Gość: Trzecia
IP: 81.210.121.*
12.07.04, 13:14
Po co walczycie o męża, który Was już nie kocha i zdradza Was? Jak się
póżniej żyje z mężem, któryb obecny jest tylko ciałem, lecz nie duchem?
Po co emocjonalne szantaże, po co wykorzystywanie w walce dzieci ("Nigdy już
dziecka nie zobaczysz").
Gdy ktoś ode mnie odchodził, szanowałam jego wybór. Po co wymuszona "miłośc"?
Czy tak się boicie samotności? Czy nie lepiej wziąć życie w swoje ręce i
poszukanie kogoś, kto da Wam trochę nowej, prawdziwej miłości a nie będzie z
Wami mieszkał, tylko dlatego, że nie starczyło mu odwagi?
Właśnie mam kilka takich przykładów dookoła siebie.
Te żony traktują męża jak własność. Gotowe są zniszczyć wszystko, byle by on
nie odszedł do innej. Ale jaka później satysfakcja, skoro brudy prało się
publicznie, skoro on rozpowiada dookoła, że jest z nią tylko z powodu dziecka?
Nie szanujecie siebie???