Dodaj do ulubionych

"nic sobą nie reprezentujesz"- powiedział mąż do ż

23.10.14, 10:55
Jak byście zareagowały na takie słowa od męża?
Ostatnio koleżanka zapytała mnie o radę - co w takiej sytuacji zrobić, jak się zachować i szczerze Wam powiem nie wiedziałam co jej doradzić.
Obserwuj wątek
    • anten_ka Re: "nic sobą nie reprezentujesz"- powiedział mąż 23.10.14, 11:11
      W pysk
    • horpyna4 Re: "nic sobą nie reprezentujesz"- powiedział mąż 23.10.14, 11:12
      Niech spyta, czy chodzi mu o to, że żona powinna być rzecznikiem prasowym rządu, czy przedstawicielem handlowym wielkiego koncernu, hi, hi...

      Może jeszcze mu odpowiedzieć "taką sobie żonę wybrałeś, widocznie nie masz wielkich ambicji, za to kiepski gust". Albo "widocznie żadna kobieta, która coś sobą reprezentuje, nie chciała nawet spojrzeć na ciebie, więc doceń, co masz; zresztą widziały gały, co brały".

      Nie wypbrażam sobie, żeby mój mąż wyskoczył do mnie z takim tekstem. Po pierwsze nie jest chamem, po drugie nie ma powodu. Może koleżanka po prostu jest odmóżdżona, a po pewnym czasie małżonkowi zaczęło to doskwierać? Tak naprawdę nie da się nic doradzić, jak się nie zna sytuacji.
    • soulshuntr Re: "nic sobą nie reprezentujesz"- powiedział mąż 23.10.14, 12:14
      > Jak byście zareagowały na takie słowa od męża?

      Odpowiedz nasuwa sie sama: Alez kochanie, przeciez nie moge wygladac lepiej od ciebie. Prawda?
      • thelma333.3 Re: "nic sobą nie reprezentujesz"- powiedział mąż 23.10.14, 13:45
        haha, dobre!
    • piataziuta Re: "nic sobą nie reprezentujesz"- powiedział mąż 23.10.14, 12:20
      Odpowiadanie, ani żadne pyskówki nie mają w takim przypadku sensu.

      Po pierwsze, trzeba by było sobie odpowiedzieć na pytanie, jak to możliwe, że mąż nie ma do żony szacunku
      - nie miał nigdy? - miał ale stracił? dlaczego? - czy popie...ło mu się w głowie?

      Po drugie, należy w przyspieszonym tempie sprawić, aby ten szacunek odzyskał, używając metod najbardziej bolesnych - dostosowanych do danego przypadku.
      Można np. zacząć od włoskiego strajku i prawdziwej ignorancji. Gdy mąż będzie miał dosyć, rozpocznie konfrontację, wtedy należy sprawić, żeby dowiedział się, co znaczy prawdziwe piekło.

      Jeśli to nie przyniesie skutków, należy pozbyć się męża.
      • stephanie.plum Re: "nic sobą nie reprezentujesz"- powied 23.10.14, 13:41
        > Po drugie, należy w przyspieszonym tempie sprawić, aby ten szacunek odzyskał, u
        > żywając metod najbardziej bolesnych

        to jest dobra rada, ale do wykorzystania w zoo, gdy ma się zamiar zmusić jakieś bydlę, żeby skskało przez płonące koło...

        >należy sprawić, żeby dowiedział się,
        > co znaczy prawdziwe piekło.

        tak, wtedy na pewno dozna przypływu łagodnych uczuć i szczerej miłości...

        Ziuta, to, co proponujesz, to przyprawiające o dreszczyk gry wojenne. owszem, mogą przynieść satysfakcję, ale z pracą nad małżeństwem nie mają, delikatnie mówiąc, wiele wspólnego.
        wręcz przeciwnie; doprowadzą do eskalacji agresji, co do pewnego momentu jest zabawne, a potem, kiedy już się znudzi, do nieuchronnego wniosku, że należy się pozbyć męża.
        • piataziuta Re: "nic sobą nie reprezentujesz"- powied 23.10.14, 14:13
          Masz jak zwykle dużo racji, ale żeby mogła zaistnieć jakakolwiek praca nad małżeństwem, problem muszą zauważyć dwie osoby.
          Jeśli facet pozwala sobie taki tekst do żony, znaczy to, że nie ma do niej za grosz szacunku i wydaje mu się, że może sobie na wszystko pozwolić. W tej sytuacji uważam, że trzeba tego męża zaskoczyć, wstrząsnąć nim i wyznaczyć granice. I dopiero gdy dosadnie zobrazuje mu się problem, proponować pracę nad związkiem.

          I trafne jest Twoje porównanie do tresowania bydlęcia w zoo. Niektórzy potrzebują czasem żeby taki ich potraktować.
          • stephanie.plum Re: "nic sobą nie reprezentujesz"- powied 23.10.14, 14:27
            tak, jedno jest pewne, problem MUSZĄ widzieć obie strony.

            osobiście, jeśli miałabym tylko wybór pomiędzy położeniem uszu po sobie i pokorniutkim znoszeniu obelg a grami wojennymi, bez chwili wahania wybrałabym to drugie.

            po zastanowieniu myślę, że walka jest lepsza niż obojętność, jeśli wiąże się z przekazem : "domagam się od ciebie szacunku, bo mam o tobie wysokie mniemanie i wiem, że cię na ten szacunek stać",
            najgorszy jest przekaz: "wszystko mi jedno, co gadasz, bo już dawno przestałeś mnie obchodzić, na żadne międzyludzkie interakcje z tobą już nie liczę, ani nawet nie mam ochoty".
            • sl-14 Re: "nic sobą nie reprezentujesz"- powied 23.10.14, 18:27
              Gorzej, że skoro druga strona zachowuje się tak, a nie inaczej, to możliwe, że to żona przestała obchodzić męza i wtedy można prowadzić gry wojenne, starać się odzyskać szacunek (patrząc z boku dosyć żałosne, ale może długoletnie związki rządzą się innymi prawami), ale nic z tego.
              • stephanie.plum Re: "nic sobą nie reprezentujesz"- powied 23.10.14, 21:08
                każdy jest odpowiedzialny za siebie i walczy o drugiego, jeśli ma jaja,
                nie antycypując, że to nic nie da.

                ostatecznie, w ten sposób można prędzej się przekonać, że walczyć już nie bardzo jest o co, a im prędzej, tym lepiej.
                • sl-14 Re: "nic sobą nie reprezentujesz"- powied 25.10.14, 11:06
                  Można to nazwać jajami, albo desperacją - pewnie zależy od sytuacji. Walka o kogoś, kto cie nie chce i nie szanuje, nie wygląda dobrze.
                  • piataziuta Re: "nic sobą nie reprezentujesz"- powied 25.10.14, 20:52
                    Ale przecież nie mówimy tu o walce, gdy ktoś cię nie chce i nie szanuje, tylko o dynamicznym sprawdzeniu, czy jeszcze jest się o co starać.
                    Nie każdy partner ma wypisane na czole, czy już osiągnął emocjonalną martwicę w stosunku do partnerki, czy po prostu czegoś mu brakuje i okazuje to poprzez krytykowanie, i pozorną obojętność.
                    • sl-14 Re: "nic sobą nie reprezentujesz"- powied 26.10.14, 09:31
                      Wiesz, moim zdaniem krytykowanie to jest raczej odnoszenie się do zachowania czy jakichś czynności, typu: zrobiłaś coś źle, nie podoba mi się twoje zachowanie takie a takie. Ale uwagi w stylu: nic sobą nie reprezentujesz, jesteś beznadziejna, itp. bardziej właśnie pod brak szacunku podpadają.
    • niki296 zadałam jej pytanie 23.10.14, 12:35
      Zadałam koleżance pytanie "co takiego mężowi nie podoba się w niej skoro wizualnie niczego jej nie brakuje".
      W odpowiedzi usłyszałam: "zapytałam go o to samo oburzona".
      Pytam więc koleżankę dalej, co on na to.
      Odpowiedź (jak dla mnie wymijająca, połączona z próbą wybrnięcia z chamskiego tekstu mimo, iż ten drugi też musiał nie być dla niej miły).
      "nie chodziło mi o wygląd, ale o to,że zawodowo nic sobą nie reprezentujesz".
      Dzisiaj jestem z nią umówiona, prosiła o radę, a tak jak wspomniałam nie wiem jak podejść do tematu...
      • paco_lopez Re: zadałam jej pytanie 24.10.14, 04:28
        No dobra, juz rozumiem. Macie motyw do spotkan. A on jest po prostu impertynent jesienny. Nie staje mu od konca pazdziernika do kristmasu i takie ma odpychajace prxejawy. Jak sie trawa bedzie zielenic to sie ciebie kolezanka spyta jaki test cionzowy teraz jest na topie. W tym celu tez sie spotkacie po pracy. I o to chodzi .
    • straszny.upal Re: "nic sobą nie reprezentujesz"- powiedział mąż 23.10.14, 12:38
      Ona co najwyzej moze cos soba prezentowac, a reprezentowac mozna kogos lub jakas grupe/placowke.
      A kim kolezanka jest z zawodu?
      • niki296 Re: "nic sobą nie reprezentujesz"- powied 23.10.14, 13:42
        straszny.upal napisał(a):

        > Ona co najwyzej moze cos soba prezentowac, a reprezentowac mozna kogos lub jaka
        > s grupe/placowke.
        > A kim kolezanka jest z zawodu?

        Ukończyła technikum z tytułem technika i bardzo dobrze zdaną maturą ale nigdy nie pracowała w swoim wyuczonym zawodzie.W CV wpisane tylko firmy, gdzie pracowała jako pracownik biurowy.
        Zaczęła też studia z których niestety musiała zrezygnować.
    • urko70 Re: "nic sobą nie reprezentujesz"- powiedział mąż 23.10.14, 13:03
      niki296 napisała:

      > Jak byście zareagowały na takie słowa od męża?
      > Ostatnio koleżanka zapytała mnie o radę - co w takiej sytuacji zrobić, jak się
      > zachować i szczerze Wam powiem nie wiedziałam co jej doradzić.

      Najpierw upewniłbym się, że nie było to mówione w jakiś niewybrednych żartach, że nie była to wzajemna pyskówka w czasie której ludzie niestety wygadują nie zawsze to co naprawdę myślą, mówią tylko po to żeby się odgryźć za to co sami usłyszeli.
      Upewniłbym się że ów miał złe intencje.

      Czasem wypowiedź wyrwana z kontekstu z sytuacji może być źle oceniona.

      Przykład (?), mówiący z troską i czułością: "kochanie kolejny raz proszę Cię idź i skończ te studia, no sama zobacz ja jestem poważnie chory i gdyby mi się coś stało to Ty dla potencjalnego pracodawcy nic sobą nie reprezentujesz".

      To tylko przykład pokazujący jak ważny jest kontekst.
      Oczywiście można by było to ująć w zgrabniejsze słowa ale ciężko tu zarzucić mężowi chamstwo.


      Ja bym powiedział koleżance: moim zdaniem czeka Was poważna rozmowa, ważne aby odbyła się w spokoju, żeby nikt nie przeszkadzał.

      Tyle tylko, ze należy się liczyć z różnymi zakończeniami takiej rozmowy.
      • berta-death Re: "nic sobą nie reprezentujesz"- powiedział mąż 23.10.14, 15:01
        Obawiam się, że w złości i pyskówkach to akurat mówi się najprawdziwszą prawdę, tak jak i po alkoholu. Nie bez powodu wykorzystują to różne służby mniej lub bardziej specjalne jak chcą od kogoś wyciągnąć prawdę. Są pewne stany, gdzie mózg nie jest zdolny do kłamania, kombinowania, kurtuazji i wyrachowania. Przecież nikt chudzielca nawet w skrajnej złości nie nazwie spasioną świnią. Dlatego w złości ludzie ranią się najbardziej, bo robią to szczerze i celnie. To jest sytuacja pola walki, gdzie organizm nastawiony jest na walkę na śmierć i życie, więc wszystkie siły są skumulowane na to, żeby cios był maksymalnie silny i skuteczny, żeby zabić. Jak nie pięścią to chociaż słowem. Dlatego to co ktoś do ciebie mówi w złości, to jest to co tak naprawdę o tobie myśli, tylko na co dzień się z tym kryje, bo ma w tym interes. A jak już się zdradził z prawdziwymi intencjami, to nie wiem czy jest sens kontynuować tę znajomość i oszukiwać samego siebie.
        • kalllka Re: "nic sobą nie reprezentujesz"- powiedział mąż 23.10.14, 15:25
          Heh Berth, podsumowałas czyjeś długoletnie pożycie zdaniem:
          ... " Czy jest sens kontynuować te znajomość.."
          Naprawdę uważasz, ze życie to surviving?
          I jak nie ty -kogoś, to on-ciebie?
          • speedboat8 Re: "nic sobą nie reprezentujesz"- powiedział mąż 26.10.14, 10:08
            Dobre slowo to " zyciwy survival".Podoba mi sie :).
            Ja mysle ze tak wlasnie jest.Kiedy pierwsze porywy sie wypalily i nic nie zostalo miedzy partnerami tylko wspolpraca w szarosci zycia to zaczyna sie parwdziwy "survival" i znajomosc pewnych techik jest wrecz niezbedna:) a w katolskiej edukacji nie ma na to miejsca.
            Tak naprawde KK nie jest zainteresowany trwaloscia rodziny.Im wiecej zgrzytow tym wzrasta rola spowiednika a wiec i wiodacej roli KK.Jak bedzxie za slodko to KK zostanie zmarginalizowany a stawka jest "WLADZA" nad ludzmi czyli pewna interakcja miedzy liderami a szara masa spoleczna ktora pozwoli Kosciolom przetrwac i odgrywac wiodaca role w spoleczenstwie.Nie wspominajac o konfiturach z tego plynacych :)
        • urko70 Re: "nic sobą nie reprezentujesz"- powiedział mąż 23.10.14, 15:45
          Moim zdaniem może być bardzo różnie i rzeczywiście jedni mogą polecieć szczerością a inni powiedzą cokolwiek byleby się tylko odszczekać.
          Nieistotne.
          Ważne aby upewnić się czy facet tak naprawdę myśli czuje czy palnął byleby zabolało.

          Ty możesz nie wiedzieć, oni po 20letnim związku mogą mieć inne zdanie na ten temat - ważne aby sprawę przemyśleć / przegadać i postąpić tak aby potem nie żałować.
          Łatwo się niszczy, trudno się odbudowuje.
        • fuzja_jadrowa Re: "nic sobą nie reprezentujesz"- powiedział mąż 23.10.14, 16:01
          > Obawiam się, że w złości i pyskówkach to akurat mówi się najprawdziwszą prawdę,
          > tak jak i po alkoholu.

          Niekoniecznie. Stany wzburzenia lub upojenia mają to do siebie, że zmieniają odbiór rzeczywistości. To, co na trzeźwo nie wywołuje przesadnych emocji, po pijaku może wzbudzać uwielbienie bądź nienawiść. Jak chłopak pod wpływem alkoholowej chcicy wyzna miłość koleżance z akademika, żeby następnego ranka zastanawiać się, co mu odbiło, że taki pasztet wylądował w jego łóżku, to oznacza, że mówił najprawdziwszą prawdę?

          Podobnie ze złością. To, że w emocjach nazwiesz kogoś ostatnim debilem, nie musi oznaczać, że na co dzień za takiego go masz. Znasz czyjś czuły punkt i chcesz mu dowalić. To wystarczy.
    • berta-death Re: "nic sobą nie reprezentujesz"- powiedział mąż 23.10.14, 15:03
      A co on sobą prezentuje i dlaczego nie ma żony na miarę swoich ambicji? Czyżby go żadna inna nie chciała?
      • leptosom Re: "nic sobą nie reprezentujesz"- powied 23.10.14, 15:13
        Ambicja może rosnąć z czasem, np. on wskakuje na coraz to wyższe poziomy drabiny społecznej, a ona stoi w miejscu. Nożyce rozwierają się.
        • berta-death Re: "nic sobą nie reprezentujesz"- powied 23.10.14, 15:32
          Coś w tym jest. Niewykluczone, że jest to jeden z częstszych powodów rozwodów. Podobno statystycznie najczęściej rozwodzą się osoby koło 30, które młodo zawarły małżeństwo. Być może jak mieli te 20lat to byli sobie równi a 10lat później zrobił się mezalians.
    • to.niemozliwe Re: "nic sobą nie reprezentujesz"- powiedział mąż 23.10.14, 20:59
      „O co ci chodzi??"
      To, jest odpowiedź na tak sformułowany, niekonkretny , ogólny , oderwany od realizmu zarzut.
      • paco_lopez Re: "nic sobą nie reprezentujesz"- powiedział mąż 24.10.14, 04:32
        O co ci chodzi, to wlew oliwy do ognia.
        • piataziuta Re: "nic sobą nie reprezentujesz"- powiedział mąż 25.10.14, 20:56
          "O co ci chodzi?" to "Pierdolisz od rzeczy. Jak chcesz mi coś przekazać, to zmień formę, bo tej nie rozumiem."
        • six_a Re: "nic sobą nie reprezentujesz"- powiedział mąż 25.10.14, 21:37
          > O co ci chodzi, to wlew oliwy do ognia.
          egzakli, takie pytanie prosi się o odpowiedź: jesteś tak durna, że nawet nie wiesz o co chodzi.
          i po dyskusji.
          • to.niemozliwe Re: "nic sobą nie reprezentujesz"- powiedział mąż 26.10.14, 18:46
            >takie pytanie prosi się o odpowiedź: jesteś tak durna, że nawet nie wi
            > esz o co chodzi.
            Powiedziałbym takiej osobie, że sama nie wie o co jej chodzi i jak będzie w stanie wydusić z siebie z na czym polega jej problem wobec mnie, to możemy porozmawiać.
            • six_a Re: "nic sobą nie reprezentujesz"- powiedział mąż 26.10.14, 18:55
              taaaa. ja też mam mam bardzo dużo do powiedzenia takim osobom. tym więcej, im dalej stoję.
              • to.niemozliwe Re: "nic sobą nie reprezentujesz"- powiedział mąż 26.10.14, 20:11
                Nie mowie ze łatwo być asertywnym jak ktoś cię wyzywa i nawet nie słyszy co sam mówi. Nie wspominając, że nie słyszy tez ciebie. Dlatego dobrze by było chyba najpierw przestawić kogoś takiego z trybu pretensji i oskarżeń na
                Tryb "Nie Wrzeszcz, mow". Jaka inna opcje widzisz?
                • six_a Re: "nic sobą nie reprezentujesz"- powiedział mąż 26.10.14, 22:47
                  > Dlatego dobrze by było chyba najpierw przestawić kogoś takiego z trybu pretensji i oskarżeń na Tryb "Nie Wrzeszcz, mow". Jaka inna opcje widzisz?

                  byłoby dobrze dla kogo? chyba dla widzów jakiegoś poradniczo-pseudopsychologicznego tokszołu.
                  pomijasz dość istotny fakt, mianowicie taki, że odzywka "nic sobą nie prezentujesz" wcale nie jest zachętą do dyskusji o jakości związku. to już jest ten etap, gdzie druga osoba chce się ciebie pozbyć, więc takimi odzywkami zachęca cię do ataku.

                  nie ma większego sensu zawracać sobie głowy przemowami do rozsądku, sztuczkami erystycznymi czy poszukiwaniem straconego czasu. albo czekasz na odpowiedni moment i wbijasz takiej osobie podobną szpilę w plecki i tak się okładacie aż do zmęczenia materiału, albo, co jest znacznie mniej męczące, pozbywasz się jej ze swojego życia.

                  jak to mówiom w minnesocie, it's kill or get killed.
                  • to.niemozliwe Re: "nic sobą nie reprezentujesz"- powiedział mąż 26.10.14, 23:36
                    Jeśli odpowiada ci reaktywna gra wg. cudzych reguł w warunkach które ci ktoś narzucił, to w nią graj.
                    Moim skromnym zdaniem, lepiej zmienić reguły na takie które dają ci więcej przewag i jednocześnie wytrącają atakującego z jego wewnętrznie bezpiecznej strefy ataku. Nie lubisz pseudo psycho gadki-szmatki ? 
                    • six_a Re: "nic sobą nie reprezentujesz"- powiedział mąż 27.10.14, 00:55
                      > Jeśli odpowiada ci reaktywna gra wg. cudzych
                      przecież napisałam, że mnie akurat nie odpowiada, bo można się spocić albo usnąć z nudów.

                      > lepiej zmienić reguły na takie które dają ci więcej przewag i jednocześnie wytrącają atakującego z jego wewnętrznie
                      to jest identyczna zabawa, tyle że ubrana w coś tam, coś tam wielce mądrze brzmiącego. ale jednak niezbyt mądrego.
                      • to.niemozliwe Re: "nic sobą nie reprezentujesz"- powiedział mąż 27.10.14, 07:54
                        >> lepiej zmienić reguły na takie które dają ci więcej przewag i jednocześnie
                        >> wytrącają atakującego z jego wewnętrznie

                        > to jest identyczna zabawa, tyle że ubrana w coś tam, coś tam wielce mądrze
                        > brzmiącego. ale jednak niezbyt mądrego.

                        Oczywiście, nikt Ci nie zabroni reagować zawsze w ten sam, przewidywalny sposób. Właściwie dość naturalny: jak ktoś syczy, to sycz głośniej, może potup, może zacznij furczeć, wyszczerz kły. Z tym, że moim zdaniem, nie przyznaje nie moim - podchwyconym: nie oczekuj różnych wyników stosując wciąż te same metody.
                        Reasumując - wybór należy do osoby atakowanej i wcale nie oznacza, że "lustro agresji" nie jest złe - bywa jedynym sposobem zapoznania kogoś z jego emocjami. Tylko jest pytanie, co dalej - jak dalej grać, żeby coś ugrać?
                        • six_a Re: "nic sobą nie reprezentujesz"- powiedział mąż 27.10.14, 08:12
                          > Oczywiście, nikt Ci nie zabroni reagować zawsze w ten sam, przewidywalny sposób
                          przecież to jest Twój sposób, sam go podałeś. odpowiadasz pytaniem i zapraszasz stronę przeciwną do dalszej dyskusji w nibycywilizowany sposób. ale tak naprawdę chodzi ci o to samo, czyli o zdobycie przewagi.

                          może ja to napiszę prościej: z "takimi ludźmi" nie należy rozmawiać w ogóle, rozumiesz już? moim wyborem jest olanie zaczepki, a następnie szybkie pozbycie się takiej osoby z życia. a nie jakieś wyprowadzanie jej z bezpiecznej pozycji i zdobycie przewagi. co ja jestem, przewodnik duchowy? naprawiacz świata? panjezus do bicia? no besprzesady.
                          • to.niemozliwe Re: "nic sobą nie reprezentujesz"- powiedział mąż 27.10.14, 12:03
                            > > Oczywiście, nikt Ci nie zabroni reagować zawsze w ten sam, przewidywalny
                            > sposób
                            > przecież to jest Twój sposób, sam go podałeś. odpowiadasz pytaniem i zapraszasz
                            > stronę przeciwną do dalszej dyskusji w nibycywilizowany sposób. ale tak napraw
                            > dę chodzi ci o to samo, czyli o zdobycie przewagi.

                            Nie, celem jest uzyskanie trwałego wpływu na punkt widzenia tej osoby. Mówiąc prościej wyjęcie z ciemnej dziury w jakiej siedzi i pomstuje na świat.

                            > może ja to napiszę prościej: z "takimi ludźmi" nie należy rozmawiać w ogóle, ro
                            > zumiesz już? moim wyborem jest olanie zaczepki, a następnie szybkie pozbycie si
                            > ę takiej osoby z życia. a nie jakieś wyprowadzanie jej z bezpiecznej pozycji i
                            > zdobycie przewagi. co ja jestem, przewodnik duchowy? naprawiacz świata? panjezu
                            > s do bicia? no besprzesady.

                            To, co piszesz jest oczywiste - strategia ucieczki też się czasem sprawdza. Z tym, że ja odnoszę się do faktycznej, a nie hipotetycznej sytuacji. Ludzi są w związku i go nie rozwiążą w ciągu godziny. Mają coś tam wspólnego - nie wiem, dzieci, majątek, zobowiązania..
                            Mogą mieć też coś do stracenia będąc oddzielnie, mimo tego, że z początkowej historii wygląda to dramatycznie.
                            OK, przyjmuję to wiadomości proponowaną przez Ciebie strategie ucieczki, ale tak naprawdę interesują mnie subtelniejsze metody. ;-)
                            • six_a Re: "nic sobą nie reprezentujesz"- powiedział mąż 27.10.14, 12:13
                              kolega, widzę, taki większy fantasta. myśli, że jak mu kto w mało zawoalowany sposób ogłasza, że jest idiotą, to on będzie wpływał, a nawet myśli, że wpłynie.
                              hahahaha, no to nawet zabawne jest całkiem.

                              po prostu masz zakodowaną rywalizację, i będziesz się z każdym kundlem kopał. otóż nie wszyscy tak mają. i nie jest to żadna ucieczka. nie rozumiesz po prostu. jak kiedyś się znudzisz naprawianiem innych, to zrozumiesz.
                              • to.niemozliwe Re: "nic sobą nie reprezentujesz"- powiedział mąż 27.10.14, 12:43
                                Kurczę, no Ty nie rozumiesz. Przedstawiam opcje i sposoby. To nie jest naprawianie świata, to jest znajdowanie subtelności.
                                Co do zakodowanej rywalizacji...to na pewno nie ja tu się na forum z każdym wykłócam. :D
        • to.niemozliwe Re: "nic sobą nie reprezentujesz"- powiedział mąż 26.10.14, 18:43
          > O co ci chodzi, to wlew oliwy do ognia.
          Tak powie ktoś, dla kogo uniknięcie konfrontacji jest warte każdego ustąpienia ze stanowiska.
    • koronka2012 Re: "nic sobą nie reprezentujesz"- powiedział mąż 23.10.14, 23:13
      Co jej doradzić? o ile to nie było tylko niefortunne sformułowanie to może warto, żeby przejrzała na oczy - mąż jej nie szanuje - i szanować nie będzie.

      To nie jest coś, co da się wywalczyć. Można jedynie sprawić, żeby gryzł się w język, ale jeśliby ją szanował w głębi duszy - coś takiego po prostu nie przeszłoby mu przez usta.

      • obrotowy a to jest obowiazek reprezentowania soba kogos ? 24.10.14, 00:35
        - czy czegos ?

        chyba o wiele wiecej warte jest BYCIE SOBA ?
        • six_a Re: a to jest obowiazek reprezentowania soba kogo 25.10.14, 21:36
          > chyba o wiele wiecej warte jest BYCIE SOBA ?
          ale kto chciałby być sobą, jak może być kimkolwiek.
          psem pluto, kurczakiem norrisem albo jednorożcem.
          (zamawiam jednorożca)
          • panzet howgh! 26.10.14, 13:08
            piekne
    • speedboat8 Re: "nic sobą nie reprezentujesz"- powiedział mąż 26.10.14, 10:00
      Najwyrazniej facet pogardza ta swoja polwica.Pora wiec mu przypomniec ze wspolczene malzenstwo to zwiazek partnerow.Ja bym zaprzestal prac mu gacie gotowac , i oferowac tzw codzienne uslugi a jak zacznie protestowac to przypomniec mu slowa ze "nic soba nie reprezentuje" takie bolesne "ladowanie" potzrebne od czasu do czasu facetom ktorzy wyobrazaja sobie ze sa "super" a ich zony juz nie .
      favet oczekuje od zony
      1."regularnego seksu"
      2.podstwowych uslug carteringowych a wiec prania .gotowania ,wychowywania dzieci itd
      3.Bycia jej jedyna miloscia zycia :) a wiec najwazniejszym.

      Cos w tym zwiazku jest chorobliwe skoro facet tak sie zachowuje.To dosc dramatyczne wyzwanie i wlasciwie to konczy zwiazek. bo oznacza ze zona juz go nie rajcuje i ze pogardza nia.
      Silna kobieta by go spakowala i pozegnala ,slaba powinna sie zastanowic co zrobic aby ponownie byc dla niego atrakcyjna.:) No taka jest prawda .ten zwiazek stanal na zakrecie !
      • straszny.upal Re: "nic sobą nie reprezentujesz"- powied 26.10.14, 10:39
        Glupia rada - te jej zaniechania spowoduja eskalacje konfliktu - maz powie, ze nie dosc ze soba nic nie prezentuje, to jeszcze w domu nic nie robi, mozliwe, ze jeszcze jej przylozy. To moze byc taki typ.
        Ja nie wiem, czy w ogole dawac takiemu malzenstwu szanse, bo mnie typ wyglada na przemocowca i nie szanujacego kobiety. Co mu sie tak nagle zebralo na jakies ambicje w sprawie reprezentowania/prezentowania?
        I nie pisz czego "facet oczekuje od zony" - bo sa rozni faceci. I nie pisz o wiekszosciach i statystykach, bo to smiechu warte, ja juz pisalam - statystycznie to ja i moj pies mamy po 3 nogi. Tyle to jest warte.
        • panzet Re: "nic sobą nie reprezentujesz"- powied 26.10.14, 13:15
          dokladnie, a tak w ogole to pewnie zona blado nagle wypada, bo jest inna (lepsza, nowsza) pani i maz zaczal porownywac. Jak na moj nos, to jesli wczesniej maz nie czynil zadnych uwag, to jest to sygnal w tym kierunku. Zazwyczaj wtedy jak pojawia sie inna kobieta, facet zaczyna widziec wyraznie wady zony.
          Radzilbym sprawdzic, czy cos w buszu nie jest, a wtedy zadne przeobrazenia, ani zmiany nie pomoga. Chcialbym sie mylic.
          • kalllka Re: "nic sobą nie reprezentujesz"- powied 26.10.14, 14:54
            Zupełnie możliwe, ze pojawiła się inna pani.
            Tyle, ze nie wiemy, bo w starterze nie było informacji, czy "maź" zwykł już był zachowywać się w podobny sposób- ergo, czy "żona" pyta koleżankę, zszokowana nagłym postępkiem " mazi"czy tez bezradna wobec nasilającej się chamowy szuka podpowiedzi.
            Moim zdaniem, wiele zależy od postawy autorki wątku; zwlaszcza od zrozumienia, ze mając duży wpływ na koleżankę- zonę, będzie miała duży wpływ na sytuacje w związku. Myśle, ze
            Bycie bezstronna: przedstawienie swoich obserwacji , bez konkretnego doradzania, zwłaszcza stawania, przeciwko czy za- pozwoli "zonie" na samodzielna analizę i podjęcie decyzji- Zmusi do myślenia.
            • straszny.upal Re: "nic sobą nie reprezentujesz"- powied 26.10.14, 14:59
              W kazdym razie jakies pretensje pana meza - bez wzgledu na to czym spowodowane - do zony o brak prezentowania (w sensie pracy wyksztalcenia) bolesnie zaprzeczaja teoryjom pana speeda, ze niby facet to chce od kobiety tylko seksu, obslugi i bycia uwielbianym. Okazuje sie ze czasem moze chciec innych rzeczy, a jeszcze innym czasem to nawet obsluge i uwielbienie zapewnia sam :D :D :D
            • panzet Re: "nic sobą nie reprezentujesz"- powied 27.10.14, 10:59
              a co jesli kolezanka to zona?...
    • anna_sla Re: "nic sobą nie reprezentujesz"- powiedział mąż 26.10.14, 14:32
      > Jak byście zareagowały na takie słowa od męża?

      agresywnie.. to byłby ostatni raz gdy tak powiedziałby

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka