Dodaj do ulubionych

Finanse w związku....czy to normalne

27.03.15, 11:03
Małżeństwo trwa lat 10. Od zawsze pieniądze oddzielne. Dlaczego tak wyszło-może potem więcej. Obecnie on zarabia około 3600-3800zł. Opłaty domowe, zajęcia dodatkowe dziecka(nie ma dużo), obiady dziecka robi on - około 800zł. Jej daje 1000zł na życie miesięcznie. Ona obecnie zarabia 1300zl i dodatkowo pomaga matce swojej(skomplikowana sytuacja-zawsze pomagała pewnie matka ją trochę wykorzystuje, ale ona nie potrafi sobie z tym poradzić - teroretycznie i praktycznie rodzinnie mają tylko siebie matka córka).Pomoc matce średnio 400zł miesięcznie. Za 1000zł od niego robi zakupy, ubiera dziecko (ciuchlandy, promocje). Jak nie trudno wyliczyć wiele jej nie zostaje. To co zostaje jemu odkłada na swoje konto. Proszę o Wasze opinie na temat tej sytuacji....jestem ciekawa...
Obserwuj wątek
    • paco_lopez Re: Finanse w związku....czy to normalne 27.03.15, 11:27
      Dramat. Wyślij to raczej do Ewy Kopacz
    • kura_wuja Re: Finanse w związku....czy to normalne 27.03.15, 11:45
      Dla mnie to bardziej wyglada na sytuacje, gdzie kazdy sobie rzepke skrobie niz na malzenstwo, w ktorym oboje wspolnie pchaja ten swoj wozek.
      • petron.ela Re: Finanse w związku....czy to normalne 27.03.15, 11:49
        no właśnie i ja jestem tego zdania kura_wuja....ale gość zupełnie tak tego nie postrzega....założyłam te wątek bo może to pomoże "komuś" otworzyć oczy....
        • coffei.na 5 tys.na mc to mało?? 27.03.15, 11:59
          Ekskiuzemła! Nie miałam pojęcia,że na foro pisuje wyłącznie burżuazja...
          No ale do rzeczy!
          Sytuacja dziwna,przed ślubem były jakieś symptomy sknerstwa u faceta? Ogólnie nie mieści mi się to ...w zasadzie nigdzie!
          Kasa na stół i odmaszerować ;). A jak słowem zaprotestuje to 2 dychy z kieszonkowego ucięte.
    • senseiek Szuka lepszej pracy.. ? 27.03.15, 11:49
      petron.ela napisała:

      > Ona obecnie zarabia 1300zl

      Szuka lepszej pracy.. ?
      • petron.ela Re: Szuka lepszej pracy.. ? 27.03.15, 11:52
        Szuka.Ma bardzo dobre kwalifikacje. Jeszcze do niedawna zarabiała więcej. Był czas kiedy pracowała na 1,5 etatu i oczywiście na niej spoczywały obowiązki-zakupy,lekcje z dzieckiem, sprzatanie itd. Obecna jej sytuacja finansowa jest od niedawna. Szukanie pracy to szczęście jak wiemy....On zawsze jej dawał dokładnie taką kwotę - czy zarabiała więcej czy tak jak teraz mniej.
        • senseiek Re: Szuka lepszej pracy.. ? 27.03.15, 11:57
          petron.ela napisała:

          > Szuka.

          Doprawdy?

          >Ma bardzo dobre kwalifikacje.

          Doprawdy?

          Trudno w to uwierzyc.

          Kogos kto ma dobre kwalifikacje to praca szuka jego, a nie on prace..

          > Jeszcze do niedawna zarabiała więcej. Był czas kiedy pracowała na 1,5 etatu

          No to jest raczej chore zeby pracowac 12 godzin dziennie (chyba ze sie to robi w domu przez net, wtedy wszystko sie zlewa, czas gdy jest sie "w pracy" i "poza praca")..

          • mendigo Re: Szuka lepszej pracy.. ? 27.03.15, 12:04
            Tak, senseiek, wiemy, że jesteś zajebisty, masz bardzo wysokie kwalifikacje i że to praca szuka ciebie, a nie ty pracy, ale wbij sobie do tego swojego niezmiernie mądrego łebka, że nie każdy może być taki zajebiście mądry i fajny jak ty. Ludzie są, w przeciwieństwie do ciebie, raczej ułomni.
            • molly_wither Re: Szuka lepszej pracy.. ? 27.03.15, 18:37
              Kocham,kocham,kocham!
            • samuela_vimes Re: Szuka lepszej pracy.. ? 27.03.15, 23:37
              kocham też! i to samo chciałam napisać. No i ma sensielek ma takie drogi mieszkanie w centrum miasta i gardzi wiochą!!!
              • 5th_element Re: Szuka lepszej pracy.. ? 16.04.15, 09:23
                o kurcze, a już prawie chciałam napisać, że kocham, kocham, kocham, a tu ta pogarda do wiochy, a mi się wiocha taka prawdziwa marzy. A fe, i znów nie mam idola.
            • mali_kali bądźmy konsekwentni 15.04.15, 08:43
              > Ludzie są, w przeciwieństwie do ciebie, raczej ułomni.

              Ale przecież Petronela pisze, że ta kobieta ma doskonałe kwalifikacje! Przeciwieństwo ułomności.
              Bądźmy konsekwentni chociaż przez chwilkę. Ja rozumiem, że to forum kobiece, ale chociaż przez minutkę, proszę.
              • mendigo Re: bądźmy konsekwentni 15.04.15, 11:34
                Ależ przecież senseiek podważa stwierdzenie o jej doskonałych kwalifikacjach tym m.in. zdaniem polskopodobnym: "Kogos kto ma dobre kwalifikacje to praca szuka jego, a nie on prace..".

                Ja wiem, że jesteś zaślepionym działaczem i paluszki same ci się rwą do pisania, ale czytaj może choć co drugi post z odnogi, w którą wmaszerowujesz ze swoimi złotymi myślami, co?
                • mali_kali Re: bądźmy konsekwentni 15.04.15, 11:58
                  Ja tu widzę raczej Twoje zaślepienie. Piękny taki atak osobisty - potwierdzający, że z logiką jesteś raczej na bakier.

                  Zgadzam się z senseiek. Dobre kwalifikacje = poszukiwane kwalifikacje.
                  Nie zgadzam się z Twoją odpowiedzią do senseika, bo uważam ją za wewnętrznie sprzeczną.
                  • mendigo Re: bądźmy konsekwentni 15.04.15, 12:45
                    Marudzisz, kolego. Uważać sobie możesz, co ci się żywnie podoba. Tak jak i senseiek zresztą. Tylko mi nie brzęcz tym swoim uważaniem nad uchem i nie zmuszaj do prostowania każdego bełta, który wystosujesz w moim kierunku, ok? Nie jestem przedszkolanką.
                    • mali_kali Re: bądźmy konsekwentni 15.04.15, 14:03
                      Wypowiedź pełna pogardy i braku szacunku dla drugiego człowieka. Bardzo konstruktywna.
                      • mendigo Re: bądźmy konsekwentni 15.04.15, 14:50
                        Tylko się nie popłacz.
            • intrygantka1 Re: Szuka lepszej pracy.. ? 16.04.15, 00:20
              lubię to!
          • coffei.na Sejo...nie picuj Bejbe! 27.03.15, 12:07
            Ja wiem,żeś chłopcze mądrutki i wykwalifikowany wzdłuż i wszerz ;). Ale...kobieta ma na prawdę ciężej z pracą,dzieci same się nie wychowują niestety...zawsze można przywiązać do kaloryfera,w zasadzie sezon grzewczy powoli się kończy...anyway kobieta jest rozpatrywana w inny sposób oraz inaczej honorowana za pracę
            A znaleźć dobrze płatną nawet z 3 fakultetami..nikt niczego ci nie zagwarantuje
            Także..z ogromną sympatią i umiłowaniem :obywatelu...nie bzycz bez sensu ;-)
            • petron.ela Re: Sejo...nie picuj Bejbe! 27.03.15, 12:16
              Kolejny przykład na to, że jednak występuje problem z facetami nie tylko w moim otoczeniu....ale czo to pocieszające....hmmm...raczej nie....ale wracając do tematu...
              Praca ją znalazła akurat,ale nic nie trwa wiecznie. Pewne kwalifikacje nie sprawdzają się we wszystkich miejscach na Ziemi (mam nadzieję, że tłumaczyć nie muszę). Nie każde 1,5 etatu to 12 godzin dziennie(o matko w ogóle takimi wpisami odbiegam od tematu, ale widocznie muszę). Ona jest doskonale zorganizowana logistycznie więc spokojnie dawała radę z pracą i całą resztą....
            • bebi_nowa Re: Sejo...nie picuj Bejbe! 27.03.15, 12:43
              coffei.na napisała:

              > Ja wiem,żeś chłopcze mądrutki i wykwalifikowany wzdłuż i wszerz ;). Ale...kobie
              > ta ma na prawdę ciężej z pracą,dzieci same się nie wychowują niestety...

              a co to za tekst? ojciec nie wychowuje dzieci?
              • coffei.na oczywiście! 27.03.15, 13:09
                bebi_nowa napisała:


                > a co to za tekst? ojciec nie wychowuje dzieci?

                między pracą a odpoczynkiem jakaś minuta się znajdzie...
                powiedzmy sobie szczerze : facet nie jest w stanie tak się poświęcić i dać dzieciom tyle serca co kobieta
                tak,zjedzcie mnie moje Feminki kochane :*
                • wersja_robocza Re: oczywiście! 27.03.15, 13:10
                  Powiedz to samotnym ojcom.;)
                • senseiek Re: oczywiście! 27.03.15, 13:23
                  > między pracą a odpoczynkiem jakaś minuta się znajdzie...

                  No to wspolczujemy Twoim doswiadczeniom.

                  Chyba czas cos z tym zrobic zeby Twoj maz aktywnie zaczal czegos uczyc Wasze dzieci.. ?
                  Chyba ze nie jest intelektualista.. ?

                  > powiedzmy sobie szczerze : facet nie jest w stanie tak się poświęcić i dać dzie
                  > ciom tyle serca co kobieta

                  Od serca i poswiecenia dzieci nie beda "wychowane".
                  Co najwyzej wymyte i najedzone.
                  • coffei.na Re: oczywiście! 27.03.15, 13:41
                    senseiek
                    >
                    > No to wspolczujemy Twoim doswiadczeniom.
                    >
                    > Chyba czas cos z tym zrobic zeby Twoj maz aktywnie zaczal czegos uczyc Wasze dz
                    > ieci.. ?
                    > Chyba ze nie jest intelektualista.. ?

                    Wiesz...akurat tutaj to wygrałam los na loterii..może czas nauczyć się wyczuwać ironię?

                    >
                    > > powiedzmy sobie szczerze : facet nie jest w stanie tak się poświęcić i da
                    > ć dzie
                    > > ciom tyle serca co kobieta
                    >
                    > Od serca i poswiecenia dzieci nie beda "wychowane".
                    > Co najwyzej wymyte i najedzone.
                    Uhm..tak tak..ufam,że znasz się na tym o wiele lepiej niż ja,matka
                    Ja mam dwójkę dzieci,a Ty? :)
                    • senseiek Re: oczywiście! 27.03.15, 14:09
                      > Uhm..tak tak..ufam,że znasz się na tym o wiele lepiej niż ja,matka
                      > Ja mam dwójkę dzieci,a Ty? :)

                      7 miliardow "dzieciaczkow" do nauczania fizyki kwantowej.. ;)
                      • coffei.na Re: oczywiście! 27.03.15, 14:16
                        Podwaliny do spełnienia tego marzenia już masz: Twój intelekt jest mega seksi,teraz jeszcze nabędziesz mądrości życiowej i..sam wiesz co dalej ;)
                        • senseiek Re: oczywiście! 27.03.15, 14:30
                          coffei.na napisała:

                          > Podwaliny do spełnienia tego marzenia już masz: Twój intelekt jest mega seksi,

                          Chyba faktycznie wiosna sie zbliza... ;)

                          > teraz jeszcze nabędziesz mądrości życiowej i..

                          Czyzbys sugerowala ze nie mam madrosci zyciowej.. ? ;)

                          Pewnie jestem od Ciebie starszy.

                          > sam wiesz co dalej ;)

                          Oj nie wiem, powiedz.. :)
                          • coffei.na Re: oczywiście! 27.03.15, 16:19
                            senseiek napisał:

                            >
                            > Chyba faktycznie wiosna sie zbliza... ;)


                            alleluja!a Ty co? taki oporny w stosunku do tej urokliwej pory roku?>


                            >
                            > Czyzbys sugerowala ze nie mam madrosci zyciowej.. ? ;)

                            oj tam...nie martw się,po 70cio tysięcznym bobasie zapewne nieco zmienisz tok myslenia na temat wychowania...a co dopiero po 7 miliardach według Twojego założenia...cóż..każdy ma jakiś cel w zyciu :P
                            >
                            > Pewnie jestem od Ciebie starszy.

                            o tak! i tej wersji się trzymajmy :D
                            >
                            > > sam wiesz co dalej ;)
                            >
                            > Oj nie wiem, powiedz.. :)

                            przecież Jesteś starszy! z pewnością wiesz o wiele więcej ;)
                            • senseiek Re: oczywiście! 27.03.15, 17:14
                              coffei.na napisała:

                              > oj tam...nie martw się,po 70cio tysięcznym bobasie zapewne nieco zmienisz tok m
                              > yslenia na temat wychowania...a co dopiero po 7 miliardach według Twojego założ
                              > enia...cóż..każdy ma jakiś cel w zyciu :P

                              Ja tam moge nauczac hurtowo, przez YouTube np. ;)

                              > > Pewnie jestem od Ciebie starszy.
                              >
                              > o tak! i tej wersji się trzymajmy :D

                              Lubisz starszych panow? :P

                              > >
                              > > > sam wiesz co dalej ;)
                              > >
                              > > Oj nie wiem, powiedz.. :)
                              >
                              > przecież Jesteś starszy! z pewnością wiesz o wiele więcej ;)

                              W temacie przewijania pieluszek mogla bys mnie poduczyc ;)
                              • coffei.na Re: oczywiście! 27.03.15, 17:33
                                senseiek napisał:

                                >
                                > Ja tam moge nauczac hurtowo, przez YouTube np. ;)


                                Sajuś...mam nadzieję,że nie masz na myśli cyber seksu! Post jest umartwiać się należy ..a nie...
                                > > > Pewnie jestem od Ciebie starszy.
                                > >
                                > > o tak! i tej wersji się trzymajmy :D
                                >
                                > Lubisz starszych panow? :P

                                Najbardziej na świecie!


                                > > >
                                > > > > sam wiesz co dalej ;)
                                > > >
                                > > >
                                >
                                > W temacie przewijania pieluszek mogla bys mnie poduczyc ;)
                                Nie aż tak wiekowych!!! Aczkolwiek dla takiego braina można się poświęcić ;)
                • bebi_nowa Re: oczywiście! 28.03.15, 10:44
                  coffei.na napisała:


                  > powiedzmy sobie szczerze : facet nie jest w stanie tak się poświęcić i dać dzie
                  > ciom tyle serca co kobieta
                  > tak,zjedzcie mnie moje Feminki kochane :*

                  to współczuję męża bo mój jest zupełnie inny
            • senseiek Re: Sejo...nie picuj Bejbe! 27.03.15, 13:19
              > Ja wiem,żeś chłopcze mądrutki i wykwalifikowany wzdłuż i wszerz ;)

              A co z trzecim wymiarem? ;)

              > Ale...kobieta ma na prawdę ciężej z pracą,dzieci same się nie wychowują niestety...

              Masz bardzo konserwatywne podejscie do tego tematu najwidoczniej. U Was ojciec nie odrabia zadan domowych z dziecmi? Nie uczy ich niczego? Nie rozmawia z dziecmi? Jego rola konczy sie na przyniesieniu wyplaty (na wspolne konto ;) ) i ogladaniu TV?

              > anyway kobieta jest rozpatrywana w inny sposób oraz inaczej honorowana za pracę

              Znowu to samo plecenie feministyczne..

              > A znaleźć dobrze płatną nawet z 3 fakultetami..nikt niczego ci nie zagwarantuje

              3 fakultety z "niczego" sa gorsze niz 1 z czegos wartosciowego.. Ale ciagle kobiety tego nie rozumieja i wybieraja nikomu niepotrzebne. Czas sie wreszcie obudzic i na etapie wybierania studiow w maturalnych klasach zadac sobie pytanie "do czego potencjalnemu pracodawcy bylyby potrzebne te studia". A ludzie ciagle wybieraja to co najlatwiejsze, albo to co ich interesuje, ale zupelnie nierealne zyciowo. To jest dobre dla milionerow ktorzy i tak maja z czego zyc!
              Uczyc mozna sie (trzeba) cale zycie.
              I nie potrzeba nawet studiowac. Wystarczy, ze sie nauczysz tego co bys miala na studiach.

              > Także..z ogromną sympatią i umiłowaniem :obywatelu...nie bzycz bez sensu ;-)

              Zupelnie nie zrozumialas.
              To autorka jest zadufana w swoje "bardzo dobre kwalifikacje", a nie ja.

              Kolega miesiac temu mi opowiadal jak kto zadzwonili do niego head hunterzy z renomowanej korporacji z propozycja pracy za 200 zl/godzine. A on odmowil. Bo ma dosc pracy w korporacjach.
              A najsmieszniejsze jest to, ze on nawet nie studiowal dziedziny w ktorej teraz pracuje (bo studiowal chemie), i w dziedzinie w ktorej do niego dzwonia do niego, to jest wszystko to co sam sie nauczyl..
              • six_a Re: Sejo...nie picuj Bejbe! 27.03.15, 14:16
                >head hunterzy z renomowanej korporacji z propozycja pracy za 200 zl/godzine.
                z roksapeel? no to musi mieć chop wzięcie.
                • samuela_vimes Re: Sejo...nie picuj Bejbe! 27.03.15, 23:39
                  > z roksapeel? no to musi mieć chop wzięcie.

                  wzięcie ma, co z rączki to do buzi.
          • rav1286 Re: Szuka lepszej pracy.. ? 16.04.15, 09:27
            zarabia 1300 i cała jej uwaga jest skupiona na facecie który daje za mało???

            Czy od kobiety w tym kraju się już nic nie wymaga poza chęcią?
            gość wcale nie daje mało 1000 + 800 to nie jest mało jak na 1 osobę. Nie twierdze że trzeba mieć pretensje do kobiety że mało zarabia ale jak już chce wojować to niech spojrzy na siebie! Faceci też nie mają łatwo w tym kraju, a pojejrzewam że gdyby napisała że to on pomaga swojej mamusi to by go wszyscy okrzyknęli nieodpowiedzialnym maminsynkiem.

            Koleżanko ja jestem facetem, przez 10 lat po szkole borykałem się z żenująco niskimi zarobkami, na nic nie było mnie stać - ale nie szukałem wybawienia u partnera tylko u siebie żeby coś zmienić
            • rav1286 Re: Szuka lepszej pracy.. ? 16.04.15, 09:27

              Koleżanko ja jestem facetem, przez 10 lat po szkole borykałem się z żenująco niskimi zarobkami, na nic nie było mnie stać - ale nie szukałem wybawienia u partnerki tylko u siebie żeby coś zmienić
      • leptosom Re: Szuka lepszej pracy.. ? 28.03.15, 19:41
        Szuka lepszej pracy.. ?

        nie, bo tę ma po znajomości.
    • bombalska Re: Finanse w związku....czy to normalne 27.03.15, 12:33
      Kiedys zalozylam watek i zapytalam ludzi, czy wola wspolne finanse czy osobno. Odpisalo chybe ze 200 osob. Wniosek wyplynal taki, ze w zasadzie 50% bylo za wspolnymi pieniedzmi, 50% za osobnymi. Za oddzielnymi z reguly byly osoby, u ktorych roznice w zarobkach miedzy nimi, a partnerami byly znaczne.
      Za najzdrowsze rozwiazanie uznalismy takie, ze wszystkie dochody ida do jednego wora, a rozchody ida na 3 konta: wspolne, zony, meza. Zona i maz dostaja te sama kwote "kieszonkowego" na paliwo, komorke i obiady w pracy, a ze wspolnych pieniedzy oplacane jest to, co wspolne. To rozwiazanie dziala dobrze.

      A tak w ogole, to chyba chodzi o to, zeby nikt sie nie czul pokrzywdzony w malzenstwie. Dobre rozliczenie czyni przyjaciol. No, ale w malzenstwach rzadko kiedy jest wszystko ok.
      • kura_wuja Re: Finanse w związku....czy to normalne 27.03.15, 12:38
        Ujmijmy to inaczej. Co raz rzadziej wystepuja malzenstwa, natomiast co raz czesciej zwiazki oparte na roznych interesach zwane malzenstwami.
        • alpepe Re: Finanse w związku....czy to normalne 27.03.15, 13:11
          A to kiedyś było inaczej?
          • wersja_robocza Re: Finanse w związku....czy to normalne 27.03.15, 13:13
            Tak, cukier był słodszy i rzeki głębsze.
          • kura_wuja Re: Finanse w związku....czy to normalne 27.03.15, 13:15
            Wiem co kolezanka ma na mysli, ale przewrotnie odpowiem, ze tak. Kiedys bylo inaczej. Kiedys glalo sie do taj samej bramki.
            • alpepe Re: Finanse w związku....czy to normalne 27.03.15, 13:28
              Czyli małżeństwo było interesem, z tym, że kobieta miała wiano (majątek osobisty) i posag wchodzący do majątku wspólnego, a że możliwości zarobkowe u kobiet były ograniczone, to całe życie rodziny i tej kobiety gdzieś do ukończenia przez nią dwudziestego trzeciego roku życia było poświęcone znalezieniu odpowiedniej partii.
              Jeśli to nazywasz graniem do wspólnej bramki, na ja.
              • kura_wuja Re: Finanse w związku....czy to normalne 27.03.15, 20:20
                W takim razie nazwijmy rzeczy po imieniu. Malzenstwo, to szczegolna forma prostytucji usankcjonowana przez prawo panstwowe i koscielne. Teraz pasuje?
                • mendigo Re: Finanse w związku....czy to normalne 27.03.15, 20:23
                  Może twoje.
                  • kura_wuja Re: Finanse w związku....czy to normalne 27.03.15, 20:47
                    kolezanka alpepe tak wywodzi.
                    • mendigo Re: Finanse w związku....czy to normalne 27.03.15, 20:51
                      No przecież nie tylko ona, to stara, dobrze uzasadniona ze wszystkich stron myśl.

                      Zaś mój wpis to był taken zwany żart. Nie mogłam się powstrzymać.
                      Rozważałam jeszcze wariant z "twoją starą", ale ostatecznie postawiłam na prostotę.
                    • alpepe Re: Finanse w związku....czy to normalne 28.03.15, 14:19
                      Błąd w rozumowaniu. Ty patrzysz na to od dupy strony. Zajrzyj chłopie do Biblii, jest tam taka pochwała dobrej małżonki. W skrócie to zapieprza ona w noc i dzień jak mały motorek, rodzi taśmowo zdrowe potomstwo i zarządza sprawnie niewolnikami i pracownikami przymnażając panu i władcy bogactwa i pomyślności. Kto w takim układzie jest poszkodowany, klient czy prostytutka, używając twojej nomenklatury?
                      Przecież chyba chodziłeś kiedyś do szkoły i miałeś WOS lub coś pokrewnego. Rodzina to podstawowa komórka społeczna. Mikroorganizm.
                      A ty to redukujesz do tego, że facet ma seks, kobieta ma dostęp do dóbr. To jest po prostu bardziej skomplikowane.
                • kill.emall Re: Finanse w związku....czy to normalne 28.03.15, 10:54
                  Te cytaty z Marksa czy tam innego socjopaty to chyba jakiś żart, prawda? :)
                  • alpepe Re: Finanse w związku....czy to normalne 31.03.15, 12:11
                    To cytat z piosenki Dżemu.
      • kill.emall Re: Finanse w związku....czy to normalne 27.03.15, 13:54
        Dopiero w którymś związku z kolei udało mi się wypracować rozsądne rozwiązanie - konta własne plus jedno wspólne, na wspólne przelewa się kasa na "życie" (procentowo wg możliwości zarobkowych), na własnych zostaje na totalnie prywatne zachcianki lub oszczędzanie, co kto woli. Uważam to za układ idealny, ale ze świecą szukać takiego faceta, który się na to zgodzi, a już zwłaszcza sam zaproponuje.
        • wersja_robocza Re: Finanse w związku....czy to normalne 27.03.15, 14:12
          kill.emall napisał(a):

          > ale ze świe
          > cą szukać takiego faceta, który się na to zgodzi, a już zwłaszcza sam zaproponu
          > je.

          Takie chytrusy?
    • alpepe Re: Finanse w związku....czy to normalne 27.03.15, 13:29
      czy jest formalna rozdzielność majątkowa?
      • petron.ela Re: Finanse w związku....czy to normalne 27.03.15, 13:53
        Nie ma rozdzielności. Mieszkanie jego i jego było przed ślubem.
        Jestem ciekawa Waszej opinii na taką sytuację. Nie wykluczam,że okaże się, że ona ma naprawdę super sytuację i nie powinna narzekać. Potrzebuję niezależnych opinii.
        • mali_kali Re: Finanse w związku....czy to normalne 15.04.15, 09:22
          Odpowiedź jest krótka:
          Czy ta koleżanka otrzymałaby alimenty na dziecko w kwocie większej niż 1400 zł (1000 zł od niego plus połowa opłat)?
          Moim zdaniem nie, czyli ma dobrą sytuację. Do tego fakt, że mieszka w jego mieszkaniu też ma konkretną wartość i należy ją dodać do tego 1400 zł.
          Może jednak się mylę i dostałaby więcej niż 1400 zł plus pieniądze na wynajem, to wtedy ma złą sytuację.
          • stokrotka_a Re: Finanse w związku....czy to normalne 15.04.15, 09:40
            mali_kali napisał:

            > Może jednak się mylę i dostałaby więcej niż 1400 zł plus pieniądze na wynajem,
            > to wtedy ma złą sytuację.

            Mylisz się na pewno, ale nie rachunkach. I nie sądzę, żebyś mógł dostrzec istotę problemu, bo twoje teksty świadczą o tym, że należysz do tych, którzy stan zniewolenia uważają za porządany, pod warunkiem że oni są stroną zniewalającą.
            • mali_kali Re: Finanse w związku....czy to normalne 15.04.15, 11:53
              Jakiego zniewolenia? Przecież może się rozwieść.
              Zresztą ja tego nie rozumiem. Jeżeli jest niezadowolona ze swojego małżeństwa, to dlaczego nie zakończy tego związku?
              • stokrotka_a Re: Finanse w związku....czy to normalne 15.04.15, 12:00
                mali_kali napisał:

                > Zresztą ja tego nie rozumiem.

                I to jest kluczowe stwierdzenie. Więcej wyjaśnień nie trzeba.
          • amarantraven Re: Finanse w związku....czy to normalne 15.04.15, 16:14
            pytanie ile on by dostal od niej alimentow na dziecko. I czy znalazlby opiekunke, gosposie, praczke, kucharke, i kochanke itp za mniej niz 1400
            • mali_kali Re: Finanse w związku....czy to normalne 15.04.15, 16:40
              Bez takich żartów. Mężczyźni występują o opiekę nad dzieckiem w 15% procesów rozwodowych. Z tego tylko 3% otrzymuje prawo opieki. 3% z tych 15%.

              Możemy też dyskutować co się stanie jeśli wygrają w Lotto, ale czy to ma sens?
              • stokrotka_a Re: Finanse w związku....czy to normalne 15.04.15, 17:01
                mali_kali napisał:

                > Bez takich żartów. Mężczyźni występują o opiekę nad dzieckiem w 15% procesów ro
                > zwodowych.

                To nie jest żart, tylko dowód na to, że kobieta w większości przypadków przemocy (ekonomicznej lub innej) ze strony męża jest na straconej pozycji, ponieważ nawet jeśli doprowadzi do rozstania z przemocowcem, to i tak w przeważającej większości przypadków winny nie poniesie stosownych "kosztów" swojej postawy.
                • mali_kali Re: Finanse w związku....czy to normalne 16.04.15, 12:50
                  Zajęcie się dziećmi to koszty? Ty tak na serio?
                  • stokrotka_a Re: Finanse w związku....czy to normalne 16.04.15, 13:30
                    A można dziecko utrzymać, wychować i wykształcić bezkosztowo? Ty na pewno wiesz, o czym jest ta dyskusja?
              • koszmarna.baba Re: Finanse w związku....czy to normalne 16.04.15, 13:51
                Piszesz z dumą o 15% tatusiów chętnych do opieki i z dezaprobata, że tylko 3% ją otrzymuje. To może byś jeszcze uzasadnił dlaczego tylko co 7 tatuś CHCE się osobiście opiekować własnym potomstwem??
                Bo moim zdaniem zachowują się tak z czystego wyrachowania - takiego jak Twoje - rzucą na odczepne parę groszy i mają święty spokój. Nie są uwiązani do planu lekcji, wizyt u lekarza, nie ponoszą odpowiedzialności za wychowanie, nie muszą tłumaczyć dziecku dlaczego jego życie nagle stanęło na głowie, przyjdą z wizytą do dzieciaka raz w tygodniu na 2 godzinki i uważają się za WSPANIAŁYCH tatusiów. Mają wszystkie wieczory i weekendy wolne. Zakładając nową rodzinę jedynym ich obciążeniem są niewielkie zazwyczaj alimenty.
                I naprawdę uważasz to za uczciwe?
                A może Twoim zdaniem to nie prawda?
    • six_a Re: Finanse w związku....czy to normalne 27.03.15, 13:33
      >Ona obecnie zarabia 1300zl
      to ile za godzinę wychodzi? spanie byłoby więcej warte niż ta praca.
      • petron.ela Re: Finanse w związku....czy to normalne 27.03.15, 13:51
        Znacznie odbiegamy od wątku, ale ok-odpowiem kolejny raz-nie każda praca to etat 40 godzin więc jej zarobki adekwatnie do jej pracy są nawet ok. Czy ona jest "zadufana" twierdząc, że ma dobre kwalifikacje...hmmm..nie sądzę...w małych miastach pewne "kwalifikacje" zupełnie się nie sprawdzają.
        • six_a Re: Finanse w związku....czy to normalne 27.03.15, 14:15
          przecież ja nie o tym. taką płacę ten pracodawca powinien sobie w dupę wsadzić i dopchnąć. a potem spróbować się za to utrzymać.

          po drugie przejdź już na pierwszą osobę, bo pisania "ona" o sobie jest męczące.
          • petron.ela Re: Finanse w związku....czy to normalne 27.03.15, 14:30
            Praca jest ok, adekwatny czas do zarobków. To o kim to jest chyba zupełnie nie ma znaczenia i w jakiej formie jest pisane. Chodzi o sytuację samą w sobie-chcę się dowiedzieć czy takie rozliczenia są ok, czy są praktykowane?sprawiedliwe?jeżeli jedna osoba zarabia więcej może wcale nie musi więcej wnosić w małżeństwo?
            • paco_lopez Re: Finanse w związku....czy to normalne 27.03.15, 14:40
              ok, razem do kupy macie jakieś 5000 na cztery/pięć gęb. To jest bida i dzielić to tu wiele się nie da. Każdy powinien mieć po 1000 na łebka. No co tu można kombinować z takim przychodem ??
              • six_a Re: Finanse w związku....czy to normalne 27.03.15, 14:45
                mieliby 5000 gdyby pan nie chomikował tzw. reszty z jego sporo większej pensji na swoim koncie. a tak to mają hipernędzę.
            • six_a Re: Finanse w związku....czy to normalne 27.03.15, 14:41
              jak się na to godzisz, to widocznie są okej, tak samo jak okej jest wg ciebie praca za 1300.
              • petron.ela Re: Finanse w związku....czy to normalne 27.03.15, 14:55
                Mają jedno dziecko. Ona zarabia 1300 od niedawna. Wcześniej zarabiała 3000. On ma bardziej stabilną pracę i zawsze zarabia/zarabiał podobnie. Pytam czy opłaty i 1000zł od niego to dla niej jest ok-czy ta kwota jest duza czy mała?Czy powinna się zmieniać w zależności od jej dochodów?Przypominam, że ona ma na głowie matkę, która ja w pewien sposób, moim zdaniem wykorzystuje. Jego w ogóle sprawy jej matki nie interesują. Czy ona się godzi?Zastanawia się czy to jest ok. Analizuje sytuacje innych. Skąd ma czerpać informacje do porównania swojej sytuacji z innymi?Dlatego ten wątek.
                • six_a Re: Finanse w związku....czy to normalne 27.03.15, 15:03
                  nie, to NIE jest okej. jeszcze jakieś pytania?
                • leptosom Re: Finanse w związku....czy to normalne 28.03.15, 19:51
                  czyli on także utrzymuje jej matkę?
                • ciociasamozuo Re: Finanse w związku....czy to normalne 15.04.15, 11:23
                  Po pierwsze - nie wierzę, że na opłaty i obiady dziecka on wydaje 800zł, chyba, że się nie myją i siedzą przy świeczkach.
                  Po drugie - sprawa jej matki to jest jej sprawa, jeśli matka wykorzystuje i mąż to widzi to nie dziwię się, że nie chce na matkę łożyć.
                  Po trzecie - co to znaczy że odkłada "na swoje konto"? Czy te pieniądze nigdy nie "wracają" do rodziny? Z jakiej kasy robi się remonty, z jakiej opłaca nieprzewidziane wydatki, z jakiej kasy wyjeżdża się na wakacje?
                  Mimo, że jestem kobietą (a może właśnie dlatego ...) próbuję obronić gościa bo wiem jakie potrafią być baby .. często nie widzą wielu domowych wydatków (i tu już mam tą pewność - 800zł opłaty + obiady przedszkolu??)
                  Jesteś pewna absolutnie, że to są wszystkie wydatki?
                  Czy w rodzinie jest auto/auta? Kto do nich leje paliwo, kto opłaca ubezpieczenia i naprawy?
                  I tak można wyliczać jeszcze sporo ...
                  Jestem pewna, że z tego 800zł zrobi się tak z 1,5 tysiąca albo i lepiej ...
                • ciociasamozuo Re: Finanse w związku....czy to normalne 15.04.15, 18:24
                  Aha, i co ta pani robiła ze swoją pensją kiedy zarabiała 3000? On wtedy też jej dawał 1000 na życie?
                  Wtedy było ok, że jej zostawało więcej kasy?
              • allatatevi1 Re: Finanse w związku....czy to normalne 15.04.15, 15:07
                Sixa, Ty chyba nie wiesz jak to w Polsce jest.
                Jest masa dorosłych kalek życiowych co latami mieszkają w mieszkaniach dostanych od rodziców/ po dziadkach.
                Moje koleżanki z Warszawy i Krakowa mi niedawno opowiedziały jak to jest.
                One mają kredyt/ opłatę za wynajem więc chodzą do szefa, proszą o podwyżki, awans.

                Ale jest masa niuń co dostały darmowe mieszkanko - takie sikają po nogach ze szczęścia jak dostaną pensję ok 3.000 netto czyli 4.500 brutto.
                Bo nie mają kredytu, za najem nie płacą, to po co im więcej na te ich waciki?

                Pocieszające jest to co mówi moja siostra.
                Że jej znajomi którzy startowali właśnie z pozycji takich rozpieszczonych dzieci, co to jedynie muszą zarobić grosiki na waciki bo za wynajem/kredyt nie płacą, dziś po 30. cały czas zarabiają nędzne grosiki - choć dziś chcieliby zarabiać więcej bo mają dzieci, rodziny.

                Ci którzy od początku musieli dość wysoko postawić sobie poprzeczkę bo musieli płacić za najem/ kredyt, często zmieniali w młodości pracę na lepszą, po 30. mają zazwyczaj całkiem niezłe zarobki i pozycje zawodową.
                • six_a Re: Finanse w związku....czy to normalne 15.04.15, 15:26
                  a powiedz no, kochanieńka, tylko uczciwie, czy nie wolałabyś odziedziczyć mieszkania, bo ja bym wolała. zmarłemu raczej się nie przyda. taka prawda.

                  więc jakbyś miała okazję, to z pocałowaniem ręki byś to chapnęła, ale widocznie okazji nie było, to teraz nie wiedzieć czemu wyżywasz się na tych koleżankach "dziedziczkach", wrzucając im od flej.
    • wez_sie Re: Finanse w związku....czy to normalne 27.03.15, 15:15
      okolo 5 tysiecy na reke maja na cala rodzine
      to nie jest malo
      moim zdaniem to bardzo duza kwota
      ja sam wydaje na fajki dziennie 15 zl
      na cole i czipsy dziennie ok 10-20 zl
      to oni mogliby codziennie pic kole i jesc czipy i picce
      dla mnie wypas
      • solaris_1971 Re: Finanse w związku....czy to normalne 27.03.15, 15:39
        W ostatniej Polityce jest ciekawy artykuł o przemocy finansowej w związkach. Polecam,
      • leptosom Re: Finanse w związku....czy to normalne 28.03.15, 19:52
        pogadaj z nimi. może wezmą cie do siebie.
    • molly_wither JAKO ŻEM.... 27.03.15, 18:45
      ...mocno doswiadczona przez zycie, ale nadal glupia, wrzuce swoje dwa grosze do kamyczka (czy jakos tak).
      To nie jest zwiazek partnerski to jest UKLAD. Na takie "cos" mozna isc, kiedy odchowa sie dzieci i zyje sie z soba, bo juz nie ma sensu sie rozstawac i jest jeszcze o czym pogadac. A i w takim przypadku powinno byc na zasadzie "kazdemu po rowno", czyli,jesli ktores z malzonkow zarabia wiecej to powinno wyrownac te roznice drugiemu malzonkowi.
      Zycie jest przewrotne,dzisiaj on jest na gorze, a za kilka lat moze znalezc sie w takiej sytuacji, w jakiej obecnie jest malzonka. Mam nadzieje,ze wowczas potraktuje go tak samo, jak on ja traktowal.
      • rosemary84 Re: JAKO ŻEM.... 18.04.15, 15:14
        > Zycie jest przewrotne,dzisiaj on jest na gorze, a za kilka lat moze znalezc sie
        > w takiej sytuacji, w jakiej obecnie jest malzonka. Mam nadzieje,ze wowczas pot
        > raktuje go tak samo, jak on ja traktowal.

        Bardzo dobrze powiedziane. Ogólnie taki układ w małżeństwie mi sie nie mieści w głowie. Ja od kiedy mieszkam ze swoim facetem to kasę mamy wspólną, tak samo jak lodówkę, pralkę, komputer i łóżko oczywiście ;) ciekawe czy ona mu ogranicza ilość seksu tak jak on jej kasę ;)
    • ursyda Re: Finanse w związku....czy to normalne 27.03.15, 19:48
      Twoja przyjaciółka czy Ty, nieważne ale jeśli jedna strona czuje się wykorzystywana i uważa, że coś nie gra to znaczy, że nie gra.
      Wiele się teraz mówi o przemocy ekonomincznej - jednak to jeszcze za mało by lwia część kobiet zrozumiała, że doświadcza takiej przemocy. Najbardziej mnie wk...wia chyba to, że to ona nie on jeździ słabyszym samochodem, ma słabszy komputer, gorszy rower, kiepskie słuchawki i starszy model tefonu. On ma wszystko lepsze bo np lepiej zarabia i to nic, że są razem i to ona sprząta, dba dom, gotuje, wychowuje dzieci. Przyjrzyjcie się parom obok siebie - nie jest tak?
      Paniom, które chcą tu teraz napisać koniecznie, że mąż jeździ multiplą a jej kupił merca w automacie - dziękujemy.
      • molly_wither Re: Finanse w związku....czy to normalne 27.03.15, 19:54
        ursyda napisała:

        >
        > Paniom, które chcą tu teraz napisać koniecznie, że mąż jeździ multiplą a jej ku
        > pił merca w automacie - dziękujemy.

        A dlaczego?
      • kura_wuja Re: Finanse w związku....czy to normalne 27.03.15, 20:18
        My mamy rowery z tej samej polki cenowej, tej samej marki z podobna konfiguracja, tylko inne modele. Co do komputerow moj jest mocniejszy z racji potrzeb zawodowych. Telefon mam po siostrze uzywany, samochod mamy tylko jeden. Wiec?
        • molly_wither Re: Finanse w związku....czy to normalne 27.03.15, 20:23
          Moj mi kupil laptopa na 25 rocznice, i teraz wysluchuje jaki to fajny,lekki i lepszy od jego (ma go z 7 lat). Jaki ma byc,jak mi takiego kupil? Komorki mamy takie same, ale samochodu nie mam. i nie chce. Natomiast kasy mam o 1/3 mniej. i to jest wg niego w porzadku.
          kura_wuja napisała:

          > My mamy rowery z tej samej polki cenowej, tej samej marki z podobna konfiguracj
          > a, tylko inne modele. Co do komputerow moj jest mocniejszy z racji potrzeb zawo
          > dowych. Telefon mam po siostrze uzywany, samochod mamy tylko jeden. Wiec?
        • ursyda Re: Finanse w związku....czy to normalne 27.03.15, 20:25
          No stary/stara - przekonałeś/aś mnie - skoro problem cię nie dotyczy to rzecz jasna nie istnieje! Dzięki za info;/
          • kura_wuja Re: Finanse w związku....czy to normalne 27.03.15, 20:46
            > skoro problem cię nie dotyczy to rzecz jasna nie istnieje

            jakos nie moge sie doczytac tego zdania w mojej wypowiedzi.
            • ursyda Re: Finanse w związku....czy to normalne 27.03.15, 20:47
              Ostatnie zdanie w moim pierwszym poście.
              • kura_wuja Re: Finanse w związku....czy to normalne 27.03.15, 20:53
                a, przepraszam, nie pasuje do profilu. hmmmmm
                • ursyda Re: Finanse w związku....czy to normalne 28.03.15, 16:12
                  Nie, nie pasujesz bo wyraźnie piszę o innych przypadkach.
      • mali_kali Re: Finanse w związku....czy to normalne 15.04.15, 09:33
        Nie ma problemu. Niech taka pokrzywdzona się rozwodzi i niech się wyrywa z tej przemocy ekonomicznej. Zobaczymy, czy więcej otrzyma.

        Podpowiem, że gdy nie ma dziecka, to otrzyma figę z makiem.
        To tyle odnośnie przemocy ekonomicznej.
        • stokrotka_a Re: Finanse w związku....czy to normalne 15.04.15, 09:37
          mali_kali napisał:

          > Nie ma problemu. Niech taka pokrzywdzona się rozwodzi i niech się wyrywa z tej
          > przemocy ekonomicznej. Zobaczymy, czy więcej otrzyma.

          To znaczy, że pieniądze, które są narzędziem jej zniewolenia powiiny osłodzić jej niewolę? A ty zgodziłbyś się zostać niewolnikiem za te kilkaset czy 1000 złotych?
          • mali_kali Re: Finanse w związku....czy to normalne 15.04.15, 11:50
            Ale właśnie piszę, że tu nie ma niewoli, bo może w każdej chwili wyjść z tego układu.

            Niewolnik nie może wyjść. Zauważasz różnicę?
            • stokrotka_a Re: Finanse w związku....czy to normalne 15.04.15, 11:59
              mali_kali napisał:

              > Ale właśnie piszę, że tu nie ma niewoli, bo może w każdej chwili wyjść z tego u
              > kładu.
              >
              > Niewolnik nie może wyjść. Zauważasz różnicę?

              Twoje rozumienie niewoli jest ograniczone do bardzo szczególnej sytuacji, a zniewalać można na różne sposoby, szczególnie w związkach opartych na emocjach i uczuciach. Dostrzegasz różnicę?
              • mali_kali Re: Finanse w związku....czy to normalne 15.04.15, 14:01
                Związkach opartych na emocjach i uczuciach?!
                Przed chwilą pisałaś, że pieniądze są tutaj narzędziem zniewolenia.

                To o co chodzi? Ona go kocha i dlatego pozostaje w tym związku? Czy ona pozostaje w związku ze względu na pieniądze? Co jest tym narzędziem zniewolenia?
                • stokrotka_a Re: Finanse w związku....czy to normalne 15.04.15, 14:08
                  Narzędziem zniewolenia są pieniądze, a uczucia i emocje są częścią składową związku. Kapewu?
                  • mali_kali Re: Finanse w związku....czy to normalne 15.04.15, 16:50
                    Ty zupełnie nie na temat.

                    Petronela pytała się o ocenę, bo jej koleżanka chciałaby obiektywne źródło porównania.
                    No to jej podałem: usuńmy męża z równania, to jej sytuacja będzie lepsza, czy gorsza?

                    Jeżeli gorsza, to obecna ocena sytuacja brzmi: ma dobrze.
                    Jeżeli lepsza, to obecna ocena sytuacji brzmi: ma źle.

                    To jest obiektywny punkt odniesienia.

                    Wracając natomiast do Twoich przemyśleń, to nikt mnie nie przekona, że małżeństwo jest niewolnictwem. Masz dosyć chory punkt widzenia.
                    • stokrotka_a Re: Finanse w związku....czy to normalne 15.04.15, 16:55
                      mali_kali napisał:

                      > Ty zupełnie nie na temat.
                      >
                      > Petronela pytała się o ocenę, bo jej koleżanka chciałaby obiektywne źródło poró
                      > wnania.
                      > No to jej podałem: usuńmy męża z równania, to jej sytuacja będzie lepsza, czy g
                      > orsza?
                      >
                      > Jeżeli gorsza, to obecna ocena sytuacja brzmi: ma dobrze.
                      > Jeżeli lepsza, to obecna ocena sytuacji brzmi: ma źle.
                      >
                      > To jest obiektywny punkt odniesienia.

                      To ty piszesz nie na temat, ponieważ usuwanie kogokolwiek z równania związku oznacza, że związek nie istnieje, a tak się składa, że łączenie się w związki jest rzeczą powszechną i zgodną z ludzkimi potrzebami. Nie można więc teoretyzować, tylko należy spojrzeć na rzeczywistą sytuację. Ale ty przecież już napisałeś, że nie rozumiesz, więc nie dziwię się, że schodzisz w dyskusji na manowce.

                      > Wracając natomiast do Twoich przemyśleń, to nikt mnie nie przekona, że małżeńst
                      > wo jest niewolnictwem. Masz dosyć chory punkt widzenia.

                      Dobry człowieku, przecież ja nigdzie nie napisałam, że małżeństwo jest niewolnictwem i nie próbuję cię do czegoś takiego przekonać. Nie walcz więc z wytworami swojej własnej wyobraźni. ;-)
                      • mali_kali Re: Finanse w związku....czy to normalne 16.04.15, 12:53
                        Wypieranie się samej siebie to już naprawdę dno. Nie ma sensu taka dyskusja.

                        Swoją drogą dowiedziałem się tylko, że to forum jest pełne znerwicowanych frustratów, a miałem nadzieję, że dowiem się czegoś. Mój kraj, taki piękny...
                        • stokrotka_a Re: Finanse w związku....czy to normalne 16.04.15, 14:01
                          mali_kali napisał:

                          > Wypieranie się samej siebie to już naprawdę dno.

                          Wypieranie się samej siebie??? Zacytuj tekst, w którym wypieram się sama siebie.

                          > Swoją drogą dowiedziałem się tylko, że to forum jest pełne znerwicowanych frust
                          > ratów, a miałem nadzieję, że dowiem się czegoś. Mój kraj, taki piękny...

                          To typowa rekacja - jeśli inni nie zgadzają się z opiniami dyskutanta, to dyskutant wyzywa tych innych od frustratów. A jakieś rzeczowe argumenty posiadasz?
      • ciociasamozuo Re: Finanse w związku....czy to normalne 15.04.15, 11:26
        Hmmm a czemu nie piszesz o ciuchach, torebkach i butach? Czyżby ten temat był niezbyt wygodny?
        Baby po prostu wolą więcej wydać na szmaty niż na auto czy telefon, ich wybór ...
    • leni6 Re: Finanse w związku....czy to normalne 27.03.15, 22:37
      A kto płaci za nową lodówkę, pralkę czy cokolwiek co się zepsuje ? Albo za remonty mieszkania czy wakacje ? Takie wydatki też są wydatkami rodziny.
    • bialeem Re: Finanse w związku....czy to normalne 29.03.15, 16:16
      Opłaty, zajęcia i obiady to razem tylko 800zł? Mało. Spójrzmy na to od drugiej strony. Odjąć 800 zostaje 2800-3000, odjąć 1000 idący na wspólne zostaje 1800-2000 kiedy ona ma 1300 do własnej dyspozycji + 1000 do dyspozycji domowej. Pomoc matce jest dobrowolna jak rozumiem.
      Kto przejmuje wydatki awaryjne, wakacje, wyprawki, bilety, AGD/RTV?
      • bialeem Re: Finanse w związku....czy to normalne 29.03.15, 16:21
        No i tak z ciekawości - jak to wyglądało jak ona zarabiała więcej? Ona finansowała część domu? Ma jakieś oszczędności?
    • mijo81 Re: Finanse w związku....czy to normalne 29.03.15, 16:36
      Problem stary jak świat .... facet zarabia więcej a kobieta ma z tym problem, że z tego więcej jej nie sponsoruje
    • koronka2012 Re: Finanse w związku....czy to normalne 29.03.15, 22:14
      Czyli facet daje na dom 1800 zł? to nie jest mało na bieżące utrzymanie. W obecnej sytuacji nie stać ją na to, żeby "dawać się wykorzystywać" matce. Niewiele jej zostaje bo oddaje matce 1/3 pensji. A kto finansuje większe wydatki np. wakacje, nową pralkę itd?

      Wg mnie problem nie leży w kwocie, którą on asygnuje, ale w braku wspólnoty interesów oraz tym, że ona zarabia grosze.
      • grzeszna_marta Re: Finanse w związku....czy to normalne 31.03.15, 17:56
        >Wg mnie problem nie leży w kwocie, którą on asygnuje, ale w braku wspólnoty interesów oraz tym, że ona >zarabia grosze.

        wg problem jednak lezy po jej stronie pewnie chciałaby aby on więcej dawał kasy tak myślę
      • okobar79 Re: Finanse w związku....czy to normalne 15.04.15, 13:06
        to mniej więcej tyle ile zarabiam
        a mam 2 dzieci...
    • varia1 Re: Finanse w związku....czy to normalne 31.03.15, 11:38
      a co ona robi z tą kwotą, która pozostaje jej po odjęciu pomocy dla matki?
      bo opłaty domowe, zajęcia dod. i obiady dziecka - to on
      1000 zł na jedzenie - to on
      ???

      ja tak myślę, że on oszczędza na jakieś większe wydatki, niespodziewane, typu awarie, choroby, ewentualnie jakieś ekstra zakupy, typu zmiana samochodu itp.
    • grzeszna_marta Re: Finanse w związku....czy to normalne 31.03.15, 17:53
      policzmy czyli ona ma 1000+1300=2300-400=1900
      na rękę z tego 1000 na życie +ubiór wiec ona ma 900 na swoje wydatki ?
      większość polaków chciałaby być w takiej chociaż sytuacji

      są w separacji ?
      • equino Re: Finanse w związku....czy to normalne 15.04.15, 12:58
        uważam, że facet ma na sobie większość wydatków! bo licząc jego zarobki: 3600 - 1000 - 800=1800. Z tego jeszcze ma opłaty. Czyli woda, prąd, jak maja gaz to też, śmieci. raz w roku wchodzi podatek od nieruchomości, myślę że ubezpieczenie domu (mieszkania) opłaty za samochód. Ubieranie dzieci nie jest co miesiąc! Myślę, że jej zostaje więcej z oszczędności. No chyba że wydaje na wszelkie zachcianki dzieci.
    • mysliciel662 Re: Finanse w związku....czy to normalne 31.03.15, 18:08
      Przecież to jakaś chora sytuacja!
    • izarepa1 Re: Finanse w związku....czy to normalne 15.04.15, 14:35
      kurde, to ja chyba jestem nienormalna, bo meza o kase nie prosze gdyz( pewnie to chore) ale jest mi po prostu wstyd.... ( moglam wybrac inny kierunek studiow a nie jezykowe....- mea culpa).
      I tak: zarabiam 1350 ( 3/4 etatu) , place za bilet mies. do roboty, benzyne, oplaty za 2 dzieci ( szkoly, obiady, zajecia pozalekcyjne), ubieram je, zywie siebie, dzieci i kota, place za telefon i wlasciwie po 10 zostaje mi 300zl.....Sama ubieram sie w grzebalcach ( chyba to lubie, zreszta na normalne , nowe ciuchy mnie nie stac) i niestety brak mi gotowki. Moze powinnam tez sie upominac o kase od meza????


      • six_a Re: Finanse w związku....czy to normalne 15.04.15, 15:23
        a twój mąż co opłaca i ile mu zostaje?
        w każdym razie fajne małżeństwo, a chociaż razem mieszkacie?
      • triss_merigold6 Re: Finanse w związku....czy to normalne 15.04.15, 20:29
        To właściwie po co Ci mąż?
        • mendigo Re: Finanse w związku....czy to normalne 15.04.15, 20:31
          Do seksu. Za trzy stówy dobrego kochanka nie skołuje.
    • allatatevi1 Re: Finanse w związku....czy to normalne 15.04.15, 14:47
      Leniwy babsztyl, który pasożytuje na mężu.
      Niech ją kopnie w d-pe i znajdzie sobie kobietę, która też zarabia 3600-3800.

      A leniwa baba niech znajdzie sobie lenia co też zarabia 1300 i niech prowadzą sobie życie leniwych flej.
    • delfina77 Re: Finanse w związku....czy to normalne 15.04.15, 21:33
      Ale na co odkłada? Może chcą kupić większe mieszkanie albo zabezpiecza rodzinę na przyszłość, gdy jego zabraknie? Nie wiemy nic o żonie, może jest rozrzutna, wydaje na głupoty, matka ją wykorzystuje, a zięć nie chce tego finansować? Szczerze mówiąc dla mnie nic z tego opisu nie wynika. W związku jest zwykle 1 osoba, która lepiej zarządza pieniędzmi, może tu też tak jest? Może żonie taka sytuacja odpowiada?
    • florkao Re: Finanse w związku....czy to normalne 16.04.15, 08:30
      Finanse w związku to bardzo często sprawa budząca wiele emocji. Tak też było u mnie. Mój mąż mianowicie ma dziecko. Na to dziecko płacił nie tylko zasądzone alimenty, ale i fundował wszelkie zachcianki i fanaberie, na czym cierpiał domowy budżet. Nie czułam się z tym dobrze, bo wychodziło na to, że to ja praktycznie nas utrzymywałam a jego pieniądze szły w głównej mierze na to dziecko. Było bardzo źle, ciągle kłótnie i pretensję i trzeba było tą sprawę jakoś rozwiązać. Teraz mamy rozdzielność majątkową i wspólne konto na domowe wydatki (wpłacamy po równo). Pozostałe pieniądze, które zarobimy idą na nasze konta osobiste i wydawane są wyłącznie na nasze potrzeby - ubrania, hobby, w jego przypadku też alimenty itd. W efekcie spełnianie każdej zachcianki potomka się skończyło.
    • 5th_element Re: Finanse w związku....czy to normalne 16.04.15, 09:14
      układ do odstrzału. Moje-swoje, dziecko też po części moje-twoje.
    • tasiorous Re: Finanse w związku....czy to normalne 16.04.15, 09:25
      A co sie dzieje z tą kasą którą on odkłada na konto? Wydaje na swoje przyjemności czy na rodzine gdy jest potrzeba większego wydatku?
    • moontravel Re: Finanse w związku....czy to normalne 16.04.15, 11:18
      Moja droga ty zarabiasz 1300zł + 1000zł od męża czyli masz 2300zł "na życie". Piszesz, ze "Opłaty domowe, zajęcia dodatkowe dziecka(nie ma dużo), obiady dziecka ROBI ON - około 800zł." Czyli MIESZKANIE CIĘ NIE KOSZTUJE ani dodatkowe zajęcia dziecka. Piszesz: " Za 1000zł od niego robi zakupy, ubiera dziecko (ciuchlandy, promocje)." A gdzie Twoje 1300zł ?? Moja droga ty masz na dziecko i zakupy 2300zł !! a nie 1000zł. Czemu nie liczysz w tym SWOJEJ WYPŁATY?? Nie robisz ze swojej części zakupów i nie kupujesz ubrań dla dziecka? Co robisz z tą kasą? Odkładasz sobie na konto?? On w tych 1000zł daje Ci połowę na dziecko i połowę na "jedzenie" na część, która on przeje. Drugą połowę to ty masz wyłożyć. Średnia kwota alimentów to ok 500zł. On przeje 500zł. Poza tym odciąża Cię opłata za dom i dodatkowe zajęcia. Czyli on wydaje 1000zł tobie + opłata za zajęcia dziecka + opłaty za dom.
      Myślisz, ze to ON MA CIEBIE UTRZYMYWAĆ ?? Ty nie robisz zakupów na dziecko za 1000zł bo to tylko jego część a gdzie liczysz swój wkład w dzieciaka z tych 1300zł i gdzie twój wkład w to co ty przejesz??
      To, że utrzymujesz swoją matkę TO TWÓJ PROBLEM. Uważam, że i tak masz za dobrze. On za Ciebie opłaca media i ma swój wkład w opłaty na dziecko (dostajesz kasę i on opłaca zajęcia dodatkowe). Spłaca tez swoją część na jedzenie. Nie nie jego wina, ze zarabiasz mniej. Chcesz sobie coś odłożyć do albo zmień pracę albo bierz podatkową robotę. PROBLEM LEŻY W TYM, ŻE TY WIDZISZ TYLKO TE 1000ZŁ A NIE WIDZISZ DODATKOWYCH SWOICH 1300ZŁ.
      • mlodyniedowziecia Re: Finanse w związku....czy to normalne 06.05.15, 14:59
        PROBLEM LEŻY W TYM, ŻE TY WIDZISZ TYLKO TE 1000ZŁ A NIE WIDZISZ DODATKOWYCH SWOICH 1300ZŁ.
        Niestety, niektóre osoby widzą koniec własnego nosa. Moja teściowa bardzo długo mówiła, że teść "kupił sobie samochód" a była nim codziennie wożona do pracy, poza tym na wakacje, do rodziny, na działkę. Podobnie autorka wątku. Patrzy tylko na te wydatki, które zna. Pomija: wakacje, ubezpieczenia, większe zakupy (pralka, lodówka, meble, auto), remonty, utrzymanie samochodu itp. itd.
        Dwa, rozwiązanie ze wspólnym kontem sprawdza się u ludzi ogarniętych finansowo. W przypadku nałogów (w tym kompulsywnego kupowania), zupełnego niezorganizowania, brania kredytów i chwilówek, już nie. Wtedy ta gospodarna/ten gospodarny planuje i wydziela temu utracjuszowi. Dla dobra dzieci i jego samego. To nie jest żadna przemoc ekonomiczna (nawiasem mówiąc nie ma takiego pojęcia w przepisach) tylko zaspokajanie potrzeb rodziny.
        Jeżeli jeden małżonków zarabia, a drugi sponsoruje wykorzystującą go matkę, to chyba z tym drugim coś jest nie halo? Znowu wrócę do teściowej: miała do dyspozycji dwie emerytury i pensję i wszystko puszczała i ciągle było jej mało. Zaczęła zatajać wydatki przed teściem. Brać w tajemnicy przede mną pieniądze od mojej żony, która zaciągała pożyczki w pracy, tylko żeby teść się nie dowiedział.
        • tes_sa10 Re: Finanse w związku....czy to normalne 07.05.15, 15:01
          To nie jest normalne. Pieniądze w małżeństwie co do zasady są wspólne. Tak jak tutaj ktoś zauważył, może przyjść w życiu taki moment, że sytuacja się odwróci. Niekoniecznie w postaci większych dochodów u niej, ale może mu po prostu z czasem bardziej zależeć, bo mniej zależeć może z czasem jej. To taka przekora losu. Sprawdziłam na sobie.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka