Gość: aga123
IP: *.tvk.torun.pl
05.12.12, 13:33
Witajcie,
jestem od 4 lat w zwiazku z mezczyzną. Poznalismy sie podczas jego separacji, a teraz jest w trakcie rozwodu. Facet mieszka za granica, widzimy sie w miare mozliwosci. Planujemy slub w przyszlym roku. Planujemy, a raczej on planuje. Ja zaczynam coraz bardziej sie bac i podchodzic z dystansem do tego zwiazku i chyba sie wycofywac. W mojej glowie mnoza sie scenariusze, czarne scenariusze.
Problemem, ktory to powoduje sa dzieci. Ja mam dziecko - corke (7 lat) z poprzedniego zwiazku i on, tez corke (11 lat) ze swojego malzenstwa.
Nigdy nie sprzeczalismy sie na temat wychowywania i spojrzenia na nasze pociechy. Zawsze uwazalam, ze tego sie nie robi i jest to temat tabu. Ale ostatnio coraz czesciej targaja mna watpliwosci zwiazane z jego corka i jego zachowaniem. On zna doskonale moja corke, moja cora bardzo go lubi, spedzilismy wspolnie wakacje, wie ze zamierzamy sie pobrac.
Natomiast ja nie poznalam jego corki. Jest to tez spowodowane tym, ze to glownie on przyjezdza do mnie, ja odwiedzilam go w jego ojczyznie dopiero raz - w tym roku. Jego kontakty z corka sa ograniczane, utrudniane przez przyszla byla zone. Ale rozchodzi mi sie bardziej to w jaki sposob on podchodzi do mojej i swojej corki. Wiadomo, ze ja nigdy nie pokocham jego corki jak swojej i on podobnie. Rozchodzi sie o to, ze jak ja opowiadam o mojej corce, to on ja widzi jak czarny charakter, wszystko co najgorsze, natomiast gdy on opowiada o swojej i ja - bedaca nie zaangazowana emocjonalnie, widzaca troszke chlodniej temat - cos sprostuje, on sie gniewa i wybiela corke. Boje sie, ze w przyszlosci gdy zdecyduje sie przeprowadzic z corka do niego, zostawic wszystko co mam teraz, wyjechac do obcego panstwa to wszystko sie nasili, boje sie, ze gdy jego byla zona dowie sie, ze zalozyl nowa rodzine maksymalnie ograniczy widzenie z corka lub corka nie bedzie akceptowac nowego wyboru on przestanie mnie chciec przy sobie. Jakiekolwiek proby rozmowy na ten tema koncza sie naszymi cichymi dniami. Ostatnio zblizaja sie swieta, jego jedynym marzeniem jest spedzic te swieta z corka. Mnie nie ujal w tym marzeniu, chociaz nigdy nie spedzilismy ich razem. Caly czas mowi mi, ze brakuje mu corki i rozpacza jaki jest nieszczesliwy. Ostatnio zaproponowalam mu, bu cofnal rozwod i zaczal odbudowywac relacje z zona, wtedy zamieszka razem z corka i bedzie mial to wszystko czego nie ma. Planuje przyszlosciowo wakacje, weekendy, kazda wolna chwile i mnie w tych planach nie ma. Ten wolny czas ma byc tylko z corka. Dla mnie jest przykre non stop wysluchiwanie nt tych problemow, bo jestem jeszcze ja. Przestal okazywac mi kakiekolwiek uczucia i mowic o naszym zwiazku. Moze byloby inaczej gdybysmy mieszkali razem i bysmy mieli sie na codzien. Ale on tez nie budzi sie kolo mnie, nie jemy wspolnie sniadania. I tego mu nie brakuje - bynajmiej nie mowi o tym. Tak, zaczynam byc zazdrosna o jego corke. I jednoczesnie wiem, ze jest to chore i nienormalne. Ale rozpatruje to pod wzgledem przyszlosci i spedzenia jej z dala od mojego miasta i mojej rodziny. Dzisiaj zapytalam sie czy jest szczesliwy ze mna i spelniony. Uslyszalam, ze zle jego szczescie mierze. Boje sie tego zwiazku i uczucia i chcialabym sie wycofac a jednoczesnie kocham go i sama nie wiem co zrobic. I chcialam to wyrzucic z siebie.