Dodaj do ulubionych

Asystowałem przy porodzie i nie mogę patrzeć na...

    • Gość: egg Re: Asystowałem przy porodzie i nie mogę patrzeć IP: 5.5R5D* / 202.209.111.* 19.08.04, 06:30
      Wyc sie chce. Ciekawe co twoja biedna zona, ktora sie zdrowo wycierpiala by na
      to powiedziala, jedynego czego moge jej zyczyc tpo lepszego drugiego meza bo ty
      do niczego sie nie nadajesz. Jestes totalnym mieczakiem i esteta przeczytalem
      wszystkie twe wypowiedzi i poza obrazaniem innych ludzi i swej nieszczesnej
      zony wynika z nich tylko to, ze ci sie znudzila i szukasz pretekstu by zwiac do
      kochanki. Moja sugestia: jesli ci nie przejdzie to ubezpiecz sie na zycie i daj
      sie potracic na przejsciu dla pieszych by powstal z ciebie estetyczny kleks w
      kolorze karminowym pachnacy Chanel 5.
      • Gość: nhg Re: Asystowałem przy porodzie i nie mogę patrzeć IP: *.tnt27.chi15.da.uu.net 19.08.04, 07:11
        ddddddd
    • Gość: Wiola Re: Asystowałem przy porodzie i nie mogę patrzeć IP: *.isdebna.sdi.tpnet.pl 19.08.04, 10:00
    • kalioppe Re: do Dombas 19.08.04, 14:21
      Mój mąz też był ze mną przy porodzie. Twoja żona źle zrobiła że Cie namówiła,
      ale Ty też nie powinieneś się zgodzić jeśli miałeś wątpliwości. Ja powiedziałam
      mężowi że chcę, ale to on podjął decyzję.
      Wiesz po co jest mąż na sali porodowej?? - ponieważ kobieta bardzo cierpi, a
      jest wśród obcych ludzi i zwyczajnie się boi! Boi się o dziecko i o siebie.
      Chce mieć koło siebie kogoś kogo kocha. Mąż jest po to żeby powiedzieć "jeszcze
      tylko trochę kochanie"!, wytrzeć twarz mokrą gazą, poprawić koszulę, potrzymać
      za głowę, powiedzieć "kocham cię, przyj"!
      Taki był mój mąż - dojrzały i opanowany. Owszem zaglądał rownież "tam gdzie nie
      trzeba" i przecinał pępowinę.
      Moim zdaniem powinieneś porozmawiać ze specjalistą, a nie myśleć o kochance.
      Wybacz, ale zawsze mogłeś wyjść z sali, mogłeś patrzeć jej w oczy, a nie między
      nogi. Nie stanąłeś na wysokości zadania.
      pozdrawiam
    • na_tasza Re: Asystowałem przy porodzie i nie mogę patrzeć 20.08.04, 10:01
      powitanie. przeczytałam wszystkie posty i uważam, że dombasa wcale nie
      intersują rady o psychologach etc.
      A teraz chyba sobie
      > kochanki poszukam bo nawet jak leżę koło niej to mnie brzydzi.
      już parę osob zauważyło: ON SZUKA KOCHANKI. rada dla D: zmień forum!(albo
      zrobił to już dawno, bo widać jak na dłoni, że wcale nie był zainteresowany
      dobrymi radami!!!)
      co do porodu: czeka mnie to za 6 mies. zawsze uważałam i uważam dalej, że to
      nie jest taka prosta sprawa dla każdego. też myślałam, że nie będę chciała, aby
      mój facet był przy tym, ale teraz myślę, że jednak mogłabym go potrzebować -
      oczywiście nie po to, aby zaglądał w ..., ale trzymał mnie za rękę i pomagał.
      choć boję się, że mogłoby wcale nie być tak pięknie (jeśli jednak jest dojrzały
      do ojcostwa- a innego nie chcę - to powinien dać radę mnie wspierać). uważam
      też, że to żadna moda: po prostu czasy się zmieniły i od facetów oczekuje się
      czego innego niż od naszych ojców, którzy w tym czasie oblewali z
      kolegami "stawanie się mężczyzną", tak samo, jak nie wiąże nam się nóg, jak
      naszym matkom! kiedyś te sprawy dotyczyły tylko kobiet, ale na szczęście poszły
      po rozum do głowy i "wtajemniczają" w to (jak również w opiekę nad dzieckiem)
      mężczyzn.
      ps. święty józef był chyba obecny przy narodzinach jezusa, więc może to nie
      jest takie "nienaturalne" ;););)
    • zwierzoczlowiekoupior Losiu i inni współczujący 20.08.04, 10:23
      losiu4 napisał:

      > faktycznie ostro się odezwał. Ale najwyraźniej ma problem.

      A ja widzę gdzie indziej problem. W dobrym związku z różnych powodów (czy
      poród, czy coś tam) może się zdarzyć, że dla jednej strony druga staje się nie
      tyle nawet nieatrakcyjna seksualnie, co wręcz budząca obrzydzenie. Tyle, że
      jeśli wcześniej było dobrze i to dobrze nie zasadzało się wyłącznie na seksie,
      to normalny człowiek tym się martwi. A w wypowiedzi Dombasa jest tyle
      nienawiści i pogardy skierownej ku żonie, tak się nie mówi o najbliższej
      osobie, nawet w momencie gdy obudził się wstręt fizyczny. Widzicie gdzieś, żeby
      Dombas przejmował się swoim związkiem? Bo ja nie. Widzę za to co innego. Autor
      postu zachowuje się jak mały, złośliwy gnom, który ma satysfakcję, że postawił
      na swoim (nie chciałem być przy porodzie, byłem, no to teraz macie!). Jeśli
      rzeczywiście został do tego jakoś zmuszony, OK - żona popełniła ogromny błąd,
      ale kto normalny będzie odczuwał satysfakcję, że wyszło na jego kiedy wali mu
      się małżeństwo? I właśnie dlatego - a nie dlatego, że facet ma problem po
      wspólnym porodzie- opinie, że jest emocjonalnym niedojrzałkiem są w pełni
      usprawiedliwione.

      Pozdrawiam,
      Zwierzak
      • losiu4 Re: Losiu i inni współczujący 20.08.04, 12:44
        zwierzoczlowiekoupior napisała:

        > losiu4 napisał:

        > > faktycznie ostro się odezwał. Ale najwyraźniej ma problem.

        > A ja widzę gdzie indziej problem.

        Staram się zrozumieć zachowanie człowieka. Co nie znaczy, że popieram jego
        reakcje :) I nie mówię ze robi dobrze.

        Pozdrawiam

        Losiu
    • Gość: kamcia Re: Asystowałem przy porodzie i nie mogę patrzeć IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.08.04, 13:08
      Dombas , jak najszybciej zgłoś się do psychologa. Czasem mężczyźni doznają
      szoku , jest to dla nich wydarzeniem traumatycznym , szczególnie jeżeli ma się
      osobowość ... eh to już Ci powie psycholog .
      • aguirre_gniew_bozy I znowu Was zrobiłem w chooja. 21.08.04, 15:25
        hehehe
    • Gość: olo Re: Asystowałem przy porodzie i nie mogę patrzeć IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.08.04, 15:54
      Zdarza się, że po porodzie kobieta nie może patrzeć ani opiekować się swoim dzieckiem, jest to tzw.
      szok (lub depresja) poporodowy. Ty przechodzisz coś podobnego, z tego trzeba się leczyć u psychiatry
      lub psychologa, bo twoja reakcja nie jest normalna.
    • Gość: Annika Re: Asystowałem przy porodzie i nie mogę patrzeć IP: *.aster.pl / *.aster.pl 21.08.04, 20:34
      jestem kobietą i napewno nie zgodziłabym się na obecność faceta przy porodzie,
      ale rozumiem inne podejście. To powinna być sprawa wyboru i teoretycznie jest,
      ale widzę po znajomych, że działają tu różnego rodzaju presje społeczne,
      rodziny, etc. i faceci, którzy nie chcą tam być nie umieją się przeciwstawić
      • Gość: Woda Re: Asystowałem przy porodzie i nie mogę patrzeć IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.08.04, 21:56
        Moim zdaniem maż powinien być przy porodzie z co najmniej jednego powodu: jest
        obiektywym, nieotumanionym hormonami i bólem świadkiem. Personel medyczny ma to
        na uwadze i bardziej się stara. To mąż może gdy jest taka konieczność "namówić"
        lekarza na cesarkę - niektórzy na prawdę z tym zwlekają a tu tętno spada albo
        kobiecie jest już bardzo słabo.

        Maż jest po to by chronić żonę przed niekompetencją i olewaństwem personelu, po
        to by w razie potrzeby odpowiednio zainterweniować gdy coś jest nie tak (ile
        porodówek i położnych tyle róznych przypadków...)

        Nie uważam natomiast by był jakoś szczególnie potrzebny w fazie parcia. Dziecko
        juz wychodzi, fachowcy je prowadzą - mi wtedy mąż nie był szczególnie potrzebny
        więc poprosiłam by poczekał na korytarzu, skoro juz jesteśmy tak blisko finału.
        Wrócił jak usłyszał krzyk synka, byliśmy jeszcze razem we trójeczkę pół godziny
        i to było najpiękniejsze pół godziny w moim życiu :)).

        Rozumiem ze można się obrzydzić.... nawet nieprzewidując wcześniej tego
        uczucia. Kiedyś oglądałam fizjoligiczny film (film! a nie na żywo) i byłam
        lekko obrzydzona do seksu, do jedzenia mięsa itp, przeszło mi po 2 tygodniach.
        Nie przewidywałam tego ani przed ani w trakcie filmu (nie był to wbrew pozorom
        film o fizjologii meżczyzn ani poród). Kobieta ma inny stosunek do porodu niż
        facet, jest na to przygotowywana od pierwszej miesiączki do ostatnich 9
        miesięcy ciąży. Mało tego, rodząca kobieta NIE WIDZI dokładnie co się wydostaje
        w fazie parcia, ja tam wole rodzić niż się na to patrzeć z drugiej strony.
        Dziecko jest piękne, łożysko też pooglądałam, ale jakoś NIKT by mnie nie
        namówił na asystowanie przy porodzie no chyba, że krocze załonięte by było
        materiałem a ja miałabym możliwość wyglądnięcia przez okno na świat od czasu do
        czasu :)).

        Nie wiem jednak co poradzić na problem postawiony w pierwszym poście....nie
        wiem,,, kochanka to nie jest wyjście... może jak juz minie trochę czasu to
        zastanowisz się jeszcze raz nad swoimi uczuciami?
      • Gość: tuki Re: Asystowałem przy porodzie i nie mogę patrzeć IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.08.04, 22:00
        Swieta prawda. od wiekow przy porodzie osystowały kobiety, starsza panie. potem
        położne, akuszerki. Lewacy i glupawe faministki zmuszaja chłopow do
        uczstniczenia w porodzie na zasadzie beszczelnej presji; po za tym chodzi o
        pieniadza, za porod z mezem zwykle placi sie dodatkowo. pozytku dla rodzacej z
        tego nie ma , bo zwykle chlop mdleje z wrazenia, lub z obrzydznia, ale forsa
        skasowana i o to w tym na prawde chodzi. Panie i PaNOWIE NIE DAJCIE SIE ZWARIOWAĆ
        TUKI
        • Gość: kocur Re: Asystowałem przy porodzie i nie mogę patrzeć IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 22.08.04, 23:43
          Widać, że nie masz pojęcia o czym mówisz. Tych mdlejących jest naprawdę mało ;-
          ).

          Lecąc jednak dalej twoim tokiem myślenia: kobieta sama robi sobie dziecko, to
          niech je sama rodzi, sama wychowuje, jak mąż ją puści w trąbę, to też będzie
          jej sprawa i innych kobiet, które jej wtedy cudownie doradzą.
          Róbta tak dalej, kobitki, a faceci nigdy nie poczują się związani z rodziną i z
          Wami!
          Jedynym obowiązkiem faceta związanym z narodzeniem dziecka jest upić się! To
          jest właściwe podejście do tematu rodzicielstwa!
          • Gość: Charlotte Re: Do KOCURA I INNYCH GLUPICH BAB IP: *.vig.bostream.se 29.08.04, 01:18
            Bredzisz. Co innego obowiazki rodzicielskie, wychowanie i alimentowanie
            dziecka, a co innego lamanie na sile odwiecznych tabu. Moj maz przy porodzie
            nie byl, bo i nic tam po nim, dziecko kocha, wychowuje i na nie lozy. A ja nie
            czuje sie pokrzywdzona z powodu takiej niesprawiedliwosci, ze TYLKO ja
            rodzilam...Dla mnie ten caly krzyk o uczestnictwo meza w porodzie to jakies
            chore dazenie do rownosci miedzy plciami w kazdym aspekcie zycia, co jest,
            drogie panie, utopia. Oni nigdy nie odczuja obecnosci serca dziecka pod ich
            wlasnym sercem, a my nigdy nie bedziemy mialy penisa. Tak juz jest. I nie, nie
            jest obowiazkiem mezczyzny upic sie z okazji narodzin potomka, ale akt ten jest
            tez w pewnym stopniu wpisany w tradycje i jesli jest aktem radosci to...czemu
            nie...?
    • Gość: Anna Re: Asystowałem przy porodzie i nie mogę patrzeć IP: *.media4.pl 21.08.04, 23:23
      Nie dziwie sie. Uwazam, ze pewne sprawy powinny zostac z dala od mezow -
      (kochankow). W zyciu bym sie nie zgodzila na asystowanie mojego lubego przy
      porodzie. To kobieca sprawa i tak słusznie było od zawsze. Kobieta rodzi, a
      mężczyzna sie w tym czasie upija, i co najwyżej myslami moze byc przy niej.
      Moze jej asystowac matka, babka, przyjaciółka, ale nie ON! Dla mnie to troche
      tak, jak z wymiana tamponu... Pewne rzeczy, mimo, ze wiadome, nie musza byc
      widziane, bo po prostu sa daleko od bycia estetycznymi, choc sa tak
      naturalne.Moze tym wlasnie (poczuciem estetyki) roznimy sie od zwierzat....A
      swiadomosc, ze kochajacy mezczyzna jezt ze mna nie musi byc poparta jego
      fizyczna obecnoscia.
      • sanso Re: Asystowałem przy porodzie i nie mogę patrzeć 21.08.04, 23:44
        Jestes bardzo madra albo masz intuicje; moze jedno i drugie; ale jezeli roznimy
        sie od zwierzat do na niekorzysc.
        • Gość: Woda Re: Asystowałem przy porodzie i nie mogę patrzeć IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.08.04, 09:45
          A propos róznicy od innych ssaków - człowiek jest jedynym gatunkiem, w którym
          przy porodzie konieczna (no nie zawsze ale często) jest pomoc innego
          przedstawiciela gatunku. Zwierzęta rodzą same.
          • panidanka Re: Asystowałem przy porodzie i nie mogę patrzeć 22.08.04, 10:32
            Gość portalu: Woda napisał(a):

            > A propos róznicy od innych ssaków - człowiek jest jedynym gatunkiem, w którym
            > przy porodzie konieczna (no nie zawsze ale często) jest pomoc innego
            > przedstawiciela gatunku. Zwierzęta rodzą same.

            i tylko potrzeba jeszcze nauczyć się SZTUKI asystowania !!!

            danka
            • Gość: tuki Re: Asystowałem przy porodzie i nie mogę patrzeć IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.08.04, 10:43
              Oczywiście, ze trzeba sie nauczyć i tego ucza się położne i ginekolodzy, żaden
              chłop nie nauczy się tego towarzysząc kobiecie w sali porodowej, może jedynie
              doznać niezbyt sympatycznych wrażeń. z góry przepraszam za porównanie, ale
              wspolny posiłek z bliska osoba jest dużą przyjemnością; jeszcze nikt na
              szczęscie nie wpadł na pomysł, że skoro wspólnie się jadło, to może należy
              wspólnie wydalać.
              jest co prawda takie zboczenie - korpfagia, ale mimo poprawności politycznej
              jest to dalej zboczenie, a nie odmienność seksualne.
              • panidanka Re: Asystowałem przy porodzie i nie mogę patrzeć 22.08.04, 11:32
                Gość portalu: tuki napisał(a):

                > Oczywiście, ze trzeba sie nauczyć i tego ucza się położne i ginekolodzy,
                żaden
                > chłop nie nauczy się tego towarzysząc kobiecie w sali porodowej, może jedynie
                > doznać niezbyt sympatycznych wrażeń. z góry przepraszam za porównanie, ale
                > wspolny posiłek z bliska osoba jest dużą przyjemnością; jeszcze nikt na
                > szczęscie nie wpadł na pomysł, że skoro wspólnie się jadło, to może należy
                > wspólnie wydalać.
                > jest co prawda takie zboczenie - korpfagia, ale mimo poprawności politycznej
                > jest to dalej zboczenie, a nie odmienność seksualne.


                jaa osobiscie TO nie życzyłaabym sobie obecności postronnych osób (w tym i
                partnera zyciowego) w samym szczycie akcji porodowej.
                dlaczego?
                bo uważaam tak jak Tuki, że co innego współny stół i łoże a zupełnie co innego
                WC-tandem
              • bez_loginu4 Re: Asystowałem przy porodzie i nie mogę patrzeć 22.08.04, 16:16
                Gość portalu: tuki napisał(a):

                > jest co prawda takie zboczenie - korpfagia, ale mimo poprawności politycznej
                > jest to dalej zboczenie, a nie odmienność seksualne.

                dziecko, widze ze nie masz pojecia o czym piszesz
                koprofagia jest zaburzeniem psychicznym, ktore nie polega na towarzyskiej
                defekacji, tylko na zjadaniu dochodow, tak wlasnie zjadaniu. zaburzenie to
                towarzyszy czasem schizofrenii lub innym chorobom psychicznym.

                nota bene rzymiane mieli inne zwyczaje w tej, tak wstydliwej dla nas kwestii...
                nie twierdze, ze mi sie to podoba, twierdze jedynie, ze jestes tak samo glupia
                jak ten debil gniewko_bozy, ktory w kolko zaklada swoje durne, prowokacyjne
                watki
                • panidanka Re: Asystowałem przy porodzie i nie mogę patrzeć 23.08.04, 07:49
                  bez_loginu4 napisała:

                  >
                  > nota bene rzymiane mieli inne zwyczaje w tej, tak wstydliwej dla nas
                  kwestii...


                  noooo!!!
                  z tym WC-tandem to MOCNO przesadziłam, ale....
                  jak rodzili "wstydliwi" Rzymianie ?
    • jesster Re: Asystowałem przy porodzie i nie mogę patrzeć 22.08.04, 15:36
      Facet naprawdę radzę ci nie wyjezdżaj z takimi tematami na publicznym forum.
      Nie, nie chodzi mi o to że mnie się to nie podoba, po prostu będziesz się
      musiał użerać z całą armią wymadrzających się laików. Przecież tak naprawde
      znaczna większość tcyh którzy cię wyzywają od złamasów nie mają bladego pojecia
      o całej sytuacji. To teoretycy którzy myślą że "ja to bym w takiej sytuacji to
      bym zrobił inaczej". A tak naprawdę człowiek nie wie co by zrobił w takiej czy
      innej sytuacji dopóki sie w niej nie znajdzie, a rzeczywistość potrafi być
      zaskakująca...Kobieta nigdy nie bedzie wiedziała co czuje mężczyzna bedący przy
      porodzie tak jak mężczyzna nigdy nie będzie wiedziała co czuje rodzaca kobieta.
      Tak po prostu jest, tego sobie nie można wyobrazić, to trzeba przeżyć.
      Dobrze ci radzę, zamiast wysłuchiwać rad domorosłych "ekspertów" od psychologii
      lepiej skorzystaj z profesjonalisty. Tak jak żeby naprawić samochód pojedziesz
      pewnie do profesjonalnego warsztatu a nie do pana Józia z sąsiedztwa który coś
      tam dłubie w garażu i ogląda co tydzień "VMaxa" albo "4x4"
      A z drugiej strony..."Chyba sobie kochankę znajdę".To chyba radykalne
      rozwiązanie nie sądzisz? Chy to nie będzie na pewno dobre dla wszystkich,
      podkreślam słowo wszystkich.
    • Gość: Rodaczka Re: Asystowałem przy porodzie i nie mogę patrzeć IP: 64.213.237.* 23.08.04, 00:29
      Przeszlam trzy porody i nigdy nie chcialam meza przy tym wydarzeniu. To tylko
      byla moja i lekarza sprawa. Po co nararzac mezczyzne na takie widoki? Masz
      racje,lepiej by bylo dla Ciebie nie asystowac!! Teraz masz problem, ale prosze,
      nie obwiniaj zony. Chciala jak najlepiej, i ta presja obecna!! Cale szczescie,
      ze za moich czasow najpierw nie bylo to mozliwe, albo nieco pozniej , jeszcze
      tej glupiej presji nie bylo.
      Pokochaj dziecko, ktore nie jest tu winne i powoli wspomnienia zatra sie w
      pamieci. Przezyles szok, co tu duzo mowic.
      • Gość: wicekanclerz Re: Asystowałem przy porodzie i nie mogę patrzeć IP: *.provider.pl / *.provider.pl 24.08.04, 22:00
        > Przeszlam trzy porody i nigdy nie chcialam meza przy tym wydarzeniu. To tylko
        > byla moja i lekarza sprawa. Po co nararzac mezczyzne na takie widoki? Masz
        > racje,lepiej by bylo dla Ciebie nie asystowac!!

        no i racja, uwazam, ze to fatalny pomysl, pokazywac mezczyznie to waterloo.
        pewna intymnosc trzeba zachowac. no, chyba ze ktos lubi i sie domaga, a w ogole,
        to cwiczyl wczesniej ogladajac brytyjskie filmy dokumentalne o cudzie narodzin.hihi
        • Gość: setką Re: Asystowałem przy porodzie i nie mogę patrzeć IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 25.08.04, 03:01
          A z kolei trzymanie mężczyzn na siłę z dala od pewnych wydarzeń jest
          stwarzaniem złudzeń, że kobieta to nie fizjologia (też), tylko anielica, a
          dzieci się biorą z kapusty. A potem się kobieta jedna z drugą dziwi, że mąż nie
          rozumie jej problemów. Ale jak się chciało dystansu, to teraz się go ma!

          A w ogóle to ródźta jak chceta!
    • Gość: doral2 Re: Asystowałem przy porodzie i nie mogę patrzeć IP: 213.241.35.* 23.08.04, 14:19
      tiaaaa....to jednak prawda że chłopcy rozwijają się do siódmego roku życia.
      Potem juz tylko rosną.....
      • panidanka Re: Asystowałem przy porodzie i nie mogę patrzeć 24.08.04, 07:15
        Gość portalu: doral2 napisał(a):

        > tiaaaa....to jednak prawda że chłopcy rozwijają się do siódmego roku życia.
        > Potem juz tylko rosną.....

        dobre zakończenie
        • natatip tu nie chodzi o pokazywanie 24.08.04, 22:40
          Wydaje mi się, ze przy porodzie nie chodzi o to, by gość oglądał krocze żony i
          te wszystkie wydzieliny, tylko był z nią trzymał za rękę, patrzyl w oczy,
          wspierał. My się baliśmy, dużo o tym rozmawialiśmy i w naszym przypadku to
          zdało egzamin.
          Wydaje mi się, że dużo zalezy od tego, jak ludzie postrzegają swoją fizjologię
          i jak blisko są i chcą być ze sobą. Nas to zbliżyło, ale mąż patrzył na mnie, a
          nie na wydzieliny. Może chodzi też a akceptację cielesności, fizjologii w
          ogóle. Nie wiem, wydaje mi się, że albo czas pomoże, koncentracja na dziecku,
          zona na razie i tak chyba nie może, albo psycholog bądź seksuolog.
          Dombas współczuję i Tobie i żonie. To pewnie miało Was zbliżyć a oddaliło.
          n
        • Gość: Charlotte Re: DP PANI DANKI IP: *.vig.bostream.se 29.08.04, 01:28
          Pani Danusiu, szacuneczek. Popieram pania w calej rozciaglosci, a nawet i
          jeszcze dalej.
    • Gość: lika Re: Asystowałem przy porodzie i nie mogę patrzeć IP: *.devs.futuro.pl 25.08.04, 10:15
      Nie doczytalam tej dyskusji do konca, ale dorzucę swoje trzy groszę; DOMBAS
      JESTEŚ CHUJKIEM!!!! Miernotą, cwaniaczkiem, trepakiem, mendą, zapyziała główką,
      załosnym facecikiem, masz zdecydowane problemy z meskością. Jak odbierzesz to
      po swojemu to potweirdzi twoja intelektualna jałowość. Nikt nie zmusza faceta
      do asystowania przy porodzie - nie chciałeś-uległeś - to tez wystawia ci nie
      najlepsze swiadectwo... A skoro juz tam poszedłeś i to cię przerosło do tego
      stopnia, że nie możesz patrzeć na kobietę, która dała ci dziecko - poraża mnie
      twoje chamstwo i arogancja.
      A te wszystkie niunie, które piszą o syfi miedzy nogami. Może byloby lepiej
      gdybyscie nigdy nie mogły tego cudu-syfu zakosztować. marny z was materiał na
      matki.
      Mój mąż niestety nie mógł być ze mną, kiedy rodziała się nasza córeczka, bo
      miałam cesarkę. Następnym razem - daj Boże - będzie inaczej!
    • Gość: Freya Re: Asystowałem przy porodzie i nie mogę patrzeć IP: *.acn.pl 25.08.04, 19:22
      Dombas, nie zwracaj uwagi na bluzgaczy, bo robia ci krzywdę: robią z ciebie
      ostatniego chama i zaogniają sytuację tak, że do niczego dobrego to nie
      prowadzi i gdybys brał ich serio, wypada ci tylko palnać sobie w łeb i
      osierocic bobasa. Słuchaj ludzi, którzy radza: Spoko, facet, róznie bywa, daj
      sobie czas, nie bój się psychologa - ja radzę faceta i nie katolika, żeby nie
      był nastawiony ideologicznie. Jestem kobietą ale tez budzi się we mnie
      Hammurabi który wrzeszczy "Oko za oko!" gdy ktos mi bluzga i tez takim
      odbluzguję. Tez nie lubie modnego /jednak!/ epatowania fizjologią i udawania,
      że to takie wzniosłe i piękne. Nie lubie mieć okresu, kiedy mnie łupie w
      brzuchu, jestem troche ocięzała, muszę zmieniac te cholerne podpaski - dla mnie
      to dyskomfort i nic fajnego. Ale trendy jest głosno wychwalać ten cud
      kobiecości jako znak płodności i natury. Z drugiej strony kobiety, które biora
      pigułki chwala sobie że mają wtedy mniej obfite miesiaczki i moga je mieć
      rzadziej niż w naturalnym cyklu. jakos nie pala się do tego cudu natury jakim
      jest obfity okres co 28 dni! Zauważ, ze jest cała gromada ludzi nie będących
      wielbicielami wyroków fizjologii. Wcale nie jestes wyrzutkiem. Moze i nie
      jesteś Doktorem Jakubem Burskim i nie posiadasz znakomitej dojrzałości ale
      jesteś facetem szukającym rozwiązania i to dobrze o tobie świadczy i dowodzi,
      że chcesz cos zrozumiec, poradzić sobie z czyms trudnym, czyli właśnie dojrzeć.
      Chyba nalezycie z zoną do innych trendów i nie umieliscie się dogadać.
      Przyznaj, że wolałbys wziąć jakiąś dodatkową pracę, zafundować żonie cesarkę i
      ewentualnie laser na bliznę i odbyć poród przy muzyce - ja bym chciała aby mój
      facet tak do tego podszedł. Jeśli to takie nienormalne, ze ktoś, mogac tego
      uniknać, nie rwie się do bólu i wysiłku, to dlaczego tylu ludzi płaci kupę
      forsy za cesarki na zyczenie? Wszyscy nienormalni? Olej kwasy, które na ciebie
      wylewają frustraci, słuchaj takich ludzi jak Marzena i działaj konstruktywnie:
      odpocznij kilka dni, np. połaź samotnie po górach jeśli lubisz, nie mysl o
      kochankach bo zamiast odreagować tylko sciągniesz na siebie dodatkowe kłopoty,
      do psycholga i ty, i żona, zeby czasem teraz nie zaczęło sie typowe dla młodych
      matek opowiadanie o kupach dziecka zwanych stolcem, bekaniach itp. co nikogo
      poza matkami nie podnieca. To trudny czas. Nosisz spodnie wiec walcz. O was i o
      to piekno i radość, które was łączyły. Będzie dobrze!
      • Gość: doro Re: Asystowałem przy porodzie i nie mogę patrzeć IP: *.icpnet.pl 25.08.04, 20:02
        Ciekawa jestem ile lat ma Dombas?
      • Gość: melania Re: Asystowałem przy porodzie i nie mogę patrzeć IP: 217.153.179.* 30.08.04, 16:19
        O, jaka wyrozumiała! Jak się wczuwa! Wiesz, on szuka kochanki, może się nadasz?
        • Gość: Freya Re: Asystowałem przy porodzie i nie mogę patrzeć IP: *.acn.pl 30.08.04, 19:53
          To do mnie? Czy Pani nie umie czytać albo nie rozumie bo zaślepia Panią złość,
          że znalazł się ktoś taki, kto nie rzuca kamieniem w Dombasa, pełniacego tu rolę
          biblijnej nierządnicy czyli kozła ofiarnego? Czy piszę, by walczył o to, co
          dobrego łączyło go z żoną? Tak. Czy składam mu propozycje seksualne i zachecam
          do kochanek? Wręcz przeciwnie. Jak Pani może zarzucać mi takie rzeczy tylko
          dlatego, że napisałam cos bardzo Pani nie w smak? Że różnię się od Pani -
          zapewne wyznawczyni teorii, że tak to juz jest na świecie: Plugawi mężczyźni
          wkładają nieszczęsnym kobietom to swoje wstrętne COŚ /nazwę strach na głos
          wypowiedzieć!/, by te rodziły w bólu i cierpieniu, za co słuszną dla nich karą
          jest stanie obok w zalu i wstydzie, ze do czegos takiego doprowadzili...
          Dlaczego Pani w moich życzliwych i łagodnych słowach do Dombasa doszukuje się
          zła, podstępnych intencji i niejako zakłada, ze coś się pod tym kryje... To nie
          tylko podstawowy deficyt rozumienia i tolerancji lecz i jakieś stalinowskie
          paranoje: wszyscy knują a najbardziej ci z pozoru najłagodniejsi...
    • Gość: Mikołaj Re: Asystowałem przy porodzie i nie mogę patrzeć IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.08.04, 22:40
      Cieszę sie że moja żona nie lubi dzieci i nie chce ich mieć. Nie mam ochoty
      narażać jej na taki syf jak ciąża i wywalanie bebechów przy porodzie.
      Rozumiem cię chłopie - ogladanie masakry może spowodować szok. Szkoda kobity...
      • Gość: Charlotte Re: DO Mikolaja IP: *.vig.bostream.se 29.08.04, 01:27
        Ja rozumiem, ze mozna nie lubic dzieci ani porodow rodzinnych (sama ich nie
        lubie), ale jak Cie poczytalam, to doszlam do wniosku, ze szkoda, ze Twoj
        ojciec jednak zechcial Twoja matke narazac...Jakze to by bylo milo, gdyby sobie
        caly ten TWOJ syf darowali, Mikolaju.
        • Gość: Mikołaj Re: DO Mikolaja IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.08.04, 21:51
          Dokonali takiego wyboru. Ich decyzja:). Nadal zapytuje po co zmuszać kogoś do
          uczestniczenia w czymś, czym się brzydzi.
    • Gość: zdziwiona Re: Asystowałem przy porodzie i nie mogę patrzeć IP: *.cm-upc.chello.se 28.08.04, 19:17
      szkoda!
      no coz, widac ze jestes ´bardzo niedojrzaly!
      nie mysle ze kochanka Ci pomoze! mysle ze lepiej psycholog!
      dziwne ze tak odebrales porod!najzwyklejsza rzecz na swiecie!, przeciez Ty tez
      sie kiedys urodziles!
      mam nadzieje ze wydoroslejesz!
      zycze powodzenia
    • Gość: Ronina Re: Asystowałem przy porodzie i nie mogę patrzeć IP: *.aster.pl / *.aster.pl 28.08.04, 19:21
      Gdzie ta twoja żona miała oczy, że za takiego chuja wyszła?
      Kochanki mu trzeba… Powinny cię wszystkie kobiety brzydzić, przecież wszystkie
      kiedyś będą rodzić.
      Kutas i cham. Kompletne zero.
      • Gość: kasiaroza Re: Asystowałem przy porodzie i nie mogę patrzeć IP: *.cm-upc.chello.se 28.08.04, 19:26
        Brawo Ronina!
        mam takie samo zdanie!
        pozdrawiam
    • Gość: Ronina Re: Asystowałem przy porodzie i nie mogę patrzeć IP: *.aster.pl / *.aster.pl 28.08.04, 19:23
      Gdzie ta twoja żona miała oczy, że za takiego ch... wyszła?
      Kochanki mu trzeba... Powinny cię wszystkie kobiety brzydzić, przecież
      wszystkie kiedyś będą rodzić.
      Kutas i cham. Kompletne zero.
    • Gość: Mariola i ja Asystowałem przy porodzie i nie mogę patrzeć IP: *.internetdsl.tpnet.pl 31.08.04, 13:19
      masz racje ja nigdy nie zmusze wiecej mojego meza aby ogladal ten widok
      nie zapominjamy ze calej tej imprezei towarzyszy tez zapach kupa na lozku
      porodowym to norma Nie zapominajcie o tym drogie mamuski
    • Gość: Savage Re: IP: 213.17.128.* 31.08.04, 13:22
      A któż powiedzial, że poród ma byc przyjemnym doznaniem...teatrzykiem dla
      Ciebie ?! Zrozum głąbie, że tu nie chodzi wcale o ciebie !!! Chodzi o to, zeby
      pomóc Kobiecie, której na pewno nie jest łatwo w takiej chwili !!!!!!!!!!Masz
      byc facetem z jajami w kazdej sytuacji, a nie tylko w łóżku !!! Ty najwyrazniej
      nie potrafisz nib byc !!! Współczuje Żonie !!!!
    • Gość: Dombasowa Re: Asystowałem przy porodzie i nie mogę patrzeć IP: 193.30.160.* 20.10.04, 10:17
      Dombas to mięczak! Skoro płodzi dzieci tzn. że jest na tyle dorosły (?) żeby
      wiedzieć że jak się jest słabym psychicznie to nie należy się zmuszać do
      udziału w porodzie?
      Poza tym chyba z nim wogóle nie jest najlepiej? Jego wyzwiska skierowane do
      kobiet...nie szanuje kobiet.Pewnie to "ukryty" gej :)))))))))))))))))
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka