babykasz
04.07.05, 20:30
kiedy w poniedzialek 27 czerwca odebralam swoje swiadectwo przezylam
szok...wynik matury z polskiego okazal sie byc, delikatnie mowiac,
niesatysfakcjonujacy. 49% to malo, biorac pod uwage fakt, ze na probnej
maturze wypadlam najlepiej w szkole. bardzo zalezalo mi na dostaniu sie na
wydzial psychologii na UW, jednak w postepowaniu rekrutacyjnym pod uwage
brany byl miedzy innymi wynik z matury z polskiego. kiedy nastepnego dnia
zanioslam do siedziby oke w wwie wniosek o wglad do pracy z polskiego,
zostalam poinformowana, ze na samo wyznaczenie terminu spotkania bede
zmuszona czekac ok. 2 tygodni. tak dlugi okres czasu oczekiwania bardzo mnie
zaniepokoil, poniewaz Uniwersytet oglosil ze wpisywanie wynikow matur mozliwe
bedzie do 10 lipca. dzis rano odebralam telefon z oke- dowiedzialam sie ze
egzaminator sprawdzajacy moja prace popelnil blad i nie wpisal do bazy danych
(?) mojego wyniku z testu, za ktoryz uzyskalam 24% puntkow. poproszono mnie o
odebranie nowego swiadectwa.
bardzo cieszy mnie , ze moj wniosek zostal tak szybko rozpatrzony (mysle ze
nie bez znaczenia jest fakt ze zanioslam go niemalze od razu po otrzymaniu
swiadectwa) jednak martwi mnie ze takich przypadkow moze byc wiecej i nie
wszystkie zakoncza sie tak szczesliwie jak moj. nie wszyscy od razu
zorientowai sie ze z ich wynikami cos moze byc nie w porzadku i na
rozpatrzenie wnioskow i wyznaczenie terminow beda musieli czekac dluzej, co
niestety moze przekreslic ich szanse na studiowanie na wymarzonych
kierunkach. dodatkowo zastanawiam sie jak uczelnie beda postepowaly w takich
przypadkach i czy ktos poniesie konsekwencje tego typu bledow...czy sa np.
prowadzone jakies statystki? czy wiadomo ktorym egzaminatorom najczesciej
zdarzaja sie takie wpadki (w gazecie czytalam ze podobne sytuacje mialy
miejsce w innych mistach) i czy zostana z nich wyciagniete jakies
konsekwencje? wiem ze egzaminatorzy zarabiaja malo, ze pracuja w ciezkich
warunkach, ale nalezy zrozumiec ze ich bledy moga miec wplyw na nasza
przyszlosc. czytalam wypowiedzi takich sfrustrowanych nauczycieli ktorzy
narzekali ze w czasie sprawdzania przysluguje im malo czasu wolnehgo
na 'papierosa kawe i przekaske'i obawialam sie zeby taki czlowiek przypadkiem
nie sprawdzal mojej pracy..zeby nie doszlo do takiej sytuacji ze ktos pozwoli
sobie na chwile nieuwagi- przeciez motywacja i kwota ktora otrzymuja za
sprawdzenie prac jest -mowiac eufemistycznie- niewielka. nie wiem kto
sprawdzal moja prace, mam nadzieje ze byl to jednorazowy blad tej osoby ale
zastanawiam sie jednoczesnie ile bedzie osob, ktore spotkalo to samo, jednak
nie mialy odwagi zlozyc wnioskow, lub doczekaja sie ich rozpatrzenia po
zakonczeniu rekrutacji...moze warto by wyniki wprowadzane do komputerow ktos
dodatkowo weryfikowal przed ich rozeslaniem do szkol...w ten sposob uniknie
sie balaganu i stresu w sesji zimowej czy przyszlorocznej