oliwia987654
31.07.12, 21:26
Moja historia jest pewnie jedną z wielu podobnych ale dla mnie niezwykle ważnych. Otóż:
Byłam kilka lat z mężczyzną A. Nie układało nam się najlepiej. Rozstaliśmy się ale nadal mieszkaliśmy razem. Poznałam mężczyznę B., byłam z Nim jakiś czas, zaszłam z Nim w ciążę. Mimo oczekiwań na dzidziusia rozstałam się z B. i wróciłam do A. Mieliśmy razem wychowywać maluszka, mimo iż nie był ojcem biologicznym. Takie było moje założenie przez całą ciążę. Kiedy urodziłam dzieciątko wszystko jakby pękło we mnie. Zaczęłam odczuwać tak silną więź z moją córeczką i jej biologicznym tatusiem, że nie da się tego opisać. Serce mi pękało gdy widziałam jak jej biologiczny tatuś bierze malutką na rączki, jak ją całuje i tuli. Jak płacze ze szczęścia. On przez cały czas chciał ze mną być. Ja natomiast Go odrzucałam. O tym, że mężczyzna A. nie jest ojcem biologicznym mojej córeczki wie zaledwie kilka osób. Nasze rodziny nie wiedzą. Wiedzą jedynie rodzice.
Postanowiłam dać szansę naszej rodzinie. Nie chcę by malutka miała dwóch ojców. Poza tym ta więź między nami... Ja chyba musiałam dojrzeć. Chcę być z ojcem biologicznym Naszej córeczki. Tu zaczynają się schody.
Powiedziałam o tym moim rodzicom. I co? "Nigdy nas nie zobaczysz, nigdy cię nie odwiedzimy, przynosisz wstyd, nabawimy się zawału przez Ciebie, nie zasługujesz na bycie matką, jak rodzina się dowie to Cię znienawidzą, powinnaś zostawić to tak jak jest a nie krzywdzić dziecko!" To usłyszałam. Między innymi. Zgłupiałam. Czy to, że chcę dać malutkiej normalny dom jest chore? Czy to, że ukrywam przed wszystkimi fakt o biologicznym ojcu jest normalne (na moje nie, nie mam sily na to juz!). Musiałam chyba dojrzeć do stworzenia normalnej rodziny i chcę to właśnie zrobić. A tu taki szantaż?
Kurde... na moje to nie jest normalne słyszeć coś takiego od rodziców (przecież jestem od dawna dorosła i zupełnie niezależna).
Co myślicie?