiuia Re: czy warto? 11.04.12, 13:50
                                              Nie. Ale powiedzieli jej wprost: że mama przestała kochać tatę. I dlatego będą od teraz mieszkać osobno. Nie kłamali, że nie wyszło, tylko powiedzieli prawdę.
                                              I wyobraź sobie, że nie obrzucają się błotem - bo to również jest możliwe, pomimo tego, że dziecko poznało prawdę.
                                              Nie do wiary, co?:>
                                              • qw994 Re: czy warto? 14.04.12, 06:16
                                                > Nie. Ale powiedzieli jej wprost: że mama przestała kochać tatę.

                                                o_O
                                                To są tacy debile na świecie, żeby małemu dziecku coś takiego mówić?
                                                • tiuia Re: czy warto? 24.04.12, 15:23
                                                  Są też na świecie tacy debile, którzy próbują dziecku wmówić, że gdy tata wyzywa i poniża mamę, to takie normalne zachowanie. I nie jest absolutnie przyczyną, dla której mama ma dość życia z tatą.
                                • tiuia Re: czy warto? 06.04.12, 10:09
                                  Bogini bardzo dobrze napisała. Nie kłóci się to z moim punktem widzenia.
                                  • qw994 Re: czy warto? 06.04.12, 10:13
                                    No właśnie - to dlaczego w ramach uświadamiania dziecka o karze dla ojca nie wspominasz też o udziale matki w tym wszystkim? Bo udział miała, i to duży.
                                    • tiuia Re: czy warto? 06.04.12, 10:23
                                      Dlatego, że nie mam czasu na pisanie dokładnie, słowo po słowie, co miałabym do powiedzenia dziecku w takiej sytuacji.
                    • ka-mi-la789 Re: czy warto? 05.04.12, 13:32
                      qw994 napisała:

                      > "Nie wyszło nam" to też prawda. Bo istotnie nie wyszło.

                      To faktycznie komunikat zrozumiały dla dziecka.
                      • qw994 Re: czy warto? 05.04.12, 19:08
                        Można wyrazić go w taki sposób, żeby był zrozumiały. Ale przede wszystkim bez włączania dziecka w konflikt dorosłych.
                      • izabellaz1 Re: czy warto? 05.04.12, 19:10
                        ka-mi-la789 napisała:

                        > To faktycznie komunikat zrozumiały dla dziecka.

                        Dziecko o wiele więcej nie zapyta. A oszczędzą mu toksyn.
                        • tiuia Re: czy warto? 05.04.12, 22:14
                          Dziecko toksyny już ma dostarczone. Może by mu dla odmiany wyjaśnić teraz co nieco o tych toksynach? A nie po prostu pominąć to milczeniem?
    • chat_calin Re: czy warto? 04.04.12, 13:00
      Masz ZERO szans, ze sytuacja sie poprawi. Bedzie coraz gorzej. Zaslanianie sie "dobrem dziecka" jest absurdem, bo zycie w takiej rodzinie sprawi, ze twoje dziecko bedzie jeszcze bardziej zwichrowane niz tatus. Po zyciu w takiej rodzince bedzie mialo niskie poczucie wlasnej wartosci, klopoty w relacjach z innymi, a toba bedzie gardzic. Za pare lat maz cie zdradzi, a moze nawet rzuci, a z pewnoscia bedzie sie nad toba pastwi do konca twoich dni, coraz bardziej zreszta. Pisze to wszystko, bys jak najszybciej podjela DOBRA dla siebie i dziecka decyzje.

      Uciekaj, dziewczyno!!! Juz jest pozno, ale jeszcze nie za pozno.
      • poezja1983 Re: czy warto? 04.04.12, 14:27
        zapewne to trudna dla ciebie decyzja.zapewne kochasz tego swojego pana oprawcę, tzw. męża. ale uwierz mi że nie warto tak się poświęcać.a dziecko ci nie podziękuję. pomyśl o tym że z czasem będzie tylko gorzej. jeśli twój mąż pochodzi z rodziny dysfunkcyjnej to powinien się lleczyć. tak jak pisano już wyżej. on jest DDA- nie widzi nic złego w swoim zachowaniu. nie wiem skąd jesteś. w większych miastach funkcjonują grupy wsparcia dla dorosłych dzieci alkoholików- możesz zaproponować mężowi udział w spotkaniu.
        ja jednak postąpiłabym bardziej drastycznie. na dzień dzisiejszy rozstanie. powiedzieć co jestnie tak, co ci się nie podoba. na pewno możesz liczyć na wsparcie rodziny.dzieci szybko rosną i zaraz sama będziesz sobie świetnie radzić. możesz powiedzieć mężowi że przewidujesz jeszcze wasze wspólne życie, ale pod warunkiem, że on będzie się leczył. no i na twoim miejscu sama też bym poszła do psychologa. może też będziesz potrzebowała jakiejś (nawet niewielkiej) pomocy by nadal normalnie funkcjonować.
        powodzenia

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka