przycinek.usa
20.03.24, 02:52
postanowilem uciec z LA na jakis czas i siedze w MGM i pije. Tak mi sie spieszylo z tym wyjazdem, ze pomylilem sie w rezerwacji i nie sprawdzilem, ze baseny otwieraja dopiero w piatek. Zatem teraz trzeba sie skupic na piciu do srody, aby stopniowo wytrzezwiec w czwartek i zajac sie sportem od piatku.
Martwie sie okropnie o to, co sie dzieje w Polsce.
Wszyscy na swieczniku w Rzeczypospolitej wydaja mi sie niekompetentni. Kadilak mowi ze debile i cholera cos w tym jest. Zadne protesty Papieza ani Poloni tego nie zmienia. Wszyscy sie ze wszystkimi kloca, opowiadaja idiotyzmy i sa przekonani o wlasnej wyzszosci nad reszta zwierzat.
Martwi mnie to szczegolnie poniewaz ludzie powinni byc bardziej sceptyczni w swoich ocenach. A jak sie jeden z drugim wypowiada, to wychodzi sloma z butow i jest klops wizerunkowy, ktorego jednak inni Polacy nie widza, nie dostrzegaja ani nie zauwazaja elementow bulshitu.
Czytalem wywiad z Milerem, w ktorym wydal mi sie calkiem sympatycznym facetem - co wiecej - zawsze mialem o nim bardzo pozytywna opinie, ale w tym wywiadzie puscil kilka tekstow, ktore mnie zaszokowaly i doszedlem do wniosku, ze on albo klamie, albo sam siebie oszukuje.
Nie jest moim celem krytykowanie nikogo szczegolowo - tylko zwracam uwage na mechanizm.
Polacy, gdziekolwiek sie nie pojawia, to tak pierdola, ze sie sluchac nie da. Ja juz od 20 lat nikomu nie mowie, co ma robic i dlaczego ma robic - nie interesuje mnie wymiana opinii z nikim z Polski (jedynie na forum ewentualnie i anonimowo) Po prostu zycie jest za skomplikowane, aby komus narzucac swoje zdanie. I zawsze sie czlowiek pomyli. I ciagle dzieje sie cos innego. To jak mozna komuc autorytarnie cokolwiek klarowac?
A teraz Ukraincy dolaczaja do tych idiotow za granica masowo.
Sa tacy madrzy i tak nadeci, ze sluchac sie nie da. Np. jeden znajomy Ukrainiec ma syna, ktoremu zapuchlo oko. I pytal sie mnie o moja opinie, co powinien z tym zrobic. A ja mu ta to - idz z nim do lekarza. Masz ubezpieczenie?
To cholera idz do lekarza. Ale on nie slucha idiota i infekcja przeniosla sie dziecku na drugie oko i chodzi zapuchniety 3 tygodnie. I ja sie zastanawiam nad tym, jakim trzeba byc idiota, aby tak postepowac? Czy on debil chce, zeby dziecko stracilo wzrok? I zeby jeszcze debil byl kierowca ciezarowki, albo fliziarzem, ale on jest programista po studiach z fizyki. I taki nadety, ze przykro patrzec.
Mysle, ze czasy pozostaja takie same jak dawniej - jestesmy otoczeni przez idiotow. Chodza nadeci i wywyzszaja sie nad innymi ludzmi, chociaz nie maja do tego zadnych powodow.
I tacy ludzie sa po prostu nie warci zadnych dzialan, zadnych znajomosci, ani wysilku. To jest po prostu calkowita strata czasu, aby tlumaczyc komus zeby nie podpisywal jakiegos listu, albo aby wyslal dzieciaka do lekarza.
Do ludzi nie docieraja zadne argumenty. Ludzie sa glupi dookola i nie sluchaja. Nikogo. I pierdolenie nie ma konca.
I jak komus uprzejmie zwrocic uwage, ze pierdoli? Nie da sie.
Mozliwe, ze Polska powinna jednak ograniczyc pomoc ludziom z Ukrainy, ale z zupelnie odmiennych powodow niz wojna. Chodzi mi o powody socjologiczne. Oni sa takimi samymi imigrantami - jak imigranci w Szwecji, czy we Francji. Nie beda sie asymilowac. Zatem powody, wazne powody - aby podpisywac jakies listy - so odmienne od ruskiej agresji. Nie pomagac - nie dlatego, ze sie czlowiek narazi jakiemus Franciszkowi w Rzymie, albo wkurwi Putina, ale nie pomagac, bo oni sie nie asymiluja, nie widza wlasnych bledow, nie rozumieja tej pomocy i jedynie co chca - to forse bez zadnej wdziecznosci i wzajemnosci. Ich tylko interesuje forsa. Ich nawet wlasny kraj nie interesuje.
Pomoc dla Ukrainy powinna byc podzielona na dwie zasadnicze czesci - pomoc militarna i pomoc spoleczna.
Ludzie mysla (np. Polonia) - ze pomoc militarna trzeba ograniczac, a pomoc spoleczna mozna kontynuowac.
A ja mysle odwrotnie.
W interesie Polski jest to, aby Ukraina nie wychodzila z Ukrainy i aby ci uchodzcy kiedys tam sami wrocili.
I najlepiej jest, aby ruscy sie cofneli - zatem Polska powinna wspierac Ukraine militarnie - az do granicy Polsko Ukrainskiej.
W interesie Polski jest ewidentnie - aby potencjal militarny Rosji byl eliminowany w sposob ciagly. Zatem bron dla Ukrainy wydaje sie byc najlepszym sposobem wspierania obronnosci Polski. Wbrew Franciszkowi i temu typowi od listow.
Natomiast pomoc spoleczna powinno sie uzaleznic od osiagniec spolecznych. Np. znajomosci jezyka polskiego. Mozliwe tez ze innych czynnikow. Ograniczac pomoc spoleczna. Nie podoba mi sie to - jak zachowuja sie Ukraincy. Ale moze jestem przewrazliwiony. No nie wiem.
Niestety polityka w Polsce kieruje sie swoimi regulami i najwyrazniej role dominujaca przejmuja osoby typu Lasek i spolka i nic dobrego z tego nie wyniknie. Koniec na dzisiaj.