Dodaj do ulubionych

Wyznania 40 latki

IP: *.trzepak.pl 28.09.04, 18:10
Chciałabym przedstawić Wam sytuację, w której się znalazłam. Nie chcę,
byście mnie oceniali, nie oczekuje też rad. Po prostu chcę się przed kimś
wygadać.
jestem 40 letnią mężatka z dwojgiem dzieci (17, 15 lat). Jestesmy calkiem
normalna rodzina, ale... Nie potrafię i nigdy nie potrafiłam zaprzyjaźnić
się z moim mężem. Nigdy nie mieliśmy wspólnych tematów do rozmów, nie
mieliśmy wspólnych zainteresowań. Owszem mamy wspólne grono znajomych, ale
nie potrafie dostosować sie do trendów w nim panujących. Tzn. co sobotnie
spotkania, chlanie piwa i wódy. Mnie ciągnęło zawsze do aktywnego życia,
którego niestety u boku mego męża nie dane mi było prowadzić. Przykładnie
trwałam u jego boku, wychowywałam dzieci, skończyłam podyplomówkę.Jednak
serce me w marzeniach wyrywało sie zawsze gdzieś indziej. Nic nie dały
rozmowy z nim o moich marzeniach, potrzebach, czy też chęciach zmiany
istniejącego stanu rzeczy. Męczyłam się dla dobra dzieci. Z mężem żyjemy
razem, ale obok siebie.
W maju tego roku mieliśmy spotkanie klasowe z naszej szkoly podstawowej.
Wielu z kolegów i koleżanek nie widziałam 25 lat. Miedzi innymi JEGO.
Czarujący, uśmiechnięty z głową pełną niesamowitych pomysłów, które
realizuje. Rozmawialiśmy do rana. Potem były sms-y, kilka spotkań na
przysłowiowej kawie. Przestawał mi być obojętny. U jego boku odżywałam.
Serce me zaczęło się radować, a w życie wkradł się promym szczęścia.
Ostatnie 2 tygodnie spędziłam z rodziną nad morzem. Z NIM wymienialiśmy sms-
y. Dowiedziałam sie, że również nie jestem mu obojętna. Jednak to człowiek
wielkiego taktu, nie chce ruinować mi życia rodzinnego, burzyć tego, co mam.
Po moich namowach zgodził się na spotkanie. Ma do niego dojść w najbliższych
dniach. Do tej pory fizycznie między nami do niczego nie doszło. Wiem, że on
nie będzie nalegał. Wiem też, że taka sytuacja nie będzie trwała wiecznie i
kiedys wylądujemy w łóżku. Nie mam ochoty na jednorazową przygodę, ale
trudnym dla mnie będzie do doprowadzenia do stanu, w którym będę musiała
zerwać z moim mężem. Czy kobieta 40-letnia, ma prawo jeszcze myśleć o
szczęściu i miłości, za która teskniła całe życie? Czy ma prawo poczuć się
szczęśliwa w ramionach faceta, który pojawił sie niespodziewanie w jej życiu
po 25 latach?
Obserwuj wątek
    • Gość: monika Re: Wyznania 40 latki IP: *.malnet.pl 28.09.04, 18:18
      Moja droga dzieci sa juz duże, a ty zmarnowałaś już dużo czsu mysląc o innych
      zamiast o sobie.
      Nie działaj pochopnie, ale zacznij w końcu realizować swoje pragnienia, zacznij
      żyć pełną parą, nie ważne z kim, z mężem czy kimś kto w końcu da Ci szczęście.
      Bądź szczęśliwa. Życzę Ci tego z całego serca.
      • Gość: wiana Re: Wyznania 40 latki IP: *.trzepak.pl 28.09.04, 18:25
        Dzięki. To miłe, że tak myślisz. We mnie walczą dwie sprzeczności; chęć byćia
        szczęśliwą, kochaną i kochającą z jednej strony. A z drugiej koniecznośc było-
        nie było zdrady. Węzeł gordyjski, którego nie da się rozsupłać.
        • Gość: Monika Re: Wyznania 40 latki IP: *.malnet.pl 28.09.04, 18:33
          Porozmawiaj z mężem o swoich pragnieniach i potrzebach. Może uda Wam się razem
          osiągnąć to szczęście a przyjaciel z dzieciństwa będzie tylko pewnym bodźcem do
          działania. Mężczyźni w chwili zagrożenia bardziej sie staraja.
          • Gość: wiana Re: Wyznania 40 latki IP: *.trzepak.pl 28.09.04, 21:26
            No widzisz. Jemu właśnie wydaje sie,że wszystko jest ok. Mamy mieszkanie,
            samochód, normalne dzieci. Nie kłócimy sie, jest cicho i spokojnie. Dla mnie
            za spokojnie. Mąż oprócz wyjść na sobotnie grille ze mną jest raczej domatorem
            stale zajętym oglądaniem TV. Są jednak jeszcze nasze dzieci. Tu tkwi chyba
            problem i ból przy przecinaniu tego węzła.
    • daga_ka Re: Wyznania 40 latki 28.09.04, 18:43
      Przepraszam, że może tak za bardzo prosto z mostu, ale o czym Ty kobieto
      myślałaś, jak wychodziłaś za mąż? I w ogóle dlaczego? Pewnie, że masz prawo czuć
      się szczęśliwa i zrób to jak najprędzej, tylko licz się z tym, że mąż będzie
      zdziwiony jeśli nie skrzywdzony, bo przez tyle lat miał prawo czuć, że jesteś
      szczęśliwa skoro przy nim trwałaś.
    • glonik Re: Wyznania 40 latki 28.09.04, 18:51
      Gość portalu: wiana napisał(a):
      Nie potrafię i nigdy nie potrafiłam zaprzyjaźnić
      > się z moim mężem. Nigdy nie mieliśmy wspólnych tematów do rozmów, nie
      > mieliśmy wspólnych zainteresowań.

      Przepaszam, że zapytam: to po co w ogóle za nie niego wyszłaś, skoro z dwóch
      różnych światów jesteście???
      • Gość: lili Re: Wyznania 40 latki IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.09.04, 18:55
        Pomyśl jak sie będziesz czuła za 10 lat i nie zmarnuj tej szansy. Masz prawo
        być szczęśliwa!!
        Powodzenia:)))
        • Gość: a444 po prostu żyj! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.09.04, 19:46
          Ten czas jest dla Ciebie.
    • Gość: zik Re: Wyznania 40 latki IP: *.lowicz.mediaclub.pl 28.09.04, 19:56

      Wszystko pięknie i fajnie, ale ciekawe jaki twój kolega ma stan rodzinny... Ja
      na twoim miejscu bym poszla za głosem serca. Jeśli jesteś niezależna finansowo
      i możesz się sama utrzymać, nawet gdyby mąż odszedł a z kolegą coś nie wyszło,
      to zawsze warto przeżyć takie drgnienia w sercu- niezależnie od tego ile ma się
      lat. Z drugiej jednak strony...to nie jest takie proste. Nie da się tego tak
      dokładnie zaplanować: o jutro idziemy do łóżka! To powinna być ta cudowna
      chwila zbliżenia, której oboje pragniecie.
      Jeśli się wahasz, to znaczy ze będzie cie to dręczyć i to długo niezależnie od
      tego co się stanie...
      Pozdrawiam gorąco i życzę szczęścia:))
    • Gość: Matima Re: Wyznania 40 latki IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.09.04, 20:04
      Zrób to co dyktuje Ci serce.......myślę, że dzieci Cie zrozumieją( sa już duże).
      Życzę Ci szczęścia.Kochaj życie, naprawdę warto!!
      • inezja21 Re: Wyznania 40 latki 28.09.04, 21:40
        A dlaczego wyszłaś za obecnego męża?Skoro nie macie nic wspólnego?
    • Gość: XY Re: Wyznania 40 latki IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.09.04, 03:09
      MASZ PRAWO....!!!!!!!!!
    • Gość: Żona Re: Wyznania 40 latki IP: 80.48.34.* 29.09.04, 05:56
      Myślę,że wieku 40 lat każda z nas żon ma już poczucie,że żyje w samotności -
      choć nie sama, że wzajemna miłość stanowczo ostygła, że mąż żyje w innym świecie
      itd. Małżeństwo, nawet to wzorowe, zawsze jest trudne: ciągle trzeba kompromisu,
      wyrozumiałości, cierpliwości. Czasem brakuje nam już sił, czasem się buntujemy,
      czasem chcemy uciec i przeżyć wrerszcie coś, co obudzi nasze serca i udowodni
      nam, że ciągle jesteśmy atrakcyjne i pełne życia. Tak już jest. Więc zanim Ty
      postanowisz zdradzić męża, wyobraź sobie, jak będzie wyglądać Twoje życie
      później. Odejdziesz od męża i stworzysz z tamtym nowy lepszy związek? Po
      kilkunastu latach z tym nowym facetem znowu będziesz czuć to samo: że żyjecie
      obok siebie, że się poświęcasz, że on Cię nie docenia itd. To normalna kolej
      rzeczy w każdym długoletnim związku, nawet tym szczęśliwym. I jedyne wyjście,
      moim zdaniem, to zrozumieć to i zaakceptować. Pewnie, że warto powalczyć o to,
      by powróciły choć na chwilę te uczucia, które przyprawiały nas o zawrót głowy
      przed ślubem i krótko po nim. Ale może warto powalczyć oto z własnym mężem w
      pierwszej kolejności? Bo krótki platoniczny flirt pozamałżeński nie jest zły:
      dodaje nam skrzydeł! Ale zdrada bedzie już zawsze odbijać się czkawką. Życzę Ci
      szczęścia i masz moje wsparcie.Pzdr
      • Gość: nancy Re: Zgadzam się z Żoną IP: 193.111.166.* 29.09.04, 09:17
        I jeszcze dodam, że wydaje mi się, że dopiero w momencie spotkania z dawnym
        znajomym i poczucia tego drgnienia w sercu, zaczęła formułować te zarzuty wobec
        męża i wspólnego dotychcasowego życia. Bo tak to żyje się z dnia na dzień,
        zwyczajnie i człowiek nie zastanawia się, że może być inaczej. Dostała jakiś
        impuls, poczuła na sobie świeże, zachwycone spojrzenie innego mężczyzny - i
        nagle to codzienne życie wydało się szare i nijakie.
        Jako przelotny, pobudzający, niezobowiązujący flirt - polecam. To taki trochę
        jakby lifting dla duszy i serca. Ale plątać się w poważne związki, rewolucje
        życiowe, rzucanie się na szerokie wody - zdecydowanie odradzam.
    • Gość: sixa Re: Wyznania 40 latki IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 29.09.04, 09:04
      Rozumiem, że ludzkie drogi mogą się w trakcie długieeeego małżeństwa rozejść,
      ale żeby twierdzić, że z mężem nigdy nie miałaś nic wspólnego, to jakaś
      przesada. Chcesz powiedzieć, że złamałaś sobie i jemu życie, bo potrzebny ci
      był status małżonki?

      Jakim cudem wpadliście na to, żeby się pobrać(=spędzić resztę życia razem)?
    • mo_wglia Re: Wyznania 40 latki 29.09.04, 09:16
      hmm... nie rozumiem jednego: czemu wyszlam za maz za faceta, z ktorym nie lacza
      Cie zadne wspolne zainteresowania, ktory nie jest Twoim przyjacielem...?
    • daga_ka Re: Wyznania 40 latki 29.09.04, 11:34
      Wiem, że nie oczekujesz rad ani ocen, ale parę osób chciałoby wiedzieć co
      skłoniło Cię do poślubienia człowieka, z którym nie łączy Cię przyjaźń ani
      wspólne tematy czy zainteresowania. To trochę dziwne i jesteśmy ciekawi
      dlaczego? Masz ochotę nas oświecić w tej nurtującej nas kwestii?
    • Gość: mr_misio Zgaduj - zgadula - kto i kiedy napisał.... IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 29.09.04, 11:59
      ... ten tekst? Ciekawe czy komuś to się uda.
      ---
      Dodam, że jest to stały gość tego forum. :)
    • Gość: Max Re: Wyznania 40 latki IP: *.mad.east.verizon.net 29.09.04, 14:14
      Osobiscie, czytajac wszystkie twoje posty, mam wrazenie ze naprawde tesknisz za
      swieza, szalona miloscia a nie za tymi rzeczami ktore chcesz a z mezem nie
      mozesz robic. Zastanow sie tylko co sie stanie jesli ten nowy po jakims czasie
      zrobi sie tez nudny lub uzan ciebie za nudna? Z kim spedzisz druga polowe
      swojego zycia? Ja patrze sie na to z mojego punktu widzenia. Sam mam 42 lata i
      nie chcialbym zaprzepascic tego co z zona przezylem, wychowujac nasze dzieci,
      wspomagajc sobie na wzajem w roznych sytulacjach, przechodzac razem tyle
      radosnych i wiele razy smutnych wydazen itd. Po tylu latach, nawet wiedzac ze
      nasza milosc nie jest tym czym byla 18 temu, pomimo stosunkowej monotonnosci
      naszego zwiazku nie wyobrazam sobie zaprzepaszczenia tego naszego "dorobku w
      przyjazni".

      Kazdy jednak jest inny i twoja sytulacja moze byc zupelnie inna. Przemysl
      jednak swoj nastepny krok uwaznie.
      • Gość: Niewierna Re: Wyznania 40 latki IP: *.chello.pl 29.09.04, 14:34
        Mam 43 lata, niedługo mija moja 20 rocznica slubu. Mąż jest dobrym człowiekiem,
        dobrym mężem (równiez kochankiem) i ojcem trójki naszych dzieci. Z pozoru
        sielanka, ale chyba czegos mi w tym małżeństwie brakowało, bo 2 lata temu
        dopusciłam sie zdrady. Pierwszy raz w życiu! To był dawny znajomy, zobaczyłam
        go ponownie po wielu latach, cudzoziemiec, żonaty i dzieciaty (rowniez dobry
        mąż i ojciec, choć brzmi to cynicznie). Spędzilismy cudowne dni razem, coś
        zaiskrzyło i... stało sie. Minęły dwa lata i moge powiedzieć, że to jest
        miłośc. Widujemy sie rzadko (on mieszka 1500 km ode mnie), ale za kazdym razem
        jest cudownie i to pod kazdym względem. Seks, rozmowy... Ale... Dreczą mnie
        wyrzuty sumienia wobec męża, dzeci, którzy niczego się nie domyslają. Staram
        sie byc dobrą żona, kocham męża, lubię go, ale nie potrafie zrezygnowac z tego
        drugiego. Jest mi potrzebna swiadomośc, że jest, że kocha, że myśli o mnie,
        tęskni... Wiem, ze nigdy nie bedziemy razem. Ani on ani ja nie rzucimy rodziny.
        Wiem tez że krzywdzę męża - gdyby sie dowiedział, jego swiat by runał! Gdybym
        mogła cofnąc czas, chyba bym nie zaczęła tego wszystkiego. I to jest odpowiedź
        dla autorki postu.
        • Gość: Max Re: Wyznania 40 latki IP: *.mad.east.verizon.net 29.09.04, 16:57
          Ja zupelnie rozumie dlaczego to zrobilas. Kazdy odczuwa po jakims czasie ze
          czegos brakuje. Ja walcze z tym bedac zawsze zajety: wedkarstwo, polowania,
          hokej, motor, zajecia z dziecmi, po prostu bez przerwy przebieram nogami. itd.
          Niektorym wiernosc sie udaje niektorym nie.. A moze niektorym udaje sie
          zdrada?? hehe

          NIGDY, PRZENIGDY nie wyznaj tego swojemu mezowi!
          • Gość: Niewierna Re: Wyznania 40 latki IP: *.chello.pl 29.09.04, 22:42
            Wiem, że nie moge powiedziec tego swojemu meżowi. Narazie jest szczęsliwy.
            Czasem strona zdradzajaca stara sie wynagrodzić to co robi swojemu męzowi/zonie
            i jest nawet lepiej niz wczesniej. Czasem myslę, ze jestem nienormalna, bo obaj
            mężczyźni sa mi w jakis sposób potrzebni! czy można kochac obu?!
            • Gość: Max Re: Wyznania 40 latki IP: *.dyn.optonline.net 30.09.04, 01:55
              Jesteś normalna i jeśli uda ci się ukryć swoja tajemnice to nikt nigdy krzywdy
              nie odczuje.

              Życzę ci spokoju i żeby wszystko ułożyło się po twojej myśli.
              Pzdr
              Max
    • mr_misio *** czytam to i uśmiecham się - ale jaja :))))*** 29.09.04, 16:49
    • Gość: Beti Re: Wyznania 40 latki IP: *.hcg.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 29.09.04, 17:16
      Czytam to i....jak by bylo o mnie.Tyle ze ja niemam nikogo na boku.
      Ja na Twoim miejscu bym sprubowala.
    • tellyjelly Re: Wyznania 40 latki 29.09.04, 17:36
      jak najbardziej masz prawo. wytlumacz tylko dzieciom, ktore nie sa juz male, co
      czujesz. ze po prostu pewne rzeczy sie wypalaja naturalnie. polowa zycia..
      mlodosc minela.. masz prawo do spelnionego dojrzalego zycia. po co sie meczyc?
      myslisz ze na prawde dla dobra dzieci?
      jestem "dzieckiem" i jakos mnie to nie rusza. wazne jest spelnienie duzhowe i
      do tego trzeba dazyc roznymi sciezkami.
    • keepersmaid Re: Wyznania 40 latki 29.09.04, 18:56
      Musisz miec pewnosc czego chcesz :)

      Jezeli to konieczne, napisz na kartce co masz do stracenia i co do zyskania
      zakladajac scenariusz 100% optymistyczny i 100% pesymistyczny.
      Ja tak zrobilam, co prawda mialam 5 lat mniej niz ty i nie mialam dzieci... Z
      tym drugim fascynujacym sie nie udalo, nota bene i jestem teraz sama, ale i tak
      uwazam, ze mi lepiej niz z ex-mezem w stanie zycia razem ale osobno.

      No i oczywiscie rozumiem jak mozna wyjsc za kogos bez przyjazni i wspolnych
      zainteresowan bo sama to kiedys zrobilam. Ja bylam po prostu bardzo zakochana,
      tak bardzo, ze nie zastanawialam sie nad cala reszta, na przyklad nad tym co
      bedziemy robic i o czym rozmawiac 5, 10, 15 lat po slubie - okazalo sie, ze o
      niczym (do 10-tej rocznicy zreszta juz nie doszlo, a raczej doszlo tylko
      technicznie, bo bylismy w separacji i ze zlozonym pozwem o rozwod, czyli obeszlo
      sie bez rocznicowych obchodow).

      Zycze szczescia i slusznych decyzji :)
    • she_chameleon Re: Wyznania 40 latki 29.09.04, 19:58
      Masz prawo.
      Wiele razy zastanawiałam się, jak teraz wyglądałoby życie mojej mamy, gdyby
      zdecydowała się na taki krok (a była tego bliska, choć z innych powodów niż
      Twoje). Może byłaby szczęśliwa, a może nie. Ale wiem, że teraz jest
      nieszczęśliwa. Ale teraz już za późno.
      Każdy ma prawo, do szczęścia. A poświęcenie siebie dla innych, też powinno mieć
      jakieś granice (chyba, że ktoś ma aspiracje do zostania świętym).
      Trzymam kciuki.
    • apple33 Re: Wyznania 40 latki 29.09.04, 20:39
      Gość portalu: wiana napisał(a):
      Witaj


      Mnie ciągnęło zawsze do aktywnego życia,
      > którego niestety u boku mego męża nie dane mi było prowadzić.

      Wydaje mi sie, ze tu popelniasz blad. To ze zylas u boku swojego meza nie
      powinno byc tlumaczeniem tego, ze nie spelnialas swoich marzen. Czemu jedno ma
      zaprzeczac drugiemu?

      Przykładnie
      > trwałam u jego boku, wychowywałam dzieci, skończyłam podyplomówkę.Jednak
      > serce me w marzeniach wyrywało sie zawsze gdzieś indziej. Nic nie dały
      > rozmowy z nim o moich marzeniach, potrzebach, czy też chęciach zmiany
      > istniejącego stanu rzeczy.

      Bo trzeba bylo zmienic siebie a nie sytuacje panujaca dookola. Powinnas
      zostawic sobie samej maly obszar "wlasnego swiata", do ktorego nie maja dostepu
      ani dzieci ani partner.

      > Serce me zaczęło się radować, a w życie wkradł się promym szczęścia.

      Ale czy to szczescie to jest to czego zawsze szukalas? Czy jestes szczesliwa bo
      podazasz za swoimi marzeniami?
      Nie sadze. Nie chcialas rady, ale mimo wszystko napisze. Dopoki nie jestes
      szczesliwa sama z soba, nie bedziesz szczesliwa z nikim innym niezaleznie czy
      ze swoim mezem czy nowym partnerem. Jezeli chcesz odejsc, to odejdz od meza i
      wtedy zobacz czy potrafisz byc szczesliwa SAMA ZE SOBA. Jesli tak zwiaz sie z
      kimkolwiek chcesz.

      Czy kobieta 40-letnia, ma prawo jeszcze myśleć o
      > szczęściu i miłości, za która teskniła całe życie?

      Wg mnie jestes bardzo mloda (choc sama jestem troche mlodsza od ciebie)i prawo
      do sczescia masz zawsze. Tylko dobrze sie zastanow za czym tak naprawde
      tesknilas? Za innym facetem niz twoj maz, czy za innym zyciem, aktywnym,
      spelnianiem swoich marzen. To sa zupelnie dwie rozne rzeczy.


      pzdr
      Ania
      • mr_misio W koncu ktoś dokonał trafnej analizy... 29.09.04, 20:47
        tego bełkotu :)))
    • wera91 Re: Wyznania 40 latki 29.09.04, 22:05
      Wiana sie gdzies podziala. Pewnie dlatego,ze nie chciala rad a tylko podzielic
      sie z nami. jednak ja czuje potrzebe ,aby cos napisac. Bylam w bardzo podobnej
      sytuacji.Jestem w podobnym wieku.Moje malzenstwo to ruina, ale trwam-dla dzieci
      troche z tchorzostwa, troche z braku wyjscia.Ale inni faceci dotad mnie nie
      interesowali,chociaz okazje byly. Nie chcialam tylko antidotum.To bez sensu.
      Tez spotkalam swoja dawna milosc po latach, byly konsekwencje w postaci
      dalszych kontaktow typu maile, sms-y i telefony. Tez nie chcielismy burzyc
      naszych dotychczasowych ukladow. Z jego slow i listow bilo takie uczucie,ze az
      sie zachlysnelam. Zakochalam sie . Bezrozumnie, do konca. Po pol roku , przed
      ustalonym spotkaniem, on zwyczajnie uciekl. Bez slowa. Jednego.Zostawil mnie z
      bolem i w apogeum uczuc.
      Wiana, czy jestes pewna swojej nowej milosci? Nie badz pewna. WCALE go nie
      znasz. To Tobie sie tak wydaje, ze go znasz. Nie angazuj sie tak jak ja,bo
      skonczy sie to cierpieniem. Zaluje, ze go spotkalam. Przedtem znalam swoje
      zycie i niczego sie juz nie spodziewalam.
    • Gość: jabłonka Re: Wyznania 40 latki IP: 62.244.133.* 30.09.04, 08:59
      Wg. mnie szkoda marnować życie z kimś, z kim nic Cię nie łączy. Jesteś jeszcze
      młoda, masz drugie 40 lat przed sobą. czy chcesz je spędzić z mężem? Dzieci
      masz już duże, lada moment same odejdą, najpierw na studia, potem założą
      rodzinę, a ty zostaniesz sama. Nawet jeśli nie uda ci się z tym "drugim" to
      co.Będą następni. Jeśli chodzi o brak aktywności i poczucie marnowania życia -
      to jest w tym i twoja wina. Kto powiedział, że nie możesz sama zapisać się na
      kurs np. nurkowania, że nie możesz pojechać na weekend w Bieszczady ( np z
      dziećmi czy z koleżanką?), że nie możesz sama pójść do kina czy na jakąs
      wystawę? Dałaś się ściągnąć mężowi do jego poziomu - czyli ciepłe kapcie i TV.
      Pytasz się czy 40 - letnia kobieta ma prawo do... Kobieto jesteś jeszcze młoda.
      I jak wspomniałam całe życie przed Tobą. Nawet 80-latka ma prawo do
      szczęścia.
    • sklonowana40 Re: Wyznania 40 latki 30.09.04, 09:24
      Masz prawo i nie mysl za duzo, nawet jesli nie bedzie to dozgonny uklad. Zycie
      jest za krotkie, zeby je stracic na watpliwosci. Jesli nie skrzywdzisz nikogo
      (maz sie nie dowie, a kolega nie jest zonaty), to pozwol sobie na to, co jest
      dla Ciebie szczesciem. Ja sama zbyt dlugo sie zastanawialam i mam swiadomosc
      tego, ze przegalam pare lat, a taka swiadomosc po 40 nie jest przyjemna.
      Pozdrawiam i zycze odwagi

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka