Dodaj do ulubionych

Facet bez ambicji

12.08.12, 10:04
Chciałam zapytać o wasze zdanie na temat facetów bez ambicji, niezaradnych, czy mogłybyście być za facetem, który zarabia mniej od was, ( mniej znaczy np 1500 i za to chce utrzymać rodzinę ) i wcale nie stara się żeby to zmienić, nie rokuje znaczy się, a wy np jesteście ambitne, wykształcone i zabigeacie o to żeby poprawiać swój status finansowy, przy czym nie mam tu na myśli karierowiczek.
Obserwuj wątek
    • long.live.revolution Re: Facet bez ambicji 12.08.12, 10:11
      > Chciałam zapytać o wasze zdanie na temat facetów bez ambicji, niezaradnych, czy
      > mogłybyście być za facetem, który zarabia mniej od was(...) i wcale nie stara się żeby to
      > zmienić, nie rokuje znaczy się, a wy np jesteście ambitne, wykształcone

      A czy Ty np. jesteś na tyle ambitna i wykształcona, żeby użyć opcji szukaj? Temat wałkowany na forum pierdyliard razy.

      Nawet mogę Ci przewidzieć wynik dyskusji: kolektyw użytkowniczek stwierdzi, że owszem, jest to problem (nie oszukujmy się) i że raczej z takim facetem nie należy się wiązać, przy czym oczywiście nie chodzi tu o pieniądze (nie jesteśmy materialistkami), ale właśnie o ten brak ambicji, no i o kompleksy, które niechybnie z faceta wyjdą, skoro tylko dowie się, jak wykształcona, zaradna i zamożna jest jego partnerka.

      Happy enough?
      • zolza159 Re: Facet bez ambicji 12.08.12, 10:18
        long.live.revolution napisał:


        > A czy Ty np. jesteś na tyle ambitna i wykształcona, żeby użyć opcji [b]szukaj[/
        > b]? Temat wałkowany na forum pierdyliard razy.
        >

        Dzieki za odpowiedz, aczkolwiek , mogłaś/ mogłeś darować sobie ten złosliwy, ziejący jadem wstęp, nie po to tu jesteśmy chyba żeby sobie dogryzać bez powodu.
    • leniwy_pierog Re: Facet bez ambicji 12.08.12, 10:18
      Bez ambicji, bo zarabia mało, ponieważ nie chce mu się pracować? To by mnie wkurzało. Przy czym uważam, że jak ktoś zarabia np. 2000 to nie ma sensu się zaharowywać, żeby zarobić 3000. Jeżeli ktoś byłby po prostu mało zaradny, ale pracowity to spoko - ja jestem bardzo zaradna, wystarczy za dwoje:)
      Natomiast nie nazwałabym mało ambitnym faceta, który zarabia mało, bo wybrał zawód, jaki nie wiąże się z wysokimi zarobkami.
      • zolza159 Re: Facet bez ambicji 12.08.12, 10:25
        No wiesz 1000 zł to jest duża różnica, zwłaszcza jak się ma np na utrzymaniu dziecko, bo mówię tu o sytuacji kiedy jest rodzina, albo ma być w najbliższej przyszłości. Chodzi mi o przypadek, kiedy facetowi nie chce się ruszyć tyłkiem i głową żeby podnieść swój standard życia.
        • leniwy_pierog Re: Facet bez ambicji 12.08.12, 10:33
          Wiesz, ja sama i głowę i tyłek mam niczego sobie i mogę się zająć podwyższaniem standardu życia:) nie muszę liczyć w tej kwestii na faceta. Poza tym uważam, że standard życia zależy nie tylko od pieniędzy. Dla mnie dobre życie byłoby wtedy, gdyby dzieci spędzały dużo czasu z rodzicami, miały z dzieciństwa wspomnienia tego, co robiły z ojcem, a nie że tatuś zarobił 1000 zł więcej.
    • six_a Re: Facet bez ambicji 12.08.12, 10:20
      myślę, że z przysięgi należy usunąć wierność, a wprowadzić zaradność.
      • long.live.revolution Re: Facet bez ambicji 12.08.12, 10:32
        > myślę, że z przysięgi należy usunąć wierność, a wprowadzić zaradność

        Cała ta przysięga jest nie na te czasy. Z równym powodzeniem można się uczyć życia z lektur pokroju Cierpień młodego Wertera, bardzo wybitnej książki o niespełnionej miłości młodego Wertera do Lotty.

        Poza tym z tą zaradnością też różnie bywa: ktoś może być na przykład wyjątkowo zaradny i zgromadzić kapitał rzędu kilkuset tysięcy złotych, by potem, patrzcie no tylko, okazać się osobą zgoła niezaradną, a nawet, być może, naiwną – i zainwestować całość w wirtualne sztabki złota u prezesa Plichty.

        Swoją drogą pojąłem nareszcie, skąd określenie gorączka złota. Cha, cha! :D
        • six_a Re: Facet bez ambicji 12.08.12, 10:37
          > Swoją drogą pojąłem nareszcie, skąd określenie gorączka złota. Cha, cha!

          a mnie to w ogóle nie zainteresowały te sztabki, a pono każdemu się oczy świco na widok złota;) primo nazwa brzmi jak pseudonim aktorki porno, secundo oprocentowanie deklarowane było do tego stopnia z kosmosu, że każdy to powinien ominąć szerokim łukiem. no ale w tym kraju milionerzy bioro się z lotto;)
          • long.live.revolution Re: Facet bez ambicji 12.08.12, 10:52
            > a mnie to w ogóle nie zainteresowały te sztabki, a pono każdemu się oczy świco
            > na widok złota;)

            Mnie też nie, uważam, że złoto jest w złym guście. Poza tym ja jestem, wiesz, idealistą. Tak. Żyję sobie z wewnętrznym przekonaniem, że pieniądze powinny się brać z pracy, chociaż wychodzę na tej zasadzie mniej więcej jak Zabłocki na mydle. :) No ale cóż, ostatecznie wszyscy z lokat, złota, nieruchomości, żonglerki walutowej, kupowania drobnych ułamków korporacji itd. żyć nie mogą, jak sądzę (pomarlibyśmy wszyscy z głodu i bez usług).

            > nazwa brzmi jak pseudonim aktorki porno

            Chapeau bas!
        • koham.mihnika.copyright Re: Facet bez ambicji 12.08.12, 11:57
          > Swoją drogą pojąłem nareszcie, skąd określenie gorączka złota. Cha, cha!

          www.youtube.com/watch?v=mtZTIwSIuGw
          a tutaj pelny geniusz

          www.youtube.com/watch?v=aDBh7Rjx-pg
    • jan_hus_na_stosie2 Re: Facet bez ambicji 12.08.12, 10:23
      a ty ile zarabiasz?
      • zolza159 Re: Facet bez ambicji 12.08.12, 10:26
        jan_hus_na_stosie2 napisał:

        > a ty ile zarabiasz?
        o połowę więcej ...
        • leniwy_pierog Re: Facet bez ambicji 12.08.12, 10:34
          Czyli ty zarabiasz 3000 a on 1500? Razem macie 4500 - to tak źle?
          • zolza159 Re: Facet bez ambicji 12.08.12, 10:38
            leniwy_pierog napisała:

            > Czyli ty zarabiasz 3000 a on 1500? Razem macie 4500 - to tak źle?

            Czyli teraz to kobiety mają utrzymywać rodzinę, a do tego jeszcze sprzątać, gotować, zajmować się dzieckiem i tp ?
            • leniwy_pierog Re: Facet bez ambicji 12.08.12, 10:42
              Nie muszą. Ja np. jestem pozbawiona genu służącej za to jestem przedsiębiorcza. Nie związałabym się z facetem, który ma dwie lewe ręce i zwala wszystkie obowiązki domowe na mnie. Nie przeszkadza mi, że zarabia mniej ode mnie. Przeszkadzałoby, gdyby mniej ode mnie zajmował się domem.
            • jan_hus_na_stosie2 Re: Facet bez ambicji 12.08.12, 10:45
              zolza159 napisała:

              > Czyli teraz to kobiety mają utrzymywać rodzinę, a do tego jeszcze sprzątać, got
              > ować, zajmować się dzieckiem i tp ?

              sprzątać, gotować, zajmować się dzieckiem powinniście mniej więcej po równo, natomiast jeśli chodzi o utrzymanie rodziny to wreszcie mamy równouprawnienie i mężczyźni już nie muszą sobie żył wypruwać aby spełnić jakieś przestarzałe, patriarchalne oczekiwania kobiet :D

              • zolza159 Re: Facet bez ambicji 12.08.12, 10:54
                jan_hus_na_stosie2 napisał:

                > zolza159 napisała:
                >
                > > Czyli teraz to kobiety mają utrzymywać rodzinę, a do tego jeszcze sprząta
                > ć, got
                > > ować, zajmować się dzieckiem i tp ?
                >
                > sprzątać, gotować, zajmować się dzieckiem powinniście mniej więcej po równo, na
                > tomiast jeśli chodzi o utrzymanie rodziny to wreszcie mamy równouprawnienie i m
                > ężczyźni już nie muszą sobie żył wypruwać aby spełnić jakieś przestarzałe, patr
                > iarchalne oczekiwania kobiet :D

                hmmm i nie kłóci się to trochę z kanonem męskości ? szkoda tylko że nie odnosi się to do wszystkich dziedzin życia, gdzie kobiety wciąż są dyskryminowane, ale to nie jest dyskusja o parytetach.
                • spawacz.drewna Re: Facet bez ambicji 12.08.12, 11:45
                  sa dyskryminowane ale sa tez troche temu winne - przeciez mezczyzna zanim stanie sie mezczyzna jest dzieckiem wychowywanym przez rodzicow
                  brak inteligencji lub brak dobrych wzorcow w dziecinstwie sprawia, ze mezczyzna pozostaje w tym pudelku stereotypowych meskich zachowan
                  wiec do dziela panie :)
            • julio-iglesias Re: Facet bez ambicji 12.08.12, 13:30
              > Czyli teraz to kobiety mają utrzymywać rodzinę, a do tego jeszcze sprzątać, got
              > ować, zajmować się dzieckiem i tp ?


              mamy rownouprawnienie. skonczyly sie czasy, gdzie mezczyzna musial utrzymywac rodzine. zawsze mozesz zostac stara panna.
              • zolza159 Re: Facet bez ambicji 12.08.12, 14:12
                julio-iglesias napisał(a):

                > > Czyli teraz to kobiety mają utrzymywać rodzinę, a do tego jeszcze sprząta
                > ć, got
                > > ować, zajmować się dzieckiem i tp ?
                >
                >
                > mamy rownouprawnienie. skonczyly sie czasy, gdzie mezczyzna musial utrzymywac r
                > odzine. zawsze mozesz zostac stara panna.

