pelargonia30
14.07.13, 18:24
Mam żal do mojej siostry i jestem na nią zła. Właśnie dotarło do mnie jak mnie skrzywdziła wciągając mnie w swoje problemy małżeńskie i niepostrzeżenie jej życie stało się moim życiem.
Trwało to kilka lat ale z ogromnym nasileniem przez 1,5r. kiedy to jej mąż miał problem z dopalaczami i jak się później okazało był chory na schizofrenię. Ja byłam na bieżąco z jej problemami, bo chwytała telefon na gorąco i do mnie dzwoniła. A to, ze on pojechał do lasu spać!!! A to, że powiedział, że o 12 w niedzielę będzie się wieszał i co ona ma zrobić? A to długów narobił, a to jej naubliżał. Jak po kolejnej jakiejś akcji pytałam ją na co ona jeszcze czeka, to odparła, że może jak coś złego się wydarzy. Szkoda tylko, że siebie nie zapytałam ile ja tak jeszcze wytrzymam. Bo po takich telefonach byłam roztrzęsiona, zastanawiałam się rozmyślałam. Przez to zaniedbałam swoje życie, męża. Wiem, ze do siebie w zasadzie powinnam mieć żal, bo przecież nie musiałam słuchać ale jednak czułam, ze muszę, Bo to siostra, bo bałam się, że jak nie odbiorę telefonu to coś złego się stanie. Tymczasem ona jakoś z tego wybrnęła, funkcjonuje a ja mam depresję i rozwód nad głową. Chciałam wyrzucić z siebie żale.