Dodaj do ulubionych

związek a religia

05.05.13, 23:35
poznałam faceta. ja - nie chodzę do kościoła i nie zamierzam, ogólnie średnio z moją duchowością. on - wierzący, praktykujący, czasami słucha radia maryja, nosi krzyżyk na szyi itp.

były dwie randki, ale takie dość długie, po kilka godzin. facet ogólnie spoko. moje nastawienie jest pozytywne, choć nie zabujałam się jeszcze ;)

czy da się? myślicie że można się związać z kimś, różniąc się dość mocno w kwestii wiary, religii?
pytam bo nie wiem czy się zawijać, czy też umawiać się dalej. póki co nie rozmawialiśmy na ten temat i ja nie wyjawiłam nic na temat moich preferencji, bo przyznam że trochę mnie wystraszył tym swoim dość konkretnym podejściem do tematu religii.
Obserwuj wątek
    • gnomowladny Re: związek a religia 05.05.13, 23:42
      Jeśli ma zdrowe podejście do religii to nie będzie Cię nawracał na siłę. Problem pojawi się później jak pojawią się dzieci. Ale jeśli dla Ciebie ok, że będą ochrzczone i ewentualny przyszły mąż będzie zabierał je co tydzień do kościoła i przy tym nie będzie Cię zmuszał do wspólnych wypadów do świątyni to będzie ok.Co do RM to sam czasami słucham.Jest ciekawa publicystyka.
    • krytyk-systemu-edukacji Re: związek a religia 05.05.13, 23:43
      > poznałam faceta. ja - nie chodzę do kościoła i nie zamierzam, ogólnie średnio z
      > moją duchowością. on - wierzący, praktykujący, czasami słucha radia maryja, no
      > si krzyżyk na szyi itp.

      Ile teraz płacą od postu? Daje się z tego wyżyć na poziomie czy chłodno i głodno?
    • six_a Re: związek a religia 06.05.13, 00:05
      a pisałaś, że nie masz z kim iść na wesele. ten gościu byłby idealny, przypuszczalnie zna nawet drogę do kościoła, wie kiedy stać, siadać oraz śpiewać.
      ideał.
      • mariuszg2 Re: związek a religia 06.05.13, 00:12
        mogę usiąść obol w lawce psze Pani? w nawie glownej już zajęte...
        • six_a Re: związek a religia 06.05.13, 00:31
          mojżesz.
          jak byłam ostatnio, to ksiądz powiedział: parafianinami.
          tak się rozpędził.
          • krytyk-systemu-edukacji Re: związek a religia 06.05.13, 00:34
            > jak byłam ostatnio, to ksiądz powiedział: parafianinami.

            Ojej, to zupełnie niewielki krok dzielił go więc od „pastafarianami”. :)
            • six_a Re: związek a religia 06.05.13, 00:35
              możliwe, że życie dało mu popalić,
              słyszałam, że po tym może się język plątać.
              • krytyk-systemu-edukacji Re: związek a religia 06.05.13, 00:39
                > możliwe, że życie dało mu popalić,
                > słyszałam, że po tym może się język plątać

                To chyba nie ta religia. :) Ci mają wino.
                • mariuszg2 Re: związek a religia 06.05.13, 00:43
                  a nie...są świece, kadzidło....siwy dym...
            • bgz0702 Re: związek a religia 06.05.13, 00:40
              krytyk-systemu-edukacji napisał:

              > > jak byłam ostatnio, to ksiądz powiedział: parafianinami.
              >
              > Ojej, to zupełnie niewielki krok dzielił go więc od „pastafarianami̶
              > 1;. :)

              albo rastafarianami, a wtedy zamiast organków Bob Marley poleci z głosników, albo będzie koncert kamilka Bednarka podczas mszy, ale się wiernych zbierze ;))
          • facettt dlaczego ? 06.05.13, 08:51
            six_a napisała:
            > jak byłam ostatnio, to ksiądz powiedział: parafianinami.
            > tak się rozpędził.


            dlaczego ?
            mnie tez zdarza sie czasem rozmawiac z warszawianinami,
            chociaz wole oczywiscie warszawiakow.
            • bgz0702 Re: dlaczego ? 06.05.13, 09:19
              facettt napisał:

              > six_a napisała:
              > > jak byłam ostatnio, to ksiądz powiedział: parafianinami.
              > > tak się rozpędził.
              >
              >
              > dlaczego ?
              > mnie tez zdarza sie czasem rozmawiac z warszawianinami,
              > chociaz wole oczywiscie warszawiakow.

              Mnie sie zdarzyło w przypływie finezji Finów zamienić na Finezyjczyków ;))
      • kasia1368 Re: związek a religia 06.05.13, 00:15
        heheh juz o tym pomyślałam nawet :)
        ale on bardzo świeży jest. nie wiem czy dotrwa do tego ślubu, bo to w sierpniu dopiero :)
        • krytyk-systemu-edukacji Re: związek a religia 06.05.13, 00:21
          > ale on bardzo świeży jest. nie wiem czy dotrwa do tego ślubu, bo to w sierpniu
          > dopiero :)

          Musicie pokładać ufność w Panu i być mocnymi tamże (tzn. również w Panu).
        • mariuszg2 Re: związek a religiaancze 06.05.13, 00:21
          masz zamiennik z sasiednia parafia? jakby cos polecam się...swietnie tancze, mogę sporo wypic, uwielbiam lezec krzyżem na golo, plate warkoczyki
      • krytyk-systemu-edukacji Re: związek a religia 06.05.13, 00:20
        > wie kiedy stać, siadać oraz śpiewać

        :)
      • gree.nka Re: związek a religia 06.05.13, 09:21
        six_a napisała:

        > a pisałaś, że nie masz z kim iść na wesele. ten gościu byłby idealny, przypuszc
        > zalnie zna nawet drogę do kościoła, wie kiedy stać, siadać oraz śpiewać.
        > ideał.
        >
        się nie śmiej, ta wiedza wstawania, klękania i siadania czasami jest bardzo potrzebna
    • gyubal_wahazar Re: związek a religia 06.05.13, 00:06
      Chyba najprościej rzucić coś w guście :
      - A mógłbyś być z kimś niewierzącym, albo ogólnie nie trawiącym kk ?

      Albo mniej bezpośrednio, wymyśl i opowiedz jakąś historyjkę, jak to np Twoja dalsza znajoma, fundamentalistka katolicka zakochała się w ateiście i latami próbowała go przeflancować, aż szlag trafił ich związek

      Jego reakcja da Ci odpowiedź
    • minasz Re: związek a religia 06.05.13, 00:09
      jha wierze w smoki -pierdo-lona katechetka przedszkolna matka i babcia chca wmowic mojemu dziecku ze smoków nie ma tylko jakis pacan -moje dziecko nie jest głupie nie da sie wkrecic
      • six_a Re: związek a religia 06.05.13, 00:30
        >ze smoków nie ma tylko jakis pacan
        ej, pono ten pacan stworzył smoki, licz się ze słowami;)
      • alpepe Re: związek a religia 06.05.13, 09:40
        jak smoków nie było? A św. Jerzy to niby z czym walczył? Z lengwanem?
      • magnusg Re: związek a religia 13.05.13, 16:58
        "-pierdo-lona katechetka"-jakie dresy dzisiaj zalozyles prymitywie?
    • bgz0702 Re: związek a religia 06.05.13, 00:23
      nie wdawałabym się w takie relacji na twoim miejscu, bo to może być dopiero początek większej dewocji i wtedy bardzo pożałujesz. unikam jak ognia manifestujących jakąkolwiek religię, a już słuchaczy pana księdza R, to szerokim łukiem
      • krytyk-systemu-edukacji Re: związek a religia 06.05.13, 00:31
        > bo to może być dopiero początek większej dewocji

        Ja miałem w liceum z polskiego na ogół dwóję (stopnień tzw. dopuszczający), więc nie odróżniam dewocji od dewiacji. Które jest które? :(
        • bgz0702 Re: związek a religia 06.05.13, 00:34
          krytyk-systemu-edukacji napisał:

          > > bo to może być dopiero początek większej dewocji
          >
          > Ja miałem w liceum z polskiego na ogół dwóję (stopnień tzw. dopuszczający), wię
          > c nie odróżniam dewocji od dewiacji. Które jest które? :(

          jedno i drugie to to samo ;)
    • z_pokladu_idy Re: związek a religia 06.05.13, 08:36
      Skoro taki wierzący, pewnie będzie chciał z seksem do ślubu zaczekać, a później z kalendarzykiem wszystko planować. No chyba że ten punkt akurat sobie odpuszcza. Wyjdzie Ci z tego albo bigot, albo hipokryta. Nie wiem, co gorsze.
    • gree.nka Re: związek a religia 06.05.13, 09:20
      religijność religijnością, ale słuchanie radia maryja jest niepokojące.
      Ja bym nie ryzykowała. Ta religijność może być trudna.
    • kochanic.a.francuza Re: związek a religia 06.05.13, 09:24
      A bron Cie panie Boze przed dewotami. Kiedys chodzilam z takim dewotem: Na gebie pan bog, w niedziele msze i wszystkie roraty zaliczal ale jakim ch..jem dla wlasnej matki byl, o ho,ho. Dewiant.
      Z kolei kolezanka ze szkoly, normalna, taka dziewczyna i do tanca i do rozanca wyszla za dewota. Deot jej sie fajny wydawal bo mial zasady, byl wytrwaly i ja szanowal. Ale kiedy te jego katolickie zasady przyprawily ja o trzy ciaze, wcale nie az tak bardzo chciane, to dopiero poszla do rozum do glowy. Wyrzucila go z wlasnego domu i powiedziala, ze sobie moze wspolczyc po katolicku z gesiami, bo ona sie juz nie da.
      Kwestie religii to sa moim zdaniem kwestie fundamentalne, tu nie moze byc rozbierznosci bo beda wojny w rodzinie na tym tle. Nie wiem jak Ty to sobie wyobrazasz.
      • bgz0702 Re: związek a religia 06.05.13, 09:44
        kochanic.a.francuza napisała:

        > Kwestie religii to sa moim zdaniem kwestie fundamentalne, tu nie moze byc rozbi
        > erznosci bo beda wojny w rodzinie na tym tle. Nie wiem jak Ty to sobie wyobraza
        > sz.

        Pacyfista bóg nawet się nie spodziewał pewnie ile wojen wywoła
    • 5th_element Re: związek a religia 06.05.13, 09:43
      podleganie jakiejkolwiek religii świadczy o zniewoleniu umysłu. Wiałabym
      • gree.nka Re: związek a religia 06.05.13, 09:47
        5th_element napisała:

        > podleganie jakiejkolwiek religii świadczy o zniewoleniu umysłu. Wiałabym

        fanatyczne zniewolenie - to tak, ale takie normalne - ja bym nie przesadzała.
        Religijność bierze się z tradycji rodziny, jakiejś potrzeby serca, potrzeby wiary w coś.
        mam nadzieję, że tak można, a nie tylko bieganie do kościoła i modły pod figurą a po modlitwach uprzykrzanie i dręczenie bliźnich.
        • bgz0702 Re: związek a religia 06.05.13, 09:51
          gree.nka napisała:

          > 5th_element napisała:
          >
          > > podleganie jakiejkolwiek religii świadczy o zniewoleniu umysłu. Wiałabym
          >
          > fanatyczne zniewolenie - to tak, ale takie normalne - ja bym nie przesadzała.
          > Religijność bierze się z tradycji rodziny, jakiejś potrzeby serca, potrzeby wia
          > ry w coś.
          > mam nadzieję, że tak można, a nie tylko bieganie do kościoła i modły pod figurą
          > a po modlitwach uprzykrzanie i dręczenie bliźnich.
          >
          zniewolenie zawsze ma pejoratywne znaczenie, ale potrzeba serca to już co innego
          • gree.nka Re: związek a religia 06.05.13, 10:06
            generalizujesz i wszystko wrzucasz do jednego worka. Gdyby ludzie odrzucili religię w całości to również zrezygnowaliby ze świąt Bożego Narodzenia, Wielkanocnych. Tak nie jest. Wszyscy szykują choinki, prezenty ale już tylko nieliczni idą do kościoła na msze. Nie mniej jednak ta tradycja świąt pozostała u większości. Jeśli by odrzucili zupełnie religię, to również powinni zrezygnować z obchodzenia tych świąt i zamiast mieć dzień wolny - pracować.
            To dopiero jest dwulicowość i fałsz osoby niewierzącej.
            • bgz0702 Re: związek a religia 06.05.13, 10:17
              gree.nka napisała:

              > generalizujesz i wszystko wrzucasz do jednego worka. Gdyby ludzie odrzucili rel
              > igię w całości to również zrezygnowaliby ze świąt Bożego Narodzenia, Wielkanocn
              > ych. Tak nie jest. Wszyscy szykują choinki, prezenty ale już tylko nieliczni id
              > ą do kościoła na msze. Nie mniej jednak ta tradycja świąt pozostała u większośc
              > i. Jeśli by odrzucili zupełnie religię, to również powinni zrezygnować z obchod
              > zenia tych świąt i zamiast mieć dzień wolny - pracować.
              > To dopiero jest dwulicowość i fałsz osoby niewierzącej.

              te święta i święta choinka o raczej sposób na free time od pracy i chęć uczestnictwa w grupowym szale marketinowych sztuczek. To fajny czas nie zaprzeczam, sama się wzruszam. Ale ty pisałaś przed chwilą o "normalnym zniewoleniu", a tu co? Szok ze stresem tak się zdenerwowałaś... i co można być "normalnie zniewolonym"?
              • gree.nka Re: związek a religia 06.05.13, 10:29
                bgz0702 napisała:


                > te święta i święta choinka o raczej sposób na free time od pracy i chęć uczestn
                > ictwa w grupowym szale marketinowych sztuczek. To fajny czas nie zaprzeczam, sa
                > ma się wzruszam. Ale ty pisałaś przed chwilą o "normalnym zniewoleniu", a tu co
                > ? Szok ze stresem tak się zdenerwowałaś... i co można być "normalnie zniewolony
                > m"?
                chyba pomyliłaś wpisy, ja pisałam o normalnym zniewoleniu? nawet nie rozumiem tego określenia
                • bgz0702 Re: związek a religia 06.05.13, 10:42
                  gree.nka napisała:

                  > bgz0702 napisała:
                  >
                  >
                  > > te święta i święta choinka o raczej sposób na free time od pracy i chęć u
                  > czestn
                  > > ictwa w grupowym szale marketinowych sztuczek. To fajny czas nie zaprzecz
                  > am, sa
                  > > ma się wzruszam. Ale ty pisałaś przed chwilą o "normalnym zniewoleniu", a
                  > tu co
                  > > ? Szok ze stresem tak się zdenerwowałaś... i co można być "normalnie znie
                  > wolony
                  > > m"?
                  > chyba pomyliłaś wpisy, ja pisałam o normalnym zniewoleniu? nawet nie rozumiem t
                  > ego określenia
                  >
                  to twój wcześniejszy wpis: "fanatyczne zniewolenie - to tak, ale takie normalne - ja bym nie przesadzała.
                  Religijność bierze się z tradycji rodziny, jakiejś potrzeby serca, potrzeby wiary w coś.
                  mam nadzieję, że tak można, a nie tylko bieganie do kościoła i modły pod figurą a po modlitwach uprzykrzanie i dręczenie bliźnich."

                  Nie obrażaj sie, życie "po bożemu" a hołdowanie religii i kościołowi to dla mnie różne sprawy, jednak najczęściej przestrzegam 10 przykazań, szanuję twój wybór, pozwól mi też żyć zgodnie z moim
                  • gree.nka Re: związek a religia 06.05.13, 10:59
                    bgz0702 napisała:


                    > to twój wcześniejszy wpis: "fanatyczne zniewolenie - to tak, ale takie normalne
                    > - ja bym nie przesadzała.
                    > Religijność bierze się z tradycji rodziny, jakiejś potrzeby serca, potrzeby wi
                    > ary w coś.
                    > mam nadzieję, że tak można, a nie tylko bieganie do kościoła i modły pod figur
                    > ą a po modlitwach uprzykrzanie i dręczenie bliźnich."
                    >
                    > Nie obrażaj sie, życie "po bożemu" a hołdowanie religii i kościołowi to dla mni
                    > e różne sprawy, jednak najczęściej przestrzegam 10 przykazań, szanuję twój wybó
                    > r, pozwól mi też żyć zgodnie z moim
                    no i widzisz, wszystko pomieszałaś i dopisałaś jak ci pasujje. Nie chodziło mi o normalny fanatyzm, tylko o religijność z zachowaniem normalności. To może być chodzenie do kościoła , jeśli ktoś chce to i codziennie ( codziennie ludzie chodzą na piwo pubu i to jakoś nikogo nie bulwersuje) więc nie sądzę by nawet codzienne wyjście i spacer do kościoła by bulwersowało, byle po drodze śmieci wyrzucił .
                    ZNiepokojące dla mnie jest gdy właśnie takie osoby, które chodzą do kościoła, modlą się kategorycznie odrzucają innych poglądy i przekonania. Jakby zapomnieli o tolerancji i poszanowaniiu przekonań drugiego człowieka - o ile są zgodne z normami społecznymi. Takie tendencje - moim zdaniem - przejawiają słuchacze Radia Maryja, PiS. To co ich jest jedynie słuszne. Trochę to przypomina krucjatę krzyżową, która mieczem i siłą przekonywała do wiary. Ja jestem łagodnym człowiekiem, nie walczę mieczem.
                    • bgz0702 Re: związek a religia 06.05.13, 11:10
                      no widzisz, tak odczytałam to co napisałaś, wyglądało mi na taki ciąg myślowy.
            • 5th_element Re: związek a religia 06.05.13, 19:41
              gree.nka napisała:

              > generalizujesz i wszystko wrzucasz do jednego worka. Gdyby ludzie odrzucili rel
              > igię w całości to również zrezygnowaliby ze świąt Bożego Narodzenia, Wielkanocn
              > ych. Tak nie jest. Wszyscy szykują choinki, prezenty ale już tylko nieliczni id
              > ą do kościoła na msze. Nie mniej jednak ta tradycja świąt pozostała u większośc
              > i. Jeśli by odrzucili zupełnie religię, to również powinni zrezygnować z obchod
              > zenia tych świąt i zamiast mieć dzień wolny - pracować.
              > To dopiero jest dwulicowość i fałsz osoby niewierzącej.

              moze gdybys ruszyla glowa i przez chwile zastanowila sie nad zbieznością swiat bozego narodzenia z przesileniem zimowym a elementami wielkanocy z wiosennym przebudzxeniem przyrody, gdyvbys porownala kilka religii, gdzie glownodowodzacy zmartwychwstal , narodzil sie z dziewicy itd, to przestalabys oskarzac niewierzacych o ignorancje
              • gree.nka Re: związek a religia 06.05.13, 20:32
                trochę czytałam, o Inkach ( ze trzy książki - później jakoś czas sięskórczył, trochę o bogach i bustwach Afryki czy jak to sięnazywało, Czarnego lądu, no Egipcie trochę i Mitologię Grecką i Nowy testament, trochę starego, o Krysznie zaczęłam, ale w niej były tak kolorowe obrazki, że skupiłam sięna nich - i to nie była Kamasutra. No trochę czytałam tego i owego.
                Lubię film historyczny i muszę powiedzieć, gdyby nie to że Hitler dopuścił się ludobójstwa byłby jednym z większych przywódców i strategów świata. Ale odbiegłam, no trochę czytałam
                • bgz0702 Re: związek a religia 06.05.13, 20:49
                  gree.nka napisała:

                  > trochę czytałam, o Inkach ( ze trzy książki - później jakoś czas sięskórczył, t
                  > rochę o bogach i bustwach Afryki czy jak to sięnazywało, Czarnego lądu, no Egip
                  > cie trochę i Mitologię Grecką i Nowy testament, trochę starego, o Krysznie zacz
                  > ęłam, ale w niej były tak kolorowe obrazki, że skupiłam sięna nich - i to nie b
                  > yła Kamasutra. No trochę czytałam tego i owego.
                  > Lubię film historyczny i muszę powiedzieć, gdyby nie to że Hitler dopuścił się
                  > ludobójstwa byłby jednym z większych przywódców i strategów świata. Ale odbiegł
                  > am, no trochę czytałam

                  Gdyby Kochana Aleksander Macedoński żył dłużej to nie wykluczone, ze dziś byśmy mówili po grecku...
                  • gree.nka Re: związek a religia 06.05.13, 20:51
                    i wszyscy byśmy dostali pomoc z UE :)
                    • bgz0702 Re: związek a religia 06.05.13, 21:04
                      gree.nka napisała:

                      > i wszyscy byśmy dostali pomoc z UE :)

                      Nie, pewnie hitler by się nie zgodził na pożyczkę z taką łatwością jak Merkel
          • 5th_element Re: związek a religia 06.05.13, 19:37
            > zniewolenie zawsze ma pejoratywne znaczenie, ale potrzeba serca to już co inneg
            > o

            jesli komus potrzebne sa koscielne dogmaty i ktos, kto go prowadzi za leb jak barana to tym bardziej wialabym. Co innego robi kosciol procz straszenia? Wrecz minister Boni odmawia zarejestrowania kosciola latajacego potwora spagetti bo...nie ma tam elementu strachu.

            Ktos kto lata do kosciola i dobrowolnie slucha papy rydzyka jest do odstrzalu na bank.
            • gree.nka Re: związek a religia 06.05.13, 20:34
              5th_element napisała:

              > > zniewolenie zawsze ma pejoratywne znaczenie, ale potrzeba serca to już co
              > inneg
              > > o
              >
              > jesli komus potrzebne sa koscielne dogmaty i ktos, kto go prowadzi za leb jak b
              > arana to tym bardziej wialabym. Co innego robi kosciol procz straszenia? Wrecz
              > minister Boni odmawia zarejestrowania kosciola latajacego potwora spagetti bo..
              > .nie ma tam elementu strachu.
              >
              > Ktos kto lata do kosciola i dobrowolnie slucha papy rydzyka jest do odstrzalu n
              > a bank.
              jesteś tak samo zaperzony w swoim światopoglądzie i nietolerancyjni jak włąśnie fanatycznu słuchacze tego radia. Niczym się nie różnisz , no może tylko słuchaną stacją radiową.
              • 5th_element Re: związek a religia 08.05.13, 09:49
                gree.nka napisała:

                > jesteś tak samo zaperzony w swoim światopoglądzie i nietolerancyjni jak włąśnie
                > fanatycznu słuchacze tego radia. Niczym się nie różnisz , no może tylko słucha
                > ną stacją radiową.

                Kurcze a ja myslałam, że robię literówki... ale z drugiej strony to wcześniej ich nie robiłaś. Ale Cie wku*w wziął, co?
                Nie mam tolerancji dla głupoty i kosciolow majacych krew milionow istnien na łapach. Nigdy nie twierdzilam, że jestem tolerancyjna, nigdy.
    • pomidorkoktajlowy Re: związek a religia 06.05.13, 09:50
      Radio Maryja? Serio? Ile on ma lat? 50?
      Tak, czy inaczej uciekaj. Seksu się pewnie nie doczekasz, mięsa w piątek nie zjesz, w post na imprezę nie pójdziesz itp itd, a to tylko wierzchołek góry lodowej.
    • damajah Re: związek a religia 06.05.13, 10:10
      skoro on jeszcze nie wie jaki jest Twój stosunek do wiary to myślę że za wcześnie na zastanawianie się - powiedz mu. Prawdopodobnie nie będziesz miała się nad czym zastanawiać bo to on da sobie spokój.
      Jako osoba wierząca (protestantka, ale to nie ma w takim przypadku chyba znaczenia) uważam że związek wierzącego(wierzącej) z niewierzącą(niewierzącym) to słaby pomysł. Co innego znajomość, przyjaźń - co innego związek, szczególnie małżeństwo (nie sądzę żeby wierzący praktykujący chrześcijanin nie dążył do małżeństwa). Ci którzy piszą że to nie powinno mieć wpływu na życie, chyba naprawdę nie wiedzą o czym piszą. Różnice będą ogromne, na każdym kroku. Jak pojawią się dzieci - będzie jeszcze trudniej. Moim zdaniem, szkoda czasu. I Twojego i jego.
      W naszym życiu Bóg obecny jest na co dzień, razem się modlimy, razem wychowujemy dzieci w duchu naszej wiary. Nawet spory często rozwiązujemy posiłkując się Biblią. Podejmujemy życiowe decyzje kierując się wiarą i modlitwą. Dokonujemy wyborów i małych i dużych - kierując się wiarą. Nie wiem jak można to wszystko robić zgodnie kiedy nie ma wspólnej podstawy a światopogląd jest diametralnie różny. Do tego jeśli to naprawdę zaangażowany katolik to nici z antykoncepcji (u nas akurat nie ma tego problemu a u katolików jest)
      Za to w moim kościele w ogóle ślub z niewierzącym byłby problemem, większość pastorów takiego ślubu nie udzieli bo to niezgodne z Biblią (może jakiś się znajdzie ale stronę wierzącą zawsze będzie to uwierać i tak) W KK są możliwe jednostronne śluby (o ile się nie mylę) ale osobiście nie wyobrażam sobie zgodnego pożycia (jeśli on NAPRAWDĘ jest wierzący i praktykujący a ty naprawdę nie - nie zaakceptujesz na dłuższą metę tego co dla niego będzie absolutnie konieczne)
      • simply_z Re: związek a religia 06.05.13, 18:17
        tak tylko ,że większość katolików ma dość olewczy stosunek do religii. Autorka napisala ,że rzadko chodzi do kosciola ale nie deklarowala sie jako ateistka ,więc przypuszczam ,że od święta chodzi na mszę ,celebruje pewnie też Boże Narodzenie (łamanie się opłatkiem), Wielkanoc itd.Jesli więc wybranek nie jest przesadnie fanatycznie religijny to ten związek może rokować ,martwiłabym się jednak słuchaniem Radia Maryja( normalne to nie jest;)),
        • gree.nka Re: związek a religia 06.05.13, 18:29
          Radio Maryja ( nie słucham) pewnie jest politycznie związane z PiS, więc jeśli mąż ma problem z pracą i widzi co siędzieje w Polsce i wie, że mimo wysiłku to i tak jest przegrany, to jeśli w radiu mu powiedzą, że to wina rządu i PO i jakby przyszedł PiS to by przegonił ich wszystkich. Wówczas on miałby pracę i jemu by było dobrze, no to powiedz, kto w to nie uwierzy lub przynajmniej by nie chciał wierzyć?
          To nie wina tych ludzi, którym jest źle i szukają pocieszenia, pomocy, wsparcia. To nie jest ich wina, że są manipulowani.
          • simply_z Re: związek a religia 06.05.13, 18:44
            moja babcia swego czasu chciala wysylac jakies swiadectwa powiernicze Rydzykowi ,na szczescie zostala odwiedziona od tego pomyslu... Rydzyk jest przede wszystkim zdolnym biznesmenem żerującym na naiwności tych biednych ludzi. Z drugiej strony to są osoby czesto w sile wieku ktorych jedyną rozrywką jest kosciol ,lekarz albo wlasnie RM. Pytanie tylko czy to radio ma jeszcze cos wspolnego z prawdzą religijnością
            • bgz0702 Re: związek a religia 06.05.13, 18:59
              simply_z napisała:

              > moja babcia swego czasu chciala wysylac jakies swiadectwa powiernicze Rydzykowi
              > ,na szczescie zostala odwiedziona od tego pomyslu... Rydzyk jest przede wszyst
              > kim zdolnym biznesmenem żerującym na naiwności tych biednych ludzi. Z drugiej s
              > trony to są osoby czesto w sile wieku ktorych jedyną rozrywką jest kosciol ,lek
              > arz albo wlasnie RM. Pytanie tylko czy to radio ma jeszcze cos wspolnego z praw
              > dzą religijnością


              To wspólne to tzw "odpusty"- pewnie tak też twoja babcia chciała sobie"odpuścić" i zapewnić miejsce w krainie wiecznego życia. Masakra, aż mi się chce ble ble ble powiedzieć tak mnie ciarki przeszły i mnie zemdliło. Jeśli jest bóg to dlaczego on nie grzmi?!
              • wolverine_14 Re: związek a religia 06.05.13, 19:08
                > Jeśli jest bóg to dla
                > czego on nie grzmi?!

                Wyjść jest kilka:

                - nie ma boga
                - bóg nie jest wszechmogący, a najpewniej mało-mogący
                - nie jest sprawiedliwy/ma w dupie szczęście ludzi
                • bgz0702 Re: związek a religia 06.05.13, 20:51
                  wolverine_14 napisał:

                  > > Jeśli jest bóg to dla
                  > > czego on nie grzmi?!
                  >
                  > Wyjść jest kilka:
                  >
                  > - nie ma boga
                  > - bóg nie jest wszechmogący, a najpewniej mało-mogący
                  > - nie jest sprawiedliwy/ma w dupie szczęście ludzi
                  >

                  Albo nadal się uczy sztuczki z grzmieniem ;)) i mam nadzieję, ze ma poczucie humoru
                  • wolverine_14 Re: związek a religia 06.05.13, 21:07
                    > Albo nadal się uczy sztuczki z grzmieniem ;))

                    Tyle milionów lat :o? Rosjanie podobno umieją tworzyć sztuczną mgłę, a on nawet nie potrafiłby zainicjować - sztucznego bądź nie - grzmienia :)?

                    > i mam nadzieję, ze ma poczucie hu
                    > moru

                    Ta nadzieja wynika z obawy, że mógłby Ci popieścić tyłek piorunem :p?
                    • bgz0702 Re: związek a religia 06.05.13, 21:10
                      wolverine_14 napisał:

                      > > Albo nadal się uczy sztuczki z grzmieniem ;))
                      >
                      > Tyle milionów lat :o? Rosjanie podobno umieją tworzyć sztuczną mgłę, a on nawet
                      > nie potrafiłby zainicjować - sztucznego bądź nie - grzmienia :)?
                      >
                      > > i mam nadzieję, ze ma poczucie hu
                      > > moru
                      >
                      > Ta nadzieja wynika z obawy, że mógłby Ci popieścić tyłek piorunem :p?


                      Boję się że w końcu się obrazi i nas znowu wielką wodą zaleje ;)) a ja napewno nie zostałabym wybrana na Noego
                      • wolverine_14 Re: związek a religia 08.05.13, 20:46
                        Ehhhhh tylko nie wodą, nie za bardzo potrafię pływać :(
              • simply_z Re: związek a religia 06.05.13, 20:27
                wiesz ponad 80-dziesiecioletnia ,schorowana staruszka bez wiekszego dostepu do informacji( w erze jeszcze sprzed internetu) mogła poddać się indokrtynacji ,gorzej jesli mlodzi ludzie chłoną pewne kwestie jak gabka.
              • simply_z Re: związek a religia 07.05.13, 11:23
                To wspólne to tzw "odpusty"- pewnie tak też twoja babcia chciała sobie"odpuścić
                > " i zapewnić miejsce w krainie wiecznego życia. Masakra, aż mi się chce ble ble
                > ble powiedzieć tak mnie ciarki
                nie bylo mowy o zadnych odpustach. Po prostu swego czasu Radio Maryja chcialo przeznaczyc swiadectwa powiernicze na wykupienie stoczni gdanskieji mamilo tym swoich sluchaczy.
          • wolverine_14 Re: związek a religia 06.05.13, 19:05
            > Polsce i wie, że mimo wysiłku to
            > i tak jest przegrany,

            Jeżeli jest kompletnym idiotą/nieudacznikiem albo jest niepełnosprawny (ale i niektórzy spośród częściowo niepełnosprawnych sobie jakoś radzą), to może i jest.

            > Wówczas on miałby pracę i jemu
            > by było dobrze, no to powiedz, kto w to nie uwierzy lub przynajmniej by nie ch
            > ciał wierzyć?

            Np. ja.

            > To nie wina tych ludzi, którym jest źle i szukają pocieszenia, pomocy, wsparcia
            > . To nie jest ich wina, że są manipulowani.

            Wina jest ich (wyłączając niepełnosprawnych i ciężko chorych) albo boga (o ile w niego wierzą).
        • damajah Re: związek a religia 06.05.13, 18:55
          no tak, więc napisałam że jeśli pan NAPRAWDĘ wierzący i praktykujący to to nie wyjdzie. A z pierwszego posta zrozumiałam że raczej mocno zaangażowany.
      • stokrotka_a Re: związek a religia 07.05.13, 11:38
        damajah napisała:

        > W naszym życiu Bóg obecny jest na co dzień, razem się modlimy, razem wychowujem
        > y dzieci w duchu naszej wiary.

        W waszym życiu Bóg nie jest obecny na co dzień - obecna jest tylko wasza wiara w Boga. Sama wiara jednak nie tworzy niezależnych od niej bytów.
        • bgz0702 Re: związek a religia 07.05.13, 12:24
          stokrotka_a napisała:

          > damajah napisała:
          >
          > > W naszym życiu Bóg obecny jest na co dzień, razem się modlimy, razem wych
          > owujem
          > > y dzieci w duchu naszej wiary.
          >
          > W waszym życiu Bóg nie jest obecny na co dzień - obecna jest tylko wasza wiara
          > w Boga. Sama wiara jednak nie tworzy niezależnych od niej bytów.


          ;))
        • damajah Re: związek a religia 07.05.13, 21:49
          możesz sobie wierzyć i myśleć co chcesz :)
          Ja obecność Boga czuję - czy Ci się to podoba czy nie. Zresztą dowodów jego istnienia miałam w życiu już dziesiątki, podobnie jak odpowiedzi na moje pytania i modlitwy.
          A to że to Ci się w głowie nie mieści to akurat nic dziwnego, jak ktoś ma serce zamknięte dla Boga to oczywiście że nie jest w stanie pojąć Jego obecności.
          • stokrotka_a Re: związek a religia 08.05.13, 09:09
            damajah napisała:

            > możesz sobie wierzyć i myśleć co chcesz :)
            > Ja obecność Boga czuję - czy Ci się to podoba czy nie. Zresztą dowodów jego ist
            > nienia miałam w życiu już dziesiątki, podobnie jak odpowiedzi na moje pytania i
            > modlitwy.
            > A to że to Ci się w głowie nie mieści to akurat nic dziwnego, jak ktoś ma serce
            > zamknięte dla Boga to oczywiście że nie jest w stanie pojąć Jego obecności.

            W to że obecność Boga czujesz to ja wierzę. I w to, że przeróżne zjawiska uważasz za dowody istnienia Boga też wierzę. To mi się mieści w głowie i jest tam jeszcze sporo miejsca na inne rzeczy. :-) Twoja wiara i twoje czucie są jednak zjawiskami zupełnie normalnymi i powszechnymi, które z istnieniem bytu zwanego Bogiem nie mają nic wspólnego. Mózg człowieka potrafi wytworzyć nieograniczoną gamę odczuć i przekonań. Zauważ, że miliony (miliardy) ludzi wierzący w dawno zapomnianych bożków, boginie i przeróżne byty nadprzyrodzone też przeżywały wiarę podobnie jak ty i niekiedy znacznie mocniej, a przecież przedmioty ich wiary nie istnieją (szczególnie z punktu widzenia wiary chrześcijańskiej).
            • krakoma Re: związek a religia 08.05.13, 12:02
              taki masz pojemny mozg, a jednak nie miesci Ci sie w nim mozliwosc istnienia Boga, niezaleznie od tego, co mozg ludzki wytwarza?
              • stokrotka_a Re: związek a religia 13.05.13, 15:49
                krakoma napisała:

                > taki masz pojemny mozg, a jednak nie miesci Ci sie w nim mozliwosc istnienia Bo
                > ga, niezaleznie od tego, co mozg ludzki wytwarza?

                Spokojnie istnienie Boga zmieściłoby się w mojej głowie, ale nie ma żadnych logicznych ani empirycznych przesłanek, które za tym istnieniem przemawiają. Podobnie mogłabym umieścić w swojej głowie istnienie złośliwych gnomów, ale na jakiej podstawie i po co?
            • damajah wiesz co 08.05.13, 14:06
              Ja naprawdę uważam że nie ma co się spierać. Przecież absolutnie każdy się w końcu dowie czy Bóg jest czy Go nie ma.
              Myślę że w Twojej pojemnej głowie mieści się dużo ale nie to że być może nie masz racji, nie masz żadnego dowodu że Boga nie ma, nie wiesz też absolutnie co czują i wiedzą wierzący ludzie, nie możesz więc tego ocenić - bo nie doświadczasz tego.
              Podobnie jak ja nie mogę ci udowodnić że On JEST - ty nie możesz mi udowodnić że Jego NIE MA (chyba że wydaje Ci się że we wszechświecie istnieje tylko coś co widziałaś na własne oczy)
              Swoją drogą to jest naprawdę niesamowite że ludzie są skłonni wierzyć w bardzo skomplikowane teorie naukowe, totalnie wymyślone i kompletnie nie udowodnione byleby nie przyznać że Bóg istnieje.
              • wolverine_14 Re: wiesz co 08.05.13, 20:45
                > Ja naprawdę uważam że nie ma co się spierać. Przecież absolutnie każdy się w ko
                > ńcu dowie czy Bóg jest czy Go nie ma.

                Jeżeli nie ma czegoś takiego jak życie pozagrobowe, to się nie dowie. Śmierć i... kaput. Nie ma człowieka, nie ma jego pamięci, śmierć jest ostatnim czym czujesz (o ile ją czujesz).

                > Swoją drogą to jest naprawdę niesamowite że ludzie są skłonni wierzyć w bardzo
                > skomplikowane teorie naukowe, totalnie wymyślone i kompletnie nie udowodnione b
                > yleby nie przyznać że Bóg istnieje.

                Bóg jest jeszcze bardziej niesamowitą, nieprawdopodobną i kompletnie nieprawdopodobną teorią niż te wszystkie teorie naukowe. Teorią dzięki której sporo osób zbija kasę, utrzymuje/zdobywa władzę i pierze mózgi innych osób, teorią dzięki której zniewala ludzi, usprawiedliwia swoje własne zbrodnie.

                > Myślę że w Twojej pojemnej głowie mieści się dużo ale nie to że być może nie ma
                > sz racji, nie masz żadnego dowodu że Boga nie ma, nie wiesz też absolutnie co c
                > zują i wiedzą wierzący ludzie, nie możesz więc tego ocenić - bo nie doświadczas
                > z tego.

                Sądzę, że gdyby dane osoby rzeczywiście byłyby wybrane przez boga i doświadczały jego obecności itd. itp., bóg rzeczywiście byłby wszechmogącym "wujkiem" człowieka, to ci ludzie przynajmniej byliby w miarę mądrzy i inteligentni... niestety większość nie jest.

                Teoria dobrego, wszechmogącego i wszechmocnego boga katolickiego się kupy nie trzyma. Nie trzyma się kupy ta jego wszechmoc i wszechobecność z wolną wolą człowieka. Nie trzyma się kupy wszechmoc boga, jego dobroć i sprawiedliwość z tym co jego najbliżsi słudzy i przedstawiciele na ziemi (różni papieże) czynili, ile zła z ich rąk wyszło. Nie trzyma się także kupy ta jego wszechmoc, dobroć i sprawiedliwość z ilością cierpień na ziemi, ilością cierpień ludzi często kompletnie niewinnych, z masowymi ludobójstwami, z masowymi gwałtami, z niewolnictwem.
                • bgz0702 Re: wiesz co 08.05.13, 21:50
                  wolverine_14 napisał:

                  > Teoria dobrego, wszechmogącego i wszechmocnego boga katolickiego się kupy nie t
                  > rzyma.

                  Nie tylko katolickiego
                  • wolverine_14 Re: wiesz co 08.05.13, 22:24
                    Nie tylko, ale tą akurat najlepiej znam :)
                • krakoma Re: wiesz co 08.05.13, 23:13
                  > Teoria dobrego, wszechmogącego i wszechmocnego boga katolickiego się kupy nie t
                  > rzyma. Nie trzyma się kupy ta jego wszechmoc i wszechobecność z wolną wolą czło
                  > wieka. Nie trzyma się kupy wszechmoc boga, jego dobroć i sprawiedliwość z tym c
                  > o jego najbliżsi słudzy i przedstawiciele na ziemi (różni papieże) czynili, il
                  > e zła z ich rąk wyszło. Nie trzyma się także kupy ta jego wszechmoc, dobroć i s
                  > prawiedliwość z ilością cierpień na ziemi, ilością cierpień ludzi często komple
                  > tnie niewinnych, z masowymi ludobójstwami, z masowymi gwałtami, z niewolnictwem

                  dla przypomnienia: wyposazony w wolna wole czlowiek zostal wygnany z raju na ziemie za nieposluszenstwo. nie byla to kara ostateczna, bo powrot do raju jest mozliwy, ale czlowiek musi przebyc na ziemi test. zadaniem czlowieka jest posluszenstwo - trzymanie sie praw, kt. Bog dawal mu z kolejnymi poslancami = czynienie dobra. niestety za zgoda Boga na ziemie potowarzyszyl czlowiekowi niepokorny szatan, kt. nie zyczac czl. dobrze, chce zaciagnac go za soba do piekla, namawiajac do zlego. przez caly czas pobytu na ziemi czlowiek dokonuje decyzji. jesli sa one zgodne z wola Boga, jest po dobrej stronie. jesli nie, wybiera zlo, ale jak dlugo zyje, moze pozalowac, okazac skruche, starac sie nie czynic wiecej i naprawic. po smierci ma przyjsc sad ostateczny, podczas ktorego rozstrzygnie sie los wszystkich - czy pieklo, czy raj.

                  rowniez papieze sa tylko ludzmi wystawionymi na dzialanie szatana, dlatego nie ma co oceniac religii po ludziach, ale ludzi po religii.
                  co do zla, to ludzie ludziom zgotowali ten los, decydujac sie na nie.
                  • wolverine_14 Re: wiesz co 08.05.13, 23:56
                    > dla przypomnienia: wyposazony w wolna wole czlowiek zostal wygnany z raju na zi
                    > emie za nieposluszenstwo. nie byla to kara ostateczna, bo powrot do raju jest m
                    > ozliwy, ale czlowiek musi przebyc na ziemi test. zadaniem czlowieka jest poslus
                    > zenstwo - trzymanie sie praw, kt. Bog dawal mu z kolejnymi poslancami = czynien
                    > ie dobra. niestety za zgoda Boga na ziemie potowarzyszyl czlowiekowi niepokorny
                    > szatan, kt. nie zyczac czl. dobrze, chce zaciagnac go za soba do piekla, namaw
                    > iajac do zlego. przez caly czas pobytu na ziemi czlowiek dokonuje decyzji. jesl
                    > i sa one zgodne z wola Boga, jest po dobrej stronie. jesli nie, wybiera zlo, al
                    > e jak dlugo zyje, moze pozalowac, okazac skruche, starac sie nie czynic wiecej
                    > i naprawic. po smierci ma przyjsc sad ostateczny, podczas ktorego rozstrzygnie
                    > sie los wszystkich - czy pieklo, czy raj.

                    Nie, jeżeli Bóg jest wszechmogący i wszechwiedzący, to nie daje człowiekowi wolnej woli. Tworząc człowieka takim i takim wyznacza jego przyszłe życie, wyznacza jego cechy. Charakter, zachowanie człowieka (w tym jego pobożność/religijność) są kształtowane przez pewne pierwotne cechy oraz środowisko w jakim człowiek przebywa. Bóg nadając człowiekowi pewne cechy początkowe, a później rzucając go w jakieś środowisko i doświadczając go w taki a nie inny sposób sam decyduje jak człowiek będzie postępował. Człowiek jest tylko pacynką która gra tak jak ktoś jej zagra.

                    > ale czlowiek musi przebyc na ziemi test. zadaniem czlowieka jest poslus
                    > zenstwo - trzymanie sie praw, kt. Bog dawal mu z kolejnymi poslancami

                    Jakimi posłańcami? Kto z obecnych ludzi dostał/poznał jakichś posłańców? A że są gdzieś spisane jakieś legendy? A jaką kto ma pewność, że to nie zwykłe oszustwo? Jakim trzeba być idiotą, żeby bezgraniczne wierzyć w to co ktoś powiedział i/lub spisał? Czy jeżeliby jutro na drodze zaczepił Cię jakiś człowiek i twierdził, że jest synem boga, albo chociaż jego posłańcem, i powiedziałby, że jeżeli nie rozdasz za chwilę całego swojego majątku potrzebującym, to zostaniesz potępiona na wieki, bo błogosławiony jest ten, który wierzy nie mając żadnych dowodów, a nie ten który wierzy ponieważ ma dowody?

                    Czy zawierzyłabyś mu czy też kazałabyś mu sp***? I dlaczego byś zrobiła tak a nie inaczej?
                    Najzwyklejsza w świecie ROZTROPNOŚĆ (cnota promowana chociażby w nowym testamencie!) każe nie wierzyć na słowo, nie wierzyć w 100% wtedy kiedy się nie ma pewności. W przypadku istnieniu boga nie ma żadnej pewności. Jak można wykonywać zalecenia kogoś co do czyjego istnienia nie ma się pewności, a tym bardziej nie ma się żadnej pewności co do tego, że akurat takie zalecenia wydał?! Skąd masz pewność, że to co jest spisane jest prawdą, że nie zostało to wymyślone przez ludzi? Że to są zasady boga, a nie szatana?

                    Jakby ktoś nieznajomy poprosił Cie o pożyczenie na miesiąc 100 000 Euro (załóżmy, że dysponujesz taką kasą) bez żadnej umowy, to byś się zgodziła?

                    > rowniez papieze sa tylko ludzmi wystawionymi na dzialanie szatana, dlatego nie
                    > ma co oceniac religii po ludziach, ale ludzi po religii.

                    Ale bzdura! Religię ocenia się po jego wyznawcach oraz po jej zasadach. Żeby oceniać ludzi po ich religii trzeba być jakimś pop*** fanatykiem religijnym.

                    > co do zla, to ludzie ludziom zgotowali ten los, decydujac sie na nie.

                    BÓG zgotował, BÓG stworzył ludzi, BÓG stworzył ludzi ułomnymi, BÓG stworzył cierpienie ludzi, BÓG sam ludzi do cierpienia pcha (opierając się na tym co jest w starym i nowym testamencie).

                    Papież jest głównym przedstawicielem boga na ziemi, jeżeli wszechmogący bóg pozwala zwyrodnialcowi zostać jego głównym przedstawicielem, to znaczy, że to jego zwyrodnialstwo aprobuje!
                  • stokrotka_a Re: wiesz co 13.05.13, 16:10
                    krakoma napisała:

                    > nie byla to kara ostateczna, bo powrot do raju jest m
                    > ozliwy, ale czlowiek musi przebyc na ziemi test. zadaniem czlowieka jest poslus
                    > zenstwo - trzymanie sie praw, kt.

                    No właśnie, to jest jeden z kluczy do idei religijnych - posłuszeństwo. Posłuszeństwo jest elemntem sprawowania władzy, a przecież ludzi nic tak nie kręci jak władza (nie wszystkich oczywiście i na szczęście ;-) )

                    > po smierci ma przyjsc sad ostateczny, podczas ktorego rozstrzygnie
                    > sie los wszystkich - czy pieklo, czy raj.

                    W różne bajki można wierzyć, ale to nie zmieni rzeczywistości. Sąd ostateczny był już przepowiadany niezliczoną liczbę razy, ale nadal czekamy. I jest duża szansa, że się doczekamy, bo pewne jest, że w Ziemię przywali jakieś duże ciało niebieskie - to tylko kwestia czasu.
                • damajah o, a kto to jest Bóg katolicki? 09.05.13, 12:33
                  Bo ja takiego nie znam, zresztą nie jesem katoliczką. A wierzę po prostu w Boga.
                  I szczerze mówiąc nie widzę żeby ludzie wierzący, naprawdę wierzący chrześcijanie pchali się do władzy, zbijali kasę. Bóg to nie organizacja zwana KK - szczerze mówiąc dla mnie hierarchia i połowa albo i więcej dogmatów KK to zaprzeczenie Biblii.

                  > Sądzę, że gdyby dane osoby rzeczywiście byłyby wybrane przez boga i doświadczał
                  > y jego obecności itd. itp., bóg rzeczywiście byłby wszechmogącym "wujkiem" czło
                  > wieka, to ci ludzie przynajmniej byliby w miarę mądrzy i inteligentni... nieste
                  > ty większość nie jest.

                  Sądzić możesz co chcesz - Bóg jest istotą której nie zrozumiesz nigdy (podobnie jak ja i ktokolwiek na świecie) . Twoje ludzkie sądy o Bogu nie mają żadnego znaczenia. Ludziom niewierzącym wydaje się że są bardzo mądrzy, że wiedzą więcej niż wierzący i są zbyt mądrzy na to żeby wierzyć w Boga. Jest to zwykła pycha i brak pokory. Myślenie że człowiek może zrozumieć i oceniać Boga prowadzi donikąd.

                  Nie wiem też skąd pomysł że ludzie wierzący mają być mądrzy czy inteligentni. Że w ogóle sami w sobie mają być lepsi. Ludzie wierzący to co dobrego mają w sobie to to co daje im Bóg, niekoniecznie musi to być inteligencja :) Nie wiem zresztą ilu znasz ludzi naprawdę wierzących i mających w sercu Boga - chyba niewiele, myślę że mylisz ludzi religijnych z wierzącymi.

                  Pisanie że papierze są przedstawicielami Boga na ziemi jest dla mnie bluźnierstwem. Bóg ma jednego pośrednika - Jezusa i nikt nie potrzebuje nikogo więcej. Każdy wierzący człowiek który przyjął Jezusa i Ewangelię jest przedstawicielem Boga na ziemi.

                  A co do cierpień i zła - wiesz co, to nie jest dzieło Boże. Zresztą nasz punkt widzenia jest tylko malutkim ludzkim punkcikiem, nie zrozumiemy tego bo nie widzimy tego tak jak On.
                  Ja osobiście wiem że jak umrę to zrozumiem - póki co nie poważam się na to żeby oceniać Boga, za maleńka jestem na to.

                  Człowiek niewierzący tego po prostu nie zrozumie, nie poczuje. Jest głuchy i ślepy, martwy duchowo. Więc może się tylko ponabijać, podważać, udowadniać że jest zbyt mądry, zbyt inteligentny itp.
                  • wolverine_14 Re: o, a kto to jest Bóg katolicki? 09.05.13, 21:32
                    >o, a kto to jest Bóg katolicki? Bo ja takiego nie znam, zresztą nie jesem katoliczką.
                    Ten, w którego OFICJALNIE wierzy większość Polaków.
                    >A wierzę po prostu w Boga
                    Znaczy się wymyśliłaś sobie swoją własną religię? Czemu? Nie podobały Ci się niektóre nakazy więc je sobie ot tak odrzuciłaś (bardzo częste wśród naszych krajan: nie podoba mi się przykazanie 6, więc odrzucam, nie podoba mi się 9, takie coś mógł wymyślić tylko idiota! odrzucam!, zakaz jedzenie mięsa w piątki, chyba kogoś poj***?!, będę jeść mięso w kiedy mi się chce! itd itp.)?

                    > I szczerze mówiąc nie widzę żeby ludzie wierzący, naprawdę wierzący chrześcijan
                    > ie pchali się do władzy, zbijali kasę.

                    A kim są ci prawdziwie wierzący? Wierzący w kogo? Wyznający jakie zasady?
                    Poza tym czy w takim razie uważasz, że wszyscy politycy którzy sobie gęby wycierają wiarą katolicką/chrześcijańską, pobożnością, czy też pewien zakonnik prowadzący rozgłośnię radiową i telewizję są zwykłymi oszustami chcącymi zbić kasę i dojść do władzy na plecach stada baranów?

                    > Sądzić możesz co chcesz - Bóg jest istotą której nie zrozumiesz nigdy (podobnie
                    > jak ja i ktokolwiek na świecie) .

                    Hahahaha :) Religię tworzyli ludzie, którzy na prawdę byli nieźle zaznajomieni z ludzką psychiką, szczegółnie "zachowaniami stadnymi", i to do tego nie potrzebowali do tego studiów :)
                    Widzisz zabieg ten, czyli wmówienie adresatom, że nie ma sensu próbować zrozumieć tego czy owego jest kapitalnym zabiegiem propagandowo-erystycznym. Zresztą w religiach takich zabiegów jest mnóstwo.
                    1. "Jesteś za głupi, żeby zrozumieć motywy boga." Co dzięki temu kapłani/władcy osiągali? Można było wmówić każdą głupotę głupiemu ludowi, można było popuścić wodze fantazji, a gdy ludzie zaczynali pytać: czemu?! Kapłani mieli banalnie prostą odpowiedź: Jesteś za głupi by zrozumieć działanie boga! Nie próbuj nawet, nigdy ci się to nie uda! W taki sposób ludzi nie tylko zbywano, ale również odbierało im się chęć do myślenia. Chęć do zastanowienia się nad sob, nad światem, nad regułami rządzącymi społeczeństwem.
                    2. "Zbawienia dosięgnie jedynie ten, który wierzy! Który nie widział, a wierzy!"
                    Kolejny przykład świetnej zagrywki psychologicznej. Leży sobie na łożu śmierci np. taki oszust, który całe życie był bezbożnikiem dorabiającym się na cudzej niedoli , przychodzi do niego jakiś księżulek i w zamian za udzieleni spowiedzi i rozgrzeszenia bierze sobie cały majątek tegoż oszusta (w końcu ów oszust musi jakoś udowodnić, że rzeczywiście się nawrócił!). Majątek za obietnicę zbawienia. Niezły interes.
                    Z drugiej strony utrzymuje on mnóstwo ludzi przy kościele, ponieważ co by nie robili, jakich niegodziwości by przez całe życie nie narobili, to przecież najważniejsze, że wierzyli! A wierzyli przecież! Z drugiej strony osoba, która całe życie żyła w zgodzie z wiarą, była "dobrym" człowiekiem i zwątpiła w chwili śmierci bedzie potępiona na wieki. Czy widzisz tutaj sprawiedliwość? Czy nie uważasz, że gdyby bóg tak postępował, to byłoby to objawem jego pychy? Sam popełniałby pierwszy z grzechów głównych. Szukanie poklasku, zaspokajanie własnej potrzeby bycia uwielbianym czy czczonym, czy to jest obraz tego idealnego boga?
                    3. Kapłani/współtwórcy religii chrześciajń najpierw wybierali księgi, które później uznano za "obowiązujące". Później natomiast wszystkie "niewygodne" wpisy, w tych zaakceptowanych księgach każą traktować jako pewnego rodzaju przenośnie, dlaczego przenośnie? Ano dlatego, że gdyby je traktować tak jak traktować należy, to obraz boga, obraz jego wyznawców byłby daleki od tego :dobrotliwego" ideału, wkradło by się wiele niespójnościć. Niespójność? Wmówmy głupiemu ludowi, że trzeba to odczytywać metaforycznie, inaczej.
                    >Twoje ludzkie sądy o Bogu nie mają żadnego z
                    > naczenia. Ludziom niewierzącym wydaje się że są bardzo mądrzy, że wiedzą więcej
                    > niż wierzący i są zbyt mądrzy na to żeby wierzyć w Boga. Jest to zwykła pycha
                    > i brak pokory. Myślenie że człowiek może zrozumieć i oceniać Boga prowadzi doni
                    > kąd.

                    Pychą jest także twierdzenie, że wie się co chce bóg, czego oczekuje od ludzi, pychą jest ocenianie wyżej siebie - wierzącego - od innych niewierzących czy też innowierców, pychą jest przeświadczenie, że bardziej od nich zasługuje się na zbawienie, czy choćby na pochwałę od boga.
                    > Nie wiem też skąd pomysł że ludzie wierzący mają być mądrzy czy inteligentni.
                    Z tego, że - teoretycznie - dostąpili łaski wiary. "Wybrańcy" powinni prezentować pewien poziom, jeżeli tego nie bedzie, to cała populacja tychże "wybrańców" będzie postrzegana w negatywny sposób, a wraz z nimi ich wierzenia. Zresztą w nowym czy starym testamencie ludzie obdareni łaską wiary byli przedstawiani właśnie często jako mędrcy, ludzie o ponadprzeciętnej mądrości. Z kolei ci niewierzący byli przedstawiani jako bezmyślne zwierzęta, plugawe oblicze człowieka, które nie zasługuje na nic więcej niż splunięcie... utopieniu w otchałni bezgranicznej wody, skamienienie czy zesłanie na nich plag.
                    Zresztą łaska wiary... jak nazwa sama wskazuje jest to dar od boga. Z drugiej strony człowiek, który jej nie dostąpił nie ma szans bycia zbawionym. Wynika z tego prosty wniosek: człowiek nie ma żadnego wpływu na to, czy będzie wierzył, na to czy będzie zbawionym. To wszystko jest zależne od boga, a człowiek wolną wolę może sobe wsadzić pomiędzy bajki.

                    > Nie wiem zre
                    > sztą ilu znasz ludzi naprawdę wierzących i mających w sercu Boga - chyba niewie
                    > le, myślę że mylisz ludzi religijnych z wierzącymi.
                    Wyjaśnij mi więc pani specjalistko różnicę pomiędzy nimi. Zakładam oczywiście, że przedstawiciele żadnej z tych grup nie ostawiają szopek.

                    > Pisanie że papierze są przedstawicielami Boga na ziemi jest dla mnie bluźnierst
                    > wem. Bóg ma jednego pośrednika - Jezusa i nikt nie potrzebuje nikogo więcej. Ka
                    > żdy wierzący człowiek który przyjął Jezusa i Ewangelię jest przedstawicielem Bo
                    > ga na ziemi.

                    A czytałaś Ty chociaż nowy testament? Bluźnierstem wobec wiary, którą sama sobie stworzyłaś?

                    Gdy Jezus przyszedł w okolice Cezarei Filipowej, pytał swych uczniów: «Za kogo ludzie uważają Syna Człowieczego?».
                    A oni odpowiedzieli: «Jedni za Jana Chrzciciela, inni za Eliasza, jeszcze inni za Jeremiasza albo za jednego z proroków».
                    Jezus zapytał ich: «A wy za kogo Mnie uważacie?».
                    Odpowiedział Szymon Piotr: «Ty jesteś Mesjasz, Syn Boga żywego».
                    Na to Jezus mu rzekł: «Błogosławiony jesteś, Szymonie, synu Jony. Albowiem ciało i krew nie objawiły ci tego, lecz Ojciec mój, który jest w niebie.
                    Otóż i Ja tobie powiadam: Ty jesteś Piotr – Opoka, i na tej Opoce zbuduję mój Kościół, a bramy piekielne go nie przemogą. I tobie dam klucze królestwa niebieskiego: cokolwiek zwiążesz na ziemi, będzie związane w niebie, a co rozwiążesz na ziemi, będzie rozwiązane w niebie».

                    > Ja osobiście wiem że jak umrę to zrozumiem
                    Pycha przez Ciebie przemawia.

                    > Człowiek niewierzący tego po prostu nie zrozumie, nie poczuje. Jest głuchy i śl
                    > epy, . Więc może się tylko ponabijać, podważać, udowadniać że jes
                    > t zbyt mądry, zbyt inteligentny itp.

                    Człowiek wierzący z kolei jedyne co jest w stanie napisać to:
                    > Sądzić możesz co chcesz - Bóg jest istotą której nie zrozumiesz nigdy (podobnie
                    > jak ja i ktokolwiek na świecie) .

                    > martwy duchowo
                    Pycha, pycha, poczucie wyższości, bycia kimś lepszym. Oj, będziesz się smażyć.
                  • stokrotka_a Re: o, a kto to jest Bóg katolicki? 13.05.13, 16:46
                    damajah napisała:

                    > Sądzić możesz co chcesz - Bóg jest istotą której nie zrozumiesz nigdy (podobnie
                    > jak ja i ktokolwiek na świecie) . Twoje ludzkie sądy o Bogu nie mają żadnego z
                    > naczenia. Ludziom niewierzącym wydaje się że są bardzo mądrzy, że wiedzą więcej
                    > niż wierzący i są zbyt mądrzy na to żeby wierzyć w Boga. Jest to zwykła pycha
                    > i brak pokory. Myślenie że człowiek może zrozumieć i oceniać Boga prowadzi doni
                    > kąd.

                    Ale to co piszesz powyżej to broń obosieczna, ponieważ to co ty mówisz czy sądzisz na temat Boga nie ma żadnego znaczenia. Wg twoich słów twoje sądy dotyczące istoty niepojętej nie mają żadnej wartości. Cokolwiek sądzisz na temat istoty niepojętego Boga może być fałszem.

                    > Pisanie że papierze są przedstawicielami Boga na ziemi jest dla mnie bluźnierst
                    > wem. Bóg ma jednego pośrednika - Jezusa i nikt nie potrzebuje nikogo więcej. Ka
                    > żdy wierzący człowiek który przyjął Jezusa i Ewangelię jest przedstawicielem Bo
                    > ga na ziemi.

                    No widzisz, według wielu wierzących to ty teraz bluźnisz przeciwko Bogu i Jezusowi, bo to on ustanowił Piotra swoim następcą i upoważnił go do budowania Kościoła. Jak widzisz wiara i przekonania religijne to bardzo względne rzeczy.

                    > Ja osobiście wiem że jak umrę to zrozumiem - póki co nie poważam się na to żeby
                    > oceniać Boga, za maleńka jestem na to.

                    To postawa cenione zapewne przez bogów - przecież nie chcieliby, żeby maluczcy wtrącali się do ich boskich spraw. Liczni władcy z pomazania bożego również cenili taką postawę swoich poddanych. No ale przecież Bóg dał człowiekowi rozum i wolną wolę - dał mu zatem możliwość i nakazał używać rozum. Nie mógł chcieć, by człowiek był bezwolną owcą.

                    > Człowiek niewierzący tego po prostu nie zrozumie, nie poczuje. Jest głuchy i śl
                    > epy, martwy duchowo.

                    Nie, człowiek niewierzący nie jest ślepy ani głuchy. Człowiek niewierzący również potrafi myśleć, widzieć i czuć. Człowiek niewierzący również ma przeżycia duchowe, ale nie w rozumieniu religijnym. Pisząc taki tekst, wykazujesz się pychą i arogancją wobec innych ludzi i wobec innych postaw życiowych tylko dlatego, że różnią się od tego, co ty wyznajesz.
              • stokrotka_a Re: wiesz co 13.05.13, 16:05
                damajah napisała:

                > Ja naprawdę uważam że nie ma co się spierać. Przecież absolutnie każdy się w ko
                > ńcu dowie czy Bóg jest czy Go nie ma.

                A ja uważam, że jest się o co spierać, bo nikt się nie dowie, czy jest Bóg, bóg, Allah, Wisznu, czy ich nie ma. Po prostu istota śmierci uniemożliwia dowiedzenie się niezależnie od przekonań wyznawanych za życia.

                > Myślę że w Twojej pojemnej głowie mieści się dużo ale nie to że być może nie ma
                > sz racji, nie masz żadnego dowodu że Boga nie ma, nie wiesz też absolutnie co c
                > zują i wiedzą wierzący ludzie, nie możesz więc tego ocenić - bo nie doświadczas
                > z tego.

                Moja droga, miliony ludzi doświadczały tego co ty, a okazało się, że wierząc w swoich bogów byli w błędzie. Ty uważasz, że twoja wiara jest tą wyjątkową i prawdziwą a te miliony (może nawet miliardy) myliły się? No proszę, pomyśl logicznie. :-)

                Nie muszę mieć żadnego dowodu, że Boga nie ma, bo nie istnieje żaden dowód, że Bóg jest. Oczywiście można rozważać hipotezę o istnieniu Boga bez żadnych przesłanek, ale po co? Tworzenie bytów fikcyjnych jest zbędne.

                > Podobnie jak ja nie mogę ci udowodnić że On JEST - ty nie możesz mi udowodnić ż
                > e Jego NIE MA (chyba że wydaje Ci się że we wszechświecie istnieje tylko coś co
                > widziałaś na własne oczy)

                Ja niczego nie muszę udowadniać, ponieważ nie ma dowodów ani logicznych przesłanek istnienia Boga. Bóg jako istota nadprzyrodzona jest sprzeczny z istotą wszechświata, bo wszechświat choć nieznany jest w całości "przyrodzony". Ja rozumiem, że wobec ogromu niewiedzy o nas samych, o naszym pochodzeniu, o wszechświecie i jeszcze nieodkrytych prawach fizyki ludzie potrzebują wytłumaczenia wszystkiego za pomocą Boga. Kiedyś ludzie niemal wszystko tłumaczyli sobie za pomocą istnienia i działania bytów nadprzyrodzonych, bo nie rozumieli otaczającego ich świata. Dziś za pomocą Boga czy bogów tłumaczą już znacznie mniej, ale nadal mają tę potrzebę, bo jest jeszcze mnóstwo rzeczy, których ludzie nie rozumieją i nie znają. Nie sądzę, żeby ludzie kiedykolwiek pojęli wszystko, więc miejsce dla bogów zawsze będzie.

                > Swoją drogą to jest naprawdę niesamowite że ludzie są skłonni wierzyć w bardzo
                > skomplikowane teorie naukowe, totalnie wymyślone i kompletnie nie udowodnione b
                > yleby nie przyznać że Bóg istnieje.

                A nie, moja droga, ludzie rozsądni nie wierzą w wymyślone teorie dopóki nie zostaną one empirycznie udowodnione, a i wtedy ludzie nauki mają obowiązek takie teorie weryfikować i poddawać wątpliwości, bo jak dotąd jeszcze nikt nie wymyślił i nie udowodnił teorii, która wyjaśniałaby wszystko. I na tym polega różnica między ludźmi rozsądnymi a wierzącymi - dla wierzących cnotą jest przyjęcie idei religijnych bez weryfikacji i brak zwątpienia w przyjętą przez nich teorię religijną.
    • jeriomina Re: związek a religia 06.05.13, 19:11
      Nie polecam związku osoby o średnim zainteresowaniu religią z osobą fanatyczną. Z autopsji.
      --
      Każdy facet ma w sobie coś z rycerza. Najczęściej tym czymś jest zakuty łeb.

      https://img35.imageshack.us/img35/6533/koteko.gif
    • vandikia Re: związek a religia 06.05.13, 20:20
      wystraszył? chyba lepszy facet o określonych poglądach niż mamałyga taka nie wiedząca w ogóle w jakim świecie żyje, co chce robić etc..
      skoro Ci się podobają randki, to zaprzestanie chodzenia na nie ze względu na to, że chłopak jest wierzący byłaby imo czystą głupotą
      • wolverine_14 Re: związek a religia 06.05.13, 20:39
        > wystraszył? chyba lepszy facet o określonych poglądach niż mamałyga taka nie wi
        > edząca w ogóle w jakim świecie żyje, co chce robić etc..

        Wydaje mi się, że kluczowe jest to JAKIE to są poglądy. Czasami lepiej, żeby niektórzy byli "mamałygami" niż, żeby mieli takie poglądy jakie mają. Wydaje mi się, że nie muszę wymieniać przykładów takich takich ludzi czy też grup ludzi.

        > skoro Ci się podobają randki, to zaprzestanie chodzenia na nie ze względu na to
        > , że chłopak jest wierzący byłaby imo czystą głupotą

        Niech porozmawiają na temat religii, spojrzenia na życie, niech sprowokuje go/podpuści nieco do przedstawienia pełni swoich poglądów. Po takiej rozmowie wiele MOŻE się zmienić (szczególnie jeżeli jegomość będzie szczery).
      • bgz0702 Re: związek a religia 06.05.13, 21:01
        vandikia napisała:

        > wystraszył? chyba lepszy facet o określonych poglądach niż mamałyga taka nie wi
        > edząca w ogóle w jakim świecie żyje, co chce robić etc..
        > skoro Ci się podobają randki, to zaprzestanie chodzenia na nie ze względu na to
        > , że chłopak jest wierzący byłaby imo czystą głupotą


        Absolutnie niemożliwe. randka musi spełniać kilka określonych kryteriów żeby frajda i fun z tego zdarzenia. Jeśli to ma być spina to chyba lepiej już siedzieć w domu
      • feel_good_inc Re: związek a religia 07.05.13, 10:44
        vandikia napisała:
        > wystraszył? chyba lepszy facet o określonych poglądach niż mamałyga taka nie wi
        > edząca w ogóle w jakim świecie żyje, co chce robić etc..

        Chłopaki o jasno określonych poglądach są kul:
        https://blogs.smithsonianmag.com/history/files/2011/08/Hitler.jpg
        https://cdn21.se.smcloud.net/t/photos/thumbnails/73367/tomasz_terlikowski_640x0_rozmiar-niestandardowy.jpg
        • vandikia Re: związek a religia 08.05.13, 22:14
          odpowiadałam autorce wątku to po pierwsze, po drugie byłam pewna, że będą tego typu odpowiedzi jak twoja, bo określone poglądy nie wiedzieć czemu kojarzą się wielu z faszyzmem, ograniczeniem, itp. także daruj sobie

          facet w pewnym wieku powinien wiedzieć czego chce od życia, tyle.
          • bgz0702 Re: związek a religia 08.05.13, 22:23
            vandikia napisała:

            > odpowiadałam autorce wątku to po pierwsze, po drugie byłam pewna, że będą tego
            > typu odpowiedzi jak twoja, bo określone poglądy nie wiedzieć czemu kojarzą się
            > wielu z faszyzmem, ograniczeniem, itp. także daruj sobie
            >
            > facet w pewnym wieku powinien wiedzieć czego chce od życia, tyle.

            czy to do mnie?
    • volupte Re: związek a religia 07.05.13, 10:27
      To przrygotuj sie na ,,po bożemu" :-) Wszystko inne to zboczenia.
    • lonely.stoner Re: związek a religia 07.05.13, 11:01
      moj kolega zwiazal sie z taka zagorzala katoliczka- moim zdaniem - wynika z tego mnostwo zgrzytow. Co innego osoba mocno wierzaca a co innego katolik dewota. Musisz rozgryzc z ktorym przypadkiem masz doczynienia.
    • mila2712 Re: związek a religia 07.05.13, 21:35
      kasia1368 napisał(a):

      > poznałam faceta. ja - nie chodzę do kościoła i nie zamierzam, ogólnie średnio z
      > moją duchowością. on - wierzący, praktykujący, czasami słucha radia maryja, no
      > si krzyżyk na szyi itp.

      Oj źle się zaczyna :p

      > czy da się? myślicie że można się związać z kimś, różniąc się dość mocno w kwes
      > tii wiary, religii?

      pewnie, że można..... ale nie z facetem słuchającym tego radia .....
    • kora3 Daj sobie spokoj 07.05.13, 22:43
      na dłuzsza mete to nie wyjdzie
    • paco_lopez Re: związek a religia 08.05.13, 08:57
      kultura składa się z kilku elementów. religia z pewnością jest elementem kultury. dobór naturalny zaniedbuje często te kwestie, bo śliczny , bo zdrowy, bo mu z gęby nie jedzie, ale potem potem potem wszystko sprowadza się do kompatybilności kulturowej. ja bym moherowej kobiecie nie ufał.
    • jowita771 Re: związek a religia 08.05.13, 12:24
      Mam bliską osobę, która związała się z religijnym facetem. Jego religijność zupełnie jej nie przeszkadza, problem w tym, że on jej ciągle truje, żeby z nim chodziła do kościoła. Ona mówi, że drugi raz by się zastanowiła i że ten związek to niewypał. Na początku nie wyglądało, że będzie ja nawracał, więc spodziewała się, że po prostu on będzie sobie chodził do kościoła i tyle.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka