galomis 30.09.04, 11:28 1Moja macica moja sprawa 2Ewentualną aborcją nikogo nie krzywdzę 3Kilkutygodniowy płód nic nie czuje 4Lepiej wyskrobać niż oddać do domu dziecka. I tyle. Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
Gość: P.S.J. Re: Moje argumenty za aborcją IP: *.itpp.pl 30.09.04, 11:35 1) płód w 50% jest własnością ojca 2) możesz ewentualnie ojca chcącego mieć dziecko 3) fakt 4) adoptujący mogą się nie zgodzić z tobą IMHO aborcja bez PISEMNEJ zgody ojca na zabieg powinna być bezwzględną podstawą do orzeczenia (na wniosek ojca, oczywiście) rozwodu z winy matki. Czyli majątek zostaje przy ojcu. Odpowiedz Link Zgłoś
reniatoja Re: Moje argumenty za aborcją 30.09.04, 11:37 Gość portalu: P.S.J. napisał(a): Płód nie jest niczyją własnością. > > IMHO aborcja bez PISEMNEJ zgody ojca na zabieg powinna być bezwzględną podstawą > > do orzeczenia (na wniosek ojca, oczywiście) rozwodu z winy matki. Czyli majątek > > zostaje przy ojcu. A jezli ojciec to nie mąż? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: P.S.J. Re: Moje argumenty za aborcją IP: *.itpp.pl 30.09.04, 11:44 > Płód nie jest niczyją własnością. To kwestia światopoglądowa... A ja odpowiadałem przedmówczyni w tonie JEJ wypowiedzi. Jak już gramy we "własność płodu", to grajmy fair. > > zostaje przy ojcu. > > A jezli ojciec to nie mąż? > Wówczas oczywiście rozwodu nie ma, chyba że kobieta nie przyzna sie do innego ojca - bo gdyby dziecko się urodziło, to na mocy domniemania prawnego mąż zostałby uznany ojcem i musiałby np. płacić alimenty przy rozwodzie. A skoro mąż przejmuje obowiązki biol. ojca, to musi przejmować także prawa. Odpowiedz Link Zgłoś
reniatoja Re: Moje argumenty za aborcją 30.09.04, 11:49 Gość portalu: P.S.J. napisał(a): > > Płód nie jest niczyją własnością. > > To kwestia światopoglądowa... A ja odpowiadałem przedmówczyni w tonie JEJ > wypowiedzi. Jak już gramy we "własność płodu", to grajmy fair. Aha. No to zgadzam sie. > > > > > A jezli ojciec to nie mąż? > > > > Wówczas oczywiście rozwodu nie ma, chyba że kobieta nie przyzna sie do innego > ojca - bo gdyby dziecko się urodziło, to na mocy domniemania prawnego mąż > zostałby uznany ojcem i musiałby np. płacić alimenty przy rozwodzie. A skoro > mąż przejmuje obowiązki biol. ojca, to musi przejmować także prawa. To mi sie podoba, logiczna argumentacja, duzo lepsza niz argumenty za aborcja z pierwszego postu. Choc generalnie rozmówka czysto akademicka. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: P.S.J. dyskusje na forum zawsze są akademickie (n/t) IP: *.itpp.pl 30.09.04, 11:56 Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mia Re: Moje argumenty za aborcją IP: 213.17.175.* 30.09.04, 11:58 Orzeczenie winy nie ma nic wspólnego z podziałem majątku. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: P.S.J. Re: Moje argumenty za aborcją IP: *.itpp.pl 30.09.04, 12:00 Dobra, moje uproszczenie. Ale rozwód orzekany z winy kobiety. Pasi? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mia Re: Moje argumenty za aborcją IP: 213.17.175.* 30.09.04, 12:00 Pasi. OK. Odpowiedz Link Zgłoś
reniatoja Re: Moje argumenty za aborcją 30.09.04, 11:36 galomis napisała: > 1Moja macica moja sprawa ale nie pozbywasz sie macicy tylko plodu. Pozbadz sie swojej macicy i nie bedziesz musiala stosowac aborcji. > 2Ewentualną aborcją nikogo nie krzywdzę ewentualnym zabiciem noworodka kogos krzywdzisz? > 3Kilkutygodniowy płód nic nie czuje co to ma do rzeczy? strzalu w glowę tez nie poczujesz. Poczeaj az sie urodzi i zastrzel. Tego nie zrobisz. ciekawe dlaczego. > 4Lepiej wyskrobać niż oddać do domu dziecka. trzeba by zapytac dzieci z domu dziecka, czy wolalyby, zeby ich mamusie je wyskrobaly. > I tyle. mało. I słabe argumenty. Odpowiedz Link Zgłoś
maretina Re: Moje argumenty za aborcją 30.09.04, 11:38 zaden z tych argumentow do mnie nie przemawia. Odpowiedz Link Zgłoś
reniatoja Re: Moje argumenty za aborcją 30.09.04, 11:39 Moich? Ja nie argumentuje. Odpowiedz Link Zgłoś
maretina Re: Moje argumenty za aborcją 30.09.04, 11:40 reniatoja napisała: > Moich? Ja nie argumentuje. nie, autora watku;) zgadzam sie z Toba:) Odpowiedz Link Zgłoś
galomis Re: Moje argumenty za aborcją 30.09.04, 11:56 Moja macica ,mój płód moja sprawa-nikomu nic do tego bo to JA będę ponosić konsekwencje,a jeżeli nie jestem gotowa to JA mam prawo dokonać wyboru.Łatwo jest oburzać się znad klawiatury,bronić dzieci nienarodzonych niż narodzonych.Cóż obrońcy życia poczętego,interesują się tylko płodem,to co później dzieje się z dzieckiem i kobietą ich nie interesuje,w końcu to nie ich sprawa urodziła to niech sobie radzi... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: P.S.J. Re: Moje argumenty za aborcją IP: *.itpp.pl 30.09.04, 11:59 Czyli sugerujesz, że ojciec dziecka nie ma do niego żadnych praw? Ok. Rozwinę twoją myśl - zlikwidujmy także 1) alimenty na samotne matki z dziećmi 2) urlopy "tacierzyńskie" dla odciążenia kobiet od zajmowania się dzieckiem 3) odpowiedzialność cywilnoprawna ojca za czyny niedojrzałych dzieci - niech odpowiada tylko matka swoim majątkiem Podoba ci się taka wizja? Chyba tak, bo przecież to "twoja sprawa", i "dzieckiem i matką nikt się nie interesuje". Prpoponuję zatem, by FAKTYCZNIE nikt, kto nie ma akurat takiego kaprysu, się nimi nie interesował. Odpowiedz Link Zgłoś
galomis Re: Moje argumenty za aborcją 30.09.04, 12:03 Za dużo ckliwych programów w telewizji się naoglądałeś:alimenty na samotne matki z dziećmi-czy ty w ogóle wiesz jakie to są śmieszne sumy,urlopy"tacierzyńskie"to niestety nadal w Polsce fikcja.A co do praw ojca,gdyby panowie brali na siebie odpowiedzialność aborcji byłoby znacznie mniej,niestety często się zdarza że to niedojrzały tatuś kręci nosem na niezaplanowaną ciążę:( Odpowiedz Link Zgłoś
maretina Re: Moje argumenty za aborcją 30.09.04, 12:06 galomis napisała: > Za dużo ckliwych programów w telewizji się naoglądałeś:alimenty na samotne mat > ki z dziećmi-czy ty w ogóle wiesz jakie to są śmieszne sumy,urlopy"tacierzyński > e"to niestety nadal w Polsce fikcja.A co do praw ojca,gdyby panowie brali na si > ebie odpowiedzialność aborcji byłoby znacznie mniej,niestety często się zdarza > że to niedojrzały tatuś kręci nosem na niezaplanowaną ciążę:( z tym niedojzalym facetem zyjesz... jak wiesz jego nidojzalosci to po co z nimjestes? wiadomo, ze nikogo sie do konca nie pozna, ze kazdy moze zawodzic, nawet w takiej chwili, ale to juz niestety czesciowo wina nas samych. czesto wiemy, ze jestesmy z poparancami a mimo to, tkwimy w tych zwiazkach i bzykamy sie tymi popaprancami. poczytaj watki na forum, zobaczysz jak ta postawa jest powszechna. poza tym jest antykoncepcja. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: P.S.J. Re: Moje argumenty za aborcją IP: *.itpp.pl 30.09.04, 12:12 No to przecież proponuję rozwiązanie - prawo do aborcji. Ale niech żadna kobieta nie ośmieli się prosić (prawnie, czyli przy pomocy przepisów) państwa ANI OJCA o pieniądze. Jej dziecko - jej i tylko jej odpowiedzialność. Jej prawo - jej obowiązki. Pasi? Odpowiedz Link Zgłoś
maretina Re: Moje argumenty za aborcją 30.09.04, 12:02 galomis napisała: > Moja macica ,mój płód moja sprawa-nikomu nic do tego bo to JA będę ponosić kons > ekwencje,a jeżeli nie jestem gotowa to JA mam prawo dokonać wyboru.Łatwo jest o > burzać się znad klawiatury,bronić dzieci nienarodzonych niż narodzonych.Cóż obr > ońcy życia poczętego,interesują się tylko płodem,to co później dzieje się z dzi > eckiem i kobietą ich nie interesuje,w końcu to nie ich sprawa urodziła to niech > sobie radzi... > czesc konsekwencji Ty poniesiesz, nie wszystkie, Ty bedziesz zyla dalej podczas gdy ktos zginie. nie mamy prawa zeby wydawac na kogos wyrok. to fundament mojego swiatopogladu w tej kwestii. a dalsza czesc o tym, ze kobieta urodzi i nikt sie nie interesuje itd uwazam za poulizm najczystrzej klasy. po drugie nie chcesz zeby tu panstwo ingerowalo w Twoja prywatnosc, ale gdy chodzi o zdobycie kasy, to juz masz argument " bopanstwo nie da". pansttwo nie jest ojcem nie niest matka, moze pomagac jedynie. jesli jestes odpowiedzialna, to wiesz, ze z seksu moga sie poczac dzieci, jesli to wiesz albo unikaj selsu albo sie zabezpiecz. amen Odpowiedz Link Zgłoś
galomis Re: Moje argumenty za aborcją 30.09.04, 12:04 Gdyby państwo dawało aborcji byłoby mniej,a teraz państwo zabrania i nie daje,czyli masz urodzić i radź sobie sama Odpowiedz Link Zgłoś
maretina Re: Moje argumenty za aborcją 30.09.04, 12:08 galomis napisała: > Gdyby państwo dawało aborcji byłoby mniej,a teraz państwo zabrania i nie daje,c > zyli masz urodzić i radź sobie sama a przed urodzeniem dzicka to niby panstwo mi w czyms pomaga? tez sobie radze sama, palcem nikt mi nie kiwa. powtarzam jeszcze ra: to nie panstwo plodzi dzieci. dlatego odpowiedzialnosc za dzieci biora rodzice, panstwo jedynie moze ich w tym wspierac na tyle na ile je stac. Odpowiedz Link Zgłoś
kohol Re: Moje argumenty za aborcją 30.09.04, 13:34 reniatoja napisała: > > 2Ewentualną aborcją nikogo nie krzywdzę > ewentualnym zabiciem noworodka kogos krzywdzisz? Tak. Bo jest kwestia bólu i świadomości. Krzywda jest pojęciem w dużej mierze subiektywnym. Masochista jest bity, ale tak chce, więc nie dzieje mu się krzywda. Jesli płód nie czuje, to jak możemy mówić o jego krzydzie? Odpowiedz Link Zgłoś
blanchet Re: Moje argumenty za aborcją 30.09.04, 11:55 ludzie którzy mówią "moje....(coś tam) moja sprawa" sami się oszukują Czy stać Cię, czy jesteś zdolna do samodzielnego zycia bez społeczeństwa? czy też otaczasz się wianuszkiem zależności różnego rodzaju z innymi ludźmi? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Fema Re: Moje argumenty za aborcją IP: *.d.pppool.de 30.09.04, 12:03 Plod czuje, tak samo jak Ty. Kiedys byla taka teoria, ze zwierzeta nic nie czuja... Aborcja mozesz skrzywdzic siebie (wyrzuty sumienia) oraz ojca dziecka. Mozesz ale nie musisz. Zreszta podjecie tej decyzji to nie dylemat typu: kupic sobie buty czy nie? Pod pozostalymi dwoma punktami moge sie podpisac. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mia Re: Moje argumenty za aborcją IP: 213.17.175.* 30.09.04, 12:07 Słabe argumenty, niestety. Tak naprawdę, jedynym argumentem przemawiającym do mnie jest zniesienie zakazu z powodu tysięcy pokątnych aborcji (czym nie jest zainteresowane środowisko medyczne, bo to duzo kasy). Czyli zakaz jest, ale nie dlatego, że ktoś ma moralne zastrzeżenia, tylko dlatego, ze pewne silne srodowisko jest nim zainteresowane. całe to gadanie to mydlenie ludziom oczu, bo aborcje są dokonywane tylko zeszły do podziemia. A tek naprawdę, to aborcja jako taka zależy TYLKO od sumienia przyszłej matki, widziałam kobietę, która twierdziła, że nie usunęłaby nawet dziecka poczętego na skutek gwałtu. Po prostu dla niej dziecko to dziecko, i już. Jesli jakaś kobieta bedzie chciała usunać, to usunie niezależnie od istniejącego zakazu, tylko zrobi to po prostu drozej. Odpowiedz Link Zgłoś
jsolt Re: Moje argumenty za aborcją 30.09.04, 12:28 galomis napisała: > 1Moja macica moja sprawa > 2Ewentualną aborcją nikogo nie krzywdzę > 3Kilkutygodniowy płód nic nie czuje > 4Lepiej wyskrobać niż oddać do domu dziecka. > I tyle. i ci..a też twoja, trzeba uważniej z niej korzystać i wtedy nie ma dylematu... Odpowiedz Link Zgłoś
maretina Re: Moje argumenty za aborcją 30.09.04, 12:45 jsolt napisała: > i ci..a też twoja, trzeba uważniej z niej korzystać i wtedy nie ma dylematu... alez Ty jestes konkretna!:) Odpowiedz Link Zgłoś
jsolt Re: Moje argumenty za aborcją 30.09.04, 12:54 bo ja, rozumiesz, czasu nie mam żeby to w słowa ubrać... nie dość, że do roboty przyszłam to jeszcze pracować każą, skandal!!! :)) Odpowiedz Link Zgłoś
maretina Re: Moje argumenty za aborcją 30.09.04, 12:57 jsolt napisała: > bo ja, rozumiesz, czasu nie mam żeby to w słowa ubrać... nie dość, że do roboty > > przyszłam to jeszcze pracować każą, skandal!!! :)) heheh, ja lubie swoja prace..... a to czy moge byc w danej chwili tu na forum czy nie zalezy od jasniepansta dziennikarzy. ostatnio maja lenia w dupie, to ja pisze:) Odpowiedz Link Zgłoś
grogreg Re: Moje argumenty za aborcją 30.09.04, 13:14 galomis napisała: > 1Moja macica moja sprawa Prawda > 2Ewentualną aborcją nikogo nie krzywdzę Dziecko, ojciec. > 3Kilkutygodniowy płód nic nie czuje Wiesz to z autopsji? > 4Lepiej wyskrobać niż oddać do domu dziecka. > I tyle. Bzdura. Odpowiedz Link Zgłoś
fiolka44 Re: Moje argumenty za aborcją 30.09.04, 13:48 durna jesteś. i egoistyczna. bez wyobrażni. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: elfik Re: Moje argumenty za aborcją IP: 62.233.193.* 15.10.04, 03:55 masz rację,ale pomijasz względy etyczne... Odpowiedz Link Zgłoś