Dodaj do ulubionych

już nie mogę

03.09.12, 18:38
Niby wszystko powinno być proste: gdy kobieta i dzieci są ofiarami mężczyzny-tyrana, gdy doświadczają z jego przemocy w okrutnych i wyrafinowanych formach, sprawca powinien być natychmiast izolowany. Kobieta i dzieci powinny otrzymać wsparcie i pomoc. Ani to wszystko kosztowne, ani trudne, są odpowiednie regulacje prawne. A jednak policja odmawia interwencji, wszystko ciągnie się miesiącami, i jeszcze trafiają się urzędasy "szanujące integralność rodziny". Takim kobietom zdarza się w trakcie całej procedury słuchać głupich żarcików, że może przesadzają, przecież każdy mężczyzna czasem się wścieka (z cytatów "a co pani taka delikatna" "to może lepiej już się dostosować, bo sama z dziećmi to pani sobie nie poradzi") itp. A przez cały ten czas kobieta jest narażona na dalszą przemoc, na jeszcze większą skalę - bo odważyła się powiadomić sąd, policję...
Czuję w takich razach ogromną złość i bezsilność. A przecież to nie ja się boję...Mnie to wypala, ogarnia mnie poczucie beznadziei, a przecież ktoś musi walczyć, pomóc, mieć siłę, której te kobiety mają niewiele...Skoro na mnie to wszystko tak wpływa - to jak czują się one - od lat poniewierane, maltretowane?
Coś się we mnie przelało, zastanawiam się z kilkoma znajomymi kobietami nad założeniem fundacji, która pomagałaby kobietom w trudnych sytuacjach. W zasadzie już zakładamy - jesteśmy na etapie formalności. Jako instytucja, a nie osoby prywatne być może zyskamy większą siłę przebicia. Z drugiej strony - jest we mnie mnóstwo wątpliwości, czy cokolwiek uda się nam zmienić...To chyba nie najlepszy nastrój na start takiego przedsięwzięcia.
Tak tylko potrzebowałam się wypisać...
Obserwuj wątek
    • mariuszg2 Re: już nie mogę 03.09.12, 18:47
      przeczytałem....to dobrze że się wypisałaś....jeśli mógłbym Ci jakoś ulżyć to daj znac....
    • rak_slodkowodny Re: już nie mogę 03.09.12, 18:53
      zawsze warto jest zmieniać świat na lepsze - nawet podejmowanie takiej próby jest godne pochwały
      ludzie często usiłują nam wmówić, że nasze działania nie mają sensu, a my zbyt często im wierzmy
      ja gratuluję inicjatywy i życzę powodzenia
    • zamysleniee Re: już nie mogę 03.09.12, 18:57
      szczerze? nie wierzę aby jakieś urzędy, instytucje itd. mogłyby pomóc takim osobom
      mamy czasy - jakby na tym był zarobek to dawno by była taka pomoc
      • mariuszg2 Re: już nie mogę 03.09.12, 19:23
        nie ma jak to pocieszeni kolezanki przez koleżankę..... bardzo budujące....

        a ja bym powiedział.... gdy oczy jeszcze zapłakane to usta już są rozesmiane.....codzienność perzytłacza...ale wszak każdy chce dobrze i nigdy nie jest tak aby był koniec świata.... najtrudniejsze jest pokonać samego siebie.... swoje poczucie krzywdy (bardzo złudne), poczucie tzw sprawiedliwości (jeszcze bardziej złudne) i chęć zemsty (jak najbardziej prawdziewe, do czego najtrudniej się przyznac) i przełamać się w sobie.... i podjąć odwagę walki ze słabością swoją tak naprawde...ale o czym ja tutaj...masz chłopaka?
        • zamysleniee Re: już nie mogę 03.09.12, 19:33
          można pocieszać, można pocieszać z podstawami realizmu i można trzeźwo mówić bez pocieszania :-)
          • mariuszg2 Re: już nie mogę 04.09.12, 02:03
            wogle to wszystko prawie mozna jak sie chce...
    • paco_lopez Re: już nie mogę 03.09.12, 19:03
      no widzisz jakie one biedne, a ja się normalnie jak człowiek wściec w domu nie moge jak mi wszyscy na łeb włażą, bo to sa kobiety i mali chłopcy. tez sie tak wypisac musiałem. fundacji nie założe. jade jutro z kumplami na wycieczkę.
    • berta-death kasa kasa kasa 03.09.12, 19:15
      Kasa to jedyne rozwiązanie tego problemu. A nie mam pojęcia skąd ją weźmiecie. PL to nie Skandynawia. Nie mamy ani gazu ani ropy ani 70% podatków. Nie ma z czego fundować zasiłków i mieszkań socjalnych. Nawet nie ma z czego tworzyć nowych miejsc pracy i dawać uczciwych zarobków. Nie żebym chciała ci skrzydła podcinać, ale warto spojrzeć na realia w jakich się żyje.
    • wicehrabia.julian Re: już nie mogę 03.09.12, 19:30
      twojabogini napisała:

      > W zasadzie j
      > uż zakładamy - jesteśmy na etapie formalności. Jako instytucja, a nie osoby pry
      > watne być może zyskamy większą siłę przebicia.

      chcecie leczyć objawy a nie przyczyny? jak zwykle...

      załóż lepiej fundację pomagającą kobietom w dokonywaniu właściwych wyborów życiowych, większy będzie sens takiej działalności, bo chcesz za pieniądze innych niwelować skutki czyjejś głupoty, zamiast z tą głupotą walczyć
      • samuela_vimes Re: już nie mogę 03.09.12, 20:19
        > załóż lepiej fundację pomagającą kobietom w dokonywaniu właściwych wyborów życi
        > owych, większy będzie sens takiej działalności, bo chcesz za pieniądze innych n
        > iwelować skutki czyjejś głupoty, zamiast z tą głupotą walczyć

        weź pomyśl czy biedna dziewczyna z wioski, albo blokowiska będzie miała czas aby na takie zajęcia uczęszczać? Pierwsze czego chcą rodzice, to wypchnąć córkę z domu i mieć jedną mordę do wykrmienia mniej. Ewentualnie taka laska od małego obraca się w kiepskim towarzystwie, wpada z pierwszym lepszym osiedlowym dresikiem. Ona z nim jest, bo przecież do domu pełnego rodzeństwa nie wróci, a ten leje ją. W dodatku poziom edukacji seksualnej w takich środowiskach zerowy, więc płodzą dziecko za dzieckiem i żyją w tej patologii, już widzę jak taka osoba chodzi na zajęcia.
        Takie akcje nie zawsze wynikają z głupoty, a najczęściej z biedy i braku innych możliwości
        • wicehrabia.julian Re: już nie mogę 03.09.12, 20:31
          samuela_vimes napisała:

          > Takie akcje nie zawsze wynikają z głupoty, a najczęściej z biedy i braku innych
          > możliwości

          czyżby? bogini była biedna i bez możliwości? mnie się wydaje, że to drugie - zawsze jest jakiś wybór
          • samuela_vimes Re: już nie mogę 03.09.12, 20:38
            ale to nie jej problem bezpośrednio dotyczy
        • berta-death Re: już nie mogę 03.09.12, 21:09
          Ja bym powiedziała więcej, przemoc małżeńska to głównie dlatego trwa, że kobieta nie ma rodziny do której mogłaby się zwrócić po pomoc. Nie ma bo tam też jest przemoc, więc powrót do domu to jak ucieczka z deszczu pod rynnę. Co za różnica czy sprawcą jest mąż czy ojciec, ojczym albo brat. Dalszej rodziny albo nie ma, albo w ogóle nie zna, albo nie lepsza.
          Podobnie rzecz się ma z tymi wszystkimi ośrodkami pomocy typu domy samotnych matek. Tam też nie jest milutko, spokojniutko, cichutko i bezpiecznie. Nieprawdą jest, że kobiety tam trafiające są potulnymi aniołkami nie wadzącymi nikomu. Równo bywają agresywne i przemocowe wobec siebie nawzajem. Nie wspominając o tym, że część z nich ma już na tyle duże i po przejściach dzieci, które też nieźle potrafią dać popalić.
          Ostatnia alternatywa to wzięcie się do pierwszej lepszej pracy i wynajęcie gdzieś mieszkania. Z tym, że można być pewnym, że będzie to praca za najniższe wynagrodzenie, która nie wystarczy na wynajęcie czegoś bezpiecznego, podobnie jak i mieszkania socjalnego też nie dostanie się raczej w bezpiecznym miejscu. I znów mamy rynnę zamiast deszczu, bo sąsiedzi mogą okazać się jeszcze gorsi niż mąż i rodzina razem wzięci. Zwłaszcza jak ktoś nie pochodzi z totalnej patologii i nigdy nie miał okazji przyzwyczaić się do pewnych zachowań ani nauczyć funkcjonować w takim środowisku.
          • kochanic.a.francuza Re: już nie mogę 04.09.12, 14:18
            "Ostatnia alternatywa to wzięcie się do pierwszej lepszej pracy i wynajęcie gdzieś mieszkania. Z tym, że można być pewnym, że będzie to praca za najniższe wynagrodzenie, która nie wystarczy na wynajęcie czegoś bezpiecznego,"
            Tylko, ze taka dziewczyna nigdy nie miala szansy zycia na wlasny rachunek. Wpadla jako 17-19-latka, wyszla, po bozemu, za maz (co we wsi powiedza na bachora bez nazwiska-to wciaz sa realia). Po prostu nie potrafi sobie wybrazic swojej niezaleznosci, tak jak Ty nie potrafisz sobei wyobrazic, ze jestes prezudentem kraju. Teoretycznie mozesz, ale nie zostaniesz raczej, jesli nie chowalas sie w takim "aktywnym" srodowisku.
            To sie wlasnie nazywa "dziciczna bieda", czy "dziedziczna bezsilnosc". Juz nie naprawisz, jak choroby dziedzicznej, mozna tylko pomoc.
            Wszelkie gadanie o podawaniu wedki, zeby takie kobiety same sobie pomogly, to jak zmuszanie dziecka z porazeniem mozgowym (jesli wiesz co to jest), zeby zostal wzorowym uczniem.
            • berta-death Re: już nie mogę 04.09.12, 15:52
              Cała ta przemoc rodzinna to bardzo złożona sprawa. Nie da się tego rozwiązać jakimś jednym posunięciem. Głównym problemem jest osobowość zależna ofiary, która nie pozwala jej na samodzielne życie. Bo tak naprawdę to nie ma żadnych formalnych przeszkód, żeby spakować manatki trzasnąć drzwiami i pójść sobie w siną dal. W końcu nawet nastolatki potrafią sobie poradzić, to co dopiero dorośli ludzi. Mało to znanych osób w swoich biografiach ma tego typu epizody, że uciekli z przemocowego domu a potem krok po kroku jakoś dawali sobie radę, jak nie w taki to inny sposób. Z tym, że sądząc nawet po tym, że osiągnęli w życiu sukces, za każdym razem były to osoby charakterne, które wiedziały czego od życia chcą i potrafią o siebie zadbać. A to są cechy wrodzone, których nie sposób się nauczyć. A każdy inny to tak jak mówisz potrzebuje bardziej ryby niż wędki, bo wędka mu się do niczego nie przyda.

              A druga sprawa, typowa dla polskiej kultury, to korupcja i nepotyzm, powodujące, że w zasadzie nie żyjemy w państwie prawa. Bo co to za prawo, skoro byle cieć może sobie pozwolić na kupowanie wyroków, takie coś to co najwyżej osobom pokroju Kulczyka powinno być dostępne. Oni i tak żyją w swoim własnym vipowskim mikroświecie, więc społecznych strat z tego tytułu nie będzie a procederu raczej nie da się ukrócić.
              A tak to nawet jak żona zawiadomi, że mąż ją leje, to potem jeden telefon wystarczy, żeby sprawie łeb ukręcić i żeby nikt więcej nie zawracał sobie głowy jakimiś interwencjami w tej rodzinie.
              • mroof Re: już nie mogę 05.09.12, 16:04
                Zdaje się, że autorka mówi o momencie w którym kobieta już podjęła decyzję o odejściu od faceta, więc osobowość zależna nie ma tu nic do rzeczy.

                Poza tym - jak trzasnąć drzwiami i odejść? Z dziećmi? Ojciec może zgłosić porwanie i to ona będzie miała problem, nie on. Poza tym - dokąd odejść? Nie ma to jak mieć proste rozwiązanie na wsyztskie problemy.
                • kochanic.a.francuza Re: już nie mogę 05.09.12, 16:10
                  Uwazam, ze osobowosc zalezna ma tusporo do rzeczy, bo podjac decyzje a ja zrealizowac to sa dwie rozne rzeczy.
                • berta-death Re: już nie mogę 06.09.12, 00:00
                  Osobowość zależna jest głównym powodem, dla którego ludzie wpadają w przemoc i nie potrafią z niej wyjść. Taka jednorazowa chęć uwolnienia się od sprawcy nie jest jednoznaczna z tym, że ofiara 5min później nie zmieni zdania. Właśnie z powodu takiego myślenia, jak ja sobie poradzę, z czego będę żyć, gdzie będę mieszkać, przecież mamy wspólna dzieci więc i tak się od niego nie uwolnię, on jest silniejszy, bystrzejszy, bogatszy, bardziej wpływowy, więc i tak nie mam szans w starciu z nim. A jak dodatkowo to myślenie nie jest tylko efektem zaburzeń osobowości, bo to wszystko jest prawdą, to tylko w łeb sobie palnąć.

                  I póki co nie ma mądrego, który by temu zaradził. Osobowości się nie zmieni, można jedynie zmienić obiekt, który taka osoba obrała sobie jako opokę i żywiciela. W bogatszych krajach gdzie socjał jest na wysokim poziomie takim obiektem staje się państwo.
        • allatatevi1 Re: już nie mogę 03.09.12, 22:54
          samuelo, masz bardzo stereotypowe postrzeganie.
          Zdziwiłabyś się jak z zewnątrz wyglądają rodziny z problemem przemocy, ja też się kiedyś mocno zdziwiłam gdy moja załamana koleżanka w liceum powiedziała mi co się dzieje u niej w domu.
        • mroof Re: już nie mogę 05.09.12, 16:07
          Zdziwiłabyś się, ile przemocy dzieje się w tzw. "dobrych domach". Facet przemocowiec co i księdza po kolędzie przyjmie i paniom z warzywniaka prawi komplementy, wykształcenie, praca, schludny, zadbany. Takiej kobiecie ofierze przemocy nikt nie wierzy, że coś się może dziać bo pewnie ma problemy w małżeństwie i przesadza. A taka przemoc, na zimno, bez alkoholu, niczym nie różni się od takiej z praskiej speluny.
    • lady-z-gaga Re: już nie mogę 03.09.12, 19:41
      Ja tez mam wrażenie, że policja bywa największą barierą między przestępcą a wymiarem sprawiedliwości :) tam, gdzie chodzi o przemoc domową, policjanci mają własny kodeks.
      Załóż tę fundację, będziesz miała większą siłę przebicia - i Ty, i Twoje podopieczne.
      Na odmowę interwencji nalezy składac zażalenia, aż do skutku. Jako osoba prywatna nic nie zwojujesz, jako instytucja masz szansę.
      • berta-death Re: już nie mogę 03.09.12, 20:03
        Myślę, że to nie jest kwestia jakiejś złej woli, tylko klasyczne niedostosowanie realiów, środków i możliwości do potrzeb i oczekiwań. Czy się to komuś podoba czy nie, to w optymistycznej wersji z 90% polskich rodzin to rodziny patologiczne, w których występuje przemoc. I tyle rodzin wymaga rozbicia w drobny mak, tylu sprawców przemocy wymaga postawienia przed sądem i wsadzenia ich za kraty z jakimś sensownym programem resocjalizacyjnym, tyle ofiar przemocy wymaga, żeby im zapewnić zapomogę socjalną i terapie umożliwiającą stanięcie na nogi i tyle dzieci wymaga umieszczenia w rodzinach zastępczych. Bo tylko radykalnymi i drastycznymi metodami można znormalizować pewne sprawy. Skoro z urodzonych bandytów i przemocowców jakimi byli Skandynawowie jeszcze pół wieku temu dało się zrobić najbardziej cywilizowaną nację na świecie, to znaczy, że resocjalizacja jest możliwa. Potrzeba tylko sporych nakładów pieniężnych i zdecydowanych działań rządowych. A biorąc pod uwagę jakie te kraje, w których dokonały się zmiany, poniosły koszty i nadal ponoszą a w każdym z nich jest ledwo kilka milionów obywateli, to w 40mln Polsce te rzeczy są niewykonalne.

        Musimy ze względu na unijne i XXI-wieczne standardy udawać, że coś w tej materii się robi, stąd przepisy i medialne gadki szmatki o tym, że przemoc jest zła i należy się jej przeciwstawiać, ale na realne działania nie ma środków. Nawet jak policja zainterweniuje i nawet jak sprawa trafi do sądu i nawet jak ofiara wygra, to co. Kto tym ludziom zasponsoruje dwa oddzielne mieszkania, kto im da dwie oddzielne prace za dwie oddzielne i na tyle duże pensje, żeby mogli się za to utrzymać? Kto ofierze zafunduje ochroniarza pilnującego, żeby sprawca się nie zemścił?
        • leniwy_pierog Re: już nie mogę 03.09.12, 20:39
          Moim zdaniem przesadzasz z tymi 90 procentami. Jeśli człowiek nie obraca się w jakimś patologicznym środowisku to przypadki przemocy są naprawdę sporadyczne.
          • berta-death Re: już nie mogę 03.09.12, 20:58
            Przemoc to nie tylko bieganie za kimś z siekierą, gwałcenie go i permanentne posyłanie na OIOM. Ofiara przemocy to nie tylko ktoś kto z podbijanymi oczami chodzi. Nawet brak alkoholu, wrzasków i wyzwisk nie oznacza braku przemocy.
            • leniwy_pierog Re: już nie mogę 03.09.12, 21:37
              To co poza przemocą fizyczną (podbite oczy), seksualną (gwałt) i werbalną (wyzwiska) jeszcze uważasz za przemoc?
              • qw994 Re: już nie mogę 03.09.12, 22:23
                Wachlarz zachowań przemocowych jest naprawdę szeroki :)
              • berta-death Re: już nie mogę 03.09.12, 22:25
                www.niebieskalinia.pl/new_pages.php?new_pagesid=33
                • leniwy_pierog Re: już nie mogę 03.09.12, 22:40
                  Akurat pod tym linkiem nic nie ma, ale w tekście o krzywdzeniu dzieci wyróżniają 4 typy przemocy:
                  fizyczna
                  seksualna
                  emocjonalna (wyzwiska, zastraszanie)
                  zaniedbywanie - ale to jak rozumiem dotyczy wyłącznie dzieci.
                  Więc nadal nie rozumiem, jaką jeszcze przemoc masz na myśli pisząc o tych 90 proc.
                  • berta-death Re: już nie mogę 03.09.12, 22:43
                    Jak nic nie ma, są przykłady tego co można uznać za przemoc. Wszystkiego nie da się punkt po punkcie wymienić, bo wyobraźnia ludzka nie zna granic a krzywdzić można na nieskończenie wiele sposobów.
                    • leniwy_pierog Re: już nie mogę 03.09.12, 22:48
                      Jakiś błąd był bo wcześniej pustą stronę miałam. Po przeczytaniu nadal stwierdzam, że zdecydowanie takie zachowania nie są powszechne. Występują, ale w normalnym środowisku są marginalne.
                      • allatatevi1 Re: już nie mogę 03.09.12, 23:08
                        Też nie uważam że przemoc występuje w 90%, to jest jakiś margines społeczeństwa.
                        Ale ta przemoc dotyka wszystkie grupy społeczne po równo.
                        Im wyżej - rzadziej jest zgłaszana, bardziej ignorowana przez policję.

                        Policjanci przyjadą i zrobią z pijakiem porządek, trzeźwy facet w garniturze ich onieśmiela, nie wiedzą jak się zachować.
                        Policjantki są przygotowane spotkać się z kobietami bez zębów, kobiety o wiele lepiej od nich wykształcone wprawiają je w zdumienie.

                        I nie są to moje hipotezy. Po pierwsze znam dobrze osobę z takiej rodziny z przemocą, to moja bliska koleżanka z liceum.
                        Po drugie, byłam kiedyś wolontariuszką, wprawdzie jako osoba bardzo wtedy młoda i nieprzeszkolona nie udzialałam wsparcia tym kobietom, to i tak słyszłam rozmowy innych pracowników.
                        • berta-death Re: już nie mogę 03.09.12, 23:53
                          Może 90% to faktycznie nieco zawyżona liczba. Może faktycznie za bardzo jestem pod wpływem artykułów Wasilewskiego, który co rusz próbuje przekonywać, że Polacy noszą w sobie wyssane z mlekiem matki zachowania prymitywnych chłopskich przodków, których życie oscylowały głównie wokół alkoholu, agresji i przemocy.

                          Chociaż jak rozszerzy się definicję przemocy o inne rzeczy niż podbijanie komuś oczu i łamanie nosa i jeszcze dodatkowo za przemoc uzna nie tylko to co mieści się w najwyższym stopniu nasilenia przemocowych działań, to będziemy mieli całkiem pokaźną liczbę. Podejrzewam, że jakby zrobić ankietę, gdzie wyjaśni się respondentowi jakie działania i w jakim nasileniu podchodzą pod przemoc to całkiem spokojnie mogłoby się okazać, że nawet więcej niż 90% społeczeństwa doświadczyło na jakimś etapie swojego życia przemocy. I to przemocy nie incydentalnej, którą można jeszcze potraktować jako żart, wybryk czy jakąś formę nieokrzesania, tylko takiej prawdziwej, niszczącej i zostawiającej ślad w psychice. Przemoc to nie tylko dom rodzinny, to wszelkie inne miejsca gdzie można spotkać drugiego człowieka.
                          • leniwy_pierog Re: już nie mogę 04.09.12, 09:45
                            Ale bardzo prawdopodobne jest, że jeden agresor zachowuje się tak wobec ludzi w bardzo różnych miejscach: w domu, w pracy, w miejscach publicznych. Dlatego możliwe, że mnóstwo ludzi zetknęło się z przmeocą, najprawdopodobniej wszyscy, ale niekoniecznie w swojej rodzinie.
                        • leniwy_pierog Re: już nie mogę 04.09.12, 09:42
                          Zgadzam się, że mitem jest występowanie przemocy tylko wśród tzw. patologii, choć na pewno tam jest tej przemocy więcej. Na pewno problemem jest większy wstyd, jaki towarzyszy osobom z tzw. normalnego czy nawet bardzo dobrego środowiska. I dużo częstsza przmemoc psychiczna, szczegolnie wobec dzieci, przejawiająca się jakimiś nieludzkimi wymaganiami i ponizaniem, kiedy się tych wymagań nie spełnia.
                          • kochanic.a.francuza Re: już nie mogę 04.09.12, 14:29
                            U mnie na klatce np. dobrze ywksztalcona mam z przedwojennej rodzinny inteligenckiej darla sie na cala klatke: wy brudasy ciermiezne, czlowiek tylko chodzi i sprzata a to bydlo z buciorami po przedpokoju, zadnego szacunku ...itp. Z pamieci cytuje, ale slowa "brydasy" i "bydlaki" dobrze pamietam, bo do mnie nigdy nikt tak nie powiedzial i bylam w szoku jak ta szanowana pani doktor tak moze.
                            Czy to jest przemoc przychiczna? Moim zdaniem tak, tymbzrdziej, ze darcie bylo regularne.
                            Albo dokuczanie dojrzewajacej dziewczynie, ze gruba, ze tlusta, ze galareta jej sie na udach trzesie, podczas gdy ona placze? To tez przyklad traktowania w rodzinie.
                  • allatatevi1 Re: już nie mogę 03.09.12, 22:57
                    pierogu, zastraszanie to czasem zupełnie coś innego niż wrzaski czy grożenie pozbawianiem życia. To często naprawdę podła manipulacja.
        • kochanic.a.francuza Re: już nie mogę 04.09.12, 14:22
          Najtaniej to by wyszla selekcja jakas: rozmnazaja sie tylko osobniki o prospolecznym, ustabilizowanym emocjonalnie rysie charakterologicznym. Wiem SF, ale to kiedys bedzie oczywiste.
    • samuela_vimes Re: już nie mogę 03.09.12, 19:51
      hyh, napisałam kiedyś podobny wątek
      forum.gazeta.pl/forum/w,16,134719505,,Dlaczego_kobiety_milcza_.html?v=2

      Może gdyby nie ten durnowaty system, byłoby inaczej. A tu zero socjalu, bezrobocie i znikąd pomocy....
    • allatatevi1 Re: już nie mogę 03.09.12, 21:11
      Bogini,

      wielki szacun za to co robisz. Ty naprawdę masz w sobie ogromną empatię.

      Po drugie - wiem. Znam dziewczynę z takiej rodziny, z tego co mi opowiadała, że w takich sytuacjach największym wrogiem są policjanci, obu płci.
      • allatatevi1 Re: już nie mogę 03.09.12, 21:15
        I jak już założysz taką fundację, daj koniecznie tu znać na forum.
        Spróbuję przekonać wszystkich znajomych, którzy pracują i płacą podatki w Polsce, żeby przekazywali wam 1%.
      • kochanic.a.francuza Re: już nie mogę 04.09.12, 14:43
        Gdzies czytalam, ze policjanci sa sami oprawcami w rodzinie, bo niby gdzie maja sie wyladowywac po tak stresujacej robocie?
        • berta-death Re: już nie mogę 04.09.12, 15:57
          Jaką oni tam stresującą robotę mają. Chyba frustrującą bardziej. Naoglądał się młodzian seriali kryminalnych i myślał, że będzie tak jak w kinie uganiał się za bandytami i rozwiązywał zagadki kryminalne a tu mu każą za biurkiem siedzieć i stosy dokumentów wypełniać. A największa akcja to złapanie pijanego rowerzysty. Może raz na ruski rok zdarzy się jakaś zadyma z kibolami.
          • kochanic.a.francuza Re: już nie mogę 04.09.12, 16:58
            Jesiby takie nudy byly jak mowisz, to niepotrzebne bylyby nocne dyzury chyba?
            Pijackie biby dzieja sie codziennie, a przy pijanstwie to i bojki i samobojstwa i zabojstwa. Zreszta zlapac zapitego, rzucajacego sie rowerzyste, to sobie wyobraz ile adrenaliny musisz wyrzucic, zeby to zrobic.
    • wersja_robocza Re: już nie mogę 03.09.12, 21:14
      Trzymam kciuki.

      Edukacja kuleje. Stereotypy mają się dobrze w całym społeczeństwie i w służbach. Wdrukowame chore schematy i ścieżki, z których trudno się wyrwać...

      Z życia wzięte: policja wezwana do awantury domowej (kolejnej, 3-letnie dziecko) pouczyla kobietę, że odrywa ich od łapania przestępców i wzywa do błahego zajścia.
      • alienka20 Re: już nie mogę 03.09.12, 21:41
        Wkurzające jest też to, że jak wezmą go na dołek, to luksus spokojnej nocy może sporo kosztować. Nie wiem, jak teraz jest, ale moja mama coś takiego od policjanta usłyszała.
        Z moich doświadczeń ich znakomita większość to leniwe d...., kierujące się zasadą "k.... k.... łba nie urwie".
        Nieudolne bywa też zawieszenie kary i dozór kuratorski w takich przypadkach. Mimo zgłoszeń, że pan nie przestrzega nałożonych przez sąd obowiązków, nie dzieje się nic, czasem nawet kuratorzy nie reagują (zwłaszcza ci społeczni). I rezultat (sprawozdanie) może wyglądać "X. jest bardzo towarzyski i koleżeński, ponieważ nie pije sam, tylko z kolegami".
        Trzymam kciuki za przedsięwzięcie i całym sercem popieram.
    • gr.eenka Re: już nie mogę 03.09.12, 21:40
      powodzenia, choć obawiam się, że będziecie musiały opłacać tych mężów tyranów i cały sztab administracji pamtwowej
    • zeberdee28 Re: już nie mogę 03.09.12, 21:44
      Problem nie dotyczy tylko kobiet ofiar przemocy domowej, tylko ogólnie ofiar przemocy jakiejkolwiek. Polska nie jest państwem prawa - o wiele łatwiej i bezpieczniej jest w Polsce wymierzyć sprawiedliwość kijem baseballowym niż dochodzić jej na jakiejś oficjalnej ścieżce, chyba że ktoś cię prawie zabije to wtedy faktycznie są jakieś szanse na wyrok skazujący na odsiadkę.
    • satoja Re: już nie mogę 04.09.12, 14:40
      > tom zdarza się w trakcie całej procedury słuchać głupich żarcików, że może prze
      > sadzają, przecież każdy mężczyzna czasem się wścieka (z cytatów "a co pani taka
      > delikatna" "to może lepiej już się dostosować, bo sama z dziećmi to pani sobie
      > nie poradzi") itp.

      idziesz do dzielnicowego i domagasz się przestrzegania prawa oraz zdyscyplinowania jego podwładnych. teraz już nie jest tak, że policja może olewać, jak się obywatel uprze to może policji nabruździć, a na pewno warto rozmawiać z pozycji "wiem, ze mam prawo do waszej pomocy i proszę o nią" i domagac się sporządzania notatek z interwencji, rejestracji niebieskiej karty, itd
      ale policja nie odwali czarnej roboty za tę kobietę.
      czyli to kobieta ma zgromadzić dokumenty, złożyć pozew z powódzwta cywilnego o eksmisję oprawcy, itd
      policja może z urzedu interweniowac i zgłaszac do prokuratury gdy sprawa dotyczy krzywdzenia małotelnich
      nie może zaś żaden urząd decydowac za kobietę gdy ta ma pełnię praw.
      bo może ta kobieta wcale nie chce się z przemocowym chłopem rozstawać.
      woli z nim być niż zostać samej.
      mało to takich przypadków?
      chcesz pomagać - ucz kobietę, że to ona ma działać i myśleć, a nie tylko "skarżyć się" i liczyć że ktoś inny w jej w życiu cudownie posprząta
      "czego chcesz"="co w związku z tym zamierzasz zrobić"

      jest wiele instytucji i grup wsparcia dla kobiet, jesli ktoś chce pomocy to po nią trafi.
      często wolą nie chcieć, bo co ludzie powiedzą, nie wypada, a kto mnie utrzyma, dzieci muszą mieć ojca nieważne jakiego, itd milion wymówek by nic nie zmienić.
      i dzieje się to na nizinach i na wyżynach społecznych

      polecam OIK , psycholodzy, prawnicy za darmo.

      namawiaj na wizyty tam, podsuwaj możliwości.
      ale trzeba chcieć zmian u siebie. a nie tylko spod jednego "pana" przejśc pod rządy innego.
      znajoma która wyzwoliła się sporą pomocą innych spod rządów jednego idioty , puszcza się z kolejnymi idiotami. a psychologa unika jak ognia, bo sama siebie zmieniać przeciez nie chce, chce tylko wyłudzać litośc u innych i zaangażowanie innych by jej w życiu pomagali - przecież to ona jest uciśniona więc jej dawajcie..
      czasem dorośli sa już straceni. warto edukowac dzieci, by nie powieliły modelu i jak najwcześniej odcięly się od toksyczności rodziców.




    • kochanic.a.francuza Re: już nie mogę 04.09.12, 14:59
      " Z drugiej strony - jest we mnie mnóstwo wątpliwości, czy cokolwiek uda się nam zmienić..."
      Z dnia na dzien nic sie nie da zmienic. Na takie sprawy trzeba patrzec z wizja kilku pokolen. Ale wlasnie pionierzy zaczynaja, kolejni kontynuuja, a kiedys to o co walczycie stanie sie oczywistoscia.
      Oczywiscie, ze pomysl ma sens. Tak sie rozwija cywilizacja. Ile lat uplynelo od pierwszych filozofow, ktorzy uznali dziecko "TAKZE" za istote ludzka, a wprowadzeniem Karty Praw dziecka? 200? No tak to dzila. Jesli zalezy Ci na szybkiej akcji i rozwiazywaniu problemow, bedziesz zawsze odczuwac frustracje.
      Ja jestem pod wrazeniem i zycze nauczenia zmagania sie z bezsilnoscia: jesli zawsze bedziesz pamietac, ze cel jest daleko, ale dzisiejszy wysilek czy negatywne uczucia nie ida na marne, bedziesz silna.
      I nie sadze jak Berta, ze z braku kasy nic z tego nie bedzie. Kasa jest, tylko spoleczenstwo trzeba uwrazliwiac i przekonywac, ze kasa nie musi, nie moze isc tylko w glebokie kieszenie partyjniakow siedzacych, kazdy, w 50-ciu radach nadzorczych spolek skarbu panstwa jednoczesnie.
    • sid-l Re: już nie mogę 04.09.12, 18:32
      Syzyfowa praca, ale podziwiam, że masz chęć. Jednostkom możesz pomóc.:)
    • varia1 Re: już nie mogę 04.09.12, 21:33
      jeśli mogę w jakiś sposób wesprzeć was własnymi doświadczeniami , to się chętnie przyłączę
      mnie tez frustruje cały system
      a jak się czujesz kiedy mówisz ofierze co powinna zrobić, a ona nie chce przestać być ofiarą ?
    • to.niemozliwe Re: już nie mogę 04.09.12, 21:51
      Zamiast zakladac nowa fundacje zorganizujcie u siebie punkt konsultacyjny jakiejs znanej, duzej, ogolnopolskiej fundacji, ktora ma podobny program. W zamian bedziesz miec wsparcie organizacyjne, know-how, literature, czasem mozliwosc zaproszenia interesujacych gosci, ktorzy wspolpracuja chetniej z duzymi fundacjami - znane nazwiska, lekarze, psychologowie, celebryci. Jesli znajdziecie przychylna wlascicielke knajpki, to bedziecie miec bezkosztowo miejsce na regularne spotkania sympatykow fundacji. Tak proponuje na poczatek, zeby zobaczyc jaki jest wasz dynamizm i skutecznosc.
    • twojabogini Re: już nie mogę 05.09.12, 11:16
      Dziękuję wszystkim za słowa wsparcia i za głosy krytyczne też, w tym wicehrabiemu.julianowi - bo ma częściowo rację, edukacja jest bardzo ważna, a zapobieganie trudnym sytuacjom jest łatwiejsze niż ich rozwiązywanie - i tańsze zarówno finansowo, jak i emocjonalnie.
      Jednakże jest w naszym kraju duża grupa kobiet, które wymagają pomocy - tu i teraz. Już są w bagnie i trzeba im pomóc. Nie można ich zostawić samym sobie, choćby ze względu na dzieci. Przemoc zostawia po sobie straszne ślady i okalecza kolejne pokolenia (choć brak jest prostej zależności, że dzieci z rodzin przemocowców to też przemocowcy, raczej osoby z różnymi zaburzeniami od lekkich po bardzo poważne).
      Jest prawdą, że w naszym kraju jest sporo instytucji zajmujących się pomocą, w tym sprawnie działające OIK (ośrodki interwencji kryzysowej). Problem w tym, że część kobiet dotkniętych przemocą nawet nie wie o ich istnieniu. Problem w tym, że są procedury dla policji, ale policja ich nie zawsze przestrzega. Problem w tym, że mimo wielu środków prawnych to nadal najczęściej ofiary przemocy w tym dzieci muszą uciekać przed sprawcą z domu, przerażone, zastraszone. To tym chcemy się zająć, nie tylko wspierając kobiety w tym najtrudniejszym początkowym momencie (świadcząc podstawową pomoc i pomagając zdobyć wsparcie w już istniejących instytucjach), ale też edukując i pociągając do odpowiedzialności tych, którzy zaniedbali swoich obowiązków (policjantów którzy odmówili pomocy, lekarzy i urzędników którzy wbrew obowiązkowi prawnemu nie dokonali zgłoszenia...).
      Nie wiem czy nam się uda cokolwiek zmienić. Ale jeśli nawet pomożemy kilku osobom, to już dużo.
    • twojabogini obraz przemocy 05.09.12, 12:06
      Nie o tym miał być wątek, ale z wielu wypowiedzi wynika, że nadal funkcjonuje w naszym społeczeństwie wiele stereotypów dotyczących przemocy. Pierwszym z nich jest, że przemoc występuje jedynie w rodzinach "patologicznych" albo wiąże się z biedą, ofiara przemocy jest najczęściej niedokształconą ubogą kobietą, pochodząca z nizin, a sprawca przemocy to tępy zapijaczony burak. To nieprawda.
      Przemoc jest zjawiskiem występującym we wszystkich środowiskach, nie koreluje się z dochodami ani wykształceniem. Ofiarami bywają osoby o wysokich dochodach, pochodzące z dobrych rodzin, wykształcone. To samo dotyczy sprawców. Na ile mogę sądzić po przypadkach z którymi się zetknęłam osobiście wśród sprawców jest pewna nadreprezentacja pracowników służb mundurowych i urzędników wyższego szczebla. Czy to prawda nie wiem, ale te zawody powtarzały się wśród osób z którymi się zetknęłam znacznie częściej niż inne.Sprawcy bardzo często są poważani w swoim środowisko, bardzo lubiani, gdy cała rzecz wychodzi na jaw nikt nie wierzy - przecież on tak kochał żonę, tak dbał o swoje dzieci, taki był radosny, opanowany...
      Po drugie ofiary przemocy są często obwiniane za to co je spotkało. Ja to nawet rozumiem. Sama mam problem z wysłuchaniem spokojnie historii o tym, co kobiety-ofiary przemocy pozwalały robić swoim dzieciom. Ale nie wolno osądzać, gdy się chce pomóc. Ważne, że ta kobieta chce to przerwać, nieważne jest w tym momencie, na ile ponosi odpowiedzialność za sytuację i na ile była biernym obserwatorem dręczenia swoich dzieci (aczkolwiek sama wewnątrz siebie uważam, że dzieci powinny być zabierane z rodzin gdzie występuje przemoc, przynajmniej do czasu, aż matka-ofiara przemocy przejdzie choćby elementarną terapię i zorganizuje swoje życie jako tako, widziałabym to jako sieć wyspecjalizowanych rodzin zastępczych w których dodatkowo dzieci mogłyby utrzymać kontakt z chociaż jednym rodzicem i dalszymi członkami rodziny oraz otrzymać pomoc psychologa - co matki ofiary przemocy często zaniedbują. Do tego jednak długa droga. U nas nadal pokutuje przekonanie, że dziecku będzie dobrze w rodzinie, a już na pewno "przy matce").
      Ostatni aspekt przemocy w rodzinie (i w związkach) to taki aspekt o którym nikt nie mówi i mało kto go bada. A jednak nie mogę go pominąć, to stały element większości historii jakich wysłuchałam. Bardzo często sprawcę i ofiarę łączy bardzo silna więź seksualna. Zdarzają się sytuacje, gdy kobieta jest przymuszana do seksu - ale to raczej rzadkość. I nie jest to wcale seks o cechach sado-masochistycznych, wypaczony w jakikolwiek sposób, tylko "normalny" czasem wręcz czuły i satysfakcjonujący dla obu stron. Być może to jeden z czynników dla których trudno jest kobietom odejść, dla których decydują się powracać. I nie jest tak jak kiedyś przeczytałam, że kobiety-ofiary przemocy sprzedają bezpieczeństwo swoich dzieci za satysfakcję seksualną. Myślę, że więź seksualna jest jedną z najsilniejszych więzi, jakie mogą połączyć dwoje ludzi. A do tego w naszym kraju, gdzie seksualność w tej najprawdziwszej, najgłębszej odsłonie jest nadal tabu - kobiety często mylą więź seksualną z miłością. Tutaj bardzo przydałaby się rzetelna edukacja seksualna dla kobiet w ogólności. Pomijając, że uważam, że aspekt seksualny związku powinien być jednym z najważniejszych punktów terapii kobiet-ofiar przemocy, podczas gdy w Polsce starannie się go omija. Czasem w literaturze pojawia się co prawda opis faz przemocy i tzw. miesięcy miodowych (aczkolwiek nikt nie odważył się chyba jeszcze nazwać rzeczy po imieniu - satysfakcjonującego życia seksualnego, pisze się, że mężczyzna "jest dobry" i "przynosi kwiaty"). Z tych historii, których ja wysłuchałam wynika, że nie ma miesięcy miodowych, życie seksualne w związkach w których występuje przemoc jest intensywne i dające poczucie szczęścia zarówno w fazach nasilenia agresji sprawcy, jak i w fazach gdy jest on wyciszony.
      Dopóki będzie zakłamanie w tej sferze, kobietom będzie trudno wychodzić ze związków z przemocowcami, bo będą czuły się zmuszone w "obronie swojego dobrego imienia" tłumaczyć, że "były zmuszane". To z kolei zaburza ich i tak zaburzony pogląd rzeczywistości - bo skoro oczerniają partnera a było im w tej sferze tak dobrze, to może i przesadzają we wszystkim, przecież on nie był taki zły, jak jej krew leciała to przyniósł lód? No i ta tęsknota...
      I to jest jedna z rzeczy, które chciałabym, aby moja fundacja osiągnęła - pomoc seksuologa jako oczywisty element terapii dla kobiet ofiar przemocy. Pomijam aspekty takie jak przeprowadzenie badań na ten temat nie nacechowanych ideologicznie i nie pruderyjnych - to bardzo odległy cel.
      • berta-death Re: obraz przemocy 05.09.12, 15:17
        Wszystko OK, tylko powiedz czym ta twoja organizacja będzie się różniła od już istniejących, np Centrum Praw Kobiet, Niebieskiej Linii, czy chociażby państwowego MOPSu? One wszystkie prowadzą szeroko zakrojoną działalność edukacyjną, oferują bezpłatną pomoc prawnika, psychologa i pracownika społecznego, który krok po kroku za rękę przeprowadzi taką kobietę przez gąszcz formalności i również pomoże w walce z nieprzyjazną biurokracją i niekompetentnymi urzędnikami. Więcej nie zrobią niż zrobią, bo nie mają możliwości każdej kobiecie załatwić mieszkania socjalnego, pracy czy zapomogi pozwalającej jej na godziwe życie. Do tego potrzebna jest dobra wola rządu a tak wysoko nie sięgają macki tych wszystkich organizacji prospołecznych.
        Wszystkie osiedla, przynajmniej warszawskie, są powyklejane plakatami niebieskiej linii, tv ciągle trąbi o problemie, to u Drzyzgi temat się pojawia to gdzie indziej, nawet popularne seriale i filmy edukują w tym zakresie społeczeństwo. W związku z tym raczej mało prawdopodobne, żeby jakaś ofiara nigdy nie zetknęła się z informacją, że to co ja spotyka to przemoc w rodzinie, że to jest złe i z tym można a nawet należy walczyć.
        • twojabogini Re: obraz przemocy 05.09.12, 16:08
          berta-death napisała:

          > Wszystko OK, tylko powiedz czym ta twoja organizacja będzie się różniła od już
          > istniejących, np Centrum Praw Kobiet, Niebieskiej Linii, czy chociażby państwow
          > ego MOPSu?

          Być może niczym. Do mnie raz na jakiś czas trafiają kobiety z problemem przemocy, bo mam opinię twardej baby i feministki i paru osobom udało mi się pomóc (m.in. kierując je po pomoc do instytucji). W paru jednak sytuacjach napotkałam na opór instytucji zobowiązanej do pomocy - policji, mopsu. Bardzo rzadko powiadamia się sąd rodzinny, a ten może zrobić bardzo dużo i czasem szybciej niż prokuratura. Nadal kuleje procedura izolacji sprawcy przemocy od rodziny - to rodziny (kobiety z dziećmi) nadal uciekają.
          Do tego chcę podnieść opisany przeze mnie w poście wyżej problem aspektów seksualnych w terapii kobiet ofiar przemocy. Z tego co zaobserwowałam to bardzo ważne a nikt się tym nie zajmuje.
          • kochanic.a.francuza Re: obraz przemocy 05.09.12, 16:27
            Jesli juz planujesz, ze edukacja i zapobieganie tez znajda sie w celach fundacji, to moze konkretnie zawalczyc o edukacje seksualna w szkolach. Czas jest (mam na mysli godziny lekcyjne-wystarczy wyeliminowac religie-nauke o czarodziejach co wino czarami produkowali), spoleczenstwo juz w miare swiadome i gotowe na zmiany.
            Co za problem wyjsc do ludzi, do mediow, ktore tylko czekaja na reweacje jakie masz do opowiedzenia. przeciez najglupsza katolka nie bedzie walczyc z wprowadzeniem tego przedmiotu kiedy jej sie prazed oczami postawi historie maltretowanych kobiet, dzieci. Czas jest dobry ze wzgledu na technologie: mozna nargywac, krecic, montowac, media sa chlonne, Palikot tylko czeka, mlodzi ludzie wsciekli ze musza dzieci chowac w talibostanie-wszyscy tylko narzekaja po katach ale i to juz duzo: jest baza.
          • magnusg Re: obraz przemocy 05.09.12, 16:57
            Rozmawiasz tez z tym podejrzanym o przemoc zanim kieujesz swoje kroki do instytucji?Czy opierasz sie tylko na relacji jednej strony?
            • berta-death Re: obraz przemocy 05.09.12, 17:26
              Jeśli co chodzi o wyrachowane psychopatki, które aranżują przemocowe sytuacje, potrafią sobie skombinować dziesiątki świadków, wiedzą co nagrać, co gadać i komu co zgłaszać, po to, żeby wyłudzić mieszkanie, alimenty, odszkodowanie czy po prostu komuś zaszkodzić, to one raczej świetnie dają sobie radę samodzielnie. Nie potrzebują pomocy żadnych organizacji.
              • magnusg Re: obraz przemocy 05.09.12, 17:43
                Ale wiarygodnosc jest duzo wieksza, jak ujma sie za nimi takie organizacje.
                • best.yjka [...] 06.09.12, 00:24
                  Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
                  • magnusg [...] 06.09.12, 09:46
                    Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
      • dydaki Re: obraz przemocy 10.09.12, 12:56
        Z tym polączeniem seksualnym masz dużo racji. Wiele osob tak dziala, im bardziej toksyczny przemocowy związek tym częstsze bzykanie "na wysokich obrotach". Niby się taka pani skarży że mąz ją nie szanuje, bije, gwałci a spróbuj taką wyciągnąć z tego związku... przy najbliższej okazji wskoczy znowu temu panu do łóżka albo da się zaliczyć w windzie i po latach będzie pamiętać tylko to, że był świetny w seksie, a nie to że ponoc byla ofiarą gwałtu i przemocy.

        Pomogłam kiedyś znajomej przy rozwodzie z przemocowym mężem z ktorym się tylko kłócili i wyzywali ale codziennie też zaliczali. Poznała kochanka, stwierdziła że zdradzający mąż faktycznie jest zły, mąz dołożył swoje rękoczynami i przemocą ekonomiczną.
        Dwa lata mojej ciężkiej harówy psychologicznej z tą dziewczyną, niby chce, niby otwarta na zmiany i co? Z mężem się pobrała bo się seksili i wpadła , był agresywnym kochankiem co jej się podobało choć narzekała iż kolejne dzieci były niechciane, z wpadki i wymuszenia seksu przez męza. Z żonatym kochankiem jest bo zaczęli się spotykać dla seksu więc się zadurzyła i tak już zostało, a ilekroć do niej dociera że on faktycznie nie zamierza się rozwodzić dla niej, to się odgraża że... wskoczy do łóżka kolejnemu koledze w pracy ktory na nią leci i w ten sposób "rzuci" kochanka. Niby ma dziewczyna uczucia wyższe, gdzieś tam, miła sympatyczna na co dzień, ale wszystkie związki z facetami to szukanie rozladowania seksualnego a nie związek oparty na czymś innym, poza seksualnym.
        Tylko, że , ona się już nie zmieni.

        Więc Twoje bogini "załamania" jak to instytucje biednym kobiecinom nie pomagaja dla mnie są takim płaczem kobiety współuzależnionej - neofitki. Jak któraś FAKTYCZNIE CHCE ZMIAN to ma do wyboru do koloru instytucji które są w stanie jej pomóc i pokierować. Tylko, że te instytucje wymagają by ona sama coś chciała robić z sobą (choćby odbyć terapię) a nie czekala by inni posprzątali jej brudy. Jak któraś chce sobie tylko ponarzekać i wyłudzić zainteresowanie oraz wspiąć się po czyichś plecach na lepszą pozycję by..... zamienić siekierkę na kijek i wrócić do starych nawyków z innym panem, ...to zazwyczaj też jakąś zaangażowana działaczkę znajdzie co za nią czarną robotę odwali:).
        Niektóre "ofiary" chcą żyć jako ofiary, bo tylko wtedy czują się "lepsze" gdy jakiegoś kata sobie w domu trzymają. Zabranie ich od kata nie zmieni ich świadomości, bo za jakiś czas znajda następnego. Więc pytanie jest , nie czy Ty chcesz je ratować, ale czy ONE CHCĄ BYĆ "Uratowane" czy jedynie "ratowane" (czas niedokonany a energochłonny....)
    • best.yjka Re: już nie mogę 05.09.12, 16:16
      Trzymam kciuki. Bo to jest naprawdę syzyfowa praca. I nawet jeśli uda się pomóc tylko jednostkom, to i tak ma sens.

      Trzymaj się ciepło.
      Pozdrawiam
    • czerwony.melon Dołącz do istnijącej organizacji 28.09.12, 18:34
      Twojabogini, to bardzo szlachetne. W Polsce jest zła tradycja jeśli chodzi o przemoc domową. Do tego brakuje edukacji psychologicznej. Jest więc dużo do zrobienia.

      Jednak czy nie efektywniej byłoby dołączyć do już istniejącej organizacji?
      Np. prężnie działająca od lat www.niebieskalinia.pl współpracująca z wieloma fachowcami.

      Tworzenie kolejnych organizacji, fundacji nic nie da. Poza mnożeniem tytułów prezesów. A wierze, że nie o to Ci chodzi, by sobie czy koleżance dopisać na wizytówce "prezes".


      Przy okazji polecam blog z wieloma trafnymi informacjami nt. tej mniej uchwytnej formy przemocy - psychicznej:
      mojedwieglowy.blogspot.com/
    • lena.nocna Re: już nie mogę 29.09.12, 23:43
      Czytając o Figurze, idąc od linka do linka natrafiam na wypowiedź o tym, że dzisiejsze dwudziestoparolatki, bardziej wykształcone i niezależne już takiego problemu nie mają, bo nie wybierają na partnerów patologii, a jeśli wybiorą pozornie normalnego faceta, ale skłonnego do przemocy to jest im łatwiej go rzucić. Nie rzucają jeśli mają powód, np. miłość, jego kasa, rodzina.

      Za kilka lat problem może być nieaktualny, bo po prostu minimum kobiet będzie w takich związkach. Od patologii kobiety będą wolały niezależność i samodzielność. To już się dzieje.

      • czerwony.melon są osobnicy, którzy potrafią rozpracować ofiarę 01.10.12, 16:27
        Dużo w tym racji. Dzięki wzrostowi świadomości problemu kobiety łatwiej mogą się bronić.

        Tym niemniej istnieją osobnicy, którzy potrafią doskonale psychicznie rozpracować ofiarę i powolutku ją ugotować tak, że się nie zorientuje, aż będzie tkwiła na przemocy po uszy.

        Jedna z wykształconych, pracujących, mających odchowane dziecko ofiar przemocowca opisuje to tak:
        "Wielokrotnie zastanawiałam się, w jaki sposób znalazłam się finalnie w tak upokarzającej dla mnie sytuacji. W tym swoistym eksperymencie psychiatrycznym. Otóż kluczem do odpowiedzi są dwa słowa: stopniowo i regularnie. Wszystkie powyższe elementy były eskalowane, niejako dozowane."
        mojedwieglowy.blogspot.com/p/4-psychozabawy.html

        Do tego kobieta mająca małe dzieci czy olbrzymi kredyt ma naprawdę zmniejszone, a czasem żadne możliwości odejścia.
      • berta-death Re: już nie mogę 01.10.12, 20:02
        To jest mit, że tylko biedne i niewykształcone kobiety, które nie mają możliwości usamodzielnienia się, są ofiarami przemocy. To jest coś w osobowości tych kobiet. Ze swojego otoczenia mogę podać sporo takich przykładów. Z wykształconą kobietą na dyrektorskim stołku, na czele. Do pracy przychodziła posiniaczona, bo konkubent się wkurzył. I to jeszcze konkubent o dużo niższej od niej pozycji finansowej i społecznej, którego spokojnie mogła wykopać za drzwi, bo to jeszcze w jej mieszkaniu się działo. Ona nawet się z tym nie kryła tylko opowiadała szczegóły tych awantur. Na co inni tylko opadem szczeny reagowali, bo nikt nie miał pomysłu co może jej poradzić oprócz pogonienia gacha. I mimo, że to już ładnych parę lat temu było, to podobno dalej są razem. I zapewne dalej ją leje.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka