Dodaj do ulubionych

Wirtualny romansik męża

28.02.13, 22:03
Laska ewidentnie go zaczepiała, truła d... do znudzenia, wypytywała o nasz związek, żaliła się że jest nieszczęśliwa ze swoim mężem, że myśli o rozwodzie... Łasiła się, narzucała mojemu mężowi, kiedy my przechodziliśmy mały kryzys nakręcała go na wyznania, wypytywała non stop o mnie, wspominała ich znajomość sprzed lat. Mąż w końcu stopniowo dał się wkręcić i zaczęło się wirtualne podkręcanie, ona nakręcała, on nie urywał tego tylko pozwalał się wkręcić. Widziałam praktycznie całą ich korespondencję na ten temat (już nie będę się zagłębiać jak). Z jego strony nie padły żadne wyznania miłości deklaracje, ale były komplementy, było gadanie na mnie jak to my się kłócimy itd... że czasem jest ze mną jakby z przymusu, niby ją torpedował, ale też podkręcał, gdy ona proponowała że może się spotkają (na szczęście mieszka daaaaaleko od nas i nigdy do tego nie doszło) to on nie ucinał tego, tylko podkręcał, że zobaczymy co się wtedy stanie itd.
Gdy się dowiedziałam wpadłam oczywiście w szał, powiedziałam mu co myślę, miotałam się, ale jego reakcja mnie zaskoczyła, zabrzmi naiwnie ale nigdy nie widziałam dotąd żeby się aż tak mną przejął i moim uczuciami, wiem że teraz zrobi dla mnie wszystko, wreszcie przestał być zadufanym, egoistycznym d... co mu się ostatnio często zdarzało. Wiem że bardzo mu zależy na naszej rodzinie. Wiem, głupie, naiwne ale postanowiłam dać szansę... Ale żeby nie było, aktualnie targają mną silne emocje - od depresji, wypalanej fajki za fajką (choć normalnie palę) po euforyczne stany, optymistyczne plany na przyszłość, romantyczne kolacyjki itd z mężem, i tak na przemian odkąd się dowiedziałam. Oszaleję chyba :( nie wiem co dalej, jak sobie radzić. Najgorsze są noce, nie da się spać. Napisałam do tej s.... żeby się odwaliła, że jest zakompleksiona itd. i że jak jeszcze raz zobaczę próbę kontaktu z jej strony to natychmiast informuję jej męża. Może głupio zrobiłam nie wiem. Cały czas mam jednak ochotę poinformować jej męża o wszystkim - niech franca też płacze tak jak ja :( Nie wiem jak sobie poradzić z tym wszystkim :(
Obserwuj wątek
    • to.niemozliwe Re: Wirtualny romansik męża 28.02.13, 22:08
      Na razie, to wyglada na flirt, a nie romans.
    • jeriomina Re: Wirtualny romansik męża 28.02.13, 22:09
      Za dużo tego kręcenia i wkręcania. Zgubiłam się.
    • sheep2 Re: Wirtualny romansik męża 28.02.13, 22:11
      pewne jesteś, że się nie spotkali?
    • mila2712 I znowu..... 28.02.13, 22:18
      to nie jest romans.....
      to już komplementy są zabronione ?
      nie pal tyle, palenie szkodzi

      to może zacznij - tak dla odstresowania się - korespondować z jej mężem
      • mandy2002 Re: I znowu..... 01.03.13, 00:11
        > to może zacznij - tak dla odstresowania się - korespondować z jej mężem

        Toteż właśnie się waham...
        Tyle że raczej nie w celu flirtowania a raczej uświadomienia jaka żmijka mu się wije pod dachem
    • killarney5 Re: Wirtualny romansik męża 28.02.13, 22:22
      Kolejny biedny misio, którego zgwałcili - na razie wirtualnie. On nie chciał, opierał się, ale ona go omotała, a teraz głeboko żałuje i zawsze już będzie grzeczny... Może i będzie - jeśli go dobrze nastraszysz. Jego, nie ją - bo zawsze może się trafić inna koleżanka z przedszkola...
    • ona.inna Re: Wirtualny romansik męża 28.02.13, 22:22
      a czy Twoj maz poinformowal ją, że ma żone?
      • mandy2002 Re: Wirtualny romansik męża 28.02.13, 23:59
        Nie musiał, bo ona to doskonale wie. Sama wypytywała i o mnie i o dziecko.
    • light_in_august Re: Wirtualny romansik męża 28.02.13, 22:40
      Rozumiem, że jesteś zła. Ale nie rozumiem, dlaczego obwiniasz prawie wyłącznie ją i to jej chcesz zniszczyć życie, skoro to Twój mąż namieszał między Wami... On jakieś konsekwencje ponosi czy tylko ona ma ponieść?
      • mandy2002 Re: Wirtualny romansik męża 01.03.13, 00:05
        > Rozumiem, że jesteś zła. Ale nie rozumiem, dlaczego obwiniasz prawie wyłącznie
        > ją
        No właśnie, PRAWIE robi wielką różnicę. A ją bardziej bo to ona mimo że sama ma też dziecko i męża inicjowała absolutnie każdą rozmowę. Mężowi zmyłam głowę za to że podkręcał zamiast uciąć w zarodku. Ale fakt jest faktem, nigdy sam się pierwszy nie odezwał. Tyle na jego korzyść, a tak poza tym to na pewno go nie wybielam.

        > i to jej chcesz zniszczyć życie, skoro to Twój mąż namieszał między Wami...
        Dlatego że wiedząc o mnie i o dziecku, mając sama dziecko i męża z premedytacją dłuugo i cierpliwie truła mężowi na czacie, że to tylko i włącznie ona rozpoczynała rozmowy, dlatego też że mój mąż nigdy nie pisał jej że tęskni, że coś czuje itp. itd. tylko dawał się co najwyżej wkręcać w filirciarskie gadki o podtekście erotycznym, a ona wręcz przeciwnie, namawiała na spotkania, wyznawała uczucia itd. najeżdżała na mnie i własnego męża, że chce się z nim rozwieść itd. To może niech chłop też wie co ma w domu? Każdy powinien mieć szansę...

        > On jakieś konsekwencje ponosi czy tylko ona ma ponieść?
        Ponosi jak najbardziej. Cała nasza rodzina ponosi. I właśnie się zastanawiam czemu niby ona ma nie ponieść
        • light_in_august Re: Wirtualny romansik męża 01.03.13, 10:34
          Już wiele osób napisało Ci, jak to wygląda: to ON jest winny wobec Ciebie, nie ona. Ludzie, którzy są w związku, codziennie kogoś spotykają, czasem/często ktoś ich próbuje poderwać, prawi komplementy - no niestety (albo stety) nie żyjemy na bezludnej wyspie. Ale jeśli w związku jest dobrze, jesteśmy lojalni, wiemy, czego chcemy, to takie sytuacje NIC nie znaczą, są tylko jakimś małym, nieważnym elementem codzienności, który w ogóle nie wpływa na związek.
          Czy mój mąż ma obijać gębę każdemu facetowi, który chce ze mną flirtować? Przecież to ode mnie zależy, czy wejdę w ten flirt czy nie, nie od tych facetów. Tak samo jest z Twoim mężem - to on ma wobec Ciebie obowiązek bycia lojalnym, nie jakieś obce kobiety, które próbują mieć z nim romans. One chcą zrobić dobrze sobie (ich prawo), Tobie robić dobrze nie muszą.
          I tyle. Przeczytaj uważnie wszystkie posty i wyciągnij wnioski, bo wszyscy nie mogą się mylić ;)
          • 5th_element Re: Wirtualny romansik męża 01.03.13, 10:54
            no dokladnie. Zawsze do amanta czy amantki mozna wystosowac mniej czy bardziej delikatne spier*aj
        • ina_nova Re: Wirtualny romansik męża 01.03.13, 10:50
          A to ta babka czy Twój mąż przysięgał Ci wierność? Nie wtrącaj się do cudzych spraw tylko zajmij swoim związkiem.
    • grassant Re: Wirtualny romansik męża 28.02.13, 23:02
      wypalanej fajki za fajką (choć normalnie palę)

      nie dziwię się dlaczego rozpoczął filtr. Tamta przynajmniej nie śmierdzi.
      • mila2712 Re: Wirtualny romansik męża 28.02.13, 23:10
        I tu przyznaję Ci rację ( w sprawie 'zapachu ')
        to samo mozna powiedziec o facetach
        • jan_hus_na_stosie2 Re: Wirtualny romansik męża 28.02.13, 23:18
          a tak mi się jakoś przypomniało :)

          www.youtube.com/watch?v=EnLzntYTX1w
          • mila2712 Re: Wirtualny romansik męża 01.03.13, 21:06
            uwielbiam Twoje poczucie humoru :)
      • mandy2002 Re: Wirtualny romansik męża 28.02.13, 23:58
        > wypalanej fajki za fajką (choć normalnie palę)
        >
        Rany, literówka - miało być nie palę

        > nie dziwię się dlaczego rozpoczął filtr. Tamta przynajmniej nie śmierdzi.

        Przez net trudno stwierdzić, na zdjęciach wygląda dość smrodliwie
    • krytyk-systemu-edukacji Re: Wirtualny romansik męża 01.03.13, 00:23
      > Laska ewidentnie go zaczepiała, truła d... do znudzenia, wypytywała o nasz zwią
      > zek, żaliła się że jest nieszczęśliwa ze swoim mężem, że myśli o rozwodzie...
      > Łasiła się, narzucała mojemu mężowi, kiedy my przechodziliśmy mały kryzys nakręcała
      > go na wyznania, wypytywała non stop o mnie, wspominała ich znajomość sprzed
      > lat. Mąż w końcu stopniowo dał się wkręcić i zaczęło się wirtualne podkręcanie,
      > ona nakręcała, on nie urywał tego tylko pozwalał się wkręcić.

      Buhahahahahahahahaha. :D

      > Napisałam do tej s.... żeby się odwaliła, że jest zakompleksiona itd. i że jak jeszcze raz
      > zobaczę próbę kontaktu z jej strony to natychmiast informuję jej męża.

      Jesteś niestety nienormalna. :) Wina leży tylko i wyłącznie po stronie Twojego męża, to on powinien być wobec Ciebie lojalny, a nie wszystkie kobiety wokół. Ale to można tłumaczyć do znudzenia, psychologicznych mechanizmów obronnych się nie przeskoczy.

      Chcesz, to wierz, że misio jest cud miód, a wredna suka misa skręciła, podkręciła, wykręciła i nakręciła – kłopot w tym, że to niestety nieprawda. :)
      • mandy2002 Re: Wirtualny romansik męża 01.03.13, 00:30
        > Chcesz, to wierz, że misio jest cud miód,

        A kto powiedział że tak myślę. Jest u mnie spalony tym czasem choć jego reakcja mnie in plus zaskoczyła.
        A wiesz nie rozpier... się długoletniego związku w którym jest dziecko, tak łatwo bo jakaś franca postanowiła sobie urozmaicić życie przy pomocy mojego męża.
        Dla mnie oboje są winni. Ale ona jednak bardziej - bo też jest matką, bo jest w identycznej sytuacji życiowej jak ja - i chociażby z tego względu powinna mieć więcej oleju w głowie. A skoro nie ma to niech cierpi tak samo jak ja, niech też jej życie legnie w gruzach a mąż zrobi porządek w pustej główce
        • sheep2 Re: Wirtualny romansik męża 01.03.13, 00:35
          a nie przeszło Ci przez myśl, że starannie wybrał rozmowy, które wskazują na to, że ta kobieta inicjowała tylko ich "romans"? resztę skrzętnie wykasował, a sam się teraz broni i wypiera hehe
          • mandy2002 Re: Wirtualny romansik męża 01.03.13, 00:45
            Nie bo widziałam całość od A do Z. Natomiast on nawet nie wie co i ile widziałam. Tutaj mam akurat 100% pewności
            • jeriomina Re: Wirtualny romansik męża 01.03.13, 00:48
              Musisz ukraść jej paszport i wydrzeć wszystkie kartki ze środka... :)
        • krytyk-systemu-edukacji Re: Wirtualny romansik męża 01.03.13, 00:47
          > Dla mnie oboje są winni. Ale ona jednak bardziej - bo też jest matką, bo jest w
          > identycznej sytuacji życiowej jak ja - i chociażby z tego względu powinna mieć
          > więcej oleju w głowie.

          Ona będzie w razie czego winna rozpadu swojego związku, natomiast za nielojalność wobec Ciebie odpowiada wyłącznie Twój mężuś. Nie jest on, co prawda, matką, ale czemu by od niego nie wymagać również oleju w głowie?

          > A skoro nie ma to niech cierpi tak samo jak ja

          I co Ci da to zwiększenie sumy cierpień na świecie?
          • mandy2002 Re: Wirtualny romansik męża 01.03.13, 00:52
            > Ona będzie w razie czego winna rozpadu swojego związku, natomiast za nie
            > lojalność wobec Ciebie odpowiada wyłącznie Twój mężuś. Nie jest on, co prawda,
            > matką, ale czemu by od niego nie wymagać również oleju w głowie?

            Ależ wymagam od początku do końca i za nielojalność dostał ochrzan z góry do dołu. Prawdą jednak jest że on komplementował zdjęcia, przesyłał jakieś tam wirtualne pocałunki na do widzenia. A laska pisała że chce się z nim spotkać żeby się przespać, że chce spróbować z nim być, że chce rozwodu z mężem i spróbować być z moim.

            > > A skoro nie ma to niech cierpi tak samo jak ja
            >
            > I co Ci da to zwiększenie sumy cierpień na świecie?

            Równowagę w przyrodzie? Co ja Jezus jestem żeby się poświęcać za czyjeś grzechy?
            • krytyk-systemu-edukacji Re: Wirtualny romansik męża 01.03.13, 01:05
              > Ależ wymagam od początku do końca i za nielojalność dostał ochrzan z góry do dołu

              Aha, czyli adekwatną karą dla Twojego męża jest ochrzan, a dla niej cierpienie? :)

              > A laska pisała że chce się z nim spotkać żeby się przespać, że chce spróbować z nim być,
              > że chce rozwodu z mężem i spróbować być z moim.

              Nie chcę Cię martwić, ale normalny człowiek kończy takie rozmowy w sekundę.

              > Co ja Jezus jestem żeby się poświęcać za czyjeś grzechy?

              Na razie się poświęcasz za grzechy swojego ultralojalnego mężusia, w dodatku chcesz się za nie mścić na innych.
      • sheep2 Re: Wirtualny romansik męża 01.03.13, 00:48
        mąż jest po prostu bardzo kulturalny i empatyczny i tylko dlatego dał się wciągnąć we flirt ;-),
        żeby koleżance nie sprawić przykrości. a ta wredna s.. tak go omotała podstępnie.. to zła kobieta była..
        • mandy2002 Re: Wirtualny romansik męża 01.03.13, 00:53
          Mąż ją zbyt subtelnie ucinał bo powinien powiedzieć wypier.... zamiast miłych snów, słodki buziak. Ale sorry to ona proponowała spotkania na seks i próbowała rozbijać związek.
          • sheep2 Re: Wirtualny romansik męża 01.03.13, 01:00
            a jakoś tak się stało, że jednak nie kazał jaj "spi.." związek to Twój mąż sam sobie rozbija, tyle w temacie.
          • krytyk-systemu-edukacji Re: Wirtualny romansik męża 01.03.13, 01:10
            > Mąż ją zbyt subtelnie ucinał bo powinien powiedzieć wypier.... zamiast miłych
            > snów, słodki buziak.

            Subtelnie ucinał jej zaloty buziaczkami? Powiedz, że trolujesz, błagam. :D

            > Ale sorry to ona proponowała spotkania na seks i próbowała rozbijać związek.

            A jak te próby i propozycje ucinał Twój mąż? Też subtelnie? Pewnie starał się nerwowo zmienić temat i odwrócić jej uwagę od siebie – na przykład mówiąc, że ślicznie wyszła na zdjęciu. :)
    • facettt nie ma belkociku - virtualnych romansikow 01.03.13, 03:34
      nie ma.
      zapisz to sobie w notesie.
      • facettt i coby mi tu bylo jasne : 01.03.13, 14:24
        romans zaczyna sie od pierwszego pocalunku.

        REALNEGO - a nie virtualnego.
    • nstemi Niezły numer 01.03.13, 08:14
      z tego Twojego męża. Nie dość, ze wirtualnie romansuje to jeszcze niezły manipulator. Że to niby ona go tak dręczyła straszliwie. Nie zdziwiłabym się gdyby miał w tej materii już wcześniej doświadczenia.
      Prawda jest taka, że gdyby nie chciał to by korespondował, nie ma przymusu odpowiadania na czaty. Proste. Silna reakcja po tym jak to wyszło na jaw świadczy raczej o poczuciu winy i strachu.
      Możesz sobie dręczyć laskę do upojenia, informowac jej męża, kochanków i ex chłopaków. To nie zmienia faktu że w Twoim małżeństwie namieszał Twój mąż i wobec Ciebie to on jest winien.
      • gr.eenka Re: Niezły numer 01.03.13, 09:18
        a nie słyszałaś, gdyby suka nie dała to by pies nie wziął?
        że niby ten mąż taki pies na baby.
        Mnie jest bardzo szkoda autorki wątki, że mąż uległ pokusie.
        Może gdyby poszedł do spowiedzi, wyspowiadał się, dostał pokutę i ją odbył - to by polepszyło sytuację w małżeństwie.
        Ja myślę, że powinien dostać szansę. Aby nie ulegał pokusie, żona powinna zabierać odpowiednio, kabelek, ruter czy jak tam działa dostęp do internetu. Mężowi kupoć zestaw młodego majsterkowicza i niech robi karmniki dla ptaszków.
        • nstemi W kwestii kynologicznej 01.03.13, 23:17
          i powiedzenia "jak suka nie da to pies nie weźmie". Skąd się ten idiotyzm wziął? Jestem szczęśliwą posiadaczką psa płci żeńskiej. Jak ma cieczkę to nie lata za psami.
          całe to cholerne psio-samcze towarzystwo z okolicy samo się zlatuje i dziady są tak namolne, że szlag trafia. I to nawet takie burki dwa razy mniejsze od mojej :-)
          To tak w kwestii formalnej :-) Sorry musiałam
    • vivyan Re: Wirtualny romansik męża 01.03.13, 08:29
      Popatrz, Mandy, i tutaj i na e-mamie radzą ci podobnie, a ty idziesz w zaparte. Jasne, że jesteś wściekła, ale naprawdę powinnaś być wściekła na swojego męża, a tę laskę olać i tyle, nie warto poświęcać jej uwagi. Nie martw się, jej mąż prędzej czy później się zorientuje co ma w domu ale to nie jest twój problem. A wypowiedzi typu "ona jest bardziej winna" są w moim odczuciu bardzo, ale to bardzo dziecinne. Powtórzę za innymi: skup się raczej na swoim małżeństwie, swoim mężu i poukładaniu tego wszystkiego od nowa, bo inaczej za chwilę kolejna zła i wstrętna małpa wkręci lub odkręci tego twojego biednego, pozbawionego własnej woli Misia.
    • 5th_element Re: Wirtualny romansik męża 01.03.13, 09:18
      niedawno w gazecie podawali, ze w jakims dzikim/islamskim kraju zakatowali dziewczyne zgwalcona przez jakiegos starego żeniatego dziada. Pierwsza katującą była oczywiscie zona tego starucha. Wot durna babska mentalnosc. Przypomne ci tylko stare przyslowie, nieco sparafrazowane: "baba nie wezmie jak chlop nie da".
      • gr.eenka Re: Wirtualny romansik męża 01.03.13, 09:42
        to była dziewczyna, którą molestował i w końcu zgwałcił własny ojciec.
        Została skazana za seks przedmałżeński.
        • 5th_element Re: Wirtualny romansik męża 01.03.13, 10:40
          widac takich kistorii jest od groma, bo akurat tu nie byl to ojciec
    • malwi.2 Re: Wirtualny romansik męża 01.03.13, 09:31
      do jej związku bym się nie wtrącała (jakoś mi nie leży, by kogos informowac, ze jego żona/mąż coś...)

      jakby twój mąż zainteresowany tym wirtualnym związkiem nie był, to by z nią nie rozmawiał (nie mówię, ze od razu chciał sie z nią spotkac itp, ale widocznie tez chciał sobie pogadać) a ona by wtedy sobie odpusciła i innego wirtualnego faceta do rozmów znalazła

      może się zastanów, gdzie hmmm... ty błąd zrobiłaś, że on potrzebował się wygadać jakiejś obcej kobiecie (no...błąd lęży zawsze po obu stronach, czyli twojej i jego, nie tej wirtualnej)
    • murwa.kac Re: Wirtualny romansik męża 01.03.13, 09:47
      oh biedny misio, sila wziety :(

      takie pytanie tylko - co Ci da ta zemsta?
      ona Ci obiecywala w zdrowiu i chorobie?
      z nia sobie zycie ukladalas?
      chyba nie.

      to na mezu sie skup i z mezem gadaj.

      ze powiesz jej mezowi?
      glupia, chwilowa satysfakcja, ktora w niczym Ci nie pomoze, a moze pogorszyc wiele spraw - nie wiesz jak zareaguje maz. moze sie okaze pokrecony i bedzie obwinial Twojego? przyjedzie, pobije? wbije noz pod zebro? gorsze rzeczy bywaja.

      i tak.
      glupio zrobilas, ze do niej napisalas.
      zajmij sie swoim zyciem i swoim malzenstwem.
    • samuela_vimes Re: Wirtualny romansik męża 01.03.13, 10:06
      no tak znowu biedny bogu ducha winny miś i ta trzecia sucz jedna.
      • mojemieszkanie24 Re: Wirtualny romansik męża 01.03.13, 10:21
        Pisząc do niej to ty okazalas sie zakompleksiona. Niestety ewidentnie winne są DWIE STRONY- TWÓJ MĄŻ TAKŻE. Co to znaczy, że to ona go wciągnęła/ uwodziła ? Twój facet dał się w to wciagnąć a jest dorosły i umie decydować o sobie.... Coś w waszym związku nie gra. Ja bym z takim gościem nie była ( na serio). Jeżeli gdzieś szuka akpecptacji, czy aprobaty to zwiazek z takim gościem nie ma sensu..
        • mandy2002 Re: Wirtualny romansik męża 01.03.13, 10:38
          > Pisząc do niej to ty okazalas sie zakompleksiona.
          Czy ja wiem, raczej zależało mi na tym żeby nie spała tak samo jak ja, żeby też żyła w tak silnym stresie i żeby codziennie zastanawiała się czy powiem jej mężowi czy nie
      • jeriomina Re: Wirtualny romansik męża 01.03.13, 10:28
        No właśnie, jak to określił ktoś wcześniej słusznie "durna babska mentalność" - a miś mąż biedny, a delikatny, a nie umiał zakończyć :P
        A ja znam taki przypadek z życia realnego, że jak się jedna mężatka do chłopa z emocjami wyrywała to ją potrafił usadzić prostym tekstem - jesteś mężatką, wracaj do męża. Więc mężczyźni POTRAFIĄ, JAK CHCĄ.
        Mąż założycielki wątku NIE CHCIAŁ URWAĆ TEGO FLIRTU i ona się musi z tym pogodzić.
        Może nawet nie chciał go realizować w czynach ale na pewno łechtało mu to ego...
    • mandy2002 To co dalej w takim razie? 01.03.13, 10:36
      Dobra, wszyscy mądrzy, wszyscy wszystko osądzili i ocenili (chociaż tylko ja wiem ile laska od siebie włożyła w podtrzymanie tego kontaktu i jakich słów używała, a jakich mąż). No ale ok, nie będę wybielać. Załóżmy, że odpuszczę lasce, załóżmy że ona sobie będzie żyła szczęśliwie a my w bagnie. I jak teraz z tego bagna wyjść? Zemsta nie przyniesie ulgi?
      Rozmawiamy, mąż się stara i g... nic to nie daje. Mam ochotę wyć walić głową w ścianę.
      Rozwalić przez to rodzinę? Zagryzać zęby?
      Oceniać to łatwo, a może ktoś coś poradzi?
      • gr.eenka Re: To co dalej w takim razie? 01.03.13, 10:38
        idźcie do jakiejś poradni małżeńskiej
        forum tylko się ponabija, pośmieje i każdy będzie żył własnym życiem
      • 5th_element Re: To co dalej w takim razie? 01.03.13, 10:42
        nie ten adres. Właściwy to poradnia malzenska
      • vandikia Re: To co dalej w takim razie? 01.03.13, 10:46
        nie bierz tego dosłownie ale czemu tak dramatyzujesz? z postów wynika, że nie doszło do niczego w rzeczywistości?

        przeczekaj, czas leczy rany
        • light_in_august Re: To co dalej w takim razie? 01.03.13, 12:55
          No właśnie - laska się wyrywała, mąż był powściągliwy, do niczego nie doszło nawet słownie, więc chyba nie ma co robić z tego wielkiego dramatu.
          Niech się Autorka zdecyduje, czy chce o sprawie zapomnieć, czy jątrzyć dalej i przeżywać nielojalność męża. Składanie winy na tamta kobietę nic nie da, bo to żal do męża męczy, nie do niej...
          • blond_suflerka Re: To co dalej w takim razie? 01.03.13, 13:34
            Nie ma co robić dramatu z powodu rozmów ale warto przyjrzeć się swojemu związkowi. Mąż autorki nie wdał się w ten romans, nie był tak gorący w swoich wynurzeniach jak tamta kobieta ale jednak utrzymywał tę znajomość i rozmawiał z tą osobą. A to dla mnie oznacza, że dawało mu to coś czego najpewniej nie ma w swoim związku. A to już poważna sprawa i nie należy tego bagatelizować bo jeśli czegoś mu brakuje to za chwile znajdzie się inna pani wypełniająca owe deficyty. Jak się problem będzie pogłębiał to być może następnym razem pan już nie będzie taki lojalny.
      • to.niemozliwe Re: To co dalej w takim razie? 01.03.13, 10:50
        W związkach są fazy, okresy zastoju, przypływy i odpływy namiętności, zmiany charakteru, stres, choroby, czy inne kwestie. Coś przychodzi, coś mija. Są tacy, którzy twierdzą, że przechodzimy przez zycie przez 13 etapów, prawdopodobnie z tego 6-7 jest w okresie małżeństwa. Nie rozbiłbym z tego wielkiego halo, a jużna pewno nie warto w sobie wzbudzać poczucia niższoci, nienawiści, czy dramatyzować. Prawdopodobnie, do Twojego faceta dotarło, że taka wirtualna znajomośc jest dla Ciebie bolesna i będzie brał na przyszłość pod uwagę, to, że Cię rani, co chyba nie do końca do niego docierało. Daj mu czas na ułożenie sobie tego w głowie i ogarniecie sekwencji wydarzeń. Moim zdaniem, nie słuchaj frustratek, które by postawiły sprawe na ostrzu noża. :-)
      • murwa.kac Re: To co dalej w takim razie? 01.03.13, 10:51
        przede wszystkim potrzebujesz czasu.
        zeby ochlonac, zeby spojrzec z dystansem.

        poki co targaja Toba emocje, to zrozumiale. ale to nie czas na podejmowanie decyzji i dzialan.
      • malwi.2 Re: To co dalej w takim razie? 01.03.13, 12:20
        tak jak wszyscy radza - poczekaj, az ochłoniesz, do niczego przecież nie doszło, a on chyba zrozumiał co ma do stracenia (a jesli nie to czas pokaże)

        może zastanów sie jak między wami ostatnio było, pogadajcie (jak ochłoniesz)

        nie ty jedna masz jakieś problemy
        • malwi.2 Re: To co dalej w takim razie? 01.03.13, 12:22
          no i macie dziecko, nie możesz tak po prostu trzasnąć drzwiami i wyjść
      • yoko0202 Re: To co dalej w takim razie? 01.03.13, 12:51
        mandy2002 napisała:

        > Dobra, wszyscy mądrzy, wszyscy wszystko osądzili i ocenili (chociaż tylko ja wi
        > em ile laska od siebie włożyła w podtrzymanie tego kontaktu i jakich słów używa
        > ła, a jakich mąż).
        nie wiem jak Ci to wytłumaczyć, ale normalny facet lojalny wobec swojej kobiety, w stosunku do takiej pani powinien użyć jednego pięknego polskiego słowa pt. spier**laj

        > Oceniać to łatwo, a może ktoś coś poradzi?
        przeczekać, aż emocje opadną, może i całe tygodnie albo dłużej
      • imasumak Re: To co dalej w takim razie? 01.03.13, 13:20
        Pisałam Ci wczoraj na ematce - zająć się sobą i związkiem, szybko zapomnisz, bo w końcu nic takiego się nie stało, a mąż jak wynika z Twoich słów, się stara. Jeśli czujesz, że nie dajesz rady, idźcie do poradni małżeńskiej, ewentualnie idź sama.
        Na prawdę nie warto zajmować się tamtą panią.
      • nstemi Spokojnie 02.03.13, 19:27
        Przede wszystkim odpuść sobie planowanie zemsty na tej babie. I tu już nie chodzi o to, kto winny kto nie, tylko o to, że myślisz o tym cały czas. I się nakręcasz. A tam gdzie emocje buzują rozum śpi.
        Mężowi warto jasno powiedzieć, że jeśli będzie się tak bawił to może Cię stracić. To musi być bardzo jasna informacja, że akcja wywoła reakcję. I może warto mu na spokojnie uświadomić, co Ci zrobił, jak bardzo to przeżywasz.
        Nie ma idealnych małżeństw, nie ma idealnych związków. Nie ma chyba takich bez kryzysów. Gdy jest wola i ochota :-) po obu stronach to daje się z tego wyjść na prostą.
      • greedex5 Re: To co dalej w takim razie? 14.03.13, 11:00
        > Rozmawiamy, mąż się stara i g... nic to nie daje. Mam ochotę wyć walić głową w
        > ścianę.
        > Rozwalić przez to rodzinę? Zagryzać zęby?
        Ale jaki jest problem? Oni się nawet nie poznali. Mam koleżankę która ma męża, małe dzieci i się cieszy że jakiś facet chce się z nią żenić. Jest rozbawiona swoim internetowym adoratorem. Ta Twoja babka jakaś infantylna i zdesperowana jest. Chce się przespać z kimś, kogo nie widziała. Na pewno ma grono takich facetów do których pisze. Nie ten to inny. Na bank. Co do kontaktu z babą, ja akurat nie widzę w tym nic złego. Dobrze że ją postraszyłaś. mąż Cię kocha, śmiej się z tego i zapomnij.
    • alpepe Re: Wirtualny romansik męża 01.03.13, 11:49
      stoję całkowicie po twojej stronie.
    • bez_przekazu Re: Wirtualny romansik męża 01.03.13, 17:39
      biedny maz, taki bezbronny misio.
      • wersja_robocza Re: Wirtualny romansik męża 01.03.13, 17:44
        Wiadomo. Przyroda nie zna ani jednego przykładu misia, który by nie uległ zakusom tych wrednych suk.
    • twojabogini Z igły widły 02.03.13, 09:55
      Dlaczego wszyscy rozpatrujecie sytuację w kategoriach winy. Winny jest mąż, złoczyńca, albo ta zła pani z interneta, a jak oni nie są winni to żona,bo źle o związek dbała.
      Trafił się ludziom kryzys małżeński. Normalna sprawa. W tym czasie jakaś pani postanowiła zmienić męża - jej prawo. Mąż był ciekawy, na pewno, że sprawiało mu przyjemność zainteresowanie innej kobiety, ale nie przekroczył żadnej dopuszczalnej granicy. Nic złego nie zrobił. Żona poczuła, że coś nie gra - i odkryła wirtualny flirt. Pogoniła rywalkę - w porządku.

      Teraz najważniejsze jest co się wydarzy dalej w związku. Mężowi jest przykro, martwi się że przez głupi flirt z nic nie znaczącą kobietą, mógłby zniszczyć związek, który zapewne mimo kryzysu ceni i jest on dla niego ważny - inaczej by się nie starał, raczej obwiniał zonę, za to, że z powodu jej zaniedbań nawiązał flirt.
      Tym co powoduje żoną, jest jakaś chora urażona godność. Radziłabym zejść na ziemię. Kobiet, które uznają jej męża za atrakcyjnego potencjalnego męża, kochanka, przyjaciela jest mnóstwo. Kobiet, które będą dla jej męża atrakcyjne, a nawet atrakcyjniejsze też jest mnóstwo. I co z tego? Zemsta na kobiecie? A za co, po prostu zamierza zmienić męża. Byłoby podłością wtrącać się w jej życie. No i ryzykiem. Pani nie będzie miała wtedy nic do stracenia (teraz boi się, że jej mąż się dowie), a mąż będzie miał wyrzuty sumienia wobec pani...
      Wypominanie mężowi flirtu i robienie z tego życiowej tragedii do świetna metoda na zakończenie małżeństwa. Radziłabym raczej się wspólnie pośmiać z całej sytuacji, dowartościować męża i spędzić razem jakiś miły weekend.
      Warto zacząć rozmowę od np.: "Słuchaj, przepraszam, że aż tak emocjonalnie zareagowałam. Było mi przykro kiedy odkryłam, że nawiązałeś flirt z inną kobietą. Uraziło mnie też to, że rozmawiałeś z nią na mój temat. Rozumiem tą kobietę, bo dla mnie też jesteś bardzo atrakcyjny i zależy mi na tobie. Potrzebuję wiedzieć, czy dla ciebie nasze małżeństwo jest nadal ważna i czy ja jestem dla ciebie ważna. Przez to co się stało zaczęłam mieć wątpliwości i dlatego tak szaleję".
      Po jednej szczerej rozmowie zakończyłabym temat i nie wracała do niego zwłaszcza w kłótniach, i nie stosowała jako argumentu - bo ty mnie tak wtedy skrzywdziłeś...
      • jeriomina Re: Z igły widły 02.03.13, 09:57
        To jest tak mądre, że aż za mądre, nie chce mi się wierzyć, że istniejesz naprawdę :)
      • mandy2002 Re: Z igły widły 02.03.13, 13:16
        Dziękuję za te słowa.

        > Tym co powoduje żoną, jest jakaś chora urażona godność.
        Niekoniecznie. Nie będę tu o tym pisać, ale to niestety drugi raz kiedy moje zaufanie legło w gruzach, (z trudem wcześniej odbudowywane). Dlatego może tak dramatyzuję nad "tylko" wirtualnym flirtem. Gdyby było to jedno jedyne zdarzenie, to masz rację, podeszłabym do tego tak jak ty... Niestety aż tak różowo (i przeszłość tutaj ma duży wpływ). Ale przeszłość, to zdarzenia które sobie wybaczyliśmy, zapomnieliśmy, żyliśmy normalnie, aż do teraz... :(
        • kora3 Miej choć trochę godności dziewczyno 02.03.13, 13:47
          kolejny raz, mówisz, a Ty nadal bronisz "misia" jak lwica ...
          Kopnąć w de bym takiego goscia nie chciała, ale jesli chcesz to ratowac to Twoja sprawa.
          Jedyny sposób na to, to w tej sytuacji OBRAZIC się. Babę zostaw w spokoju, nie ze szlachetnoścvi, tylko dlatego, ze atakując ją jesteś śmieszna.
          Jesli kobieta ma trochę oleju, to po tym co jej napisałaś już dawno opowiedziała mezowi, że wymieniłą parę maili z dawnym znajomym o pogodzie i "co u Ciebie", odkryła to zona kumpla - chorobliwie zazdrosna wariatka i teraz ja straszy i nęka :)
          Nawet jak chlopa powiadomisz to bedzie juz przygotowany :)

          Jesli serio9 chcesz jeszcze być ze swoim mezem (ja bym z kimś takim nie była, ale twoja sprawa) to przestań te sprawę wałkowac. Daj mu do zruzumienia, ze Cie zranił i przestań sie odzywac "pozasłuzbowo" - dziki seks i "romatyczne kolacje" nic tu nie dadzą - goścv wie, ze mozna sobie flietować albo i zdradzać na boku i potem wystarczy wytrzymać twój atakt furii i hiosterii i ładnie pzreprosić. Bedziesz niby całą w skowronkach, ale śledzić bedziesz dalej, wiec trzeba się lepiej pilnowac ... Ach te kobiety...
          • maly.jasio Zawiodlas mnie, Korcia... 02.03.13, 14:25
            A mialem Ci za wyrozumiala kobiete...

            Otoz istotnie, ta Pani nie ma tu wiekszego znaczenia, gdyz zgyby miala to juz dawno by,
            sie z nia spotkal (lub przynajmniej chcial spotkac).

            A robienie z virtualnych pogaduszek (nawet o dupie Maryni) powaznego problemu jest smieszne.

            - Gdy chce sobie pogadac, virtualnie z kims, z kim sie milo gada, to nawet tego nie ukrywam, bo nie ma czego i po co.

            Ale gdy ktos mi sie podoba i mam ochote z nim (z nia) sie spotkac, to pisze tylko z komputera w pracy, by nie bylo cienia ryzyka, ze to sie moze wydac...
            • kora3 Re: Zawiodlas mnie, Korcia... 02.03.13, 14:35
              Przeżyję :)

              Gosc tylko gada, bo z tą kobitą nie ma szans sie spotkać, a inne go pewnie nie chcą. Jak znajdzie chetną na serks w realu, polecxi. I jeszze opowie jak kiepska jest zona w łozku - dla mnie d.upek.
              • maly.jasio Ponownie Zawiodlas mnie, Korcia... 02.03.13, 20:31
                kora3 napisała:
                > Przeżyję :)
                > Gosc tylko gada, bo z tą kobitą nie ma szans sie spotkać,

                niestety nie wynika to z tekstu.
                z tekstu wynika, ze to owa pani, a nie on chciala sie spotkac.
                • kora3 Nie czytales uwaznie :) nt 02.03.13, 20:32

                  • maly.jasio alesz czytalem i cytuje: 02.03.13, 20:35
                    "niby ją torpedował, ale też podkręcał, gdy ona proponowała że może się spotkają (na szczęście mieszka daaaaaleko od nas i nigdy do tego nie doszło) to on nie ucinał tego, tylko podkręcał, że zobaczymy co się wtedy stanie itd."
                    • kora3 No to przyznasz ciekawe to "torpedowanie" nt 02.03.13, 20:39

                      • maly.jasio bez znaczenia 02.03.13, 20:42
                        wazne, kto wyszedl z inicjatywa, wiec to co napisalas wczesniej (ze ow pan nie mial szans)
                        jest bledne.
                        szanse , jak widac mial.
                        a czy chcial z nich skorzystac, czy nie, to juz inna sprawa.
                        • kora3 Wiesz, klikanko o ewentualnym seksie 02.03.13, 20:49
                          z kobitką z którą mozna zobaczyć się raz na pół roku a i to niekoniecznie:) to taka zabawa. :) I dla kobitki jak sadze (taki smaczek - przerywniczek) i dla "misia" :)
                          Do regularnego romansu jakaś musiałaby go jednak zechciec realnie, nie przez net i nie raz na rok :)
                          • maly.jasio no wlasnie, Korcia :) 02.03.13, 20:58
                            kora3 napisała:
                            > Do regularnego romansu jakaś musiałaby go jednak zechciec realnie, nie przez ne
                            > t i nie raz na rok :)

                            no wlasnie, Korcia :)
                            sama przyznajesz , ze to taka niewinna zabawa (nie jestem w stanie policzyc, ile takich mialem)
                            a Ty chlopa doupkiem nazywasz i rzucac kazesz ....
                            • kora3 Re: no wlasnie, Korcia :) 02.03.13, 21:04
                              bo to kolejny raz i dal się przyłapać :) Ale niech ci bedzie - n ie d.upek - debil :)
                              • maly.jasio no wlasnie... 02.03.13, 21:36
                                kora3 napisała:
                                bo to kolejny raz i dal się przyłapać :) Ale niech ci bedzie - n ie d.upek - debil :)

                                i tu jusz jestesmy blisko...
                                ja tam debilem to nie jestem - bo zlapac sie nigdy (w tych realnych historiach) nie dalem
                                a doupkiem to moge - byc - to mi nie przeszkadza... :)

                                zapraszam na moje ulubione foro: kochanki.
                                • kora3 Re: no wlasnie... 02.03.13, 21:56
                                  ale ja nie mam na takim forum nic do opowiedzienia
                                  • maly.jasio Re: no wlasnie... 02.03.13, 22:08
                                    kora3 napisała:
                                    > ale ja nie mam na takim forum nic do opowiedzienia

                                    jak to nie :) mozesz wspierac zdradzane zony i stale partnerki
                                    w cierpieniu spowodowanym przez te z doskoku :)
                                    bo ja je doluje na korzysc kochanek :)
                                    • kora3 Re: no wlasnie... 02.03.13, 22:24
                                      a po co?
                                      • maly.jasio Re: no wlasnie... 02.03.13, 22:28
                                        kora3 napisała:
                                        > a po co?

                                        zeby interes sie krencil :)
                                        • kora3 Re: no wlasnie... 02.03.13, 23:41
                                          Sorry, ale mnie nie przekonało. Baby utrzymujące zwiazki ze zdradzającymi misami są głupie, a kochanki też ,wiec nie chce misię :)
                                          • maly.jasio zostawiasz mnie sam na sam... 03.03.13, 00:17
                                            kora3 napisała:
                                            Baby utrzymujące zwiazki ze zdradzającymi misam i są głupie, a kochanki też ,wiec nie chce misię

                                            Zostawiasz mnie sam na sam z jednymi i drugimi...
                                            Z tymi wszystkimi okropnymi babami.
                                            I co ja biedny sam poczne ?
                                            Zjedza mnie.
                                            A ja przecie dla wszystkich chce tylko dobrze...

                                            eehh...
          • mandy2002 Re: Miej choć trochę godności dziewczyno 02.03.13, 20:12
            > Jedyny sposób na to, to w tej sytuacji OBRAZIC się. Babę zostaw w spokoju, nie
            > ze szlachetnoścvi, tylko dlatego, ze atakując ją jesteś śmieszna.
            > Jesli kobieta ma trochę oleju, to po tym co jej napisałaś już dawno opowiedział
            > a mezowi, że wymieniłą parę maili z dawnym znajomym o pogodzie i "co u Ciebie",
            > odkryła to zona kumpla - chorobliwie zazdrosna wariatka i teraz ja straszy i n
            > ęka :)
            > Nawet jak chlopa powiadomisz to bedzie juz przygotowany :)

            E tam, nie uważam żebym była śmieszna. Z pewnością po mojej reakcji laska nie śpi spokojnie (ma dziecko, na którym jej zależy i pozornie ułożone życie, kredycik na dom itd. sprawy) - jestem pewna że nawet jeśli miała dosyć swojego mężusia jak to pisała to z pewnością nie jest na rękę żeby to ona okazała się winną.
            Po drugie, może ta lekcja da jej choć trochę do myślenia i się ogarnie. Dziecko nie będzie miało matki o zapędach k... a mąż rogów.
            Po trzecie, musiałaby na głowę upaść żeby próbować teraz nawiązać kontakt z moim mężem, bądź jakimkolwiek cudzym mężem... Zakładam że umie wyciągać wnioski. To też plus
            Jeśli chodzi o powiadamianie jej chłopa, no cóż.. po ochłonięciu z pierwszych nerwów nie zamierzam się dłużej babrać w g...ale

            > Jesli kobieta ma trochę oleju, to po tym co jej napisałaś już dawno opowiedział
            > a mezowi, że wymieniłą parę maili z dawnym znajomym o pogodzie i "co u Ciebie",
            > odkryła to zona kumpla - chorobliwie zazdrosna wariatka i teraz ja straszy i n
            > ęka :)
            > Nawet jak chlopa powiadomisz to bedzie juz przygotowany :)

            Bardzo wątpię. Jakby sobie mężuś poczytał jej teksty jakie wypisywała i zobaczył co pisała o nim, jakie szczegóły na jego temat ujawniała, jak nakręcała mojego męża na seks (tak tak wiem że on też nie jest bez winy, ale to co ona wypisywała to jednak przekracza wszelkie normy) i że 99,9% rozmów zawsze inicjowała ona, to uwierz że nie będzie taki wyrozumiały :D Wiesz ja mam zapis całej korespondencji - forum zna tylko szczątkową relację, nie będę przecież tu wklejać zapisów całych rozmów, ale jakoś nie obawiam się że laska jest w stanie w jakikolwiek sposób go przygotować na te materiały :D
            • kocham_bratki Re: Miej choć trochę godności dziewczyno 02.03.13, 20:22
              Dziewczyno, przy tym poziomie kontroli, jaki tutaj pokazujesz, Twój mąż zwieje od Ciebie przy pierwszej lepszej okazji z braku tlenu.
              • mandy2002 Re: Miej choć trochę godności dziewczyno 02.03.13, 20:29
                > Dziewczyno, przy tym poziomie kontroli, jaki tutaj pokazujesz, Twój mąż zwieje
                > od Ciebie przy pierwszej lepszej okazji z braku tlenu.

                Co masz na myśli? jakiej kontroli? Kiedyś przypadkiem zobaczyłam jedną wiadomość, to mąż w obawie przed tym że mnie straci i na moją prośbę o uczciwość, a także chcąc pokazać co panna sobą reprezentuje i jak to naprawdę wyglądało, dał mi dostęp do pełnego zapisu ich rozmów, żebym mogła sobie jak w otwartej książce przeczytać jak naprawdę było. I ok było parę bolesnych rzeczy z jego strony, ale jednak laska ma znacznie więcej na sumieniu.
                • stasi1 Ale wcześniej pisałaś że mąż 11.03.13, 22:48
                  nie wie co wiesz!
            • mandy2002 Re: Miej choć trochę godności dziewczyno 02.03.13, 20:24
              PS.
              > > Jesli kobieta ma trochę oleju, to po tym co jej napisałaś już dawno opowi
              > edział
              > > a mezowi, że wymieniłą parę maili z dawnym znajomym o pogodzie i "co u Ciebie",
              > > odkryła to zona kumpla - chorobliwie zazdrosna wariatka i teraz ja straszy i nęka :)

              Mam piękna historię pełnego zapisu tego co wypisywała (nie bój się, nie da się zarzucić że to mogło być spreparowane przeze mnie, po pierwsze ze względów technicznych, a po drugie ze względu na to co tam pisała - nie mogłabym tego wiedzieć, gdyby sama pewnych spraw nie ujawniała). BAAAARDZO trudno było by jej przekonać męża że to była rozmowa "o pogodzie".
              Jakoś strasznie skupiłaś się na tym żeby przekonać mnie że to mój mąż jest winny i ok, nie neguję, ma swoje za uszami, ale uwierz mi że jego teksty to pikuś przy tekstach tej laski.Obiektywnie.
              Dlatego uważam że po tym co jej napisałam i przy dowodach na nią jakie mam w ręku laska nie śmie nawet napomknąć o całej sytuacji i teraz zawsze już będzie żyła w stresie czy się czasem nie wyda. I OTO MI CHODZIŁO. Teraz w zasadzie mogę odpuścić.
              Nie martw się o mnie, nie jestem głupia. Gdybym nie miała SOLIDNYCH podstaw i pewności że jej mąż będzie bardzo nie zadowolony gdy go z nimi zapoznam, to bym tego nie pisała. Wiesz oprócz podrywania mojego męża zrobiła duży strategiczny błąd, którego się romansując przez net/telefon (gdy powstają zapisy całych rozmów) nie popełnia: najeżdżała strasznie na swojego mężusia, wymieniając wszystkie jego wady, intymne szczegóły o nim, sprawy o których nikt poza nimi dwojgiem nie powinien i nie mógłby wiedzieć. Nie wiem jakim cudem w tej sytuacji miałaby go przekonać że to są wymysły "chorej wariatki" :D
              • kora3 Powtarzam - rób jak uwazasz 02.03.13, 20:31
                w jakimkolwiek aspekcie tej sytuacji.

                Ad vicem tefo co napisalas o "skupianiu" sie moim na winie Twego meza - nie trzeba ani sie specjalnie skupiac, ani zastanawiać, zeby na logike dojśc do wniosku, ze owszem to Twój "miś" wobec Ciebie jest winny. Ta pani jest winna wobec swego małzonka - proste.

                To od bliskiej osoby oczekuje sie lojalności, a nie od obcej babki/faceta - nie wiem co tu niezrozumiałego
                • mandy2002 Re: Powtarzam - rób jak uwazasz 02.03.13, 20:38
                  No masz rację. W sumie nie wiem czego się po niej spodziewałam. Może zmyliło mnie to że jeśli nie jako kobietami, to jako matkami malutkich dzieci powinna jakaś solidarność być? To chyba to - podświadomie uważałam że matka małego dziecka będzie lojalna wobec drugiej matki małego dziecka w identycznej sytuacji. Że w przeciwieństwie do singielki, rozwódki itd. powinna umieć wczuć się w jej sytuacji. Cóż myliłam się, są widocznie tak zakompleksione panienki co nie mają żadnych skrupułów (a ta była, oj była... śmiałam się przez łzy jak czytałam jakie swoje kompleksy wypisywała, sugerowała że ja jestem ładniejsza od niej, oczekując najwyraźniej że mój mąż będzie je negował - czego zresztą nie uczynił :D)
                  • kora3 No toż pisałam Ci - naiwna jesteś 02.03.13, 20:43
                    Mnie sie kiedyś zdawało, że przecież matka małych dzieci z kredytem na dom na spółe z mezem nie zaryzykuje rozpadu małzeństwa z powodu gościa, który ją tylko bzyka i pisze, że miedzy niumi jest wieź :) Owszem zaryzykowała :)

                    Co do aparycji - powiem Ci - z tym bywa bardzo róznie. Moją koleżankę naprawdę piękną kobietę mąż zdradzał z istnym czupiradłem - nie ma reguł.

                    W kazdym razie kobietą się już nie przejmuj - na jej miejscu mogłaby byś każda inna niestety przypuszczam, ze bedzie :( Ale to juz nie na ten wątek
                    • mandy2002 Re: No toż pisałam Ci - naiwna jesteś 02.03.13, 20:45
                      Może będzie, może nie będzie. Na pewno po tym doświadczeniu ja jestem naiwna dużo mniej
                      • kora3 Przykro mi, ale 02.03.13, 20:46
                        jak sadze nadal jsteś - bedziesz pilniej "strzec misia" zamiasr mysleć o sobie - kolejny ś;epy zaułek
                  • kocham_bratki Re: Powtarzam - rób jak uwazasz 02.03.13, 20:45
                    Mandy, byś się zdziwiła, z kim zdradzał mój ojciec moją mamę :-D :-D :-D

                  • liliankaa77 Re: Powtarzam - rób jak uwazasz 02.03.13, 20:49
                    Przykro mi się Ciebie czyta.
                    Jesteś modelowym przykładem zastosowania mechanizmu obronnego pt. zaprzeczanie.
                    Twój mąż jest winny, cokolwiek by ta Pani nie zrobiła- kochający facet potrafi spławić najbardziej atrakcyjną laskę krótkim: sp...
                    Ale nie, Ty musisz zredukować sobie dysonans poznawczy i zracjonalizować postępowanie męża, żeby przekonać samą siebie o byciu z takim gadem.
                    Takiego gościa to za darmo bym nie brała.
                    • kora3 Dokladnie :) 02.03.13, 21:01
                      I nie musi być zaraz "spier..." taka historyjka z życia własnego mi się przypomniała :)

                      Zarowno ja, jak i moj facet wykonujemy prace w ktorej spotyka się sporo ludzi. Kiedyś byłą tk okazja, ze j w miejscu pracy mego faceta byłam zawodowo i była tam też grupa innych ludzi, którzy nas wcale nie znali. Oczywiscie jego ówczesni współpracownicy wiedzieli, że jesteśmy razem, ale tamte osoby nie. Nie mam zwyczaju kleić się do swego faceta w sytuacjach zawodowych :) a ta takowa była.

                      Pojawiłą sie pewna pani, całkiem fajna z wyglądu, której on sie najwyraźniej spodobał. Nie widze w tym nic złego - na czole ze jest ze mną napisane nie mial. Niemniej jak na moje hmm gusta pani byłą bardzo zdecydowana, sama sie "wprosiła" na kawę do niego do gabinetu. Przecie nie powiesz komuś - "Nie, nie ma opcji" :) owszem na kawe panią zaprosił, razem ze swoim zastępcą :) Ja sobie jeszcze coś tam mialam porobić zawodowego. Mineło moze 10 minut zawdzwonił do mnie, zebym z kolegą z którym pracowałam też przyjeła zaproszenie na kawę:) No ok. Przychodzimy, pani siedzi zastepca też, pani sekretarka (kochana dziewczyna poniekąd) kawę przyniosła.
                      Gadamy coś tam gadka szmatka, no widać , ze pani "leci" na mojego faceta". Pouśmiechałam sie pod nosem i tyle. Tymczasem rozmowa zeszł na jakieś prozaiczne rzeczy typu remonty domowe i mój facet do pani rzecze "No my własnie chcemy na dniach zacząć malowanie, prawda kochanie?" (to do mnie było) "Już kolory wybraliśmy, ale jak się pracuje, to tak schodzi. W kazdym razie ja wezmę urlop i przypilnuję tego" coś w tym rodzaju:)
                      Kobita w porzo, nie wiedziala, ze on z kimś jest, a ja nie okazywałam. Pare słow wystarczyło, zeby pani zrozumiała w czem dieło :)
              • nstemi Oj Mandy 03.03.13, 21:31
                Nie chciałabym Cię mieć za wroga :-) Laska rzeczywiście idiotka i sama się koncertowo podłożyła.
                Ale jeśli mogę coś życzliwie zasugerować zostaw już tę babę. Będziesz się tylko spalać i nakręcać-szkoda czasu, energii i nerwów. I w sumie, tak na dobrą sprawę po co Ci to? Tylko się zemścisz, da Ci to na chwilę satysfakcję, ale głównego problemu nie rozwiążesz.
                Życzę Ci, żebyś sobie to jakoś poukładała.
                • mandy2002 Re: Oj Mandy 03.03.13, 22:23
                  Dzięki za zainteresowanie :)

                  Jak to się mówi - czas leczy rany, inaczej patrzyłam na sprawę tydzień temu, dziś trochę inaczej, pewnie za miesiąc jeszcze coś się pozmienia.
                  Nie będę mówić jej mężowi. Wzięłam pod uwagę sugestie większości, ale też sama do tego doszłam.
                  Nadal jednak uważam że dobrze zrobiłam pisząc do niej. Laska poczuła że nie jest bezkarna i myślę że do końca życia pięć razy się zastanowi. To nie byłoby fair gdyby ona spała spokojnie i nie dostała życiowej lekcji. No i może dziecku uratowałam rodzinę.... Panienka jest mega zakompleksiona z niskim poczuciem wartości więc nie sądzę żeby odważyła się jeszcze kiedyś na podobną akcję po moim mailu. Może skupi się na ratowaniu własnego związku zamiast szukaniu swojej wartości u obcych facetów? Ja mam satysfakcję że nie śpi spokojnie, a przy okazji może jej to na zdrowie wyjdzie.
                  U nas dobrze, mężowi baaardzo zależy na naprawieniu tej idiotycznej sytuacji. Mamy umówioną terapię i może się uda wyjść z tego wszystkiego mądrzejszym skoro wszyscy chcą :)
                  Pozdrawiam
                  • sheep2 Re: Oj Mandy 03.03.13, 23:30
                    Satysfakcję sprawia Ci dręczenie innych ludzi? :/
                    • mandy2002 Re: Oj Mandy 03.03.13, 23:57
                      Jeżeli dla ciebie dręczeniem jest poinformowanie laski, że wiem o wszystkim, że mąż pokazał mi wszystko co wypisywała i że ma się ogarnąć i przestać wp... w cudze związki bo następnym razem już nie będę miła - to tak sprawia mi ono satysfakcję! Sorry, ale dla takich nie mam litości.
                    • mandy2002 Re: Oj Mandy 04.03.13, 00:01
                      PS. To co zrobiłam jest wersją naprawdę baaardzo łagodną. Za usilne dążenie do rozwalenia DWÓCH rodzin, skrzywdzenie dzieci powinno się moim zdaniem znacznie gorzej traktować, powinna dostać taką samą burę od swojego męża, jak mój dostał ode mnie i oboje powinni też wylądować na terapii, którą ona sfinansuje z własnej kieszeni (tak jak ma to miejsce u nas)
                      Sorry, ale nie zamierzam utwierdzać laski w poczuciu bezkarności.
                      • sheep2 Re: Oj Mandy 04.03.13, 00:05
                        napisałaś, że masz satysfakcję bo ona nie śpi spokojnie, dla mnie jest to dręczenie. przestań się wtrącać w życie innych ludzi i zajmij swoim własnym. kto dał Ci prawo, żeby oceniać i osądzać?
                        • mandy2002 Re: Oj Mandy 04.03.13, 00:16
                          hmmm... pomyślmy.... Wszystkie teksty które pisała do mojego męża próbując mnie zdyskredytować, wszystkie teksty w których obrażała przed obcym facetem swojego własnego męża mając w d.... jego i los ich dziecka, czy wreszcie to że miała głęboko w d... co stanie się ze mną i MOIM dzieckiem, a za krzywdzenie mojej rodziny i mojego dziecka, jestem w stanie oceniać i robić to co uważam w takiej sytuacji za słuszne (wobec swojego męża też). Sorry, ale w takiej sytuacji nie mam litości. A jeśli chodzi o niespanie to nie będzie spała z własnej winy tylko i wyłącznie, bo to jej sumienie nie da jej spać. Masz własne dzieci? Jak nie to zrozumiesz to lepiej, gdy będziesz je miała. A czytałaś "zbrodnię i karę" - ja naprawdę nie muszę już nic robić :-) Wystarczy że poinformowałam i pogroziłam palcem, a ponieważ laska ma większą wiedzę na temat tego co wyczyniała niż całe forum tutaj razem wzięte, to podejrzewam że SAMA się zadręczy - ja już nie muszę nic robić. I dobrze mi z tym, zajeb.... mi z tym dobrze :-D
                          • sheep2 Re: Oj Mandy 04.03.13, 00:29
                            swoją złość i frustrację kierujesz pod zły adres.
                            zrozumienie czego warunkuje posiadanie dzieci?
                            • mandy2002 Re: Oj Mandy 04.03.13, 00:40
                              zrozumienie tego co czuje i do czego jest zdolna kobieta, której rodzinie i dziecku obca baba próbuje zrobić krzywdę (do reszty forumowiczów: tak wiem, przede wszystkim zawinił mój mąż, co nie znaczy że ona ma nie wiedzieć co o niej sądzę)
                              • sheep2 Re: Oj Mandy 04.03.13, 00:45
                                lubię ten ostatni argument rodziców: nie masz dzieci - nie rozumiesz..
            • kora3 Rób jak uwazasz:) 02.03.13, 20:26
              Dla mnie ta żadza zemsty Twoja jest załosna i prowadząc donikąd.

              Nie, nie romansuje z niczyim meżem :) po prostu wiem, jak działa ten mechanizm.
              • mandy2002 Re: Rób jak uwazasz:) 02.03.13, 20:31
                Napisałam ci jak. Odpuszczam. Laska nie śpi spokojnie i długo nie będzie - jestem usatysfakcjonowana zatem :D
                • kocham_bratki Re: Rób jak uwazasz:) 02.03.13, 20:34
                  Naprawdę jesteś przekonana, że masz taki kąsek w domu?
                  • mandy2002 Re: Rób jak uwazasz:) 02.03.13, 20:39
                    A po czym tak sądzisz?
                • kora3 Weź się jak to mówią "ogarnij" 02.03.13, 20:34
                  przestań zajmować nią i czerpać chora satuysfakcję ze swego przekonania. Naprawdę radze ci zając sie swoim życiem i zwiazkiem (jesli chcesz to ciągną rzecz jasna ) z głową
                  • mandy2002 Re: Weź się jak to mówią "ogarnij" 02.03.13, 20:41
                    Toteż napisałam że odpuszczam, a tutaj sobie tak dyskutujemy. Rozmowa pozwala mi spojrzeć na wszystko z innej strony i czegoś nauczyć. Np. tego że niektórych panienek nic nie powstrzyma w romansowaniu, nawet własny mąż, własne dziecko, cudzy mąż i cudze dziecko naraz.
                    • kora3 No wreszcie :) dotarło 02.03.13, 20:45
                      panienki, czy zajęte to inna bajka, rzecz w tym, że Twój "miś" cały się pali do tego, a już raz naduzył zaufania
                      • mandy2002 Re: No wreszcie :) dotarło 02.03.13, 20:46
                        Dotarło, dotarło - a to już połowa sukcesu
                        • kora3 powodzenia nt 02.03.13, 21:05

                    • liliankaa77 Re: Weź się jak to mówią "ogarnij" 02.03.13, 20:51
                      > Np. tego że niektórych
                      > panienek nic nie powstrzyma w romansowaniu, nawet własny mąż, własne dziecko, c
                      > udzy mąż i cudze dziecko naraz.

                      Biedny miś.
                      • mandy2002 Re: Weź się jak to mówią "ogarnij" 02.03.13, 20:53
                        A ty wybiórczo czytasz, skrzętnie omijając teksty gdzie piszę że mąż też jest winny? Teraz sobie dyskutuję o mentalności niektórych bab. Czy muszę przed każdym zdaniem robić wstawkę: mój "mąż jest winny", a dopiero potem dalej rozmawiać o mentalności niektórych kobiet?
                        • nstemi Re: Weź się jak to mówią "ogarnij" 02.03.13, 21:03
                          Może lepiej pogadać o mentalności niektórych facetów? Takich co mają żonę, dziecko i wikłają się w wirtualny romans, który może rozwalić rodzinę.
                          Weź już sobie daj spokój z tą babą bo się tak zacietrzewisz i zafiksujesz na "mentalności niektórych kobiet", że w życiu z tego wyjdziesz. Zafiksuj się na sobie, niech ten Twój misio wie, co może stracić. Wtedy się nie będziesz zajmować mentalnością innych pań.
                          • mandy2002 Re: Weź się jak to mówią "ogarnij" 02.03.13, 21:09
                            Wyciągnęłam jedną lekcję w kwestii bab, uważam że cenną. Śmiejcie się że jestem naiwna, a raczej byłam, ale nie podejrzewałabym że kobita rok po ślubie z niemowlakiem przy cycku będzie dążyć do romansu z facetem, który też ma żonę i dziecko, wiedząc że robi krzywdę nie tylko jego rodzinie, ale też własnej. To czy mój mąż dał się w te próby wciągnąć to inny temat (tak jest winny - wiem!) W sumie młoda jestem, to miałam wyidealizowany obraz świata. Teraz już nie mam. Amen.
                        • kocham_bratki Re: Weź się jak to mówią "ogarnij" 02.03.13, 21:03
                          Mandy, akurat w Waszym przypadku "mentalność niektórych bab" nie ma tu nic do rzeczy, naprawdę.

                          Nadal uważam, że ostrze krytyki powinnaś skierować przeciwko swemu mężowi, bo to on jest Ci winny lojalność, a nie tamta pani.

                          Tym bardziej, że już pokazał, że inklinacje ku romansom ma.

                          To co, do każdej potencjalnej hetery, która zamierza Ci odbić ten kąsek i cud natury, jakim niewątpliwie jest Twój mąż, zamierzasz pisać gniewne emaile?

                          Toż któraś w końcu pozwie Cię do sądu za nękanie.

                          A prywatnie: radziłabym Ci popracować nad poczuciem własnej wartości, bo swymi wpisami dowodzisz, że jest ono żadne.
                          • to.niemozliwe Re: Weź się jak to mówią "ogarnij" 04.03.13, 06:19
                            Ktory jej wpis swiadczy, ze nie ma poczucia wartosci?
                        • kora3 Mandy , ale "mentalnośc niektorych kobiet" 02.03.13, 21:13
                          nie ma tu nic do rzeczy, a nawet gdyby miała nie ma o czym dyskutowac. :) No sa kobiety, którym nie przeszkadza, ze facet jest zajety, czy ma dzieci, zeby z nim poromansowac i się pobzykac, a nawet takie, którym nie przeszkadza to w tym, zeby chciec takiego dla siebie. No i ? Toż to oczywoste i oklepane. To nie jest kwesya niektórtych kobiey i ich mentalności tylko chetmi na to Twego "misia" i twej niemądrej "taktyki" na te okolicznośc
                        • light_in_august Re: Weź się jak to mówią "ogarnij" 02.03.13, 21:14
                          Po jaką cholerę się skupiasz na mentalności jakichś obcych bab? Po co to rozkminiasz? Zawsze takie były, są i będą, podobnie jak faceci. Rzecz w tym, żeby stworzyć taki związek, który podobne typy obchodzą szerokim łukiem, bo wiedzą , że nic nie zdziałają. Na tym się skup - że Twój mąż jest widocznie łatwym kąskiem, że jest słaby, podatny, niedowartościowany. I TO jest jego, Twój i WASZ problem. A nie jakieś baby takie czy siakie.
                          • mandy2002 Re: Weź się jak to mówią "ogarnij" 02.03.13, 21:16
                            > , że jest słaby, podatny, niedowartościowany. I TO jest jego, Twój i WASZ probl
                            > em. A nie jakieś baby takie czy siakie.

                            Ja to wiem, bardziej nie wiem jak to zmienić.... Coś z jego charakterem jest nie tak, wiem to. Nie wiem co, nie wiem jak to zmienić, naprawić. Niestety czasem takie rzeczy wychodzą po latach, jak już są dzieci i nie jest łatwo się zawinąć bo facet ujawnił wady
                        • kora3 Mandy , ale "mentalnośc niektorych kobiet" 02.03.13, 21:15
                          nie ma tu nic do rzeczy, a nawet gdyby miała nie ma o czym dyskutować. :) No sa kobiety, którym nie przeszkadza, ze facet jest zajety, czy ma dzieci, zeby z nim poromansowac i się pobzykac, a nawet takie, którym nie przeszkadza to w tym, zeby chciec takiego dla siebie. No i ? Toż to oczywoste i oklepane. To nie jest kwestia niektórych kobiet i ich mentalności tylko chetki na to Twego "misia" i twej niemądrej "taktyki" na te okolicznośc
                    • maly.jasio Zawsze muvilem, ze trza miec zasady :) 02.03.13, 22:32
                      mandy2002 napisała:
                      Np. tego że niektórych panienek nic nie powstrzyma w romansowaniu, nawet własny mąż, własne dziecko, cudzy mąż i cudze dziecko naraz.

                      Zawsze muvilem, ze trza miec zasady :
                      Ja tam mezatek i zajetych nie tykam.
                      Biore tylko wolne.
                      Bo wlasne malzenstwo to sam zawarlem wiec i sam moge je rozwiazac, ale cudze szanuje :)
      • altz Re: Z igły widły 02.03.13, 14:30
        twojabogini napisała:
        > "Słuchaj, przepraszam, że aż tak emocjonalnie zare
        > agowałam. Było mi przykro kiedy odkryłam, że nawiązałeś flirt z inną kobietą. U
        > raziło mnie też to, że rozmawiałeś z nią na mój temat. Rozumiem tą kobietę, bo
        > dla mnie też jesteś bardzo atrakcyjny i zależy mi na tobie. Potrzebuję wiedzieć
        > , czy dla ciebie nasze małżeństwo jest nadal ważna i czy ja jestem dla ciebie w
        > ażna. Przez to co się stało zaczęłam mieć wątpliwości i dlatego tak szaleję".
        To nie są metody kobiece, kobiecie nie wypada się przyznać, że jakiś mężczyzna jej się podoba, nie wypada nic zainicjować, trzeba się uśmiechać mrugać w kierunku pana i czekać, aż się domyśli.
        Tak jest przed ślubem, a po ślubie ulubioną metodą przy takim konflikcie jest "Burek do budy!", "a ty sąsiad też swojego Burka pilnuj!". :-)
        Liczy się, kto kogo zakrzyczy, kto kogo zdominuje, zamiast partnerskiej dyskusji i wspólnych ustaleń, trudno mieć w tej sytuacji szacunek do partnera, ale i do siebie.
    • kora3 Kolejna "pierwsza naiwna" :) 02.03.13, 12:24
      Brutalna prawda jest taka, że ta kobieta mogłaby na sutkach stawać i jesli Twój chłopina nie chciałby z nią poflirtowac wirtualnie (czy realnie) to zbywałby ją bardzo uprzejmie. Całuski, serduszka itp. to nie jest zbywanie, nawet bardzo uprzejme.

      Pisał sobie z nią (zakłądam, ze wiesz wszystko o sytuacji), bo CHCIAŁ. Na miejscu pani z którą pisał, mogłą być każda inna, wiec jej postac jest tu najmniej ważna.

      Powiem nawet ze jest szczególnie mało ważna, skoro usiała tak o faceta zabiegać, zeby z nim poklikac o seksie :) Zatem o nią mniejsza ...

      A co do Was - dla mnie osobiście facet opisujący moje i jego jakieś wspólne problemy i twioerdzacy do kogokolwiek, ze jest ze mną zprzymusu byłby skreślony na amen, ale rozumiem, ze Ty chcesz z nim być?

      No to recepta jest taka: jak najmniej mowić już o tym pisaniu jego (bo tylko podwyższasz range tego), byś uroczą, ale nieco tajemniczą - nie zagłaskuj kota :) Miej swoje sprawy, towarzystswo, wyjścia BEZ meza. Mam wrazenie (po Twej reakcji na pisaninę i sposobie opowiadania o niej), ze jesteś od meza uzalezniona, nie czujesz sie w tym zwiazku pewnie, a to, ze on jest z Tobą uwazasz za dar losu - to jest stan zły.
      Musisz sie niezaleznie od bycia z nim dalej starać to zmienić. Kłotnie, p;acze, wypominanie, analizowanie bez końca tej sytuacji to droga donikąd.
      • kocham_bratki Re: Ano racja. 02.03.13, 20:20
        Kilka lat temu pracowałam biurko w biurko z pewnym facetem, który romansu wprawdzie - jak twierdził - nie miał, ale tak czy inaczej miał na głowie spławianie zakochanej w nim dziewczyny.

        I on mówił mi wprost: "Słuchaj, powiedziałem babie RAZ, że nic z tego, ile, q..., mam tłumaczyć?" Ona oczywiście przychodziła pod nasze biuro, zaczepiała go, wydzwaniała, esemesowała, dzieliła włos na czworo, drążyła, domagała się rozmów, wyjaśnień. Prawie histerii dostała, jak ją na GG czy na czymśtam zablokował. Dla niego to była krótka piłka: zakończyłem znajomość, którego słowa nie rozumiesz? Szlag go tylko trafiał, że do niej to nie może dotrzeć.

        Czyli jednak można.



        • mandy2002 Re: Ano racja. 02.03.13, 21:03
          > , wyjaśnień. Prawie histerii dostała, jak ją na GG czy na czymśtam zablokował.
          > Dla niego to była krótka piłka: zakończyłem znajomość, którego słowa nie rozumi
          > esz? Szlag go tylko trafiał, że do niej to nie może dotrzeć.
          >

          To albo to była schizofreniczna wariatka która coś sobie uroiła, albo ten pan którego stawiasz za wzór, taki wzorowy jednakowoż nie był i potężnie dziewczynę skrzywdził, uwodząc/wykorzystując/okłamując/robiąc dziecko? Tak bez powodu się na niego uwzięła i wymyśliła sobie że go kocha - biedaczek jeden!
          • kora3 wiesz Mandy 02.03.13, 21:08
            jest pewnien rodzaj kobiet, które zyczliwosc, uprzejmośc itd biorą za pzrejaw zainteresowania na polu d-m. Niemniej takie narzucanie się jak opisała Bratki w takiej sytuacji świadczy o odchyle na serio.
            • mandy2002 Re: wiesz Mandy 02.03.13, 21:13
              > jest pewnien rodzaj kobiet, które zyczliwosc, uprzejmośc itd biorą za pzrejaw z
              > ainteresowania na polu d-m.

              No popatrz, a mojego męża zjechałaś z góry do dołu, choć w większości to była uprzejmość z jego strony w odpisywaniu na jej posty, np. laska jęczy: jestem brzydka, wyglądam staro... On odpisuje: nie bardzo ładnie wyszłaś na zdjęciu. Laska mówi: tak bardzo chciałabym się z tobą spotkać wiesz po co.... tak bardzo za tobą tęsknię, na co mój mąż: wiesz konsekwencje mogłyby być nieoczekiwane.
              To może jednak też jest taka uprzejmość o której piszesz, a ja jestem ta nieuprzejma bo uważam że powinien napisać: SP....... i o to cały raban z mojej strony?
              • kora3 Nie oszukuj się 02.03.13, 21:18
                to nie kolezanka z pracy, znajoma otd. ktorej z racji np. zawodowych, czy topwarzuskich spraw trzeba okazywać uprzejmośc. To jakaś mega odległa laska. Zawsze mozna byc nieobecnym przy kompie, nie mieć czasu na klikanie itd. Poza tym gledzenie o "nieoczekiwanych konswekqwencjach" to zaproszenie do zabawy :) Rób jak uwazasz i myśl jak uwazasz. ja wiem swoje:)
              • obrotowy Prawdziwy gentleman nigdy nie rzuca kobiety 02.03.13, 22:12
                mandy2002 napisała:
                > To może jednak też jest taka uprzejmość o której piszesz, a ja jestem ta nieupr
                > zejma bo uważam że powinien napisać: SP....... i o to cały raban z mojej strony
                > ?
                jeah.
                Prawdziwy gentleman nigdy nie porzuca kobiety.
                A tylko pozwala jej samej odejsc.
    • casilda_armento Re: Wirtualny romansik męża 02.03.13, 20:02
      Jakby twój mężuś był cnotliwy to wyłączyłby kompa i poszedł spać. Biedaczeeek, omotała go ta s.....Facet ma ochotę na odmianę i tyle. Ciesz się, że na razie tylko wirtualną;).
      • zuzia.nieduza Re: Wirtualny romansik męża 04.03.13, 01:09
        A co wy sie laski tak czepiacie?maz winny - powtarza to w co 2 poscie, ale ze tamta laska szmata to juz ma nie mowic?
        oczywiscie ze laska szmata zwykla, nie dziwie sie ze jej chciala nawtykac,
        takie szuje powinny lepek miec zmyty porzadnie, ale jabym zwyczajnie jej mezowi powiedziala
        a sama sie nie znizala do jakiejkolwiek wymiany zdan ze szmata.
        i nie piszcie ze to ponizej godnosci
        jak widzisz zlodzieja to nie doniesiesz o tym bo tylko okradziony moze to zrobic?
        jak widzisz ze ktos szarpie dziecko, to tez nie podejdziesz bo to nie twoje dziecko i nie twoja sprawa?
        to gratuluje takiej godnosci
        maz tej baby ma prawo sie dowiedziec z kim mieszka pod jednym dachem
        to glupia obojetnosc kaze siedziec cicho - nic dobrego z tego nie wychodzi.

    • anna_sla taaaa 12.03.13, 11:39
      mój mąż jak wdał się w taką zażyłość, ale nie wirtualną tylko w realu, podczas naszego kryzysu to ja napisałam do laski żeby się bzyknęli wreszcie i dali mi święty spokój, przynajmniej miałabym podstawy do rozwodu i nie zastanawiałabym się czy oni już się czy jeszcze nie... niestety potwierdzam, że facet gdy pojawia się jakakolwiek inna łania na horyzoncie, której może się wyżalić jak mu źle, przestaje walczyć o związek, który kuleje z obojętnie jakiego i czyjego powodu. Żonka/partnerka nie ma wtedy siły przebicia, trzeba kopnąć w dupę i pójść dalej, to mooooże wtedy on zmądrzeje i pobiegnie za nią.
    • sid.l Re: Wirtualny romansik męża 12.03.13, 18:42
      Niestety jesteś przypadkiem typowym. Myślenie życzeniowe (uwiodła go, ma kompleksy, między matkami powinna być solidarność), zaklinanie rzeczywistości, "mszczenie się" na babie i trochę robienie z igły widły (taka afera z powodu piepszenia trzy po trzy w wirtualu? ok, to może boleć i wkurzać, ale serio?). Trochę się ośmieszasz - jak dla mnie żona walcząca o misia, czy dająca popalić tej drugiej, to widok żałosny, no ale niektóre kobiety już tak mają, że w takich sytuacjach rozum im się wyłącza.
      Na pocieszenie napiszę ci, że w kategorii "walnięta żonka" nie jesteś nawet w Top 30, bo np. ja i moje koleżanki miałyśmy do czynienia z sytuacjami typu (a żadna z nas nie była tą trzecią):
      - facet się zakochał, pokopało go totalnie i powiedział o tym żonie - ta przez dwa tygodnie wydzwaniała do dziewczyny naprzemiennie wyzywając od k... i skarżąc się, jak to nie może wpłynąć na zachowanie męża, dopiero groźba zgłoszenia sprawy na policję przyniosła jakiś rezultat,
      - zabranianie narzeczonemu wychodzenia do pubu z towarzystwem z pracy, jeśli w towarzystwie będzie chociaż jedna kobieta, jeśli będą sami faceci to ok,
      - (inna sytuacja z innej pracy) facet i babka skumplowali się, jako jedyni palacze wychodzili razem na fajkę, gadali, czasami jakieś maile koleżeńskie sobie wysyłali - żona przyszła do pracy i zażądała od szefa, żeby coś z tym zrobił (to naprawdę jest na faktach),
      - kontrolowanie telefonu i maila (kto dzwoni, co napisał w smsie, itp. za każdym razem, kiedy przyszedł sms),
      - i tu już sytuacja, kiedy facet przez jakiś czas miał kochankę - jaka na to rada? Nakłonić go do przeprowadzki do innego miasta.
      Jak widzisz twoja ślepa wiara w to, że wredna suka, niesolidarna z tobą - chociaż żona i matka - podstępnie uwiodła ci misia, który twardo i zdecydowanie spławiał ją buziaczkami i droczeniem się, to jeszcze nie jest największy hardkor.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka