Dodaj do ulubionych

Byłe kochanki w roli żony

IP: 217.97.134.* 28.10.04, 15:27
Załóżmy, że zdarzył się Wam romans z żonatym mężczyzną. Może to miłość
Waszego życia, może tylko przygoda. Było, minęło. Po jakimś czasie
wychodzicie za mąż za kogoś zupełnie innego. I co teraz? Znacie przecież
wszystkie wybiegi, jakich żonaci mężczyźni używają, żeby wyrwać się z domu.
Czy na każdą znajomą patrzycie jak na potencjalną kochankę?
Czy kobiety w otoczeniu swojego męża mierzycie swoją miarą z tamtych lat?
Mnie się to zdarzyło - byłam "tą trzecią" przez kilka lat. BYlam
nieszczęśliwa, czułam się podle, cały czas mam poczucie winy, że bylam taka
głupia i trwałam w takim układzie. Jakiś czas temu związałam się
z "normalnym" facetem. Czuję pewien niepokój...Jakbym nie mogła się pozbyć
przekonania, że za "tamto" przyjdzie mi teraz zapłacić. Czy któraś z Was zna
to uczucie?
Obserwuj wątek
    • Gość: mila Re: Byłe kochanki w roli żony IP: *.icpnet.pl 28.10.04, 15:41
      Owszem znam to uczucie. Żałuję bardzo tego co bylo. Ze spokojem czekałam na
      swoją karę, bo zło które wyrządzamy wraca do nas podwójnie. No i do mnie
      wróciło. Teraz może być już tylko lepiej - jestem mądrzejsza. Powodzenia
    • Gość: kalia Re: Byłe kochanki w roli żony IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.10.04, 16:26
      mam mnadzieję, że doświadczysz takiego samego bólu i upokorzenia jakiego
      doznają zdradzane żony. Zobaczysz , jak to jest być po drugiej stronie. Nie mam
      szacunku i empatii dla kobiet twojego pokroju. To egoistyczne, pozbawione
      zasad, skrupułów ..., które mają gęby pełne frazesow o swojej miłości i
      szczęściu.
      Tylko tego szczęścia nie zdobywa się unieszczęśliwiając innych.
      Wyznaję zasadę, ze w przyrodzie nic nie ginie i dobro czyni dobro,a zło złem
      się odwdzięcza.

      Nie rób drugiemu , co tobie niemiłe.
      • Gość: Kasia Re: Byłe kochanki w roli żony IP: 217.97.134.* 28.10.04, 16:35
        Rzuć we mnie jeszcze kamieniem.
        • Gość: kalia Re: Byłe kochanki w roli żony IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.10.04, 17:00
          nie muszę, samo zycie jeszcze da ci kopa.
          • Gość: Kasia Re: Byłe kochanki w roli żony IP: 217.97.134.* 28.10.04, 17:03
            Rzuć we mnie kamieniem jeszcze raz.
            • Gość: Aga Re: Byłe kochanki w roli żony IP: *.internetdsl.tpnet.pl 28.10.04, 17:34
              Wyobraż sobie że ja z wielka przyjemnościa bym to zrobiła gdybyś mi tak stanęła
              na drodze.A tak wogóle to współczuje twojej matce że ...lepiej dac sobie spokoj
              • Gość: maganka Re: Byłe kochanki w roli żony IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 28.10.04, 17:42
                Eeee, dajcie jej spokój... Przecież pisze, że czuła się podle, więc tak całkiem
                źle nie jest... Chciałabym nawet, żeby kochanka mojego męża choć trochę była
                podobna - ale ona jest wyłącznie skupiona na wyszarpywaniu go z naszej rodziny,
                kilkoro małych dzieci jej zupełnie nie frustruje i twierdzi, że sama sobie
                jestem winna. Może i ma rację, trzeba było chłopa prać po pysku i patrzeć, czy
                równo puchnie, a ja bawiłam się w swobodę, wolność i całkowite zaufanie... He,
                he, he!
                Kasiu, nie uprawiaj myślenia magicznego. Ja zawsze wystrzegałam się wchodzenia
                w czyjeś małżeństwo, jak ognia unikałam żonatych, a jednak spadło na mnie to
                świństwo, czyli zdrada męża. W twoim przypadku złem nie musi być wcale zdrada,
                myślę sobie, że płacisz w tej chwili tymi podejrzeniami, zmartwieniem,
                niepewnością. Może to jest twoja, hm, pokuta.
                • wykalaczka Re: W nagrodę za dobre słowo wygrałaś pralkę i to 28.10.04, 17:52
                  forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=210&w=17071202
                  3V się :)
                • jolie1 przestańcie się obwiniać 29.10.04, 10:50
                  > kilkoro małych dzieci jej zupełnie nie frustruje i twierdzi, że sama sobie
                  > jestem winna.

                  tak na chłopski rozum to do zdrady trzeba dwojga
            • Gość: Martyny to jeszcze nie ta kara IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.10.04, 18:21
              czy Ty myślisz, że jesli teraz ktoś powie ci coś przykrego to to już będzie
              Twoja kara???? otóż nie!!!!!! jelsi ma cię za to spotkac kara to nie tutaj na
              forum- życie Ci ją wymierzy. ale to nie jest żadne zaklinanie albo złe
              życzenia. ja nikomu kto mi nic złegi nie zrobił, nie życzę źle.
              • Gość: Lodzia Re: do zemsty i Martyny IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.10.04, 19:15
                Dziwicie się,że Wasi męzowie was zdradzają.
                A ja sie dziwie, że jeszcze sie z Wami nie rozeszli.
                Jesteści ogarnięte nienawiścia, chęcią zemsty, nie tędy droga do budowania
                dalszego szczęśliwego życia.
                Jeśli mąz ma w domu babsztyla zamiast miłej żony,
                to dlaczego ma być jej wierny.
                • alpepe Re: do zemsty i Martyny 28.10.04, 19:17
                  bo skladał przysięgę ty głupia babo!
                  • Gość: bo Re: do zemsty i Martyny IP: *.bielsko.dialog.net.pl 28.10.04, 19:47
                    kobieto, po co Ci mąż, który Cię nie kocha? Kto kocha, ten nie zdradza, to
                    wszyscy wiemy.
                    • alpepe Re: do zemsty i Martyny 28.10.04, 19:54
                      mnie tam kocha i nie zdradza... ale jeśli przysięgał dobrowolnie wierność, to
                      nawet gdyby nie kochał a nie chciał się ze mną rozstawac, to powinien być
                      wierny...
                      • jolie1 Re: do zemsty i Martyny 29.10.04, 10:54
                        alpepe napisał:

                        > mnie tam kocha i nie zdradza... ale jeśli przysięgał dobrowolnie wierność, to
                        > nawet gdyby nie kochał a nie chciał się ze mną rozstawac, to powinien być
                        > wierny...

                        czy naprawdę w to wierzysz i tego chcesz?
                        • alpepe Re: do zemsty i Martyny 30.10.04, 18:07
                          gdyby jemu i mnie było wygodnie żyć w takim związku bez miłości, to czemu nie?
                      • Gość: Zuzia Re: do zemsty i Martyny IP: 198.36.86.* 29.10.04, 15:37
                        Kobieto..? Ty normalna jestes...?
                        Składa przysiege bycia wiernym ,,milosci" - osoba stojaca przed nim
                        to tkz.,narzedzie" - (troche brzydko brzmi) a obraczka to symbol.

                        I nie badz taka pewna ze nie zdradza i ze kocha!
                        Nigdy nie wiemy czy dana milosc jest pierwsza czy ostatnia!



                        • alpepe Re: do zemsty i Martyny 30.10.04, 18:06
                          Czytac nie potrafisz? Kocha i nie zdradza, przynajmniej na razie, a gdyby nawet
                          nie kochał, ale był na tyle wygodny, żeby ze mną być, to powinien też nie
                          zdradzać, bo PRZYSIĘGAŁ to mnie, nie wyimaginowanej, wyśnionej i
                          wyidealizowanej archetypicznej miłości, tylko mnie, tu .... (imię); na dobre i
                          na złe. Nie wykluczam zdrady ani z jego ani z mojej strony, ale przysięgi
                          powinno się dotrzymywać, nie sądzisz???
                    • cogita Re: do zemsty i Martyny 29.10.04, 09:55
                      Gość portalu: bo napisał(a):

                      > Kto kocha, ten nie zdradza, to wszyscy wiemy.


                      To jest bzdura- faceci mają to do siebie , że seks przysłania im
                      zdroworozsądkowe myślenie. Gdyby tak było,jak piszesz to by od początku świata
                      nie było:
                      - prostytutek
                      - pań do towarzystwa
                      - kurtyzan
                      - gejsz
                      - tirowek
                      - domów schadzek
                      - domow publicznych
                      - salonów masaży erotycznych
                      - całego przemysłu pornograficznego
                      - czatów
                      - kawiarenek internetowych
                      - itp. itd.
        • Gość: walić kasie [...] IP: *.minsk-mazowiecki.sdi.tpnet.pl 29.10.04, 11:23
          Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
          • jolie1 [...] 29.10.04, 11:26
            Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
      • skwarek75 Re: Byłe kochanki w roli żony 28.10.04, 18:39
        Byc moze ma pani racje ale z miloscia prosze mi wierzyc trudno walczyc. Byc
        moze kiedys bede smazyc sie w piekle , wiem ile zla wyzadzilam po drodze ale
        milosc dla mnie znaczy bardzo wiele.Nie umialam z niej zrezygnowac.
        • alpepe Re: Byłe kochanki w roli żony 28.10.04, 18:41
          ale wzniosłe pierdoły, jakoś miłość najważniejsza była, tyle, że własna. Blee!
      • zupka.vifon Re: Byłe kochanki w roli żony 29.10.04, 11:33
        Rozumiem ze maz przyprawil Ci rogi, zdarza sie, boli.
        Rozumiem filozofie ktora wyznajesz ze nic w przyrodzie nie ginie. Ale nie
        rozumiem, jak to sie ma do tego ze zle zyczysz Autorce Watku... Przeciez skoro
        nic w przyrodzie nie ginie, zla energia z Twoich zyczen wroci do Ciebie.
        Dziewczyno - warto konstruktywnie cos napisac, ale to co tu prezentujesz
        upokarza Cie i stawia w marnym swietle, nic nie wnoszac do sprawy.
        Opanuj sie.
        Pozdrawiam
        Zupka
        • zupka.vifon MOJ POST BYL DO KALII !!! 29.10.04, 11:34
      • amidala Re: Byłe kochanki w roli żony 30.10.04, 20:35
        nie mam słów, żeby się rozwodzić nad idiotyzmem tej wypowiedzi.
        "Kobiety tego pokroju" same żerują na niewinnych i lekko przygłupawych
        mężczyzn, którzy nieuświadomieni wpadają w ich szpony... o rany. Obie strony
        doskonale wiedzą, czego chcą w takim układzie, a jeżeli nie wiedzą, to są na
        tyle głupi, że w końcu się na nich to odbija.
        Dobro czyni dobro... jasne.... a oko za oko i ząb za ząb. Równie "mądra"
        mądrość.
        Jeżeli przez całe życie idziesz z poczuciem pokrzywdzenia, to skończysz z ostrą
        schizofrenią. Sami sobie własne życie budujemy. Jeżeli mąż cię zdradza, nie
        jest to spisek ogólnoświatowy kochanek, ani innych masonów. masz pecha i
        kiepskiego męża. Idź dalej.

    • Gość: sara Re: Byłe kochanki w roli żony IP: *.crowley.pl 28.10.04, 17:37
      To, że zniszczyłaś szczęście jakiejś pary - to fakt. Facet niestety nie myśli
      głową jezeli chodzi o sex ale kobieta? Zawsze myślałam, że my, kobiety,
      podchodzimy do tych spraw bardziej emocjonalnie, że potrafimy myśleć
      długodystansowo i wcielać się w sytuację innych osób. Ty widocznie tego
      wcześniej nie potrafiłaś, trudno stało się. Teraz dopiero dopadł Cię kac moralny?
      Kobieta zdradzona przeżyje zdradę, nigdy nie zapomni ale wcześniej czy później
      wyjdzie z tego dołka. Wiem bo sama jestem jedną z nich. I wyobraź sobie, że
      nadal jestem z mężem i przebaczyłam jego kochance moją krzywdę. Ale nigdy,
      przenigdy nie przebaczę bólu jaki zadała moim dzieciom. I tego nie mogę
      zapomnieć mojemu mężowi. One na to nie zasłużyły - na zabieranie czasu
      przeznaczonego dla nich ( tak, bo kochanka zabiera czas przeznaczony dla
      dzieci), na ciągłe kłótnie rodziców gdy zdrada wyszła na jaw itp. itd. One w tej
      całej chorej sytuacji cierpią najbardziej.
      Mam nadzieję, że w Twoim przypadku nie było dzieci kochanka. Bo jeżeli tak, to
      wierz mi kara przyjdzie wcześniej czy później. Ja kochankę mojego męża
      przeklnęłam za krzywdę moich dzieci i teraz , o zgrozo, nie może mieć własnych
      dzieci. Wyszło to na jaw jak sama została żoną i przez 2 lata starała się o
      dziecko. Rozleciało się jej małżeństwo. Teraz żałuję, że to zrobiłam. Może to
      niezupełnie moja wina ale czuję się współwinna.
      Jeżeli szczerze żałujesz tego co zrobiłaś to może będziesz szczęśliwa?
      • Gość: pokrybala Re: Byłe kochanki w roli żony IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.10.04, 17:58
        a ja zawsze sie zastanawiam, z kim ci faceci zdradzają swoje żony. Przecież
        większość kochanek to mężatki. Ja wiem, że gdy zona zdradza, to na pdewno ma
        głęboki powód, a gdy facet zdradza, to jest zwyczajną świnią, ale jednak
        namawiałbym do umiaru w ferowaniu uogólnień
      • Gość: zemsta Re: Byłe kochanki w roli żony IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.10.04, 18:04
        życzyłam kochance mojego męża wszystkiego najgorszego i o dziwo większość moich
        życzeń spełniła się. Ma to, na co sama sobie zapracowała. To daje mi siłę do
        dalszego życia i wiarę w sprawiedliwość losu.
      • Gość: bo Re: Byłe kochanki w roli żony IP: *.bielsko.dialog.net.pl 28.10.04, 19:51
        ..włos się jeży...!!!!! Nienawisc tym bardziej do nas wraca, odbita,
        zwielokrotniona, o tym nie pomyslalas??
      • jolie1 jak łatwo rozgrzeszyć faceta 29.10.04, 11:07
        jasne, przecież to kobieta-kochanka jest wszystkiemu winna, on biedulek nie
        brał w tym wszysktim udziału, siłą i przemocą został w to wciągnięty, nie
        chciał ale go zmuszono, dlaczego tak łatwo rozgrzeszamy facetów, mężów?

        myślę, że w większości przypadków do rozgrzeszania mężczyzn przyczynia się
        sytuacja kobiety: dzieci, dom który on utrzymuje, najpierw godzenie sie na
        sytuacje (mąż ma kochanke, czesto o tym wiemy i cierpimy - patrz: cierpiaca
        matka polka), potem rozgrzeszenie, a tak naprawdę to wielkie zadowolenie ze on
        jednak nie odszedł, bo co by było z dziecmi, z malzenstwem, nasza rodzina'

        on jednak jest dobry i kochan, na dodatek madry bo dokonal madrego wyboru -
        odszedł od tej.... no, powiedzmy kochanki, zostal z nami czyli nas kocha, kocha
        zone jednak, jest odpowiedzialny bo zostal z rodzina - patrz: dzieci

        mimo, ze faceci i kobiety roznia sie nieco trudno odmowic i jednym i drugim
        mozliwosci samodzielnego myslenia, posiadania wlasnych uczuc, i kierowania sie
        zwyczajnie wolna wola,


        zrobil to co chcial zrobic, dlaczego go rozgrzeszac tak latwo i w tak dziecinny
        sposob?



        Gość portalu: sara napisał(a):

        > To, że zniszczyłaś szczęście jakiejś pary - to fakt. Facet niestety nie myśli
        > głową jezeli chodzi o sex ale kobieta? Zawsze myślałam, że my, kobiety,
        > podchodzimy do tych spraw bardziej emocjonalnie, że potrafimy myśleć
        > długodystansowo i wcielać się w sytuację innych osób. Ty widocznie tego
        > wcześniej nie potrafiłaś, trudno stało się. Teraz dopiero dopadł Cię kac
        moraln
        > y?
        > Kobieta zdradzona przeżyje zdradę, nigdy nie zapomni ale wcześniej czy później
        > wyjdzie z tego dołka. Wiem bo sama jestem jedną z nich. I wyobraź sobie, że
        > nadal jestem z mężem i przebaczyłam jego kochance moją krzywdę. Ale nigdy,
        > przenigdy nie przebaczę bólu jaki zadała moim dzieciom. I tego nie mogę
        > zapomnieć mojemu mężowi. One na to nie zasłużyły - na zabieranie czasu
        > przeznaczonego dla nich ( tak, bo kochanka zabiera czas przeznaczony dla
        > dzieci), na ciągłe kłótnie rodziców gdy zdrada wyszła na jaw itp. itd. One w
        te
        > j
        > całej chorej sytuacji cierpią najbardziej.
        > Mam nadzieję, że w Twoim przypadku nie było dzieci kochanka. Bo jeżeli tak, to
        > wierz mi kara przyjdzie wcześniej czy później. Ja kochankę mojego męża
        > przeklnęłam za krzywdę moich dzieci i teraz , o zgrozo, nie może mieć własnych
        > dzieci. Wyszło to na jaw jak sama została żoną i przez 2 lata starała się o
        > dziecko. Rozleciało się jej małżeństwo. Teraz żałuję, że to zrobiłam. Może to
        > niezupełnie moja wina ale czuję się współwinna.
        > Jeżeli szczerze żałujesz tego co zrobiłaś to może będziesz szczęśliwa?
        • Gość: sara Re: jak łatwo rozgrzeszyć faceta IP: *.crowley.pl 29.10.04, 14:40
          Chyba mnie nie zrozumiałaś. Ja równo winię zarówno kochankę jak i męża. Skoro
          wybaczyłam zdradę mężowi dlaczego nie miałabym wybaczyć kochance? Dlatego jej
          też wybaczyłam. Ale nigdy im nie wybaczę (mężowi i jego kochance) krzywdy jaką
          doznały moje dzieci. Bo to co się działo w domu bezpośrednio po przyznaniu się
          męża do winy nie było wcale miłe dla moich dzieci. Czteroletni synek (który niby
          nic nie rozumie) modlił się co wieczór, sam z siebie, o szczęsliwą rodzinę, o to
          żeby rodzice mieszkali razem, że chce mieć całą rodzinę- mamę i tatę.
          Jeżeli tego nie rozumiesz to chyba nigdy nie miałaś dzieci. Dla mnie dzieci są w
          tej chwili najważniejsze. To od nas, rodziców, zależy jacy będą gdy dorosną. Ja
          wychowywałam się bez ojca, nigdy go nie znałam. I w przeciwieństwie do niego
          (mojego ojca) zrobię wszystko, żeby moje dzieci miały normalny dom.
          Dlatego teraz jestem z mężem. Fakt, zawiódł moje zaufanie i chyba nigdy go nie
          odzyska ale dlaczego miałam odejść od niego? On mnie kocha i ja go kocham. Jego
          zdrada była wynikiem choroby - jest (bo nałogowcem się pozostaje do
          końca)sexoholikiem. Nie kochał swojej kochanki tak jak nie kochał prostytutek
          ani panienek z filmów porno. Nie zwierzał im się, nie były jego przyjaciółkami,
          to nie one przytulały się do niego tuż "po". Skoro chciał się leczyć dlaczego
          miałam się od niego odwracać?
    • Gość: Martyny nie mam litości IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.10.04, 18:18
      dla mnie nie ma ŻADNEGO USPRAWIEDLIWIENIA dla mężczyzny, który zdradza swoją
      żonę ani dla kobiety, z którą zdradza!!!!!!!!!! zadnego. i niech im się stanie
      to samo! to najwieksze świństwo jaki można zrobić swojej żonie!!!!!! nie ma
      przebaczenia i zrozumienia!!!!!!!!!!!
      • Gość: Artur Pani pokrybala IP: *.internetdsl.tpnet.pl 28.10.04, 18:26
        Czytam pani wypowiedz juz kilka razy i zastanawiam się czy pani ma taki płytki
        umysł.Jaka jest róznica w zdradzie małzeńskiej wg.pani jesli zdradza żona to ma
        powód,jesli mąz to jest świnia.Przeciez nie wazne czy zdradza kobieta czy facet
        dla mnie to sa oboje swiniami.Czy zdradzajacy wg pani moze posiadac jakies
        przywileje.Oboje wyrzadzaja krzywde partnerom.Oj,oj ubogie to rozumowanie
        • alpepe Re: Pani pokrybala 28.10.04, 18:29
          to chyba pan pokrybala...
        • Gość: pokrybala Re: Pani pokrybala IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.10.04, 00:24
          Gość portalu: Artur napisał(a):

          > Czytam pani wypowiedz juz kilka razy i zastanawiam się czy pani ma taki płytki
          > umysł.Jaka jest róznica w zdradzie małzeńskiej wg.pani jesli zdradza żona to
          ma
          > powód,jesli mąz to jest świnia.Przeciez nie wazne czy zdradza kobieta czy
          facet
          > dla mnie to sa oboje swiniami.Czy zdradzajacy wg pani moze posiadac jakies
          > przywileje.Oboje wyrzadzaja krzywde partnerom.Oj,oj ubogie to rozumowanie

          No fakt, ubogie. Tyle, że to było ironicznie. Widocznie ironia została za
          bardzo zakamuflowana i nie wszyscy zrozumieli



    • Gość: Kaja Re: Byłe kochanki w roli żony IP: *.internetdsl.tpnet.pl 28.10.04, 18:51
      czesc
      ja bylam kochanka, bardzo kochalam ale odeszlam...
      teraz od paru lat jestem sama,
      mysle, ze to kara za to co kiedys zrobilam
    • Gość: Ania Re: Byłe kochanki w roli żony IP: *.internetdsl.tpnet.pl 28.10.04, 19:39
      Ja nie wiem o czym wy tu mówicie ..? Człowiek z natury nie jest stworzony do
      monogamii, każdy popełnia błędy jeden kradnie, drugi zazdrości a inny zdradza.
      Ważne ,żeby żałował tego co zrobił, miłość jest po to by wybaczać. Sex jest
      naszą fizjologiczną potrzebą jak jedzenie, a to ,że niektórzy są bardziej
      szlachetni od innych to tylko ich zaleta. Ciekawe które z was miały tylko
      jednego faceta. A teoria kary za grzechy stworzona została przez jakies
      zakompleksione kobiety.
      A ty Kasiu jak doświadczysz zdrady swojego obecnego faceta , to masz dwa
      wyjscia przełknąć to z godnościa i żyć z nim dalej albo odejść, nikt cie na
      siłe nie bedzie trzymał.
      • Gość: stara mezatka Re: Byłe kochanki w roli żony IP: *.is.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 28.10.04, 21:15
        Aniu, ja mam jednego faceta od 38 lat (to byl moj pierwszy)co nie przeszkodzilo
        mu zdradzic mnie po 25 latach malzenstwa z 48-letnia mezatka, matka 2
        dorastajacych corek , mlodsza ode mnie o 4 lata! Wrocil potem do mnie
        skruszony i szalenie "kochajacy". Nie rozwiedlismy sie ( po co robic szopke w
        naszym wieku?) ale zyjemy obok siebie. Mam do niego ogromny zal, z ktorym nie
        umiem sie uporac i nie mniejszy zal do jego kochanki. Nie umiem wiec wspolczuc
        Kasi.
      • Gość: pokrybala Re: Byłe kochanki w roli żony IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.10.04, 00:27
        Gość portalu: Ania napisał(a):

        > Ja nie wiem o czym wy tu mówicie ..? Człowiek z natury nie jest stworzony do
        > monogamii,

        I tu się głęboko mylisz. Z natury człowiek - podobnie jak inne ssaki - nie jest
        stworzony do monogamii. Wręcz przeciwnie. Monogamie człowiek narzucił sobie w
        procesie cywilizacji (zaznaczam, że nie oceniam, czy dobrze zrobił, czy źle,
        stwierdzam tylko oczywisty fakt)
        • pieskuba Re: Jakieś kłopoty? 29.10.04, 10:18
          ... z czytaniem ze zrozumieniem?

          Gość portalu: pokrybala napisał(a):

          > Gość portalu: Ania napisał(a):
          >
          > > Ja nie wiem o czym wy tu mówicie ..? Człowiek z natury nie jest stworzony
          > do monogamii,
          >
          > I tu się głęboko mylisz. Z natury człowiek - podobnie jak inne ssaki - nie
          jest stworzony do monogamii
          >
          • Gość: pokrybala Re: Jakieś kłopoty? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.10.04, 13:20
            ups, faktycznie, coraz wieksze kłopoty. Widocznie późna pora, starczy wiek,
            nadmiar myśli robi swoje. Sorry
    • Gość: borsukowa Re: Byłe kochanki w roli żony IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 28.10.04, 20:18
      niektóre z Was, to straszne są
    • Gość: amelia Re: Byłe kochanki w roli żony IP: *.direct-adsl.nl 28.10.04, 21:02
      a ja zdradzilam meza i po tym nie potrafilam juz do niego wrocic.Spotkalismy sie
      dopiero na sprawie rozwodowej.Nie umialam juz zyc z nim jak dawniej po tym co
      zrobilam i dlatego wolalam odejsc.A moj kochanek zostal moim mezem.Jestesmy
      razem 10 lat,mamy 2 dzieci.
      Powiem Wam,ze wolalabym byc zdradzona,niz sama zdradzic.To straszne uczucie
      wyrzadzic komus kogo w dodatku sie kocha taka krzywde.Nielatwo z tym zyc.
    • Gość: apple33 Re: Byłe kochanki w roli żony IP: 66.189.0.* 28.10.04, 21:36
      Czesc KAsiu

      Co prawda nieznam tego uczucia, nie zdradzilam swojego faceta, ale za to bylam
      zdradzona. Na szczescie udalo mi sie caly ten "ku..dolek" skierowac na swojego
      faceta. Nie obwiniam jego kochanki, nie zywie do niej zadnych negatywnych
      uczuc. Wziela po prostu to co jej moj facet podsunal. Nie wierze w teorie
      wyszarpywania faceta z rodziny, raczej w dobrowolny nieprzymuszony akt zdrady z
      jego strony. To faceci sa winni zdrady nie ich kochanki, no chyba ze groza im z
      broni palnej, gwalca, a wczesniej podaja wiagre, zeby miec co zgwalcic ;)

      W kazdym razie Kasiu, zycie jest strasznie pokrecone. Jesli chcesz sprobowac
      uniknac zdrady ze strony swojego faceta, zastanow sie dlaczego poprzedni
      zonaty, z ktorym mialas romans, zdradzal swoja zone. Byl maniakiem seksualnym
      czy brakowalo mu czegos w malzenstwie? Jesli zaczniesz patrzec na otaczajece
      was kobiety, jak na potencjalne kochanki, staniesz sie zgorzkniala starzejaca
      jedza.

      Nie ma nic gorszego niz nienawisc i zgorzknienie brrrr..........

      Pzdr
      Ania

      P.S. Ja cie nie osadzam nawet gdybys byla kochanka mojego meza
      • Gość: maganka Re: Byłe kochanki w roli żony IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 29.10.04, 00:17
        Cześć, apple, dawno Cię tu nie widziałam! Masz rację - to głównie żonaty facet
        jest winien zdrady - bo to on powinien wiedzieć, czym ryzykuje, co traci, jak
        bardzo rani i oszukuje swoją żonę, to on bowiem powinien o żonę dbać, nie zaś
        jego kochanka. Upieram się jednak przy moim określeniu; kochanka mojego męża
        naprawdę "wyszarpuje" go, nie da się tego inaczej określić. On jest głupi -
        infantylny, jak dziecko, które bez przerwy musi mieć nowe zabawki, jak to
        celnie określiła cogita w innym wątku. Nie usprawiedliwiam go, podejrzewam
        tylko, że ja na miejscu tej panny już dawno dałabym święty spokój (zakładając
        oczywiście, że w ogóle weszłabym komuś w małżeństwo). Minęły ich pierwsze
        wzloty i uniesienia; ona walczy zaciekle, żeby się od nas wyprowadził, on za
        żadne skarby nie chce. Chce mieć wszystko, nie tracąc niczego. Iluzja, bo mnie
        już dawno stracił, może tylko jeszcze o tym nie wie. Tej panienki niestety nie
        rozumiem, nie pojmuję takiego egoizmu. Nie chcę tu przytaczać szczegółów, po
        prostu kobieta idzie do celu po przysłowiowych trupach i tyle. Wkurzają mnie
        też wypowiedzi, że wina (za zdradę w małżeństwie) leży po obu stronach. ŻADNA
        obca kobieta, podobnie, jak ŻADEN obcy mężczyzna nie powinni odgrywać roli
        remedium na cudze kłopoty małżeńskie. A zgodzisz się chyba ze mną, że -
        najczęściej - zdrady nie poprzedza żadna psychoterapia rodzinna, ani szereg
        poważnych rozmów, pełnych troski. Zwalanie winy na współmałżonka uważam za
        tchórzostwo i świństwo, niestety. Pozdrawiam serdecznie!
        • apple33 Re: Byłe kochanki w roli żony 29.10.04, 04:03
          Gość portalu: maganka napisał(a):

          Upieram się jednak przy moim określeniu; kochanka mojego męża
          > naprawdę "wyszarpuje" go, nie da się tego inaczej określić.

          Nie neguje tego, zgadzam sie ze niektore kobiety sa strasznie zdesperowane
          poszukiwaniem faceta za wszelka cene.


          On jest głupi -
          > infantylny, jak dziecko, które bez przerwy musi mieć nowe zabawki, jak to
          > celnie określiła cogita w innym wątku.


          powiem szczerze, ze taki rodzaj faceta nie pociaga mnie w ogole. A ciebie?

          Nie usprawiedliwiam go, podejrzewam
          > tylko, że ja na miejscu tej panny już dawno dałabym święty spokój (zakładając
          > oczywiście, że w ogóle weszłabym komuś w małżeństwo). Minęły ich pierwsze
          > wzloty i uniesienia; ona walczy zaciekle, żeby się od nas wyprowadził, on za
          > żadne skarby nie chce.

          Ale ja tego nie rozumiem. Jak ona moze walczyc o cos, na co nie ma zadnej
          nadzieji? Czy wyobrazasz sobie, zeby o ciebie walczyl kochanek, po tym jak
          powiesz mu zeby szedl do diabla, dajesz sobie z nim spokoj.


          Chce mieć wszystko, nie tracąc niczego. Iluzja, bo mnie
          > już dawno stracił, może tylko jeszcze o tym nie wie.

          Dlaczego jestes z nim jeszcze?


          Tej panienki niestety nie
          > rozumiem, nie pojmuję takiego egoizmu. Nie chcę tu przytaczać szczegółów, po
          > prostu kobieta idzie do celu po przysłowiowych trupach i tyle. Wkurzają mnie
          > też wypowiedzi, że wina (za zdradę w małżeństwie) leży po obu stronach.

          wine za zdrade ponosi ZAWSZE zdradzajaca strona. Co innego z konfliktem,
          kryzysem itd.

          ŻADNA
          > obca kobieta, podobnie, jak ŻADEN obcy mężczyzna nie powinni odgrywać roli
          > remedium na cudze kłopoty małżeńskie. A zgodzisz się chyba ze mną, że -
          > najczęściej - zdrady nie poprzedza żadna psychoterapia rodzinna, ani szereg
          > poważnych rozmów, pełnych troski. Zwalanie winy na współmałżonka uważam za
          > tchórzostwo i świństwo, niestety.

          Nikt do cholery nie jest winny tego, ze druga strona ja zdradzila!Ale....no
          wlasnie takich ale jest sporo.
          A tak na marginesie zastanawialas sie czy nie bylabys duzo szczesliwsza bez
          niego?

          Pozdrawiam serdecznie!

          Ja rowniez !
          Ania
          • Gość: maganka Re: Byłe kochanki w roli żony IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 29.10.04, 10:05
            Kiedyś już chyba o tym pisałam, trudno mi to bardzo wytłumaczyć. Mogłabym
            zasłonić się małymi dziećmi, ale to nie tylko to. W tej kwestii jest głupi, w
            innych - świetny. Nie sposób kogoś opisać w kilku słowach, zwłaszcza, jak się
            skupiamy na temacie zdrady, prawda?
            Nasze życie rodzinne wygląda tak, jakby nic się nie stało - przychodzi nam to
            bez trudu, bo poza tym, że straciłam do niego srece - lubię go raczej, a on
            mnie. Nie ma awantur, dzieci nie przeżywają gehenny - o niczym nie wiedzą. Nie
            jest to układ zdrowy, ani łatwy, ani też normalny, o tym wiem doskonale. Gdybym
            była sama - pewnie już bym dawno odeszła. Cały czas o tym myślę.
            Z nowymi zabawkami rzeczywiście jest kłopot, bo zdaję sobie sprawę, że nawet,
            jak ta panna odpadnie - znajdzie się inna, równie kusząca... Nie mam żadnych
            złudzeń.
            Najbardziej ubawiła mnie wypowiedź jakiejś forumowiczki w innym wątku -
            cytuję "...nie należę do kobiet zdradzanych, nie wiem więc..." - i tak dalej.
            Hue, hue, hue!! Biedactwo, skąd ta pewność? No, chyba, że to pisała zakonnica.
            Pozdrawiam ciepło!
            • totempotem Re: Byłe kochanki w roli żony 09.11.04, 11:24
              a za 20 lat powiesz sama sobie : zmarnowałam sobie życie .
    • Gość: Felicjan Prawdziwa milosc nie zna zdrady. IP: *.250.108.173.Dial1.Weehawken1.Level3.net 29.10.04, 04:16
      Gdy Boga nie ma budza sie potwory.
    • jolie1 Re: Byłe kochanki w roli żony 29.10.04, 10:48
      najbardziej zaskakuje, a moze i nie zaskakuje bo mozna sie bylo tego spodziewac
      po przeczytaniu wypowiedzi zalozycielki watku, ta wszechobecna hipokryzja,
      wlasnie takie rzucanie kamieniem, ktore ma w podtekscie: jestes nikim, wyzuta z
      wszelkich zasad osoba

      czemu ma to obrzucanie blotem?
      chcialam uswiadomic obrzucajacym blotem, ze wystawiaja swoimi wypowiedziami
      swiadectwo o swoim czlowieczenstwie
    • nerwus4 przede wszystkim.. 29.10.04, 10:53
      to ci faceci przysięgali wiernosc swoim żonom a nie one. (kochanki). Oni sa
      winni. Zadnego faceta na siłe nie zmusisz to seksu. Jesli sam chciał to do
      niego miej pretensje. A tym bardziej jeśli zył z taka kochanką pare lat na
      przykład. Te kobiety wykorzystały tylko okazję . Jak facet nie chce to choćbyś
      skisła to nic nie wskurasz.
      • Gość: mila Re: przede wszystkim.. IP: *.icpnet.pl 29.10.04, 11:32
        Zgadzam się z Tobą nerwus, ale wiesz, jak sie kogoś kocha to zawsze łatwiej
        zwalić winę na obcą kobietę, niż na męża, narzeczonego, partnera etc. Łatwiej
        wtedy zyć i pogodzić się ze zdradą, kiedy całą nienawiść skupi się na kochance
        a nie na męzu, z którym czasami po prostu trzeba żyć. Taki chwyt
        psychologiczny, samoobrona zdradzonej kobiety.
    • Gość: Ana Re: Byłe kochanki w roli żony IP: 195.136.36.* 29.10.04, 11:05
      Potrafie zrozumiec kazda ze stron, czy wy nie przesadzacie? Obrzucacie sie
      blotem , a to przeciez wina jest glownie tego ktory sie decyduje na ten krok i
      traktujecie ta osobe jakby nie istniala, obrzucajac siebie blotem, przezylam
      rozne sytuacje i wydaje mi sie ze wina lezy w kazdym nas:
      w zonie ze nie jest nowoscia i nie podnieca meza,
      w mezu ze nie chce sie juz starac i idzie po najlatwiejszej drodze ,
      w malzenstwie, ze przestajemy sie nawzajem starac i przytlacza nas codziennosc
      w kochance/kochanku bo znajdzie sie w (nie)odpowiednim miejscu i czasie

      Teraz podchodze do tego inaczej niz kiedys. Nie sie co przejmowac tak ten swiat
      jest zrobiony ze zdrada, milosc ida w parze. Uwazam, ze niepotrzebnie sie
      przejmujemy, co ma byc to bedzie i jak prawdziwie kochamy to wybaczymy, jak nas
      zbyt to boli to odejdziemy. TO JEST LUDZKIE! LUDZIE SA ULOMNI i sama nie wiem
      czy mimo moje wielkiej milosci do meza nie strzeli mi cos do glowy, nie wiem,
      po prostu nie jestem w stanie tego przewidziec, dlatego juz dzis nauczcie sie
      mowic NIGDY NIE MOW NIGDY i nie osadzaj innych poki sam nie znajdziesz sie w
      takiej sytuacji, zawsze staraj sie postawic na miejscu innej osoby.
      Pozdrawiam cieplo!
    • Gość: Kasia Zaraz, zaraz, poczekajcie IP: 217.97.134.* 29.10.04, 11:06
      No, proszę, ależ się rozpętała burza. Dziękuję za wszytskie Wasze posty. Ta
      dyskusja poszła w innym kierunku niż chciałam. Mój post skierowany był do
      byłych kochanek, a odpowiedziały głownie zdradzone żony. Nie mam pretensji o te
      wyrazy szczerej nienawiści, przeklinanie i współczucie mojej mamie, rozumiem,
      że stałam się reprezentantką wrogiego obozu "kochanek" i za to obrywam. Proszę
      bardzo. Jedyną osobą, której wypowiedzią bym się tu przejęła, jest żona mojego
      byłego mężczyzny. Ale z Nią już to wszystko sobie wyjaśniłyśmy wiele lat temu w
      kilku szczerych rozmowach.
      Nie było moim celem udowadnianie, że bycie kochanką jest słuszne i dobre.
      Wszyscy wiemy, że nie jest.
      Ale nawiązując do dyskusji o winie: jestem przekonana, że świat nie dzieli się
      na czarno-białe obozy: ohydne kochanki i anielskie żony. Są też inne przypadki:
      nieszczęśliwe kochanki i wredne żony, od których się ucieka. Są naiwne
      kochanki, znudzone żony i mężowie - kolekcjonerzy, którzy nie szanują ani
      jednych ani drugich. Są kochanki-suki, które realizują swój plan bez skrupułów,
      głupi mężowie, którymi łatwo manipulować i nieszczęśliwe, zakochane żony. Są
      bardzo młode kochanki i podstarzali mężowie, poszukujący rozpaczliwie drugiej
      młodości i pokrzywdzone żony, które nie są w stanie ich powstrzymać. Są
      przypadki takie, jak opisała beżet (chylę głowę).
      Nie wrzucajcie wszystkich do jednego worka, nie uogólniajcie.
      Każdy przypadek jest inny.
      Mój post był o poczuciu winy. Mój związek z żonatym mężczyzną zakończył się
      sześć lat temu - to ja odeszłam. Nie byłam ani jego pierwszą kochanką, ani
      ostatnią, ale pierwszą, z którą zamieszkał. On już nigdy nie wrócił do żony,
      ale utrzymują normalne relacje. Teraz on jest z inną kobietą, ona mieszka z
      jakimś facetem. Mieszkają blisko siebie, wspólnie wychowują syna. Ja zapłaciłam
      za to na razie "tylko" depresją i gdybym mogła lata spędzone w nim wymazać z
      pamięci, zrobiłabym to bez wahania. Od dwóch lat jestem z kimś, kto nie ma o
      tym wszytskim pojęcia. Nie uprawiam myślenia magiczego, nie przeszukuję mu
      kieszeni i nie grzebię w komórce w poszukiwaniu smsów. Ale tamta historia
      kładzie się cieniem na moim obecnym związku - nie pozbyłam się poczucia winy,
      że uczestniczyłam w czymś niedozwolonym z moralnego punktu widzenia. Teraz
      zdradzone żony mogą oczywiście roztoczyć przede mną czarne scenariusze, w
      jakich będzie mi dane zagrać, bo one mi tego życzą - proszę, jeśli w Waszym
      bólu to coś pomoże, nie krępujcie się. Nie czuję się przedstawicielką
      Wszystkich Kochanek Świata, nie spałam z Waszymi mężami, więc nie zrobi to na
      mnie wrażenia.
      Mój post nie jest polemiką z Wami. Nie pochwalam zdrady. Nie usprawiedliwiam
      kochanek, ani mężów, nie oskarżam żon. Nie zamierzam Was przepraszać za zdrady
      Waszych mężów i postępowanie ich kochanek.
      Każda strona ma własne cierpienie (oczywiście Wasze jest "legalne i słuszne", a
      na kochanki same sobie zapracowały na swoje).
      Może chciałabym tylko, żeby ten post był przestrogą dla dziewczyn i kobiet,
      które mają dylematy: być z nim, czy odejść?
      Jeśli masz dylemat moralny teraz - później będziesz miała jeszcze niesmak i
      poczucie wyrządzonej krzywdy.
      Pewnie są takie, które o tym nie myślą i mają w nosie tego typu wątpliwości -
      to ich sprawa.
      No i tyle właściwie chciałam jeszcze tylko dodać.
      • Gość: skwarek 75 Re: Zaraz, zaraz, poczekajcie IP: *.chello.pl 29.10.04, 12:50
        Bardzo ciekawa wypowiedz i bardzo prawdziwa.Byłam kochanką,jestem żoną.Kochanki
        też cierpią ,walczą z uczuciem, mają świadomość ,że żle czynią, ranią wiele
        osób.Przypłaciłam bycie tą trzecią depresją,mając świadomość,że nie buduje się
        szczęścia na cudzym nieszczęściu,ale nie potrafiłam zrezygnować z miłości.Dziś
        jestem żoną mojego kochanka,obarczoną wyrzutami sumienia.Byłe żony
        myślą "dobrze ci tak" i mają racje.
        • Gość: Kasia skwarek75 IP: 217.97.134.* 29.10.04, 14:06
          Czytasz nieuważnie, skwarku. Nie jestem żoną mojego kochanka, ponieważ
          zrezygnowałam z tej miłości.
      • Gość: skwarek 75 Re: Zaraz, zaraz, poczekajcie IP: *.chello.pl 29.10.04, 15:21
        droga kasiu ja pisałam o sobie
      • Gość: 40-latka Re: Zaraz, zaraz, poczekajcie IP: *.chello.pl 29.10.04, 16:11
        Dwa slowa o poczuciu winy. Po kilkunastu latach udanego małżeństwa (pod każdym
        względem) zdradziłam męża z zonatym męzczyzną. Nie planowalismy tego, nie
        szukalismy, co więcej oboje bronilismy sie przed uczuciem, ktore nas ogarniało.
        Spotykamy sie od dwóch lat, niezbyt czesto, bo mieszkamy daleko, ale
        nieustannie o nim myslę. Każde spotkanie to święto. Ale... Mam wyrzuty sumienia
        i nigdy nie przestanę ich mieć. Mąz nic nie wie i jestem dobrą żoną (to nie
        cynizm!), dobrą matką. Chyba kocham męża i tego drugiego. Pisze to choc wiem,
        że zaraz usłyszę, że nie kocham nikogo! Nigdy nie odejde od męża - po prostu
        nie zrobię tego jemu i dzieciom. Do kończ zycia będę żyć w poczuciu winy.
        Nawiozując do wypowiedzi Kasi chce napisać, że, choć brzmi to paradoksalnie,
        całkowicie ufam mezowi. Myslę, że mnie nie zdradza...
      • totempotem Re: Zaraz, zaraz, poczekajcie 29.10.04, 16:26
        Kasiu
        A pomyśl przez chwilę i wyobraź sobie, że tą kochanką nie byłaś...czy to coś by
        zmieniło w Twoich obawach co do wierności obecnego partnera ?
        Założę się, że nie musiała byś tego przeżyć, żeby być świadomą, że faceci
        zdradzają swoje żony...
        Zamknij tamten rozdział w swoim życiu i potraktuj go jako lekcję i popatrz na
        to z drugiej strony - czy nie miałabyś wrażenia, że coś Ci umknęło ?
        Jeżeli on chciał i Ty chciałaś to najwidoczniej tak musiało być...gdyby tak
        bardzo kochał żonę i chciał być jej wierny to by się swojej zasady trzymał,
        prawda ? Widocznie czegoś mu brakowało, co Ty byłaś w stanie mu zapewnić :))

        Pozdrawiam :)
      • Gość: beti Re: Zaraz, zaraz, poczekajcie IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 29.10.04, 23:59
        Bardzo mądrze napisałaś.Twoje obawy mogą być wynikiem tego niesmaku i poczucia
        krzywdy, który ci pozostał po tamtym związku. Może nie do końca się rozliczyłaś
        z przeszłością i dlatego wracasz do niej myślami a co za tym idzie strach przed
        zemstą opatrznośći? Co to jest? Może obecny związek jest nieodpowiedni dla
        ciebie? Myślałaś o tym? Całe życie to zbiór dobrych i złych, czasem bardzo
        bolesnych doświadczeń. Twój strach teraz może być nawet powodem wcześniejszego
        związku.Zastanawiałaś się dlaczego do niego doszło? Problem może być ukryty w
        Tobie.Nic nie może się zdarzyć bez nas i naszego współudziału.Idz za głosem
        serca i doświadczaj tej miłości , bo życie jest za krótkie , aby
        kochać ..., "spieszmy się kochać bo życie jest za krótkie"
      • mia26 Re: Zaraz, zaraz, poczekajcie 30.10.04, 17:54
        To wszytsko ciekawe co napisłaś...
        Jestem 2 miesiace po zerwniu z zonatym.Trwalo to rok.Teraz mam dziwny stan.
        Właściwie spotykamy się jesczze czasami, bo ten człowiek miał b duży wpływ na
        moje życie.Jest miedzy nami siła, która obojgu z nas nie potrafi zapomnieć o
        sobie i żyć swoim życiem.Jak widać to chyba nie jest ( niestety) koniec NASZEJ
        historii.Cieżko.A myslałam, ze moje zerwanie z nim bedzie ostateczne...
        Prosze napisz do mnie na mailaWłąśnie taką osobą chciałabym porozmawiać.
        Pozdrawiam.i czekam.
      • mia26 Kasia... 30.10.04, 18:01
        To wszytsko ciekawe co napisłaś...
        Jestem 2 miesiace po zerwniu z zonatym.Trwalo to rok.Teraz mam dziwny stan.
        Właściwie spotykamy się jesczze czasami, bo ten człowiek miał b duży wpływ na
        moje życie.Jest miedzy nami siła, która obojgu z nas nie potrafi zapomnieć o
        sobie i żyć swoim życiem.Jak widać to chyba nie jest ( niestety) koniec NASZEJ
        historii.Cieżko.A myslałam, ze moje zerwanie z nim bedzie ostateczne...
        Prosze napisz do mnie na mailaWłąśnie taką osobą chciałabym porozmawiać.
        Pozdrawiam.i czekam.
    • Gość: HaNia Re: Byłe kochanki w roli żony IP: 217.98.127.* 29.10.04, 11:11
      ciekawe czy te, które tak wyklinają kochanki,
      wiedzą co robią i mówią ich mężowie

      jak kończąc jeden związek z kochanką,
      szukają poźniej kolejnej
      bo jak to np mówią "kochają się kochać"

      dziewczyny w pewnym momencie zapragną stałego związku
      (może zmądrzeją ?)
      mężczyznom żadziej się to zdaża
      często po chwili przerwy kontynuują taki styl życia
    • Gość: Mirriam Re: Byłe kochanki w roli żony IP: *.stalowa.pilickanet.pl 29.10.04, 14:52
      Czesc
      po co tyle nienawisci,
      Kasiu byłam zdradzona zona, ale przezyłam to upokorzenie, juz od 6 lat nie
      jestesmy malżenstwem (bez dzieci) i przyzeklam sobie ze ja nigdy nie zrobie
      tego zadnej kobiecie, tzn. nie związe sie z zonatym mezczyzna i co ....
      glupio zakochalam sie, jest dla mnie calym siwiatem ale ma zone (o ktorej nie
      wspomnial jak poznawalismy sie, jak mnie w sobie rozkochiwal) a teraz ....
      zycze Ci szczescia z Twoim mezczyzna
      tez Kasia
    • Gość: A Re: Byłe kochanki w roli żony IP: 198.36.86.* 29.10.04, 15:26
      Nie marw sie Kasiu tymi komentarzami - ja tez przez kilka lat bylam w tym samym
      miejscu, calkiem niedawno odkryłam, ze juz dosyc tego..
      Tu nie chodzi o kare i wine, bo winien jest czas i miejsce.
      Jesli ten facet byl z Toba to z cala pewnoscia nie z milosci do zony.
      Ja tez mam teraz takie poczucie, ze w kazdym czlowieku bede widziala zdrade..
      i komentarz dla tych co chciały kamieniami rzucac:
      Jesli nie ta... bylaby w jego zyciu inna - szukałby do skutku,
      a moze Oni nie sa w Wami szczesliwi..?Porzucajcie najpierw w Waszych mezow, a
      pozniej w nas.
      Pozdrawiam
      • Gość: B Re: Byłe kochanki w roli żony IP: *.internetdsl.tpnet.pl 29.10.04, 17:36
        Ale się uśmiałam z wypowiedzi "A" normalnie az mnie boki bola.Takie to nawet
        potrafia wmówić ciążę 80-letnie babci.Niwiadomo czy toto ma potomstwo bo kogo
        wychowa innego jak nie to samo
      • Gość: TEZ kasia Re: Byłe kochanki w roli żony IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.10.04, 19:49
        nie przesadzajcie wszyscy, bylam kochanka, czy raczej kobieta zonatego i wcale
        nie mialam wyrzytow sumienia, nie da sie wejsc w szczesliwy zwiazek, milosc ,
        dopoki jest , jest silna, jesli ktos szuka, znaczy ze juz nie kocha.... a zony
        bywaja z przypadku, z wpadki, zony zimne, upokarzajace facetow, a ci tez
        szukaja ciepla i milosci, mimo, ze sa z zonami, najczesaciej przez wzglad na
        dzieci!!!!!!
        • Gość: tete Re: Byłe kochanki w roli żony IP: w3cache.* / *.2-0.pl 29.10.04, 22:08
          Przez wzgląd na dzieci to raczej unika się chorej atmosrefy w domu. Może to
          kwestia jakiejś odwagi cywilnej by skończyć pusty zwiążek? Uczciwości? Nie wiem
          ale irytujące jest rozmydlanie sprawy. Jasne, że dobre małżeństwo to zwykle
          przypadek. Tak samo jak złe. Ale w ten sposób to daleko nie zajdziemy
    • krzyzakfranc Re: Byłe kochanki w roli żony 06.11.04, 03:04
      Ileż tu nienawiści i jadu zdradzonych. Nie wiem i nie mnie to sądzić, ale po
      tej lekturze wykrystalizował mi się tu obraz - zdradzona żona - kobieta miła
      kochana i bardzo kochająca, uosobienie dobra i mądrości; facet - życiowa
      niezguła, osobnik pozbawiony własnej woli i rozumu, posiadający "mózg" tylko w
      organie kopulacyjnym; Kochanka - harpia czychająca na biedne osobniki męskie
      osiadłe w stadle małżeńskim.
      Było tu kilka głosów rzeczowych i rozsądnych, nie próbujących nikogo uogólniać
      i osądzać. Czytając te nienawistne posty powracały niczym koszary wpomnienia z
      dawnych lat kiedy to byłem młody i piękny, krótko przed i po ślubach.
      Każda kobieta, z którą ośmieliłem się zamienić słowo poza widokiem mej eks lub
      jej mamusi, nie ważne czy to w pracy czy też poza lub nawet w
      domu, "awansowała" do rangi q..wy i potencjalnej kochanki. Przez długie lata
      znosiłem z pokorą te pomówienia i podejrzenia, w tamtym okresie nie miałem
      sobie nic do zarzucenia. Koniec końców stało się, poczułem się niczym
      lokomotywa bez pary, niczym wypalony znicz. Spotkałem kobietę, którą los
      doswiadczył, pokochałem. Jesteśmy dla siebie partnerami, nie czuję się na
      każdym kroku na cenzurowanym.
      A eks, jej motto życiowe "Jestem katoliczką, nienawidzę Cię jak psa, ale
      rozwodu Ci nie dam". Takie osoby niestety spalają się w ogniu własnej
      nienawiści.

      Krew nie woda, majtki nie pokrzywy.
      Cały z tym ambaras, coby dwoje chciało naraz.
      Jak suka nie da, pies nie weźmie.
      Kowalem swego losu każdy bywa sam.

      Przysłowia są mądrością, to kilka które mi się przypomniały. Nic w życiu nie
      jest na siłe. Zdrady nie powstrzyma żaden papierek ani przysięga. Każdy "skok w
      bok" musi być rozważony indywidualnie, bo jak to zostało napisane w którymś
      wątku - gdzie oboje partnerzy pracują dla dobra związku, żadana zdrada nie
      grozi. Człowiek niestety jest istotą omylną i ułomną i co najgorsze
      nieprzewidywalną.

      Pozdrawiam serdecznie. Nie dajcie się zwariować na tym szalonym świecie. Tym,
      którzy plują jadem i zieją nienawiścią, powtórzę - nigdy nie mów nigdy. Nauczmy
      się żyć bez nienawiści a będzie nam lżej i łatwiej się porozumieć.
    • Gość: narika Re: Byłe kochanki w roli żony IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.11.04, 17:13
      Ojejku kobiety ! Jestem żoną, nie zdradzoną ( przynajmniej o tym nie wiem ) ale
      jeżeli tak by się stało to winiłabym tylko i wyłącznie męża. Nikt mężów do
      zdrady nie zmusza, siłą ich nie ciągnie, chcą to zdradzają, nie to nie. Mają
      swoje rozumy, zasady i jeżeli je łamią to z własnej woli. To oni nam ślubowali
      nie ich kochanki, więc od nich a nie od ich kochanek wymagajmy lojalności wobec
      nas i naszych dzieci. Nie róbcie ze zdradzających mężów ofiar złych, zepsutych
      kobiet, wy tych mężczyzn pokochałyście, one też ich pokochać mogły .
      • totempotem Re: Byłe kochanki w roli żony 08.11.04, 10:54
        Narika
        Masz rację...nie można winić osoby trzeciej za to, że się zakochała w czyimś
        mężu.
        Kazdenmu wolno kochać...
        Jeżeli mąż zdecydował się na podtrzymywanie znajomości najwyraźniej coś mu
        przeszkadzało w stałym związku...
        • Gość: beżet Re: Byłe kochanki w roli żony IP: *.pc.tek.pl 08.11.04, 20:57
          totempotem napisała:

          > Narika
          > Masz rację...nie można winić osoby trzeciej za to, że się zakochała w czyimś
          > mężu.
          > Kazdenmu wolno kochać...

          Skąd założenie, że kochanka zaraz "zakochała" się w cudzym mężu?
          Najczęściej chodzi o dreszczyk emocji, zabawę i słodkie bzykanko; bywa
          wykorzystanie finansowych i towarzyskich walorów kochanka.
          Ot urozmaicenie żywota i "łapanie chwil szczęścia". To dosłowne cytaty z ust
          kochanków, których znam. Oczywiście lepiej zabrzmi dla bliźnich i łatwiej jest
          się samo_oszukiwać, gdy nazwie się toto miłością.

          Zdarza się i miłość, owszem. Jednak zdecydowanie rzadziej, niż myślisz.
          Kochać wolno, a jakże, to piękne jest :D !.Jeśli ulokuje się jednak uczucia
          nienajszczęśliwiej, bo w żonatym, jeszcze piękniej jest uporać się z tym
          uczuciem samemu, bez wywoływania kataklizmów w cudzej rodzinie.

          > Jeżeli mąż zdecydował się na podtrzymywanie znajomości najwyraźniej coś mu
          > przeszkadzało w stałym związku...

          Życie jest daleko bardziej skomplikowane, niż budowa cepa.

          • totempotem Re: Byłe kochanki w roli żony 09.11.04, 11:17
            Masz rację, że zycie jest bardziej skomplikowane niż budowa cepa, dlatego
            właśnie jest też zdrada na tym świecie i zawsze będzie.

            Jeżeli facet ( mąż) jest mocno związany z rodziną ( w całym szerokim tego
            pojęcia znaczeniu) to nie da się skusić na tzw bzykanko i dobrą zabawę.
            On wie co jest dla niego najważniejsze.

            >Jeśli ulokuje się jednak uczucia
            > nienajszczęśliwiej, bo w żonatym, jeszcze piękniej jest uporać się z tym
            > uczuciem samemu, bez wywoływania kataklizmów w cudzej rodzinie.
            a to facet przepraszam jest jakąś sterowaną zabawką i poleci za każdą zakochaną
            w nim kobietą ? Nie zna swoich uczuć i nic dla niego nie ma znaczenia ?
            Zapewniam Cię, że bardzo się mylisz...
      • Gość: Asperula Re: Byłe kochanki w roli żony IP: *.toya.net.pl 08.11.04, 23:56
        Do nariki:moj maz moze pokochac inna a inna kobieta stracic glowe dla
        niego.Jesli jednak ta kobieta juz wie, ze jej facet ma zone i dzieci- i trwa
        nadal w tym ukladzie dobrowolnie-staje sie "wspolwinna".
        Potrzeba cywilnej odwagi, by umiec podjac decyzje o odejsciu-badz meza od zony
        lub kochanki a kochanki od faceta z rodzina.
        Pozdrawiam.

        • Gość: narika Re: Byłe kochanki w roli żony IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.11.04, 00:11
          Uważam, że jeżeli dorosły mężczyzna miał cywilną odwagę zdradzić to... dla mnie
          proste i nadal uważam, że wierność i lojalność jest mi winien przede wszystkim
          mój mąż, a nie jego potencjalne kochanki. I dziwi mnie to konsekwentne
          wybielanie zdradzających facetów i próby umniejszania ich winy, czy dzielenia
          jej, jak tam kto chce sobie to nazwać.
          • totempotem Re: Byłe kochanki w roli żony 09.11.04, 11:34
            ale dlaczego winisz męża ?
            dlaczego nie winisz siebie ?
            co zrobiłas takiego lub czego nie zrobiłaś, aby go od tego odwieść ?
            dlaczego się tak od Ciebie oddalił , czemu na to pozwoliłaś ?
            dlaczego uznał, że jestes dla niego na tę chwilę mniej ważna ?

            a może źle w życiu wybrałaś ?
            a może uczepiłas się pazurami omotałaś a teraz ptaszek z klatki wyfrunął ?

            Siebie trzeba winić za taką sytuację, a nie innych wkoło...

            Nie birz moich pytań zbyt do siebie, one tak ogólnie postawione są :)
            • Gość: narika Re: Byłe kochanki w roli żony IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.11.04, 13:09
              Oczywiście masz rację, nic się nie dzieje bez przyczyny, w związku, w którym
              jest dobrze nie ma zdrady. Ja pisałam o dzieleniu winy za zdradę między męża a
              kochankę, dzielenia między męża a żonę nie omawialiśmy. Tu wina leży pośrodku.
              Ale banał, tyle, że prawdziwy.
    • Gość: obierzyna Re: Byłe kochanki w roli żony IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.11.04, 11:04
      nie znam , bo nigdy nie bylam niczyja kochanka. i mam nadzieje,ze teraz to, jak
      zyje, to jest nagroda za "wstrzemięźliwość" i zdrowy rozsądek. A pokusy były.
      ty wczesniej czy pozniej zaplacisz za to, ze ktos przez ciebie plakal, a moze i
      sie ciezko rozchorowal.
      • 1975a2 Re: Byłe kochanki w roli żony 09.11.04, 11:30
        Joseph Mengele nie zapłacił nigdy za swoje czyny !!! nie ma sprawiedliwości
    • Gość: agata Re: Byłe kochanki w roli żony IP: *.swk.med.pl 09.11.04, 12:09
      bardzo ciekawa dyskusja...
      niestety, każda ze stron ma tu swoje niepodważalne racje... a duzo prościej by
      było, gdyby można było zrzucic wine tylko na jedną ze stron.
      Kochanka mojego męża chciała po prostu mieć faceta i dała się wciągnąć w grę ze
      swiadomością,ze jest zonaty i ma małe dzieci (jej postępowanie rozumiem
      najmniej).
      Mój mąż znalazł w związku z nią to, czego brakowało mu w związku ze mną.
      Ja zapłaciłam za obojętność, chłód i zniechęcenie, które powstało w naszym
      małżeństwie...
      Są chwile, kiedy życzę jej wszystkiego tego, co mnie spotkało, choć wiem, że
      ona jest tylko współwinną.
      Są chwile, kiedy nienawidzę swojego męża za to co zrobił, choc nadal jestem z
      nim, bouświadomiłam sobie, jak bardzo go kocham.
      Sama wciąż walczę z depresją...
      dziekuję za wszystkie głosy w tej dyskusji.

      Trudno tak razem być nam ze sobą, bez siebie nie jest lżej...
      • totempotem Re: Byłe kochanki w roli żony 09.11.04, 12:19
        A co jest złego w postępowaniu "kochanki" w takiej sytuacji ?
        Dlaczego ją rozumiesz najmniej ?
        Potrzebowała ciepła tak samo jak Twój mąż wtedy...
        na uczucie nie ma mocnych
        • Gość: agata Re: Byłe kochanki w roli żony IP: *.swk.med.pl 09.11.04, 12:29
          potrzebowała głównie rozrywki...
          wycofywała się (choc nie rezygnowała) za każdym razem, gdy widziała zagorżenie,
          że może go mieć "z całym dobrodziejstwem inwentarza"

          a że na uczucie nie ma rady? - człowiek po to ma rozum i wolna wolę, by
          wiedział co czyni.
          • totempotem Re: Byłe kochanki w roli żony 09.11.04, 16:56
            Dla mnie nie ma tu znaczenia intencja spotykania się...nikt nikogo do niczego
            nie przymuszał, mąz wiedział, że tego chce skoro na taki układ poszedł,
            kochanka także wiedziała co robi - zdrada jest zbyt skomplikowaną sytuacją
            i kazdy ma świadomośc co robi, zanim to zrobi...
            Jezeli mieli oboje taką wolę, to znaczy, że były ku temu jakies powody...
            w dobrym małżeństwie takie rzeczy nie mają miejsca
      • ewa26 Re: Byłe kochanki w roli żony 09.11.04, 15:06
        Zgadzam się z Tobą Agato.Trzeba do tematu podejsć obiektywnie!!!
        Uważam ,ze wina leży po wszytkich trzech stronach:
        1) po stronie żony, która przestala dawac to co mąż zawsze dostawał (......np
        ciepło,zaintersowanie,sex każdej nocy)
        2) po stronie męża, który np znudził się monotonią małżeństwa, potrzebował
        sexu,zrozumienia...)
        3) po stronie kochanki, która weszła w taki zwiazek swiadomie, z inspiracji,
        bez głębszych celów.
        Trzeba dbać o miłość.
        Być czujnym.
        A jeśli popełniło się błąd w doborze partnera, to trzeba mieć cywilną odwagę
        ODEJŚĆ!!!
        Osoba,która zdradza i nie chce sie rozwieść, to dlatego ze tak naprawdę kocha,
        a romans nie ma dla niej tak WIELKIEGO znaczenia. Trzeba tylko wtedy ZNALEŻĆ I
        NAPRAWIĆ TO, co doprowadziło do zdrady...naprawić kryzys małezeński.
        pozdr, byla kochanka
    • Gość: X Re: Byłe kochanki w roli żony IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.11.04, 19:33
      jestem kochanka przyznaje sie do tego jest mi wstyd z tego powodu
      ale wezcie pod uwage ze czasami lkochanki na poczatku wcale nei wiedza o tym ze
      ich partner ma zone dzieci i dowiaduja sie o tym po penwym czasie tak bylo w
      moim oprzypadku a niestaty klapeczki zkladaja sie na oczy
      jestem winna winny jest moj partner i jego zona kazdy po czesci mi tez jest
      trudno w tej sytuacji chcialam ten zwiazek skonczyc kilka razy ale jecsze nie
      mam na tyle odwagi
    • ewa26 Re: Byłe kochanki w roli żony 09.11.04, 21:30
      napisz do mnie.Byłam w identycznej sytuacji.Też "kończyłam to kilkanascie razy"
      i wiesz co się stało???ciekawie...
      pozdr.
      • Gość: X Re: Byłe kochanki w roli żony IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.11.04, 15:52
        zapewne sie nie udalo ja juz probuje i probuje moze w tym tygodnu sie uda
        najbardziej wkurzajace jestto ze jak nie odzywa sie on prez jakies kilka dni to
        jestem tak naladowana zeby go zostawic w koncu ale wystrczy ze zadzwoni powie
        kilka slow przeprosi a jak sie spotkamy to wystrczy jeden dotyk jeden usmiech i
        znowu wszytsko sie ciegnie od poczatku

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka