Dodaj do ulubionych

Integracja na siłę...

24.08.04, 21:50
...w firmach doprowadza mnie do szału! Właśnie odebrałam służbowego maila-
znowu debilne spotkanie i znowu jeszcze bardziej debilne pomysły. Jakieś
skoki na linach, jakieś wspinaczki, tym durniom na górze wydaje się ze jak
sie zespół zmusi do takich ekstremalnych "rozrywek" to wszyscy się nagle
pokochaja i w realu tez będa sobie pomagać ohoh. Q.......wa!!!!!
Obserwuj wątek
    • ruda_szczurka Re: Integracja na siłę... 24.08.04, 22:02
      Znam to...
      co weekendowe wspolne wyjazdy. najgorsze bylo to ze glownie do warszawy...
      tulaczka po centralnym, wsrod narkomanow i panienek lekkiej obyczajowosci.
      2 dni z nadetymi bufonami, ktorzy zalewali sie w trupa z dala od swych
      upierdliwych zon. Jak nie w wa-wie to w krakowie. gdziekolwiek by sie nie
      odbywaly to scenariusz byl taki sam. pogadajny, idzmy zarzyc firmowej rozrywki -
      zwiedzanie, baseny, bankiety, koncerty a wieczorem znow chlanie na umor.
      wyrywanie sie z lapsk pijanego vice-prezesa....
      dramat.
      wspolczuje.
      nigdy wiecej.
      ja zrezygnowalam...
    • mariolka99 Re: Integracja na siłę... 24.08.04, 22:16
      O to to właśnie. Ale dla mnie najgorsze są te "szkoły przetrwania", mam lęk
      wysokosci, a moje odmowy udziały w tych kretyńskich skokach traktowane sa jak
      odmowa wykonywania obowiązków słuzbowych. Brrr...
      • Gość: Asik Re: Integracja na siłę... IP: *.233.233.90.devs.futuro.pl 25.08.04, 08:23
        Możesz udać się na to spotkanie integracyjne, ale nikt przecież nie może zmusić
        Cię do udziału w ich zabawie. To, że innym podoba się coś takiego nie znaczy,
        że wszyscy mają to lubić. To są specyficzne zajęcia i na pewno jak powiesz, że
        nie chcesz wziąźć w tym udziału, to przyjmą to do wiadomości.
        Ja sama ucieszyłabym się z takiej okazji skoczenia sobie na linie i jeszcze, że
        pracodawca musi, jak najlepiej zapewnić bezpieczeństwo tego:-)To musi być
        wrażenie.

        Pozdrawiam.
    • niedzwiedzica_sousie Re: Integracja na siłę... 25.08.04, 08:25
      he he
      rozumiem cię doskonale, też uważam, że to dramat
      ja miałam na studiach trening interpersonalny, myślałam że życiem to przypłacę,
      ale po paru godzinach to prowadząca miała dość, bo ja z kumpelą zrobiłyśmy jej
      taki opór, że całą integrację szlag trafił :)
    • grogreg Re: Integracja na siłę... 25.08.04, 08:26
      Oj, zebys sie nie zdziwila.
      Na takich imprezkacz czesto sa rozni szamani - psycholodzy, socjotechnicy itp.
      Obserwuja i robia notatki.
      A potem goniec dostaje awans, a szef dostaje odprawe.
    • mariolka99 Re: Integracja na siłę... 25.08.04, 08:28
      Ja też stawiam opór, w poprzedniej firmie tylko warczałam do szefa "a co
      zwolnisz mnie?" i trochę odpuszczał, ale i tak wszyscy byli śmiertelnie
      obrażeni. Pół biedy jak to ma być tylko rozrywka. Najgorzej jak się pod to
      podczepi jakis pieprzony psycholog i tylko patrzy jak ludzie współpracuja w
      grupie, czytaj: pozabijaja się czy podadza ręke jak ktos spada. MAKABRA!!!!
    • Gość: listek Re: Integracja na siłę... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 25.08.04, 08:30
      Ciesz sie, ze liny i skoki, ja mam DOŻYNKI:)A tak poważnie to lepiej jakaś
      premię by dali zamiast integrować biednych, zmęczonych pracą ludzi...
      Pozdrawiam Cię Mariolko...
      • Gość: Asik Re: Integracja na siłę... IP: *.233.233.90.devs.futuro.pl 25.08.04, 08:39
        Gość portalu: listek napisał(a):

        > Ciesz sie, ze liny i skoki, ja mam DOŻYNKI:)A tak poważnie to lepiej jakaś
        > premię by dali zamiast integrować biednych, zmęczonych pracą ludzi...
        > Pozdrawiam Cię Mariolko...

        Tańsze to dla nich, a i przyjemność przy okazji mają:-)
        Ale, i tak na dłuższą metę takie półśrodki nie starczają.
        U mnie na szczęście trafili akurat w moje upodobania. Przez kilka miesięcy
        cotygodniowe łyżwy nam sprawili. Nie zafundowali, bo to z naszego socjalu jest
        przecież:-)))) A, jakieś większe imprezy są tak zorganizowane, że długo je
        wspomina się i też trafem ostatnia dla mnie dużą frajdą była. Ale, co z tego,
        jak ważniejszych rzeczy brak.
        • Gość: listek Re: Integracja na siłę... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 25.08.04, 08:44
          Też prawda, że przyjemność mają. Uchleją sie jak świnie...A lyżwy to
          rzeczywiście fajne!!U mnie tylko raz na rok imprezka (bleh) i imieniny prezesa.
          Jemy torcik i słuchamy przemówienia o tym jak musimy dzialac dla dobra
          spółki.... tylko uciekac uciekac uciekac jak najdalej....
          • Gość: Asik Re: Integracja na siłę... IP: *.233.233.90.devs.futuro.pl 25.08.04, 08:55
            Takie integracyjne spotkania są czasami fajne. Stonowane:-)
            U nas też swoje muszą nam powiedzieć i przekazać, ale robią to fajnie i nie
            przynudzają przy tym. Wszystko zależy jak widać od prezesa. Nasz jest fajny,
            starający się trafić ze wszystkim do wszystkich. Jest to trudne, ale widać
            możliwe.
            • Gość: listek Re: Integracja na siłę... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 25.08.04, 09:14
              To doceniaj swojego prezesa:) Nasz tak przynudza, że wszyscy przysypiają, to co
              mówi przez godzine można by streścić w 2 zdaniach (nawet na myśl o tym ziewam,
              aaaaaaaaaa).Czyli istnieją miejscia pracy, gdzie jest ludzko. Jak miło:)
              • Gość: Asik Re: Integracja na siłę... IP: *.233.233.90.devs.futuro.pl 25.08.04, 09:23
                Gość portalu: listek napisał(a):

                > To doceniaj swojego prezesa:) Nasz tak przynudza, że wszyscy przysypiają, to
                co
                >
                > mówi przez godzine można by streścić w 2 zdaniach (nawet na myśl o tym
                ziewam,
                > aaaaaaaaaa).Czyli istnieją miejscia pracy, gdzie jest ludzko. Jak miło:)


                Ludzko na integracyjnych spotkaniach:-)
                A, prezes bardzo wysoko siedzi i daleko:-(

    • mariolka99 Re: Integracja na siłę... 25.08.04, 08:31
      Dozynki? Szczerze Ci współczuję...
      • Gość: listek Re: Integracja na siłę... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 25.08.04, 08:36
        Dożynki z zespolem PIASKOWIANIE czyli jedna wielka masakra!!!! Ale już
        niedlugo, bo szef powiedzial mi, ze zle pracuje, a omowa na czas okreslony,
        wiec musze sie poprawic! Poprawie sie... uciekajac stad:)Oby sie udalo!A Ty
        czesto masz takie integracje?
    • mariolka99 Re: Integracja na siłę... 25.08.04, 08:40
      Zależy jaka firma, ale raz w roku to obowiązkowp.Myślałam ze w tym roku się
      uda, a tu masz! I jeszcze oczekuja ze się bedę cieszyć!
      • Gość: listek Re: Integracja na siłę... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 25.08.04, 09:04
        Dodatkowo współczuje, bo wiem, co to jest lęk wysokości. Nie wyobrażam sonie
        jakiś skoków. W tym roku chłopka wyciągnąl mnie w góry i myślałam, że
        zemdleje..grrr. Może jednak jakoś im przetłumaczysz, że to nie dla Ciebie??
        Przecież to niebezpieczne!!
    • losiu4 Re: Integracja na siłę... 25.08.04, 08:49
      ja tam się migam jak mogę od takich dżamprez :)

      Pozdrawiam

      Losiu
    • mariolka99 Re: Integracja na siłę... 25.08.04, 08:53
      Cały ból w tym że się nie da wymigać. Konferencja- obowiazkowo, a potem
      człowieka wywożą w las...i dobrej zabawy. Kumpla kiedyś w zimie wywieźli w
      góry, dali pałatki i kazali sobie poradzić. W zyciu niewidziałam go takiego
      wściekłego;) Fakt że wszyscy przezyli, ale lekko podobno nie było. Ale jestem
      zła. Wrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrr!
      • Gość: Asik Re: Integracja na siłę... IP: *.233.233.90.devs.futuro.pl 25.08.04, 09:03
        mariolka99 napisała:

        > Cały ból w tym że się nie da wymigać. Konferencja- obowiazkowo, a potem
        > człowieka wywożą w las...i dobrej zabawy. Kumpla kiedyś w zimie wywieźli w
        > góry, dali pałatki i kazali sobie poradzić. W zyciu niewidziałam go takiego
        > wściekłego;) Fakt że wszyscy przezyli, ale lekko podobno nie było. Ale jestem
        > zła. Wrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrr!


        A, to wszystko przez ostatnią u nas modę na takie integracyjne szkoły
        przetrwania. Tylko wszystko powinno być robione z głową i dla ludzi. Ale, u nas
        w Polsce pracodawcy lubią sobie dokazywać:-)To wynika chyba z ich kultury, albo
        jej braku. Ci na górze szybko zapominają, jak jest na dole.
      • losiu4 Re: Integracja na siłę... 25.08.04, 10:59
        to ja mam lepiej :) wystarczy jakąś awarię zasymulować i "muszę jechać" :))

        Pozdrawiam

        Losiu
    • kardiolog Re: Integracja na siłę... 25.08.04, 09:10
      mariolka99 napisała:

      > ...w firmach doprowadza mnie do szału! Właśnie odebrałam służbowego maila-
      > znowu debilne spotkanie i znowu jeszcze bardziej debilne pomysły. Jakieś
      > skoki na linach, jakieś wspinaczki, tym durniom na górze wydaje się ze jak
      > sie zespół zmusi do takich ekstremalnych "rozrywek" to wszyscy się nagle
      > pokochaja i w realu tez będa sobie pomagać ohoh. Q.......wa!!!!!


      Rzeczywiscie prawdziwa zyciowa tragedia.
      No coz, wypada w takiej sytuacji unikac spotkan zawodowych.
      k.

    • Gość: rene Re: Integracja na siłę... IP: 212.160.172.* 25.08.04, 09:54
      A ja pracuję w tak fajnym zespole, że sami sobie robimy integrację... np w
      pubie :-)
      A wyjazdy integracyjne przyjmujemy bez oporów.
      Z tym, że nie ma tu takich pomysłów jak "szkoły przetrwania".
      Nie ma też wieczornego uwalenia się w trupa. Po prostu się bawimy.
      Ale może mamy normalnych szefów? ;-)
      • Gość: Banderas Re: Integracja na siłę... IP: 217.17.44.* 25.08.04, 11:58
        Przymusowo narzucany sposób integracji ? To dla mnie coś nowego (zawsze mi się
        wydawało, że zespół może sobie wybrać jak chce się integrować). Zwłaszcza TAKI
        sposób integracji /szkoła przetrwania (!)/.Dowodzi chyba arogancji osoby, która
        to narzuciła. Jaki to rodzaj firmy, gdzie takie obyczaje panują (dobrze
        wiedzieć, żeby się w takiej nie zatrudnić)?
        • Gość: zosia Re: Integracja na siłę... IP: *.acn.waw.pl 25.08.04, 18:47
          W duzych raczej sie nie pytaja dokad chcesz pojechac tylko ktos realizuje wizje
          kierownika/dyrektora.
          W swojej poprzedniej firmie bylam na takim wyjezdzie integracyjnym ze wspominam
          go do tej pory. Bylo jeszcze potem chyba z 5 edycji co roku i szczerze zalowalam
          ze nie moge na nie pojechac.
          W obecnej firmie dalam sobie spokoj po pierwszym wyjezdzie. W porowaniu do
          wyjazdow z poprzedniej firmy czulam sie zazenowana marnym poziomem, a skala
          firmy i kasa byly bardzo odlegle. Moze i mieszkalismy w dobry hotelu ale tzw
          rozrywka i integracja byla zrobiona przez amatorow. Z roku na roku poziom imprez
          i hoteli spadal a firmie podobno wiedzie sie coraz lepiej.
          Teraz mamy nowego kierownika w dziale, ktory obcina nam wszystko co sie da z
          budzetu, zamraza kase na projekty, mnostwo osob odchodzi z firmy a on chce nam
          zrobic wyjazd integracyjny. Ludzie nie moga patrzec na tego oszoloma a on chce
          zebysmy jechali z nim na wyjazd integracyjny. Nawet sa zarty, ze wyjazd odbedzie
          sie na czyjejs dzialce za nasza kase zeby bylo taniej.
          Ja sie wykrecam z wyjazdow egzaminami/sesja (od kilku lat juz nie studiuje), tym
          ze nie mam z kim zostawic zwierzat itp pierdolami. Na razie udaje mi sie calkiem
          skutecznie i mam zamiar zastosowac stale wymowki i tym razem. Nikt nie zmusi
          mnie zebym pojechala gdzies, patrzyla na pijakow i kierownika oszoloma.

          Zosia.
    • mariolka99 Re: Integracja na siłę... 25.08.04, 13:45
      Moda na takie imprezy panuje chyba w wielu firmach o zapędach korporacyjnych.
      My się oczywiście integrujemy z przyjemnoscia w "podgrupach",po pracy :) Szefom
      chodzi tu o coś innego niż zapewnienie rozrywki pracownikom. W ekstremalnych
      warunkach wychodzi "co w człowieku siedzi", stąd psychologowie i inni szamani
      uczestniczący często w tym. To nie jest zabawa- to jest test. A zyciowa
      tragedia i owszem, bo mam lęk wysokości i nie jestem w stanie spełnić ich
      oczekiwań. I tyle.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka