lia-mia Re: Wpadka z obcokrajowcem, ciągłe kłótnie - co r 27.03.13, 13:20 Nie oddawaj do adopcji, będziesz żałowała do końca życia. Dasz radę wychować sama. Teraz jeszcze nie znasz dziecka, ale po pierwszym karmieniu stanie się dla Ciebie największym skarbem tego świata. Dbaj o swoją równowagę psychiczną. Życzę powodzenia i cierpliwości. Odpowiedz Link Zgłoś
mila2712 Re: Wpadka z obcokrajowcem, ciągłe kłótnie - co r 28.03.13, 09:27 bcde napisał: > Urodź dziecko, oddaj do adopcji, a później idź razem z tym Gruzinem do jakiegoś > weterynarza, żeby oboje was uśpił. Ludzkość nie będzie miała z was pożytku. Przesadziłeś to że człowiek popełnia błędy nie oznacza że należy go zupełnie skreślić. Odpowiedz Link Zgłoś
bcde Re: Wpadka z obcokrajowcem, ciągłe kłótnie - co r 29.03.13, 00:47 > Przesadziłeś >>to że człowiek popełnia błędy nie oznacza że należy go zupełnie skreślić. Fakt, ale stało się. Teraz cała nadzieja w weterynarzu, może się nad nimi zlituje. Odpowiedz Link Zgłoś
5th_element Re: Wpadka z obcokrajowcem, ciągłe kłótnie - co r 28.03.13, 09:55 bcde napisał: > Urodź dziecko, oddaj do adopcji, a później idź razem z tym Gruzinem do jakiegoś > weterynarza, żeby oboje was uśpił. Ludzkość nie będzie miała z was pożytku. jak skończoną łachudrą trzeba być, by cos powyższego napisać? Odpowiedz Link Zgłoś
ma_gala Re: Wpadka z obcokrajowcem, ciągłe kłótnie - co r 29.03.13, 03:19 Ciężka sytuacja i naprawdę nie zazdroszczę Ci. Ale - cokolwiek nie postanowisz w sprawie ojca dziecka - nie pozbywaj się dziecka (aborcja lub adopcja, jak Ci tu niektórzy "życzliwie" radzą), będziesz żałować do końca życia. Nie patrz też na tego Gruzina jako gwaranta Twojego lepszego życia, że niby zapewni bezpieczeństwo finansowe, że będziecie kochającą się, szczęśliwą rodziną, małżeństwem, bo - jak na razie - nie wygląda żeby cokolwiek z tego z jego udziałem się spełniło. Nie rozważaj powrotu do domu rodzinnego jako ostateczności i porażki - wywnioskowałam z Twojego posta, że na mamę możesz liczyć i naprawdę może się później okazać, że Wasze relacje z ojcem też się poprawią, jak zobaczy już na świecie swojego wnuka/wnuczkę. A może podejdź do tego tak: zdarzyło się to, co się zdarzyło, mieliście piękny, wart wielu miłych wspomnień romans, ale teraz trzeba się wykazać odpowiedzialnością, a on najwidoczniej nie ma na to ochoty. Może sytuacja go przerosła, może nie do końca wie, czy chce z Tobą być (mimo zabójczej chemii), może chce mieć dziecko, ale nie teraz, nie tutaj i nie z Tobą. Przyjmij to do wiadomości, że tak może być i nie oczekuj od niego, że on teraz da Ci pierścionek zaręczynowy i będziecie żyli długo szczęśliwie. Dajcie sobie czas, nie naciskaj go na ślub, a już w żadnym razie nie dawaj się wciągać w dyskusje o "puszczalskich Polkach i prawowitych Gruzinach", nie opowiadaj też kto, kiedy i ile razy uczestniczył w Twoim życiu seksualnym, po prostu nie zaczynaj tematów, które zaogniają sytuację. Wyjaśnij mu, że teraz potrzebujesz spokoju, uśmiechu i wolnej głowy od problemów, i jeżeli chce uczestniczyć w Twojej ciąży (tak, Twojej!) to ma Ci to zapewnić i być Twoim przyjacielem, który dba o kobietę, o jej dobry nastrój. Powiedz mu, że masz przed sobą bardzo trudne zadanie (poród) i że dzikie jazdy, kłótnie zabierają Ci energię potrzebną do spokojnego przygotowania się do tego wydarzenia. Nie oczekuj też, że będzie rodził z Tobą, ale może jak zobaczy, że Ty "robisz swoje" i nie oczekujesz, że on teraz wszystko załatwi, ustawi i poprowadzi Cię za rękę, że - w jakimś sensie - jesteś obok niego, planujesz swoje życie sama, to on zechce w nim uczestniczyć. Zrozum, może on potrzebuje czasu żeby się oswoić z myślą, że nagle zostanie tatą (nawet przy planowanych dzieciach i uporządkowanym życiu może to być dla mężczyzny szok), a może upewni się, że tego nie chce i faktycznie zostaniesz samotną matką, ale póki co postarajcie się obydwoje poznać, dużo rozmawiajcie, naucz go polskiego, pokazuj mu ciekawe rzeczy tutaj w Polsce, żeby chciało mu się tu zostać i budować przyszłość. Wy się kompletnie nie znacie, a chemia w początkowym okresie związku wcale nie ułatwia poznania się, swoich oczekiwań, pragnień, poglądów na życie, zainteresowań. Ludzie, którzy są ze sobą, mają na to czasami ładnych kilka lat, Wy musicie "przerobić" to i "dotrzeć się" w przeciągu kilku miesięcy. Obydwoje macie przed sobą ciężką pracę do wykonania - nie dla dziecka - dla siebie nawzajem - i jeżeli Wam się to uda, to będziecie razem i dziecko będzie dopełnieniem Waszego związku, a nie przykrą niespodzianką, z którą trzeba sobie teraz jakoś poradzić. Spróbuj też skupić się na sobie, też bądź trochę egoistką, nie rozważaj teraz wszystkich możliwych scenariuszy jak będzie wyglądało życie Twoje, jego i dziecka, zdystansuj się. Przygotuj się na to dziecko jako na wielką, życiową przygodę, na pozytywną niespodziankę, która będzie Cię zaskakiwać każdego dnia. Macierzyństwo to ciężka harówka, ale uwierz mi, warto, szczególnie, gdy widzisz uśmiech swojego malucha albo słyszysz: "mama" i widzisz wpatrzone w Ciebie uśmiechnięte oczka. Wiem, że łatwo się mówi, ale uwierz mi, ze jak już będziecie "po" ciężkiej pracy nad sobą, Waszą relacją to wszystko okaże się prostsze i już nie będziecie sobie fundować takich "ognistych jazd", które na początku związku są jeszcze do zaakceptowania, ale na pewno nie w sytuacji, gdy chce się budować związek, razem mieszkać, razem żyć i gdy pojawia się na świecie dziecko. Uspokój gonitwę myśli, bądź "ponad to", a wszystko się ułoży - obojętnie czy z nim, czy bez niego. Znam kobiety, dla których dziecko też było wpadką, a teraz nie wyobrażają sobie życia bez niego! A bez ojca dziecka, który nie sprawdził się w tej życiowej roli - jak najbardziej tak. Będzie dobrze :-) Odpowiedz Link Zgłoś
konikmorski1976 Re: Wpadka z obcokrajowcem, ciągłe kłótnie - co r 30.03.13, 06:26 zrobić test na HIV.poważnie. Odpowiedz Link Zgłoś
drugiwojwa Re: Wpadka z obcokrajowcem, ciągłe kłótnie - co r 10.04.13, 17:30 1. Jesteście bardzo podobni do siebie. 2. Jeżeli jesteś kobietą naprawdę to bądź nią, egoizm do niczego dobrego nie prowadzi. 3. Prawdziwa kobieta jest szczęśliwa jak ma dużo dzieci, to tak od przyrody. 4. Kobieta i mężczyzna powinni się uzupełniać, szanować, pomagać a nie egoistycznie myśleć tylko o sobie. 5. Nie słuchaj się "doradców" żeby dziecko oddać do przytułku czy adopcji. Dziecko to szczęście i kapitał w przyszłości, nie marnuj go. Po urodzeniu karm dziecko swoim mlekiem, będzie mądre, poczytaj sobie jak dziecko trzeba wychować.. 6. Zadbaj o siebie, nie pij alkoholu, nie pal - bądź optymistką .. 7. Nie uprzedzaj się do jego zwyczajów. Dlaczego mężczyźni chodzą do burdelu, zdradzają - dlatego że znajdują tego w domu, kobieta jest winna no i oczywiście czasami jest na odwrót. 8. Bądź mądrzejsza od chłopa. 9. Alimenty albo ślub 10. Bądź miła, wesoła, przyjemna, stwórz klimat, naucz się gotować, prać, wszystko zależy od ciebie !!! Za ten brak orgazmu to powiedz że to żart... A tak to bądź mądrzejsza od niego. Odpowiedz Link Zgłoś
brunoxxx3 Re: Wpadka z obcokrajowcem, ciągłe kłótnie - co r 21.04.13, 14:45 Masz przesrane jednym.slowem,ale coz zycie.... Odpowiedz Link Zgłoś
kbjsht Re: Wpadka z obcokrajowcem, ciągłe kłótnie - co r 21.04.13, 14:52 Poczekać, przynajmniej do rozwiązania ;) Odpowiedz Link Zgłoś
brunoxxx3 Re: Wpadka z obcokrajowcem, ciągłe kłótnie - co r 21.04.13, 14:57 A ja ci radze spie...c dopoki nie wyszlo szydlo z worka i odebrac mu prawa rodzicielskie,a,samej isc na leczenie bo za madra nie bylas chyba.... Odpowiedz Link Zgłoś
dziewczynamalegoksiecia Re: Wpadka z obcokrajowcem, ciągłe kłótnie - co r 29.04.13, 00:32 Dziękuję za wszystkie wypowiedzi, które dały mi do myślenia. Minął miesiąc od założenia tego wątku - po opisanej w pierwszym poście paskudnej awanturze nic takiego więcej nie nastąpiło. Ja nabrałam dystansu do pana Gruzina, przeprowadziłam kilka poważnych, spokojnych rozmów, tłumaczyłam jak duży wpływ na nasze chore zachowania ma atmosfera, w której dorastaliśmy (ale on bardzo broni swojej rodziny i nie chce przyznać, że jego ojciec jest alkoholikiem choć ja to wiem, i np. owszem, były codziennie awantury rodziców, rycząca młodsza siostrę i on przerażony sytuacją, ALE to przecież normalne i tak jest w każdej rodzinie O_o). Terapia nie wyszła z prozaicznych względów, psychiatra odrzucił mnie na wstępie ze względu na ciążę, a miesiąc oczekiwana wizyta u psychologa przepadła przez tzw. wypadek losowy -jak się ma pecha w życiu, to w każdej dziedzinie. Następny termin mam za miesiąc, ale nie wiem, czy wtedy nie będę już po samobójstwie O_o (stówki na tydzień, prywatnie, to nie mam - starczy ile płacę za gina, badania i witaminki). Przez te kilka tygodni unikaliśmy wszelkich ognisk zapalnych, nie było słowa o Gruzinach z dżungli czy puszczalskich Polkach, miałam wrażenie że dopiero zaczęliśmy się naprawdę poznawać, opowiadać o sobie, rozmawiać po ludzku, bez złośliwości i nerwów. Właściwie można by sądzić, że była szansa aby wyjść na prostą, ale wiedziałam, że tak łatwo to nie będzie, i się nie myliłam. Jakby coś strzeliło w pana Gruzina, jakby już nie mógł wytrzymać że parę tygodni jest dobrze i się nie kłócimy - zaczął mnie prowokować, ja kilka dni się nie dawałam i to ignorowałam, więc postanowił palnąć z grubej rury i mi przypomnieć, co sądzi o mojej przeszłości. Wynalazł zdjęcie sprzed 2 lat, na którym rozmawiam z facetem, z którym on wie, że spałam i zaczęła się jazda, ale tym razem nie miałam ochoty długo tego słuchać, wpadłam w histerię, spakowałam jego rzeczy i wyrzuciłam za drzwi. Nie podziałało i walizkę przyprowadził z powrotem, więc pozostało mi samej się spakować, jak dotarło do niego że naprawdę to robię to zaczął mnie rozpakowywać, przepraszać, ale byłam na to głucha, podjęłam decyzję. Pojechałam do domu, przerwałam studia których i tak nie mam szans teraz dokończyć bo od 2 miesięcy głównie leżę i ryczę, a myśl o wyjściu do ludzi wywołuje paniczny lęk. Kilka dni ciągle dzwonił, pisał, bez odzewu, w końcu musiałam tam pojechać i pozałatwiać sprawy, i będę musiała to zrobić jeszcze kilka razy - twierdzi, że nie może żyć beze mnie i naszego dziecka, że nie śpi i nie je z rozpaczy, prosi żebym wróciła, wybaczyła. Że jest chory i chce się leczyć, że chce zostać w Polsce i żyć z nami, bla bla bla. Ale ja pozostaję nieruszona i pluję w niego deklaracjami nienawiści - chce ostatnią szansę, ale ta miesiąc temu miała być ostatnia, jak dam się przekonać to kwestia czasu kiedy znowu usłyszę o swoim kurestwie. Nie wiem co robić z nim, nie wiem co robić z dzieckiem, raz myślę że adopcja jest ostatnią deską ratunku żeby coś uratować z tego mojego życia, innym razem że nie będę w stanie oddać swojego dziecka, a potem całe życie zastanawiać się kim jest, gdzie mieszka, jak wygląda, czy na pewno musiałam je oddać, co by było gdybym tego nie zrobiła. Już mi się śniło, że pytało mamo dlaczego mnie nie chciałaś... Dobrze chociaż, że rodzice mnie bardzo wspierają, na myśl o adopcji pukają się w czoło, milionerami nie są ale godny byt dziecku jak najbardziej mogą i chcą zapewnić, tylko jak ja będę się okropnie czuła żyjąc z ich pieniędzy w tym wieku, bo że utknę na tym zadupiu bez możliwości zarobienia pieniędzy na długi czas to pewne. Odpowiedz Link Zgłoś
wredny-typek Re: Wpadka z obcokrajowcem, ciągłe kłótnie - co r 29.04.13, 09:03 Nie sądziłem, że się na to zdobędziesz, ale w takim razie rada: Nie spotykaj się z nim do rozwiązania, zostań u rodziców i korzystaj z ich wsparcia. Po urodzeniu dziecka zaproś go, by je zobaczył. I wtedy, albo jeszcze później, porozmawiajcie o tym, co dalej. TERAZ on ci nie jest do niczego potrzebny. Niech się zastanowi nad sobą. Jeśli nie możesz dostać refundowanej przez NFZ terapii, to poszukaj grupy typu Al Anon - dla rodzin alkoholików. Jest za darmo i może ci pomóc wrócić do równowagi. Możesz tez poszukać innych grup wsparcia w swoim mieście. Jemu doradź terapię - w dużym mieście jest poradnia uzależnień, ZA DARMO. Odpowiedz Link Zgłoś
dziewczynamalegoksiecia Re: linki 12.05.13, 00:19 dzięki, ale chyba się nie zrozumieliśmy, on nie jest alkoholikiem a ja nie jestem współuzależniona. to jego ojciec jest alkoholikiem, ale on nie chce się do tego przyznać i nie będzie się leczył jako DDA (a skąd ja mogę wiedzieć lepiej - no cóż, za każdym razem kiedy dzwoni do syna jest pijany, w środku dnia, jak syn sam przyznaje inaczej by nie zadzwonił, do tego 'zabawne' historie jak tatuś jeździ samochodem po pijaku?! także swoje zrozumiałam). Odpowiedz Link Zgłoś