twojabogini
22.07.14, 12:04
Głupio brzmi, ale już wyjaśniam o co chodzi. Wchodzę do sklepu internetowego, wypełniam formularz rejestracji, a tam np. opcja "chciałbym", bez żadnej opcji alternatywnej dla kobiet. Tak jakby oferta była skierowana jedynie do mężczyzn. W polskiej odsłonie internetu jest to dość częste. Wystarczy prosty zabieg zmiany "chciałbym" na "chcę", aby komunikat stał się neutralny płciowo.
Kiedyś rezygnowałam z usług takich sklepów (to bez sensu bo poza moim "obrażeniem się na sklep" nic nie miało szansy się zmienić), teraz robię inaczej - zgłaszam problem i rezygnuję z usług tylko, gdy firma nie dokonuje zmiany.
Inny przykład nie zachowania neutralności płciowej - kupuję kolorowanki dziecku, są ułożone tematycznie. Ostatnio kupiłam taką z napisem zawody i szlag mnie trafił, wszystkie wykonują mężczyźni, poza dwoma - sekretarka i przedszkolanka. Także zamierzam zareagować i zwrócić producentowi uwagę.
I teraz moje pytanie. Czy waszym zdaniem ma to znaczenie, czy zwracacie na to uwagę, czy zdarza się wam poczuć nieswojo z powodu takiego zapisu? Czy uważacie, że działania na polu dążenia do neutralności językowej, przeciwdziałania wykluczaniu kobiet na poziomie języka ma sens, czy też szkoda czasu?
I pytanie drugie - może ktoś wymyśli lepszą nazwę dla idei przeciwdziałania dyskryminacji kobiet w języku i kodach kulturowych niż dążenie do neutralności płciowej? Bo ta nazwa jest fatalna- neutralność to nijakość, a przecież chodzi o normalność - żebym jako kobieta czuła się równie wartościowym klientem jak mężczyźni, żeby moje dziecko nie było faszerowane szkodliwymi stereotypami.