Dodaj do ulubionych

Moja żałosna historia

02.09.12, 12:58
Z serii love story, niech czytają tylko zainteresowani ...
Więc tak, poznałam faceta jakieś przeszło 3 lata temu, juz po pierwszym spotkaniu wiedziałam że z tą osobą połączy mnie coś wyjątkowego, miłość prawie od pierwszego wejrzenia, wierzę w przeznaczenie i moja intuicja mówi mi że to jest moja druga połowa. To jest facet, który podoba mi się pod każdym względem i wiem że nigdy nie spotkam już kogoś kto zrobi na mnie takie wrażenie. Bo jak można spotkać swoją drugą - drugą połowę ???? Spotkałam się z nim parę razy, był sex, po czym on stwierdził że do siebie nie pasujemy. Niestety dla mnie to nie jest wystarczający argument żeby o nim zapomnieć, chociaż staram się, w ciągu tych paru lat poznałam paru facetów, ale nic z tego nie wyszło na dłużej, i szybko o nich zapominam, natomiast ON cały czas jest w mojej głowie, czasem mniej czasem więcej a im więcej czasu mija tym częściej o nim myslę. Mamy jakiś tam kontakt, podobno wciąż jest sam, tak twierdzi. Nie wiem co dalej ze mną będzie, nie radzę sobie z tym, i żałuję że go w ogóle poznałam, bo po co skoro to sie tak potoczyło, ale z drugiej strony nie wierze żeby to był przypadek. Nie wiem jak inni ludzie radzą sobie z takimi odczuciami że potrafią zapomnieć i żyć normalnie dalej, bo podobno czas pozwala zatrzeć ślady, a u mnie jest wręcz odwrotnie. Może coś ze mną jest nie tak, to chyba nie jest normalne żeby nie móc zapomnieć skoro i tak prawie sie nie widujemy. Cały czas mam nadzieję że on zmieni zdanie.
Obserwuj wątek
    • good_morning Re: Moja żałosna historia 02.09.12, 13:03
      nie ma to jak sobie tez wmawiac rozne rzeczy i sie nakrecac
      po co ci to?
      • zorralda Re: Moja żałosna historia 02.09.12, 13:07
        No ale jaki sens ma życie skoro nie można go przeżyć z tą osobą ?
        Próbowałam już różnych rzeczy ,praca, inni faceci, studia, ale to nie pomogło.
        • good_morning Re: Moja żałosna historia 02.09.12, 13:09
          zyj i nie koncentruj sie na nim, bo zamykasz sie na innych
    • qw994 Re: Moja żałosna historia 02.09.12, 13:04
      > Może coś ze mną jest nie tak, to chyba nie jest normalne żeby nie móc zapomnieć
      > skoro i tak prawie sie nie widujemy.

      Racja.
    • swiete.jeze Re: Moja żałosna historia 02.09.12, 13:05
      > Spotkałam się z nim parę razy, był sex,

      Seks, ku...!
      • wersja_robocza Re: Moja żałosna historia 02.09.12, 13:08
        Jerzy, nie denerwuj się, bo kolce Ci się stępią, no. Kalkują z angielskiego bez pomyślunku.:cool:
        • swiete.jeze Re: Moja żałosna historia 02.09.12, 13:15
          Ja już jestem bardziej upierdliwa od krytyka systemu edukacji pod jego wszystkimi nickami razem wziętymi.
          • koham.mihnika.copyright przyjmij, ze seks jest otwarty, taki dla odwaznych 02.09.12, 16:02
            a sex, to jest niby to samo, ale ze skrzyzowanymi nogami.
            Seks czy sex to klaka z angielskiego, czemu sie czepiasz. jest tyle doskonalych rodzimych czasownikow czy rzeczownikow na te okolicznosc.
          • maly.jasio Re: Moja żałosna historia 02.09.12, 23:28
            swiete.jeze napisała:
            > Ja już jestem bardziej upierdliwa ...

            Ale mnie tam to lata i powiewa...
            ja posexsze zawsze chetnie - nawet te upierdliwe.
      • mariuszg2 Re: Moja żałosna historia 02.09.12, 13:13
        stosunek płciowy, zbliżenie, spółkowanie, pożycie intymne, ale nigdy seks (o sexie nie wspomne!)
    • wersja_robocza Re: Moja żałosna historia 02.09.12, 13:07
      Niektórzy potrzebują więcej czasu od innych. Z kolejnymi ci nie wychodzi, co cień tamtego stale się za tobą wlecze. Nie dajesz im szansy.
      Problem nie tkwi w otoczeniu, tylko w tobie. To do uleczenia.:cool:
    • jowita771 Re: Moja żałosna historia 02.09.12, 13:14
      Jeśli wierzysz w przeznaczenie i połowy, to powinnaś już wiedzieć, że on Twoja druga połową jednak nie jest, bo gdyby był, to nie miałby uczucia, że do siebie nie pasujecie.
    • raohszana Re: Moja żałosna historia 02.09.12, 13:19
      Lekarz psychiatra i psycholog, takie zafiksowania się leczy.
    • ipsetta Re: Moja żałosna historia 02.09.12, 14:42
      Przykre i współczuję. Wiem, zresztą jak niejedna, co to znaczy facet spełniający wszystkie `kryteria`. I wiem, co to znaczy być zrobioną przez takiego na szaro :)

      Czy ten facet nie jest twoją pierwszą miłością czasem? Bo takie wrażenie można odnieść, gdy piszesz o studiach.

      >chociaż staram się, w ciągu tych paru lat poznałam paru facetów, ale nic z tego nie wyszło
      > na dłużej

      Wg mnie tu takie staranie nie pomoże, bo to nie sztuka poznawać byle kogo. Jakoś tak jest, że fajnych poznaje się przypadkiem, lub nagle zaczynasz widzieć w kimś od dawna ci znanym...

      W każdym razie nie ma co się łudzić. A to, że facet jeszcze nie ma kobiety, nie znaczy, że skrycie pragnie ciebie.

      >Spotkałam się z nim parę razy, był sex, po czym on stwierdził że do siebie nie pasujemy.

      Poza tym - nie krytykując nikogo - chyba nie warto zaczynać znajomości od łóżka. Z facetami też trzeba się umiejętnie obchodzić.
      • zorralda Re: Moja żałosna historia 02.09.12, 14:55
        Tak ja wiem, to wszystko prawda, interesuje się troche psychologią itp, ale co do tego ma zdrowy rozsądek i jakiekolwiek logika, NIC.
        Nie to nie jest moja pierwsza miłość, to facet którego poznałam po długim, poważnym związku i o tamtym szybko przestałam myśleć a o NIM nie potrafię.
        • ipsetta Re: Moja żałosna historia 02.09.12, 15:13
          wiem, ze w takich sytuacjach logika nie pomaga :(. Ale wystarczy zdać sobie sprawę, że najprawdopodobniej znajdzie się kolejny, przy którym zapomnisz, tak samo jak zapomniałaś o poprzednim. Nie przejmuj się, tylko korzystaj z tej psychologii przy następnym fajnym facecie.
          • wielkafuria Re: Moja żałosna historia 02.09.12, 15:26
            na szczescie w tytule już zawarłaś wszelkie komentarze na swoj problem, wiec ja już Cię oszczędzę...

            strasznie Ci wspolczuje. Ja do swojego ostatniego tez mam senstyment, ale bylam z nim kilka lat...i na poczatku tez obiektywnie fajniejsi faceci byli z marszu odrzucani że niby tamtemu do pięt nie dorastają, ale jak juz mi przeszło to sobie radośnie hasam tu i tam i staram sie nie miewac wiekszych problemow niż muszę :P
          • zorralda Re: Moja żałosna historia 02.09.12, 15:29
            Tylko że tamten i inni nie dorównują JEMU nawet w małym procencie, a ja muszę zyć ze świadomością że ktoś taki w ogóle istnieje, ale co z tego , zastanawiam się tylko czy będę musiała z tym żyć aż do końca, jak w nocach i dniach hehe ...
            • good_morning Re: Moja żałosna historia 02.09.12, 15:33
              a ty wiesz, ze od kaz\dego zawsze sie znajdzie gdzies ktos jeszcze lepszy?
              to teraz idz o tym pomyslec ;)
            • ipsetta Re: Moja żałosna historia 02.09.12, 15:52
              Zorralda ma rację!

              A marzyłaś o facecie, który zrobi cie na szaro??????? Bo jeśli nie, to temu jednak czegoś brakuje... Warto byłoby zdać sobie sprawę, że nie dla każdego wymarzonego faceta TY BĘDZIESZ WYMARZONĄ KOBIETĄ!!!

              Poza tym pomyśl, czy wtedy rzeczywiście wyczułaś, że on jest tobą poważnie zainteresowany? Bo coś mi się zdaje, że to tylko twoja nadinterpretacja była.

              • ipsetta Re: Moja żałosna historia 02.09.12, 15:58
                a jeszcze jedno:

                Jest tak, gdy cały czas obracasz się w tym samym środowisku, nie masz okazji bycia w innym (choćby np. inny wydział uczelni). Przy zmianie otoczenia, miasta, kraju zobaczyłabyś, że takich SUPER gości jest nie tak mało!!!! Bo mam wrażenie, że albo to Ty jesteś desperatką, albo żyjesz w uwstecznionym środowisku :)
                • zorralda Re: Moja żałosna historia 02.09.12, 16:11
                  nie, to nie ma nic do rzeczy, i nie obrażaj mnie,
                  pracuje w dużej firmie, spotykam dużo ludzi, wcześniej dużo podróżowałam, ale co to ma do rzeczy ????????? Znam ludzi którzy nie wyściubili nosa poza swoje miasto i poznali kogoś w swoim bloku w którym mieszkają od urodzenia, to też jest chyba przeznaczenie ?
                  O to mi własnie chodzi że to co robisz i gdzie jesteś nie ma żadnego znaczenia, po prostu musi się zdarzyć to czy tamto, albo może ...
                  • raohszana Re: Moja żałosna historia 02.09.12, 16:12
                    Przede wszystkim porzuć wiarę w przeznaczenia i inne zabobony. Życie to życie, a nie bajka.
                  • wielkafuria Re: Moja żałosna historia 02.09.12, 16:16
                    nie przejmuj sie, jak się dasz dobrze wybzykać to ci minie :)
                    a jak ci nie minie proponuję dobrego psychologa...
                  • ipsetta Re: Moja żałosna historia 02.09.12, 16:32
                    >nie, to nie ma nic do rzeczy, i nie obrażaj mnie

                    nie miałam zamiaru cię obrażać.

                    >pracuje w dużej firmie, spotykam dużo ludzi, wcześniej dużo podróżowałam, ale c
                    > o to ma do rzeczy ?????????

                    A to ma, że zadając pytanie na forum zapewne oczekujesz opinii opartych na doświadczeniu użytkowników tego forum. Moje doświadczenie jest takie, że zmiana środowiska dostarcza nowych wyobrażeń (jakby co, to nie chodzi mi tu o wycieczki turystyczne nad durny basenik :) - jakby co to nie było złośliwie).

            • raohszana Re: Moja żałosna historia 02.09.12, 16:11
              A skąd wiesz, że nie dorównują, skoro kolesia ledwo znasz?
    • nie.strzelac.towarzysze Re: Moja żałosna historia 02.09.12, 16:27
      > Więc tak, poznałam faceta jakieś przeszło 3 lata temu
      > Spotkałam się z nim parę razy, był sex,
      > po czym on stwierdził że do siebie nie pasujemy.
      > ON cały czas jest w mojej głowie

      Zaraz… być może należę do tego znacznego odsetka Polaków nieumiejących czytać ze zrozumieniem, ale wg mnie z Twojego postu wynika, co następuje. Otóż trzy lata temu zrobiłaś kilka niezobowiązujących spółkowań z jakimś lokalnym podrywaczem, który oczywiście się na Ciebie po chwili wypiął, kończąc znajomość pod byle wyświechtanym pretekstem, a Ty od owych trzech lat stale o nim marzysz i w dodatku – to już doprawdy szczególne – masz nadzieję, że on do Ciebie wróci.

      Ha! ha! :D A to ci historia! Czy mogę ją sobie zanotować?

      PS Moim zdaniem rzecz się kwalifikuje do leczenia psychiatrycznego, i to nie wiem, czy aby przypadkiem nie zamkniętego.
    • jeriomina Re: Moja żałosna historia 02.09.12, 19:21
      Jak czytam post w którym ktoś pisze że czegoś "nigdy" to jedyne co mogę zrobić, to facepalm.
      A to dlatego, że też tak mówiłam. Życie szybciej mi pokazało, niż myślałam, że "nigdy nie mów nigdy" :)
      A co do tego, że nikt Ci go z głowy nie wybił. Też tak miałam. Potrafiłam się męczyć 3 lata z sentymentem do kolesia, o którym dzisiaj nawet nie pamiętam. A jak sobie przypominam, to się zastanawiam, co w nim widziałam i czemu to tyle trwało. Bo po prostu nikt inny interesujący się nie trafiał, ot i tyle. Sama piszesz, że inni faceci są na siłę. To przestań na siłę i wrzuć na luz. I nie szukaj i nie zabijaj na siłę. Samo się znajdzie.
    • light_in_august Re: Moja żałosna historia 02.09.12, 19:39
      Ale o jakim przeznaczeniu Ty mówisz? Przeznaczenie sprawiło, że spotkałaś kolesia, zakochałaś się, a on w Tobie nie? O "połówkach" to można ewentualnie mówić (jeśli ktoś już ma taką potrzebę), jak sie ludzie spotykają, zakochują i spędzają ze sobą szczęśliwe 50 lat, a nie tak...
      Najważniejsze to nie wmawiać sobie, że to druga połówka (najwyraxniej nie, skoro tylko Ty tak czujesz) i nie idealizować, że taki cudowany (bo na pewno na wady). Od tego powinnaś zacząć. Ja wiem, że to trudna sprawa, bo sama kochałam się bez wzajemności w jednym niewartym tego gościu - nic mi z tego nie przyszło poza paroma straconymi latami, które mogłam wykorzystać lepiej niż bez sensu wzdychając do kogoś, kto mnie nie chciał.
    • headvig po 5 latach przechodzi 02.09.12, 19:47
      Poczekaj jeszcze dwa. Tez tak miałam, zdarza się, że czasem jeszcze o nim myślę, z tym ze
      iędzy nami nie było seksu :-P
      Warto zerwać kontakt całkowicie. Powodzenia!
      Aha, mam już innego :-)
      • zorralda Re: po 5 latach przechodzi 02.09.12, 20:02
        Tak, wszyscy tu macie racje, nie mam co się łudzić, chociaż chciałam w to wierzyć na przekór wszystkiemu, ale to chyba nie ma sensu, a nie chcę tez poświęcić siebie i swojego życia dla kogoś dla kogo ja zupełnie nic nie znaczę. Ciężko ale cóż może nie wszyscy muszą być szczęśliwi ...
        • headvig Re: po 5 latach przechodzi 02.09.12, 20:17
          Bedziesz szczęśliwa, niekoniecznie z nim.
        • raohszana Re: po 5 latach przechodzi 02.09.12, 20:28
          Oj nie histeryzuj. Szczęście to nie tylko jeden facet.
          • stedo Re: po 5 latach przechodzi 02.09.12, 21:01
            Jasne. "Tego kwiatu jest pół światu';))
      • bambinaa Re: po 5 latach przechodzi 05.09.12, 15:48
        Właśnie, zerwanie kontaktu zupełnie (czyli również zaprzestanie śledzenia w necie, wypytywania się wspólnych znajomych itp.) powinno pomóc. Musisz podejść do tego jak do nałogu, którego chcesz się naprawdę pozbyć.
    • annave Re: Ku pokrzepieniu 02.09.12, 20:59
      Hej, rozumiem doskonale. Mnie trzymało już 7 lat. Spotkałam go, zakochałam się bez wzajemności, nigdy nie stworzyliśmy nic na zasadzie związku. Nasze drogi się rozeszły, zeszły i rozeszły znowu. Byli inni faceci, nigdy nie poczułam choćby namiastki tego,co przy tamtym. I ten cholerny żal,że nie spróbowaliśmy czegoś razem stworzyć (choć pewnie by się rozpadło,z uwagi na brak zakochania 2 strony).
      Nie miej złudzeń, związku z Twoim wymarzonym nie będzie. Zaakceptuj ten fakt i naucz się z tym żyć. Nie zapominaj,bo przecież to jakaś część Twojego życia, Ciebie. Daj sobie prawo do żalu.Ten żal mija, prędzej czy później. Życzę Ci,żebyś spotkała kogoś, kogo pokochasz, wtedy minie bezpowrotnie :)Ja nie spotkałam, ale jestem w tej chwili szczęśliwa :)) Da się
    • zmienna_elfka Re: Moja żałosna historia 02.09.12, 23:11
      Jak najbardziej jest możliwe zapomnieć... tylko trzeba chcieć! A Ty, jak wynika z opisu powyżej, nie chcesz... i tu pojawia się problem. Po co wracasz pamięcią do wspólnych wspomnień? Po co utrzymujesz z nim kontakt? Tak nie zachowuje się osoba, która chce sobie poukładać życie po swojemu. Bez wysiłku nic samo nie wyjdzie. Więc jeśli nie chcesz żyć 'na pół gwizdka' w sferze pół marzeń - pół przeszłości ogarnij się, uciekają Ci najlepsze lata Twojego życia, a tylko do siebie będziesz mieć po czasie pretensje, że je zmarnowałaś!
    • szymon_gw Re: Moja żałosna historia 03.09.12, 15:31
      Always look on the bright side of life. Dzieki temu, że nie zdążyłaś go znienawidzieć za rozrzucanie skarpetek po domu, przesiadywanie przed tv itp., to gdy już spotkasz swojego Bogumiła, miłe wspomnienia o wspaniałym panu Toliboskim ułatwią Ci przetrwac wszystkie te noce i dni.
      • zorralda Re: Moja żałosna historia 03.09.12, 19:37
        Bo chciałam wierzyć w to że jak się czegoś bardzo chce i że nie ma rzeczy niemożliwych, po prostu wierzę w miłość, to takie nieaktualne, staromodne, naiwne prawda ? Ale dla mnie to jest sens życia, oczywiście można wyciszyć, ale czy zapomnieć ? Będę sie starać ,ale szkoda jednak, bo czy będę jeszcze w stanie czegoś takiego doświadczyć ?
        • ipsetta Re: Moja żałosna historia 03.09.12, 20:05
          > Bo chciałam wierzyć w to że jak się czegoś bardzo chce i że nie ma rzeczy niemożliwych

          Możliwe do osiągnięcia jest to wszystko, na co Ty masz bezpośredni wpływ. Niestety nie masz ŻADNEGO wpływu na uczucia tego pana. Choćbyś stawała na głowie :)
    • koham.mihnika.copyright a jednoczesnie .....lić 03.09.12, 16:02
      za, przy, do, na, od, w, s, - tyle czasownikow mozna zastapic jednym :P
    • chienne_mechante_1 Re: Moja żałosna historia 03.09.12, 20:27
      Wiesz co? Znam takie kobiety, tylko o 20-30 lat starsze. Jak myślisz, co teraz czują? Po tym jak spędziły pół życia na rozpamiętywaniu...
      • zorralda Re: Moja żałosna historia 03.09.12, 20:44
        Wiem, i nie chcę tak zyć na pewno !!!!
        • chienne_mechante_1 Re: Moja żałosna historia 03.09.12, 20:55
          No to przestań myśleć o życiu w klimacie harlequina. Bo bardzo egzaltowana jesteś.
    • gr.eenka żałosna - jak każdej z nas 03.09.12, 21:44
      • chienne_mechante_1 Re: żałosna - jak każdej z nas 04.09.12, 08:23
        Chyba każdej, która tak wybiera.
    • diabel-tasmasnki-reaktywacja-d Re: Moja żałosna historia 03.09.12, 23:42
      Życie nie ch... zawsze jest twarde. Ty tez bądź twarda
    • yoko0202 Re: Moja żałosna historia 04.09.12, 13:46
      zorralda napisał(a):

      > Z serii love story, niech czytają tylko zainteresowani ...
      > Więc tak, poznałam faceta jakieś przeszło 3 lata temu, juz po pierwszym spotkan
      > iu wiedziałam że z tą osobą połączy mnie coś wyjątkowego, miłość prawie od pier
      > wszego wejrzenia, wierzę w przeznaczenie i moja intuicja mówi mi że to jest mo
      > ja druga połowa.

      gdyby to była Twoja druga połowa, to już byście wybierali razem glazurę do wspólnej łazienki

      To jest facet, który podoba mi się pod każdym względem i wiem
      > że nigdy nie spotkam już kogoś kto zrobi na mnie takie wrażenie.

      pewnie nie, szanse są natomiast takie, że jeżeli z czasem zdejmiesz klapki z oczu to spotkasz kogoś, kto zrobi wrażenie jeszcze większe, choć dzisiaj nie wydaje Ci się to realne
      ale tak to już zwykle bywa, więc cycki w górę :)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka