kropidlo5
25.07.13, 10:39
Mialem okazje w poczekalni lekarskiej przebywac w towarzystwie specyficznego malzenstwa, ludzie juz w wieku ok.60 czyli raczej stare malzenstwo. Pani zona caly czas strofowala pana meza, a on nic sobie z tego nie robil- albo milczal, nie wiem sam.
Siedza, gadaja z innymi osobami a zona do niego co chwile (publicznie): 'mow ciszej, po co tak krzyczysz' (on wcale nie krzyczal) 'nie gestykuluj tak', 'nie siadaj tak mocno bo krzeslo urwiesz' 'uwazaj bo kwiatek zaraz zwalisz' i tak co moment doslownie.
Komiczne a zarazem tragiczne.