Dodaj do ulubionych

Zdrada - wpis z onetu

17.07.12, 09:22
Przeczytałam wczoraj zalinkowany opis zdrady pewnego 50latka. Opisał dośc szczegółowo, że cuda robił, aby szanowna małżonkę zachęcic do wspólnego pożycia, a tu zonk. Po kilkudziesięciu latach znalazł szczęście poza domem - że tak to ujmę. No i o co mi chodzi? Ano o to, ze został zjechany, na czym świat stoi. Argumenty - no bo przysięgał na dobre i na złe.
Piszę to po to, żeby dać upust własnej frustracji. Ja mu wierzę, bo mam na razie to samo - oprocz zdrady. Od wielu, wielu lat rozmawiam, proszę, namawiam na wizytę u specjalisty i nic. Totalne "wdupiemanie" - wybaczcie. Radę "zostaw go" można sobie nie powiem co zrobić, bo nie zawsze się da. Bo nie mam dokąd pójść, bo za mało zarabiam, bo mam dziecko, bo nie mam szans na lepszą pracę. I teraz dopiero do sedna problemu - czy przysięganie "na dobre i na złe" ma usprawiedliwiać wszystko i zdominować cale życie człowieka? Czy to, że zostało się po prostu oszukanym nic nie znaczy? Nie usprawiedliwia?
Ja wiem, żę zaraz mi napiszecie to, co wszystkim z podobnym problmem - zawsze jest wyjście, znajdź lepsza pracę, rozwiedź sie, podzielcie majątek na pół...
Czy ten zdradzający zawsze SŁUSZNIE postrzegany jest jako "wujek samo zło"?? "No bo przecież mu przysięgałaś"...





Obserwuj wątek
    • highly.sceptical Re: Zdrada - wpis z onetu 17.07.12, 09:36
      > wpis z onetu

      Naprawdę czytasz komentarze na Onecie? :D
    • anna_sla Re: Zdrada - wpis z onetu 17.07.12, 10:52
      niby dobrze prawisz, a jednak wciąż to śmierdzi. Znam wiele par, które były w podobnej lub gorszej sytuacji "wyjściowej" i jakoś sobie poradzili by jednak nie zdradzać i tą sytuację rozwiązać i jednak odejść. Wiązali/wiążą ledwo koniec z końcem, często w długi popadali, ale byli sobie sami z własnym życiem (i dziećmi) i jakoś sobie poradzili. Potrzeba matką wynalazców. Wiesz ja też mówiłam, że nie mam gdzie pójść z dziećmi, a jednak nie przeszkodziło mi to pogonić faceta.. no ale ja to chyba ewenement, bo ja za dużo nie myślę w takich sytuacjach, działam instynktownie i jak mi źle tak naprawdę to zabieram się z tego związku.

      P.S. A może on ma gdzie pójść sobie?? Jest jeszcze inna (beznadziejna) opcja. Po rozwodzie nadal mieszkać razem, on w swoim kącie, Ty w swoim, ale każdy może prowadzić "własne" życie. U nas tak to by się właśnie skończyło, zwłaszcza, że mamy dwa mieszkania razem złączone i bez sensu byłoby się któremukolwiek z nas z obu wyprowadzać.
      • facettt napisz moze jasniej ? 17.07.12, 13:39
        ze mialas warunki do rozstania.
        a gdy ich sie nie ma - to opcja kazde w swoim kacie - bywa nierealna.
        • anna_sla Re: napisz moze jasniej ? 17.07.12, 14:01
          > ze mialas warunki do rozstania.

          miałam, nie miałam. Zależy z którego punktu patrząc. Niby mam mamę, ale u mamy nie było dla mnie i moich dzieci (dwoje wtedy jeszcze nienarodzonych) miejsca ani warunków psychicznych. Ojciec alkoholik i awanturnik. Mama wszczynająca awantury przez ten alkohol, dom głośny, nerwowy, mieszkająca z nim w jednym pokoju, brat starszy zajmujący pokój 3x3m i drugi brat zajmujący pokój przechodni 2x3m i żadnych więcej pomieszczeń zdatnych do zamieszkania z dwójką przyszłych noworodków i 2latką. Ja się po prostu nie zastanawiałam. Wiedziałam, że mi źle, że nie mogę na niego patrzeć i nie jestem w stanie przebywać w jego towarzystwie by nie zwariować a wariowałam równo. Mimo to.... acha, wtedy nie mieliśmy tych dwóch mieszkań tylko jedno dwupokojowe. Drugiego dorobiliśmy się potem, bo jednak udało nam się to poskładać do kupy.

          > a gdy ich sie nie ma - to opcja kazde w swoim kacie - bywa nierealna.

          jest trudna, ale znam osobiście 3 byłe małżeństwa, które latami tak żyły nim którekolwiek było stać na inne lokum. Jedno z nich nadal tak żyje (pod 60tkę już). Chodzi tylko o to, że żadne zdradzać nie musi i każde żyje prywatnie tak jak chce.
          • facettt Teraz rozumiem. 17.07.12, 14:31
            bronisz swojej opcji, a ja swojej

            gratuluje odwagi i determinacji.
            ale jest wielu , ktorych mentalnie i materialnie na to nie stac.

            PS. Mnie stac, ale nie bede sie wydurnial i w dojrzalym wieku wstydu i poruty matce robil
            (starszej kobicie) .
            (ani tesciom tez - bo tez ich szanuje).

            Cisza jest, awantur nie ma - slowem "szara strefa" :)
        • anna_sla Re: napisz moze jasniej ? 17.07.12, 14:06
          > a gdy ich sie nie ma - to opcja kazde w swoim kacie - bywa nierealna.

          ach zapomniałam tu jeszcze przytoczyć jako przykład pewnej bardzo dziwnej pary mi znanej :D:D. Mieszkają na kupie: on w salonie, jeden pokój zajmują jej starsze dzieci z pierwszego owdowiałego małżeństwa, a drugi pokój ona z jego małym dzieckiem i niemowlakiem drugiego faceta, któregoż to też przyjmuje własnie w owym pokoju haha... ale to też w sumie ewenementy :P:D:D. Oczywiście owa para pomieszkująca razem oficjalnie zakończyła związek :)
    • a_nonima Re: Zdrada - wpis z onetu 17.07.12, 11:13
      Nic nie jest czarne ani białe. każdy z nas ma inne sytuacje życiowe. Wyobraź sobie pannę, która ma fajnego faceta, w łóżku jest fajnie, na innych płaszczyznach życia również..
      Wiadomo, że taka panna czytając, że pan zdradził panią pierwsza rzuci kamieniem.
    • kasica2012 Re: Zdrada - wpis z onetu 17.07.12, 11:42
      Nie lepiej jest porozmawiac z malzonkiem/-a o tej sytuacji?
      w tej sytuacji jaka opisujesz malzonek mial 50 lat, takze mysle ze dzieci juz z nim nie mieszkaly, a takim razie zawsze mysle ze lepsza jest rozmowa i ustalenie zasad n.p. mieszkamy razem ale w tzw wolnym zwiazku..jak nie ma innego wysjcia to jakas zecyzje trzeba podjasc i wydaje mi sie lepsza decyzja o rozmowie otwartej i szczerej anizeli zdrada, no nigdy na nic dobrego nie wychodzi
      lepsza szczerosc do bolu niz oszukiwanie siebie i drugiej osoby
    • burina Re: Zdrada - wpis z onetu 17.07.12, 11:43
      No ale co przysiegalas? 'Jak tylko bede miala dokad pojsc i za co sie utrzymac, to nasze malzenstwo sie nie liczy'?
      Jesli potrzebujesz sponsora, to nie lepiej znalezc takiego, ktory odpowiada Tobie temperamentem?

      Akurat to JEST czarno-biale. Nawet jesli nie moralnie, to prawnie. Nie mozna sobie zalozyc domniemanego pozwolenia na zdrade.
      • facettt prawne bzdury 17.07.12, 13:41
        burina napisała:
        > Akurat to JEST czarno-biale. Nawet jesli nie moralnie, to prawnie.
        Nie mozna sobie zalozyc domniemanego pozwolenia na zdrade.

        bzdury prawne. zyjemy w panstwie prawa (formalnie w kazdym razie)
        i w demokratycznym panstwie - co nie jest prawnie zabronione - jest dozwolone.
    • mijo81 Re: Zdrada - wpis z onetu 17.07.12, 13:00
      Ojeju, zawsze takie babskie komentarze sprowadzają się do tego że jak facet zdradzi/zostawi itp. to jest beeeeee a jak kobieta to zrobi to znaczy, że miała ku temu ważne powody
    • lonely.stoner Re: Zdrada - wpis z onetu 17.07.12, 13:03
      trudno powiedziec, ja nikomu jeszcze nie przysiegalam na dobre i na zle, bo z doswiadczenia mego wynika ze jak sie pojawia na zle to zazwyczaj zaczyna sie robic naprawde kiepsko.
    • chersona Re: Zdrada - wpis z onetu 17.07.12, 13:30
      achjakprzyjemnie35 napisał(a):

      > Czy ten zdradzający zawsze SŁUSZNIE postrzegany jest jako "wujek samo zło"?? "N
      > o bo przecież mu przysięgałaś"...

      nie zawsze. czasem zdrady są tajemnicą poliszynela, wie się o nich, ale żyje dalej.
      o ile nie zależy Ci głównie na seksie (bo o to się toczą batalie), to możesz znaleźć sobie jakiś inny fajny margines w zyciu (kursy, zajecia, spotkania grupowe, hobby, ktore nie budza takiego spolecznego sprzeciwu) a w miare jak dziecko bedzie starsze powiekszac go az wypelni ci czas i umysl na tyle, ze ignoracja meza bedzie ci latac kalafiorem.
      • iwona334 Re: Zdrada - wpis z onetu 17.07.12, 13:44
        chersona napisała:


        > o ile nie zależy Ci głównie na seksie (bo o to się toczą batalie),

        Alez napisala , ze wlasnie jej zalezy, inaczej nie byloby tego watku.
        Te porade mozna sobie zatem o d... potluc.
        • chersona Re: Zdrada - wpis z onetu 17.07.12, 14:33
          a gdzie to napisała? mogłabyś zacytować?
    • facettt przejmujesz sie chyba za bardzo :) 17.07.12, 13:36
      tym "zjechaniem".
      Zdradzajacych na tym foro od lat bronie, a co mysla i pisza n/t niedorobieni i niedorobione
      - lata mi i powiewa :)))
    • sid_sid Re: Zdrada - wpis z onetu 17.07.12, 17:32
      Osobiście uważam, że jeśli jedna strona potrzebuje dużo więcej seksu niż druga (lub jedna strona nie potrzebuje seksu wcale), to albo trzeba się rozstać, albo strona mniej potrzebująca powinna zezwolić na szukanie atrakcji poza domem. A jeśli nie jest w stanie tego zrobić, to patrz punkt pierwszy.
      • chersona Re: Zdrada - wpis z onetu 17.07.12, 18:45
        na takie jasne postawienie sprawy stać chyba tylko hollywoodzkie towarzystwo.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka