tatrzecia3
05.02.13, 07:27
Witam wszystkich. Jestem tu nowa. Muszę się wyżalić. Jestem w trzecim związku. Tak samo jak mój partner. Powiedzieliśmy sobie do trzech razy … Wchodząc w ten związek nie zdawałam sobie sprawy, że to będzie takie trudne. Znamy się bardzo długo. Byliśmy jeszcze nastolatkami. Mieszkaliśmy na jednym osiedlu. Jak to nastolatki, spotykaliśmy się na „domówkach”, u wspólnych znajomych. Jak to w życiu, później każdy poszedł w swoją stronę. Teraz oboje jesteśmy już po 40-stce. Ja mam córkę i on ma córkę. Tylko, że jego księżniczka ma 19 lat. No i właśnie tu zaczął się problem. Nie powiem na samym początku było jak w bajce. Bałam się, że to jest zbyt piękne. I dobrze czułam. Po pół roku naszego wspólnego życia poznałam jego księżniczkę. Później, co niedzielę wpadała na obiad. Czasem została na noc ze swoim chłopakiem. Niby wszystko ok. Aż tu nagle. Problem zaczął się latem. Wyjechaliśmy z moją córką i partnerem na kilka dni nad jezioro. Gdy jego księżniczka zobaczyła zdjęcia z tego wyjazdu, zrobiła awanturę. Dlaczego ojciec wyjechał z nami a nie z nią? Sama wyjeżdża na całe wakacje, nie ma jej przez 3 m-ce. Była w tym czasie nieobecna. Nawet nie czeka na odbiór świadectwa. Partner oczywiście strzelił „doła”. Jego córeczka nieźle dała mu popalić. Od tej pory nie odzywamy się do siebie. Ja unikam jej, a ona mnie. W międzyczasie zauważyłam, że okłamuje mnie z pieniędzmi. Bierze ode mnie niby na doładowanie telefonu a oczywiście telefon, który zasila to jest jej. Wkurzyłam się. Zimą bardzo mało pracuje. Prawie cały czas siedzi w domu. Więc nie ma kasy. Jest zadłużony z czynszem i alimentami. Jego córeczka przyzwyczajona jest do wysokiego kieszonkowego. Dla mnie to dużo pieniędzy. Ma długi, ale córeczka musi dostać. Zamiast wyjść na prostą, córce wytłumaczyć, że ma złą sytuację finansową to dalej w nią ładuje. A na dodatek okłamuje jeszcze mnie. Przecież ona w tym roku skończy 20 lat. Dzieckiem już nie jest. Mimo tego, że przyłapałam go na kłamstwie już trzy razy, to potrafi bić się w piersi i zaprzeczyć, że pieniądze które bierze to nie dla córki. Nawet mój brat przyłapał go na kłamstwie. Nie wiem, jak z tym walczyć. Wkurza mnie ta małolata. Mam ochotę do niej zadzwonić i wygarnąć jej parę słów, ale wiem że to jeszcze bardziej pogorszy sytuację już i tak napiętą. Próbowałam z nim rozmawiać, ale to też bez sensu. Wypiera się wszystkiego. Nawet jak mu przedstawiłam fakty o jego kłamstwie, to stwierdził no może raz mu się zdarzyło, ale to nie specjalnie tylko zapomniał mi o tym powiedzieć. Wiem, że księżniczka jest dla najważniejsza. Rozumiem to. Też mam córkę. Chociaż znajomi twierdzą, że ta jego córeczka to nawet więcej niż oczko w głowie. W piątek mi powiedział, że ma ostatnie 10 zł. Ze smutkiem w głosie zapytał się co ma z tymi pieniędzmi zrobić. Odpowiedziałam mu, że ma trzymać na bilety. W poniedziałek będą mu potrzebne na dojazdy do pracy. W niedzielę widział się ze swoją córką. W poniedziałek nie miał już na bilety. Ostatnie swoje 10 zł dał jej. Gó...ara pewnie kupi sobie papierosy. Rano idziemy na autobus a on prosi mnie abym kupiła mu bilety. Szlag mnie trafił. Wygarnęłam mu parę słów. Oczywiście znowu się wyparł. A wiem, że przez sobotę i niedzielę nic nie kupował bo siedział w domu. Znowu kłamie? Chwilami mam już dosyć tego związku. Ale go kocham. Mimo tego. Czemu nie potrafi się przyznać i powiedzieć otwarcie. Tak dałem jej. Wie, że brzydzę się kłamstwem.