ravir5
07.03.13, 16:00
Czy tylko ja tak mam.
na studiach kolezanka z ktora fajnie spedzalismy czas, po zajeciach i wydawalo sie , ze znajomosc na dluzej.po skonczeniu studiow zajela sie dzieckiem i mezem, probowalam pare razy sie umowic, ale nie mogla, od 3lat slysze kurtuzazyjne musimy sie zobaczyc ( a wiem z facebooka, ze prowadzi zycie towarzyskie).Darowalam sobie dzwoniennie i te znajomosc.
W pracy poznalam 2 dziewczyny byly imprezy, wspolne wyjazdy, dzwonienie do siebie, tak przez 2lata.Kiedy zmienilam prace znajomosc sie urwala.Proponowalam w przeciagu ostatnich 2lat, ze 2 3 razy spotkanie, nie mialy czasu.Darowalam sobie znajomosc.Sasiadka swego czasu czesto do siebie zapraszala ( i wzajemnie)byly wspolne wypady po Polsce imprezy ze znajomymi.Dzis wogo;e sie nie odzywa.Co prawda sie przeprowadzila na drugi koniec miasta, ale moze warto stara znajomosc utrzymac i czasem sie odezwac.Kiedys zaprosila, zazanaczajac ze ma na spotkanie 40 minut.
Mam zal, do tych osob , ze nie maja ochoty kontynuowac fajnie zapowiadanej znajomosci.
I nie chodzi o dzwonienie codziennie czy wspolne imprezy, tylko telefon raz na pol roku i spytanie sie czy zyje ew,jakas kawe.