                Wolałabym zostac stara panną niż zapie...ć od rana do nocy na jakiegoś frajera !
                Nie po to zapieprzałam na studiach jednych i drugich i teraz w pracy żeby potem dać się zeszmacić przez jakiegoś nieroba. To tak dla Twojej wiadomości !
                • leniwy_pierog Re: Facet bez ambicji 12.08.12, 15:32
                  To co się dziwisz facetom. Nie po to taki się kształcił, żeby teraz na jakąś leniwą lalunię robić:)
                  • zolza159 Re: Facet bez ambicji 12.08.12, 15:41
                    leniwy_pierog napisała:

                    > To co się dziwisz facetom. Nie po to taki się kształcił, żeby teraz na jakąś le
                    > niwą lalunię robić:)

                    Chyba nie czytasz ze zrozumieniem. Ale już nie będę się powtarzać.
          • silic Prosta matematyka bywa trudna. 13.08.12, 10:40
            50% więcej od 1500zł to nie jest 3000zł, jak się może wydawać. To jest 2250zł.
          • see.berja Re: Facet bez ambicji 13.08.12, 15:01
            Pfff.

            "O połowę więcej", toby było 2250 a nie 3000 ;P
            Ale fakt, autorce pewnie chodziło o "dwa razy tyle", inaczej nie byłoby powodu do darcia szat :P
        • grassant Re: Facet bez ambicji 13.08.12, 12:14
          o połowę więcej ...

          połowa z 1500 jest 750. 0 npołowę: 1500+750=2250
          • leniwy_pierog Re: Facet bez ambicji 13.08.12, 15:40
            Cóz, nie doczytałam, a autorka rozpaczała, jakby te różnice były kolosalne.
    • sredniowiecze86 Re: Facet bez ambicji 12.08.12, 10:31
      Dodam jeszcze, że taka jesteś "ambitna" a nawet nie potrafisz porządnie sklecić kilku zdań po polsku...
      • zolza159 Re: Facet bez ambicji 12.08.12, 10:35
        sredniowiecze86 napisał(a):

        > Dodam jeszcze, że taka jesteś "ambitna" a nawet nie potrafisz porządnie sklecić
        > kilku zdań po polsku...

        Twój nick bardzo dokładnie ozdwierciedla Twoje poglądy hehe
        • see.berja Re: Facet bez ambicji 13.08.12, 15:03
          Dlaczego prawisz jej komplementy?
          To nie średniowiecze, to zwyczajny ciemnogród.
    • kseniainc Re: Facet bez ambicji 12.08.12, 11:04
      nie toleruję w swoim otoczeniu ludzi bez ambicji i honoru. Jeśli wystarcza mu to co jest i nie probuje nawet się postarać to do tego jeszcze jest leniem;-p
      • jan_hus_na_stosie2 Re: Facet bez ambicji 12.08.12, 11:10
        a jak ktoś nie będąc ambitnym zarabia więcej niż ten kto jest ambitny? :)
        • kseniainc Re: Facet bez ambicji 12.08.12, 11:14
          To daj mu boziu szczęścia ....
        • zolza159 Re: Facet bez ambicji 12.08.12, 11:20
          jan_hus_na_stosie2 napisał:

          > a jak ktoś nie będąc ambitnym zarabia więcej niż ten kto jest ambitny? :)

          ale jakoś musiał sie postarać żeby tyle zarobić ...
          • leniwy_pierog Re: Facet bez ambicji 12.08.12, 11:21
            On albo tata z PSL-u;)
      • leniwy_pierog Re: Facet bez ambicji 12.08.12, 11:18
        A gdzie zaczynają się ambicje? ile musi zarabiać człowiek, żebyś uznała go za ambitnego?
        • zolza159 Re: Facet bez ambicji 12.08.12, 11:23
          leniwy_pierog napisała:

          > A gdzie zaczynają się ambicje? ile musi zarabiać człowiek, żebyś uznała go za a
          > mbitnego?

          Po pierwsze, skąd wniosek że chodzi o mnie, może robie takie badanie społeczne ...

          I nie chodzi o to ile, po propstu tyle żeby nie biedować, w sensie bać się czy będzie co do garnka włozyć, i czym nakarmić i ubrać dziecko, i kupić mu zeszyty do szkoły,
          no i żeby tam też na waciki starczyło ;)
          • leniwy_pierog Re: Facet bez ambicji 12.08.12, 11:26
            Po pierwsze, skąd wniosek, że pisałam do Ciebie? Drzewko...
            Pisałaś o sytuacji - facet zarabia 1500, kobieta dwa razy więcej. Prosta matematyka wykazuje, ze razem jest 4500. Ja tu biedowania i konieczności odżywiania się chlebem ze smalcem nie widzę. Na zeszyty też starczy, chyba, że maluch musi szlaczki robić w notesach oprawionych w skórę krokodyla.
            • zolza159 Re: Facet bez ambicji 12.08.12, 11:31
              leniwy_pierog napisała:

              > Po pierwsze, skąd wniosek, że pisałam do Ciebie? Drzewko...
              > Pisałaś o sytuacji - facet zarabia 1500, kobieta dwa razy więcej. Prosta matema
              > tyka wykazuje, ze razem jest 4500. Ja tu biedowania i konieczności odżywiania s
              > ię chlebem ze smalcem nie widzę. Na zeszyty też starczy, chyba, że maluch musi
              > szlaczki robić w notesach oprawionych w skórę krokodyla.

              Czyli wniosek z tego że Ty mogłabyś tak żyć, czyli poniżej średniej krajowej.
              A czy są tacy którzy chcieli by żyć trochę powyżej ?
              • leniwy_pierog Re: Facet bez ambicji 12.08.12, 11:35
                Jasne. Są nawet tacy, którzy powiedzą, że to straszne, mieć 50k miesięcznie na osobę. Np. taka Paris Hilton chyba by umarła, jakby musiała sobie za tyle poradzić. Albo nawet nasza rodzima Doda. A jak ktoś chce mieć więcej to niech się do roboty bierze, zamiast na forum jęczeć.
            • kseniainc Re: Facet bez ambicji 12.08.12, 11:32
              Na zeszyty też starczy, chyba, że maluch musi
              > szlaczki robić w notesach oprawionych w skórę krokodyla.

              może nie musi, ale czy nie mógłby? Wolę dla dzieciaka zarobić i odłożyć na w razie W niż mieć na bierząco;-p
              • leniwy_pierog Re: Facet bez ambicji 12.08.12, 11:36
                Mógłby. Zawsze można mieć więcej. Tylko wtedy wypadałoby napisać; pragnę luksusu i mężczyzny, który mi to zapewni, a nie pitolić o tym "byle mieć co do garna włożyć i żeby na zeszyty starczyło"
                • kseniainc Re: Facet bez ambicji 12.08.12, 11:41
                  leniwy pitu pitu, ale nie dla każdego 4500 to szczyt marzeń.Dla mnie to wcale nie aż tak za wiele dlatego pracuję dużo i wymagam takze od faceta by się starał.
                  • leniwy_pierog Re: Facet bez ambicji 12.08.12, 11:44
                    Ja naprawdę nie rozumiem problemu. Ludzie mają różne potrzeby i systemy wartości. Jaki jest sens wiązać się z człowiekiem, kory ma zupełnie inne priorytety?
                    • kseniainc Re: Facet bez ambicji 12.08.12, 11:47
                      i tu racyja świnto;-)
                      Ale i tak nadal ma powodzenie grupa mężczyzn(których naj nie lubię) tzw piotrusie panowie-brrrrrrr, wrrrrrrrrr
                      • leniwy_pierog Re: Facet bez ambicji 12.08.12, 11:48
                        Ojej, no leniwe blachary też mają powodzenie i co z tego:)
    • kora3 Zołzo temat przewałkowany już na wszystkie strony 12.08.12, 11:26
      na tym forum :) - to nie przygana jakaś, a zwyczajnie fakt.

      Ale skoro pytasz...Jak dla mnie facet musi być ambitny i zaradny. Dla jasności, bo wiele osób tego najwyraźniej nie rozumie, musi także być czuły, inteligentny, przystojny i ciekawy.

      Utrzymywać mnie absolutnie nie trzeba, sama na siebie zarobiłabym, dzieci nie mam i nie będę mieć, wiec ten aspekt odpada. Jestem już natomiast w takim wieku, że mój facet ( w wieku adekwatnym) to nie jest świeży absolwent, student, czy stażysta i w zwiazku z tym już w takim wieku wiadomo, czy człowiek jest ogólnie zaradny, czy nie.

      W młodym wieku też to widać zresztą, tylko mniej się na to zwraca uwagę zwykle. Ale widać - np. sporo moich kolegów z roku (dzienne studia) dorabiało sobie na rózne sposoby: korki, ratownik na basenie, kelner na imprezach itp. O dziwo, wiekszośc z tych dorabiających ludzi to byli ludzie, którzy pochodzili z niebiednych domów i relatywnie nie musieli dorabiać do stypendium, bo rodzice zapewniliby im i tak zarcie, opłaty, ubrania itp. Z tych ludzi młodych stali się zaradnymi dorosłymi z tego co widzę.
      A ci, którym się nie chciało mimo niedostatku wówczas nie chce się i teraz, natomiast ci, którzy zerowali na rodzicach wówczas zerują i teraz czy to na nich nadal, czy na innych osobach (np. mezach, zonach). Nie, nie uwazam, ze niepracująca żona zajmując się domem i dziećmi to pasożyt. Chodzi o sytuacje inne.

      Oczywiscie, jak tu na pewno ktoś podniesie, są zawody, które z załozenia nie dają wielkiej kasy.
      Ale obrotny człowiek w takim zawodzie umie wyciągnąć wiecej niż minimum, a i dorobić.

      Generalnie na tym forum najlepiej napisać, że się kasą ewentualnego partnera zyciowego nie interesuje, bo sie ma własną, nie przeszkadza ci, że miałabyś utrzymywać faceta, który jest czuły (bo biedak zawsze jest czuły, a zaradny gbur i cham - pamietaj), a jesli jakiegoś czułego ciamajdę spuszczasz po brzytwie koniecznie podkreśl, ze to dlatego, że ma nie ten kolor oczu, albo inny tam "defekt", żeby nie było, że chodzi o status materialny :)

      A tak na serio - to w realnym życiu widzę, ze owi niezaradni panowie wcale nie mają się źle. Całkiem sporo jest babek chcących sie takim "zaopiekować" jesli tylko nie jest jakimś wyjątkowym dziwolągiem i jako tako wygląda. No i cool, tylko do szału mnie doprowadza biadolenie tych pań potem, że muszą goscia sponsorować, że jest leń, że bez ambicji, że ma tylko roszczenia itd. Toż wiedziały kim się "zaopiekowały" to po co teraz te zale?
      • leniwy_pierog Re: Zołzo temat przewałkowany już na wszystkie st 12.08.12, 11:30
        Są zawody, w których dorabianie i bycie obrotnym może się różnie skończyć. co jakiś czas słyszy się o "obrotnych" nauczycielach, którzy przepuszczą do następnej klasy, jak dziecko u nich na korepetycje pójdzie, o "obrotnych" egzaminatorach czy "obrotnych" policjantach.
        • zolza159 Re: Zołzo temat przewałkowany już na wszystkie st 12.08.12, 11:39
          No ok, wiem że temat wałkowany, ale chciałabym żeby sie kobiety z różnych środowisk, przede wszystkim kobiety, a wciąż ich mało,

          To może zmiana tematu, która z was zgodziłby sie na utrzymywanie faceta ?
          • leniwy_pierog Re: Zołzo temat przewałkowany już na wszystkie st 12.08.12, 11:40
            Gdybyśmy mieli dzieci, a facet zajmowałby się nimi i domem to bez problemu.
            • zolza159 Re: Zołzo temat przewałkowany już na wszystkie st 12.08.12, 11:48
              leniwy_pierog napisała:

              > Gdybyśmy mieli dzieci, a facet zajmowałby się nimi i domem to bez problemu.

              A w praktyce znasz takie rodziny ???????????????????? a jeśli tak to ile ?
              • leniwy_pierog Re: Zołzo temat przewałkowany już na wszystkie st 12.08.12, 11:51
                W praktyce to znam rodzinę, gdzie pan panią regularnie leje, ale pani właśnie w 3 ciąży bo przecież pana boga za nogi złapała - ma dom i bogatego męża, z prestiżowym zawodem, znanego w swojej branży. To tak a propos ambitnych i zaradnych mężczyzn.

                A co do twojego pytania - tylko jedną taką znam. A jakie to ma znaczenie? Pytałaś, która kobieta by mogła, więc ci odpowiedziałam. Dla mnie to by nie stanowiło najmniejszego problemu.
                • zolza159 Re: Zołzo temat przewałkowany już na wszystkie st 12.08.12, 11:55
                  leniwy_pierog napisała:

                  > W praktyce to znam rodzinę, gdzie pan panią regularnie leje, ale pani właśnie w
                  > 3 ciąży bo przecież pana boga za nogi złapała - ma dom i bogatego męża, z pres
                  > tiżowym zawodem, znanego w swojej branży. To tak a propos ambitnych i zaradnych
                  > mężczyzn.
                  >
                  > A co do twojego pytania - tylko jedną taką znam. A jakie to ma znaczenie? Pytał
                  > aś, która kobieta by mogła, więc ci odpowiedziałam. Dla mnie to by nie stanowił
                  > o najmniejszego problemu.

                  Ok i super że odpowiedziałaś, ale gdyby wam nie starczało do 1 - go, to nie miałabyś mu za złe, że nic nie robi ?
                  • leniwy_pierog Re: Zołzo temat przewałkowany już na wszystkie st 12.08.12, 12:01
                    A czy zadałabyś to samo pytanie facetowi, którego partnerka zajmuje się domem i dziećmi? To oczywiste, że opcja "jedna pensja" jest dla ludzi, których na to stać.
                    • leniwy_pierog Re: Zołzo temat przewałkowany już na wszystkie st 12.08.12, 12:02
                      No i nie powiedziałabym o osobie zajmującej się domem i dziećmi, że "nic nie robi"
                  • kseniainc Re: Zołzo temat przewałkowany już na wszystkie st 12.08.12, 12:07
                    Ok i super że odpowiedziałaś, ale gdyby wam nie starczało do 1 - go, to nie mia
                    > łabyś mu za złe, że nic nie robi ?


                    jak nic nie robi?
                    Etat kucharki, sprzątaczki, opiekunki.................
                • kora3 No z tym przykładem to dałaś do pieca Pierozku 12.08.12, 16:18
                  nie gniewaj się, nie, zebym wątpiła, ze jest prawdziwy, ale ...No ok, baba wyszłą za chłopa zaradnego i z tzw. prestiżem, a on ją leje. Ona nie odchodzi, jeszcze sobie pozwoliła 3 dziecko w tej dramatycznej sytuacji dorobić.
                  Na pewno nie do pozazdroszczenia sytuacja. Tylko, ze ona niczego nie dowodzi Pierożku. Bo wyobraź sobie moja droga, że są kobiety, które sponsorują swoich meżów i partnerów i są przez nich bite, poniżane, zdradzane. Serio - znam takich kilka:(

                  Obiektywnie sytuację wyjściową do pozbycia sie nielojalnego pasożyta mają raczej łątwiejszą niż opisana przez Ciebie ciezarna pani. No bo skoro dla niej "złąpaniem PB za nogi" było zwiazanie sie gosciem z domem i niebiednym, to wnoszę, ze sama do dobrze sytuowanych, czy też dobrze zrabiajacych nie nalezy, tzw. "z domu" też pewnie niebogata. Teraz ma dwoje małych dzieci, trzecie w drodze, zapewne swego dochodu nie ma, dom goscia "stoi" na niego - niełtwa wyjsciowa sytuacja do rozstania, choć wg prawa naleza się jej alimenty od meza w tej sytuacji takze na nia i mieszkanie od niego, nawet jesli dom stanowi jego majątek odrebny.

                  Tymczasem lzone, bite i zdradzane przez pasożytów babki są samowystarczalne. To one utrzymują dom/mieszkanie (stanowiace ich majątki odrebne, albo nabyte w małzeństwie, ale z ich pieniędzy de facto) oraz tych trutni. Pozbycie sie trutni jest o niebo łątwiejsze w ich przypadku niż w przypadku tej ciezarnej. Tylko całą sprawa polega na tym, ze prawdopodobnie ani ona, ni one - nie chcą tego.
                  Płaczą, narzekają i wyrzekają, ale trwają w tym.
        • kora3 Leniwy Poierożku :) 12.08.12, 11:49
          ze tak sobie pozwolę pieszczotliwie - mam nadzieję, że się nie obrazisz.

          Nie rozumiem dlaczego uznałaś wyraz "obrotny" - fakt, wyraz potoczny za oznaczający zaraz coś niewłąsciwego, nielegalnego itd.

          Wcale nie to miałąm na mysli moja droga. Nic nielergalnego, żadnej korupcji! Zwyczajne dorobienie sobie na legalu.

          Przykłądy potrzeba? Proszę bardzo:

          1. Kolezanka nauczycielka (nauczanie poczatkowe, muzyka, plastyka, logopedia) - w czasie roku szkolnego ma pensum w swojej szkole + klika godzin plastyki w dwóch nieodległych. PO PRACY w szkole gminnej uczy jeszcze stylizacji w prywatnym studium (zajecia popołudniowe) oraz raz w tyg. prowadzi kółko plastyczne w DK. Na wakacjach miała propozycję poprowadzenia półkolonii miesiąc, ale odpuściła, bo chciała odpocząć, no ale mozliwosc miała. Wszystko legalnie z odprowadzaniem podatków moja miła.

          2. Kolega nauczyciel muzyki - fortepian. Poza zajęciami w swej macierzystej szkole jest konsultantem w szkole prywatnej z profilem muzycznym, a takze stroicielem organów i fortepianów i konsrerwatorem instrumentów muzycznych strunowych. W tym roku miesiac wakacji spędził w uroczym miasteczku na Słowacji na warsztatach muzycznych dla młodzieży - oczywiscie zaplacono mu za to. Wszystko na legalu - na strojenie i konserwacje ma załozoną dzialałnośc i wystawia rachunki.


          3. Kolezanka nauczycielka plastyki w LP. W roku szkolnym prowadzi dwa kółka plastyczne popołudniami w wakacje wyjeżdzą na plenery i warsztaty malarskie dla młodzieży - placą jej. Też wszystko na legalu.

          4. Kolega technik w pewnej niedużej fabryce. Zarabia tak sobie tam, ale ma etat i lubi tę pracę. Dorabia jako instruktor nauki jazdy - na legalu - jeździ w "Nauce Jazdy" u swego kolegi.

          Takie przykłady mozna mnożyć

          Obrotny czy też jak wolisz zaradny nie znaczy zaraz nieuczciwy, czy nielegalnie działający.
          • leniwy_pierog Re: Leniwy Poierożku :) 12.08.12, 11:54
            Fakt, ja mam spaczone podejście, bo otaczam się mężczyznami, którzy na każde legalne dorobienie potrzebują specjalnej zgody;)
            A już pomijając to, nie widzę nic złego w tym, że ktoś sobie dorabia, stara się i szuka dodatkowych okazji. Ale też np. doskonale rozumiem koleżankę, która uznała, że woli mieć mniej pieniędzy, ale więcej czasu. Zrezygnowała z fuch, bo jak sama mówi woli móc pójść popołudniu na herbatę do siostry, zamiast umawiać się z nią przez miesiąc, żeby wpaść na godzinę. Woli po pracy iść na spacer, a nie do kolejnej roboty. Jest nieambitna? Po prostu ma inne priorytety.
            ps) pierożek - jak najbardziej akceptowany:)
            • kora3 Re: Leniwy Poierożku :) 12.08.12, 12:11
              co do owej zgody - wiem o czym mówisz:) Tylko, ze takie osoby na ogół relatywnie nie zarabiają źle, wiec nie ma tu gwałtownej chęci dorobienia, albo i takiej potrzeby pilnej. Choć zapewne mogą być wyjątki.

              Widzisz - ja doskonale rozumiem w czem dieło z tym "mniej kasy, ale wiecej czasu". Tylko tu też bywa róznie. Opisana w punkcie pierwszym mego poprzedniego postu kolezanka sama wychowała 2 dzieci. Słowo "sama" jest tu nie synonimem "bez faceta" tylkjo literalnie znaczy to, co znaczy. Nie tylko bez faceta, ale i bez alimentów od niego na nie (jakieś grosze miała z funduszu) i bez pomocy babć, cioć itp. Musiałą się uczyć, zdobywać kolejne umiejętności, brać godziny tu i tam, bo nie utrzymałaby swoich dzieci i siebie.
              Teraz te dzieci są już na swoim i dobrze im się wiedzie, wiec jej pomocy finansowej nie potrzebują. Mimo to dziewczyna zwyczajnie lubi te zajecia z kółka plastycznego np., to jej pasja, bo na nich ma dzieciaki lubiące malować, zwykle utalentowane. W tej chwili to,m ze jej za to placą ma mniejsze znaczenie, ale kiedyś miało większe- proste. Natomiast odpuściła te pólkolonie, bo włąsnie nie jest pazerna na kasę, chciała mieć trochę naprawdę wolnego - odpoczac, wyjechac, pochodzić nad wodę, pobalować w tygodniu itp.

              W tej chwili stać ją jest na odpuszczenie, ale kiedy miała na utrzymaniu dzieci, zwyczajnie stac ją nie było, przy całej chęci "mania" wiecej czasu dla siebie, krewnych, czy przyjaciół i znajomych.

              No i tak to jest, ze jak sie jest odpowiedzialnym i ma na utrzymaniu rodzinę to trzeba czasem zrezygnować ze swego "chciejstwa" gdy brakuje kasy. A gdy nie brakuje? No to z radością pewnie wielu z tego korzysta, chyba, ze ktoś pracohoilik, albo nie umie odpuścić kasy.

              PS. Cieszę się, ze Pierożek zaakceptowany :)
              • leniwy_pierog Re: Leniwy Poierożku :) 12.08.12, 12:21
                toteż ja nie mówię o ludziach, którzy wybrzydzają na pracę czy lenią się jak dzieci glodne chodzą. Raczej chodziło mi o samo pracowanie dla pracowania, byle zarobić więcej, bo inaczej to brak ambicji. A podobno mało kto żałuje na koniec życia, że pracował za mało;)
                • kora3 wiesz, to zależy chyba 12.08.12, 12:40
                  z tym żalem ...

                  Bo praca wszak, to nie tylko wynagrodzenie za nią. Oczywiscie zalezy jaka. Ale jesli mówimy o pracy twórczej jakiejś, rozwijającej to owszem, znam osoby, które teraz załują, że moze nie tyle pracowały za mało, co nie stawiały na taki rozwój.
                  Mam takie dwie kolezanki- lekarki. Skończyły rózne AM-y, ale w tym samym czasie. W podobnym też czasie załozyły rodziny. Jedna, która od dzieciństwa zapowiadała, ze bedzie lekarzem nie mając tradycji rodzinnych lekarskich, zaszłą zaraz w ciąże. Córeczkę urodziłą równo 9 miechów po slubie:) Byłą wówczas na stażu lekarskim - zarabiała grosze, ale staz trzeba odwalić. Po macierzyńśkim wróciła do szpitala. Cieżko było, bo oddział niełatwy, noce. Fakt, rodzice jej pomagali przy dziecku. Nie musiała zaharowywać się ze względów finanowych, jej maż jest włąsnie megazradny. Ale ona nie chciała słyszeć o pracy w przychodni. Czasem płakała ze zmeczenia, czasem ze nie moze być tyle ile chce z córeczką, ale zaczełą specjalizację. Dziś ma dwoje dzieci (syn jest 4 lata młodszy od córki), drugi st. specjalizacji, jest szefowa niełatwego oddziału w duzym szpitalu. Owszem - wypruwała sobie żyły, ale jej zdaniem warto było - robi to co kocha, a jej mąż doskonale wie, ile ją to kosztowało i choć sam jest pracusiem w domu też nie miga się od pracy, takoż dzieci. Są dumni z takiej mamy i żony. A ona teraz moze sobie pozwolić na takie ustawienie sobie dyzurów, ze nie narzeka na mało czasu z rodziną.

                  Druga kolezanka skończyłą takze z dobrym wynikiem AM. Dostała się na staz w dobrym szpitalu, chciała być kardiologiem. Jednak kiedy po 1,5 roku od slubu urodziła dziecko zdecydowała się na minimum, zeby nie stracić prawa do wykonywania zawodu. Pracuje w przychodni, nie zarabia wiele, ale tez nie musi, bo jej maż tudzież zaradna bestyja. Tylko, że widzę jej wiecznie zwieszony nos na kwintę. "Bo on w domu nic nie zrobi", "Bo ja nie robię nic ciekawego", "Bo co ja osiągnęłąm". Mówie jej "Masz fjne udane dzieci, których chciałaś, rodzinę, którą pragnęłaś założyć" i słyszę "Taaaaa tylko co z tego? Taka B. (o tamtej kolezance) też MA i liczy się w zawodzie, a ja co? Pni doktor z przychodni od katarów i kura domowa, nawet moje dzieci potrafią mi powiedzieć - a tam mamo, co ty masz w tej przychodni do roboty"

                  No i tak bywa Pierozku ...
                  • good_morning Re: wiesz, to zależy chyba 12.08.12, 13:12
                    jesli matka prace w przychodni przedstawia jako byle co, to i dzieci tak na to patrza
                    jakie relacje z nimi wypracowala, takie ma
                    • kora3 Re: wiesz, to zależy chyba 12.08.12, 13:16
                      pewnie tak, ale warto być moze zastanowić się takze - dlaczego matka tak ją przedstawia. Bo tak ją postrzega - jako pracę poniżej swych mozliwości, które miała, a których nie wykorzystała
      • spawacz.drewna Re: Zołzo temat przewałkowany już na wszystkie st 12.08.12, 11:41
        tak na serio - to w realnym życiu widzę, ze owi niezaradni panowie wcale nie mają się źle. Całkiem sporo jest babek chcących sie takim "zaopiekować"

        no niestety taka prawda, sam mam kilka kolezanek ktore sie powiazaly z takimi, koles siedzi a ona zapieprza
        ale nie winmy ich, najczesciej takie kobiety pochodza z dysfunkcyjnych rodzin i nie sa w stanie poradzic sila ktora je kieruje -moze dzieki terapii i madrosci zyciowej udaje im sie potem go ogarnac
        ale znam tylko jeden taki przypadek :(
        • kora3 Ale ja nie winię Spawaczu 12.08.12, 11:50
          tych pań. To jest ich życie i ich sprawa przecież. Denerwuje mnie tylko to wyzalanie się
          • spawacz.drewna Re: Ale ja nie winię Spawaczu 12.08.12, 12:02
            Nie moge sie z Toba zgodzic. Akurat jestem zaangazowany w jeden projekt gdzie troche ten problem sie przewija. Niech Cie nie denerwuje ich wyzalanie sie to czesto glos o pomoc. I nie mozesz powiedziec ich zycie ich sprawa, bo one nie maja wlasnego zycia. To czesto wspoltoksyczne uzalenienie od drugiej osoby zmieszane w worku z nadzieja, nienawiscia czy chora miloscia. I to wcale nie musi byc patologiczna rodzina.
            Czasem trzeba im pomoc przerwac ten cykl.
            • kora3 Hmmm Spawaczu 12.08.12, 12:23
              to moze mi jakoś pomozesz. Mam taką znajomą - fajna dziewczyna - ładna, miła, zaradna i poza kontaktami z facetami naprawdę niegłupia. Jest samowystarczalna. Wikła się w kolejne "związki" z nierobami, pijakami, nieudacznikami i agresorami. W wiekszosci przypadków sponsoruje im uzywki typu alkohol, znosi obelgi, a nawet rekoczyny!

              Owszem, żal się na nich znajomym, np. mnie (acz nie tylko), ale n zadne rozsadne rozwiazania problemu nie idzie. Z obecnym gosciem nie mieszka, nie ma współnych spraw, dzieci - nic takiego. Mimo to, za kazdym razem po kolejnej jeździe, którą on wyprawi (z wyzwiskami, lzeniem przy ludziach, kopaniem w drzwi) zapowiada, ze to koniec i ...Odbiera telefony od typa, rozmawia z nim i generalnie "daje szansę". Kiedy ktoś ze znajomych widzac zachowanie goscia - bywa, ze on sie nie krepuje zwyzywać ją przy ludziach chce wezwać policję błaga, zeby tego nie robić, kiedy on nachodzi ją po pijaku w domu robiąć raban na klatce schodowej - wpuszcza , bo jak twierdzi "wstydzi się sąsiadów" - bzura sąsiedzi już zdązyli usłyszeć co ów typ o niej "mysli".

              Sama przyznaje, ze chce się wyzalić, ale nic z tym nie robi, nie przyjmuje realnej pomocy znajomych w skutecznym "spacyfikowaniu" goscia, nie chce słyszeć o terapii dla siebie.

              Ja juz serio nie wiem, jak jej pomóc, bardzo chciałabym, ale naprawdę nie wiem jak. Poddaj jakiś pomysł, please - serio.
              • kora3 Acha Spawaczu 12.08.12, 12:25
                dziewczyna nie pochodzi z patologicznej rodziny. Jej rodzice to porzadni ludzie, pracowici (teraz na emeryturach). W jej domu nie było problemu alkoholowego, przemocy, ani niedostatku. Jej rodzeństwo nie układa sobie życia na jej sposób.
                • spawacz.drewna Re: Acha Spawaczu 12.08.12, 12:42
                  ja bym tego nie bral na 100% - w rodzinach patologicznych (i niech patologia nie kojarzy sie tylko z oszczanym pijakiem spod sklepu) istnieje nieformalna umowa,ze nie wolno nic mowic
                  to jest bardzo silne, bardzo, nawet nie wiesz jak mi trudno bylo kilkanascie lat temu sie przyznac (nawet przed samym soba) ze z takiej rodziny pochodze
                  • kora3 wiesz mozliwe 12.08.12, 12:46
                    ale ja poznałam rodziców i rodzeństwo tej kolezanki. Poza tym pochodzi ona z dośc znanej lokalnie rodziy, a miasto w którym teraz mieszkam nie jest ogromne:) Jakoś nie wierze, że dałoby się na serio dobrze ukryć jakiś problem i nikt by o tym nie plotkował.
                    • spawacz.drewna Re: wiesz mozliwe 12.08.12, 12:52
                      myslenie stereotypowe :) oni ladnie wygladaja, zajmuja sie dziecmi, maja pieniadze, u nich? NIGDY
                      toksyczna rodzina to rodzina gdzie wystepuje np przemoc emocjonalna, jedno slowo moze zabic dorastajace dziecko na dlugi czas, takie swieta boznonarodzeniowe tylko caly czas - jest ladnie, wszyscy sie usmiechamy a w kuchni nastepuje atak
                      akurat znam takie rodziny - nikt,nikt nie przypuszczal jaki dramat tam sie dzieje - dziecko pod ostrzalem rodzicow i znikad pomocy
                      ale wiesz - ja sie z Toba nie kloce tylko dziele doswiadczeniem :)
                      jak chcesz jej pomoc to popatrz na problem bez tego narzutu spolecznego a jak dalej uwazasz, ze problem nie plynie z rodziny to ja ja nie i nie mam pojecia a ona niech sie szlaja i sobie zycie niszczy
                      • kora3 Nie jestem specjalistą 12.08.12, 13:03
                        Spawaczu

                        Więc nie stwierdzam, że problem nie płynie z rodziny. Na oko - nie, ale własnie tylko na oko.
                        Ta kobieta ma dobrze po 40., od lat (od czasu kiedy wyszłą za maz - małżoeństwo zakończyło sie rozwodem z powodu zdrad meza dośc szybko) mieszka oddzielnie od rodziców.

                        Z tego co obserwuję ma z nimi dobry, bliski, ale dośc zdrowy kontakt - to znaczy nie jest to przedorosłe dziecko rodziców, którzy je pouczają, dyktują co ma robić itp. Moze się oczywiscie mylę, ale sądzę, że problem tu tkwi nie w rodzinie, a w zachwianiu poczucia włąsnej wartosci po tym nieudanym małzeństwie.

                        Wnoszę stąd, że kolezanka b. czesto powraca do tego tematu, w tym sensie, że sama o sobie mówi, że musi mieć jakiś feler jako kobieta, skoro mąż ją zdradzał na prawo i lewo.
                        Tłumaczymy jej, że on po prostu taki był (nie ma z nim kontaktu od ponad 20 lat), że nie ma to nic współnego z nią i jej kobiecością czy atrakcyjnością. Dajemy przykłądy ludzi b. atrakcyjnych i także zdradzonych, czy zdradzanych, ale nie pomaga.

                        Moze ona wybiera takich meżczyzn, bo uwaza się w wbrew opinii otoczenia za nieatrakcyjną, mającą jakiś defekt, jako kobieta? Nie wiem, ale o terapii słyszeć nie chce :(
                        • spawacz.drewna Re: Nie jestem specjalistą 12.08.12, 13:16
                          Moja znajoma tez ma dobry kontakt z rodzicami teraz ale szkody wyrzadzone jak byla mala dalej sa.
                          A moze ona po prostu ma bardzo delikatna konstrukcje psychiczna i ten rozpad malzenstwa ja zniszczyl. Rodzice nie nauczyli ja jak byc silna, jak sobie radzic ze stresem? To sprawa na pewno dla psychologa.
                          Ja bym zrobil tak - znalazl telefony do roznych anonimowych organizacji i jej dal. Tam siedza ludzie z wiekszym doswiadczeniem niz Ty czy ja. Zaprzeczy, odrzuci ale moze w kryzysie zadzwoni jak to jest anonimowe i cos zaskoczy.
                          • kora3 Re: Nie jestem specjalistą 12.08.12, 13:19
                            Być moze masz rację. Ja zauwazyłam, że ta dziewczyna nie radzi sobie ze stresem, czy kryzysem, ale w zasadzie tylko jesli dotyczą one sytuacji damsko-meskich. W sytuacjach zawodowych, rodzinnych (np. z dziećmi), czy towarzyskich radzi sobie dobrze.

                            Kilka razy podsuwałam jej kontakty do dobrych terapeutów poza jej miejscem zamieszkania (poczatkowo zasłaniała sie wstydem argumentując niechec do skorzystania z profesjonalnej pomocy), ale zawsze to odrzucała. Spróbuję kolejny raz za Twą poradą, dzięki...
                            • spawacz.drewna Re: Nie jestem specjalistą 12.08.12, 13:28
                              jak ona taka zamknieta to rozmowa z drugim czlowiekiem moze byc za trudna, za wczesnie
                              sama znajdz odpowiedni i jej daj

                              panoramafirm.pl/wa%C5%BCne_telefony_zaufania
              • zolza159 Re: Hmmm Spawaczu 12.08.12, 12:38
                Ale to już jest patologia, a nie o tym chciałam mówić ale ok.
              • spawacz.drewna Re: Hmmm Spawaczu 12.08.12, 12:38
                Nie jestem ani psychologiem ani terapeutom wiec moge tylko powiedziec to co widzialem. Kiedys bylem mocniej w to zaangazowany ale to byla praca z ludzmi DDA/DD. Moze u niej to samo jest? Wzorce wyniesione z dziecinstwa i spustoszenia poczynione w tym czasie nie pozwalaja jej normalnie zyc. Wiem, ze brzmi banalnie ale ona sie moze z czyms takim czuc dobrze paradoksalnie. Poczucie bezpieczenstwa przy takich typach. W innych sytuacjach czuje sie winna, ze jej nie zasluguje, etc..... No bo problem nie powstal sam z siebie. Nie chce isc na terapie, bo sie boi? Ciezko powiedziec - czasem pod warstwa normalnej rodziny ukrywal sie taki syf, ze mi szczeka opadala. Nie mow jej, ze ma cos robic (u mnie to wywolywalo skutek odwrotny), pogadaj z nia szczerze jak sie bedzie zalic, czego szuka, jakie ma marzenia, moze wyjdzie jakis brud. Ten cykl mozna przelamac.
                Moja znajoma ma 35 lat i mieszka z trzezwiejacym ojcem (nie pije od 10 ale dalej jest alkoholikiem w glowie) - wyprowadzila sie ale potem wrocila pomimo przemocy juz tylko emocjonalnej w domu. Tam sie czuje najlepiej i zyje nadzieja, ze ojciec zacznie byc normalny. I w kazdym kolesiu widzi ojca ale tak wzorcowo, z ksiazek.
                • kora3 Rozumiem Spawaczu 12.08.12, 12:43
                  U mojej koleżanki nie było w domu problemu ani alkoholu, ani przemocy, ani niedostatku. Jej rodzeństwo nie ma podobnych do niej problemów.
                  • spawacz.drewna Re: Rozumiem Spawaczu 12.08.12, 12:45
                    ehhh o toksycznych rodzinach slyszalas?
                    • kora3 Re: Rozumiem Spawaczu 12.08.12, 12:47
                      pewnie. Rozumiem, ze ludzie takie rzeczy ukrywają, czasem nawet bardzo dobrze, ale ... poczytaj post powyżej.
        • zolza159 Re: Zołzo temat przewałkowany już na wszystkie st 12.08.12, 11:52
          spawacz.drewna napisał:

          > tak na serio - to w realnym życiu widzę, ze owi niezaradni panowie wcale ni
          > e mają się źle. Całkiem sporo jest babek chcących sie takim "zaopiekować"

          >
          > no niestety taka prawda, sam mam kilka kolezanek ktore sie powiazaly z takimi,
          > koles siedzi a ona zapieprza
          > ale nie winmy ich, najczesciej takie kobiety pochodza z dysfunkcyjnych rodzin i
          > nie sa w stanie poradzic sila ktora je kieruje -moze dzieki terapii i madrosci
          > zyciowej udaje im sie potem go ogarnac
          > ale znam tylko jeden taki przypadek :(

          Coś w tym musi być, a już nie mówiąc o tym że taki facet jest kompletnie niemęski. Co nie ?
          • kora3 O tu muszę zaprotestować Zołzo 12.08.12, 12:00
            zolza159 napisała:
            >
            > Coś w tym musi być, a już nie mówiąc o tym że taki facet jest kompletnie niemęs
            > ki. Co nie ?


            bo napisałaś tak, jakby owa "niemęskośc" odczuwana w zwiazku z tymi panami przez Ciebie, miałą być obligatoryjna dla reszty damskiej populacji.
            A tak nie jest - to jest subiektywne odczucie. Są kobiety lubiące opiekować się - ogólnie. No i opiekują się takim mężczyzną, nie odczuwają go jako niemeskiego (w kazdym razie na poczatku), ale jako słodkiego, milusiego, bez natury wojownika itp. - takie spore dziecko:)

            A propos tej "meskosci" i jej postrzegania, to jedna z moich znajomych dowiedziawszy się o zawodzie mojego faceta powiedziała "o jaki meski facet" - na oczy go nie widzac i nie zamieniwszy jeszcze słowa. Z kolei mąż naszej współnej kolezanki - takze jej nieznany wóczas z mety był w jej oczach, jako prawnik - niemeski. Mnie takie coś z lekka rozwala powiem Ci :)
          • spawacz.drewna Re: Zołzo temat przewałkowany już na wszystkie st 12.08.12, 12:03
            Coś w tym musi być, a już nie mówiąc o tym że taki facet jest kompletnie niemęski. Co nie ?

            no nie wiem, meski niemeski to kwestia indywidualna
            tak samo jak kobiecosc
    • lena.nocna Re: Facet bez ambicji 12.08.12, 12:04
      Skoro mało zarabia i nie poświęca czasu na rozwój, zawsze może ten czas przeznaczyć na dom, zakupy, itp. Kobieta miałaby wtedy czas na zarabianie. Jednak jeśli to totalny leń to ja bym go nie tknęła.
      • zolza159 Re: Facet bez ambicji 12.08.12, 12:18
        lena.nocna napisała:

        > Skoro mało zarabia i nie poświęca czasu na rozwój, zawsze może ten czas przezna
        > czyć na dom, zakupy, itp. Kobieta miałaby wtedy czas na zarabianie. Jednak jeśl
        > i to totalny leń to ja bym go nie tknęła.

        a co jesli tem czas poświęca na swoje pasje ?
        • mijo81 Re: Facet bez ambicji 12.08.12, 12:21
          To i tak jest do niczego .... każda kobita szuka chłopa, który byłby w stanie ją utrzymać, jak nie jest w stanie, to jest do niczego
          • leniwy_pierog Re: Facet bez ambicji 12.08.12, 12:23
            Nie każda.
          • lena.nocna Re: Facet bez ambicji 12.08.12, 12:29
            No chyba nie do końca. Ja nie chciałabym wisieć na kimś żeby mnie utrzymywał. Raczej wolałabym kogoś, z kim mogłabym dzielić obowiązki i wolny czas.
            • mijo81 Re: Facet bez ambicji 12.08.12, 21:02
              Widzę, że trzeba jaśniej ...... każda poszukuje chłopa, który byłby w stanie ją utrzymać, gdyby sama nie dała rady
        • kseniainc Re: Facet bez ambicji 12.08.12, 12:23
          bicie piany;-p zolza o co faktycznie chodzi? Załóż konkretny temat, to może będzie o czym rozmawiać, na razie nie bardzo jest o czym dyskutować, bo szukasz, szukasz i.............
          • zolza159 Re: Facet bez ambicji 12.08.12, 12:41
            kseniainc napisała:

            > bicie piany;-p zolza o co faktycznie chodzi? Załóż konkretny temat, to może będ
            > zie o czym rozmawiać, na razie nie bardzo jest o czym dyskutować, bo szukasz, s
            > zukasz i.............

            Temat jest konkretny , czy jestes w stanie związać z sie z facetem, który zarabia mniej od Ciebie?

            Odpowiedzi tak lub nie.
            tyle że temat ma wiele wątków powiązanych ...
            • kseniainc Re: Facet bez ambicji 12.08.12, 12:44
              tak
              związek to też dawanie, a nie tylko branie;-)
        • spawacz.drewna Re: Facet bez ambicji 12.08.12, 12:23
          oni najczesciej poswiecaj swoj czas na pasje
          taka zagrywka, ktora pozwala kobietom wierzyc ze ich facet robi cos wartosciowego i ona nie jest kompletna idiotka bedac z nim
        • lena.nocna Re: Facet bez ambicji 12.08.12, 12:25
          To wtedy kobieta jest jego robotem i źródłem utrzymania = wykorzystuje ją. Nie lubię trutni, nie związałabym sie z trutniem nawet gdybym kochała.
    • julio-iglesias Re: Facet bez ambicji 12.08.12, 13:25
      a ty sama ile zarabiasz? jakie masz wyksztalcenie i co soba reprezentujesz? co mozesz takiemu facetowi , ktory bedzie zarabial kupe szmalu, zaoferowac?
      cwaniaro, poszukaj sobie kogos na swoim poziomie! co ty sobie myslisz? ze zlapiesz jakiegos jelenia, ktory bedzie na ciebie pracowal a ty bedziesz lezala i pachniala?
    • astrofan Re: Facet bez ambicji 12.08.12, 21:35
      jesteś naznaczona stygmatem pożądania kasy, dlatego nigdy nie wyrwiesz się z biedy
    • minasz Re: Facet bez ambicji 12.08.12, 21:45
      jak jestes ambitna i wykształcona i zarabianie pieniedzy to dla ciebie fun
      to zarabiaj duzo i tyle
    • silic Banał. 13.08.12, 10:46
      Jak mężczyzna zarabia więcej od kobiety, to jest dobrze ( pod warunkiem , że on wykłada swoje pieniądze na nią ). Jak kobieta zarabia więcej od mężczyzny , to jest problem ( zwłaszcza, gdyby ona musiała wydać swoje pieniądze na niego ).
    • stary.dziadyga Re: Facet bez ambicji 13.08.12, 12:03
      Nie, bo zapewne jest również nudziarzem, nieudacznikiem i nie myśli realistycznie o życiu.
      Posiadane wykształcenie i aktualne zarobki to juz konsekwencje tego kim jest.
      • josef_to_ja Re: Facet bez ambicji 13.08.12, 13:11
        A jak facet nie jest nudziarzem tylko imprezowiczem myślącym chwilą? A czasem zarobki nijak się mają do wykształcenia. Poza tym najważniejsze decyzje o swoim życiu człowiek podejmuje w momencie bycia debilem. Jeśli ktoś w wieku nastu lat wpadnie w okres buntu, wagarów i jechania na samych dwójach może się już w życiu z tego nie wykaraskać. Lekarzem już raczej nigdy nie zostanie. Droga edukacyjna mająca doprowadzić do dostania się na medycynę to okres ciągłego trzymania ręki na pulsie przez całą szkołę średnią. Nie każdy w wieku nastu lat jest w stanie znieść taki poziom napięcia i potrafić się skupić na osiągnięciu celu.
        • stary.dziadyga Re: Facet bez ambicji 13.08.12, 13:47
          O! Uderz w czułą stronę Józka a się odezwie.

          > A jak facet nie jest nudziarzem tylko imprezowiczem myślącym chwilą?

          O ile ma tzw master plan to git.

          A czasem z
          > arobki nijak się mają do wykształcenia.

          Słusznie i ja nie twierdzę, że jest inaczej.
          Jak pisałam wykształcenie i zarobki (razem) to rzecz wtórna do tego jakim się jest.

          Zresztą weź Ty przestań mieć kompleks na punkcie braku wykształcenia, bo to Ty masz robić wrażenie na ludziach, a nie fakt że masz jakieś tam studia. Przeciez zanim ktos zdąży zapytać o wyksztalcenie to zdąży juz Cię dobrze poznać. Więc jakie to będzie miało wtedy znaczenie?

          P.S. Mam dużo znajomych świeżych lekarzy, m.in. moją najlepszą kumpelę i powiem Ci że wcale tak różowo byc lekarzem nie jest, a ścieżka do tego zwodu jest trudna i bardzo bardzo długa, także nie masz czego żałować!
          • josef_to_ja Re: Facet bez ambicji 13.08.12, 14:06
            Mam skończone studia, ale humanistyczne, więc jestem praktycznie robotnikiem niewykwalifikowanym. Od kilku lat bujam się po biurach, ale zarabiam tylko na waciki. Powiem Ci tak. A co do mojego postu to chodziło mi, że młody człowiek może popaś w bunt, zacząć wagarować, brać narkotyki. Potem jak się uspokoi to pewnych spraw już może nie odkręcić i nie nadrobić. Więc pewnie skończy na humanistycznych studiach i będzie marzył żeby chociaż referentem w urzędzie zostać. Chodziło mi też o to, że żeby zostać lekarzem to trzeba już od pewnego wieku mieć taki plan i ciężko na to pracować. A w młodym wieku mało kto myśli przyszłościowo. Większość myśli, że jakoś to będzie.
            • stary.dziadyga Re: Facet bez ambicji 13.08.12, 14:25

              Wiem dokładnie jak to jest. Sama nie poszłam w życiu tą ścieżką co pierwotnie chciałam i też mam studia humanistyczne.

              No i tu do gry własnie zaradność, bo w takiej sytuacji jest wiele, wiele osób. Równiez ja i wielu moich znajomych. I tak to wygląda, że ci mniej zaradni bujają się po jakichś tam pracach i narzekają, a ci bardziej zaradni biorą sprawy w swoje ręce i robią jak najwięcej z tego co mają.


              • josef_to_ja Re: Facet bez ambicji 13.08.12, 14:40
                Czasem też ktoś może być minimalistą, cenić sobie święty spokój albo po prostu nie lubić zbyt dużego ryzyka. A założenie swojej własnej działalności to duże ryzyko. Bo jak nie wypali to można się potem przez kilka lat bujać z komornikiem i jeść suchy chleb ze smalcem. Nie każdy również zrezygnuje z ciepłej, ale mało płatnej posadki w urzędzie na rzecz tyrania na zmiany na produkcji, za nieco większą stawkę. Poza tym jak już ktoś na dobre ugrzęźnie w pracy fizycznej to raczej pozostanie w niej na zawsze. Ktoś po po 30stce mający za sobą ponad 10 lat tyrania na magazynie raczej do biura łatwo nie wskoczy, nawet jeśli ma wyższe, ale zero doświadczenia w zawodzie.
                • kseniainc Re: Facet bez ambicji 13.08.12, 14:54
                  kto nie ryzykuje ten nie ma;-p
                  • josef_to_ja Re: Facet bez ambicji 13.08.12, 15:25
                    Inna sprawa, że dzisiaj żeby ryzykować już trzeba coś mieć, bo banki nie udzielają chętnie kredytów golasom bez zabezpieczenia. ;)
                    • kseniainc Re: Facet bez ambicji 13.08.12, 15:30
                      co sprytniejsi piszą o dofinansowanie;-p
                      • kombinerki.pinocheta Re: Facet bez ambicji 13.08.12, 15:33
                        Sprytniejsi? Zwykle zebranie o kase. ŻEBRANIE !
                        • kseniainc Re: Facet bez ambicji 13.08.12, 15:36
                          ja nie uważam , że wszystko się NALEŻY;-p czasem trzeba zawalczyć;-p
                          • josef_to_ja Re: Facet bez ambicji 13.08.12, 15:45
                            Zgadzam się z Tobą. Co się daje, to się kraje. Jakbym zakładał firmę to bym się starał z różnych dofinansowań uciułać ile można.
                          • kombinerki.pinocheta Re: Facet bez ambicji 13.08.12, 15:47
                            Ci "ambitni" i "walczacy", o ktorych piszesz skladaja podanie i dostaja wiecej kasy niz ja zdolalem zaoszczedzic przez 2 lata.
                            Znam takich co za te pieniadze kupuja sobie samochody i zapewne wyrywaja pozniej takie "ambitne" paniusie jak ty.

                            Niektorzy nie jezdza na wakacje, nie wychodza nigdzie by miec pieniadze na wlasny interes, a tobie imponuje zebranie.

                            Zapewne tez jestes z tych "ambitniejszych"?
                            • josef_to_ja Re: Facet bez ambicji 13.08.12, 15:51
                              Kombi, już pisałem. Co się daje, to się kraje. Wypełnianie PIT-a tak żeby sobie różne rzeczy odliczyć od podatku albo dostać zwrot podatku to też żebranie?
                              • josef_to_ja Ktoś przedsiębioczy stara się maksymalizować zysk. 13.08.12, 15:53
                                Może i oszczędzać by więcej inwestować i dodatkowo nie gardzić też funduszami unijnymi i różnymi ulgami. Jak się daje, tak się kraje.
                              • kombinerki.pinocheta Re: Facet bez ambicji 13.08.12, 15:54
                                Nie. Uwazam, ze ludzie nie powinni wypelniac PITow.

                                Uwazam tez, ze nie potrzebuje programu "rodzinka na swoim", ministerstwa sportu, ministerstwa kultury czy edukacji, dlatego panstwu nie nalezy sie oddawac zbyt wielu swoich pieniedzy. Gdyby panstwo zabieralo maksymalnie 20% byloby ok, ale ze bierze ponad 50% to cieszy mnie praca rodakow na czarno.
                                • josef_to_ja Re: Facet bez ambicji 13.08.12, 15:57
                                  Jak ktoś pracuje na czarno to zazwyczaj jest zarejestrowany w PUP jako bezrobotny, Ty płacisz na jego ubezpieczenie zdrowotne, być może również on pobiera jakieś zapomogi od MOPSu np. "rodzinne" i takie tam różne.
                                  • kombinerki.pinocheta Re: Facet bez ambicji 13.08.12, 16:03
                                    > Jak ktoś pracuje na czarno to zazwyczaj jest zarejestrowany w PUP jako bezrobot
                                    > ny

                                    Niekoniecznie Mistrzu. Ten ktos pracuje, zarabia i wydaje, chociazby na jedzenie czy na oplaty, wiec splaca swoje ubezpieczenie w ten sposob.

                                    MYSL CZLOWIEKU !

                                    > ieś zapomogi od MOPSu np. "rodzinne" i takie tam różne.

                                    Wiekszosc zapomog tez mozna zlikwidowac.
                                    • josef_to_ja Re: Facet bez ambicji 13.08.12, 16:12
                                      Praktycznie każdy wydaje na jedzenie i opłaty, a ten pracujący na czarno omija składki na ZUS, NFZ i podatki. Już z tego tytułu inni płacą na jego ubezpieczenie.
                                      • kombinerki.pinocheta Re: Facet bez ambicji 13.08.12, 16:17
                                        Jednak nie myslisz. Mala podpowiedz. W produktach, ktore kupujesz jest podatek.
                                        • josef_to_ja Re: Facet bez ambicji 13.08.12, 16:25
                                          Pisałem wyraźnie, że jedzenie kupują wszyscy (więc płacą podatek). Jednak pracując na czarno, będąc ubezpieczonym przez urząd pracy omijasz wiele płatności, które płacą inni obywatele. Co z tego, że taki pracujący na czarno kupując produkty płaci podatek? Skoro ktoś inny też kupuje produkty, a dodatkowo z jego wynagrodzenia jest potrącany i podatek i różne składki. Ów podatek i owe składki są w przypadku pracującego na czarno omijane.
                                          • josef_to_ja Inne profity z pracy na czarno. 13.08.12, 16:36
                                            Było już o darmowym ubezpieczenie, omijaniu podatku od pensji, omijaniu składek, zapomogach. To jednak nie koniec. Pracujący na czarno może się migać od alimentów i jako bezrobotny mieć je przyznane najniższe z możliwych, dodatkowo mając długi może być dla komornika nieściągalny. Pracujący na czarno to więc klasa uprzywilejowana.
                                            • kombinerki.pinocheta Re: Inne profity z pracy na czarno. 13.08.12, 16:51
                                              > Było już o darmowym ubezpieczenie,

                                              Przeciez ci napisalem, ze ubezpieczenie nie jest darmowe, bo gosc kupuje produkty, a jak kupuje produkty to placi podatki. Kupuje paliwo, fajki, uzywa wody, elektrycznosci = placi podatki.

                                              Czy to tak ciezko zrozumiec?

                                              >To jednak nie koniec. Pracujący na czarno może się migać od alime
                                              > ntów

                                              Rownie dobrze moze wyjechac do Chile i tam tez od niego nie sciagna pieniedzy.
                                              Pan Minister Pawlak pracuje, zarabia i tez chcial uniknac placenia alimentow.
                                              Co to za argument?

                                              Poza tym tutaj dochodzi kwestia etyki danego osobnika.

                                              > dodatkowo mając
                                              > długi może być dla komornika nieściągalny.

                                              Majac prace bedzie mial pieniadze, a pieniedzy, ktorych nie oddal panstwu bedzie mogl oddac wierzycielowi.

                                              Pracujący na czarno to więc klasa u
                                              > przywilejowana.

                                              Dlatego cieszy mnie nie wypelnianie pitow przez rodakow. Niech beda klasa uprzywilejowana w samym centrum Europy. Brzmi dumnie.
                                              A jeszcze lepiej. Niech im sie godnie zycie uklada, bez tak wysokiego ucisku podatkowego.

                                              Zreszta to jest skutek. Przyczyna lezy w panstwie, ktore w kazdej dziedzinie zycia chce miec cos do powiedzenia. Nalezy odciazyc panstwo z obowiazkow to one odciazy podatnikow.

                                              Brzmisz jak urzedas, ktorego wchlonal system. Mysl samodzielnie, bez ingerencji panstwowego aparatu i jego "madrosci".
                                              • josef_to_ja Re: Inne profity z pracy na czarno. 13.08.12, 17:07
                                                Te podatki to płaci każdy. Pan pracujący na czarno płaci tylko podatki od towarów i usług, ale ktoś pracujący legalnie też to wszystko płaci plus jeszcze inne płatności. Kiepski argument.
                                                A jak nie będzie chciał oddawać wierzycielowi? Pracujący legalnie nie będzie miał wyboru. Więc ta możliwość wybór to już jakiś profit z pracy na czarno.
                                                Inna sprawa Kombi, że na czarno to się głównie robi na budowie i najczęściej to czy pracujesz legalnie, czy nie nie zależy od Ciebie, a od pracodawcy. Szczerze mówiąc wolałbym być urzędasem, niż Mietkiem wąsaczem z budowy pracującym na czarno, który dzień zaczyna od ćwiartki wódki, na dodatek jak roboty akurat ni ma to siedzi parę miechów w domu i czeka na telefon od szefa. Dla Ciebie pracujący na czarno to bohaterowi robiący system w balona, a tak naprawdę to oni wcale nie mają tak różowo. Dodatkowo nie mają pewności czy zobaczą swoją kasą i dostaną jej tyle ile im obiecano. Chociaż czasem pracodawca zatrudniający na czarno ma cykora i ze wszystkich terminów i zobowiązań wywiązuje się lepiej niż ten zatrudniający legalnie, bo boi się ewentualnych donosów. Ten zatrudniający legalnie za zaległości w wypłacaniu wynagrodzenia może np. dostać tylko jakąś śmieszną karę od PIP.
                                          • kombinerki.pinocheta Re: Facet bez ambicji 13.08.12, 16:38
                                            Co z tego, że taki pracujący na czarno kupując produ
                                            > kty płaci podatek? Skoro ktoś inny też kupuje produkty, a dodatkowo z jego wyna
                                            > grodzenia jest potrącany i podatek i różne składki. Ów podatek i owe składki są
                                            > w przypadku pracującego na czarno omijane.

                                            To niech tez przestanie je oplacac. Niech tez pracuje na czarno jak czuje sie gorszy.

                                            A przeciez, bym zapomnial. Ten placacy skladki bedzie mial wyyyysoka emeryture na stare lata. :)
                                            • josef_to_ja To niech pracujący na czarno się wyrejestruje. 13.08.12, 16:42
                                              Niech sobie sam opłaca prywatnie opiekę zdrowotną i niech nie korzysta z darmowego ubezpieczenia z urzędu pracy.
                                              • kombinerki.pinocheta Re: To niech pracujący na czarno się wyrejestruje 13.08.12, 16:56
                                                Brak w tobie empatii dla "ciezko pracujacych urzedasow".

                                                Przeciez gdyby nie byli zarejestrowani w PUPie to niektore panie w urzedzie stracilyby prace. - hahahaha stosuje twoj tok myslenia.

                                                Koniec. Juz mi sie nie chce.
                                                • kseniainc Re: To niech pracujący na czarno się wyrejestruje 13.08.12, 17:03
                                                  A Ty co takiego robisz, by nie być aspołecznym?
                                        • kseniainc Re: Facet bez ambicji 13.08.12, 16:26
                                          a Ty skad masz kupisy?;-p
                            • kombinerki.pinocheta Re: Facet bez ambicji 13.08.12, 15:52
                              hahahahahaha

                              To jest wlasnie to o czym pisze.

                              kseniainc napisała:

                              > nie toleruję w swoim otoczeniu ludzi bez ambicji i honoru. Jeśli wystarcza mu t
                              > o co jest i nie probuje nawet się postarać to do tego jeszcze jest leniem;-p


                              Na tym forum panienkom imponuje spryt, ambicja i robienie karierki. Najlepiej przy pomocy pozyczonych/wyzebranych pieniedzy.
                              • josef_to_ja Re: Facet bez ambicji 13.08.12, 15:54
                                Skoro państwo na coś pozwala to dlaczego z tego nie korzystać? Jakbyś stracił pracę to byś odmówił pobierania zasiłku zasłaniając się honorem?
                              • kseniainc Re: Facet bez ambicji 13.08.12, 15:58
                                panienki to w burdelu;-p
                                lepiej być bezrobotnym i żebrać o kuronia?hahahha
                                albo jeszcze lepiej żerować na rodzicach lub nadal być pasożytem i liczyć na bogatego chłopa;-p
                                Aha-te pogrubienie nie było koniecznie-ślepa nie jestem;-p
                                I dla Ciebie PANI;-P
                                • kombinerki.pinocheta Re: Facet bez ambicji 13.08.12, 16:07
                                  > panienki to w burdelu;-p

                                  Jeszcze w XVII wieku w Polsce okreslenie "panienko" odnosilo sie do mlodych kobiet, podobnie jak dzierkatka. Pelne szacunku okreslenie mlodych dam.
                                  Dopiero w XVIII-wiecznej Polsce zaczeto na wieksza skale uzywac okreslenia "kobieta". Dawniej bylo to obrazliwe, bo wtedy liczyly sie damy, panie czy niewiasty.

                                  > I dla Ciebie PANI;-P

                                  Tutaj dla mnie jestes nickiem.
                                  • kseniainc Re: Facet bez ambicji 13.08.12, 16:16
                                    piernicz, piernicz ja poczytam;-p
                      • josef_to_ja Re: Facet bez ambicji 13.08.12, 15:36
                        Nie jest z tym tak prosto, a jak nie wypali to trzeba kasę oddać.
                        • kseniainc Re: Facet bez ambicji 13.08.12, 15:46
                          pozytywne myślenie i wiara we własne siły to już połowa sukcesu. Czarnowidztwem przyciągasz pecha;-p
                • kombinerki.pinocheta Re: Facet bez ambicji 13.08.12, 15:01
                  Twoj problem polega na tym, ze patrzysz na siebie przez pryzmat suczych wymagan.

                  Myslisz, ze arabowie czy czarni tyle bzykaja bialasek, bo maja wyksztalcenie, sa kulturalni, inteligentni czy dystyngowani?

                  Polki maja to do siebie, ze sa zaklamane, wiec nie nalezy sie zbytnio przywiazywac do ich slow.

                  To ty tworz swiat wokol ciebie i nie rob tego dla kogos tylko dla siebie.

                  Tutaj kazda jest ambitna, piekna, wyksztalcona, madra, ale tej madrosci to w postach nie widac.

                  Jak suka ci sie nie podoba to ja olej.
                • stary.dziadyga Re: Facet bez ambicji 13.08.12, 15:03
                  > Czasem też ktoś może być minimalistą, cenić sobie święty spokój albo po prostu
                  > nie lubić zbyt dużego ryzyka.

                  No pewnie, ja np. jestem taką nawróconą minimalistką i wielkiej kariery juz raczej nie zamierzam robić (ale myslę że jakby mi się odmieniło to mam jeszcze czas na decyzje).
                  Tyle że w ramach zaradności zmieniłam pracę na mniej wymagająca, a lepiej płatną i żyję sobie spokojnie.

                  Jakbym miała teraz zakladać rodzinę (bo takie intencje ma autorka wątku) z jakimś sfrustrowanym biedakiem, który swojej sytuacji nie potrafi zmienić? Przecież jeśli chcemy mieć rodzine, czyli dzieci to muszę wiedzieć, że mogę liczyć na niego w każdej sytuacji!
                  • josef_to_ja Re: Facet bez ambicji 13.08.12, 15:31
                    Ja bym dodał, że jeszcze przydaje się taki miks oszczędności z pracowitością. Np. możliwie jak najrzadsze wizyty u mechanika (a dobrego i niedrogiego fachowa można poszukać, tylko też trzeba ruszyć głową, a nie każdemu się chce) i stawianie na naprawianie samodzielne, zmienianie opon na zimowe samemu, niekorzystanie z myjni samochodowej, poświęcenie trochę wysiłku na szukanie najtańszych części, sprzedawanie poprzedniego telefonu komórkowego na Allegro (zazwyczaj niszczyłem poprzednie telefony, ale mam w niezłym stanie poprzedni trzyletni, od roku już go nie używam i nawet nie chce mi się go sprzedawać, tak po prostu z lenistwa). To tylko takie przykłady.
        • leniwy_pierog Re: Facet bez ambicji 13.08.12, 15:40
          Imprezowicz zyjący chwilą też może być nudziarzem:)
          • josef_to_ja Re: Facet bez ambicji 13.08.12, 15:46
            Dla różnych imprezujących blondynek będzie wręcz partnerem idealnym. :)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka