smutnomiboze
02.04.12, 15:18
już kilka razy nosiłam się z zamiarem napisania i poradzenia się obcych w sumie osób- ale osób które na wszystko popatrzą może inaczej niż ja..
nie wiem czy ja jestem nienormalna, czy świat, czy może zostałam źle wychowana..
sprawa dotyczy mojego męża- jesteśmy razem 9 lat a małżeństwem jesteśmy 2 lata
mamy cudownego dzidziusia
mój mąż nigdy nie był "brylantem" zawsze zdarzały nam się kłótnie, nieporozumienia, gorsze chwile- ale na pewno i ja święta nie byłam..
tak jak na to patrzę z perspektywy to szczerze powiem że nie wiem,czemu na dobre się nie rozstaliśmy
zawsze dawałam mu następną szansę- zawsze najpierw cierpiałam a potem wybaczałam.. udawałam że nie widzę że jest taki zmienny w stosunku do mnie, że jest praktycznie jak chorągiewka, że wszystko zależy od jego humoru..
teraz mamy wspaniałe dziecko, dziecko które tak zmieniło mój świat, przewartościowało pewne sprawy, dziecko które kocham najbardziej na świecie
i zaczynam się nad tym wszystkim zastanawiać
okresu ciąży praktycznie już za dobrze nie pamiętam ale nie było między nami źle
poród pamiętam doskonale - ze wszystkimi szczegółami: tym, że mój mąż zamiast trzymać mnie za rękę i dodawać otuchy- siedział na sofie naprzeciw łóżka i pytał czy on tu musi być bo nie chce, to, że jak prosiłam żeby mi podał wodę to krzyczał na mnie że tylko bym piła i piła, to jak krzyczałam z bólu a on mi mówił żebym nie p....... bo przecież dali mi znieczulenie i że wszystkie kobiety rodzą tylko ja bidulka sobie nie daje zawsze rady..
ciężko mi to pisać.. wybaczcie
jak dzidzia się urodziła -miałam w końcu cesarkę (komplikacje porodu sn) - to zawsze mówił że ja jej nie urodziłam tylko ją ze mnie wyjeli, przy dziecku nie pomagał nic, bywało nawet że krzyczał żebym wyszła z dzieckiem z pokoju bo mu przeszkadzamy, że mamy swój (dziecka) pokój do siedzenia a nie jego
na każdym kroku wmawia mi to, że jestem gorsza/ głupsza- ciągłe są teksty że dzidziuś rozumie i kuma wszystko jak mama, że nie umiem czegoś zrobić bo jestem tępa
w domu nie robi nic, ciągle ma za to pretensje że jest burdel ,że nie posprzatane, nie rozumie na czym polega opieka nad niemowlakiem- wg niego to leżenie na kanapie a dziecko sobie raczkuje dookoła mamy
nie ma do mnie szacunku, potrafi wyzwać od głupich k.... - tylko dlatego że mu się wydaje że dziecku jeszcze nie trzeba obcinać paznokci, potrafi powiedzieć żebym sp.... bo mnie zaj.... śrubokrętem - bo rozkręciłam leżaczek dla dziecka bo chciałam go schować a on musi go teraz skręcić
jak czasami się zdarzy że pozmywa po obiedzie to krzyczy na mnie że za dużo garnków używam, żebym sobie dała spokój z gotowaniem, że nie radzę sobie jako gospodyni
mam już dosyć.. przykłady można mnożyć i mnożyć
jest mi smutno
żałuję- ale nie tego że połączył nas dzidziuś, a tego że wyszłam za mąż
wolałabym być czasami samotną matką
wszytko zależy od jego humorów, jest strasznie drażliwy, nerwowy, czasami się zachowuje jakby był chory psychicznie- jest dobrze, normalnie gadamy, śmiejemy się i nagle coś go zdenerwuje i zaczyna mnie wyzywać, ubliżać mi
nie chcę żeby moje dziecko na to patrzyło
ale nie chce też zabierać dziecku ojca ponieważ kocha tatę i lgnie do niego...