Dodaj do ulubionych

Tak mi żal

14.07.13, 18:24
Mam żal do mojej siostry i jestem na nią zła. Właśnie dotarło do mnie jak mnie skrzywdziła wciągając mnie w swoje problemy małżeńskie i niepostrzeżenie jej życie stało się moim życiem.
Trwało to kilka lat ale z ogromnym nasileniem przez 1,5r. kiedy to jej mąż miał problem z dopalaczami i jak się później okazało był chory na schizofrenię. Ja byłam na bieżąco z jej problemami, bo chwytała telefon na gorąco i do mnie dzwoniła. A to, ze on pojechał do lasu spać!!! A to, że powiedział, że o 12 w niedzielę będzie się wieszał i co ona ma zrobić? A to długów narobił, a to jej naubliżał. Jak po kolejnej jakiejś akcji pytałam ją na co ona jeszcze czeka, to odparła, że może jak coś złego się wydarzy. Szkoda tylko, że siebie nie zapytałam ile ja tak jeszcze wytrzymam. Bo po takich telefonach byłam roztrzęsiona, zastanawiałam się rozmyślałam. Przez to zaniedbałam swoje życie, męża. Wiem, ze do siebie w zasadzie powinnam mieć żal, bo przecież nie musiałam słuchać ale jednak czułam, ze muszę, Bo to siostra, bo bałam się, że jak nie odbiorę telefonu to coś złego się stanie. Tymczasem ona jakoś z tego wybrnęła, funkcjonuje a ja mam depresję i rozwód nad głową. Chciałam wyrzucić z siebie żale.
Obserwuj wątek
    • gree.nka Re: Tak mi żal 14.07.13, 18:30
      przepraszam, co znaczy zwrot: zaniedbałam swojego męża?
      Rozumiem, że zaniedbanie dzieci wiąże się z brakiem opieki, nie dostają jeść, nie mają czystych ubrań no ok, małe są same nie zrobią, ale mąż ? Mąż majtek sobie nie upierze czy nie zrobi sobie kanapki?
      • maly.jasio greenka, Ciebie jak dziecko trza wszystkiego uczyc 14.07.13, 18:41
        Mezczyzna to slabe psychicznie stworzenie jezd i bez kobiecej troski i opieki to usycha,
        albo jeszcze gorzej - popada w alkoholizm, a w najgorszym przypadku bierze sobie jeszcze
        do tego kochanke...
        • maitresse.d.un.francais Re: greenka, Ciebie jak dziecko trza wszystkiego 14.07.13, 18:58
          ierze sobi
          > e jeszcze
          > do tego kochanke...

          A nie może samej kochanki? Kochanka bez alkoholizmu męża jest jednak lepsza.
          • maly.jasio Re: greenka, Ciebie jak dziecko trza wszystkiego 14.07.13, 19:12
            maitresse.d.un.francais napisała:
            > A nie może samej kochanki? Kochanka bez alkoholizmu męża jest jednak lepsza.

            maitressse, to sa etapy - jak szczeble kariery, czy drabiny....
            tylko twardziele potrafia bezbolesnie przeskoczyc ze stalej baby na kochanke.
            mieczaki (a takich przecie wiekszosc) - potrzebuja posredniego etapu - dla nabrania odwagi :)
      • pelargonia30 Re: Tak mi żal 14.07.13, 18:43
        no cóż, może powinnam napisać, zaniedbałam mój związek i moje życie, chodzi o zaniedbanie emocjonalne. Byłam tak pochłonięta problemami siostry, że np. nie miałam siły starać się o dziecko, złościłam się na męża bo czułam się bezradna wobec problemów siostry. Tylko, ze tego wtedy nie wiedziałam. Chodzi o to, że siostra była ważniejsza niż mąż.
        • gocha033 Klasyczny przyklad... 14.07.13, 18:47
          zaniedbania (wlasnych spraw) przez poswiecenie (sie dla innych) ...

          ale nie jestes bez winy, prawda?, ze nie ustawilas sobie hierarchii wartosci...
          PS a np. wasi rodzice - tez tego nie potrafili ?
          • maitresse.d.un.francais Re: Klasyczny przyklad... 14.07.13, 18:59

            > PS a np. wasi rodzice - tez tego nie potrafili ?

            Rodzice przypuszczalnie nie zetknęli się z tego typu sprawą.
          • pelargonia30 Re: Klasyczny przyklad... 14.07.13, 19:00
            właśnie, szkoda, że siostra była na pierwszym miejscu.
            Co do rodziców to nie wiem.
        • maitresse.d.un.francais a nie da rady tego zaniedbania odpracować? 14.07.13, 18:56
          znaczy z małżem wspólnie?

          • pelargonia30 Re: a nie da rady tego zaniedbania odpracować? 14.07.13, 19:02
            Nie wiem. Wyprowadziłam się do rodziców, bo mąż chce rozwodu. Ja w sumie też już nie dawałam z nim rady. Obwiniałam go o jego grzechy chyba trochę wyolbrzymiając.
            • maitresse.d.un.francais Re: a nie da rady tego zaniedbania odpracować? 14.07.13, 19:03
              pelargonia30 napisała:

              > Nie wiem.

              To pomyśl.
              • pelargonia30 Re: a nie da rady tego zaniedbania odpracować? 14.07.13, 19:12
                szczerze mówiąc myślę, ale wiem, że on czuje się skrzywdzony, ja w sumie jakoś też.
                Pozatym świadomość problemu, o którym piszę przyszła niedawno i jest to dość świeże. Mam akurat okazję obcować z siostrą dość intensywnie - też jest u rodziców i widzę co i jak.
                Najlepsze jest to, że moja siostra jest na mnie zła, za to, ze jej mówię jak na mnie wpłynęły jej poczynania. Powiedziała, że ma już tego dosyć, ze prawie przy każdej rozmowie telefonicznej mówię jej, ze się boję, ze powie mi coś złego. Bo niestety wyrobił się u mnie taki odruch, ze jak widzę, ze ona dzwoni to mam skurcz w żołądku. A jak zniża głos w rozmowie i mówi szeptem: muszę ci coś powiedzieć to cała się napinam i czuje lęk. Pamiętam, ze tak właśnie mi oznajmiała jak coś się stało złego. Nawet musiałam zmienić dzwonek w telefonie bo miałam odruch Pawłowa jak go słyszałam.
                • foringee Re: a nie da rady tego zaniedbania odpracować? 14.07.13, 22:07
                  no sorry, rozwaliłaś sobie psychikę na własne życzenie..
                  przestań wypominać siostrze że coś tam, i czekać by ona się dostosowała i dbała o twój komfort, a sama zadbaj o ten komfort mówiąc wprost "za dużo mnie kosztują telefony od ciebie, nie dzwon tak często" "proszę, nie opowiadaj mi ciągle o jakichś problemach, źle się po tym czuję" itd. Ustal swoje granice i TY ich przestrzegaj nie pozwalając innym ich łamać/.
                  • wielkafuria Re: a nie da rady tego zaniedbania odpracować? 14.07.13, 22:25
                    no dokladnie. ale tutaj działa taki odruch pomocy. trudno kopać leżącego, a własciwie zorientowac sie ze nas to głównie niszczy, zwlaszcza jak siostra oprocz zalenia sie nie podejmowala dzialan zeby zmienic swoje zycie na lepsze...
                    ona sie wygadala a autorka potem miala jej emocje na wlasnym grzbiecie.
                    • pelargonia30 Re: a nie da rady tego zaniedbania odpracować? 15.07.13, 08:03
                      dokładnie tak było. A wszelkie sugestie, żeby coś zrobiła zbywała: no tak albo , a tam nie będę o tym myśleć. Siostra nie robiła nic, żeby coś się zmieniło. Tylko coraz bardziej się pogrążała w problemach i do mnie z tym dzwoniła. Najgorzej, ze ja nie mogłam być na nią zła, bo przecież ona taka biedna i już wszyscy inni się na nią złoszczą. To co to by było gdybym to jeszcze ja się na nią złościła. Ja miałam dla niej dużo współczucia i zbyt dużo zrozumienia i cierpliwości. bo czułam się w obowiązku być lojalna wobec niej, zwłaszcza, ze mama mi mówiła, ze włos się jezy na głowie jak ona to widzi. Ale we mnie pokutowało przekonanie z dzieciństwa, ze przecież to twoja siostra, z siostrą się trzeba dzielić, pomagać. Tylko jakoś zawsze tak wychodziło, ze ta pomoc to była w jedną stronę.
                  • pelargonia30 Re: a nie da rady tego zaniedbania odpracować? 15.07.13, 07:57
                    o tych telefonach to już powiedziałam. Sęk w tym, że ja w ogóle nie chcę mieć z nią kontaktu. Ona reaguje na to agresją. Teraz jestem zmuszona kontaktować się z nią bo obie jesteśmy u rodziców. Ona- ta biedna, która tyle w życiu przeszła i wszyscy jej pomagają. Siostra ma pretensje jeśli ktoś nie chce zrobić tego co ona uważa, że powinien. Np., ze skoro sąsiadka podrzuca swojej mamie dzieci i sama jedzie to ona też tak by mogła. I jest zła na mamę, że mama się do tego nie pali. Na mnie zareagowała agresywnie jak powiedziałam, ze nie przyjadę do niej na ferie. Zarzucała mi, ze przecież od tego są siostry. A ja mam już tak dość bycia dla niej, ze nie chcę. Tym bardziej, ze ona jest na mnie zła za to, że mi jest źle.
                    A z tym stawianiem granic to masz rację. ale chyba sama tego nie dokonam, bo mam często poczucie winy i myśli, ze powinnam jako siostra coś zrobić. Mam zamiar udać się do psychologa.
                  • kochanic.a.francuza Re: a nie da rady tego zaniedbania odpracować? 16.07.13, 15:24
                    Ale w takich przypadkach, czesto "potrzebujace sistry" szantazuja emocjonalnie: jestes taka bezduszna, nie wspierasz mnie itp.
    • maitresse.d.un.francais A wszystko przez brak uświadamiania 14.07.13, 18:57
      dzięki temu mamy ciemne społeczeństwo, które nie wie (bo i skąd ma wiedzieć), że są GRUPY WSPARCIA DLA RODZIN OSÓB CHORUJĄCYCH PSYCHICZNIE.

      To by siostrę zdecydowanie odciążyło.
      • pelargonia30 Re: A wszystko przez brak uświadamiania 14.07.13, 18:59
        a może raczej mnie by odciążyło? Bo siostra się odciążała dzieląc się z tym ze mną i dzięki temu pewnie się nie załamała. Ja niestety zostawałam sama z tym wszystkim.
        • maitresse.d.un.francais Re: A wszystko przez brak uświadamiania 14.07.13, 19:00
          pelargonia30 napisała:

          > a może raczej mnie by odciążyło?

          Ciebie tym samym też.
          • maitresse.d.un.francais Re: A wszystko przez brak uświadamiania 14.07.13, 19:01
            maitresse.d.un.francais napisała:

            > pelargonia30 napisała:
            >
            > > a może raczej mnie by odciążyło?
            >
            W pierwszej kolejności siostrę. W drugiej ciebie.
            • pelargonia30 Re: A wszystko przez brak uświadamiania 14.07.13, 19:05
              Tylko rzecz w tym, że ja jej proponowałam mitingi dla kobiet współuzależnionych nawet jak jeszcze nie wiedzieliśmy, że to schizofrenia to zawsze jej to było nie po drodze. Zawsze coś stało na przeszkodzie. Pewnie, łatwiej zadzwonić do siostry i dodać jej dawkę ekscytujących nowinek z życia rodzinnego.
              • maitresse.d.un.francais Re: A wszystko przez brak uświadamiania 14.07.13, 19:08
                pelargonia30 napisała:

                > Tylko rzecz w tym, że ja jej proponowałam mitingi dla kobiet współuzależnionych
                > nawet jak jeszcze nie wiedzieliśmy, że to schizofrenia to zawsze jej to było n
                > ie po drodze. Zawsze coś stało na przeszkodzie.

                No wiesz, własna siostra fajniejsza. Poniekąd się jej nie dziwię, jeśli nie dałaś jej sygnału, że cię to wykańcza. A żeby pójść na takie spotkanie, trzeba przyznać przed sobą i grupą, że problem jest.

                Obie byłyście w ciemnej dupie. Skądinąd mąż też. Czy dopalacze miały jakiś związek z chorobą?
                • pelargonia30 Re: A wszystko przez brak uświadamiania 14.07.13, 19:16
                  Lekarze powiedzieli, że dopalacze to była próba samoleczenia.
                  Ja i siostra byłyśmy w ciemnej dupie o tyle, że ona nie zastanawiała się co robi, ja, ze to tak na mnie wpływa.
                  Mąż zwracał mi uwagę, że po tych telefonach jestem rozdrażniona, że się za bardzo przejmuję, to wtedy byłam zła na niego, że mi zabrania się z siostrą kontaktować. A ja nie mogłam nie mieć kontaktu z siostrą. Cóż, teraz mogę. Znacznie ograniczyłam nasze kontakty, choć mam z tego powodu poczucie winy.
                  • foringee Re: A wszystko przez brak uświadamiania 14.07.13, 22:03
                    Przeczytaj o "współuzależnieniu". Masz te cechy. Masa pracy przed tobą.
                    • pelargonia30 Re: A wszystko przez brak uświadamiania 15.07.13, 08:04
                      chyba niestety tak.
                  • maitresse.d.un.francais Re: A wszystko przez brak uświadamiania 15.07.13, 00:18
                    pelargonia30 napisała:

                    > Lekarze powiedzieli, że dopalacze to była próba samoleczenia.

                    No i ręce opadają, jak się widzi takiego palanta.
                  • kochanic.a.francuza Re: A wszystko przez brak uświadamiania 16.07.13, 17:54
                    Ale tez mezulek, tez niezle ziolko. Tak mu ciezko bylo widziec Ciebie roztrzesiona, ze az sie rozwiesc musi? To mu szczescia w zyciu nie wroze. Gorsze rzeczy bedzie musial ogladac. I co bedzie sie tak za kazdym razem rozwodzic, jak sie jakis problem pojawi?
                    Najgorszy to tu ten Twoj maz moim zdaniem. Co co siastra winna, ze nie udal jej sie maz? Ze miala w Tobie oparcie? Ani Ty ani siastra nie jestescie zle. te Twoj maz mi sie nie podoba. Od razu wzial d..pe w troki i poszedl, przy pierszym mniejszym zakrecie...:(
                    • pelargonia30 Re: A wszystko przez brak uświadamiania 17.07.13, 07:40
                      mój mąż nie wziął od razu dupy w troki. To już dwa lata jak się borykam ze sobą po tych wydarzeniach.
                      • foringee Re: A wszystko przez brak uświadamiania 17.07.13, 22:00
                        i przez te dwa lata nie poszłaś do psychologa po pomoc tylko robisz piekło w domu?
                        musisz zacząć szanować siebie i męża.
                        borykasz się z współuzależnieniem od toksycznych relacji, nadarzyła się okazja z siostrą by takie relacje "nakarmić" aż do rozrośnięcia się ich do monstrualnych rozmiarów. pożarły twoją rodzinę, relacje z mężem, zniszczą twoje relacje z siostrą.

                        koniecznie idź na terapię bo jesteś obecnie bardzo chora. A życie z osobą DDA jest bardzo niszczące i nie każdy ma siły na takie huśtawki i jazdy jak nieleczący się DDA urządza.

                        Zapomnij na tę chwilę o siostrze, wyprowadz się gdzie indziej. Zajmij się wyłącznie sobą - tak, jakbyś była w szpitalu i musiała łykać witaminy by odzyskać siły do normalnego życia.
                        Skrzywdzili was rodzice chorym domem, teraz obie z siostrą krzywdzicie siebie same i siebie nawzajem. Widać to jest nadal bardzo silne mimo twoich prób terapii. Musisz więc terapię powtórzyć. Nie tłumacz, że u rodziców teraz jest lepiej, bo to nadal ten sam chory dom, ci sami ludzie którym w twarz jeszcze nie powiedziałaś że ci zniszczyli dzieciństwo i obciążyli ciężkim losem. Siostra może być bardziej chora od ciebie, z rozwaloną psychiką, z tendencjami do wiązania się a facetami psychicznymi i przemocowymi. Ale jedyne co jej możesz dać to namiar na dobrego psychologa i pogodzić się z tym, że może tę pomoc odrzuci bo woli toksyczne życie niż ciężką pracę nad sobą.
                        Ty też możesz się z nimi kisić na kupie, kłócić z siostrą, rozwodzić z mężem i twierdzić że to wina tych innych..... Ale masz już trochę więcej rozumu i sama wiesz, że twoje życie należy do ciebie. I jak je teraz sama ułożysz takie je będziesz miała. Na razie je układasz tak by siostrą wypełniać swoje życie..... A co, gdyby tej siostry nie było? czym byś się zajęła? Masz co robić w życiu czy to ktoś inny ci życie napędza i decyduje? Może fakt, że wybrałaś zajmowanie się problemami siostry - to Twoja ucieczka od dorosłości, strach przed normalnym nietoksycznym związkiem, albo strach przed potrzebą rozwiązywania swoich własnych problemów z mężem.
                        "Chcącemu nie dzieje się krzywda" - jest takie powiedzenie i ma ono swój wymowny ciężar gatunkowy. Robisz to co chcesz. Nie musiałaś "pomagać" siostrze, chciałaś jej pomagać. Jak Twoja matka pijanemu ojcu. A teraz ją nienawidzisz, tak jak ona nienawidziła ojca, i tak samo nie umiesz odejść od siostry jak matka od pijanego ojca.
                        Bo wystarczyło powiedzieć "nie" i zadzwonić na policję gdy jaja u siostry się działy.

                        Wyrzuć z siebie żal i daj już spokój siostrze. Postaw granicę. Idź do psychologa , podlecz się, próbuj odnowić przyzwoite kontakty z jeszczemężem.
                        • pelargonia30 Re: A wszystko przez brak uświadamiania 18.07.13, 08:07
                          przez długi czas nie wiedziałam, że ta sytuacja na mnie tak wpłynęła. Jak sobie zdałam sprawę, ze jest tu coś bardzo nie tak to zaczęłam chodzić na mitingi dla dda. W sumie to trochę wygląda tak jakby poprzez udział w mitingach zaczęło do mnie docierać w czym ja jestem, w jakich chorych relacjach. Zaczęłam nawet chodzić na terapię ale emocje były nie do zniesienia. Robiłam takie awantury mężowi, że przestraszyłam się, że w końcu się rozstaniemy i zrezygnowałam z terapii.
                          Od siostry odizolowałam się już 2 lata temu, tylko, że jak zaczęłam stawiać granice to spotkało sie to z niezrozumieniem i agresją z jej strony i mnie ogarniało poczucie winy, ponieważ nie wiedziałam o co chodzi.
                          Co do rodziców to wykrzyczałam im i powiedziałam o tym, że mnie skrzywdzili już dawno temu, kiedy to chodziłam na terapię dla dda.
                          Rzecz w tym, że dla mnie było dobrze jak zdystansowałam się od siostry. Tylko pojawiało się te poczucie winy.
                          Możesz mieć racje z tym, że wsiąkłam w problemy siostry bo nie umiałam rozwiązać swoich w małżeństwie. Jak odsunęłam siostrę i zajęłam się sobą to okazało się, że mąż nie może znieść tego, że robię po swojemu. Powiedział, że dbam tylko o siebie. Więc może faktycznie siostra to była zasłona dymna. Ale tak czy siak, odbiło się to na moim zdrowiu.

                          Dziękuję się za odpowiedzi bo dały mi bazę do przemyśleń.
                          • pelargonia30 Re: A wszystko przez brak uświadamiania 18.07.13, 08:08
                            Miało być: dziękuję ci za odpowiedzi.
                          • foringee Re: A wszystko przez brak uświadamiania 18.07.13, 21:47
                            Nie wiem co ma wspólnego chodzenie na terapię z eskalacją awantur robionych mężowi. Przecież powinno być odwrotnie, terapia kierunkuje przeżywanie i właściwe rozładowanie złych emocji. Czy karałaś męża za to co faktycznie źle robił, czy robiłaś z niego kozła ofiarnego swoich nieuleczonych frustracji.
                            Faktem jest, że jeśli dany związek ma jakiś swój zakres zależności, to gdy jedna osoba się zmienia to drugiej może się to nie spodobać, bo wolała stary kiepski układ, nawet brak szczęścia, byle nic się nie zmieniło.
                            Nie wiem czy z mężem byłaś szczęśliwa, czułaś się kochana, realne.
                            Nie powinno się złych emocji rozładowywać ani na sobie (poczucie winy) ani na innych ludziach (awantury o rzeczy nie związane z nimi, by na nich rozładować swoją frustrację).
                            To zakres przemocy emocjonalnej.
                            Twoja matka "tkwiła" przy alkoholiku i robiła awantury zamiast zmian, masz to zachowanie niejako wkodowane. Ale możesz sama to zmienić. Mając świadomość, rozwijając się, pracując nad swoimi schematami zachowań, godząc się z ograniczeniami.
                            Nie wiem jakie było Twoje małżenstwo, czy związek z mężem był zdrowy, dlaczego wybrałaś sobie tego mężczyznę a nie innego. Czasem się zdarza, że wybieramy by móc powielać stare problemy (patrz-siostra, bardzo drastyczny przykład). A czasem mimo niezbyt trafnego wyboru małżonkowie są w stanie zacząć pracować nad sobą i swoim związkiem, mozolnie, nie bez bólu, ale bardzo świadomie, nie oszukując się, nie współuzależniając, nie udając.
                            Może uda wam się z mężem porozmawiać, iść na terapię, przerobić problem "dlaczego trafiliśmy właśnie na siebie i co nas życie tym chciało nauczyć".
                            Może coś to da, może odbudujecie przyjaźń, rozwiniecie związek w lepszym kierunku,
                            a może się nie uda, zależy to także od męża jakim jest człowiekiem,
                            więc się nie obwiniaj, tylko szukaj możliwości, a jeśli ich nie ma to odpuść.
                            Jak będziesz miała świadomość dlaczego stało się to co się stało, jak ta spirala się nakręciła, i nauczysz się z terapeutą nowych poprawnych reakcji w kryzysowych sytuacjach, przerobisz piekło wiecznego poczucia winy za wszystko, to i tak odniesiesz swój mały sukces stając się osobą świadomą i w dużej mierze pogodzoną ze swoimi ograniczeniami. Umiejącą działać tam gdzie jest szansa zmiany a odpuszczającą tematy które się nie zmieniają.
                            Pilnuj swoich zasobów energetycznych, nie "excytuj się" tym co jest tylko biciem toksycznej piany (np tkwiąc przy osobach które wiecznie narzekają wiecznie się zalą, zabierają czas, a gdy się im podsuwa gotowe rozwiązania to mówią "no tak ale ja nie mogę bo.." . Szkoda energii na to, szkoda czasu. Rozejrzyj się blisko wokoło siebie. Są i inni ludzie. Co tu i teraz byś chciała zmienić by Tobie lżej się żyło. Co naprawić, jak to zrobić, pomyśl nad możliwościami, czy marzenia są realne do spełnienia. Powoli odgruzowuj Swoje życie. Reszta się ułoży i dostosuje do Twoich granic jakie postawisz.
                            Długa to droga ale warto się uprzeć i ją przerobić.
                            Dbaj o siebie, ulecz swoje zranione wnętrze i pokochaj samą siebie. Gdy zaakceptujesz i zrozumiesz siebie, ugruntujesz swoje "ja" , to przyjdzie wyrozumiałość dla błędów innych, dla nieidealnego męża, dla chorej emocjonalnie siostry.
                            Powodzenia
                            • pelargonia30 Re: A wszystko przez brak uświadamiania 19.07.13, 10:51
                              Dziękuję.
                              A co do ludzi. To jak się rozejrzałam jeszcze w moim życiu z mężem to okazało się, że wokół mnie są sami chorzy emocjonalnie ludzie. Byłam w szoku i myślałam, ze to ze mną coś nie tak.I zapytałam się terapeutki, czy to ja tylko tak widzę, bo mam depresję, czy tak faktycznie jest i ona powiedziała, ze obawia się, że faktycznie tak jest. W mojej rodzinie tak na oko są 2 osoby inne: moja młodsza siostra, która mieszka w Anglii i moja siostra cioteczna, ( właśnie się z nią spotkałam) która mieszka w Irlandii.
              • foringee Re: A wszystko przez brak uświadamiania 14.07.13, 22:13
                ja proponuję tobie miting dla współuzależnionych, bo współuzależniłaś się od siostry do tego stopnia, że straciłaś swoją rodzinę i nie radzisz sobie z emocjami. Obawiam się, że rodzinnie macie obie podobne predyspozycje i warto to przepracować na terapii. tym bardziej, że zamiast działać konstruktywnie pogrążasz się w niechęciach i szukaniu "innych winnych" na których można odpowiedzialność za własne życie zrzucić , -czyli nie na sednie problemu do rozwiaznia.
                czy pójdziesz na terapię?
                • pelargonia30 Re: A wszystko przez brak uświadamiania 15.07.13, 08:09
                  Masz rację. Tylko rzecz w tym, że ja już kiedyś byłam na terapii dla dorosłych dzieci alkoholików. Temat współuzależnienia jest mi znany. I kurczę wydawało mi się, że zamknęłam te tematy a tu wyszedł ten wątek z siostrą.
                  Możliwe, że pogrążam się w obwinianiu bo widzę jak moja siostra po tym wszystkim funkcjonuje a jak ja. I to mnie strasznie złości, ze przez tą sytuację ja tak dużo straciłam a ona wyszła bez uszczerbku psychicznego a przynajmniej lepiej się trzyma niż ja.
                  Jestem po prostu zła.
                  Terapii chyba nie uniknę. Bo samej się z tym uporać jest ciężko.
              • poezja1983 Re: A wszystko przez brak uświadamiania 15.07.13, 11:07
                a Ty nie myslałaś o takich mitingach dla siebie?
        • wielkafuria Re: A wszystko przez brak uświadamiania 14.07.13, 22:26
          obie powinnyscie sie wybrac na terapię. kazda osobno. z tym ze ty wlasnie zauwazylas problem a siostra nigdy go nie zobaczy bo jest jej dobrze jak jest jej zle....
    • mila2712 Re: Tak mi żal 14.07.13, 19:21
      nie wiesz co zrobić ?

      Teraz Twoja kolej ....telefonuj ....przecież to siostra....zrozumie :)
    • ingeborg Re: Tak mi żal 14.07.13, 20:08
      Nie rozumiem. To chyba naturalne, że jak się ma duży problem to szuka się wsparcia w najbliższej rodzinie. Nie miej żalu do siostry, że "cię wciągnęła", tylko do siebie, że nie potrafiłaś sobie ustawić priorytetów i w odpowiedniej chwili powiedzieć "sorry, za bardzo wykańcza mnie psychicznie słuchanie o twoich problemach". Ten rozwód to pewnie też z jakichś głębszych przyczyn, no ale łatwiej jest obwiniać siostrę...
      • pelargonia30 Re: Tak mi żal 14.07.13, 20:13
        nie obwiniam siostry o rozwód, tylko o to, że tak mnie obciążała swoimi problemami, sama sobie w ten sposób radziła, bo zrzucała na mnie i zapominała o wszystkim. A ja się zastanawiała co tu zrobić. I czuje złość za to, że ona reaguje gniewem na to, jak mówię jak to na mnie wpłynęło. Natomiast jeśli ja przy niej się złoszczę i przeklinam to dla niej to już za dużo.
        A ja też teraz mam problemy. Ale cóż, jej to nie interesuje.
        • foringee Re: Tak mi żal 14.07.13, 22:02
          ona cię obciążała problemami ale Ty je chętnie na siebie brałaś. Jak widzisz można w drugą stronę, powiedzieć że nie chce się tego wysłuchiwać. Sama wybrałaś, że o problemach siostry chcesz słuchać. A powinnaś wtedy dać jej namiary na psychologa, lekarza psychiatrę, policję i ośrodek interwencji kryzysowej. I tam odsyłać a nie brać tego na siebie.

          Siostra się wścieka , bo każdy by się wściekał gdyby słyszał "dajesz mi za mało! a ja ci kiedyś dałam bardzo dużo! masz się rewanżować więcej! " . Bo tak teraz brzmi dla siostry twoja pretensja dlaczego cię teraz ona w kółko nie wysłuchuje.

          Realnie pomóc może osoba silna psychicznie i stabilna emocjonalnie. Ani ty ani siostra jak widać do tego się nie nadajecie.... Chcesz realnej pomocy? pogadaj z psychologiem.
    • foringee Re: Tak mi żal 14.07.13, 21:54
      może przegadaj to z psychologiem? swoje odczucia i ten żal? swoja nieumiejętność stawiania granic .
      bo to siostra powinna chodzić do psychologa, zgłosiłaś się na ochotnika do roli do której nie miałaś doświadczenia, byłaś za słaba psychicznie - teraz za to płacisz.
      siostra nie będzie umiała Ci pomóc, nie ma do tego zdolności, jest raczej biorcą niż dawcą i to zaburzoną. odetnij pępowinę od siostry , nie bądz współuzależniona.

      najlepiej gdybyście poszli z mężem na terapię, może to małżenstwo da się uratować, zadbajcie o siebie, zapomnij teraz o siostrze, nie skupiaj się na żalu i braku kompensaty twojego zaangażowania, skup się na otwarciu na męża, powiedz mu że źle zrobiłaś bardziej dbając o problemy siostry a o nim zapominając, ze zrozumiałaś swój błąd i prosisz go by pomógł ci odbudować wasz związek, być ze sobą na nowo mądrzejsi.
      • pelargonia30 Re: Tak mi żal 15.07.13, 08:17
        Tylko co mam robić jak obcuję z nią na codzień w jednym domu? Bo taka sytuacja jest teraz. Jak ja widzę to aż się we mnie gotuje złość. Nie mogę udawać, ze nic nie jest. Z tego aż się rozchorowałam. Dokładnie jest biorcą, a na pewno w relacji ze mną. Mam jej dość.
        • ingeborg Re: Tak mi żal 15.07.13, 10:34
          Nie zwalaj na siostrę swoich problemów ze stawianiem granic.

          W tej chwili zachowujesz się jakby siostra specjalnie cię wykorzystywała, tymczasem to normalne, że człowiek zwraca się do rodziny z problemem, to rodzina jeśli ma dość mówi 'stop'. Ty nie powiedziałaś, więc miej żal do siebie.
    • wielkafuria Re: Tak mi żal 14.07.13, 22:12
      asertywnosc sie kłania... a raczej jej brak.
    • czarnakrowawkropkibordoo Re: Tak mi żal 15.07.13, 01:40
      Byłam w takiej roli jak Ty między 7 a 25 rokiem życia. Moja matka traktowała mnie podobnie jak siostra Ciebie dopóki nie nabrałam sił i się nie wyszarpnęłam, co uważam za cud. Jakoś tam nadrabiam, ale mam ogromne braki rozwojowe. Wiem jakie to uczucie tak siebie zatracić i współczuję.
      • pelargonia30 Re: Tak mi żal 15.07.13, 08:20
        dziękuję za zrozumienie. Właśnie wczoraj mi się pojawiła taka myśl, ze ona zabrała mi moje życie.
        Teraz chodzi z miną skrzywdzonej i ma pretensje do mamy bo mama ja denerwuje. Bo nie chce zdjąć z jej ramion obowiązku zajmowania się 3 dzieci przez jakiś czas.
        • smutas13 Re: Tak mi żal 15.07.13, 09:03
          Twoja siostra to wampir, a Ty jej ofiarą.
    • jeriomina Re: Tak mi żal 15.07.13, 10:02
      Siostra swoimi problemami doprowadziła do rozpadu Twoją rodzinę? Jak mogłaś sobie na to pozwolić? Nie rozumiem. Przecież można było jakoś zadziałać - nie namawiając siostry do działania, skoro to taka nemota tylko działając ostro za nią, stawiając przed faktem dokonanym.
      Parę razy w życiu mi się zdarzyło, że ktoś taką "wampirystykę" emocjonalną chciał wobec mnie uprawiać, musiałam być bezlitosna i odciąć taką osobę. Nawet jeśli to rodzina, to niczego nie zmienia. Rodzina to zwłaszcza ma zwyczaj specjalizowania się w szantażach emocjonalnych, niektórzy by mogli habilitację na tym zrobić :P
    • z_pokladu_idy Re: Tak mi żal 15.07.13, 12:32
      Też miałam podobny problem, tyle że z koleżanką, a nie siostrą. Ale nie mam do niej żalu, tylko do siebie, bo to ja zaczęłam żyć jej życiem, a przy każdym telefonie mówiłam, żeby w razie czego dzwoniła nawet w środku nocy. W pewnym momencie zauważyłam, że moja pomoc jej nic nie daje, za to mnie strasznie obciąża. Proponowałam rzeczywiste działania, ale konkretów przyjąć nie chciała, więc się wycofałam. Jestem zdania, że jeśli ktoś faktycznie chce pomocy, to jest w stanie zrobić cokolwiek, a nie tylko wisieć na telefonie. Wróciłam do swojego życia i własnych problemów, a z koleżanką utrzymuję bardzo chłodne relacje. Jej poradziłam dobrego psychologa, ale nie skorzystała i nadal tkwi po uszy w toksycznej sytuacji, pomimo wielu możliwości zmiany. Na szczęście u mnie zadziałał mechanizm ochronny, którego Tobie zabrakło.
      Musisz zaakceptować, że obecna sytuacja nie jest winą tylko i wyłącznie siostry, ale też Twoją. Obie wydajecie się współuzależnione, ale nie ma co obwiniać siebie nawzajem tylko wziąć na klatę konsekwencje swoich poczynań i zacząć działać.
      • pelargonia30 Re: Tak mi żal 15.07.13, 13:24
        tak, mój błąd, ze w porę nie zastopowałam tego i mój błąd dlatego, ze czuje się winna jak jej odmawiam. Rzecz w tym, że moja siostra ma do mnie pretensje za ochłodzenie relacji. I z tym mi jest ciężko. Chciałam, żeby zrozumiała dlaczego ja się tak dystansuje ale ona przez to czuje się pokrzywdzona.
        • diodeo1 Re: Tak mi żal 15.07.13, 13:43
          Alez ty nie masz wcale obowiązku przekonywania sieostry by myslala tak jak ty chcesz i czujesz. Siostra może sobie myśleć co chce bo ma prawo być oddzielną istotą a nie integralną częścia ciebie. Zrozum, że ciągle przekonując siostrę, ciągle podejmując kontakt, ciągle zastanawiając się nad tym co zrobić żeby to ona ci teraz pomagala albo zeby to ona przeżywała twój ból - TO TY WŁAŚNIE PODTRZYMUJESZ Z NIĄ EMOCJONALNĄ UWIĘŹ. Ciągle coś od niej chcesz. By ona cos zrozumiala, by była inna, by przestała miec problemy, itd.
          PRZESTAŃ WISIEĆ NA SIOSTRZE. Odetnij pępowine, odłoż słuchawkę, zamknij drzwi- jesli nie masz ochoty na kontakt lub rozmowę. A jej nalegania kwituj "przykro mi, ale nie umiem ci pomóc, mam swoje problemy którymi się teraz muszę zajmować więc musisz sobie radzić beze mnie, do widzenia" I TYLE!
          A z twoimi prywatnymi traumami i nieumiejętnością radzenia sobie z WŁASNYMI problemami to biegiem do psychologa.
          A kolejna sprawa - wywodzisz się z domu alkoholików. Masz kryzys w związku i co?- pobieglas przytulać się do alkoholikow, wrócilas do toksycznej rodziny- zamiast odważyć się żyć wreszcie na wlasny rachunek, wynająć choćby pokój ale nie wracać do tej patologii i nie kisic się tam na kupę z ludźmi Z ktorymi was łączą chore relacje!!
          Obudź się dziewczyno i zawalcz o siebie. Bo przy tak chorej rodzinie najlepiej jest odejsc od niej baaardzo daleko a nie trzymać się wzajemnie w klinczu złych emocji..
          • pelargonia30 Re: Tak mi żal 16.07.13, 20:13
            Masz rację: pobiegłam przytulać się do chorej rodziny.
            Nie byłam w stanie zrobić inaczej. Może tak zrobiłam po to, żeby naprawdę przekonać się jaka ta moja rodzina jest. Bo aktualnie w stosunku do mnie moi rodzice zachowują się w porządku.
            Choć wiem, że mój ojciec jest alkoholikiem (nadal czynnym) to chyba nie do końca zdaję sobie sprawę ja funkcjonuje moja rodzina. Może jak się przekonam to stąd wybędę.
          • pelargonia30 Re: Tak mi żal 17.07.13, 07:44
            obecnie w moim domu rodzinnym jest inaczej niż wtedy kiedy byłam dzieckiem. Ojciec owszem, dalej pije ale już nie tyle co kiedyś. Nie ma awantur na tym tle, bo mama się już z tym pogodziła. Mój ojciec nie jest agresywny, jedynie bardziej rozmowny po alkoholu. Ale ja wtedy się od niego izoluję. Nie mówię, że to jest bajka ale w mojej sytuacji, gdy nie pracuję, nie miałam wielkiego wyboru. Z pracy zwolniłam się ponad rok temu. To efekt moich problemów.
        • z_pokladu_idy Re: Tak mi żal 15.07.13, 15:49
          Jesteś na dobrej drodze, żeby się z siostrą zapętlić w mocno toksycznej relacji.
          Jak już przyznasz sama przed sobą, że zaistniała sytuacja nie jest jej winą, odciążysz też wasze stosunki. W tym momencie karzesz ją odcinając się od niej i ona tego nie rozumie. Poradziła sobie ze swoim życiem właśnie tak, bo nie potrafiła inaczej. Warto, żebyście sobie wytłumaczyły to i owo, bez obwiniania. Możesz jej przecież powiedzieć, że potrzebujesz czasu w samotności na poukładanie swoich spraw zamiast 'zmarnowałaś mi życie i nie chcę cię znać'.
        • po-trafie Re: Tak mi żal 16.07.13, 18:19
          To, ze ona ma pretensje, nie jest wazne.
          Jest masa ludzi majacych pretensje o wszystko - i do bliskich i do nieznajomych.

          Pytanie brzmi: dlaczego ty sie tym tak przejmujesz? Dlaczego czyjes pretensje, ktore uwazasz ze niesluszne, powoduja ze ci ciezko?

          Jasne, ze fajnie by bylo, gdyby zrozumiala. Ale bezpieczniej jest zalozyc ze nie zrozumie i ratowac swoje zdrowie, stabilnosc psychiczna i rodzine.
          Z twoich postow widac ogromne duzo emocji ladowanych w relacje z siostra: ty czujesz ze POWINNAS, ty bys chciala, ty sie martwisz, ty jestes roztrzesiona, ty sie starasz.
          Przestan myslec o niej, zacznij myslec o sobie. Dopoki przynajmniej jedna osoba w tym ukladzie nie ma pozadnej asertywnosci, stabilnosci, samodzielnosci emocjonalnej i wysokiej samoocene, nikt nikomu nie pomoze.

          Powiedz sobie, ze masz racje. Ze teraz jest czas na ciebie i twoje emocje. Niczego od niej nie oczekuj, nie wymagaj i nie chciej - zadbaj o siebie sama, zebys czule, ze wplywasz na swoje zycie i ze twoja sytuacja zalezy od CIEBIE a nie od tego, co i w jaki sposob mysli o tobie siostra.
          • pelargonia30 Re: Tak mi żal 16.07.13, 20:15
            Macie rację.
    • czarnakrowawkropkibordoo Re: Tak mi żal 16.07.13, 11:26
      Dostałaś cenne rady. I ja przy okazji także ;) Bo mam podobny problem, tylko korzenie chyba jeszcze głębiej tkwią, niż u Ciebie. Dziewczyny mają rację; warto przestać się skupiać na siostrze (w moim przypadku na matce) i zawalczyć, zadbać o siebie. Ja też często łapię się na tym, że odruchowo, mimowolnie próbuję przenieść odpowiedzialność za siebie na zewnątrz. To jest chyba zaburzenie osobowości typu zależnego. Terapeutyzuję się już 10 lat z przerwami, ale są postępy. Nie jestem już jak porzucone w lesie niemowlę, choć do tego jak chciałabym funkcjonować jeszcze kawałek drogi. Zaburzenia osobowości trudno się leczy :( Dlatego tak mi zależy, żeby chronić dzieci.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka