Dodaj do ulubionych

Finanse w związku

29.12.20, 23:00
Ten wątek już pewnie był poruszany, ale zapytam:
Jak sprawiedliwie podzielić koszty w związku? Od roku mieszka ze mną mój chłopak w moim mieszkaniu. Dokladał się do rachunków 250 zł i czasem robił zakupy. Ponieważ wszystkie rachunki poszły w górę, zasugerowałam żeby zwiększyć kwotę jego udział i w budżecie o 50 zł. Dodam, że oboje pracujemy i mamy zbliżone dochody, ale zupełnie inne podejście do finansów. Czy to zbyt duże oczekiwania od dorosłego mężczyzny?
Obserwuj wątek
    • tt-tka Re: Finanse w związku 30.12.20, 00:24
      A ile wynosila w chwili jego wprowadzenia sie i ile wynosi obecnie comiesieczna platnosc ? calosciowo - czynsz, woda, prad, net, wywozka sieci itd ?
      Co znaczy "czasem robil zakupy" ? jak czesto i czy spozywke, czy tez srodki czystosci, domowa chemie, papier toaletowy ?
      Sprawiedliwie to roznie sobie ludzie ustalaja, moze byc po polowie lub proporcjonalnie do zuzycia albo jeszcze inaczej. Nie wiemy, jaki procent platnosci pokrywa te 250 czy nawet 300 zl.
      • obrotowy istotnie - sprawiedliwie na rozne sposoby. 30.12.20, 03:08
        tt-tka napisała:
        > Sprawiedliwie to roznie sobie ludzie ustalaja, moze byc po polowie lub proporcj
        > onalnie do zuzycia albo jeszcze inaczej. Nie wiemy, jaki procent platnosci pokr
        > ywa te 250 czy nawet 300 zl.


        istotnie - sprawiedliwie na rozne sposoby.

        jezeli zarabiaja podobnie - to po rowno

        a jezeli jedna ze stron zarabia wiecej - to powinna i wiecej sie dokladac.
      • rita03 Re: Finanse w związku 30.12.20, 06:36
        Przed wprowadzeniem się chłopaka, rachunki za czynsz i media wynosiły około 600 zł. Teraz, to już prawie 700 zł. Dodam, że ja dokładam jeszcze ratę kredytu za mieszkanie około 550 i nigdy bym go tym nie obciażała ( to oczywiste). Właśnie, zakupy generalnie robię ja, ale czasem np. raz w miesiącu to chłopak płacił za drobne zakupy spożywcze. Nigdy nie kupuje tzw. Chemii gospodarczej - proszkow, detergentów itp. Szczerze, to zawsze czuję dyskomfort gdy wkładam do koszyka jakieś rzeczy, podczas tych jego zakupów, a wynika to z opowieści o jego wcześniejszych związkach, gdzie jego była dziewczyny były "pazerne na kasę". W zasadzie nigdy się z nim nie rozliczałm za zakupy, choć czasem czułam że nasz wkład jest nierówny, ale on żył skromniej, oszczędniej i ok. Ale uważam, że za rachunki powinien sie dokładać.
        Dodam jeszcze, że mam nastoletniego syna na którego dostaję najniższe alimenty i 500 +. On też że swojej wypłaty płaci alimenty na syna 600 zł.
      • rita03 Re: Finanse w związku 30.12.20, 06:56
        Wcześniej rachunki wynosiły około 600 zł A teraz prawie 700. Ja płacę dodatkowo ratę kredytu za mieszkanie 550 zł i tym oczywiście go nie obciążam. Dodam, że ja mam nastoletniego syna, na którego dostaję najniższe alimenty i 500 +, a partner ma też jedno dziecko na które płaci 600 zł alimentów.
        Zakupy, takie do których ja dokładam coś spożywczego do koszyka, robi średnio raz w miesiącu i nigdy nie jest to nic z chemii gospodarczej itp. Zawsze czuję dyskomfort gdy dokładam coś do koszyka, gdy on płaci, bo wielokrotnie opowiadał o dziewczynach z poprzednich związków " pazernych na kasę". I po mimo że mam świadomość, że na życie dokładam znacznie więcej, to nigdy nie rozliczam się za zakupy. Może trochę z obawy, żeby nie być posądzaną o to że chcę go wykorzystać, oraz dlatego że zorientowałam się że mój partner żyje po prostu skromniej. I ok, ale uważam że do rachunków powinien sie dokładać.
        • tt-tka Re: Finanse w związku 30.12.20, 10:05
          A nie, skoro z wami mieszka twoj syn, o czym nie wspominalas wczesniej, to pan rachunkow powinien placic jedna trzecia. Natomiast co do zakupow - wez ty zbieraj paragony przez miesiac, a potem podlicz, ile kosztuje jedzenie, srodki czystosci, plyn do naczyn/zmywarki, papier do klopa i tym podobne. Jakos podejrzewam, ze wiecej niz czynsz i rachunki i ze karmisz i opierasz pana za swoje. Kosztem wlasnego dziecka.
    • eriu Re: Finanse w związku 30.12.20, 13:23
      On czasem robi zakupy? A on też czasem żre i tylko czasem używa mydła i papieru toaletowego?

      Chyba coś tutaj jest nie tak. Musicie przegadać temat partycypacji jego w kosztach utrzymania. Jeśli mieszka z Tobą syn to rachunki za mieszkanie na pół nie powinny być dzielone jeśli Twój facet ma nie utrzymywać Twojego syna. Ewidentnie nie przegadaliście jak mają wyglądać finansowe kulisy Waszego życia.

      Ojejku, z jego opowieści wynika, że jego byłe były "pazerne na kasę" a z Twojej opowieści wynika, że koleś się dobrze ustawił: prawie nic nie płaci, prawie zakupów nie robi a jak robi to Ty się boisz dorzucać do koszyka. Ot się chłop ustawił, że nie wynajmuje, kredytu nie ma, zakupów prawie robić nie musi a żyje jak pączek w maśle.
      • horpyna4 Re: Finanse w związku 30.12.20, 13:41
        Najlepiej stworzyć "wspólną kasę" tylko do wydatków mieszkaniowo-żywieniowo-sanitarnych. Oszacuj, ile mniej więcej wydajecie. Ty wpłacasz co miesiąc (niekoniecznie co miesiąc, ale zawsze oboje jednocześnie) dwa razy tyle, co on, skoro mieszka z wami Twój syn. I zbieracie rachunki ze sklepów, żeby kontrolować wydatki z tej kasy. Jeżeli zniknie coś ponad rachunki, to będziesz wiedzieć, że pan coś po cichu wydał na swoje potrzeby.

        Jeżeli panu nie spodoba się ta forma rozliczeń, to najlepiej wystawić go za drzwi razem z całym osobistym inwentarzem. Po prostu nie warto robić z siebie frajera.
      • rita03 Re: Finanse w związku 30.12.20, 23:11
        Faktycznie, nie przegadalismy tego. Wiecie jak to jest, człowiek zakochany nie myśli takimi kategoriami. Chce się spędzać jak najwięcej czasu razem i nie rozstawać się. Potem naturalną drogą dajesz klucze, robisz miejsce w szafie na jego rzeczy i jest sielanka. Ale ten etap zauroczenia już minął i mi to doskwiera.
        • eriu Re: Finanse w związku 02.01.21, 00:22
          Nie, nie wiem jak to jest. Mimo zakochania i szybkiej decyzji o zamieszkaniu razem dogadaliśmy zasady domowego budżetu. Składka na budżet była jasna i jak się sytuacja zmieniała z jakiegoś powodu to zawsze było to przegadane i uwzględnione w kosztach.

          W życiu bym się nie zgodziła na takie waletowanie na zasadzie "czasem zrobię zakupy". Brzmi jakby to był jakiś człowiek z problemami życiowymi, którego przygarnęłaś żeby go odciążać finansowo i on czasem kurtuazyjnie robi zakupy żeby nie było, że się nie dokłada.

          Jeśli nie jesteście w stanie przy sielance gadać o takich kwestiach to kiedy będziecie? Przy problemach jest już złość. Pieniądze to jedna z głównych przyczyn kłótni w związkach.
          • rita03 Re: Finanse w związku 02.01.21, 07:25
            Tak, masz rację, że pieniądze to jeden z głównych problemów w związkach. Wiem to, bo podobny błąd popełniłam w małżeństwie.
            Chciałam uniknąć tego w tym związku, ale nie udało się. Może trochę po części z powodu różowych okularów, które przesłoniły zdrowy rozsądek, może z powodu lęku przed samotnością, może małej asertywności... I pewnie wszystko po trochu. No jak wspomniałam, te jego opowieści o innych, które były pazerne na kasę.
            Trochę masz racji, że wzięłam sobie faceta z problemami. Myślałam, że skoro jest trzy lata po rozwodzie, ma już rozwiazane wszystkie swoje problemy. A okazało się, że wciąż nie zrobili podziału majątku. Mieszkał sam w domu, który był za drogi na jego możliwości i to chyba spowodowało, że na jedzenie przeznacza minimalne kwoty. Dopiero niedawno, dogadał się w sprawie domu, ale do całkowitego załatwienia podziału jeszcze daleko. Rozprawa miała być w marcu 2020 ale się nie odbyła i nie ma jeszcze terminu.
            To wszystko wiedziałam, oraz to, że jest bardzo oszczędny. Ale mam orientację ile zarabia i wiem że mógłby w większym stopniu partycypowac w kosztach życia.
            Mam wrażenie, że świadomie lub nie, ale mnie wykorzystuje. Wczoraj dopiero to do niego dotarło, gdy mu powiedziałam, ile ja wydaję miesięcznie na zakupy i przypomnmiałam kilka ostatnich jego rachunków. Sam przyznał, że słabo wypadło to porównanie, ale nie miał świadomości.

            Właśnie wczoraj wieczorem zaczął się jego weekend z synem, więc do niedzieli będziemy wieczorem będziemy we czwórkę. Może to dobry czas żeby zrobił zakupy dla wszystkich przynajmniej na tę dwa dni.
            Choć sam może jeść naprawdę " byle co", to swojemu synowi lubi czasem dogodzić ( i tu dodam, żeby być sprawiedliwą, że za swoje).

            Na pewno musimy spróbować jeszcze raz ustalić podział wydatków. Wszystkich.
            1/3 opłat za mieszkanie ( oprócz kredytu) i 1/ 3 kosztów za zakupy, a gdy jest z nami jego syn, to nawet więcej.


            • rita03 Re: Finanse w związku 02.01.21, 07:30
              Dużo mi dały Wasze opinie.
              Przyznam szczerze, że chciałam się zorientować, czy sprawiedliwie będzie oczekiwać połowy kosztów rachunków(700 zł), czy 1/3. Zupełnie nie brałam pod uwagę, że to grosze w porównaniu z kwotą za tzw. wikt i opierunek.
              Wyszło na to, że utrzymywałam go nie tylko ja, ale też poniekąd mój syn ( z alimentów i 500 plus).
              • krokodil123 Re: Finanse w związku 02.01.21, 08:24
                Szczerze nie obraź się. Ten facet albo ma jakieś zaburzenia jak pisano wcześniej, albo celowo cię wykorzystuję. Nie może nie mieć pojęcia bo chodzi do sklepu u widzi ceny. Jak się nie zna lub nie wie to by się spytał ciebie ile życie kosztuje. Ale on nie miał takiego zamiaru. Dalej napiszę...a co on dla twojego dziecka nawet cukierka czy czekoladki nie kupił a prezent na urodziny, na święta, był z chłopakiem na kino...może mecz. Przez ten czas byłyście na randki typu kawiarnia, restauracja a jak wakacje? Co dostałaś pod choinkę?
                On ma dom a co się z tym domem dzieje- kto płaci tam rachunki i nie ostatnie dlaczego się rozwiódł.

                Ostatnie zakupy to miałam rachunki po 500 PLN i to nie szampan i prezenty a miód, orzechy inne bakalie. wędliny, mięso, sery, olej z oliwek..... Zaznaczę że nie kupuje nie stać mnie na najdroższe produkty typu najdroższe ryby, sery czy wedluny czy nawet owoce, raczej kupuje że średniej polki. Ceny teraz jak z kosmosu.
                • rita03 Re: Finanse w związku 02.01.21, 09:14
                  Prezenty na urodziny, czy święta, to ustaliliśmy że kupujemy sobie za około 100 zł. Wyjścia do restauracji, zdarzały się, ale rzadko. Po pierwsze pandemia, po drugie, wiem że to dla niego może być zabytek. Jak mam ochotę to to zapraszam i tyle. On z własnej inicjatywy zabrał mnie na rocznicę do takiej burgerowni vege. Dom stał pusty od roku, a atualnie wraca tam była żona z dzieckiem. Płacił tam śmieci i podatek od nieruchomości i jakąś stałą opłatę za prąd. Na pół z byłą żoną. Teraz ona tam wraca, więc już nie płaci.
                  • eriu Re: Finanse w związku 02.01.21, 09:42
                    Przy tym ile on na Tobie zaoszczędził to on się powinien do restauracji zabierać. To jakieś dziecko jest nieporadne czy jak?

                    Dom stał pusty przez rok jak on miał niby problemy finansowe? Przecież można było wynająć jak go nie było stać na utrzymanie domu a tak to przecież dom stał pusty a płacić było trzeba.
              • tt-tka Re: Finanse w związku 02.01.21, 10:24
                rita03 napisała:

                > Dużo mi dały Wasze opinie.
                > Przyznam szczerze, że chciałam się zorientować, czy sprawiedliwie będzie oczeki
                > wać połowy kosztów rachunków(700 zł), czy 1/3. Zupełnie nie brałam pod uwagę, ż
                > e to grosze w porównaniu z kwotą za tzw. wikt i opierunek.
                > Wyszło na to, że utrzymywałam go nie tylko ja, ale też poniekąd mój syn ( z ali
                > mentów i 500 plus).

                DOKLADNIE.
                za to towarzystwo na spacerach i ozdabianie kanapy gosc kasuje cie co miesiac na kilkaset zetow. przy czym obstawiam, ze te kilkaset to blizej siedmiu setek niz czterech. Utrzymanek i to jeszcze z pretensjami, co nawet na pozafinansowych polach nie nadrabia.
                I nie ludz sie, ze bedzie lepiej, nawet jak porozmawiacie. Imo nie bedzie. Jesli on nawet z wlasnym dzieckiem nie jest w stanie wyjsc gdzies czy cos mu zafundowac, tylko spotkania opedza TWOIM obiadem...
            • eriu Re: Finanse w związku 02.01.21, 09:48
              "Nie miał świadomości", nie załatwił podziału majątku trzy lata po rozwodzie, mieszkał w domu na który go nie było stać. Dziewczyno uciekaj z tego związku i to katapultą! To jest jakiś miamulek do opieki czy dorosły mężczyzna? Ty masz swoje życie i swoją odpowiedzialność za siebie i swojego syna, także finansową. Po co Ci taki pasożyt co albo nie chce albo nie umie? Jak będziecie brnąć w ten związek to cała odpowiedzialność finansową będzie na Tobie i będziesz go musiała cały czas pilnować. Chcesz go całe życie pilnować? Jak seks jest dobry to go wystaw za drzwi i spotykacie się u niego na seks ale to co piszesz to jest jakiś dramat. To 5-latek w skórze mężczyzny albo bardzo zręczny manipulator.
    • tt-tka Re: Finanse w związku 30.12.20, 14:15
      Podsumowujac - pan daje ci 250, raz/mies robi zakupy, niechby nawet za 50 zl i niechby zaczal ci dokladac te 50 zeta wiecej. jego koszty utrzymania to 350 zl.
      Pod slowem, nie znam doroslej osoby, ktora by za te kwote zdolala mieszkac, wyzywic sie, umyc i oprac.
      ty lepiej podlicz, ile do pana miesiecznie dokladasz i te sume zacznij odkladac na potrzeby syna lub/i wlasne.
      • obrotowy A nanse u Ciebie :) 30.12.20, 15:32
        tt-tka napisała:
        Kompromis - PiS ma wypierdalac. Ale moze to zrobic nie w podskokach


        zrobi to, ale najwczesniej w 2023 i tylko wtedy , gdy sie sprezysz i naprezysz.
      • rita03 Re: Finanse w związku 30.12.20, 16:09
        W kwestii zakupów spożywczych będzie ciężko się dogadać , bo on zyje bardzo oszczędnie i przywykł do prostego i taniego jedzenia. Np. na obiad wystarczy worek kaszy i sos z paczki, a ja prowadzę normalny dom.... mięso, ryby warzywa, owoce i jogurty. Tak było wcześniej, zanim z nami zamieszkał. Oczywiście, zwracam uwagę na ceny, ale kupuję co trzeba, mam nastolatka który rośnie i potrzebuje w miarę zdrowo się odżywiać. Więc partner je to co gotuję ja, ale gdy sam ma ochotę sobie coś przyrządzić to są to zawsze najtańsze produkty. Nigdy nie liczyłam ile ja wydaję na zakupy, a ile on, ale wydaje mi się, że 300 zł na rachunki, chemię gospodarczą i jedzenie które ma do dyspozycji i z którego chętnie korzysta to nie jest dużo. Czy przesadzam?
        • tt-tka Re: Finanse w związku 30.12.20, 17:30
          Przesadzasz. W druga strone. To jest duzo za malo.

          Rachunki to czynsz, woda, ogrzewanie, wywoz smieci, gaz, prad... ile wynosi jedna trzecia za calosc ? 200, 250 ?

          A mydlo, srajtasma, proszek do prania, plyn do zmywania, do okien, podlog ? a koszt tego, co on zjada z tego, co TY gotujesz ? kasza i sos, tez cos - herbaty ani kawy nie pija, nie bierze soli, cukru i innych ? chleba, masla, dodatkow ?
        • obrotowy ustalilismy juz :) 30.12.20, 17:33
          z w Twojej sytuacji Pan ponosi 1/3 wszystkich kosztow zycia

          (kredyt splacasz Ty, bo to Twoje mieszkanie)

          ale co do sprzatania i spraw prawnych, biurokracji - to dzielicie jepo polowie

          - bo tylko wy oboje jestescie dorosli.

          Twoj mlodzieniec, poza posprzataniem swojego kata i przyzwoitym zachowaniem (+ nauka)

          nie ma innych obowiazkow - do skonczenia pelnoletnosci :)
          • tt-tka Re: ustalilismy juz :) 30.12.20, 17:45
            A nic podobnego. Nastolatek moze - i imho powinien - wiecej niz tylko uczyc sie i sprzatac swoj kat. Spokojnie moze na wymiane z innymi sprzatac czesci wspolne (kuchnia, lazienka przedpokoj), udzielac sie w pracach kuchennych, robic czesc zakupow.
            • obrotowy to moze :) 30.12.20, 17:52
              tt-tka napisała:
              > A nic podobnego. Nastolatek moze - i imho powinien - wiecej niz tylko uczyc sie
              > i sprzatac swoj kat. Spokojnie moze na wymiane z innymi sprzatac czesci wspoln
              > e (kuchnia, lazienka przedpokoj), udzielac sie w pracach kuchennych, robic czes
              > c zakupow.

              To moze.
              i z moralnego punktu widzenia - nawet powinien
              (sam to wsio robilem)

              ale z punktu widzenia prawa rodzinnego - do skonczenia 18-go roku zycia ma sie tylko:

              - zachowywac przyzwoicie
              - uczyc sie
              - sprzatac swoj kat.
              • tt-tka Re: to moze :) 30.12.20, 17:59
                Prawo precyzuje takie pojecie jak "przyzwoite zachowanie " ? :)

                serio pytam, nie wiem tego, ale imo przyzwoitosc nakazuje uczestniczyc w pracach domowych na miare sil i mozliwosci. Czyli - sprzatac nie tylko swoj kat.
                • obrotowy to nadal moze :) 30.12.20, 18:03
                  tt-tka napisała:
                  > Prawo precyzuje takie pojecie jak "przyzwoite zachowanie " ? :)

                  - jak najbardziej

                  dzialanie zgodne z obowiazujacym prawem (dot. nieletnich).:
                  .
                  epodreczniki.pl/a/nieletni-wobec-prawa/DNJuxNapL#:~:text=Nieletni%C4%85%20w%20rozumieniu%20prawa%20karnego,roku%20%C5%BCycia.&text=Wobec%20sprawcy%2C%20kt%C3%B3ry%20w%20czasie,orzec%20kar%C4%99%20do%C5%BCywotniego%20pozbawienia%20wolno%C5%9Bci.
                  • tt-tka Re: to nadal moze :) 30.12.20, 18:10
                    Sorry, ale w tym, co linkujesz, nie doszukalam sie anie prawnej definicji przyzwoitosci, anie w ogole odniesien do pracy/zachowania w domu. Poza uwaga, ze nieletni, ktory ukonczyl lat 13 moze w majestacie prawa samodzielnie robic zakupy :)
                    • rita03 Re: to nadal moze :) 30.12.20, 18:50
                      Jeśli chodzi o syna, to oczywiście ma swoje obowiązki oprócz dobrego zachowania, szkoły i dobrych ocen. Wynosi wszystkie smieci, wyciąga naczynia ze zmywarki i wiesza pranie, pomaga mi wnosić zakupy do domu....

                      Wracając do wątku odkładania się do budżetu domowego, to jednak jest różnica czy partner powinien dokładać jedną trzecią, czy połowę. Jeśli chodzi o jedzenie, to w zasadzie gdybym gotowała na dwie osoby, to kupilby bułkę albo zupkę chińską i by stwierdzìł że jemu to wystarczy. Moja decyzja, że go " czestuję". Bardziej chodzi o rachunki i te wydatki na przysłowiowy papier toaletowy.

                      700 zl. to aktualnie rachunki, no ale przecież dochodzą inne koszty typu, płyn do mycia, proszki, tabletki do zmywarki.
                      Ile to byłoby Ok, a ile już przesada?
                      • tt-tka Re: to nadal moze :) 30.12.20, 19:37
                        Poczestowac mozna co jakis czas. On zjada twoje co jakis czas czy stale ? Chcesz karmic misia, twoja decyzja, ale miej swiadomosc, ze on je za twoje.

                        Ty powinnas wiedziec, ile wydajesz miesiecznie na proszki, tabletki, papier itd.

                        Dla mnie byloby ok, gdyby pan placil 1/3 calosci. Rachunkow i zakupow. Albo autonomia zywieniowa i inna - bedziesz go podgladac, czy podciera pupe swoim papierem, czy twoim ? Czy do tej bulki nie bierze twojego masla ? To sie raczej nie sprawdzi, wiec obstawalabym przy tej 1/3 za calosc.
                      • eriu Re: to nadal moze :) 02.01.21, 00:38
                        A mnie też tak będziesz częstować co miesiąc regularnie żarciem za kilkaset złotych miesięcznie? Tak pewnie z 700 zł Ci idzie na karmienie "partnera" (raczej darmozjada) a Ty się martwisz jakąś kwotą 300 zł.

                        Co Ty masz za układ z tym swoim "partnerem"? Znaczna część utrzymania jest na Tobie, Ty gotujesz, płacisz kredyt (co zrozumiałe) a co robi ten słynny "partner" oprócz wpierniczania cudzego (Twojego jedzenia) i narzekania jak jego byłe leciały na kasę. I jeszcze piszesz, że go "częstujesz" jedzeniem. Co Wy jesteście współlokatorami czy jak, że on ma mieć swoje jedzenie a Ty i syn swoje? To jest jakiś chory układ!

                        Ten "partner" Cię już zrobił w bambuko przez rok na 8400 zł licząc, że wykładasz 700 zł na jedzenie i chemię na niego miesięcznie. Zobacz ile byś miała już na koncie oszczędnościowym w ramach zabezpieczenia na trudne czasy, potem byś kredyt miała z czego nadpłacić.

                        I Twój współlokator (bo partnerem tego się nazwać układu nie da) nie ma powodu partycypować w kosztach utrzymania Twojego syna, więc składka 1/3 za rachunki i jedzenie. Chyba że ustalicie inaczej, ale on nawet nie chce płacić za swoje jedzenie i robi wszystko żeby tego nie robić, więc bym na to nie liczyła. Pogadaj z "partnerem". Może Wasz związek nawet tej rozmowy nie przetrwa.
              • horpyna4 Re: to moze :) 30.12.20, 18:08
                Jak nie będzie robił żadnych zakupów (nawet bułek na śniadanie) przed osiągnięciem pełnoletności, to wyrośnie na fajtłapę. Wychowanie polega m.in. na przygotowaniu do samodzielnego życia.

                Powinien też sprzątać więcej, niż swój kąt. I w ogóle czynnie pomagać w wielu sprawach, inaczej wyrośnie nie tylko na fajtłapę, ale i na zmanierowanego królewicza, któremu należy się obsługiwanie przez matkę nawet wtedy, kiedy będzie stara lub/i chora.

                Znałam taką rodzinę, małżeństwo i dorosły syn. Kiedyś matka była dłużej poza domem, bo coś musiała załatwić i sprawa się przeciągnęła. Tatuś i synalek siedzieli głodni i wściekli, bo była pora kolacji, a oni nie potrafili sięgnąć do lodówki i obsłużyć się samodzielnie...


                • obrotowy no to mieli w swej glupocie, pecha. 30.12.20, 19:14
                  gdy byli (obaj) pelnoletni i pelnosprawni...

                  - to k... obaj musza zadbac o swoje wyzywienie.
      • vivi86 Re: Finanse w związku 31.12.20, 21:13
        Za 50 to nie poczujesz, że kupiłaś. I nie wiadomo jakie on robi te zakupy, zwłaszcza, że idą na nie we ,2. Jak na np 10 dni to to nieco zmienia postać rzeczy
        • tt-tka Re: Finanse w związku 31.12.20, 22:15
          Wiadomo jakie. Autorka napisala.
          • vivi86 Re: Finanse w związku 01.01.21, 17:27
            Gdzie napisała, że te zakupy to 50 zł/mc?
            • tt-tka Re: Finanse w związku 01.01.21, 18:16
              50 to ja napisalam. Opierajac sie na slowach autorki, co facet jada i co kupuje. I ze ona krepuje sie czy boi dorzucic mu cos do koszyka ten raz na miesiac, gdy on robi zakupy.
              Niewykluczone, ze zawyzylam.
              • rita03 Re: Finanse w związku 01.01.21, 19:32
                Sporo o tym rozmawialiśmy dzisiaj. Wygląda no to, że po pierwsze źle zrozumiał moje słowa :" myślał, że tylko do rachunków za media ma się dokladać" I nie wiedział, że ja mam na myśli koszty życia. Mnie to wprawia w zdumienie, bo ludzie na ogół zamieszkują ze sobą żeby im było lżej ( oprócz uczucia oczywiscie). A po drugie nie zastanawiał się dlaczego jak on robi zakupy, to wrzucał same drobiazgi.
                Pytacie za ile on robi te zakupy... Wygląda to tak i nie koloryzuję: ja płacę w tygodniu około 200 zł i jeszcze na bieżąco jakieś pieczywo i świeże produkty. Łącznie około 250 - 300 w tygodniu, A jego koszyk ( nie liczę tego co kupuje na drugie śniadanie do pracy, bo to tego nie widzę) to najwyżej raz na 3 - 4 tygodnie między 50 a 100 zł.
                Różnica spora, ale uwierzcie mi, nie chodzi o jedzenie.
                Mnie uderzył jego brak odpowiedzialności za koszty mieszkania. I reakcja, że zamiast 250 zł chce od niego 300.
                • rita03 Re: Finanse w związku 01.01.21, 19:35
                  * chciałam napisać, że nie zastanawiał się że podczas jego zakupów ja wrzucam same drobiazgi.
                  • rita03 Re: Finanse w związku 01.01.21, 19:40
                    Uświadomiłam sobie, że po pierwsze muszę popracować nad asertywnoscią, a po drugie że tak lekko podeszłam do takich ważnych spraw, jak finanse w związku.
                    Nowy Rok zaczął się u nas od burzy i zobaczymy jak się to wszystko poukłada.
                    • lumeria Re: Finanse w związku 01.01.21, 21:37
                      Dziewczyno - gnaj szybciutko na terapie, by się podbudować i z pomocą terapeuty rozwikłać, dlaczego masz takie uniżone, przepraszające i poświęcające sie podejście do relacji z dorosłym facetem. Dlaczego nie dbasz o siebie i swoje potrzeby.

                      Pan Cie wykorzystuje; co wpis, to gorzej to wygląda. Nie daj się odstraszyć awanturami od dyskusji na tematy kluczowych kwestii jak finanse czy uczestnictwo w obowiązkach domowych.

                      Co go właściwie w tej rozmowie wkurzyło?


                • tt-tka Re: Finanse w związku 01.01.21, 22:14
                  rita03 napisała:


                  > Pytacie za ile on robi te zakupy... Wygląda to tak i nie koloryzuję: ja płacę
                  > w tygodniu około 200 zł i jeszcze na bieżąco jakieś pieczywo i świeże produkty.
                  > Łącznie około 250 - 300 w tygodniu, A jego koszyk ( nie liczę tego co kupuje n
                  > a drugie śniadanie do pracy, bo to tego nie widzę) to najwyżej raz na 3 - 4 tyg
                  > odnie między 50 a 100 zł.
                  > Różnica spora, ale uwierzcie mi, nie chodzi o jedzenie.

                  Wierze, ale imo powinno chodzic. Tzn nie o jedzenie jako takie , a o dysproporcje - ty wydajesz na jedzenie 1000-1200 miesiecznie, on - max. 100. Dziesiec do dwunastu razy mniej.
                  Ale przy jedzeniu juz taki powsciagliwy nie jest...


                  > Mnie uderzył jego brak odpowiedzialności za koszty mieszkania. I reakcja, że za
                  > miast 250 zł chce od niego 300.

                  A jak zareagowal, bo chyba nie pisalas ? uznal, ze chcesz go doic jak poprzedniczki ?
                • eriu Re: Finanse w związku 02.01.21, 00:46
                  Zapytam dosadnie: czy Twój "partner" ma jakieś problemy umysłowe? Bo inaczej nie rozumiem jak można nie widzieć związku między życiem a tym, że z tym się wiążą koszty. Chyba, że się nie chce tego związku widzieć.

                  Ten mężczyzna ewidentnie Tobą manipuluje! Nawet średnio rozgarnięty człowiek wie, że są jakieś koszty życia. Czy Ty myślisz, że on Ci przypadkowo opowiada, że jego byłe to takie na kasę łase? Czy Ty myślisz, że on teraz przypadkowo udaje takiego oburzonego? Właśnie mu złote jajo usiłujesz zabrać! Zobacz jak on się kłóci o 50 zł a powinien Ci dawać miesięcznie więcej o całe setki!
                  • rita03 Re: Finanse w związku 02.01.21, 04:20
                    Właśnie te 50 zł. to tak wkurzyło... Że skoro rachunki wcześniej wynosiły trochę więcej niż 600 zł i poszły w górę w ciągu roku o jakieś 80 zł. , to dlaczego chcę od niego 50 zł wiecej.
                    Myślał, że te 250 zł na które się umówiliśmy, już zawiera jakieś wzrosty opłat, które będą. Wyliczył, że nawet gdyby, to 700 dzielone na trzy, to mu nie wychodzi 300 zł. To ja mu tłumaczę, że przecież jeszcze dochodzą koszty produktów których nigdy nie kupował, całej chemii gospodarczej itp. Podobno, nie miał pojęcia, że to nie miesciolo się w kategorii zakupy. No i wczoraj pierwszy raz rozmawialiśmy o dysproporcji w wydatkach za zakupy.
                    Owszem, zauważył, nawet podobno sie dziwil, ale nie poruszał tematu. Jak wspomniałam, jest minimalistą. Podejrzewam, choć tego nie powiedział głośno, że pewne rzeczy które ja kupuję uważa za zabytek, a może i rozrzutność.
                    Przyznam, że temat finansów nie był zbyt wygodny, zwłaszcza po tych jego opowieściach o pazernych kobietach. Zwyczajnie mi było głupio, że też będzie tak o mnie myślał.
                    Może ja faktycznie potrzebuję jakiejś terapii...
                    • eriu Re: Finanse w związku 02.01.21, 09:56
                      "Owszem, zauważył, nawet podobno sie dziwil, ale nie poruszał tematu." - no i pomyśl jakby mu zależało na Tobie i na Twoim dobrobycie to by ten temat poruszył, że układ jest nie fair i że te finanse powinny wyglądać inaczej. I to by świadczyło o tym, że masz normalnego fajnego chłopa w domu.

                      A ten truteń tylko chodził i się "dziwił wewnętrznie" i korzystał chętnie z tych tysięcy, które na niego wydawała z pieniędzybi przecież tę kasę można powiedzieć, że od ust synowi Twojemu zabierał. I jeszcze do tego chodził i opowiadał jak to jego byle łase na kasę żebyś tylko nie pomyślała żeby normalne zakupy robić kiedy będzie jego kolej - przecież on Cię specjalnie psychicznie zastraszył i tyle. I może opowiadać, że nie bo się w życiu do tego nie przyzna, że Cię wykorzystuje. Przeczytaj ten wątek "najbardziej skąpy facet", bo niestety ale Twój tym pachnie".

                      Jak się go pozbędziesz z chaty to jeszcze zaoszczędzić co miesiąc parę stów. Tak tylko mówię.
                      • eriu Re: Finanse w związku 02.01.21, 09:57
                        I jakoś zobacz dziwnym trafem to po rozmowie Ci nie zaproponował żeby oddać Ci tą zaległą kasę za to co mu stawiała przez rok co? Ciekawe czemu.
                  • krokodil123 Re: Finanse w związku 02.01.21, 04:37
                    Ja jedno nie rozumiem. Jak dorosły facet może się wyżywić tylko na chińskie zupki, kasze i sos z torebek. To on nie je wędlin, mięsa, sery, owoce, warzyw. Nie ma czasami ochotę na słodycze, nie pije piwa czy wina. Zadych napoje bezalkoholowych? Jakbym miała takiej gwiazdy której ,, nie zależałoby,, na jedzeniem to zostawilabym go niech sam dla siebie kupuje i gotuję i z miesiąc, dwa bym obserwowała, dalej bym Panu podziękowała. Miałabym pełnej świadomości że jak mi się noga podwinie to facet i dla mnie zastosuje dietę kasza-sos-woda do końca życia.
                • vivi86 Re: Finanse w związku 02.01.21, 07:30
                  Myślał, że ma się dokładać tylko do mediów? I nie wiedział, że na jedzenie wydaje się kilka razy więcej niż na media? Jasne......
    • rita03 Re: Finanse w związku 30.12.20, 20:52
      Dziękuję Wam, za rady i wyrażenie swojego zdania na temat mojego dylematu. Jeszcze nie wiem co zrobię, ale wiem, że nie chce się dać wykorzystywać ani nie jest moim zamiarem naciągać go na kasę. Mam też świadomość, że pieniądze mogą być powodem problemów w związku...
      • em_ka_krk Re: Finanse w związku 30.12.20, 22:00
        Myślę, że Twój partner powinien płacić 1/3 rachunków i opłat za jedzenie / chemię itp itd
        Radzę spisywać wydatki, jasno ustalić to z partnerem. To, że on je skromnie to nie znaczy, że nie zje rybki czy mięska jak gotujesz dla wszystkich. Myślę, że jeśli nie ustalicie tego teraz, a Ty wiążesz z nim jakąś przyszłość, to będzie Ci to bardziej doskwierać.
        • rita03 Re: Finanse w związku 30.12.20, 23:01
          Przeważnie je to co ja ugotuję, a do pracy zabiera na ogół kupione przez siebie produkty. Weekendy zawsze wspólnie ( w 99 % za moje). Jak jest u nas jego syn, dogadzam, gotuję ulubione potrawy. I nigdy nie powiedziałam rozlicz się ze mną za jedzenie, bo nie jestem małostkowa.
          Mamy oddzielne konta i każde z nas ma swoje pieniądze. Cenię to sobie i wiem, że on też. Ale czuję , że dokładam do tego więcej niż powinnam. Chcę żeby też czuł odpowiedzialność za wspólne życie.
          Nie chcę się wtrącać w jego pieniądze, niech odkłada sobie, ale nie moim kosztem. Bo takie czasem odnoszę wrażenie:(.
          • 10iwonka10 Re: Finanse w związku 31.12.20, 10:27
            >>> a wynika to z opowieści o jego wcześniejszych związkach, gdzie jego była dziewczyny były "pazerne na kasę". >>. Tutaj zaswiecilo mi sie czerwone światełko.
            Wiem ze sa takie kobiety.... ale idąc tokiem pewnej logiki on ciebie teraz wykorzystuje finansowo ( jak piszesz czujesz ze finanse nie sa podzielone równo) i on wspomina o poprzednich partnerkach pazernych na kasę.Nie obraz sie ale mysle ze to on jest pazerny na kasę i troche jak 'finansowy bluszcz' na dziś ma tanie zakwaterowanie i jedzenie właściwie za darmo. Przypuszczam ze poprzednie partnerki pewno go w końcu pogonily za takie nastawienie.
            Jeszcze cos mi przyszło do głowy- dla mnie to troche brak klasy - jeśli jego syn przychodzi w odwiedziny to powinien wykazać sie jakas inicjatywa finansowa - zrobić zakupy, moze kupić jakas pizze....a nie czekać az te zrobisz zakupy, ugotujesz obiad i będziesz go gościć za każdym razem.
      • tt-tka Re: Finanse w związku 30.12.20, 22:07
        Tak troche mnie zainteresowalo, co on robi z pieniedzmi... tobie daje 250, alimentow 600, niech na te zakupy raz w miesiacu peknie 50 - no ni chusteczki nie uwierze, ze on zarabia 900 zl. Gdzie sie podziewa reszta ? ja nie musze wiedziec, ale czy ty wiesz ?
      • 10iwonka10 Re: Finanse w związku 30.12.20, 22:34
        Mam wrażenie ze on jest bardziej jak twoj sublokator nie partner. Ty gotujesz dla siebie i syna on ryz z woreczka no ale i nie pogardzi twoim jedzeniem. Tak na codzień oddzielnie jadacie ? Ja mysle ze on cie wykorzystuje finansowo - zakładam ze to co mu zostaje odkłada gdzieś na koncie. Wiem ze sa ludzie 'minimaliści' jest to dosc modny trend teraz ale sa tez zwykle sknery .....
        • tt-tka Re: Finanse w związku 30.12.20, 22:39
          Niestety tez odnosze wrazenie, ze on buduje sobie poduszke finansowa jej kosztem...
    • lumeria Re: Finanse w związku 31.12.20, 11:59
      >jego była dziewczyny były "pazerne na kasę" + >dokładał się do rachunków 250 zł i czasem robił zakupy
      +
      >jeśli chodzi o jedzenie, to w zasadzie gdybym gotowała na dwie osoby, to kopiłby bułkę albo zupkę chińską i by stwierdzìł że jemu to wystarczy

      = 🚩🚩🚩


      Z takim podejściem partnera raczej rozumiem niepokój co do podziału finansów. Zastanawiam się tez czy pan równomiernie udziela się w Waszym życiu domowym i związku. Piszesz, ze Ty gotujesz - a kto sprząta, pierze, kto organizuje weekendowe wypady i życie socjalne, kto naprawia, remontuje, kto buduje fajna atmosferę, stara sie o dobry seks, etc. Jak ten bilans u Was wygląda - nie tylko finansowy, ale i emocjonalny? Jak Ty się z tym czujesz?

      Polecam do przemyśleń (i śmiechu) wątek klasyk:
      forum.gazeta.pl/forum/w,567,149724407,149724407,najbardziej_skapa_osoba_jaka_znacie.html

      Wszystkiego naj w Nowym Roku, trzymam za Ciebie kciuki!


      • rita03 Re: Finanse w związku 31.12.20, 18:23
        Z tym udzielaniem się w życiu domowym, nie jest najlepiej :(, widzę też swoją winę w tym. Nie wyegzekfowalam od niego udziału w obowiązkach, a nie tak to sobie wyobrażałam.

        Koniec roku, sprzyja refleksji, podsumowaniom i podejmowaniu decyzji.
        Może facet jako towarzysz spacerów i ozdoba domowej kanapy mi nie wystarczy. Nie chcę tego rozpatrywać w kategoriach korzyści, ale chyba wkładam w ten związek o wiele więcej niż dostaję i to nie tylko w kontekście finansów. Mam wrażenie, że miłość została przytłoczona przez życie. To mnie smuci..

        Dziękuję za życzenia i również życzę Tobie i innym forumowiczom wszystkiego dobrego.
        • tt-tka Re: Finanse w związku 31.12.20, 18:36
          rita03 napisała:


          > Może facet jako towarzysz spacerów i ozdoba domowej kanapy mi nie wystarczy.


          I bardzo dobrze :)
          wybacz, ze sie smieje, ale fajnie to sformulowalas.
          Na ozdobe kanapy legwan bardziej sie nadaje. Kolorowy i dekoracyjny, przy tym nie sepi, rzodkiewke mu dasz i zadowolony. I nie marudzi o wyzyskiwaczkach.

          Zycze z calego serca, zebys to panu powiedziala. Ze chcesz towarzysza zycia, a nie spacerow, a kanape mozna ozdobic taniej (!) i ladniej. Zrob sobie ten prezent na nowy rok :)
          • rita03 Re: Finanse w związku 31.12.20, 19:17
            Smutne to wnioski niestety... Ale to prawda, od partnera oczekuję czegoś więcej. Chęć kochania i bycia kochaną, wypełnienia samotności, sprawiła że straciłam zdrowy rozsądek.

            Dziękuję raz jeszcze. Mam obawy, czy uda się taką relację naprawić, a właściwie zbudować od nowa, bo wiele rzeczy nie działa dobrze.

          • 10iwonka10 Re: Finanse w związku 31.12.20, 21:03
            > Może facet jako towarzysz spacerów i ozdoba domowej kanapy mi nie wystarczy. >>

            ha,ha lepszym rozwiązaniem ozdoby kanapy byłby piękny kot pers :-)... a towarzysz spacerów ? -pies.
        • lumeria Re: Finanse w związku 01.01.21, 21:39
          Sorry, chodziło mi o ten watek na 11 stron :forum.gazeta.pl/forum/w,16,72618380,72618380,Najbardziej_skapy_facet_ranking_.html

          • rita03 Re: Finanse w związku 02.01.21, 08:18
            No nieźle! Kilku podobieństw się doszukalam .... Mój facet często się tłumaczy, że to nie że skąpstwa, tylko z oszczędności, bo życie go nauczyło. Część jestem w stanie zrozumieć i wytłumaczyć, ale nie wszystko ;(.

            A poza tym ma też takie wzorce z domu. Jego mama potrafi po kilka groszy ( dosłownie) wrócić do sklepu. On jest mądrzejszy- zawsze skrupulatnie sprawdza paragony przy kasie żeby nie musiał wracać. Jak coś kupuje rodzicom, bo go o to poproszą, to czeka nawet na Grosicki reszty. Ale sam też wyda jeśli kupili mu coś za 99,99 to szuka grosik żeby oddać. U mnie jest i było zupełnie inaczej. Mama prosi żeby kupić jej chleb i np. masło, no dajmy na to że za 10 zł, a kilka dni wcześniej zapakowala dla naszej trójki cały pojemnik gołąbków. Ja mówię: " nawet się nie wygłupiaj, że będziesz mi płacić te parę złotych".
            Więc część tych cech wynika być może z wzorców w domu rodzinnym...
            • krokodil123 Re: Finanse w związku 02.01.21, 08:37
              To jak takie wzorce faceta na starość nie zmienisz i nie męcz się z tym. Daj mu szansę załóżmy pół roku. Nieie musisz mu o tym mówić, to taki czas dla siebie samej abyś się upewniła, abyś była spokojna że podjęłaś dobrej decyzji. Porozmawiajcie, w ogóle nie zawracaj sobie głowę z tym co mówił o byłych. Dla jego rodzinki to może cały świat cicha na ich majątek. Postaw sprawy jasno że potrzebujesz sprawiedliwego podziału a potem obserwuj rezultaty.
              • horpyna4 Re: Finanse w związku 02.01.21, 10:01
                Na starość takie cechy się nasilają, a poza tym mogą być już na tyle utrwalone, że facet nie będzie w stanie się zmienić nawet gdyby tego chciał. Zawsze to z niego będzie wychodzić na wierzch.

                Oczywiście warto porozmawiać, ale jak dla mnie, to między nimi jest zbyt wielka różnica w podejściu do opisanych spraw. Może należy jednak wymienić gościa na inny egzemplarz, który powinien zostać przetestowany pod tym kątem, zanim znów wdepnie się w podobną sytuację?

                Ciekawe jest też to, że wszystkie poprzednie dziewczyny były "pazerne na kasę". Zgadzam się, że bardzo wiele dziewczyn planuje "ustawienie się w życiu" poprzez dojenie faceta, ale mogły być też zupełnie w porządku, tylko nie chciały być wykorzystywane finansowo przez gościa lubiącego wygodnie urządzić się na cudzy koszt. Warto się nad tym zastanowić.

                A typowa zagrywka naciągaczy, to odwracanie kota ogonem. Żyje sobie taki wygodnie na koszt partnerki, a jak ta poprosi go o dołożenie się do domowego budżetu, to usłyszy, że ona tylko myśli o pieniądzach. Że materialistka, że pazerna, że go wcale nie kocha... niestety zbyt wiele dziewczyn daje się taką gadką zmanipulować i wpędzić w poczucie winy.
            • eriu Re: Finanse w związku 02.01.21, 12:01
              Wzorce? Koleś sam Ci powiedział, że zauważył brak równowagi w wydatkach i trzymał gębę na kłódkę przez rok! Czego potrzebujesz więcej żeby zrozumieć, że koleś ma głęboko w d... Twoje dobro i Twojego syna? Jakby mógł to by to 500+ z Twojego syna na siebie przepisał, bo mu nie starszy na jego zupki chińskie i nadal by Cię obrzerał z jedzenia i się kłócił o rachunki za 50 złotych.

              Jak Ci na kimś zależy to chcesz jego dobra! Jak mój były miał problemy finansowe to mu pomagałam a nie go doiłam do cna jak mogłam a mogłam śmiało wyciągnąć rękę za to jedzenie, które jadł u mnie regularnie zanim się wprowadził. Ale wiesz co? Nie zrobiłam tego bo mi na nim zależało, sytuacja była przejściowa a potem kiedy ja potrzebowałam to on się mną zaopiekował i na tym polega związek. A nie na tym, że koleś Cię doi od samego początku i chamsko manipuluje.

              Wiesz czemu byłe były złe? Bo powiedziały stop w końcu. Ponieważ z nim porozmawiała o Tobie też w końcu tak będzie mówił. Kopnij go w tyłek. Ale natychmiast mu powiedz, że bez dokładania się do zakupów po prostu nie je tego co kupujesz i kropka, nie korzysta z papieru toaletowego, pranie robi w pralce bez proszku itp
              • eriu Re: Finanse w związku 02.01.21, 12:04
                I przykro mi to mówić: jego synowi bym przestała dogadzać. Chce być dobrym tatusiem to niech za to zapłaci! Jak zgłodnieją to im powiedz żeby sobie coś na wynos zamówili, bo Cię nie stać. Tatuś pewnie ma zapas zupek chińskich. Dziecko jak raz zje coś takiego zanim pizza przyjedzie to nie padnie.
                • eriu Re: Finanse w związku 02.01.21, 13:02
                  I jeszcze jedna kwestia: kto pokrywa koszty antykoncepcji? Oczywiście dla Ciebie dla zastanowienia.

                  Bo nawet jeśli jesteś na czymś hormonalnym nie ma żadnego problemu żeby partner się składał co miesiąc na koszty antykoncepcji. W końcu z tego też korzysta (antykoncepcja była po prostu pozycją w domowym wspólnym budżecie, bo dotyczyła nas obojga). A i na wizytę u lekarza jeśli tylko tego dotyczy też by mógł jeśli nie da się tego załatwić przy okazji. A jeśli prezerwatywy to kto je kupuje? (Mam tylko nadzieję, że nie stosunek przerywany bo wpaść z takim dusigroszem to masakra, pomysł czym by dziecko karmił). Bo tak się zastanawiam jeśli on jest taki oszczędny to może Ci pozwala pokrywać też i koszt całej antykoncepcji. Jasne, rozumiem że możesz nie chcieć kolejnego dziecka, ale z seksu korzystacie oboje i ten koszt antykoncepcji też powinniście oboje pokrywać. A jednak się boję, że to też jest zrzucone na Twoją głowę jako "kobiecy temat zapobiegania ciąży". Bo co go te "kobiece tematy obchodzą".
            • 10iwonka10 Re: Finanse w związku 02.01.21, 15:23
              Wiesz tym grosikiem mnie dobiłaś..... wyniósł to z domu /moze częściowo genetycznie odziedziczył. Sknerstwo. inaczej tego nie na da nazwać.
    • tt-tka Re: Finanse w związku 02.01.21, 11:09
      Boru lisciasty, refleks szachisty mam - dopiero teraz do mnie dotarlo, ze skoro masz nastoletniego syna, to wy jestescie raczej w okolicach 40-tki niz przed 30-tka !

      Nie wierz w to, ze facet z czterdziecha na karku nie wie, ze jak mieszka jedna osoba wiecej, to pranie robi sie czesciej, zmywara chodzi czesciej, kawy, herbaty i tego wszystkiego, czego on nie kupuje wychodzi wiecej i ze to wszystko kosztuje. Alimenty placi i mozesz byc pewna, ze przy tej okazji bardzo dokladnie sie dowiedzial, co to sa koszta utrzymania !

      WIEJ. To znaczy - jego zniknij ze swego zycia.
      • horpyna4 Re: Finanse w związku 02.01.21, 11:29
        Faceta w okolicy czterdziechy raczej nie da się zmienić, bo nawyki ma silnie utrwalone. Nawet jeżeli nie robi tego ze złej woli.

        Ale w tym przypadku chyba robi to całkiem świadomie, najwyraźniej potrafi nieźle kalkulować.
      • lumeria Re: Finanse w związku 02.01.21, 13:40
        >Boru lisciasty, refleks szachisty mam - dopiero teraz do mnie dotarlo, ze skoro masz nastoletniego syna, to wy jestescie raczej w okolicach 40-tki niz przed 30-tka !

        Staralam sie wykombinować, ze może autorka wyrwała jakiegoś wczesno-20-latka do ognistego romansu :D - chłopaka, który dopiero co opuścił full wypas w domu rodzinnym.

        Właściwie to on tak teraz żyje u watkodajki - jak u mamusi, z pełnym wiktem i opierunkiem, płacąc symboliczne grosiki za media.

        Ten spor o dodatkowe 50 zeta miesięcznie (!) na życie jawi się jak czubek lodowca. :(
        • tt-tka Re: Finanse w związku 02.01.21, 14:48
          lumeria napisała:


          > Staralam sie wykombinować, ze może autorka wyrwała jakiegoś wczesno-20-latka do
          > ognistego romansu :D - chłopaka, który dopiero co opuścił full wypas w domu ro
          > dzinnym.
          >
          > Właściwie to on tak teraz żyje u watkodajki - jak u mamusi, z pełnym wiktem i o
          > pierunkiem, płacąc symboliczne grosiki za media.

          To byloby zrozumiale - choc nadal nieakceptowalne, skoro zarabiaja zblizone kwoty - ale ten pan ma dziecko, byla, dom i alimenty do placenia. To nie jest smarkacz wprost od mamusingo cycka niestety, tylko stary wytrawny sknera wprost od cycka poprzednich pan i umiejetnie ssacy nastepna.
          • rita03 Re: Finanse w związku 02.01.21, 21:28
            Faktycznie oboje jesteśmy w okolicy 40-tki i nie jest to już smarkacz od maminego cycka oderwany.
            Okazuje się, że zasługuję na zaszczytny tytuł " frajera minionego roku" ( nie jestem pewna, czy występuje w wersji żeńskiej - frajerki roku).

            Szczerze Wam powiem, że dopóki nie poczytałam Waszych opinii, nie sądziłam, że aż tak dawałem się wykorzystywać.
            Nie przywiązywalam takiej wagi do pieniędzy. A przecież mogłabym po kilkaset złotych odkładać na swoją poduszkę bezpieczeństwa...
            Czuję oczywiście niepokój, czy ten związek przetrwa, a z drugiej strony świadomość, że jest się wykorzystywaną, powoduje frustrację.

            Ciekawa jestem, czy gdyby on opowiedział naszą historię, odbiór byłby taki sam. Starałam się naprawdę pokazać prawdziwy stan rzeczy, żeby dostać obiektywne opinie od osób, niezwiązanych emocjonalnie z żadnym z nas.
            Pomogłyście/ pomogliście mi. Dziękuję.
            • tt-tka Re: Finanse w związku 02.01.21, 21:51
              A namow go, zeby tu napisal :) - ocenimy !

              Dobrze, ze oprzytomnialas, dobrze, ze twoje realne straty nie byly wieksze. Do frajerki roku ci na szczescie baaaardzo daleko. na emamie trafiaja sie duzo gorsze historie, o forum zr juz nawet nie wspominam...
              Coz, doswiadczenie rzecz cenna, a madrosc podobno bezcenna :)

              Najlepszego !
            • horpyna4 Re: Finanse w związku 02.01.21, 21:53
              Wiesz, z boku się inaczej widzi. A bez osobistego zaangażowania widzi się wyraźniej.

            • eriu Re: Finanse w związku 02.01.21, 22:01
              Oj uwierz mi, że nie jesteś frajerką roku. Przykro mi, że niestety ta sytuacja nie wygląda dobrze z zewnątrz.

              Dasz radę z nim czy bez. Szczęścia Ci życzę!
              • lumeria Re: Finanse w związku 02.01.21, 23:28
                Zakochałaś się i to super, ze jesteś otwarta na miłość - a w fazie różowych okularów raczej trudno być krytycznym. Ale budyń z mózgu to masz zrobiony, niestety. Nie ma co się wstydzić dbania o swoje pieniądze, to nie pazerność. Chyba, ze masz tyle, ze możesz szastać :-) Nawet wtedy domownik ma uczestniczyć w kosztach utrzymania, jedzenia, wspólnego życia, a nie "pomagać" czy "dokładać się". Podobnie ze wszystkim innym.

                Dasz rade - jawisz się jako fajna, ogarnięta babka :)
                • rita03 Re: Finanse w związku 03.01.21, 08:53
                  Z tym budyniem z mózgu, chyba trafnie to ujęłaś. Chyba miałam jakieś potężne zaćmienie umysłu, żeby tak się dać wykorzystywać. Obojętnie, czy taki był jego zamiar, czy nie, ale w praktyce tak po prostu wyszło.
                  Dam radę, choć może się okazać że ta miłość stała na bardzo słabych filarach i związek się skończy. Ale nawet wtedy dam radę! Życiowo jestem ogarnięta ( choć jak widać nie we wszystkich aspektach), a serce to taki dziwny organ, że nawet złamane kilka razy potrafi się zrosnąć i zabliźnić.

                  Podbudowalyscie mnie i dziękuję za to. Cieszę się, że w tych swoich rozterkach znalazłam to forum.
                • 10iwonka10 Re: Finanse w związku 03.01.21, 13:45
                  >>>>Dasz rade - jawisz się jako fajna, ogarnięta babka :)>>>>

                  Tez tak mysle a teraz zawalcz ,pokaz troche asertywności a jak związek ssie skończy to choc to bolesne to może lepiej dla ciebie?
            • stasi1 Re: Finanse w związku 05.01.21, 17:31
              Czasami zdarzają się kobiety które faceta nie widziały a wpłaciły kilkadziesiąt tysięcy złotych bo facet wysłał do nich paczkę ze złotym naszyjnikiem (warty kilka milionów) ale niestety zapomniał opłacić cła. A że bank u niego już nieczynny to one go poratowały aby szybciej tą paczkę odebrać.
              300zł to ja dawałem swojej żonie 20 lat temu ale raczej nie chciej mieszkać w takich warunkach jak my wtedy(chociaż mi osobiście wcale to nie przeszkadzało). A na syna płaci mało, chyba że rzeczywiście niewiele zarabia.
              A czemu ty dostajesz na swojego te najniższe?
              • rita03 Re: Finanse w związku 06.01.21, 11:41
                Zacznę od ostatniego pytania" dlaczego dostaję najniższe alimenty na syna ?". Bo po pierwsze mam zbyt miękkie serce wobec facetów ( w tym również wobec ex męża). Zarabia niewiele, nie układa mu się w życiu ...
                Ja lepiej sobie radzę, choć absolutnie mi się nie przelewa, dodatkowo dostaję 500 + ( choć jestem daleka od chwalenia tego Rządu i takiego rozdawnictwa, ale nie ukrywam, że nam się przydają te pieniądze).
                No i najwyraźniej wiąże się z mężczyznami którzy wolą brać niż dawać. Wolę machnąc ręką, niż mieć zepsuty nastrój. Ale jak życie pokazuje, to działa na krótką metę, bo świadomość że jest się wykorzystywanym powoduje frustrację i czasem żal wybucha ze zdwojoną siłą...

                • rita03 Re: Finanse w związku 06.01.21, 11:59
                  A ciąg dalszy mojej historii na razie jest taki, że z obecnym partnerem rozmawiałam na ten temat 3 dni. Pozwoliło nam to lepiej zrozumieć siebie nawzajem i nasze różne podejście do finansów. Chwilami miałam wrażenie, że się rozstaniemy. Nie mogłam też zrozumieć ( i nadal mnie to dziwi) że czterdziestoletni facet nie wie ile kosztuje życie. Mamy bardzo różne podejście do finansów i to utrudnia sprawę. Ale udało sie nam na razie uzgodnić, że zapłaci 1/ 3 rachunków za mieszkanie i 1/3 zakupów. Natomiast wciąż męczą go obawy, że może się okazać że go na to nie stać.
                  Pisałam już o tym, że jest minimalistą i gdyby sam gotował to jadłby znacznie taniej, prosciej i byle co. A ja gotuję normalnie, zdrowo i nie skąpie na jedzeniu. Oczywiście żeby była jasnośc: kawioru i cielęciny nie jadamy codziennie ;)).
                  Natomiast na kaszę z keczupem na obiad nikt mnie nie namówi.
                  Za miesiąc zobaczymy, co z tego wyjdzie i czy ten model się sprawdza....
                  • krokodil123 Re: Finanse w związku 06.01.21, 12:37
                    Ojjjj .. nieciekawie. Czyli on niechętnie idzie na układ - dzielimy wszystkie wydatki na 3. Ja już się domyślam co będzie. Dla twojego spokoju i dla ciebie samej abyś była pewna że nie podjęłaś zła decyzję i żebyś miała czyste sumienie ( ja też jestem z tych głupszych) daj mu miesiąc i niech po tym czasie powie jak mu się podobało.
                    Potem dla zabawy spróbowałabym ,,jego,, wariant. Pan sam sobie gotuję, je, piętrze...we własnym zakresie. Nie zapomnij pościel, sedes, podłogi itd też ma ogarniać.

                    Nie rób nic dla niego, żadnego prania, prasowania, zmywania. Cel jest zobaczyć na własne oczy co ten facet reprezentuję i jak potrafi się zachować. Wtedy już samej ci się odechce wszystkiego.

                    A tak na poważnie dla mnie ludzie którzy potrafią codziennie jeść kasze z sosem czy ketchupem to są minimalistyczny emocjonalne.
                    W łóżku i w miłości też tak samo jak z jadłospisem. Nie potrafią zadbać w łóżku o partnera (bo po co), nie potrafią odczuwać emocji i uniesienia. Taki rodzaj Aspergera (bez żartów) i to jest najtrudniejsze.
                    • tt-tka Re: Finanse w związku 06.01.21, 18:01
                      krokodil123 napisała:

                      > Potem dla zabawy spróbowałabym ,,jego,, wariant. Pan sam sobie gotuję, je, pięt
                      > rze...we własnym zakresie. Nie zapomnij pościel, sedes, podłogi itd też ma ogar
                      > niać.

                      A to jest bardzo dobry pomysl :)
                      Niech zobaczy, za ile rzeczywiscie je, pije i brudzi. Z uwaga, ze od kawy, herbaty, cukru i czyscidel, ktore ty kupilas, wara.


                      > Nie rób nic dla niego, żadnego prania, prasowania, zmywania. Cel jest zobaczyć
                      > na własne oczy co ten facet reprezentuję i jak potrafi się zachować. Wtedy już
                      > samej ci się odechce wszystkiego.


                      Krokodil, jestes cudna :)
                      i przypuszczam, ze masz racje
                  • lumeria Re: Finanse w związku 06.01.21, 18:39
                    >czterdziestoletni facet nie wie ile kosztuje życie
                    >udało się nam na razie uzgodnić, że zapłaci 1/ 3 rachunków za mieszkanie i 1/3 zakupów

                    Czas, by pan robił większość zakupów by mógł nadrobić "niewiedzę".

                    Absolutnie nie zgodziłabym się na znowu robienie zakupów i potem chodzenie do niego z rachunkami i proszenie o forsę - bo to upokarzające. A propos, dlaczego nie założyliście wspólnego konta z na które wkładalibyście uzgodnione kwoty do pokrywania bieżących wydatków 'na życie'?

                    Takie skąpstwo na żarciu jest nie tylko paskudne ale i głupie - nie wydasz na jedzenie, wydasz na leczenie. Zgadzam sie z krokodyl, ze to jest szersze podejście do życia, nie tylko do jedzenia - co może nie jest zbyt widoczne w dobie covidu, ale na dłuższy dystans tak się nie da funkcjonowac.



                  • obrotowy kasza smazona z maselkiem i cebulka... 06.01.21, 19:12
                    rita03 napisała:
                    > Natomiast na kaszę z keczupem na obiad nikt mnie nie namówi.


                    kasza smazona z maselkiem i cebulka... + chinskie warzywa

                    nosz muvie ci - pyszny mix polsko-azjatycki :)


                    • krokodil123 Re: kasza smazona z maselkiem i cebulka... 06.01.21, 19:48
                      Obrotowy widać że nie znasz życia od strony bohatera. Chińskie warzywa? Dla niego warzywa to są tylko ziemniaki i cebulą od święta marchew i buraki. Tylko to może być w obiadu za 2 PLN dla dorosłej osoby. Nawet i przyprawy podejrzewam że nie używa. To są zbędne wydatki.
                      • obrotowy Re: kasza smazona z maselkiem i cebulka... 06.01.21, 20:07
                        krokodil123 napisała:
                        > Obrotowy widać że nie znasz życia od strony bohatera. Chińskie warzywa?


                        alesz nie o to mi chodzilo :)

                        odpowiadalem tylko na glos mojej przedmowczyni, bo bronie wartosci polskiej kaszy (gryczanej) :)
                        • krokodil123 Re: kasza smazona z maselkiem i cebulka... 06.01.21, 20:14
                          Zgadzam się, kasza jest dobra i zdrowa. Ja też lubię.
                        • lumeria Re: kasza smazona z maselkiem i cebulka... 06.01.21, 20:18
                          Kasza jest git - ale jak tylko 'ze zębami' to raczej udławić się można.

                          Jak dodasz tłuszczyk, smażoną cebulkę i rożne inne rzeczy to powstaje uczta. :)

                          Byłam z takim, co we własnym zakresie jadł tylko makaron z pieprzem. Bo szkoda mu było czasu i wysiłku na więcej. Okazało sie, ze miał takie podejście do wszystkiego. I bynajmniej w jego wypadku nie chodziło o forsę, tylko o takie minimalistyczne, skąpe podejście do życia w każdym aspekcie.
                          • rita03 Re: kasza smazona z maselkiem i cebulka... 07.01.21, 07:33
                            Zastanawiam się, czy nam się uda pokonać problem z ustaleniem jak sprawiedliwie podzielić budżet. Jednego dnia myślę, że to przepracowalismy i się dogadaliśmy, a następnego wszystko bierze w łeb... :(.
                            Wczoraj chodził jakiś taki struty, wiec pytam co go trapi, a on mi na to, że wciąż wraca myślami do tego ustalonego podziału (1/3) za jedzenie i siedzi mu to w głowie. Że czuje, że to też nie będzie sprawiedliwe, zważywszy na to że mamy inne nawyki i potrzeby. I że jedzenie to jest jedyna część wydatków na których może zaoszczędzić.
                            Chciałam zapytać, czy było sprawiedliwie przez te kilkanaście miesięcy, jak ja dokładałam do niego (?), ale się ugryzłam w język. Bo nie chcę mu tego wypominać.
                            Chciałabym wypracować taki model, żeby żadne z nas nie czuło sie wykorzystywane. Pytanie tylko czy to w ogóle możliwe przy tak różnym podejściu do finansów...
                            Nie wyobrażam sobie jak inaczej podzielić się wydatkami. Jazdy swoją półki w lodówce, swój papier toaletowy, szafka z przyprawami itp...? Przecież tak żyją ludzie w separacji, albo po rozwodzie, którzy muszą mieszkać razem. Nie chcę takiego życia!
                            • rita03 Re: kasza smazona z maselkiem i cebulka... 07.01.21, 07:34
                              * każdy swoją półkę
                            • krokodil123 Re: kasza smazona z maselkiem i cebulka... 07.01.21, 08:20
                              Może się go spytaj jak żył z żoną. A i już mi się urodziła niezdrowa ciekawość jaki jest powód rozwodu. On tylko na to może zaoszczędzić? Ale nie płaci za wynajem? Nie płaci za sprzątanie i pranie. Kobieta też w łóżko darmowa brzydko to brzmi i chyba coś innego jeszcze można.

                              Pisałam o tym jak on dąży do samootrzymaniu to mu tego należy zezwolić. Spytaj się go do czego mu związek jak każdy sam sobie a i też jestem ciekawa inna opcja ty z dzieckiem mieszkasz u niego o co będzie? Spróbuj za 500 PLN może wam się opłaci :))
                            • krokodil123 Re: kasza smazona z maselkiem i cebulka... 07.01.21, 08:39
                              Zauważ tylko jak on kręci. Najpierw myślał że ma sie dokladac tylko do opłat. Potem że nie zdawał sobie sprawy jaki jest koszt wyżywienia, wczoraj to już nie zaoszczędzi i że to niesprawiedliwie nawet....

                              Czekam co jeszcze gwiazda wymyśli. Obstawiam na to że jesteś pazerna i roszczeniowa i chcesz z synem żyć na jego koszt....

                              I oto w takim sposobem się przekonasz że jak kto opowiada że wszyscy poprzedni były ...jakieś tam....to sam jest taki i się na dzień dobry demaskuje.
                              • rita03 Re: kasza smazona z maselkiem i cebulka... 07.01.21, 10:01
                                Wiesz... to takie smutne, że radość z bycia razem i patrzenia wspólnie w tym samym kierunku, planowania przyszłości, sprowadziła się do nieporozumień o pieniądze.

                                Trzeba było zostać na etapie randkowania, spotykania się od czasu do czasu, nie byłoby tych dylematów. To słabo rokuje na prawdziwy związek ;(.

                                Myślę, że mój mężczyzna nie wie co to znaczy być w związku i i nie doświadczył odpowiedzialności za siebie i drugiego człowieka.
                                W jego byłym małżeństwie była duża dysproporcje w zarobkach i zamożności rodzin z których się wywodzili. Nie czuł się z tym dobrze, w to wierzę. Ale u nas takiej dysproporcji nie ma. Mamy tylko inne spojrzenie na finanse, sprawy oszczędności i priorytety...

                                Sama jestem ciekawa jak się to wszystko potoczy. A swoją drogą, to zastanawiam się czy nie powinnam skorzystać z jakiejś terapii ( indywidualnej lub dla par).

                                • vivi86 Re: kasza smazona z maselkiem i cebulka... 07.01.21, 12:37
                                  Tzn. był tym biedniejszym?
                                  Wiesz, niedawno widziałam wątek pani, która czuła się wykorzystywana bo mieszkający z nią partner nie płacił za wszystko pół na pól. Przy czym z nią mieszkały 2 sztuki jej przychówku spłodzonego z ex mężem i od słowa do słowa wychodziło, że różnica i finansowa i majątkowa między nimi jest diametralna, na jej korzyść. Przyklaskujący jej forumowicze w ogóle tego nie zauważyli - te jej zdaniem grosze jakie on dokładał mogły być jego finansowym sufitem.

                                  Ale u Was sytuacja jest inna. Zarabiacie bardzo podobnie, w zasadzie tyle samo. Teoria? Wyjście to jego pensja - alimenty, jak to się ma do Twojej pensji (absolutnie nie dodawaj do tego alimentów na syna i 500+) i wydatki pół na pół, czy jak chcecie proporcjonalnie, ale to z tego co piszesz różnica (między Waszymi dochodami) jest bardzo mała. Praktyka? Dobre pytanie...."częstowanie" kogoś ze 2 razy dziennie normalnym jedzeniem to jednak za dużo by osoba "częstowana" uznała, że jak "częstujesz" to dokładać się nie musi. Tym bardziej, że cena jedzenia jest o wiele wyższa od ceny mediów, a najlepsze w tym zakresie może być dopiero przed nami.

                                  Wiem, że osobne jedzenie to dla Ciebie pomysł separacyjno-rozwodowy, ale nie mam pomysłu co zamiast jak on nie przełknie nowych zasad, a z najdroższą pozycją w wydatkach jakoś mu ciężko jak widać. Jedzenie przynajmniej w tygodniu każde z Was w pracy? Da się w ogóle i się opłaci? Chemia i reszta jak ustaliliście. Poza tym przyłączam się do głosów reszty – on kręci. Najpierw myślał, że tylko media (WTF???), potem widział, ze wydajesz więcej i się dziwił i tyle, potem wiedział, ale częstowałaś…co chwila co innego
                                  • lumeria Re: kasza smazona z maselkiem i cebulka... 07.01.21, 12:58
                                    >Ale u nas takiej dysproporcji nie ma.

                                    Czy wiesz ile on naprawdę zarabia? Nie co powiedział, tylko faktycznie?

                                    Czy wiesz na co on tak oszczędza?

                                    Jaki układ finansowy uważna, ze byłby słuszny? Niech on wyłuszczy swoją wizję. Czy on Ci to dokładnie przedstawił, czy raczej zbija Twoje propozycje jako niesprawiedliwe? Bo opcja druga (odrzucanie kazdej Twojej sugestii) to gra psychologiczna, która ustawia Cie w pozycji krzywdziciela.

                                    Mnie nadal powala to 250PLN miesięcznie za życie - wynajem, jedzenie, obsługę. No szok. I targowanie się o 50PLN podwyżki. To koszt obiadu na wynos dla 2 osób!!! =8-O
                                    • tt-tka Re: kasza smazona z maselkiem i cebulka... 07.01.21, 14:32
                                      Poza wszystkim pan podobno robil jakies oplaty w tym domu, co to eksia sie teraz wprowadza i bedzie mieszkac, wiec ten wydatek mu odpadnie. A on nadal ubozuchny jak swiety Franciszek... a z drugiej strony swietnie wie, gdzie stoja konfitury i z ktorej strony chlebus maslem posmarowany.
                                      Moim zdaniem pan nie rokuje pod zadnym wzgledem. Ani finansowym, ani innym, skoro ozdabanie soba kanapy jako zajecie domowe uznal za wystarczajace. Nie jest ani towarzyszem, ani wsparciem, ani oparciem, jest zrodlem stresu i kosztow dla ciebie i antywzorem dla twego syna.
                                    • rita03 Re: kasza smazona z maselkiem i cebulka... 07.01.21, 16:36
                                      Zarabia nie najniższą krajową, ale też nie kokosy. Ja mam podobnie, ale na mnie i na syna, a teraz nawet na całą trójkę.
                                      Odkłada na podróże, bo bez tego żyć nie potrafi. A podróżuje skromnie, najtańsze bilety, najtańsze noclegi, nie chodzi do restauracji. Woli pojechać 2-3 razy w roku na takie tańsze wyjazdy, ale na nich też żyje oszczędnie. I dobrze. Nie chcę mu narzucać jak ma żyć. Nie wszyscy musimy lubić to samo. Ja też odkładam, na jakiś bufor bezpieczeństwa, bo jeszcze do niedawna, mi się nie udawało nawet stówy miesięcznie odłożyć. Ale zanim sie poznaliśmy, dostałam w pracy podwyżkę i 500+ więc jest trochę lżej. Też lubię od czasu do czasu zwiedzić coś. Ale ja mam inaczej, raczej na wakacjach nie lubię skąpić. Więc te nasze wspólne wyjazdy, to też nie jest łatwy temat... Ale to już inna kwestia.
                                      Nie chcę tylko aby z tego powodu, że on oszczędza na jedzeniu, albo na kosztach życia, cała moja nadwyżka która powinna iść na jakieś oszczędności albo nadpłacanie kredytu, czy własne potrzeby, się rozeszła.
                                      Powiedziałam mu dzisiaj, że chętnie dowiem się jaką on ma propozycję sprawiedliwego podziału kosztów wspólnego życia. Żeby się zastanowił i pogadamy o tym wieczorem. Skoro moją uważa za niesprawiedliwą, a do pazerności mi daleko....
                                      Już nie mogę się doczekać tej rozmowy.
                                      Może się okazać, że jedynie powrót do zdalnej znajomości wchodzi w grę.
                                      • eriu Re: kasza smazona z maselkiem i cebulka... 07.01.21, 20:55
                                        Może Ci będzie łatwiej odpowiedzieć: co jest w tym związku łatwe? Bo jak czytam ten związek to kurcze chyba nic. Naprawdę próbuję w głowie coś znaleźć i nic nie widzę.
                                        • eriu Re: kasza smazona z maselkiem i cebulka... 07.01.21, 20:56
                                          Czytam ten wątek o związku oczywiście :)
                                      • vivi86 Re: kasza smazona z maselkiem i cebulka... 08.01.21, 08:13
                                        A może tak - dowiedz się ile on oszczędza i taką samą kwotę również adkładaj, a dopiero reszta kasy na życie? Takie jakby Wasze kieszonkowe w równej wysokości - jego i Twoje. Syn jak coś może pewnie mieć wykupione obiady w szkole
                                    • stasi1 Re: kasza smazona z maselkiem i cebulka... 07.01.21, 16:52
                                      Raz w miesiącu robił większe zakupy do domu, wychodziło około 100zł
                            • tt-tka Re: kasza smazona z maselkiem i cebulka... 07.01.21, 09:52
                              rita03 napisała:


                              > Wczoraj chodził jakiś taki struty, wiec pytam co go trapi, a on mi na to, że wc
                              > iąż wraca myślami do tego ustalonego podziału (1/3) za jedzenie i siedzi mu to
                              > w głowie. Że czuje, że to też nie będzie sprawiedliwe, zważywszy na to że mamy
                              > inne nawyki i potrzeby. I że jedzenie to jest jedyna część wydatków na których
                              > może zaoszczędzić.


                              jakie inne
                              nawyki i potrzeby ? jak kupowalas i gotowalas za swoje, to jadl, dziecko karmil i nie bylo mowy o innosci !
                              Oraz oszczedzal na wszystkim innym, chemii gspodarczej, srodkach czystosci. Nawyku i potrzeby podcierania tylka i mycia wanny, sedesu, okien tez nie ma ?

                              > Chciałam zapytać, czy było sprawiedliwie przez te kilkanaście miesięcy, jak ja
                              > dokładałam do niego (?), ale się ugryzłam w język.

                              Hm, on tez caly czas gryzl sie w jezyk, choc dysproporcje zauwazal i uwazal to za dziwne :)
                              Roznica ta, ze jemu to pasowalo, a tobie przeszkadza. I slusznie, bo to ty ponosisz koszty, finansowe i emocjonalne.


                              > Chciałabym wypracować taki model, żeby żadne z nas nie czuło sie wykorzystywane
                              > . Pytanie tylko czy to w ogóle możliwe przy tak różnym podejściu do finansów..
                              >
                              > Nie wyobrażam sobie jak inaczej podzielić się wydatkami. Jazdy swoją półki w lo
                              > dówce, swój papier toaletowy, szafka z przyprawami itp...? Przecież tak żyją lu
                              > dzie w separacji, albo po rozwodzie, którzy muszą mieszkać razem. Nie chcę taki
                              > ego życia!

                              Sama sobie odpowiedzialas. Moim zdaniem z tym panem zyc sie nie da. Chyba ze wylacznie na dochodne.
                            • stasi1 Re: kasza smazona z maselkiem i cebulka... 07.01.21, 09:55
                              To zejdź mu z wyżywieniem do 1/4 całości, dodaj mu za to amortyzacja mieszkania 500zł.
                            • eriu Re: kasza smazona z maselkiem i cebulka... 07.01.21, 11:02
                              Trzeba było go spytać o to. Przecież on wiedział, że nie jest sprawiedliwie a miesiącami już inaczej nie mówiąc żarł co mu podawałaś a teraz taki wrażliwy się zrobił na niesprawiedliwość nagle?
                              • eriu Re: kasza smazona z maselkiem i cebulka... 07.01.21, 11:11
                                Chyba sobie policzył ile już sobie miesięcznie stówek na Tobie nie zaoszczędzi i tyle.

                                Nie stać go żeby mieszkać w cudzym mieszkaniu, dokładać się proporcjonalnie do kosztów? Przecież on nigdzie tyle za chatę nie zapłaci i za koszty życia co mieszkając z Tobą nawet jak się złoży te 1/3 wydatków za chatę i za jedzenie! To jest jakiś dusigrosz, który kombinuje jak Cię najbardziej finansowo wykorzystać i tyle! Chata prawie jak za darmo, żarcie za free miał seks za free, żyć nie uumierać. Pare stówek miesięcznie sobie kisił w kieszeni co miesiąc a teraz nagle zaczęłaś mieć wymagania to on marudzi, bo usiłuje Cię wbić w poprzedni stan, gdzie nie musiał płacić!

                                Krododyl ma rację, zobacz jak on Ci kłamie. Co chwila inna wymówka! A on nie znał kosztów życia, a on widział, że niesprawiedliwie że Ty tyle zakupów robisz ale przez rok mordę w kubeł trzymał a nagle jak poprosiłaś żeby się dokładał do żarcia które je to mu niesprawieliwie nagle!

                                Powiedz mu, że jak chce wynajmować od Ciebie pokój i być współlokatorem to ta cena czynszu 1/3 nie jest rynkowa i koszt za pokój to jest już jakieś 4-5 stów jak nie więcej.

                                Przykro mi, że tak jest, ale jak dla mnie to on będzie tak ciągle kręcił żeby się wykręcać od normalnego udziału w życiu.
                            • rita03 Re: kasza smazona z maselkiem i cebulka... 08.01.21, 13:59
                              Przygotowałam się na wczorajszą rozmowę, wyposażylam w argumenty i bojowy nastrój, a .... tu niespodzianka: czekało na mnie delikatnie ogarnięte mieszkanie, drobne uzupełnienie zapasów w lodówce. Od słowa do słowa, okazało się, że wrócimy do tematu podziału kosztów po zakończeniu miesiąca, bo może to się sprawdzi itp.
                              Co nie ukrywam zaskoczyło mnie i ucieszyło.
                              Potem był całkiem miły, normalny wieczór bez miny "chcesz mnie naciągnąć, oszukać...".
                              A na koniec padł pomysł z jego strony, na obiad który on sam dla nas przygotuje.

                              Moze jeszcze nie wszystko stracone ... ;).

                              • lumeria Re: kasza smazona z maselkiem i cebulka... 08.01.21, 14:43
                                >Potem był całkiem miły, normalny wieczór bez miny "chcesz mnie naciągnąć, oszukać...".
                                >Moze jeszcze nie wszystko stracone ... ;).

                                O kurcze... Wczoraj wykłócał sie ze go chcesz wykorzystać, a dzisiaj jest miodzik i luz. Nie zastanowiło Cie to?

                                To jest klasyka zachowania przemocowego: nasilenie przemocy/kłótni, potem miodowy miesiąc, po czym sytuacja powoli wraca do przemocy. I nazwijmy wprost to co pan robi - to przemoc finansowa.

                                Przez miesiąc on będzie Cie urabiał jaki to fajny jest. Bo ma taką finansową poduchę u Ciebie, ze zreflektował się, ze szkoda by ją stracić.

                                Nie bądź frajerką - przez ten miesiąc zainteresuj się ile kosztuje wynajem w okolicy - za ile idą pokoje, mieszkania (jak trafisz na tanie to sprawdź czy media razem i ile osób w tym mieszkaniu mieszka). Porównaj tez wydatki z roku przed wprowadzeniem pana i z okresu kiedy zamieszkał i sprawdź ile on Cie faktycznie kosztuje. Niektóre banki maja apki do budżetu, ale nawet porównując wpływy i odchody z konta można to łatwo samemu zrobić. Zainteresuj sie pana przychodami i wydatkami (nie tym co on opowiada, tylko stanem faktycznym). Przelicz ile on na te swoje głodowe podróże wydaje, a ile forsy odkłada na konto.

                                Mam ogromną nadzieje, ze sie mylę i ze poukładacie sobie sprawy finansowe. Ale to Ty musisz zadbać, by on Cie nie wykorzystywał, bo wygląda na to, ze Pan od początku robił Ci budyń z mózgu, a teraz tylko pocukrował.
                              • tt-tka Re: kasza smazona z maselkiem i cebulka... 08.01.21, 14:55
                                rita03 napisała:

                                > Przygotowałam się na wczorajszą rozmowę, wyposażylam w argumenty i bojowy nastr
                                > ój, a .... tu niespodzianka: czekało na mnie delikatnie ogarnięte mieszkanie,
                                drobne uzupełnienie zapasów w lodówce. Od słowa do słowa, okazało się, że wrócim
                                > y do tematu podziału kosztów po zakończeniu miesiąca, bo może to się sprawdzi i
                                > tp.

                                Pan sie nie sfatygowal i nie wykosztowal i juz zyskal miesieczna prolongate !

                                Dziewczyno, nie brnij w to. Albo pana potrzeby sa takie, jak on twierdzi i on NIE JE twoich "zbytkownych" zakupow, pierze BEZ PROSZKU i tylek podciera listkami zebranymi po drodze z pracy, albo od zaraz partycypuje w wydatkach w jednej trzeciej, albo znika.
                                • rita03 Re: kasza smazona z maselkiem i cebulka... 08.01.21, 15:21
                                  Może nie napisałam tego precyzyjnie, ale on powiedział, żebyśmy na razie spróbowali wg mojej propozycji 1/3 rachunków i 1/ 3 za jedzenie. A w lutym podsumujemy wydatki , zobaczymy jak to wyszło i czy go stać na to.

                                  Jeżu drogi, mam nadzieję, że on poszedł po rozum do głowy, albo z kimś to skonsultował, a nie że jest tak jak piszecie, że chce uśpić moją czujność i dalej żyć na mój koszt. Bo byłby to raczej ostatni miesiąc pod jednym dachem.
                                  • tt-tka Re: kasza smazona z maselkiem i cebulka... 08.01.21, 15:40
                                    Napisalas precyzyjnie, w kazdym razie ja zrozumialam, tylko, bagatela - nie wierze panu. Czemu nie od zaraz, tylko po podsumowaniu rachunkow ? Co znaczy on dopiero zobaczy, czy go na to stac ? Co stoi na przeszkodzie, byscie zakupy rozliczali na biezaco ?

                                    Nawet jesli poszedl po rozum do glowy, to go tam nie znalazl. On ma czterdzieche na karku, nie dwadziescia lat. I juz pare zwiazkow mu sie posypalo z powodu jego patologicznego skapstwa i zerowania na "chciwych, zachlannych, roszczeniowych" partnerkach. Niczego nie przemyslal i niczego sie nie nauczyl.
                                    • vivi86 Re: kasza smazona z maselkiem i cebulka... 08.01.21, 15:54
                                      Przypuszczam, że sporo kasy poszło-oststnis pensja był pewnie tuż przed wigilią

                                      Zdanie o pazernych babach brzmi niepokojąco, ale nie wiemy czemu posypały się poprzednie związku z małżeństwem na czele. Bywają przykłady gdy jedna strona zarabiająca dajmy na to 5 razy mniej wysokiej się z całej kasy i 100% pensji idzie w dom, a druga na dom przeznaczy 15-20%, a reszta dla siebie na swoje przyjemności. Przy czym to bogatsze czuje się poszkodowane takim układem, pasożytowaniem na sobie i tym, że pierwsze powinno dawać więcej (?)-ok teraz zarabiają po równo, w małżeństwie pan był połowa biedniejszą. I nie wiemy jak tam było
                                      • tt-tka Re: kasza smazona z maselkiem i cebulka... 08.01.21, 16:07
                                        Wiemy, co on o tym mowi - ze poprzednie baby byly chciwe i roszczeniowe. Dla mnie sprawa jasna.
                                        • vivi86 Re: kasza smazona z maselkiem i cebulka... 08.01.21, 16:12
                                          Ale czy to znaczy, że ex żona protestowała jak pan wyszedł z założenia, że jego niższa pensja to jego kieszonkowe na jego wydatki (nie wiem tego) czy on, że ona roszczeniowa, a ex, że on pasożyt bo w dom wpompowywał marne 100% dochodów (znów nie wiem tego)?
                                          • tt-tka Re: kasza smazona z maselkiem i cebulka... 08.01.21, 16:33
                                            Wiemy, ze o kobietach, z ktorymi byl, mowi "pazerne baby". O wszystkich, z ktorymi juz nie jest, nie tylko o zonie. I ze bez skrupulow przez rok objadal kobiete z dzieckiem, zarabiajaca porownywalnie z nim. Nie wierze i nie uwierze, ze komukolwiek wpompowywal calosc swoich zarobkow, natomiast bez trudu, ze zerowal na cudzym, jak sie dalo i nie dalo.
                                            • vivi86 Re: kasza smazona z maselkiem i cebulka... 08.01.21, 16:39
                                              Tu by się musiała wypowiedzieć autorka-o ile posiada wiedzę jak to było z finansami i ich obsługą w byłych związkach pana.

                                              Faktycznie bezkrytyczna wiara w to, że 300 zł starczy na całkowity koszt utrzymania dorosłego człowieka przez miesiąc zadziwia, zwłaszcza po sprawie alimentacyjnej.

                                              Pytanie czy to tak od zawsze czy efekt przestawionej wajchy-100% było (to przykład ilustracyjny) za mało to teraz z jednej ściany na drugą.

                                              Coś jak tłumaczenie-wobec partnera jest się takim i takim bo mój/moja ex.....a obecny nie powinien płacić za świństwa i błędy wx i w ogóle odpowiadać i być karany za ex. I to wz drugiej połówki
                                          • rita03 Re: kasza smazona z maselkiem i cebulka... 08.01.21, 17:00
                                            Myślę że ex żona po części się przyczyniła do tego, jaki on teraz jest. Ale to moje przypuszczenia, bo znam tylko jego wersję. Czyli ona zarabiała 2- 3 razy więcej od niego. On oddawał wypłatę z paskiem, ona drugie tyle dokładała, a resztę miała na swoje przyjemności i na rozpieszczanie dziecka. Ponoć miała taki zwyczaj, że kupowała synowi jakiś wypasiony prezent ( w czasie malzenstwa) i pytała: "a co Ci tatuś kupił?". To nie jest normalne... nawet jak się ludzie rozstali, a co dopiero w trakcie malzenstwa.
                                            Wiem, że nasze doświadczenia życiowe nie są bez wpływu na to jacy jesteśmy.
                                            Myślę, że on się tam czuł nie najlepiej finansowo, bo komu by to odpowiadało, że nie ma własnych pieniędzy, a patrzy jak druga osoba szasta na swoje tylko przyjemnosci.
                                            • rita03 Re: kasza smazona z maselkiem i cebulka... 08.01.21, 17:02
                                              Pewnie dlatego tak teraz broni tych swoich pieniędzy....
                                              Ale w drugą stronę też nie można przeginać
                                              • rita03 Re: kasza smazona z maselkiem i cebulka... 08.01.21, 17:23
                                                Znam tylko ( albo aż) trzy opowieści o " pazernych babach" . O żonie i o dwóch moich poprzedniczkach. Może naprawdę tak źle trafił. Nie wiem, bo nie znam opowieści z ich strony.
                                                Ale ja naprawdę nie mam ,zamiaru żyć za czyjeś. Chcę być w tym sprawiedliwa. Może jestem W tym wszystkim naiwna, ale wciąż wierzę w ludzi, w miłość i w to , że .ozna się dogadać jeśli ludzie chcą.

                                                Ja w małżeństwie miałam podobną sytuację, więc go trochę rozumiem. Wtedy mąż razabiał ponad 4000 tyś zł, a mi dawał 800 zł na życie całej rodziny. Ja pracowałam, zarabialam - 2 tyś. I wszystko szło w życie. Tak trudnego finansowo czasu jak te lata małżeństwa, to nie miałam i ie lubię do tego wracać myślami... A mąż obrastał w kolejne gadżety- komputery, drogie zegarki, telefony.
                                                Więc jestem wrażliwa na to, żeby tak się nie działo w związku.
                                                • stasi1 Re: kasza smazona z maselkiem i cebulka... 09.01.21, 10:39
                                                  4miliony zarabiał? To dużo.
                                                  A tak na poważnie co się stało że teraz zarabia mniej że ci płaci na dziecko najniższe alimenty?
                                                  • rita03 Re: kasza smazona z maselkiem i cebulka... 11.01.21, 07:33
                                                    Hehe no fakt. To byłoby dużo. Miało być że zarabiał ponad 4 tyś. A potem stracił pracę i myślę że chęci do pracy też stracił.... był ponad rok bezrobotny i obniżył na 150 zł alimenty. Na co nie musiałam się zgodzić, ale się zgodziłam. Potem podniosłam na 500, z założeniem, że kiedyś znów pidwyzszę....
                                                    Ale już tego nie zrobiłam.
                                              • tt-tka Re: kasza smazona z maselkiem i cebulka... 08.01.21, 17:59
                                                Ale przeciez sama pisalas, ze on twierdzi, ze wyniosl to z domu ! Z rodzinnego domu, potem mu sie co najwyzej spotegowalo.
                                                niemniej - czyny mowia glosniej niz slowa, to stara prawda. I jesli czyny zyprzeczaja slowom, wierz czynom, nie slowom.
                                                Pan ma "inne nawyki i potrzeby", ale tylko gdyby musial za nie placic sam. Za twoje (i twojego syna) pieniadze mial takie potrzeby i nawyki, jakie i wy. Niesprawiedliwosc zaczal weszyc. gdy ty zaczelas sie domagac, by dokladal sie proporcjonalnie do wydatkow, przez rok na twoj koszt nic mu nie smierdzialo, nawet z lekka nie zalatywalo niesprawiedliwoscia.

                                                Zgadzam sie z krokodil, ze on takie podejscie bedzie prezentowal w kazdej dziedzinie zycia. Wezmie, co sie da, ale da mozliwie najmniej albo nic, jesli tylko uda sie nic nie dac.
                                                Zaangazowana w zwiazek osoba chetnie nakarmi partnera/ke i ucieszy sie, ze smakowalo. Zrobi przyjemnosc, finansowa lub pozafinansowa. Obdaruje z wlasnej woli. Wyrwczy/pomoze/da swoj wklad we wspolne zycie. Pijawa tego nie robi, ona tylko ssie zywiciela. I w sumie wszystko jedno, czy to taka natura, charakter cuzy nawyki, pozostaje goly fakt - pasozytnictwo.
                                            • vivi86 Re: kasza smazona z maselkiem i cebulka... 08.01.21, 17:44
                                              Richtig w punkt tt-tka, zakładając, że to prawda przyznasz, że niewiele się pomyliłam.

                                              Ale do brzegu-działaj autorki, bo pan z jednej poatologii przeszedł w drugą, tym razem wykreowaną przez siebie. Może pewną metoda jest policzenie ile macie kasy minus alimenty jego i Twoje i minus 500+ na Twojego syna. Z tej puli obydwoje po równej kwocie kieszonkowego. Taka sama suma dla Ciebie i niego. Reszta na życie. Z jedzeniem spotkać się w 2/3 drogi w Twoją stronę. Uświadom mu, że to co oszczędzi na swoim żywieniu odda na lekarza. Cudów nie ma.

                                              Jak ws jedzenie się nie zgadacie to chyba zostaje jeść oddzielnie plus młody na stołówce szkolnej obiady w tygodniu.


                                              • tt-tka Re: kasza smazona z maselkiem i cebulka... 08.01.21, 18:06
                                                vivi86 napisał(a):

                                                > Richtig w punkt tt-tka, zakładając, że to prawda przyznasz, że niewiele się pom
                                                > yliłam.

                                                Niewiele :)
                                                ale pominelas opisany rodzinny dom pana :)

                                                >


                                                > Jak ws jedzenie się nie zgadacie to chyba zostaje jeść oddzielnie plus młody na
                                                > stołówce szkolnej obiady w tygodniu.
                                                >
                                                >

                                                To sie nie sprawdzi moim zdaniem. pan i tak pod koniec miesiaca uzna, ze on kawy czy cukru nie potrzebuje, a bral, bo bylo mu dawane, zatem placic za to nie bedzie. Za zbyt drogie proszki nie bedzie, bo to niesprawedliwosc, za plyny i tabsy, maslo i chleb, owoce i nabial i to wszystko, czego on nie kupuje. Czy autorka ma mierzyc grubosc rolki papieru i zaznaczac poziom plynu na butelce z kefirem ? Czy ona sama ma jesc w barze ?
                                                • vivi86 Re: kasza smazona z maselkiem i cebulka... 08.01.21, 18:13
                                                  A jakby to kieszonkowe zostawiali sobie na swoich kontach, a pula na życie szła by z konta wspólnego zasilanego na początek miesiąca?
                                                  • tt-tka Re: kasza smazona z maselkiem i cebulka... 08.01.21, 18:28
                                                    Moim zdaniem - ale to moim, opinia niewiazaca dla nikogo - z tym panem nie uda sie zadna wspolnota, bo on nie umie ani dawac, ani dzielic sie, ani uczestniczyc na rownych prawach.
                                                    Imo nie da/da skromna czesc, a potem bedzie kwestionowal rozliczenie, albo bedzie obnosil pokrzywdzona mine, albo zacznie ingerowac w zawartosc koszyka i sprobuje przemoca (emocjonalna) und podstepem zmusic autorke i jej syna do zywienia sie byle jak, uzywania choojowych srodkow czystosci i zamiany zarowek na slabsze, a mozliwe, ze wszystko naraz i jeszcze wiecej.

                                                    No ale autorka zdecydowala sie na miesiac proby, zobaczymy. Choc ja zazadalabym tak, jak radzisz, wkladu na poczatku, teraz, a nie rozliczenia potem. Choc i tak uwazam, ze to strata czasu.
                                                  • vivi86 Re: kasza smazona z maselkiem i cebulka... 08.01.21, 18:37
                                                    Może być i tak. Miesiąc próby i autorka zobaczy
                                                • vivi86 Re: kasza smazona z maselkiem i cebulka... 08.01.21, 18:34
                                                  A trzecie konto z kasą vs życie i płacenie za życie z niego? Kasa wrzucana na początku miesiąca, żadne rozliczenia i ez post?
                                                  • lumeria Re: kasza smazona z maselkiem i cebulka... 08.01.21, 18:53
                                                    >Może nie napisałam tego precyzyjnie, ale on powiedział, żebyśmy na razie spróbowali wg mojej propozycji 1/3 rachunków i 1/ 3 za jedzenie.

                                                    Napisałaś całkowicie zrozumiale wcześniej. Ci, którzy chcą rozumieć, rozumieją.

                                                    Powiem tak - jeśli Ty z tym układem będziesz się czuła dobrze i będziesz szczęśliwa, ze masz mężczyznę, no to fajnie. No i pomożesz mu odbudować jego finanse, a wygląda na to ze jeszcze rok-dwa i będzie miał spory wkład własny na mieszkanie, a potem mieszkając u ciebie szybko je spłaci i lokal zacznie przynosić mu dodatkowy dochód.

                                                    Teraz nalegałabym na jedno - by on robił zakupy, a Ty mu zwrócisz pieniądze. Dała bym sobie dłużej niż miesiąc (bo gwarantuje, ze Styczeń będzie super sympatyczny) by zobaczyć jak pan się zachowuje względem finansów na dłuższą metę.
                                                  • tt-tka Re: kasza smazona z maselkiem i cebulka... 08.01.21, 19:12
                                                    lumeria napisała:


                                                    > Teraz nalegałabym na jedno - by on robił zakupy, a Ty mu zwrócisz pieniądze.

                                                    Slusznie prawisz. Przy okazji zobaczy sie, co pan kupuje wiedzac, ze beda jedli inni, nie tylko on, a wsrod tych innych byc moze tez jego dziecko

                                                    D
                                                    > ała bym sobie dłużej niż miesiąc (bo gwarantuje, ze Styczeń będzie super sympat
                                                    > yczny) by zobaczyć jak pan się zachowuje względem finansów na dłuższą metę.

                                                    Czy styczen bedzie taki sympatyczny, gdy okaze sie, ze pan ma wydatkowac, a pani mu zwracac ? Czemus watpie, ale sprawdzic warto.
                                                  • eriu Re: kasza smazona z maselkiem i cebulka... 09.01.21, 16:10
                                                    Popieram Lumerię: niech on kupuje w styczniu, bo inaczej znowu będzie żarł na Twój koszt i tyłek podcierał a na koniec powie, że go nie stać i nie zobaczysz żadnych pieniędzy.
                                              • eriu Re: kasza smazona z maselkiem i cebulka... 09.01.21, 16:08
                                                Nie wpłacałabym w ten sposób pieniędzy na konto z osobą, która przez rok widziała niesprawiedliwość w wydatkach i gęby nie otworzyła. Jeszcze będzie udawał, że jest ok wypłacał kasę z bankomatu niby na "wydatki drobne" i wpłacał sobie na konto. To jest kanciarz i trzeba go rozliczać sumiennie z wydatków wspólnych. Jak zacznie się wykręcać, co już zaczyna robić po samej rozmowie to niereformowalna osoba i jedyne wyjście to kopnąć go w tyłek.
                                                • vivi86 Re: kasza smazona z maselkiem i cebulka... 09.01.21, 16:43
                                                  Moim zdaniem wspólne konto, płacenie z niego tylko kartami, może być z zachowanie paragonów za poszczególne rzeczy.

                                                  Z jednej strony doskonale rozumiem konieczność posiadania kasy tylko swojej, a nie wszystko w jeden wór, z drugiej-nie może to się odbywać kosztem niezbędnych zakupów czy zapłaty rachunków. Może on za dużo chce odkładać? Ile do tej pory zarabiał, a ile oszczędzał co miesiąc?
                                  • eriu Re: kasza smazona z maselkiem i cebulka... 09.01.21, 16:00
                                    Dziewczyno dam prosty życiowy przykład:
                                    delikatnie posprzątał? A delikatnie tez brudzi? Czy się nie przejmuje i jak sra za przeproszeniem to się nie przejmuje jak sra? On w Twoim domu mieszka! To nie jest gość. Na dodatek to osoba, która na Tobie żeruje od roku i nagle wielkie święto, bo on delikatnie posprzątał!

                                    To jest jak z seksem: facet trochę włoży bez prezerwatywy, bo on chce co nie zmienia faktu, że stosunek się odbył i ryzyko zapłodnienia jest. I to całe ryzyko ponosisz Ty bo niestety ale się zgodziłaś na taki układ. Wiem, że to jest układ przemocowy i jesteś uwikłana ale koniec końców z dziurą w kieszeni i poszkodowana będziesz Ty i Twoje dziecko i tak szczerze to Ty już jesteś poszkodowana na wiele tysięcy finansowo!

                                    Koleś nie wie czy go stać na życie razem? To co on ma 5 lat? On ma 40 lat na karku! Powinien to rozważać przed wprowadzeniem się a nie teraz! teraz to żyjecie razem i jego zasranym obowiązkiem jest składać się na wydatki, które on tworzy i sprzątać (wcale nie delikatnie) jak nasra w kiblu i nabrudzi w domu.

                                    On Ci mydli oczy pierwszorzędnie, bo wie że mu się wyślizgujesz i straci te pieniądze, które wcześniej oszczędzał i tyle.
                • stasi1 Re: Finanse w związku 06.01.21, 21:20
                  Jak zarabia niewiele to większych alimentów nie będziesz miała. To twój aktualny partner chyba niewiele więcej zarabia skoro płaci tylko 600zł.
                  Aby mieć partnerskie stosunki w rodzinie nie trzeba machać ręką. A 500+ jest dodatkowo na dziecko a nie zamiast alimentów. Ale liczę że ci się uda w twoim układzie
    • trampki-w-kwiatki Re: Finanse w związku 10.01.21, 09:13
      Przeczytałam cały wątek i powiem Ci, że czułabym się w tym układzie jak frajerka. Gościu mówi, że nie stać go na wspólne jedzenie? Nie stać to go na te podróże być może, które sobie trzy razy do roku funduje. Albo na ten wkład własny do mieszkania, który sobie twoim kosztem buduje. Ja bym chyba poprosiła, żeby się wyprowadził. Niech poczuje ile kosztuje życie, czyli wynajem, rachunki, jedzienie, środki czystości. W tej chwili robi sobie dobrze twoim kosztem i liczy na to, że się nie zorientujesz. Jeśli nie macie żadnej wspólnej puli i rozliczacie się co do grosza, to to nie jest żaden partner.
      I jeszcze jedno. Dziwne jest też to pilnowanie, by udział Pana nie przekraczał 1/3. Mój facet chętnie płaci przy różnych okazjach za moje dziecko i nie jęczy, że od tego biednieje, a nie zarabia wiele.
      • vivi86 Re: Finanse w związku 10.01.21, 09:36
        Zgadzam się, że może to na podróże go nie stać . Z wkładem mieszkaniowym bym nie szalała, oni pewnie zarabiają jak miliony ludzie w tym kraju czyli ca 2500 na rękę. Wkład mieszkaniowy to 20% wartości mieszkania, grube kilkadziesiąt tysięcy
        • tt-tka Re: Finanse w związku 10.01.21, 09:52
          vivi86 napisał(a):

          > Zgadzam się, że może to na podróże go nie stać . Z wkładem mieszkaniowym bym ni
          > e szalała, oni pewnie zarabiają jak miliony ludzie w tym kraju czyli ca 2500 na
          > rękę. Wkład mieszkaniowy to 20% wartości mieszkania, grube kilkadziesiąt tysię
          > cy

          jezeli pan zarabia dwa i pol patola, to odliczajac alimenty 600, zakupy za stowe i te 250 zeta, ktore dokladal do rachunkow, tylko przez jeden rok zycia z autorka zostalo mu w reku osiemnascie tysiecy. kilka latek i swobodnie odlozylby na wklad.
          Ciekawe, ile przez ten rok zostalo autorce i jak to sie ma do jego oszczednosci...
          • vivi86 Re: Finanse w związku 10.01.21, 11:16
            Właśnie z tego powodu uważam, że powinni sobie zostawiać kieszonkowe w równej wysokości, a reszta na trzecim koncie na dom.

            Tak jak piszesz nie będzie bo jest jeszcze kwestia opłacenia dojazdu i jedzenia do pracy, ubrać się też trzeba, telefon, czasem leki, a pewnie i kilka innych
            • tt-tka Re: Finanse w związku 10.01.21, 11:37
              Nic nie wiemy o tym, by pan leczyl sie czy kupowal cokolwiek do ubrania.
              Dojazd do pracy, drugie sniadania (takie minimalistyczne) i ewentualnie telefon (o ktorym nie slyszymy, by pan wydzwanial, smsowal, instalowal gry itp) nie zmieniaja faktu, ze po oplaceniu alimentow i kosztow pobytu u pani gosciowi zostaje na reku ponad poltora tysiaca. Czy on to przezera ukradkiem, wydaje na wycieczki czy upycha na koncie, nie wiemy ani nie wie autorka, jego zyciowa partnerka, ale gosc zostawia sobie miesiecznie, powtorze, ponad poltora tysiaka. Koszty wspolnego zycia zminimalizowal na maksa. Kosztem autorki.
              • vivi86 Re: Finanse w związku 10.01.21, 13:34
                Temu nie przeczę. Jeśli autorka ma zamiar próbować to każde z nich kieszonkowe w tej samej kwocie, reszta na trzecim koncie na wydatki na życie, wpłacają na początku miesiąca, żadnych rozliczeń po.

                Rozumiem, że facet na uraz do tego, że nie ma żadnych pieniędzy (skoro pensję z paskiem odnosił w zębach ex), ale to nie usprawiedliwia obecnej patologii
                • tt-tka Re: Finanse w związku 10.01.21, 14:06
                  Wiesz, ja nawet tej pensji z paskiem w zebach nie jestem pewna... zdarza sie, oczywiscie, ale tak zasadniczo to autorka wie to tylko od pana, prawda ? A pan jest kretaczem i patologicznym skapcem, i czlowiekiem bardzo niesolidnym w rozliczeniach. Nie wierze mu i tyle, tym bardziej ze na zachlannosc innych bab, nie bedacych zonami i matkami wspolnego dziecka tez sie zalil.
                • lumeria Re: Finanse w związku 10.01.21, 15:03
                  > kieszonkowe w tej samej kwocie, reszta na trzecim koncie na wydatki na życie, wpłacają na początku miesiąca, żadnych rozliczeń po.

                  W tej chwili kwestia wspólnego konta niepotrzebnie skomplikuje sytuację.

                  Autorka ma szanse zobaczyć czy pan będzie robił zakupy i jak się będzie z nich rozliczał. Będzie miała szanse odbyć rozmowy o finansach i ocenić czy z panem można normalnie o forsie rozmawiać, czy znowu powróci do wywoływania kłótni i pomawiania autorki o wykorzystywanie go.
          • lumeria Re: Finanse w związku 10.01.21, 14:49
            >oni pewnie zarabiają jak miliony ludzie w tym kraju czyli ca 2500 na rękę

            Autorka napisała, ze oboje zarabiają trochę ponad średnią krajową (na 2020 to 3 800 netto), czyli mają powiedzmy po 4 000.

            Jeśli pan wydaje 1 000 miesięcznie na alimenty i 'na życie' to przeliczcie sobie skale oszczędności.

            Warto tez przemyśleć fakt, ze na utrzymanie dziecka autorka dostaje 600 alimentów i 500+. Czyli 1 100. I to nie jest pełen koszt utrzymania małego człowieka, bo matka przecież także na to dziecko łoży.

            Za to autorka od pana dostaje 250 na utrzymanie jego czyli mniej niż 1/4 kwoty oszacowanej na utrzymanie dziecka. Oczywiście ona nie kupuje panu majtek i butów (miejmy nadzieje), ale ta suma wydaje się absurdalna.
            • vivi86 Re: Finanse w związku 10.01.21, 15:22
              Z tego co kojarzę pisała, że nieco ponad minimalną
            • vivi86 Re: Finanse w związku 10.01.21, 15:28
              No i zarabiając 4000 nie miałby 600 zł alimentów na syna. Nie, oni zarabiają trochę ponad minimum
              • lumeria Re: Finanse w związku 10.01.21, 15:42
                Racja - autorka napisała "Zarabia nie najniższą krajową, ale też nie kokosy. Ja mam podobnie, ale na mnie i na syna, a teraz nawet na całą trójkę. "

                Czyli właściwie nie wiadomo ile.

                To były mąż autorki zarabiał 4000 miesięcznie.
              • tt-tka Re: Finanse w związku 10.01.21, 17:02
                vivi86 napisał(a):

                > No i zarabiając 4000 nie miałby 600 zł alimentów na syna.

                Eks autorki zarabial 4 tysie, a alimentow ma 500 zeta...
                • vivi86 Re: Finanse w związku 10.01.21, 17:08
                  Kluczowe słowo-zarabiał. Z tego co pisze autorka wynika, że obecnie jest gorzej jeżeli pisze, że jej się lepiej powodzi. A myślę, że w na obecnie 4000 nie zarabia
                  • tt-tka Re: Finanse w związku 10.01.21, 17:28
                    Ale alimenty zasadzali mu wtedy, gdy tak zarabial. Teraz mu sie gorzej powodzi, nie wtedy.
                    • lumeria Re: Finanse w związku 10.01.21, 17:33
                      tt-tka napisała:

                      > Ale alimenty zasadzali mu wtedy, gdy tak zarabial. Teraz mu sie gorzej powodzi, nie wtedy.
                      >
                      Tego nie wiemy. Prace mógł stracić przed rozwodem. Albo po rozwodzie i wniósł o obniżenie alimentów.
        • trampki-w-kwiatki Re: Finanse w związku 10.01.21, 23:39
          Nie wiemy gdzie mieszka autorka wątku, może to jakiś Konin czy inny Radom, gdzie trzydzieści tysięcy wkładu własnego styknie? I pan sobie taką metodę oszczędzania obrał, że objada dziewczynę, a co gorsza jej córkę.

          Autorko, powtórzę, mój chłopak też nie zarabia kokosów, ale gdy jedziemy gdzieś razem płaci za mnie i moją córkę, kupuje mojemu dziecku prezenty albo dorzuca mi się, gdy ja kupuję prezenty jej. Wyraźnie chce partycypować w kosztach utrzymania mojego dziecka, jak członek rodziny. Kupuje też jakieś sprzęty czy akcesoria do mojego mieszkania, pilnuje żeby nie zabrakło nam chemii, narzędzi, nawozów do roślin etc. Nie rozliczamy się co do grosza, opłaty za mieszkanie ponoszę ja, ale on opłaca np. paliwo, gdy jesteśmy razem na stacji (dotyczy to mojego samochodu, którym na codzień jeżdżę). Nigdy nie robiłam szczegółowej kalkulacji, bo nie czułam takiej potrzeby, ale nie mam poczucia że jestem "stratna", że ktoś mnie wykorzystuje. A w twoim wypadku miałabym dokładnie takie poczucie.
          To co robi ten facet jest dalekie od partnerstwa. Baaardzo dalekie. I mocno śmierdzi.
          • vivi86 Re: Finanse w związku 10.01.21, 23:53
            W Kominie i Radomiu ta kasa też na wkład nie starczy ,:)

            Natomiast pomysł by pan kupował, s autorka mu odda też jest dobry.

            Się okaże czy/jak pan zmodyfikował żywienie się ryżem i sosem z torebki i czy z nową wersją da się żyć
            • tt-tka Re: Finanse w związku 11.01.21, 00:41
              Jaka kasa ? oszczednosci jednego roku nie, ale gdyby sie panu udalo zakotwiczyc na dluzej, powiedzmy na trzy-cztery lata, to by juz na wklad uzbieral. Nie tylko w Koninie.
      • stasi1 Re: Finanse w związku 10.01.21, 10:04
        Właśnie po przeczytaniu tego to stwierdziła. Najpierw uważała czy dobrze robi że wkład pana do związku podnieść chce o 50 złotych. Teraz wie że 500 to mało
        • rita03 Re: Finanse w związku 11.01.21, 06:42
          Ależ tu dyskusja rozgorzała...!
          To może kilka rzeczy uporzadkujmy.
          Ex mąż miał dobrze płatną pracę w trakcie naszego małżeństwa i wtedy alimenty na syna były nieznacznie wyższe - 600 zł. Potem, kilka lat po rozwodzie stracił pracę i żył przez rok z zasiłku, więc wniósł o obniżenie ( 150 zł zaproponował czasowo, na co ja się zgodzilam). Potem już nigdy nie znalazł dobrej pracy, Więc wnioslam o podwyższenie do 500.
          Miałam myśli żeby wnieść o wyższe, ale jak wprowadzili 500 + na dziecko, to odpuscilam. Bo on teraz ma najniższą krajową.

          A moja obecna sytuacja, nie jest najgorsza. Zarabiam lepiej od niego i trochę lepiej od Partnera.
          Co nie znaczy, że chcę się czuć wykorzystywaną, albo że jest moim utrzymankiem.
          Tych pieniędzy nie zostaje aż tyle ile liczcie, bo każde z nas ma samochód, więc jeszcze dochodzą koszty dojazdów do pracy i utrzymania auta.
          Jak już wcześniej zauwazyliscie, jesteśmy oboje po 40, a razem mieszkamy od ponad roku. Trudno, żeby teraz myśleć o tym, że jedno z nas sprzeda samochód, bo damy radę z jednym.
          Poza tym oboje mamy dzieci i normalne jest, że chcemy im zapewnić nie tylko dach nad głową i jedzenie, ale też rozrywki, czy wakacje.
          Oraz to, że każde z nas chce coś ze swojej wypłaty zaoszczędzić.... Ja chcę i on też. Bardzo dobrze. Zależy mi tylko na tym, żeby sprawiedliwie składał się na koszty życia.
          Nie jest tak, że tylko ja robię teraz zakupy. Każde z nas robi i zbieramy paragony. Zobaczymy jak to wyjdzie pod koniec miesiąca.
          Nie myślcie, że nie mam obaw. Mam!
          Ale chcę to wypróbować.
          • trampki-w-kwiatki Re: Finanse w związku 11.01.21, 10:04
            Próbuj, próbuj. Ale czujność zachowaj.
            • rita03 Re: Finanse w związku 12.01.21, 17:43
              Jeszcze o finansach....
              Ile średnio wydajecie na jedzenie w miesiącu? Zakładajac, że nie jecie na mieście.
              • tt-tka Re: Finanse w związku 12.01.21, 17:52
                Ok 6-7 setek na osobe. I to bez specjalnych okazji typu tort, extra wino czy inne cymesy. Pieczywo, nabial, warzywa, owoce, napoje (w tym miesci sie kawa, herbata, soki itp), mieso, ryby, sery, desery (budynie, galaretki, tego typu do zrobienia w domu, nie gotowce), tluszcze , przyprawy, kasze... znaczy to, co jada czlowiek nie bedacy na diecie, a zywiacy sie roztropnie, racjonalnie i zdrowo :)
              • vivi86 Re: Finanse w związku 12.01.21, 22:21
                Same obiady 400 zł miesięcznie, ale do tego śniadania i kolacje plus w weekendy śniadanie+obiad+kolacja. Wyjdzie jak pisze tt-tka.

                Koleżanka pisze, że na 2 osoby u nich (para) 800 zł/mc minimum, nie licząc chemii. Oni są wybitnie "mięsni", ale nie na zasadzie codziennie wołowina
                • vivi86 Re: Finanse w związku 12.01.21, 22:23
                  Te obiadu za 400 to ze stołówki pracowniczej. Pn-pt. Nie ma mnie w tygodniu codziennie po 11-12 h (praca+dojazd)
              • trampki-w-kwiatki Re: Finanse w związku 13.01.21, 14:52
                U nas tysiąc wychodzi na same zakupy do domu. Ale dziecko je w przedszkolu, my jadamy w pracy. Więc to są same kolacje, weekendy zakąski i chemia gospodarcza. Gdy gotowaliśmy w domu wydawałam około 100 zł na dwa dni...
                • trampki-w-kwiatki Re: Finanse w związku 13.01.21, 14:53
                  To są wydatki oszczędne, czyli warzywniak plus Lidl. Nie stać mnie na zakupy w ekosklepie z dżemami za 20 zł za słoik.
                • tt-tka Re: Finanse w związku 13.01.21, 15:56
                  No, ja liczylam bez chemii i innych, samo jedzenie. I tez nie kupuje tam, gdzie drogo - ot, sieciowki i bazarek. I nie jest to bazar na Polnej :P
                  • rita03 Re: Finanse w związku 13.01.21, 16:37
                    Dzięki. Jak sumuję wydatki na naszą trójkę, to też mi wychodzi że wydaję nie mniej niż 1500 zł na samo jedzenie. A w grudniu, to nawet około 2 tyś. Bo trochę było tego " świętowania".
                    Do tego mniej więcej stówa, którą mój Partner wydawał i pewnie 200 - 300 zł na produkty, które kupował do pracy na śniadania i lunch... To i tak wychodzi około 600 - 700 w miesiącu na osobę.
                    Ciekawe, czy mój ukochany się zjeży na taką kwotę.... ;)
                    No i ciekawe, czy da się żyć o wiele taniej...
                    A z drugiej strony, racja, że co zaoszczędzisz na racjonalnym odżywianiu, to wydasz na lekarza.
                    • krokodil123 Re: Finanse w związku 13.01.21, 17:20
                      Ceny mocno skoczyli od grudnia. Papryka była po 8-9 pln, teraz jest 12-18. Pierś z kurczaka już 18-20 pln, brukselka po 10 pln, pomidory już widziałam za 18-20??? Jogurty też z 10-20 groszę w góry tak na nyby.Teraz z tym podatkiem cukrowym ciekawie jak będzię, nie kupuję soki i słodyczę i nie jestem za bardzo w tematem. To dopero początek stycznia.......
                    • eriu Re: Finanse w związku 13.01.21, 18:10
                      Pozwolę sobie na małą złośliwość: taki oszczędny ten partner ale kanapki do pracy sobie zrobić nie może, musi kupować śniadania i lunche do pracy? A Ciebie chce uczyć gospodarności? A i tak przylazł do domu to obiad za Twoje zjadł. On tę swoją gospodarność uruchamia jak mu wygodnie.

                      Za 50 zł się zjeżył jak chciałaś żeby dokładał więcej a Ty myślisz, że za taką kwotę się nie zjeży?
                    • lumeria Re: Finanse w związku 13.01.21, 18:57
                      >Partner wydawał i pewnie 200 - 300 zł na produkty, które kupował do pracy na śniadania i lunch...

                      Czyli on u Ciebie obiad z mieskiem zjadl, przy stole wigilijnym poswietowal przy frykasach ktore Ty nagotowalas, a kupuje tylko swoje jedzenie i sobie robi sniadanie i lunch do pracy? Tobie juz nie????

                      To nie jest skąpstwo, to jest sk****. Nie chodzi o forsę, nie chodzi o żer. Tylko o zerowe dbanie o Ciebie.

                      Ciebie to nie wkurza?


                      • rita03 Re: Finanse w związku 13.01.21, 20:48
                        Chyba wcześniej tego nie widziałam, albo nie chciałam widzieć. On sobie do pracy kupuje takie swoje ulubione owsianki do zalania wrzątkiem, zupki chińskie albo wyskakuje na hot doga do żabki. A do domu jak kupował, to oczywiście mogliśmy jeść to co kupił, ale tak jak wspominałam, nie pamiętam czy wydał kiedyś więcej niż 100 zł za takie wspólne zakupy, bo ja miałam opory żeby wrzucać do koszyka... Sama wolałam chodzić i płacić.
                        Ale tak, macie rację, to On powinien sie wstydzic, nie ja. Bo to nie tak w partnerskim związku powinno wyglądać.

                        Zobaczymy co będzie na początku lutego...
                        • vivi86 Re: Finanse w związku 13.01.21, 21:06
                          Takie rzeczy to finansowy worek. Owsianka ok 4 zł, hot dog też, że 2 bzdety, nie naje się tym i leci równowartość mojego obiadu.

                          Kusi zapytać ile by wydał na jedzenie jakby się żywił sam skoro i tak leci 200-300 na miesiąc jak się dopcha Twoimi standardowymi obiadami
                        • tt-tka Re: Finanse w związku 13.01.21, 22:09
                          Hotdoga w zabce ? Nie doliczyl sie minimalista p...y, ze za te same pieniadze zrobilby sobie w domu dwie lub trzy solidne kanapki do pracy ? fatygi mu na to szkoda ? Czy szkoda mu tylko tych pieniedzy, ktore mialby wydac na wspolny posilek was trojga ?
                          • tt-tka Re: Finanse w związku 13.01.21, 22:12
                            Wiesz co, kaz mu przeliczyc :)
                            ile parowek wchodzi na kilo, ile kosztuje buleczka z supermarketu i ile on przeplaca na tym kupionym hotdogu w stosunku do kosztow hotdoga zrobionego w domu oraz ile zmarnotrawil przez ten rok TYLKO na swoich sniadankach do pracy
                            • trampki-w-kwiatki Re: Finanse w związku 13.01.21, 23:51
                              Po co ma mu to liczyć? Przecież nie będzie oszczędzać jego pieniędzy. To jego sprawa ile marnotrawi i na co. Ja też kupuję gotowe jedzenie, bo dla mnie czas jest bardzo cenny.

                              Inna sprawa, że wspólne konto na cele zakupowe załatwiłoby sprawę, bo wrzucałabyś do koszyka to, na co masz ochotę bez zahamowań.
                              • tt-tka Re: Finanse w związku 14.01.21, 00:11
                                Bo on twierdzi, ze ona rozrzutnie kupuje produkty za drogie/zbedne/zbyt luksusowe.
                                ona kupuje za swoje, a on ma uwagi do jej wydatkow - zrac i zarazem mowiac, ze nie jest pewny, czy go stac na taki poziom zywienia sie. No to niech sobie przeliczy, bedzie material do rozmowy, na co go stac
                                • trampki-w-kwiatki Re: Finanse w związku 14.01.21, 07:34
                                  Chyba że tak.

                                  Jeny, tak serio to sytuacja jest cholernie upokarzająca i ja bym na miejscu autorki obstawała przy tym robieniu comiesięcznej zrzutki na wspólne życie, żeby za każdym razem nie musieć się tłumaczyć z każdego paragonu. To jest strasznie słabe.
                        • krokodil123 Re: Finanse w związku 14.01.21, 07:37
                          Ten Pan nie jest oszczędny a jest głupy i skąpy.

                          Jak na początku pisałaś że je tylko kasza z torebek i zupy chińskie i że kupuje to co najtańsze to myślałam że kupuje kasze na kilogramy…nie znam ceny powiedzmy 2-3 pln/kilogram i tak się odżywia.
                          Sama nie wiem ile kosztuje hot dog w żabce czy owsianka z torebki że aż sprawdziłam.

                          „ Ile kosztują hot dogi w Żabce? W Żabce dostępne są hot dogi w dwóch rozmiarach. Mały hot dog w Żabce kosztuje 3,99 zł. Są też duże hot dogi w Żabce sprzedawane pod nazwą Hot Dog MAXX. Taki hot dog kosztuje w Żabce 5,99 zł. W zestawie z napojem Coca Cola 0,5 litra cena to 7,99 zł.”

                          To jest tak jak dziewczyny piszą, on na siebie nie oszczędza a oszczędza na ciebie.

                          Miałam 2 przypadki- koleżanka w pracy która ciągle dusiła każdy grosz i robiła awanturę o kasę zapytana dlaczego nie robi kanapki w domu a kupuję drożej powiedziała że jak kupi wędlina i masło do domu to matka i brat i zjedzą a tak ma tylko dla siebie.
                          Druga –znajomy młody chłopak 25 lat z nadwagą, nadciśnieniem etc…który kupił w KIOSKU RUCH- puszka coli i paczkę chipsy zapytany dlaczego kupuję takie śmieci wiedząc że musi dbać o zdrowie odpowiedział że on nie ma wyjścia- nie ma kasę na nić innego!!!! Od razu mu przeliczyłam że za takie pieniądze kupi w sklepu- kefir, bulkę i jabłko czy jogurt i banan czy serek i kajzerka……

                          Ale wiesz co…..mi by się odleciało……zdejmij różowe okulary i zobacz co ten twój partner robi dla ciebie, dla was.
                          Żadne parówki nie będę mu liczyć, żadne jadłospisy nie będę mu ustalać. Ja po rozwodzie mam maksymę że mam dwójkę dzieci do wychowania a nie będę wychowywać starych facetów którzy mają braki….że facet nie wie ile co kosztuje ( ale do sklepów chodzi), że nie wie jak ma ustalać budżet….że nie wie że jak ktoś go do domu zaprosił, sprząta i gotuje to się szacunek należy a nie krętactwo i chamstwo……A co dla niego jest miłość i partnerstwo nawet nie będę myślała…….

                        • krokodil123 Re: Finanse w związku 14.01.21, 07:38
                          Ten Pan nie jest oszczędny a jest głupy i skąpy.

                          Jak na początku pisałaś że je tylko kasza z torebek i zupy chińskie i że kupuje to co najtańsze to myślałam że kupuje kasze na kilogramy…nie znam ceny powiedzmy 2-3 pln/kilogram i tak się odżywia.
                          Sama nie wiem ile kosztuje hot dog w żabce czy owsianka z torebki że aż sprawdziłam.

                          „ Ile kosztują hot dogi w Żabce? W Żabce dostępne są hot dogi w dwóch rozmiarach. Mały hot dog w Żabce kosztuje 3,99 zł. Są też duże hot dogi w Żabce sprzedawane pod nazwą Hot Dog MAXX. Taki hot dog kosztuje w Żabce 5,99 zł. W zestawie z napojem Coca Cola 0,5 litra cena to 7,99 zł.”

                          To jest tak jak dziewczyny piszą, on na siebie nie oszczędza a oszczędza na ciebie. Miałam 2 przypadki- koleżanka w pracy która ciągle dusiła każdy grosz i robiła awanturę o kasę zapytana dlaczego nie robi kanapki w domu a kupuję drożej powiedziała że jak kupi wędlina i masło do domu to matka i brat i zjedzą a tak ma tylko dla siebie.
                          Druga –znajomy młody chłopak 25 lat z nadwagą, nadciśnieniem etc…który kupił w KIOSKU RUCH- puszka coli i paczkę chipsy zapytany dlaczego kupuję takie śmieci wiedząc że musi dbać o zdrowie odpowiedział że on nie ma wyjścia- nie ma kasę na nić innego!!!! Od razu mu przeliczyłam że za takie pieniądze kupi w sklepu- kefir, bulkę i jabłko czy jogurt i banan czy serek i kajzerka……

                          Ale wiesz co…..mi by się odleciało……zdejmij różowe okulary i zobacz co ten twój partner robi dla ciebie, dla was.
                          Żadne parówki nie będę mu liczyć, żadne jadłospisy nie będę mu ustalać. Ja po rozwodzie mam maksymę że mam dwójkę dzieci do wychowania a nie będę wychowywać starych facetów którzy mają braki….że facet nie wie ile co kosztuje ( ale do sklepów chodzi), że nie wie jak ma ustalać budżet….że nie wie że jak ktoś go do domu zaprosił, sprząta i gotuje to się szacunek należy a nie krętactwo i chamstwo……A co dla niego jest miłość i partnerstwo nawet nie będę myślała…….

                          • rita03 Re: Finanse w związku 14.01.21, 10:46
                            Ponieważ ten temat ciągle wraca w rozmowach, że jesteśmy przyzwyczajeni do życia na innych poziomach, że on żyje dużo skromniej, oszczędniej i że nie musi i nie chce mi we wszystkim dorównać, bo się będzie z tym źle czuł..., zapytałam go wczoraj ile wydawał miesiecznie na życie, gdy mieszkał sam. I wiecie co, powiedział że 400 -500 zł ( na wszystko, czyli jedzenie plus chemia ), nawet biorąc pod uwagę, że co drugi weekend miał u siebie syna i mu dogadzał.
                            Nie wiem, może jestem dziwna, ale dla mnie to jest życie na krawędzi ubóstwa i nie chce wracać do takich czasów. Też tak żyłam po rozwodzie, ale tylko dlatego, bo nie mialam innego wyjscia. Po co odkładać 1000 zł, a sępić na normalnym, racjonalnym jedzeniu...?
                            • tt-tka Re: Finanse w związku 14.01.21, 11:17
                              To niech pan nadal zyje za 400-500 miesiecznie, ale nie u ciebie. Proste jak wlos Mongola. Ty nie masz zadnego powodu, by skapic sobie i synowi, obnizac sobie standard zycia i/lub wysluchiwac jeczybuly, ze zyjesz za wiecej niz on by sobie zyczyl. Nie masz rowniez powodu dokladac do bardzo doroslego (wiekiem) mezczyzny. Niech sie wyprowadzi i kocha cie na dochodne.

                              Powtorze, wybacz, co pisalam i co pisali inni - ten pan sie do zadnej wspolnoty nie nadaje, bo on nie umie i nie chce ani dzielic sie, ani uczestniczyc. Zatruje ci cala radosc zycia i dodatkowo oskubie, jak juz od roku to robi.
                              • tt-tka Re: Finanse w związku 14.01.21, 11:21
                                I dodam, bo to pan starannie pomija - on sie bedzie zle czul dorownujac ci w poziomie zycia, gdyby mial sie do tego dokladac. Bo jak zyl na tym poziomie za twoje, a nie za swoje, to czul sie z tym swietnie, a to, ze ty czujesz sie zle, nie obeszlo go i nie obejdzie.
                            • krokodil123 Re: Finanse w związku 14.01.21, 11:36
                              To nie jest prawda. Czy on wogóle mieszkał sam?
                              Może to jego matka powiedzmy kupowała dla małego jedzenie i pizzę powiedzmy, kupowała produkty na co dzień, prała misiowy. A on….tylko w pracy kupował sobie przekąski.
                              A może miał innej ofiary?

                              Sama policz- proszek, szampon, dla dziecka 3 razy po 50 pln minimum= 150 pln. Jego zachciewajki 21x 10 pln= 210 pln. To mamy 360 a gdzie śniadania i obiady? Gdzie picie i słodycze powiedzmy.
                              On nawet kola czy piwa też nie wypije?
                            • krokodil123 Re: Finanse w związku 14.01.21, 11:52
                              Mam wrażenie że on cały czas mówi o swoich kieszonkowych na piwo, hot dogi i inne głupoty zakładając że olej, kawa czy masło i jajka w lodówce, proszek, pasta do zębów, środki do zmywania są rzeczy które sami się czarodziejsko pojawiają w domu i to do niego nie należy i jest po za nim.

                              Ja już tracę cierpliwość i teraz uważam że pomysł zostawić go samego się utrzymać jest niedobry.

                              On jest tak bezczelny że nie powstrzyma się od podbierania ci kawy, proszku czy masełka- nie będziesz za nim latała z wagą kuchenną.
                            • vivi86 Re: Finanse w związku 14.01.21, 12:00
                              No nie wiem czy żyjecie tak na innych poziomach. On wyda na swoje wyżywienie 200-300 po czym poprawi Twoim obiadem i skorzysta z kupionej przez Ciebie chemii. Tylko, że w takiej konfiguracji to on nie utrzymuje się za 200-300.

                              Facet chyba jest podobny do buca siebie utrzymującego się zaraz po studiach co to już się kolegom nie chwali, że mieszkanie to kupili rodzice i tym samym odpada lwia część utrzymania-wynajem
                              • vivi86 Re: Finanse w związku 14.01.21, 12:01
                                No i jak ktoś pytał-czy on mieszkał i utrzymywał się całkowicie sam? Kiedy, jak długo, za ile i jak tam życie wyglądało?
                                • rita03 Re: Finanse w związku 14.01.21, 12:33
                                  Wiem, że mu rodzice pomagali i oczywiście w okresach kiedy był sam, zapraszali na obiady.
                                  Ale to z ich inicjatywy było, to akurat wiem od jego matki. Nie chcieli żeby sam siedział w domu.
                                  Ale ja coraz więcej o tym myślę ... że będę się czuła w tej relacji niekomfortowo..Bo albo będę miała faceta na utrzymaniu, albo będziemy żyli jak obcy wspolokatorzy... I każdy swoją półkę z jedzeniem ma mieć. A co z produktami wspólnymi... Przecież to jakaś paranoja będzie.
                                  No i z tylu głowy wciąż te opowieści o byłych pazernych kobietach...
                                  Masakra.
                                  A gdzie w tym wszystkim będzie miejsce na miłość, partnerstwo, dogadzanie tej ukochanej osobie?
                                  Myślę, że pilnowanie żeby mi nie przyjkleił łatki niegospodarnej ( czy nie daj Boże ' pazernej") kobiety mnie zniszczy ;(
                                  • tt-tka Re: Finanse w związku 14.01.21, 12:54
                                    rita03 napisała:

                                    > Wiem, że mu rodzice pomagali i oczywiście w okresach kiedy był sam, zapraszali
                                    > na obiady.


                                    :) :) :)
                                    ale on nadal twierdzi, ze calosciowo utrzymywal sie za 400-500 !
                                    coz, u ciebie utrzymywal sie za jeszcze mniej...


                                    > Ale to z ich inicjatywy było, to akurat wiem od jego matki.

                                    No tak, ty tez go karmilas ze swojej inicjatywy. Tylko - jak dlugo mozna i w imie czego ?


                                    > Ale ja coraz więcej o tym myślę ... że będę się czuła w tej relacji niekomfort
                                    > owo..Bo albo będę miała faceta na utrzymaniu, albo będziemy żyli jak obcy wspol
                                    > okatorzy... I każdy swoją półkę z jedzeniem ma mieć. A co z produktami wspóln
                                    > ymi... Przecież to jakaś paranoja będzie.

                                    To juz jest paranoja. Wlasnie to probujemy ci unaocznic :)


                                    > No i z tylu głowy wciąż te opowieści o byłych pazernych kobietach...
                                    > Masakra.
                                    > A gdzie w tym wszystkim będzie miejsce na miłość, partnerstwo, dogadzanie tej u
                                    > kochanej osobie?
                                    > Myślę, że pilnowanie żeby mi nie przyjkleił łatki niegospodarnej ( czy nie daj
                                    > Boże ' pazernej") kobiety mnie zniszczy ;(

                                    A on przejmuje sie choc troche tym, co byle i aktualna mowia i mysla o nim ? I czemu jestem pewna, ze nie ?

                                    PS o milosci, patrnerstwie i dogadzaniu zapomnij od razu. beda co najwyzej pieszczotki i towarzysz na spacerach, jak dotad.
                                    • vivi86 Re: Finanse w związku 14.01.21, 13:01
                                      No cóż, skoro mamy całe zastępy ludzie, którym kupiono/ zapisano mieszkania i podstawiono pracę pod pysk, a oni wierzą, że wszystko osiągnęli sami i pouczają innych o zaradności to może mamy i taki co zasadnicza część jedzenia sposób żyją stołują się u innych, sobie kupią przekąski i świecie wierzą, że karmią się za 200-300 zł/mc
                                    • krokodil123 Re: Finanse w związku 14.01.21, 13:03
                                      :) :) :)
                                      ale on nadal twierdzi, ze calosciowo utrzymywal sie za 400-500 !
                                      coz, u ciebie utrzymywal sie za jeszcze mniej...


                                      > Ale to z ich inicjatywy było, to akurat wiem od jego matki.

                                      No tak, ty tez go karmilas ze swojej inicjatywy. Tylko - jak dlugo mozna i w imie czego ?
                                      --------------------------------------

                                      No i wyszło jak on się otrzymywał za taką kasę!!!!

                                      W tygodniu sam, na weekend do mamusi, mamusia wypierze, upracuje….. potem dzieciaka też do mamusi na weekend, a dalej bierzemy od mamusi wałówkę i mamy
                                      Wędlinki na kanapkę rano i parę gołąbków na kolacje jakby cos…….jeszcze jakiś ogóreczek, swojska kiełbaska…..żyć nie umierać!!!

                                      Bo jemu się należy! To kobiety też mają go kochać i hodować jak mamusia inaczej to są beeee….Że kasę, rozliczenia???? U mamy tak nie było!!! Teraz niby dlaczego!!!!


                                  • lumeria Re: Finanse w związku 14.01.21, 13:04
                                    Co on Tobie teraz daje?

                                    Ze pozuje na kanapie to wiemy. Ale co poza tym?
                                    • rita03 Re: Finanse w związku 14.01.21, 14:07
                                      :(((
                                      • rita03 Re: Finanse w związku 14.01.21, 14:08
                                        Myślę że nie zawsze się kogoś kocha ze względu na korzyści.
                                        • rita03 Re: Finanse w związku 14.01.21, 14:11
                                          Gdybym tylko w tych kategoriach ten związek rozpatrywał, to nie są one do wyliczenia. Ma poczucie humoru, nie czuję się samotna, możemy o wielu rzeczach pogadać, jest w sumie miłym towarzyszem wolnego czasu, jest dobry seks...

                                          Ale narasta we mnie wątpliwość czy jest partnerem.
                                          • tt-tka Re: Finanse w związku 14.01.21, 15:48
                                            rita03 napisała:

                                            > Gdybym tylko w tych kategoriach ten związek rozpatrywał, to nie są one do wylic
                                            > zenia. Ma poczucie humoru, nie czuję się samotna, możemy o wielu rzeczach poga
                                            > dać, jest w sumie miłym towarzyszem wolnego czasu, jest dobry seks...

                                            I naprawde trzeba za to placic setkami miesiecznie + praca wlasna wokol dodatkowego domownika + frustracja ?

                                            Cholera, facet, ktoremu zalezy, wiecej zrobilby dla twego chomika, gdybys miala chomika, niz on robi dla ciebie ! A moze nawet nie dla ciebie, tylko dla siebie, w koncu on tez ma z kim pogadac i z kim sie seksic...

                                            >
                                            > Ale narasta we mnie wątpliwość czy jest partnerem.

                                            Watpliwosc ? To sobie wyobraz, ze stracilas prace, tfu tfu odpukac, zachorowalas, zlamalas reke, potrzebujesz pomocy/wyreki w codziennych sprawach. Bedzie cie karmic kasza z sosem czy wcale, a sam ewakuuje sie najesc do mamusi ? Zawiezie na sor i nie zazada zwrotu za benzyne ? pojdzie do apteki i wykupi co przepisane czy uzna, ze to za duzy wydatek ? I tak dalej.
                                            • eriu Re: Finanse w związku 14.01.21, 21:42
                                              Przecież jak się pralka zepsuje to powie, że się nie dołoży, bo go nie stać i koniec tematu będzie. Albo powie, że to nie na jego poziomie. On może ręcznie prać!
                                              • eriu Re: Finanse w związku 14.01.21, 21:42
                                                A tak naprawdę polezie do matki wyprać. A autorka zostanie bez pralki.
                                          • eriu Re: Finanse w związku 14.01.21, 21:40
                                            Sorry Dziewczyno ale jak przygarniesz kota ze schroniska i kupisz sobie porządny wibrator i pingwinka do łechtaczki to też nie będziesz się czuła samotna i orgazmy będą a nie będziesz się czuła wykorzystana a i nikt Cię finansowo rujnować nie będzie jednocześnie robiąc Ci wodę z mózgu przemocową gadką.
                                        • lumeria Re: Finanse w związku 14.01.21, 14:15
                                          Zapytam inaczej: jak on o Ciebie dba?
                                          • rita03 Re: Finanse w związku 14.01.21, 14:51
                                            Próbuję znaleźć na szybko jakąś właściwą odpowiedź.
                                            I nic ...
                                            Kwiatów bez okazji już nie dostaję, do restauracji nie zaprasza, to kina, teatru, na koncerty też nie wolno teraz chodzić, nie rozpieszcza, nie pomaga w obowiązkach domowych.
                                            Kiepski ten bilans ;(
                                            • trampki-w-kwiatki Re: Finanse w związku 14.01.21, 23:53
                                              Kochana, powinniście zostać na etapie randek. Niech sobie żyje gdzieś tam NA SWOIM, możecie się czasem spotkać na tę kawę czy seks. Ale on się jeszcze nie nauczył partnerskiego życia i raczej się nie nauczy.
                                              Wyobrażasz sobie, że tracisz pracę lub sytuacja losowa zmusza was do tego, żebyś Ty i dziecko żyły jakiś czas z jego pieniędzy? Widzisz to? No właśnie. Dla mnie takie coś dyskwalifikuje faceta.
                                              Mój facet od razu mi powiedział, że na podróże, które kiedyś zwykłam uskuteczniać to go nie stać. Ale nigdy nie poczułam, że na coś mi żałuje,albo że jakiś zakup jest dla niego dyskomfortem. Ba, sam z siebie przynosi do domu jakieś delikatesy dla mojej córki, pokazując że pamięta o nas obu i że o nas dba. Co jakiś czas pyta przeglądając oferty sklepów z, AGD czy nie potrzebujemy czegoś do domu. Ten Twój typ to jakiś dzieciak. Czułabym się jakby mi ktoś dorosłego dzieciaka na utrzymanie podrzucił. Pieniądze, które na niego wydajesz wolałabym przeznaczyć na jakąś polisę posagową dla dziecka...
                                              • rita03 Re: Finanse w związku 15.01.21, 11:58
                                                Tak, w tej sytuacji: utrata pracy przeze mnie, to nie chciałabym się znaleźć. Nigdy się nad tym nie zastanawiałam, ale teraz jak o tym pomyślę, to czułabym się okropnie.
                                              • rita03 Re: Finanse w związku 15.01.21, 12:09
                                                Też doszłam do podobnego wniosku, że powinniśmy byli zostać na etapie randkowania i spotkania się w wolnym czasie, u mnie lub u niego. Skoro nie ustaliliśmy kto jakie koszty będzie podnosił, w związku ze wspólnym zamieszkaniem. A to co ustaliliśmy było bardzo ogólne, niedookreślone i niesprawiedliwe.
                                                Ale trudno, stało się, uczucie bycia frajerem ( frajerką) mi towarzyszy. Natomiast uważam, że powinniśmy spróbować znaleźć rozwiązanie odpowiednie dla wszystkich.
                                                Jak chce jeść kaszę z keczupem i zupki chińskie- niech je. Ale do wspolnych części niech się dokłada.
                                                Nie powinien być gościem przez kilkanaście miesięcy.
                                  • eriu Re: Finanse w związku 14.01.21, 21:37
                                    Jakie dogadzanie ukochanej osobie? On wp.... Twoje jedzenie od roku oszczędzając miesięcznie grube pieniądze na swoim utrzymaniu wbijając Cię w poczucie winy takie, że to Ty go jeszcze zapraszałaś do restauracji za swoje pieniądze!!!!
                                    • trampki-w-kwiatki Re: Finanse w związku 14.01.21, 23:55
                                      Dokładnie. Śliski typ. Ja bym mu nie ufała. Uważam że upolował wygodną metę, żeby sobie zrobić poduszkę finansową a potem kupić własną nieruchomość.
                                      • eriu Re: Finanse w związku 15.01.21, 09:25
                                        Dokładnie. Do tego ma seks w pakiecie, poprane i sprzątnięte, jedzenie (nie za swoje) podsunięte pod nos. A jak coś mu tam oporządzicielka zaczyna jęczeć, że się nie dokłada to jęczy, że "50 zł?! Przecież go nie stać tyle się dokładać, przecież go nie stać jeść normalnie!"
                                        • tt-tka Re: Finanse w związku 15.01.21, 09:40
                                          Zrob, autorko, malenka probke.
                                          Eriu pisala, ze jak ci sie pralka popsuje, to zaraz okaze sie, ze ona tylko twoja i pan sie do reperacji nie dolozy (choc korzysta) - a gdyby tak cos mniejszego ? Powiedzmy, czajnik elektryczny. Wysiadl, trzeba kupic nowy. Niech pan kupi i niech nie jojczy, ze TOBIE nie bedzie fundowac, bo to bedzie jego czajnik. Jak sie bedzie wyprowadzal, niech go zabiera, ale poki mieszka, bedziesz korzystac z JEGO sprzetu, tak jak on z twojego.
                                          Jak obstawiasz, kupi ?
                                          • rita03 Re: Finanse w związku 15.01.21, 11:55
                                            Niedawno, przy okazji tych rozmów o pieniądzach, nawet takie pytanie zadalam: czy gdyby dajmy no to, zepsuła się w domu lodowka, to ciekawe jak by podszedł do tematu, czy by się dołożył. Powiedział, że oczywiście. Nawet mówił że coś drobnego z kuchennych sprzętów chciał kupić, bo się zepsuł, ale uznał, że może nie trafić w mój gust.
                                            Powiem szczerze, że po tych rozmowach i moich przemyśleniach, to wolałabym nie sprawdzać co będzie jeśli się zepsuje jakiś grubszy sprzęt w domu....
                                            Sama jestem ciekawa jak się ten eksperyment skończy...
                                            • trampki-w-kwiatki Re: Finanse w związku 15.01.21, 12:13
                                              Namów go na ten wspólny budżet. Ulży ci.
                                            • eriu Re: Finanse w związku 15.01.21, 12:18
                                              Facet od roku z Tobą mieszka a "mógłby nie trafić w Twój gust"? Biedaczek znowu nie wie, że może zamówić przez internet i zwrócić w ciągu 14 dni bez podania przyczyny? Znowu dzieciaczek życia nie zna i zamiast coś zrobić to on woli nic nie zrobić? Ale on Ci kit wciska! Cud, że seks uprawiać potrafi przy takim podejściu, bo tak to powinien biedaczek czekać aż kobieta go złapie za włosy pociągnie do jaskini i posiądzie.

                                              Po rozmowach z nim jeszcze się nie nauczyłaś, że deklaracje a życie to dwie różne rzeczy? W deklaracjach to obieca wiele a wykłóca się o dołożenie 50 zł do kosztów życia a żre za 500-700 zł za free co miesiąc. Piszę tak brutalnie, bo mam wrażenie, że co on usta otworzy i Ci jakieś głupoty zaczyna gadać to się na to nabierasz.
                                              • eriu Re: Finanse w związku 15.01.21, 12:23
                                                Ps. to ja już wiem czemu nigdy pierścionka nie dostaniesz zaręczynowego: "nie nie trafi w Twój gust" jak on zepsutego czajnika czy tostera kupić nie może, z którego sam żre bądź żłopie. A co mu po pierścionku? Nic. Przecież i tak wszystko dostaje bez niego.
                                                • rita03 Re: Finanse w związku 15.01.21, 12:43
                                                  Żoną byłam już raz ( o kilkanascie lat za długo) i drugi raz tego błędu nie popełnię ;). Więc nawet gdyby go taka myśl o pierścionku naszła, to ja bym nie przyjęła...
                                                  • lumeria Re: Finanse w związku 15.01.21, 13:00
                                                    Dlaczego nie? Pierścionek można przyjąć a zoną nie zostać.

                                                    Kolejny raz zwracam uwagę, jak bardzo starasz się być sprawiedliwa, nie materialistka, nie pazerna, nie wykorzystywać biednego misia. Jak bardzo NICZEGO od niego nie chcesz.

                                                    Skąd się u Ciebie taka abnegacja i uniżenie? I minimalizowanie swoich potrzeb?

                                                    >Myślę że nie zawsze się kogoś kocha ze względu na korzyści.

                                                    Bezwarunkowo to można kochać dziecko. A miedzy dorosłymi musi być jakaś równowaga brania i dawania.

                                                    Nazwijmy pana według stanu faktycznego: UTRZYMANEK. Jeśli Tobie to odpowiada, to fajnie.
                                                  • tt-tka Re: Finanse w związku 15.01.21, 14:59
                                                    lumeria napisała:


                                                    > Kolejny raz zwracam uwagę, jak bardzo starasz się być sprawiedliwa, nie materia
                                                    > listka, nie pazerna, nie wykorzystywać biednego misia. Jak bardzo NICZEGO od n
                                                    > iego nie chcesz.
                                                    >
                                                    > Skąd się u Ciebie taka abnegacja i uniżenie? I minimalizowanie swoich potrzeb?

                                                    To jest bardzo dobre pytanie.
                                                    Nie walkujac tematu pana :) - choc uwazam , ze on calkiem swiadomie ustawil SOBIE ciebie na pozycji "antypazernej" - woec eks-meza tez przejawiasz/przejawialas taka tendencje. Wspomnialas, ze zastanawiasz sie nad terapia - moim zdaniem warto. Poznaj sama siebie, odkryj, skad i czemu biora sie u ciebie takie czy inne zachowania, bedzie latwiej nad nimi madrze panowac i kierowac soba.
                                                  • stasi1 Re: Finanse w związku 16.01.21, 17:15
                                                    Może akurat z złym mężem byłaś. A bycie żoną to jakby nie patrzył wyższy poziom bycia razem
                                              • rita03 Re: Finanse w związku 15.01.21, 12:52
                                                Może i racja, że się nabieram, ale już jestem czujniejsza i świadoma, że z premedytacją lub nie, ale mnie jednak wykorzystał.
                                                I nie jest to przyjemne uczucie...
                                                A z drugiej strony, choć być może ten bilans jest słaby, to po prostu to kocham.
                                                Na codzień naprawdę się dobrze dogadujemy. To jest pogodny dom, smiejemy się, spędzamy razem.czas ( również z dziećmi), moi bliscy go polubili, a mnie też dobrze przyjęli i polubili jego rodzice.
                                                Ale wiem, że nie możemy udawać że temat pieniędzy i rozliczeń nie istnieje...
                                                Musimy to załatwić. Bo szkoda by było zmarnować coś co tak dobrze rokowało...
                                                • lumeria Re: Finanse w związku 15.01.21, 13:19
                                                  Jeśli go kochasz i jesteś z nim szczęśliwa to świetnie.

                                                  Chyba juz nie ma co wałkować sprawy, bo jestem świadoma nierównowagi wkładu w codzienne życie.

                                                  Napisz proszę jak sytuacja się rozwinie. I powodzenia! :)
                                                  • lumeria Re: Finanse w związku 15.01.21, 13:19
                                                    jesteś
                                                  • rita03 Re: Finanse w związku 15.01.21, 14:25
                                                    Masz rację, na razie nie ma co wałkować dalej temat.
                                                    Dam znać jak się sprawa potoczy.
                                                    I tak, ja też jestem świadoma tej nierownowagi brania i dawania w związku. Coraz bardziej świadoma.
                                                    Wszystkiego dobrego :)!
          • stasi1 Re: Finanse w związku 15.01.21, 10:30
            To jeszcze pół miesiąca! Mamy nadzieje że pochwalisz się co wyszło z twojego eksperymentu
    • li_lah Re: Finanse w związku 23.01.21, 22:52
      Rita trochę bez sensu, ze nie napisalaś ile kto z was dokładnie zarabia. To raz,
      Dwa opisz jak wyglądało twoje pierwsze małzenstwo (czy byly podobne problemy finansowe)
      trzy napisz jak to bylo między rodzicami i jak zachowywali się wobec ciebie finansowo? Napisz prawdę czy żałowali Ci czy nie.
      "Właśnie, zakupy generalnie robię ja, ale czasem np. raz w miesiącu to chłopak płacił za drobne zakupy spożywcze. Nigdy nie kupuje tzw. Chemii gospodarczej - proszkow, detergentów itp. Szczerze, to zawsze czuję dyskomfort gdy wkładam do koszyka jakieś rzeczy, podczas tych jego zakupów, a wynika to z opowieści o jego wcześniejszych związkach, gdzie jego była dziewczyny były "pazerne na kasę"."

      Jesteś ofiarą manipulanta, a dlatego jesteś, bo cwaniak wyczuł podatny grunt, w dodatku Cię tresuje zapobiegawczo serwując opowieści o byłych "pażernych na pieniądze paniach" Ustawia tok myślenia i postępowania i widzi, że to działa.
      Ja gdy słysze takie rzeczy od kolesi jego pokroju to zawsze od razu ich wysmiewam "stary jakie pieniądze, jaka pażerność, na co one niby lecą na te twoje 2500 netto" ?? LOL zatyka ich zawsze. I zawsze zapada cisza. :D

      Powinnas od początku zachowywac się normalnie, a nie krygowac się przy robieniu zakupów, nie wrzucać, bo coś tam. Kolejną sprawą jest, że gdy on zaczyna stawać okoniem, że on moze życ na ryżu z keczupem, to spoko, ugotuj dla siebie, dla dziecka dokladnie na 2 porcje a on niech je ryż z ketschupem. Pólke w lodówce mu wydziel i niech nie rusza waszego jedzenia. Moim zdnaiem błędem jest, że aż tak analizujesz ile on powinien placić za dom. czy ma to być 1/2 czy 1/3 czynszu! Na milosc boską to jest różnica 117 zł!!!! Uwazam, że dziecko nie powinno być tu brane pod uwagę w kwestii wyliczania czynszu. Co za niewiarygodny dziad! Za grosz honoru. Normalny mężczyzna usmiałby się jak koń z takich śmiesznych wyliczeń. Normalny mężczyzna to by powiedział, ze ten czynsz zapłaci i z głowy. Koniec głupiej gadki. A ten dziad się wykłoca o 50 zł. Szok. Masz bardzo bardzo niskie poczucie wlasnej wartości i to się wlasnie stąd bierze.
      Co do ex męża. Facet pewnie nawet pracy nie stracił, tylko dogadał się z szefem, ze się zwalnia, a teraz zatrudnił się za najniższą krajową i resztę dostaje pod stołem. Dzięki temu może płacić najniższe alimenty. Obecnie sądy określając alimenty biorą też pod uwagę mozliwośći zarobkowe pana, a nie tylko aktualne zarobki i całe szczęscie! Zmusza to takich krętaczy do walki o lepszą pracę i zapewnienie dziecku godnych warunków życia! Przestań okradać swoje dziecko, Dziada, którego teraz utrzymujesz kopnij w dupę, taniej wyjdzie, a exowi złożyc wniosek o podwyższenie i skończą się twoje chore problemy o kasę.
      • tt-tka Re: Finanse w związku 24.01.21, 00:26
        Rita nie ma problemow z kasa, tylko z emocjami.
        jak wygladaly finanse w jej malzenstwie, napisala.

        Co do podawania swoich dokladnych zarobkow na publicznym forum... kiepski pomysl, i zbedny w tym watku, wiedza, ze panstwo zarabiaja zblizone kwoty wystarcza. Co do stosunkow w domu rodzicow, tez lepiej to przerobic z terapeuta niz z forumem imo.
        • li_lah Re: Finanse w związku 24.01.21, 00:59
          Napisała też, że darowała exowi alimenty, nawet je obnizyla kosztem dziecka, obecnie nie walczy o to zeby ponownie mieć właściwą kwotę, bo jej żal exa - podobno tak źle mu się wiedzie. Drugi pan z kolei manipuluje nią do tego stopnia, ze zyje na jej koszt. Uwazam, że ma problem i z emocjami i przede wszystkim z kasą.
      • rita03 Re: Finanse w związku 05.02.21, 17:44

        "Rita trochę bez sensu, ze nie napisalaś ile kto z was dokładnie zarabia. To raz, "

        li_lah, wybacz, ale nie widzę potrzeby pisania na forum ile dokładnie każde z nas zarabia. To jest chyba sprawa zupełnie drugoplanowa. Nie ma między naszymi zarobkami jakiejś ogromnej różnicy. Choć nie ukrywam, że ja zarabiam trochę więcej niż mój Partner. Trochę - kilkaset złotych.

        "Dwa opisz jak wyglądało twoje pierwsze małzenstwo (czy byly podobne problemy finansowe)"
        W małżeństwie miałam również problemy finansowe. Trochę juz o tym pisałam.
        Mój ex gdy byliśmy małżeństwem, zarabiał ponad dwukrotnie więcej ode mnie, a na życie i utrzymanie rodziny dawał mi kilkaset złotych miesięcznie. Resztą tej kwoty dysponował wg własnego uznania. I nie chodzi tutaj o oszczędności. Był po prostu gadżeciarzem. Kupował sobie coraz to nowsze zegarki, telefony, laptopy itp...
        Jak nie trudno się domyślić, cala moja wypłata szła na życie, nieraz brakowało mi na większe sprawunki typu buty, ubrania dla siebie czy syna, o kosmetykach już nie wspominając.
        Oczywiście konta mieliśmy oddzielne.
        Generalnie to był kawał sk...a, ale to już stare dzieje. Rozstawaliśmy sie gdy miał dobrą pracę i wtedy dostałam alimenty na syna 600 zł. I tak się cieszyłam, bo to było prawie tyle ile dawał mi gdy z nami mieszkał ;-).
        Po dwóch latach stracił pracę i dość długo nie mógł znaleźć nowej i wniósł o obniżenie z 600 na 150 zł. Na co się w przypływie litości (zrozumienia) zgodziłam. Bezrobotny był około półtorej roku, a potem jeszcze czekałam kolejne dwa lata żeby te alimenty podnieść. Obecnie ma pracę za niewiele więcej niż najniższą krajową. Czy dostaje coś pod stołem nie wiem, ale to prywatna firma, wiec całkiem możliwe. Teraz mam 500 zł i gdyby nie to że mnie powodzi mi się trochę lepiej niż jemu ( tak wnioskuję z opowiadań syna i jego siostry z którą mam dobry kontakt), wniosłabym o podwyższenie alimentów.

        "trzy napisz jak to bylo między rodzicami i jak zachowywali się wobec ciebie finansowo? Napisz prawdę czy żałowali Ci czy nie. "

        W naszym domu rodzinnym się nie przelewało, ale rodzice zapewniali nam wszystko co było trzeba, a przede wszystkim dużo ciepła i miłości.
        Nie jestem materialistką i nigdy nie byłam. W zasadzie gdyby nie ten "kwas o 50 zł" więcej które zaproponowałam Partnerowi, to dalej nie zwracałabym uwagi ile dokładam do tej relacji.
        Ale też nie jest tak, że to jest dla mnie najważniejsza sprawa na świecie.
        Natomiast jedno jest pewne, muszę być bardziej uważna jeśli chodzi o równowagę w tym związku. W sprawach finansowych i nie tylko. Ja z tego szczęścia, że mnie jeszcze taka miłość spotkała, to zupełnie zapomniałam, że życie to nie tylko miód, chodzenie za rączkę i czułe słówka. To wystarczy na etapie randkowania. Gdy się razem mieszka, to trzeba też dzielić się kosztami i obowiązkami. Trochę tego zabrakło.

        A co do minimalizmu, oszczędność czy mówiąc wprost skąpstwa, to faktycznie uświadomiłam sobie, że taki jest. Tacy są jego rodzice i taki jest on sam i raczej nie da się tego oduczyć. Mogę to zaakceptować albo nie. Mogę też, pokazywać mu gdzie nie godzę się na oszczędności kosztem moim i mojego syna. Niech oszczędza swoje pieniądze na wyjazdy, mieszkanie, czy na przyszłość swojego syna, ale muszę być czujna żeby nie odbywało się to moim kosztem.



        • mikawi Re: Finanse w związku 05.02.21, 18:22
          Czytam ten wątek od jakiegoś czasu i wyłania się z niego obraz dobrego człowieka w Twojej osobie. Nie jesteś małostkowa, idziesz na rękę eksowi, choć sama piszesz, ze to skurw...
          Ale w tej całej Twojej poczciwości gubisz granice, łatwo wykorzystać Twoją, co tu dużo mówić, naiwność. Dobrze, ze otworzyłaś oczy i ustaliłaś jasne zasady. Tylko się tego trzymaj i nie ulegnij „struciu” partnera. Niestety również wyczuwam z jego strony sporo manipulacji.
          Ale pomijając kwestie ustaleń co do rozliczeń, to przyznam, że życie z takim człowiekiem byłoby dla mnie nie do wyobrażenia: oddzielne zakupy, jedzenie w lodowce, rozliczanie paragonów... dla mnie to kosmos. Tak funkcjonują lokatorzy a nie związek. Jasne, że chodzi o równowagę w wydatkach, ale naprawdę droczenie się o stówę przez faceta w tej sytuacji to dramat. Można być oszczędnym, ale to co on prezentuje to jakaś choroba.
          Nie umiałabym żyć z kimś tak małostkowym i wyrachowanym jak on. Tobie życzę wszystkiego dobrego, ale dbaj przede wszystkim o siebie i syna, bo za mocno dbasz jak dotąd o dorosłych facetów.
    • tt-tka Re: Finanse w związku 02.02.21, 14:49
      Rito, i co u ciebie slychac ? Styczen sie skonczyl...
      • rita03 Re: Finanse w związku 04.02.21, 07:55
        Ustalenia ustaleniami, a życie życiem...
        Co do opłat za mieszkanie dogadaliśmy się bez problemu. Jeśli chodzi o wydatki na życie, sprawy potoczyły się inaczej. Mieliśmy zbierać paragony, a potem podsumować i podzielić w stosunku 1/3 (on) i 2/3 (ja). To trwało kilka dni, ale widziałam że chodzi struty. Gdy zapytałam o co się dzieje, wydusił w końcu że wg niego to też nie będzie sprawiedliwe, bo je dużo tańsze produkty, właśnie zaczyna dietę i że nie jest tak, że musi koniecznie żyć na naszym poziomie. W tych rozmowach wielokrotnie uświadomiłam mu, że przez ponad rok nie przeszkadzało mu że dokładałam do niego i to było chyba dla niego najtrudniejsze do przełknięcia ( że mnie wykorzystał).
        Ustaliliśmy, że w najbliższych miesiącach, on będzie kupował produkty które je na codzień ( zaczął już dietę) i wszystkie produkty "wspólne ", a ja kupuję jedzenie dla mnie i dla mojego syna. I faktycznie każde z nas je coś innego. Dodatkowo, w dni kiedy jest z nami jego syn, on kupuje większość rzeczy. To już w styczniu miało miejsce dwa razy. Wcześniej nie zwrócił na to uwagi, że głównie na mnie spoczywa ciężar finansowy tych wspólnych weekendów.
        Zrobiłam też podsumowanie swoich wydatków z wybranych kilku miesięcy, żeby wiedzieć ile dokładnie wydawałam. Partnera poprosiłam o to samo. To podsumowanie też pokazało, że były spore dysproporcje .
        Zapoznalismy się z tym podsumowaniem i wyrzucilam je, żeby się nie nakręcać... Bo świadomość że dałam się wykorzystać nie jest miła. Nie chcę tego rozpamiętywać.
        Zależało mi na tym żeby sie dogadać na warunkach do przyjęcia dla obu stron i wypracować możliwie najlepszy sposób na wspólne życie. Czas pokaże, czy to się uda. Pewnie niejedna trudność jeszcze przed nami, a życie z minimalistą ( on często sam o sobie tak mówi) nie będzie należało do łatwych.
        Bardzo Wam dziękuję, za wsparcie i za pomoc w otwarciu oczu na wiele spraw. Mam też świadomość swoich słabych stron i tego jak mało wymagam od mężczyzn i że nie potrafię zawalczyć o swoje.
        Pracuję nad tym! :-)
        • krokodil123 Re: Finanse w związku 04.02.21, 15:16
          Ohhhh, nie lubię się wtrącać ale aż mnie nosi.

          Nie rozumiesz że to jest manipulacja???

          "To trwało kilka dni, ale widziałam że chodzi struty."- to TY masz radar na strutych misiów a oni nie. To chodź na odwrót TY ale taaakkk straszznie struta (bo się dałaś wrobić) i zobaczymy czy Misiu to zauważy czy mu będzie zwisać.

          "Gdy zapytałam o co się dzieje, wydusił w końcu że wg niego to też nie będzie sprawiedliwe, bo je dużo tańsze produkty, właśnie zaczyna dietę "- nic się nie pytaj, nie jesteś dobroczyńcą a matka nastolatka która nie ma finansowej pomocy. On ma dietę???? TAAAKKK? Kolejna jego manipulacja!!! U was kasza a na mieście obiadki !!!! Padnę śmiechem!!!

          " i to było chyba dla niego najtrudniejsze do przełknięcia ( że mnie wykorzystał)." TO SĄ TWOJE PROJEKCJE- to było najlepsze i najłatwiejsze dla niego. Teraz ma żle bo ma udawać diety i t.p. głupoty aby się nie dokładał.

          Może jutro pójdzie do jadłodajny Caritasu????

          "Wcześniej nie zwrócił na to uwagi, że głównie na mnie spoczywa ciężar finansowy tych wspólnych weekendów."- KLAMSTWO!- Zwrócił- ale o to mu chodziło i mu pasowało!!!


          Czyli będzie podział jedzenia na jego i wasze?
          Nie chodzi o to jak się dogadacie.

          Główny problem jest to że nie widzisz jak jesteś manipulowana na każdy krok!!!!

          Pozdrawiam,

          • tt-tka Re: Finanse w związku 04.02.21, 16:29
            Krokodil ma racje.
          • rita03 Re: Finanse w związku 04.02.21, 16:45
            Z dietą to nie jest udawanie. To było już zaplanowane. Przelicza kalorie i traci na wadze. Już raz miał taki okres, po wakacjach w zeszłym roku, gdzie zrzucił kilka nadprogramowych kilogramów ( to ja go tak dobrze karmilam że przybrał ;-) ). Potem waga znów wzrosła i od końca roku już zapowiadał dietę.
            Dla mnie też to jest dziwny układ, że teraz każde z nas ma swoje jedzenie, ale jeśli wszyscy mamy być szczęśliwsi, to niech tak będzie. Zaznaczył, że możemy sięgać po to co on kupuje, ale nie mam go brać pod uwagę robiąc zakupy i gotując. To ok. Tak robię.
            • rita03 Re: Finanse w związku 04.02.21, 16:47
              Robię tylki listę rzeczy które trzeba kupić z tych wspólnych, typu chemia, makarony, kawa, tłuszcz itp.
            • krokodil123 Re: Finanse w związku 04.02.21, 17:03
              I co, od dzisiaj tylko niskokaloryczne krewetki, białe wino francuskie i truskawkami z Bali będzie jadł na zbycie kalorii ?
              • tt-tka Re: Finanse w związku 04.02.21, 17:48
                A jak rozliczyliscie styczen, gdy jeszcze nie byl na diecie ?
                • krokodil123 Re: Finanse w związku 04.02.21, 19:35
                  dla mnie tak jak napisała poniżej

                  ".. Jeśli chodzi o wydatki na życie, sprawy potoczyły się inaczej. Mieliśmy zbierać paragony, a potem podsumować i podzielić w stosunku 1/3 (on) i 2/3 (ja). To trwało kilka dni, ale widziałam że chodzi struty. Gdy zapytałam o co się dzieje, wydusił w końcu że wg niego to też nie będzie sprawiedliwe, bo je dużo tańsze produkty, właśnie zaczyna dietę i że nie jest tak, że musi koniecznie żyć na naszym poziomie...."

                  I mu odpściła.
                  • tt-tka Re: Finanse w związku 04.02.21, 20:32
                    Obawiam sie, ze masz racje... i to jest dokladnie to, o co mu chodzilo. Zyskal miesieczna prolongate :(, a teraz odpuszczenie.

                    Autorko, przy tych "zmienionych" zasadach zakupow i zywienia powinno ci kazdego miesiaca zostawac w kieszeni o kilkaset (od 500 w gore) zlociszow wiecej niz w poprzednich miesiacach. Zostalo w styczniu ? Zostanie w lutym ?
        • li_lah Re: Finanse w związku 04.02.21, 21:30
          No to słabo Rita. Odpowiedziałabyś na moje pytania z powyższego posta?

          Chodzi struty, zabawne. Dobrze napisala krokodil, rób tak samo.
          Radzilabym Ci tez zlozyc ponownie wniosek o podwyzszenie alimentów do exa, życie to nie je bajka pamiętaj i nie drapie po jajkach. Obecnemu się absolutnie nie przyznaj, jesli dostaniesz podwyzke alimentow.
        • trampki-w-kwiatki Re: Finanse w związku 04.02.21, 21:42
          O, masakra.

          Wybacz, czarno to widzę.
          To jest sknera i to chorobliwy.
          • krokodil123 Re: Finanse w związku 04.02.21, 22:12
            Tak sobie myślę teraz na spokojnie. Jestem normalnym facetem z jajami. Mieszkam z kobietą w jej mieszkaniu z jej dzieckiem. Byłem nieświadomym (udajmy że w tym wierzymy) że ona w dodatku dokładała do mojego utrzymania. Właśnie się o tym dowiedziałem!

            I teraz co może zrobić normalny facet? Jakie ma możliwości?

            - Ja od razu przeproszę i zaproponuje że ja kupuję wszystko jedzenie i płace cały czynsz. (Żeby nie było miałam takiej propozycji od mojego faceta ale zarabia 5 razy więcej niż ja)
            - Druga możliwość, przepraszam i proponuje 50/50 abym się poczuł mężczyzną i dziecku nie obliczał kanapki. I tak nie płacę wolnorynkowy najem za mieszkanie.

            -Trzeca możliwość. Przepraszam i od razu bez mru-mru się zgadzam na warunki pani.

            -Czwarta możliwość. Przepraszam, zgadzam się od razu na nowe warunki mimo ze zaczynam dietę ale ponieważ jestem normalnym człowiekiem i raz dałem plamę obciążając kobietę to nic o tym nie mówię i jak najszybciej chce naprawić ten błąd.

            - Czwarta możliwość. Przepraszam ale....zaczynam kombinować co zrobić aby było po staremu i zaprzeć się ale nie dać się wmanewrować za płacenie nawet jednej kanapki cudzego dziecka. I cały czas myślę...bo dla mnie te 50/100/150 PLN są najważniejsze. Muszę się targować, nie mogę vsie zgodzić nie opłaca mi się....to są moje pieniądze...one są najważniejsze....

            Może dopiszecie jeszcze....
            • li_lah Re: Finanse w związku 04.02.21, 22:27
              To, co piszesz to ma sens, normalny facet powinien zapaść się ze wstydu pod ziemię, a on ma czelność jeszcze polemizować! Struty chodzi :D
              Zakładając w najśmielszym wyobrażeniu, że wydałby 100 - 300 zł więcej na jedzenie, to dla mnie jest niepojęte, żeby tak sobie żałować i dziadować i jeszcze życ za kasę kobiety. Ja rozumiem, że samotnośc jest przykra, ale życie z takim chorobliwym skąpiradłem jest jeszcze gorsze! To ciągłe robienie sobie wyrzutów i finansowanie dorosłego faceta.
              Chcialabym wiedzieć jak wyglądają np wyjścia do knajp, czy w ogóle istnieją, czy gdzieś jeździli na wakacje? Co wtedy? Jak jaśnie pan chodzi ubrany jaki ma model telefonu? Czy te oszczednosci mają miejsce w kazdym aspekcie zycia tego pana czy oszczedza jedynie na tym co w domu?
              Tu jest kwestia rozważenia czy chodzi o kasę czy o psychiczne skąpstwo.
              • rita03 Re: Finanse w związku 05.02.21, 18:43
                Pytasz o wyjścia i wakacje...
                Teraz to nigdzie do restauracji nie chodzimy, bo zamknięte. Ale jak można było, to też raczej w takie luźne i niedrogie miejsca. Zresztą sama pilnowałam żeby płacić co drugie wyjście. Na wakacjach każdy płaci za siebie za noclegi i przejazd ( oczywiście zawsze skrupulatnie rozlicza ile kto komu wisi za paliwo i sam oddaje co do złotówki, albo daje mi dokładne wyliczenia ile ja mam mu oddać). Na jedzenie robimy wspólny budżet i z tej kasy płacimy. Z tym, że tu też są różnice, bo on może cały dzień o suchym prowiancie, ewentualnie zrobić jajecznicę, a ja lubię spróbować lokalnych specjałów i chciałabym choć do skromnej restauracji. Co nie zawsze się udaje. Tak jak już wielokrotnie wspominałam, jest minimalistą i człowiekiem stroniącym od konsumpcjonizmu. Ma mało rzeczy, nie potrzebuje mieć gadżetów, drogiego samochodu itp.
            • tt-tka Re: Finanse w związku 04.02.21, 22:40
              Piata mozliwosc (ta, ktora tu zachodzi) - nie przepraszam i czuje sie gleboko pokrzywdzony tym, ze mam wydawac wiecej niz wydawalem dotad. To, do czego kupienia ona mnie bedzie zmuszac, kupie jak najtaniej i najmniej, ile sie da, a poza tym bede chodzil smutny i wyglodnialy, nie ma cudow, ona sie zlamie i podsunie a to cukier do kawy (ja cukru kupowac nie bede, na diecie jestem !), a to maslo do chleba, a to mieso do tego makaronu kupionego przeze mnie, albo chociaz sos. W razie czego dozywie sie u mamy.
              • rita03 Re: Finanse w związku 05.02.21, 18:32
                tt-tka ma w sumie rację - słowo przepraszam nie padło. Raczej tak niezręcznie było powiedziane, jak mu pokazałam ile kosztowało mnie wspólne życie przez kilak miesięcy ( rachunki, jedzenie, chemia) a ile on do tego dokładał, że wygląda na to że, to on mnie wykorzystywał przez ten rok...
                Ale że przecież tak było ustalone na początku że daje 250 zł do rachunków i raz na jakiś czas robi zakupy. No to robił. Ale też nie wiedział dlaczego jak chodzimy razem na zakupy i on ma płacić to ja praktycznie nic nie wkładam do koszyka, albo jakieś drobiazgi. Mężczyźni są podobno prości w obsłudze - trzeba im kawę na ławę wyłożyć, Raczej się nie domyślą.

                W styczniu się nie rozliczaliśmy. Po prostu on kupował to co je on, plus takie wspólne rzeczy które się pokończyły. Ja robiłam zakupy dla siebie i syna. Dodatkowo, jak był u nas jego syn, to też płacił za te zakupy. Chyba pod wpływem tych styczniowych rozmów, kupił też jakiś zestaw w Mc Donalds dla mojego syna. Co się wcześniej nie zdarzyło. Może małymi kroczkami czegoś się nauczy i coś zrozumie...
                • tt-tka Re: Finanse w związku 05.02.21, 18:51
                  Rita. To nie jest szczaw pierwszy raz w zyciu na swoim. To gosc 40-letni, ktory juz i z kobietami mieszkal, i zone mial, i dziecko ma. NIE WIERZ w to, ze on nie wiedzial, nie rozumial, nie ma pojecia i nie przyszlo mu do glowy.

                  Czy ze stycznia zostalo ci wiecej pieniedzy, niz zwykle zostawalo ? jesli nie i nie robilas sprawunkow niecodziennych (nowy sprzet, nowe buty itp) to znaczy, ze nadal do niego dokladalas.
                  • rita03 Re: Finanse w związku 05.02.21, 20:15
                    Tak, zostało mi w styczniu więcej pieniędzy niż zazwyczaj. To mnie cieszy. Tak na szybko przeglądając rachunek na potrzeby oszacowania ile ja wydaję na życie i porównując 2019 do 2020 policzyłem, że miesięcznie dokładałam 400 - 500 zł lekko licząc. Wiadomo, część tej kwoty, to podwyżki cen żywności, ale kilka słów w miesiącu szło na niego.
                    Tylko widzisz, podkreślam to grubą krechą i po zrobieniu aktualnych ustaleń, zaczynam nowy rozdział. Żeby nie rozgrzebywac już tego i zacząć normalnie żyć, cieszyć się tym co jest.

                    Nie tracąc przy tym zdrowego rozsądku i zachowując czujność w sprawach swojego budżetu. Oby się udało.
                    Wiem, że jestem naiwna, mało asetrywna i zbyt mało wymagam od mężczyzn. I choć nad tym pracuję, to ciężko to zmienić.
                    • tt-tka Re: Finanse w związku 06.02.21, 12:33
                      Kupilas jego narracje...
                      On nie jest minimalista. Minimalista nie wyklocalby sie o grosz, ani nawet o dziesiec groszy. On jest patologicznym sknera i manipulantem.

                      Ale dobra, zostawiam temat tego pana, zajmij sie soba. Przepracuj z dobrym terapeuta to swoje nastawienie "zeby tylko o mnie zle nie pomyslal" i odpowiedzialnosc za dobry humor wszystkich wokol twoim kosztem (dotyczy nie tylko aktualnego pana, meza tez, syna przyszlosciowo tez)

                      Podlicz wydatki i ile ci zostaje za kilka miesiecy. W maju, powiedzmy.
                      • li_lah Re: Finanse w związku 07.02.21, 21:44
                        Nie jestem materialistką i nigdy nie byłam. W zasadzie gdyby nie ten "kwas o 50 zł" więcej które zaproponowałam Partnerowi, to dalej nie zwracałabym uwagi ile dokładam do tej relacji.
                        Ale też nie jest tak, że to jest dla mnie najważniejsza sprawa na świecie.
                        Natomiast jedno jest pewne, muszę być bardziej uważna jeśli chodzi o równowagę w tym związku. W sprawach finansowych i nie tylko. Ja z tego szczęścia, że mnie jeszcze taka miłość spotkała, to zupełnie zapomniałam, że życie to nie tylko miód, chodzenie za rączkę i czułe słówka. To wystarczy na etapie randkowania. Gdy się razem mieszka, to trzeba też dzielić się kosztami i obowiązkami. Trochę tego zabrakło.


                        W najśmielszych snach nie oskarżyłabym Cie o materializm. Materialistą chorym to jest on, bo to on zauważa każdą wydaną złotówkę. Powiem Ci, że miłość jest tam, gdzie się robi prezenty bez okazji, albo kupuje coś bez powodu, bo ukochana osoba to lubi. I nie żąda się za to zwrotu pieniedzy. Te 50 czy 100 zł wydane na zakupy jest dla kochającej osoby przyjemnością wydawania pieniędzy na ukochaną osobę i zrobienia jej przyjemności, a nie katorgą i nieznośną koniecznością - jak to jest u twojej "miłości"
                        Jeśli koniecznie chcesz ciągnąć tą znajomość to ok, można się dać wytresować i nie korzystać z życia i ogólnie rozliczać każdy paragon, ale co to za życie? Zrobisz co zechcesz, wiedz, ze były mąż stosował przemoc ekonomiczną i obecny robi to samo.
    • comabyc Re: Finanse w związku 07.02.21, 17:49
      Oj,Rito, co powiedzieć, ja jestem w takim związku już 6 lat, jakbym czytała o sobie z jednej strony uczucie, jakieś plusy, z drugiej strony, co tu ukrywać skąpstwo drugiej strony. On liczy, dodaje, uwaza, że wydaje nie wiadomo ile. Tymczasem jak u Rity, korzysta, a próbuje jak najmniej wydać. Ciągle sprze zki, bo żarówki się przepaliły, kto zapłaci, bo wcześniej dzieliłam opłaty na 3(mieszkała z nami córka krótko) teraz dzielę na dwa i on jest zdziwiony skąd ta podwyżka.... Naiwnie myślałam, że to już związek do końca (pierwszy po rozwodzie) ale te przepychanki finansowe się nie skończą, jak planować przyszłość, jak żyć, licząc kazda złotówkę? Obecnie obrazony, bo ja płaciłam za cale zakupy na weekend i zaważyłam, że chociaż do wina mógłby die dołożyć... I usłyszał
      Am lam alam... Ty Żydówko
      • lumeria Re: Finanse w związku 07.02.21, 17:54
        Co to znaczy "Am lam alam... Ty Żydówko"?
        • comabyc Re: Finanse w związku 07.02.21, 18:09
          Sorry, szybko pisałam, "uslyszalam" ...., żadne zaklęcia tajemne
      • rita03 Re: Finanse w związku 08.02.21, 07:04
        Comabyc, więc rozumiesz moje dylematy... Pewnie każda sytuacja jest odrobinę inna, ale wiesz jak to jest żyć z takim dusigroszem. Mój facet jest generalnie miły dla mnie, mam na myśli że unika mówienia rzeczy które sprawiłyby mi przykrość. A to sprawia, że sprawa jest jeszcze bardziej skomplikowana. Życie nie jest ( dla mnie) zerojedynkowe, bo gdyby takie było, to pewnie decyzje o rozstaniu byłyby łatwiejsze.
        Ja po mimo tego, że jest taki skąpy, czuję się kochana, ale to też nie znaczy że myśl o przyszłości z nim nie napawa mnie niepokojem.
        • horpyna4 Re: Finanse w związku 08.02.21, 10:30
          I właśnie na tym polega manipulacja - na odgrywaniu miłego. On zachowuje się tak, żebyś nie chciała się z nim rozstać; jak widać, osiągnął swoje.

          Popatrz na to wszystko z boku, tak, jakby to nie dotyczyło Ciebie. Przeanalizuj na chłodno jego zachowania.
          • tt-tka Re: Finanse w związku 08.02.21, 10:46
            No otoz. Pieniedzy nie daje, w domu nic nie robi poza ozdabianiem soba kanapy, nie stanowi dla ciebie ani oparcia, ani pomocy, ani wzoru dla twego syna, ale jest mily i za to ma dach nad glowa, wikt, opierunek, seks i obsluge.
    • karnaks Re: Finanse w związku 02.03.21, 05:08
      Dokładał się 250 zł i czasem robił zakupy? Tylko tyle?! Kurczę, nie szukasz faceta?! :-) Oczywiście żart... To są bardzo małe oczekiwania wobec faceta. Ja słyszałem, że nie ma czegoś takiego jak moje pieniądze i czasem musiałem się tłumaczyć skąd mam wolne 50 zł. To oczywiście też było chore ...
      • rita03 Re: Finanse w związku 02.03.21, 10:43
        Masz rację, każda skrajność jest zła. Też sobie nie wyobrażam nie mieć jakiejś kwoty wyłącznie na swoje wydatki i tłumaczyć się z każdej wydanej złotówki. Rozstaleś się, czy znaleźliście rozwiązanie? My po wielu dyskusjach i perypetiach, dogadaliśmy się. I przyznam, że choć to rozwiazanie było dla mnie dziwne i początkowo nie do wyobrażenia ( ja zaopatruję syna i siebie i dla nas gotuję, a mój partner sam o siebie dba, a koszty mieszkania i mediów dzielimy na 3 części ), to zostaje mi w kieszeni całkiem sporo pieniędzy;). Więc finalnie, wyszło na dobre. On też sobie coś odkłada, ale na pewno znacznie mniej niż wcześniej, bo jednak mimo skromniejszego stylu życia mui sobie kupić wszystko. Ja uświadomiłam sobie, że dałam się wykorzystać i nie chcę powtórzyć tego błędu. Cała ta "afera" nawet mnie odblokowala w sprawie robienia sobie i swojemu synowi przyjemności. Bo nie ukrywam, że życie z dusigroszem sprawiło, że głupio mi było wydawać na wszystkie zachcianki. Mam tu na myśli jakieś drobne smakołyki czy pizza z ulubionej pizzerii itp... Teraz robię to bez skrępowania, kiedy mam ochotę. Oczywiście, pytam czy też ma ochotę, ale na razie nie korzysta, bo robi swoją dietę. Mamy też przegadane, że nasze podziały i odrębne wydatki nie dotyczą mojego syna. Jeśli ma ochotę na coś, to po prostu je i nie będzie pytał, czy może. Na szczęście to wyszło od mojego Partnera, bo chyba bym nie zniosła, gdyby jeszcze w takiej kwestii zachował się jak skąpiec.
        A czas pokaże, czy to dobre rozwiązanie...
        • rita03 Re: Finanse w związku 08.04.21, 14:22
          Mamy za sobą dwa miesiące życia wg nowych ustaleń.... Pan X ( normalnie nazywany moim chłopakiem;) ) przelewa mi 1/3 opłat za mieszkanie i media , oraz kupuje wspólne produkty typu chemia do domu, kawa itp. Ja robię zakupy i gotuję dla siebie i syna. On żywi się sam. Na własne życzenie. Póki co finansowo jestem do przodu o kilka stówek co miesiąc. On za to jest zszokowany jak strasznie wszystko podrożało w sklepach. Bo pewnie jest tak jak myślałam: zanim.zamieszkał że mną, znaczną część kosztów jedzenia ponosili jego rodzice i " te pazerne" moje poprzedniczki. Wielką jego obawę budziły moje słowa w styczniu, że jak będzie mi dawał 1/3 za zakupy, to to może być około 600 - 700 zł. Wtedy twierdził, że to ponad jego stan i on wydaje max 400. Teraz drugi miesiąc z rzędu wydaje .między 600 a 700 zł. I Jeszcze sam sobie to przyrządza.
          Święta zasponsorowałam i przygotowałam ja, także dla jego syna. Ale zrobilam to z własnej inicjatywy, bo pytał ile się ma dołożyć. W końcu od czasu do czasu mogę ich ugościć. A na czas Świąt Pan X zrobił odpuścił swoją dietę i mogliśmy jeść razem.
          Przyznam, że życie z dusigroszem do łatwych nie należy i nie dałabym rady gdybym była od niego zależna finansowo, bo to jednak odziera związek z romantyzmu i odbiera jakąś radość.
          Ale czytając inny wątek o pieniądzach w wątku Aliny, utwierdzilam się w przekonaniu, że modeli finansowych w związku niezalegalizowanym może być wiele. Ważne żeby obie strony zaakceptowały układ.
          Trochę dziwne (?) że mamy oddzielne półki w lodówce, ale skoro tak chciał i mu to pasuje, to nie będę protestowała.
          • krokodil123 Re: Finanse w związku 08.04.21, 16:23
            Super i tak trzymaj,

            Z półkami się wogóle nie przyjmować. Mój facet też ma zupełnie inne jedzenie niż ja.
            On lubi tłuste- boczki, pasztety, kiełbasy. Ja wole chude mięso, twaróg, jogurt, warzywa, owoce i też mamy różne jedzenie.

            I co się okazało, że jednak nie tylko kasza i sos się jada cały miesiąc.

            Chciałam cię tylko uprzedzić że "PO" coronavirusa to się zacznie- knajpy, kawiarnie, pizza... Ludzie są spragnieni życia a latem dodatku tu lody, tam truskawki, jakiś napój, gril, piwko, ciasteczko i utrzymanie wzrośnie jak nić.
          • mikawi Re: Finanse w związku 08.04.21, 16:50
            Wiesz rita co jest w tym facecie dziwne? Że on Cię PYTA czy ma się dorzucić do Świat (tudzież ile), a jak mu mówisz, że Ty bierzesz zakupy na siebie, to skwapliwie z tego korzysta. Nawet wiedząc, że będzie u Was jego syn. Przepraszam, ale moim zdaniem normalny i honorowy facet nie pytałby, tylko wyłożył kasę/zrobił mega duże zakupy sam z siebie. Tym bardziej skoro już wie ile żarcie kosztuje. A to jest jakiś patologiczny skąpiec.
            • rita03 Re: Finanse w związku 08.04.21, 18:34
              Oj tak, skąpstwo to nie jest niewielka wada. To mega trudne. I nie wiem czy dam radę "z nim się zestarzeć", bo to się ponoć jeszcze nasila na stare lata... Ale próbuję na razie jakoś sobie to układać w głowie i żyć po swojemu.
              Wiesz Mikawi, nawet lepiej że nie nalegał żeby się dokładać, bo wyobrazilam sobie, że mam np. przedstawić rachunki za zakupy i co gdyby uznał, że kupiłam za drogą szynkę, albo po co mój ulubiony chrzan z Provictusa, jak mógł być najtańszy ... Lepiej się tym.nie stresować.
              Ale i tak zrobił postępy, bo pytał jak ze świetami i ile się ma dolożyć... ;).
              • mikawi Re: Finanse w związku 08.04.21, 18:56
                Edukuj go w takim razie, może to jest sposób - pokazać ile faktycznie kosztuje ŻYCIE. Nie zwalniaj z wydatków i kosztów, choć on pewnie byłby za :) nie ma zmiłuj. Może w taki sposób coś do niego dotrze, choć szczerze mówiąc dla mnie taki facet byłby skreślony - za podejście do tej sfery, za małostkowość, jakiś taki brak honoru. Nie mówiąc o geście zapłacenia za kobietę podczas wakacji, wyjścia, etc. Rozliczać paragony za szynkę i chrzan??? Kochanie widzę ze zrobiłaś ogromne zakupy na święta - jesteś kochana, przeleje Ci xxx zł, czy to nie będzie za mało? Przy czym normalny facet w moim odczuciu zdecydowanie by te kwotę zawyżył, bo a) Ty te zakupy przytargalas? b) Ty przygotowujesz potrawy? c) w Święta będzie tez jego syn? d) chce być dżentelmenem i poczuwa się do bycia facetem a nie ozdobą kanapy?

                Bozszzz, „gdzie ci mężczyźni... „ jak śpiewała Rinn
                • rita03 Re: Finanse w związku 08.04.21, 20:23
                  Wyjątkowo tym razem moja " ozdoba kanapy" przy współudziale mojego syna wysprzątala mieszkanie na święta, bo ja miałam mnóstwo pracy i nie było kiedy. Zakupy też oczywiście wnieśli z bagażnika do domu, ale wolałam robić je sama....
                  Ogólnie, kiedyś użyłam tego zwrotu "ozdoba kanapy" w rozmowie o większym angażowaniu się w domowe obowiązki i chyba podziałało, bo zauważyłam że czasem zrobi coś sam od siebie. Nie wiem czy też zauwazyłas/ zauważyłyście że większość mężczyzn nie widzi bałaganu. Owszem jak im się powie co jest do zrobienia to mniej lub bardziej chętnie, zrobią, ale sam nie wpadną na to że trzeba posprzątać. To tylko my kobiety lubimy sobie życie utrudniać 🤪. A co do skąpcow i tych szczerych, to kiedyś spotykałam się z takim mężczyzną, który w życiu nie wziął złotówki za mój udział we wspólnym wyjściu czy w jakimś wyjeździe, mówił, że to by było takie mało męskie, ale miał inne wady, które sprawiły że długo " lizałam rany" po rozstaniu.
                  • rita03 Re: Finanse w związku 08.04.21, 20:24
                    * skąpców i tych szczodrych
              • eriu Re: Finanse w związku 08.04.21, 21:36
                Nie rozumiem dlaczego Ty mu blokujesz jego postęp. Bo w tym momencie ja tak odbieram taką sytuację, kiedy on Ci proponuje że weźmie udział finansowy w świętach a Ty mu odmawiasz.

                Nie proponował, że on zrobi najtańsze zakupy, proponował zwrot za zakupy, które Ty zrobiłaś. Od razy bym podzieliła na 4 by płacił. W tym momencie nie traktujesz go jak dorosłego odpowiedzialnego partnera tylko nie wiem jak kogo. Jakiegoś ubogiego na umyśle, którego zbywasz żeby nie marudził i wolisz kasę sama wyłożyć. Może właściwym pytaniem byłoby: na ile on taki jest a na ile Ty go takim robisz?
                • rita03 Re: Finanse w związku 09.04.21, 07:49
                  Eriu, wiesz, ja też się uczę. Nie upieram się, że wszystko robię dobrze. Może to błąd, nie wiem. Moja postawa wynika po pierwsze z wcześniejszych sytuacji i wiedzy jak bardzo różnimy się w kwestii finansów ( to co dla mnie jest normalne, dla niego może być zbytkiem i tak mi było wygodniej), a po drugie z faktu, że jeśli tworzymy związek to ja uważam, że nie musimy się rozliczać co do złotówki. Aktualnie jest taka sytuacja, że ja zarabiam lepiej od niego i naprawdę nie mam z tym problemu żeby wrzucić więcej w domowe wydatki. Teraz, kiedy on pokrywa praktycznie w calosci koszty swojego utrzymania. I nie czuję się wykorzystywana. Co innego jeśli byłoby to znów codziennością, jak wczesniej.
                  • jezow Re: Finanse w związku 09.04.21, 08:20
                    Rita03 uważam, że dobrze postąpiłaś niejako fundując te Święta. Niech to będzie dla niego jakby nagrodą i jednocześnie zachętą do dokładania do życia. Nie twierdzę, że nie powinien lecz może chętniej będzie to robił.
                    Podobnie jak dziecko: zrobi coś dobrze, zostanie pochwalone /nagrodzone. Następnym razem robi to z większą chęcią, by zostać ponownie pochwalone/nagrodzone - tak to odbieram.
                    • vivi86 Re: Finanse w związku 09.04.21, 08:43
                      też myślę, że to nie był zly ruch.
                  • eriu Re: Finanse w związku 09.04.21, 11:04
                    Ok, ale też nie pójdziecie do przodu jak się nie nauczycie komunikować w temacie. A z Twojego wpisu wynika, że nie chciałaś rozmowy bo się bałaś że on będzie się dziwił kosztom, więc wolałaś uciąć temat.

                    Mój wpis nie był po to żeby Ci dokopać tylko chciałam dać Ci znać jakie to wrażenie sprawia właśnie po to żebyś mogła dalej wyciągać wnioski i pracować nad sytuacją.
                    • mikawi Re: Finanse w związku 09.04.21, 11:19
                      Ja tylko dodam, że radzę Ci nigdy nie wpuszczać się w potrzebę tłumaczenia się z zakupów, przykładowo ten nieszczęsny chrzan czy szynka - czemu taka a nie śmaka. To błędne koło i nie wpuszczaj się w takie kanały, cokolwiek kupisz. Jesteś dorosła, nie musisz się nikomu tłumaczyć jaki chrzan lubisz. A pan musi dorosnąć do wspólnego życia i zrozumieć ze w związku ludzie funkcjonują w oparciu o zaufanie i tez odpowiedzialność finansową, może wtedy unikniecie niepotrzebnych tłumaczeń z wydatków.
                    • jezow Re: Finanse w związku 09.04.21, 11:38
                      @Eriu Twoje uwagi są cenne i wiem, że Rita03 z nich skorzysta [i nie tylko ona]. Nawet jeśli to był błąd, w przyszłości go nie popełni. To była jej decyzja, jej wybór. Postęp też robi się małymi krokami.
                    • rita03 Re: Finanse w związku 09.04.21, 12:52
                      Nie odebrałam Twojego wpisu jako próby dokopania mi, a nawet przeciwnie, doceniam próby pokazania pewnych błędów. To konstruktywna krytyka, nie bezmyslna paplanina.
                      Ale Jezow ma rację - małymi krokami można zrobić postępy. I to dotyczy zarówno mnie jak i mojego mężczyzny. Każde z nas wyniosło dość przykre doświadczenie z poprzednich małżeństw/ związków i łatwo jest popaść z jednej skrajności w drugą. Chodzi o znalezienie balansu między odpowiedzialnością za drugiego człowieka, oraz dawaniem i braniem ( nie tylko w takim aspekcie materialnym). Źle bym się czuła za równo w roli tej ktora wykorzystuje, jak i tej która daje się wykorzystywać.
                      Jest jeszcze jeden element, bo nie pamiętam czy o nim już pisalam: radość obdarowywania. Myślę, że mój Pan X jest w tej grupie ludzi ( a znam takich kilku), która nie posiada tej cechy. Owszem, na etapie wczesnego randkowania, były jakieś kwiaty, czy zaproszenie do restauracji, ale jak zamieszkalismy razem, to nie ma z jego strony czegoś takiego jak kwiatek, czy drobiazg bez okazji. A ja uważam, że jest to jeden z elementów dbania o relację. I żeby była jasnośc, to nie chodzi o nic wielkiego. Wystarczy podać śniadanie do łóżka, kwiaty bez okazji, czy zaskoczenie przyrządzonym przez siebie ulubionym daniem itp.
                      Niezręcznie o tym mówić, łatwiej dac dobry przykład.


                      • rita03 Re: Finanse w związku 09.04.21, 12:54
                        Ojjj ale mi wyszedł elaborat 😉
                        • tt-tka Re: Finanse w związku 09.04.21, 14:20
                          Rito, a czy zaniechalas mysli o terapii ? swojej ?
                          • rita03 Re: Finanse w związku 09.04.21, 15:31
                            Nie, wciąż o tym myślę. Ale jeszcze odwlekam, dojrzewam do tego. Na razie jestem na etapie książek o takiej tematyce ( jak zwiększyć poczucie własnej wartosci i nie tylko... )
                            • eriu Re: Finanse w związku 09.04.21, 16:49
                              Lubisz dawać, ale też trzeba umieć dać i sobie. A terapia to świetny dar i zaopiekowanie się sobą :)
                      • eriu Re: Finanse w związku 09.04.21, 16:48
                        Cieszę się, że tak moje posty odbierasz :)

                        Też lubię dawać więc rozumiem.
          • tiaaa Re: Finanse w związku 17.04.21, 21:51
            Kurcze z tą lodówką to kosmos. Ale w sumie i tak lubicie jeść co innego więc może nie. Bo z racji samej kasy to dziwnie. Takie sztuczne. Fajnie jednak jak by po prostu tak od siebie kupił wspólne rzeczy i już. Przynajmniej zazwyczaj. Jestem ciekawy bo widzę to drugi podobny temat. A sam się zastanawiam w tej kwestii.
            • rita03 Re: Finanse w związku 19.04.21, 13:46
              Piotrze, dla mnie to też bardzo dziwne, ale po tych wszystkich perypetiach ( nie wiem czy przeczytałeś jak to wyglądało wczesniej), to jest to do zaakceptowania. Może nie jest to idealne rozwiązanie, jak pisze Stasi, ale jest kompromisem i faktycznie nie czuję się wykorzystywana, a i mój partner kupuje sobie to na co ma ochotę, bez zapalajacej się kontrolki z tylu głowy " dlaczego ona wyciąga ode mnie tyle kasy na życie... Ch e mnie naciągnąć, albo jest po prostu rozrzutna".
              Ja na pewno nie pozwoliłabym mu głodem przymierzyć, a mam nadzieję, że i on nie dał by mi zginąć z głodu... 😉
              • rita03 Re: Finanse w związku 19.04.21, 15:04
                * głodem przymierać
              • enith Re: Finanse w związku 19.04.21, 17:12
                Prowadzenie de facto dwóch odrębnych pod względem żywienia gospodarstw domowych to nie jest jeszcze taki hardkor. Podobnie jest przecież w rodzinach, gdzie jeden z członków choćby ze względów zdrowotnych jest na specjalistycznej diecie. Nikt nie przeczy, że jest to upierdliwe, ale nie jest to też koniec świata. Ale co ze wspólnym spędzaniem czasu, co z podróżami? Czy to ty będziesz ekstrasy fundować partnerowi czy też sami z synem zrezygnujecie ze swoich potrzeb i dopasujecie się do "minimalizmu życiowego" partnera czy też zwyczajnie nie będziecie razem podróżować czy spędzać czasu poza domem na rozrywkach, które kosztują?
                Osobiście uważam, że jedną z najważniejszych cech udanego związku jest w miarę zbieżna wizja partnerów w kwestii finansów. Taka dysproporcja, jaka występuje u was, prawie zawsze generować będzie kłopoty.
                • rita03 Re: Finanse w związku 20.04.21, 16:56
                  Pandemia trochę wycięła temat podróży i wyjść do restauracji. Ale spodziewam się, że ten wątek na pewno jeszcze powróci, gdy życie zacznie wracać do normy i zostaną zniesione ograniczenia. Myślę, że to też będzie wymagało wiele starań po obu stronach i pewnego kompromisu. Czyli czasem mogę zafundować, przecież gdyby On mi fundował, to też byłoby naturalne, czasem rezygnuję z frykasow i dostosuję się do jego poziomu, a czasem będę oczekiwała że on za coś wspólnego zapłaci, choćby ciut powyżej " swojej normy".
                  Zgadzam się, że podejście do finansów jest istotne w związku i jak pokazuje życie, może generowac problemy. Natomiast bardzo ważna jest komunikacja i nie zamierzam już dusić w sobie pewnych rzeczy i często inicjuję takie rozmowy, żeby na bieżąco mówić co komu leży na sercu.
                  Czas pokaże co przyniesie życie...
                  Ja nie ukrywam, że jest to mój pierwszy związek od czasu rozwodu, w którym mieszkam z mężczyzną, a nie tylko randkuję.
                  • eriu Re: Finanse w związku 20.04.21, 20:18
                    Używaj sformułowania "dostosować się do jego poziomu", ale nie używaj "frykasów". Od kiedy normalne jedzenie jest frykasami? Zachowajmy pewien racjonalizm w tej dyskusji. Zaoszczędzi jedząc makaron z keczupem czy zupki chińskie a potem wyda na lekarza, bo mu szkoda na te "frykasy" jak ziemniaki z kalafiorem i jajkiem sadzonym.
                  • enith Re: Finanse w związku 20.04.21, 21:35
                    Zgadzam się z Eriu. Od kiedy to racjonalna i zdrowa żywność to "frykasy"? Czy twój partner tak właśnie widzi twój i syna styl odżywiania, jako "frykasy" i "zbytek" bez których doskonale można się obejść? Nie przyjmuj takiej narracji partnera ani w kwestii jedzenia, ani wyjść, wyjazdów czy rozrywek. Ciebie na ten styl życia stać, a to, że partnera też stać, ale świadomie wybiera gówniane żarcie i minimalistyczny styl życia, nie oznacza, że ty i twoje dziecko macie się do tego dopasować.
                    • tt-tka Re: Finanse w związku 21.04.21, 02:35
                      Ano wlasnie.
                      Co do "nie dalby mi umrzec z glodu" - byc moze nie dalby. Kwestia, czy od glodowej smierci ratowalby cie chocby tym kalafiorem, czy chinskimi zupkami i makaronem z keczupem ?
                      • eriu Re: Finanse w związku 21.04.21, 09:00
                        I pytanie w jakim stanie po takim ratowaniu byłby organizm. Bo to że się dostarczy jakichkolwiek kalorii wcale nie znaczy że organizm będzie odżywiony i funkcjonował właściwie.

                        Podam bardzo skrajny przykład: osobę z celiaklią też można ratować od głodowej śmierci "budżetowo" dając jej zwykły makaron itp. I ona będzie to jadła, ale nie dość że rozwali jej to zdrowie to jeszcze jej organizm nie będzie przyswajał składników odżywczych, bo się niszczą kosmki jelitowe. Ale będzie tanie i przecież przyczepić się nie można bo się daje jedzenie nie? A to najprostszy sposób żeby kogoś fizycznie karmiąc realnie go zagłodzić, bo jak kosmki zanikną to będzie brak przyswajania składników odżywczych.
                        • tt-tka Re: Finanse w związku 21.04.21, 11:09
                          Pytalas wczesniej, Rito, ile my wydajemy na zywnosc i odpowiedzi byly mniej wiecej zgodne - a zadna nie zywi siebie ani rodziny na co dzien FRYKASAMI. Pomidorowa, jarzynka do obiadu, nawet deser w postaci galaretki czy kompotu to nie sa frykasy.

                          Nie wiem, jak u ciebie w tej chwili wygladaja finanse, ale wszystko katastrofalnie drozeje, nie tylko zywnosc. W Warszawie od miesiaca za wywoz smieci, zwyklych smieci placi sie jak za usuwanie odpadow radioaktywnych ! Bierzesz pod uwage w swoim ustaleniach z tym panem, ze koszta rosna i to, co miesiac czy kwartal wczesniej kosztowalo 3 stowy, teraz moze byc o 25 do 35% drozsze ?
                          • vivi86 Re: Finanse w związku 21.04.21, 11:27
                            to też jest ważne

                            W Warszawie od miesiaca za wywoz smieci, zwyklych smieci placi sie jak za usuwanie odpadow radioaktywnych !
                            chcieli-mają. Na zdrowie :)
                          • rita03 Re: Finanse w związku 21.04.21, 13:25
                            Biorę pod uwagę, że wszystko drożeje i nie zawaham się upomnieć gdy wzrosną rachunki.
                            Nieraz myślę o tym, jakie to szczęście że nie jestem zależna finansowo od niego. Nie wytrzymalabym, gdybym musiała wyciągać rękę po pieniądze na zwykłe sprawunki, albo musiała się tłumaczyć dlaczego kupuję masło a nie margarynę ( to akurat wymyślony przyklad). Życie że skąpcem, nie jest łatwe. Gdybyśmy nie zamieszkali razem, o wielu rzeczach ( wadach) bym nie wiedziała. A tak przynajmniej mam świadomość. Dobrze że nie planuję już ślubu, bo wtedy trudno byłoby mi to sobie wszystko wyobrazić i w głowie poukładać. Jemu pewnie też 😉.
                            • tt-tka Re: Finanse w związku 21.04.21, 17:45
                              rita03 napisała:

                              > Biorę pod uwagę, że wszystko drożeje i nie zawaham się upomnieć gdy wzrosną rac
                              > hunki.

                              OK

                              > Nieraz myślę o tym, jakie to szczęście że nie jestem zależna finansowo od niego

                              OJ TAK !


                              > Życie że skąpcem, nie jest łatwe. Gdybyśmy nie zamiesz
                              > kali razem, o wielu rzeczach ( wadach) bym nie wiedziała. A tak przynajmniej ma
                              > m świadomość. Dobrze że nie planuję już ślubu, bo wtedy trudno byłoby mi to sob
                              > ie wszystko wyobrazić i w głowie poukładać. Jemu pewnie też 😉.

                              Ano nie jest (i to lagodnie powiedziane). Dobrze, ze sprobowalas, dobrze, ze pytalas, gdy cie ogarnely watpliwosci, dobrze, ze sie nie zwiazalas urzedowo, bardzo dobrze, ze uczysz sie mowic o swoich potrzebach i wymaganiach. I tak trzymaj. Powodzenia :D
                              • eriu Re: Finanse w związku 22.04.21, 10:49
                                A jakie ma znaczenie w codziennym życiu, że nie jest urzędowo związana (oprócz zgody małżonka na kredyt)? Urzędowo by nie mogła kupić ulubionego majonezu?

                                Ja mam inny pogląd: nie ma sensu żyć z kimś z kim nie wyobraża sobie człowiek ślubu (jeśli ślub leży w zainteresowaniach danego człowieka). Bo to takie jakby klasyfikowanie się w dół: nie chcę ślubu więc mogę sobie pozwolić na gorszą jakość. Przykro mi ale to jest mój odbiór.
                                • tt-tka Re: Finanse w związku 22.04.21, 11:26
                                  A nie, z tym sie nie zgodze. Partner (moj potencjalny, nie Rity) ma swoje uroki i walory, ktore daja mi cos, moze nawet duzo daja (satysfakcje seksualna, interesujace rozmowy, podzial kosztow utrzymania, towarzystwo przy wyjsciach, dowolne inne) ALE ma rowniez cechy dyskwalifikujace go jako wspolnika na cale zycie/na dluzej. I tak jak jest, pasuje nam obojgu, ale za piec lat moze przestac pasowac. I wtedy obejdzie sie bez kosztow rozwodu i urzedowej gmatwaniny.
                                  "Nie chce byc sama" =/= "chce byc z tym czlowiekime na reszte zycia".

                                  Zreszta mezow tez to dotyczy (wyszlam za maz, zaraz wracam), tylko zachodu przy rozstaniu wiecej.
                                  • eriu Re: Finanse w związku 22.04.21, 20:15
                                    Dla mnie takie tymczasowe plusy jak seks czy interesujące rozmowy to za mało by z kimś zamieszkać, więc przyznam, że ciężko mi taką perspektywę zrozumieć, ale przyjmuję że ktoś może mieć inną.

                                    Co do braku chęci zawierania małżeństwa, bo ciężko uwierzyć w jego okres ważności do śmierci - rozumiem, bo podobnie uważam, że to jest raczej czasowe rozwiązanie i warto być świadomym jakie konsekwencje prawne za sobą niesie.

                                    Dzięki Dziewczyny za wyjaśnienie tej innej perspektywy :)
                                    • tt-tka Re: Finanse w związku 24.04.21, 09:43
                                      eriu napisała:

                                      > Dla mnie takie tymczasowe plusy jak seks czy interesujące rozmowy to za mało by
                                      > z kimś zamieszkać,

                                      Moze miec i inne. Np kocha prasowac ! (ja nienawidze) i w dodatku robi to dobrze. Taki ktos w domu to skarb, ale jednak prasowanie, nawet chetne i umiejetne, to imo niewystarczajacy powod do zamazpojscia :)


                                • rita03 Re: Finanse w związku 22.04.21, 13:10
                                  Jednemu już ślubowołam przy ołtarzu i nie wyszło. Nie chcę składać kolejnych dozgonnych deklaracji, zwłaszcza znając jego wady. Na tym etapie życia widzę więcej plusów niż minusów, bycia w takim związku. O części z nich napisała tt-tak. Chcę go ( ten związek) traktować poważnie i daję z siebie 100% aby się udało. Liczę też, że ta druga strona też się stara i też podchodzi poważnie do tematu. Ale nie jestem w stanie przewidzieć:
                                  1. Czy mi się nie odmieni, albo czy nie zmienią mi się priorytety,
                                  2. że jemu się nie odwidzi.
                                  Niczego nie zakładam i niczego nie wykluczam, bo nie wszystko zależy ode mnie i deklarowanie komuś, że bez względu na wszystko i że do drogowej deski ... byłoby dla mnie niezozsądne.
                                  • rita03 Re: Finanse w związku 22.04.21, 13:12
                                    *
                                    Tt-tka
        • stasi1 Re: Finanse w związku 17.04.21, 21:12
          Do ideału troche brakuje ale przynajmniej ty nie czujesz się wykorzystywana. A to juz sukces
    • rita03 Re: Finanse w związku 22.04.21, 11:51
      Wspólne konto na wspólne wydatki, sprawdziloby się gdybyśmy mieli zbliżone wizje które wydatki są konieczne, a które to już zbytek.
      Jeśli znacząco różnimy się pod tym względem, to lepiej znaleźć inne rozwiązanie.
      Nasze nie jest idealne, ale narazie testujemy i się sprawdza. Zobaczymy co przyniesie życie
      • rita03 Re: Finanse w związku 22.04.21, 12:50
        * na razie
      • szerszen0 Re: Finanse w związku 25.04.21, 18:28
        Przeczytałam wątek od deski do deski. Takie wyjście jest, moim zdaniem, najlepsze. Jesteśmy razem bo lubimy spędzać czas razem , ale mamy inne wizje związane z finansami i dajemy sobie w tej kwestii wolność. Żeby autorka nie miała wyrzutów sumienia to może zapraszać partnera na zupę raz w tygodniu.
        Trochę partnera rozumiem - tez kocham podróże (i książki). Znam takich (takie) co ubierają się tylko w firmowe ubrania lub używają tylko najlepszych kosmetyków. Każdy ma jakieś priorytety.
        Mamy do czynienia z ludźmi dorosłymi, dojrzałymi wręcz. Potrzeby dziecka i własne jakieś zabezpieczenie na "trudne czasy" - to jest najważniejsze. Partnerzy muszą czuć się win-win, czyli autorka jest zadowolona z związku, partner się dokłada, więc też ma trochę lżej. Partner się dokłada (nie musi wynajmować pokoju, czy mieszkać u rodziców więc też jest do przodu).
        Trzeba tu zaakceptować "odmienność kulturową" partnera, ale też pilnować, żeby nie być wykorzystywaną (za każdym razem przypominać sobie, że jest się odpowiedzialną ale wyłącznie za syna).
        • rita03 Re: Finanse w związku 25.04.21, 19:54
          Szerszen, fajnie to napisałaś. Muszę o tym pamiętać, że na pierwszym miejscu jestem odpowiedzialna za syna i siebie. Choć ja oczywiście związek też rozumiem jako odpowiedzialność za tę drugą osobę. Mam nadzieję, że moj chłopak ma podobnie...
          Wiesz, tylko to nie chodziło o rzeczy typu ciuchy, kosmetyki, książki itp... Tylko o wydatki na jedzenie i podstawowe opłaty za mieszkanie. Jakby zupełnie nie dostrzegał, że wyciąga dużo więcej niż dokłada ( ale OK, miał słabą orientację). I to nie dlatego, że go nie było stać, tylko dlatego, że musi odłożyć x co miesiąc.
          Mam nadzieję, że teraz oboje wyciagnęlismy wnioski z tej sytuacji, on jest lepiej zorientowany w cenach, a mnie też zostaje trochę więcej na bufor finansowy :-)
          • enith Re: Finanse w związku 25.04.21, 21:08
            rita03 napisała:

            > Jakby zupełnie nie dostrzegał, że wyciąga dużo więcej niż dokłada ( ale OK, miał słabą orientację).

            Zastanawiam się, jaki masz cel w uporczywym usprawiedliwianiu rzekomej niewiedzy partnera w temacie tego, ile kosztuje życie. Mi osobiście, na podstawie twoich postów, jawi się obraz osoby doskonale w temacie zorientowanej i doskonale kalkulującej, jak na tym układzie wyjść na plus finansowo. A już całkowicie utwierdza mnie w tym przekonaniu fakt, że partner NIGDY, po jego rzekomym uświadomieniu, nawet nie zaproponował ci zwrotu choćby części tej kwoty pieniędzy, którą odłożył sobie przez rok świadomego wykorzystywania cię. Tak postąpiłby człowiek uczciwy. Pytanie, czemu twój partner tak nie postąpił.
            • rita03 Re: Finanse w związku 25.04.21, 21:38
              Nie wiem, czy to by wiele zmieniło, gdybym napisała że "OK, miał słabą orientację ;-) ). Intencją był jednak delikatny sarkazm...
              Bo przecież pisałam już, że podczas tych naszych eksperymentów i szeregu rozmów, okazało się, że dość dawno nie był tak całkiem na swoim utrzymaniu. Bo albo dokarmiali go rodzice- wystarczy 2-3 razy w tygodniu obiadek mamusiny i już koszty spadają, albo mieszkał z kobietą, która podobnie jak ja - karmiła.
              • enith Re: Finanse w związku 25.04.21, 22:06
                Sarkazm mi umknął, słowo pisane jednak ma swoje wady :-)
                Czyli jak najbardziej miał świadomość, że dzięki tobie ON odkłada SOBIE całkiem konkretną kwotę pieniędzy. I co, mimo tej świadomości nie zaproponował tobie żadnego zadośćuczynienia, jakiejś spłaty, nic kompletnie? Co "wyrwał" od ciebie przez ten rok, to jego? To przykre :-/
                • rita03 Re: Finanse w związku 25.04.21, 23:17
                  Tak, w pisanym słowie pewne niuanse mogą umknąć...
                  Wiesz, trochę mi przykro, że gdy już się zorientował, że sporo dolożyłam do tego, że z nami mieszkał, nie padło: " wiesz, głupio wyszlo, tak jakoś niemęsko... Może dołożę X do domowego budżetu ..." Albo coś w tym stylu.
                  Pewnie i tak bym nie skorzystała ( znając siebie), ale było by miło :-). No ale, odcinam to grubą kreską, jednocześnie zachowując czujność, aby nie dac się ponownie wykorzystać.
                  A swoją drogą, na forum toczy się podobny wątek- związek a finanse i tak sobie myślę, jak to różnie bywa i że każda sytuacja jest inna.
              • eriu Re: Finanse w związku 26.04.21, 12:23
                Wasza sprawa, że się dogadaliście i odcięłaś grubą kreską, ale przestań sobie wmawiać, że on taki naiwny bobas i biała lilija. Sama pisałaś, że sobie żarcie do pracy kupował, więc jednak w sklepie bywał. Ceny widział. Nikt go w piwnicy nie trzymał przez ostatnie lata że nie mógł zobaczyć jak się zmieniają. On sam decydował, że woli te swoje paskudnijki, bo on oszczędza a Ty jesteś rozrzutna. To skąd on wie, że Ty jesteś rozrzutna jak on cen nie zna? Z nieba ma tę wiedzę? Czy się do matrixa podłączył i matrix mu powiedział? Jak ktoś nie wie ile życie kosztuje to nie ma żadnych podstaw żeby twierdzić, że inna osoba jest rozrzutna!
    • alina-puma Re: Finanse w związku 17.05.21, 06:57
      Drugi taki wątek dziś czytam. Mam też znajomą, która godzi się na to samo, tyle że ze ślubnym. Oraz inną, która przez kilka lat utrzymywała faceta (bo nie nazwę go partnerem) podejmowała jego rodzinę, płaciła jego rachunki.
      I zadaję tylko jedno pytanie: kobiety, dlaczego to sobie robicie?
      • stasi1 Re: Finanse w związku 18.05.21, 13:26
        Może mają dobre serce czasami w drugą stronę robią to faceci ale u nich to jest rzadszy przypadek
    • agatalekarska1 Re: Finanse w związku 08.06.21, 13:19
      Polecam ciekawą serię podcastów na temat finansów kobiet, gdzie są również polecane takie kwestie www.youtube.com/watch?v=yhfFjVQK_uM
    • lumeria Re: Finanse w związku 09.09.21, 19:15
      Hejka! Jeśli nadal zaglądasz - co u Was słychać? :)
      • rita03 Re: Finanse w związku 10.09.21, 12:39
        Cześć Lumaria :-) Zaglądam czasem, nawet zdarza mi się komentować coś...
        Wiesz jak to jest, z boku więcej widać... ;-))

        U mnie jakoś się kręci.
        Partner dalej ten sam, problem z finansami w zasadzie jakoś rozwiązaliśmy.
        Jakoś na początku roku ustaliliśmy sposób rozliczania i w miarę działa.
        Czyli dokłada mi jedną trzecią do opłat i na razie On kupuje całą chemię do domu. Tu czasem mogłabym pomarudzić, że wybrałabym coś lepszego, do czego jestem przyzwyczajona, ale naprawdę nie robię z tego problemu. Odkrywam uroki mniej znanych produktów. I nieraz jest pozytywne zaskoczenie, a czasem mówię prosto z mostu: nie kupuj więcej tych tabletek do zmywarki, bo nie domywają się naczynia. I następne kupuje z wyższej półki. Jedzenie faktycznie kupuje sobie sam, a ja gotuję dla siebie i syna. Ale na ogół w weekendy, kiedy jesteśmy razem w domu, to razem gotujemy, tak żeby wszyscy mogli cos zjeść. Jak jest u nas jego syn, to też raz ja kupuję dla wszystkich, raz On. Są też rzeczy wspólne, które kupujemy naprzemiennie.

        To wszystko wydawało mi się na początku trochę dziwne, ale jakoś funkcjonuje.
        Nie jest to idealne rozwiązanie, ale w zasadzie problem z finansami przycichł.

        • rita03 Re: Finanse w związku 10.09.21, 12:46
          * Lumeria ( przepraszam za literówkę)
        • tt-tka Re: Finanse w związku 11.09.21, 10:03
          problem z finansami przycichl... czy to znaczy, ze o te kilka setek wiecej zostaje ci co miesiac w kieszeni ?
          • tt-tka Re: Finanse w związku 11.09.21, 10:04
            ... pardon, ucieklo - a udzial pana w pracach domowych ? zaczal cos czy nadal tylko towarzyszy na spacerach i ozdabia soba kanape ?
            • rita03 Re: Finanse w związku 11.09.21, 11:21
              Tak, zostaje mi parę słówek w kieszeni co miesiąc :).
              Jeśli chodzi o udział w zajęciach domowych, to po prostu zmieniłam nawyki. Dawniej sprzątałam, gdy miałam wolne przedpołudnie- ( mam elastyczne godziny pracy) i w zasadzie wychodziło na to, że to się samo działo. Młody tylko sprzątał czasem swój pokój. Ale od tamtej afery, sprzątamy w te soboty które wszyscy mamy wolne. Czyli cała trójka i ustalamy kto co robi, tak żeby było w miarę sprawiedliwie i żeby dostosować czynności domowe do upodobań i preferencji.
              Więc tu też się jakoś ułożyło.

              Nie jest jak w bajce, bo ciągle wyskakuje jakiś mniejszy lub większy problem, ale to raczej normalne, zwłaszcza jak się dusigrosz zwiąże z kimś kto nie przykłada wagi do wydawania pieniędzy ( zaznaczam że przez siebie zarobionych) 😁.

              Wiesz, to jest tak, że byłabym w stanie nadal wkładać więcej do wspólnego budżetu, gdyby trzeba było. Ale jeśli On woli więcej odkładać i żyć skromniej, a ja mam swoje przyzwyczajenia ( nie mylić z fanaberiami i luksusem) i wolę mniej odłożyć, to nie chcę go sponsorować.

              Teraz jest większa transparentność w tych sprawach między nami.

              Uśmiałam się tylko, bo przez kilka miesięcy zbieraliśmy paragony, żeby wiedzieć ile kto wydaje na zakupy. I okazało sie, że w zasadzie te 300 -400 o których mówił, to mrzonki 😂😂. Też wydaje minimum 600-700 zł. Widocznie rodzice go częściej karmili...
              Też nie mógł uwierzyć, że " to wszystko tyle kosztuje".

              Ja wydaję nieznacznie więcej na osobę, ale mój nastolatek je teraz za dwóch i na pewno żywicy się bardziej urozmaicenie...

              • rita03 Re: Finanse w związku 11.09.21, 11:23
                * żywimy
              • tt-tka Re: Finanse w związku 13.09.21, 07:21
                No to gratki :)
                ulozylo ci sie lepiej niz myslalam
                a wlasciwie to nie "SIE" ulozylo, tylko TY ulozylas, wdrozylas i egzekwujesz - i bardzo dobrze !
                • rita03 Re: Finanse w związku 13.09.21, 08:57
                  Miałam też możliwość niedawno uczestniczyć w pracy w cyklu szkoleń z "miękkich" kompetencji - budowanie relacji i asertywność. Nie ukrywam, że to też mi bardzo pomogło.
                  • lumeria Re: Finanse w związku 13.09.21, 11:08
                    Az serducho z radosci podskakuje, popatrzac jak coraz skuteczniej dbasz o siebie. No super! :)

                    • rita03 Re: Finanse w związku 13.09.21, 12:32
                      Też się cieszę, że mnie tu Forumowiczki nakręciły, żeby zadbać o siebie i syna i oczy mi otworzyły, że trochę się daję wykorzystywać mężczyznom.
                      Uczucie, gdy to do mnie dotarło, jak mi to wypisałyście dużymi literami, nie było miłe. Ale najwyraźniej potrzebowałam takiego kopa, żeby zacząć zmieniać na lepsze swoje życie. Teraz znacznie więcej widzę i dbam o swój interes, zachowuję też odrobinę zdrowego egoizmu. No i oczywiście staram się być uważniejsza na to, żeby nie dawać się wykorzystywać i żeby była równowaga w dawaniu i braniu ( i to nie tylko w kontekście finansów).
    • tarima_72 Re: Finanse w związku 28.01.22, 08:02
      Rito, przeczytałam Twój wątek z zainteresowaniem, bo niestety mam duży problem ze skąpym chłopakiem ( jeśli można tak nazwać mężczyznę po czterdziestce... ;) ). Nie możemy się dogadać w sprawie jego udziału w kosztach mieszkania.
      Ogólnie sporo rzeczy u nas w relacji nie działa dobrze, ale w dużej mierze pieniądze są podłożem problemów.
      Jak się toczy Twoja historia? Dogadaliście się?
      Życie ze skąpcem jest bardzo trudne...
      • rita03 Re: Finanse w związku 28.01.22, 15:36
        My w miarę poukładaliśmy naszą relację, choć nie ukrywam, że jakiś czas miałam problem z uporaniem się z myślą że dałam się wykorzystywać. Skąpstwo, to paskudna cecha i druga strona musi pilnować równowagi. Ja też robiłam dużo błędów i mało wymagałam, bo praktycznie nie miał obowiązków w domu, wszystko się robiło samo ( czytaj: robiłam ja, kiedy on był w pracy), a Pan był towarzyszem spacerów i ozdobą kanapy ;). Lodówka też się sama zapełniała, bo bałam się żeby nie zostać posadzoną, że jestem naciągarą ( jak czytałaś moje wpisy, to wiesz). Po tamtym kryzysie została większa czujność, ale jest ok. Skąpiec nigdy raczej nie stanie się szczodry, ale trzeba przynajmniej egzekwować jego wkład.
        Tarimo, trzymam kciuki za Ciebie, jeśli czujesz że nie ma w tym równowagi ( nie tylko finansowej), to zawalcz o to jeśli Ci zależy, albo zwróć panu wolność. Tak, wiem - łatwo powiedzieć.
        • tarima_72 Re: Finanse w związku 28.01.22, 23:09
          Cieszę się że wam się udało! Nie wiem czy będę miała tyle cierpliwości. Już mam ochotę mu powiedzieć żeby się wyprowadził, a tylko czasem możemy się spotykać. Chyba że trafią do niego moje argumenty
          • tt-tka Re: Finanse w związku 29.01.22, 00:57
            A jak argumentujesz ? Mozesz zapodac jakis przyklad tych argumentow ?
      • enith Re: Finanse w związku 29.01.22, 04:59
        Tarima, możesz opisać, na czym polega ta niemożliwość dogadania się? Rozumiem, że partner mieszka u ciebie i odmawia partycypacji w kosztach? Czym to argumentuje? W sumie koszty mieszkania są dość łatwe do obliczenia, prawda? Wiesz, ile kosztuje czynsz, wiesz, ile płacisz za media itd. To nie fizyka kwantowa, dzielicie po połowie, a jeśli partner się nie zgadza, to niech on wyjaśni, czemu się nie zgadza.
        • tarima_72 Re: Finanse w związku 29.01.22, 06:34
          Niby nie fizyka kwantowa, ale jednak nie dla wszystkich jest to proste. Widzę to nawet po dpowiedziach na moje pytanie na ematce, bo cześć osób zupełnie się zgadza z jego wersją, że gdyby mieszkał tylko pół miesiąca, to jak najbardziej 1/6 opłat jest ok.
          Przyznam, że to że jest jego mieszkanie i tam też ponosi koszty trochę zmienia postać rzeczy. A dlaczego po połowie, a nie jedna trzecia, skoro jest jeszcze mój syn? Do mnie ten argument trafia. Natomiast nie trafia do mnie, że chce spędzac pół miesiąca i dokładać 1/6 bo to jest śmieszna kwota ( niewiele ponad 100 zł.) i ta jego aptekarska dokładność...
          Wcześniej przystał na 1/3 kosztów, a też jeździł do siebie 1-2 razy w tygodniu, dodatkowo nie wziął pod uwagę ile zaoszczędził na paliwie i dojazdach do pracy.
          Więc albo niech faktycznie mieszka u siebie, albo zacznie to poważnie traktować. A może ja na drugie pół miesiąca mam wziąć innego dochodzącego, który będzie się dokładał ... ;)?
          • enith Re: Finanse w związku 29.01.22, 15:43
            Ja za kwotę adekwatną uważałabym różnicę w opłatach, od kiedy partner ze mną zamieszkał. I takiej kwoty bym żądała, czy by to było 100 zeta czy 500. Takie sprawy jak to, ile pan sobie przyoszczędza, bo z mojego mieszkania dojeżdża do pracy 10 km, a ze swojego musiałby 15, raczej by mnie nie interesowały. Ani to, że ma swoje lokum i w jakim zakresie z niego korzysta w skali miesiąca. Innymi słowy zadbałabym o to, żeby nie dopłacać do pana pobytu w moim mieszkaniu, ale też nie próbowałabym sobie na nim zarobić.
            • tt-tka Re: Finanse w związku 29.01.22, 15:54
              A ja bym oczekiwala znacznie wiecej - nie tylko partycypowania w kosztach, i bez targow na skale 100 czy 200 zeta, ale i udzialu w zyciu domowym/rodzinnym, i wsparcia w trudniejszych chwilach, i uczestnictwa w radosciach/przyjemnosciach.
              sfochowany sknerus to doprawdy ostatnie, czego zyczylabym sobie w domu i w zyciu.
              • enith Re: Finanse w związku 29.01.22, 16:48
                Odnoszę się wyłącznie do kwestii finansów, a konkretnie partycypacji partnera w kosztach utrzymania mieszkania, bo o tym pisze tutaj tarima. Jeśli pan to sfochowany sknerus żądający pełnej obsługi domowej, to inna sprawa. W takim przypadku niemożność dogadania się w kwestii opłat za mieszkanie to najmniejszy pani problem (choć oczywiście dotkliwy).
                • tt-tka Re: Finanse w związku 29.01.22, 17:18
                  Ok, ale mieszkanie, czy nawet pomieszkiwanie to nie tylko media (wywoz smieci, kablowka, net, prad, woda itd), ale tez uzytkowanie tego, co jest w mieszkaniu - pralka, mikrofala, czajnik... padlo juz w watku, znacznie wczesniej, pytanie, czy jesli ktorys ze sprzetow przez pana uzytkowanych bedzie wymagal naprawy, to pan bedzie sie poczuwal do poniesienia czesci kosztow ? jesli nie, to dlaczego, jesli tak, to w jakiej czesci ?

                  pytanie jest retoryczne, pan, ktory targuje sie o stowe na pewno nie zechce placic za naprawe cudzego sprzetu, wlasnego tez nie kupi, zeby partnerka mogla pouzytkowac jego rzeczy tak jak on jej - wlasne to on ma U SIEBIE. Tylko w takim razie w jakim charakterze pan tam mieszka, goscia, utrzymanka ?
                  • enith Re: Finanse w związku 29.01.22, 17:41
                    Mieszka w takim charakterze, na jaki umówili się partnerzy. Jeśli jednej lub obydwu stronom coś w umowie przeszkadza, zawsze można ją przecież zmienić lub układ całkowicie zakończyć, jeśli dogadać się nie sposób. A po pobieżnej lekturze wątku na ematce widać, że państwo mają różne wizje tego, jak ich relacja ma wyglądać. I ja, będąc w analogicznej sytuacji, nie skupiałabym się na tym, że partner zużywa mój czajnik czy mikrofalę, tylko na tym, że jesteśmy niedopasowani. Co tamirze da wyrwanie tych kilku stówek od takiego partnera? Nic, państwo nadal będą niedopasowani.
                    • tt-tka Re: Finanse w związku 29.01.22, 17:54
                      enith napisała:

                      > Mieszka w takim charakterze, na jaki umówili się partnerzy.

                      No jednak nie. Oddzielne polki i zadnej wspolnoty to ani partnerstwo, ani zwiazek. A panstwo, przynajmniej tak zrozumialam, umawiali sie na zwiazek i to partnerski.

                      Jeśli jednej lub ob
                      > ydwu stronom coś w umowie przeszkadza, zawsze można ją przecież zmienić lub ukł
                      > ad całkowicie zakończyć, jeśli dogadać się nie sposób.

                      Jesli jedna strona nawet nie probuje sie dogadywac, tylko jednostronnie zmienia status (od dzis mieszkam i place na pol gwizdka), to o czym my mowimy ?

                      Owszem, rozstanie wydaje mi sie opcja optymalna, bo uwazam, ze za zludzenie "jestem w zwiazku i mam partnera" pani zdecydowanie przeplaca :P
                      • enith Re: Finanse w związku 29.01.22, 18:05
                        Pan mieszka u pani i ona na tą oddzielną półkę i brak wspólnoty wyraziła zgodę. Nie musiała tego robić, mogła od samego początku jasno ustalić, że taki układ, jaki proponuje pan, jej nie odpowiada. I nie dawać panu kluczy (czytaj: nie zapraszać pana do swojego życia). A ona nie dość, że się zgodziła, zaprosiła, to tkwi w układzie od lat dwóch. Państwo zawsze mogą wrócić do osobnego mieszkania i randkowania na dochodzenie, nikt wtedy nie będzie się czuł poszkodowany czy wykorzystywany. Liczyć na to, że pan nagle diametralnie zmieni charakter i nastawienie na takie, które podejdą pani, jest naiwne i jest stratą czasu.
                        • tt-tka Re: Finanse w związku 29.01.22, 18:16
                          owszem, pan sobie te zabe gotowal powoli i stopniowo, niemniej nie wydaje mi sie, by od oddzielnych polek panstwo zaczynali.
                          a teraz separatystyczne ciagoty pana poteguja sie, a mocno juz podgotowana zaba nie umie powiedziec, co jej nie odpowiada, ani nawet sama sobie nie umie tego sformulowac.
                          • enith Re: Finanse w związku 29.01.22, 18:33
                            Ale żaba już wie, że jest gotowana i to do niej należy decyzja, czy wyskoczyć z tego garnka czy siedzieć w nim dalej.
                            A państwo nie musieli zaczynać od osobnych półek, by pani wiedziała, z kim ma do czynienia. Wystarczą jedna, dwie randki, by mieć czarno na białym, jaki pan ma stosunek do pieniędzy. Pytanie, czemu tarima ten ewidentny objaw chorobliwego sknerstwa ze strony pana zignorowała.
                            • eriu Re: Finanse w związku 29.01.22, 22:07
                              Tarima przecież szuka dowodu na to, że da się dogadać i patrząc na dyskusję ignoruje dość mocno fakt, że problemy wykraczają poza kwestie pieniędzy. Bo to nie chodzi tylko o kwestię, że on nie chce wydawać pieniędzy ale że facet nie chce przestawić czy umyć patelni czy garnka. On po prostu oczekuje full obsługi, chce jak najmniej dać z siebie w każdym możliwym aspekcie.

                              Oczywiście to jej wybór, bo to jej życie i może je spędzić jak chce. Ale po prostu też warto być świadomym, że to nie jest kwestia tylko pieniędzy a ogólnej postawy.
                              • enith Re: Finanse w związku 29.01.22, 22:37
                                W punkt, Eriu. Tarima sądzi, że gdy się te finanse ustawi tak, by nie czuła się przez partnera wykorzystywana, to już będzie dobrze. No nie, nadal nie będzie dobrze, bo choć owszem, będzie o jeden problem mniej, to postawa życiowa partnera (skąpstwo, olewactwo, oczekiwanie obsługi, dbanie o własną wyłącznie dupę, obrażalstwo) zmianie przecież nie ulegnie. Tarima musi szczerze odpowiedzieć sobie, czy taki układ jest dla niej do zaakceptowania.
                              • tarima_72 Re: Finanse w związku 30.01.22, 01:23
                                To prawda, szukam dowodu na to, że da się dogadać. Ale niestety mam świadomość że finanse to nie jest nasz jedyny problem...
                                Czy jego paskudne cechy mi przeszkadzają? Tak, niektóre bardzo.
                                I czy to znaczy że mając tá świadomość jest mi lżej? Niestety nie.
                                Nastąpiła bolesna konfrontacja marzeń i wyobrażeń o związku z tym co jest.
                                A tak wogóle, to nie wiem czy zauwazyłyscie, to nie jest mój wątek, tylko Rity. Byłam ciekawa czy jakoś radzi sobie ze swoim skąpcem.
                                • eriu Re: Finanse w związku 30.01.22, 02:08
                                  Ale główny problem taki sam macie/ miałyście: koleś który usiłuje dać jak najmniej na każdej płaszczyźnie a sobie przytulić jak najwięcej.

                                  No i pytanie: czy życie w roli wiecznego policjanta jak to zauważyła Rita jest takie fajne? Rita to nazwała „partner pilnuje równowagi” ale nie oszukujmy się to jest po prostu wieczne sprawdzanie czy koleś znowu w ciula nie leci. To tak jakbyś wiecznie musiała faceta kontrolować czy zakłada prezerwatywę do seksu bo mu zaufać nie możesz.

                                  Tak jak pisałam wyżej: każdy podejmuje swoje decyzje i będzie z ich konsekwencjami żył. I życzę Ricie jak najlepiej. Co warto zrobić dla siebie to przemyśleć na jak dalekie ustępstwa jesteśmy w stanie się zgodzić i jakie to będzie miało konsekwencje dla nas.
                                  • rita03 Re: Finanse w związku 11.02.22, 07:04
                                    Zgodzę się z Eriu, że trzeba postawić granice ustępstw na które się jest gotową pójść. I to nie tylko w kwestii finansów, ale ogólnie spraw ważnych. Ja zauważyłam, że zmieniła się na lepsze nasza relacja, kiedy zaczęłam wyraźniej te granice ( sobie) stawiać i więcej wymagać, zwłaszcza zaangażowania we wspólne życie. Sama sobie uświadomiłam i wyraźnie powiedziałam chłopakowi, że nie chcę mu matkować, tylko chcę partnera.
                                    Widzę, że przestaje się zachowywać jakbym go "adoptowała", a coraz częściej bierze na siebie za coś odpowiedzialność. Trochę późno ( jest już po 40-tce), ale człowiek się uczy całe życie... Ja też.
                                    Wracając do wątku finansów, dla mnie to było bardzo cenne przeżycie, choć to było jak jakiś matrix, ale dobrze że udało się jakoś przez to przebrnąć i poukładać.
                                    • eriu Re: Finanse w związku 11.02.22, 22:46
                                      Super, bardzo fajnie przeczytać takie pozytywne wiadomości :)
                                    • tt-tka Re: Finanse w związku 12.02.22, 07:09
                                      Cieszymy sie wraz z Toba :)

                                      ja szczegolnie, bo mnie by sie nie chcialo, a Ty okazalas sie twardzielka !
    • listonoszka16 Re: Finanse w związku 12.02.22, 09:15
      My dzielimy wszystko na pol, zakupy tez. Nie rob chlopu wygod, bo czasem robi zakupy, to chyba tez czasem je?
      • kemor77_10_18 Re: Finanse w związku 16.02.23, 08:41
        Witam
        Jestem tutaj nowy i chciałbym usłyszeć opinie od was
        Mieszkam od paru miesięcy z moją partnerką w jej domu ten dom jest jej własnością na którą ma kredyt hipoteczny
        Wydatki na dom to około 1000 więc wpłacałem 1000 na jej konto plus robiąc miesięcznie za około 500-600 złoty zakupy plus kupowanie materiałów do wykończenia w domu listwy wykończeniowe farby szafki itp do tego robiąc te wszystkie rzeczy samemu żadnych firm czy znajomych
        Teraz założyliśmy wspólne konto na które wpłacamy po 1500 jednak ku mojemu zaskoczeniu w tym miesiącu ona zrobiła wpłatę z tego konta na kredyt hipoteczny dodam ze kwota to niecałe 1500
        Czy waszym zdaniem jest to uczciwe dla mnie taka sytuacja?
        • horpyna4 Re: Finanse w związku 16.02.23, 10:34
          Jeżeli wyraźnie było powiedziane, że to konto nie dotyczy spłaty kredytu, to nie powinna tak robić. Chyba że akurat była w dole finansowym i tylko pożyczyła na jakiś czas te pieniądze, żeby z powrotem je później wpłacić, ale to powinniście wcześniej uzgodnić.

          Trudno mi powiedzieć, czy postąpiła uczciwie, bo nie znam szczegółów waszego porozumienia w tej sprawie. Powinniście porozmawiać i to wyjaśnić.
          • horpyna4 Re: Finanse w związku 16.02.23, 10:40
            I jeszcze jedno - jeżeli partnerka życzy sobie Twojego udziału w spłacie jej kredytu, to powinieneś zostać współwłaścicielem tego mieszkania (notarialnie, a nie na gębę). Branie przez nią pieniędzy ze wspólnego konta zaciera Twój udział w spłatach, więc musisz to wyjaśnić, jeżeli nie była to sytuacja jednorazowa.
        • rita03 Re: Finanse w związku 16.02.23, 19:05
          W tym wszystkim najważniejsze jest, żeby rozmawiać o tych sprawach ( i wszystkich innych dotyczących związku). To co ustalicie musi obu stronom pasować i powinno być transparentne i doprecyzowane. Może faktycznie zrobiła przelew raty kredytu ze wspólnego konta, a zamierza to za chwilę " wyrównać". Pytałeś ją o to?

          Ja sama miałam z poukładaniem związkowych finansów duży problem i wiem jak takie niedopowiedzenia albo przemilczane żale się potem ciągną.
          Jeśli przeczytałeś mój wątek ( a warto, bo sporo cennych rad tam padło), to wiesz w czym rzecz.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka